sonta2
21.08.08, 01:06
Nigdy bym nie uwierzyła że prokurator i sąd mogą tak jawnie otaczać opieką
osoby podejrzane, gdybym sama tego nie doświadczyła jako pokrzywdzona.
Otóż 19.08.2008r Sąd ostatecznie oddalił moje zażalenie na postanowienie
prokuratora o umorzeniu dochodzenia w sprawie kradzieży grzejników i pieca
centralnego ogrzewania z domu we Wrocławiu przez jedną współwłaścicielką tego
domu Małgorzatę P. Po zdemontowaniu zabrała ona te rzeczy do swojego nowego domu.
Podczas przesłuchania Małgorzata P. stwierdziła, że przedmioty te nie były
częścią składową budynku (instalacji c.o.) tylko jej własnością. Przedstawiła
nawet rachunki za zakupienie grzejników i dokument potwierdzający otrzymanie
przez nią z darów dla powodzian pieca c.o.
Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że kilka lat wcześniej w
dochodzeniu dotyczącym wyłudzenia przez Małgorzatę P. zapomóg i darów
powodziowych i zagarnięcia mienia ówczesnych właścicieli domu Małgorzata P.
twierdziła przeciwnie. Tamto dochodzenie zostało umorzone właśnie z tego
powodu, że Małgorzata P. oświadczyła, że za pobrane przez nią zapomogi
pieniężne (powodziowe) kupiła m.in. grzejniki, ale nie wzięła ich dla siebie
(bo sama nic nie straciła w powodzi), tylko włożyła w dom poszkodowanych w
powodzi właścicieli tego domu. Tak samo zrobiła z otrzymanym z darów piecem c.o.
Chociaż Małgorzata P. podając się za powodziankę pobrała wtedy z darów
powodziowych jeszcze wiele innych rzeczy (pralka, lodówka, komplet mebli
wypoczynkowych, kuchenka gazowa z piekarnikiem, komplety garnków, naczyń
stołowych... ) i zapomóg pieniężnych, które zatrzymała dla siebie albo wyzbyła
się ich, to dochodzenie umorzono.
Umorzenie tamtej sprawy, mimo ewidentnych dowodów świadczących że Małgorzata
P. nie była poszkodowaną w powodzi, umocniło ją w przekonaniu o swej
bezkarności. Dlatego teraz, spodziewając się po raz kolejny szczególnej
ochrony, pozwoliła sobie składać oświadczenia przeciwne (że ona jest
właścicielką grzejników i pieca, a nie należą one do właścicieli domu). Dla
tej sprawy już tylko nowe oświadczenia zostały przyjęte jako wiarygodne.
Prokurator nie podjął żadnych działań w celu wyjaśnienia tych sprzeczności i
umorzył postępowanie, a sąd w osobie sędziego Piotra Siemkowicza oddalił moje
zażalenie zgadzając się z prokuratorem, że... uwaga!... "nie da się wykluczyć,
że zabrane rzeczy były własnością Małgorzaty P".
Czyli dla celów umorzenia jednego dochodzenia - o wyłudzenia i zagarnięcie
mienia - te same fakty ocenia się raz tak (że rzeczy tych Małgorzata P. nie
wzięła dla siebie), a dla celów umorzenia drugiego dochodzenia - o kradzież -
te same fakty ocenia się przeciwnie (że rzeczy te są jej wyłączną własnością).
W moim odczuciu działania organów ścigania i sądu w wyżej opisanych sprawach
świadczą ewidentnie o rozpostarciu parasola ochronnego nad Małgorzatą P.