Gość: Roman
IP: *.korbank.pl
26.08.08, 22:37
A mogą byc nimi zarówno kierujący samochodami, rowerzyści jak i
piesi. Z natury rzeczy najwiekszym dla nas, rowerzystów, zagrożeniem
sa przysłowiowe buraki za kierownicą. Miałem wiele z takimi do
czynienia lecz dziś nie zdzierżyłem i zakładam wątek. A oto sytuacja:
wracam z ok. 90-cio km wycieczki ul. Mińską, jest zielone, jedzie
się tam szybko, dojeżdżam do ronda i słyszę, a za chwile widzę że
wyprzedza mnie samochód, a jestem juz na wejściu do ronda. Ciasny
zakręt w prawo i burak zjeżdża na prawo i zajeżdża mi drogę, zmusza
do ostrego hamowania aż mi tył zarzuciło (miałem co najmniej 30
km/h), bo inaczej byłoby bum z niewiadomym dla mnie skutkiem. Mało
mnie szlag nie trafił - jestem na ogół człowiekiem spokojnym i
ugodowym, ale sytuacja była tak ewidentna... Burak nic nie zyskał,
bo zaraz na Strzegomskiej wpadł w korek. Nie było to dla mnie
pierwsze tego typu zdarzenie, ale tym razem postanowiłem nie
popuścić. Zaraz za przejazdem kolejowym burak utknął, a ja za chwilę
byłem przy nim. Powiedziałem mu parę słów do słuchu i pojechałem
dalej. Ale to nie koniec - utknąłem na swiatłach na skrzyżowaniu
Strzegomskiej z Rogowską (na skręcie w lewo). Ja stoję, a burak
podjeżdża na sasiednim pasie i do mnie: ty baranie. Nim zdążyłem
odpowiedzieć musiałem jechać, ale zatrzymałem się za skrzyżowaniem i
zrobiłem zdjęcie delikwentowi. Mogę zrozumieć, że mozna popełnic
błąd. Tym bardziej, że punkt siedzenia bardzo zmienia spojrzenie,
zwłaszcza gdy ktoś nie zna sytuacji z innego punktu widzenia. Ale
facet szedł w zaparte - uznał, że rowerzysta to nie uczestnik ruchu,
coś jak biedne zwierzątku, które wpadło na drogę.
Tak więc mój typ nr 1: img246.imageshack.us/my.php?
image=burakrt5.jpg