Dodaj do ulubionych

Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci"

06.10.08, 20:28
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • heraldek W USA tez zakazano bic dzieci pol wieku temu..... 06.10.08, 20:43
      .....a nawet kazano rodzicom kupowac im samochody w wieku 16 lat
      a karabiny maszynowe w wieku 18 lat....
    • spacerownik.wroclawski.eu Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 06.10.08, 22:38
      Wreszcie... Takie akcje ratują tylko pojedyncze dzieci, ale jednocześnie
      pokazują, że nie ma przyzwolenia dla bijących. Sprawiają też, że nawet ci
      opowiadający się za klapsem muszą określić granicę, gdzie zaczyna się
      maltretowanie i przy odrobinie szczęścia nawet w szale wściekłości się za tą
      granicę nie posuną.
      • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 09:57
        I znowu, znowu w jedno zdanie pakujesz tych, co dopuszczają klapsa i posuwanie
        się "w szale" za jakieś granice. Co za ohydna manipulacja.
        • spacerownik.wroclawski.eu Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 07.10.08, 11:36
          Robię to świadomie, bo uważam, ze potrzebna jest dyskusja na ten temat.
          Widzisz, różnica między klapsem a znęcaniem się jest, ale wcale nie taka duża,
          jak by się wydawało. Klaps ma pojemne znaczenie - moja mama miała kiedyś małego
          pacjenta z nerką odbita po klapsie. Jednym. Po prostu ojciec był silny, byczek
          po AWFie, wkurzył się, że dzieciak łazi po siedzeniu auta w butach i przylał na
          odlew. Trafił akurat pechowo w nerkę.
          Po drugie, klaps to naruszenie prawa, choć to się klapcodawcom i klapsofanom w
          głowach nie mieści. Dziecko to też obywatel, tez człowiek. Nasza władza
          rodzicielska nad nim określa głównie naszą odpowiedzialność (za jego
          bezpieczeństwo, za zapewnienie mu warunków życiowych oraz decyzyjną), nie daje
          nam jednak żadnego prawa do zamachów na jego cielesność. Prawo wyraźnie mówi, w
          jakich okolicznościach (obrona konieczna, czyli zagrożenie życia lub zdrowia
          naszego lub osób trzecich) możemy użyć siły. Bijąc popełniasz co najmniej
          wykroczenie.
          Wreszcie, bijąc, zdradzasz dziecko. Robisz to ze zwykłego lenistwa - zamiast
          zabezpieczyć wtyczki, wolisz dać klapsa. Zamiast się pobawić z dzieckiem i
          skierować jego zainteresowania na mniej destrukcyjne formy aktywności, dajesz
          klapsa. Zamiast się zastanowić, dlaczego dziecko wpadło w histerię, dajesz
          klapsa. Zamiast popracować nad sobą, żeby nie ulegać złości, dajesz klapsa...
          Pytanie, kiedy dziecko będzie na tyle duże i silne, że Ci odda? Bo w moim
          przekonaniu ma do tego moralne prawo (chociaż oczywiście niczemu to nie służy).
          • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 12:12
            > jak by się wydawało. Klaps ma pojemne znaczenie - moja mama miała kiedyś małego
            > pacjenta z nerką odbita po klapsie. Jednym.

            KIEDYŚ, JEDNEGO. Na ile lat praktyki?

            > Po drugie, klaps to naruszenie prawa, choć to się klapcodawcom i klapsofanom w
            > głowach nie mieści.

            Ależ ja nawet wiem który to artykuł. A Ty? Znasz go W CAŁOŚCI? Razem z
            paragrafem drugim?

            > nam jednak żadnego prawa do zamachów na jego cielesność. Prawo wyraźnie mówi, w
            > jakich okolicznościach (obrona konieczna, czyli zagrożenie życia lub zdrowia
            > naszego lub osób trzecich) możemy użyć siły.

            Czyli nie znasz tego przepisu. Naruszenie nietykalności może być
            usprawiedliwione z mocy prawa jeżeli wywołane zostało wyzywającym działaniem
            naruszonego. Czy powiesz mi teraz że dziecko nie może się zachowywać
            wyzywająco, bo jest kochaniutkim pusiuniem?

            > Wreszcie, bijąc, zdradzasz dziecko. Robisz to ze zwykłego lenistwa

            Cóż, w takim razie dziecko uporczywie mnie nie słuchając - zdradza mnie.

            > Robisz to ze zwykłego lenistwa - zamiast
            > zabezpieczyć wtyczki, wolisz dać klapsa

            Jesteś głupia. Po wielokroć było Ci mówione że są sytuacje kiedy po prostu nie
            ma tych przykładowych wtyczek i nie będzie, choćby rodzice znieśli jajo. A Ty
            dalej swoje: wtyczki zawsze, zawsze, zawsze są - byle tylko uniknąć odpowiedzi
            na proste pytanie: co robić, jeżeli wtyczek nie ma.

            > zabezpieczyć wtyczki, wolisz dać klapsa. Zamiast się pobawić z dzieckiem i
            > skierować jego zainteresowania na mniej destrukcyjne formy aktywności, dajesz
            > klapsa. Zamiast się zastanowić, dlaczego dziecko wpadło w histerię, dajesz
            > klapsa. Zamiast popracować nad sobą, żeby nie ulegać złości, dajesz klapsa...

            Jak wspomniałem, jesteś głupia. Ustawiasz sobie sztucznego wroga i jesteś dumna
            z tego, jak bronisz milusich pusiaczków. Tymczasem g* wiesz o tym jak Twoi
            rozmówcy wychowują dzieci. Ustawiasz sobie prostą, faszystowską wizję świata:
            kto używa klapsa, ten nie rozmawia z dzieckiem, nie słucha go, nie przytula.
            Tylko i wyłącznie bije od rana do nocy.
            • spacerownik.wroclawski.eu Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 07.10.08, 12:25
              > > jak by się wydawało. Klaps ma pojemne znaczenie - moja mama miała kiedyś
              > małego
              > > pacjenta z nerką odbita po klapsie. Jednym.
              >
              > KIEDYŚ, JEDNEGO. Na ile lat praktyki?
              Zapewniam CIę, że jeżdżąc w pogotowiu tych bitych dzieci widziała więcej.

              > Czyli nie znasz tego przepisu. Naruszenie nietykalności może być
              > usprawiedliwione z mocy prawa jeżeli wywołane zostało wyzywającym działaniem
              > naruszonego. Czy powiesz mi teraz że dziecko nie może się zachowywać
              > wyzywająco, bo jest kochaniutkim pusiuniem?
              Halo, halo, ktoś tu tego paragrafu nie rozumie. Jesli wielki dryblas grozi Ci
              nożem, masz prawo go walnąć, żeby się bronić. Jesli dziecko w wieku lat 3 grozi
              Ci łopatką, to chyba nie zagraża Twojemu życiu i zdrowiu, nieprawdaż?

              > Jesteś głupia. Po wielokroć było Ci mówione że są sytuacje kiedy po prostu nie
              > ma tych przykładowych wtyczek i nie będzie, choćby rodzice znieśli jajo. A Ty
              > dalej swoje: wtyczki zawsze, zawsze, zawsze są - byle tylko uniknąć odpowiedzi
              > na proste pytanie: co robić, jeżeli wtyczek nie ma.
              Hmmm... Czyli skończyły Ci sie argumenty merytoryczne i przeszliśmy do
              argumentów ad personam. Cóż, jak rozumiem, wychodzi tu syndrom dziecka bitego -
              jak Cię rodzice biją, to się nigdy nie nauczysz szacunku dla ludzi. Dla rodziców
              zreszta też nie...
              A tak na marginesie, może i jestem głupia, mimo, ze papiórki na mądrość łącznie
              z doktoratem na dobrej uczelni w życiu zebrałam, ale jakoś dziecko bez bicia
              wychowuję. Znaczy się da.
              Nie każdy, kto używa klapsa, zaniedbuje wszystkie potrzeby swoich dzieci. Ale
              każdy, kto używa klapsa, uczy swoje dzieci braku szacunku i zabiera im poczucie
              bezpieczeństwa. Wychowanie jest trochę bardziej skomplikowane, niż tresura.
              Na zakończenie, odpowiedz mi proszę na jedno pytanie: jak już będziesz
              stetryczałym staruszkiem, który wychodząc nie zamyka drzwi od domu, otwiera gaz
              i go nie zapala, a na dodatek złośliwie śmieci albo puszcza na cały regulator
              radio maryja, to czy Twoje dziecko będzie miało prawo Ci dać klapsa, żebyś sie
              lepiej zachowywał? Nieee? A dlaczego? Przecież to podobno świetna metoda
              korygowania zachowania.
              • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 12:42
                > > KIEDYŚ, JEDNEGO. Na ile lat praktyki?
                > Zapewniam CIę, że jeżdżąc w pogotowiu tych bitych dzieci widziała więcej.

                I znowu to samo. Ja się pytam o jednostkowy przypadek dziecka które ucierpiało
                od jednego klapsa, a Ty z braku argumentów wyjeżdżasz natychmiast z BITYMI
                dziećmi. To co, odpowiesz - ile takich poszkodowanych po JEDNYM klapsie było?
                Było ich więcej niż tych, co chorowały po kupionych przez matkę lodach z salmonellą?

                > Halo, halo, ktoś tu tego paragrafu nie rozumie.

                Tak. Ty. "Wyzywające zachowanie" zaczyna się o wiele, wiele wcześniej niż
                grożenie nożem. Ale nie dziwi mnie ten Twój unik, przecież musiałabyś się
                przyznać że nietykalność osobista nie jest taka bezwzględna jak się to wydaje
                klapsofobom.

                > Hmmm... Czyli skończyły Ci sie argumenty merytoryczne i przeszliśmy do
                > argumentów ad personam. Cóż, jak rozumiem, wychodzi tu syndrom dziecka bitego -
                > jak Cię rodzice biją, to się nigdy nie nauczysz szacunku dla ludzi. Dla rodzicó
                > w
                > zreszta też nie...

                Twoje insynuacje że nie rozmawiam z dzieckiem i tylko je biję są równie wyprane
                z szacunku jak moje zdanie o Tobie. Zawód dziennikarza wyłazi z Ciebie
                wszystkimi porami: uważasz że dopóki nie użyjesz słowa "dupa" to możesz o innych
                ludziach pisać wszystko co ślina na klawiaturę przyniesie, ale jedno negatywne
                zdanie o Tobie - ojejej, to straszne naruszenie godności i brak argumentów.

                Skoro o argumentach mowa - to co, jak z Twoją propozycją postępowania z
                gniazdkami kiedy NIE MA zatyczek?

                > A tak na marginesie, może i jestem głupia, mimo, ze papiórki na mądrość łącznie
                > z doktoratem na dobrej uczelni w życiu zebrałam

                Ojejej, pani doktoratem szczuć mnie teraz będzie? Też jestem po studiach, tylko
                że miałem się czym w życiu zająć i nie musiałem się dekować na studiach
                doktoranckich.

                > Na zakończenie, odpowiedz mi proszę na jedno pytanie: jak już będziesz
                > stetryczałym staruszkiem, który wychodząc nie zamyka drzwi od domu, otwiera gaz
                > i go nie zapala, a na dodatek złośliwie śmieci albo puszcza na cały regulator
                > radio maryja, to czy Twoje dziecko będzie miało prawo Ci dać klapsa, żebyś sie
                > lepiej zachowywał?

                W przypadku zdemenciałych starców stosuje się zwyczajowo inną metodę, mianowicie
                zamyka się ich w umieralniach. Zwrócę też uwagę, że mózg takiego starca już nie
                funkcjonuje prawidłowo, dlatego kary nie mają po prostu sensu. Mózgi dzieci są
                zdrowe, tylko z braku doświadczeń nie zawsze da się do nich przemówić logiką.

                > ale jakoś dziecko bez bicia
                > wychowuję. Znaczy się da.

                Jest jeszcze pytanie jakie są skutki tego wychowania.
                • spacerownik.wroclawski.eu Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 07.10.08, 13:03
                  > Skoro o argumentach mowa - to co, jak z Twoją propozycją postępowania z
                  > gniazdkami kiedy NIE MA zatyczek?
                  Castorama. 20 sztuk za 9,90. ;-). Myślę, że mają tego na magazynach tyle, że
                  wystarczy na każde gniazdko w Twoim domu. A poza nim? No cóż, dziecka się
                  pilnuje, a nie tresuje. Zawsze można je czymś zająć, odwrócić uwagę, zabawić,
                  coś poopowiadać. Trzeba tylko ruszyć dupę, a nie każdemu się chce.

                  A skutki wychowania bez bicia? W przeciwieństwie do tego, co Ci się wydaje,
                  wychowanie bez bicia nie oznacza wychowania bezstresowego, a jedynie
                  przeprowadzenie granicy, poza którą nie wychodzę w karaniu dziecka. Jeśli moje
                  dziecko np.: źle się zachowuje w sklepie, to:
                  1.) uznaję, że jest jeszcze za małe na takie wypady, albo że wybrałam złą porę
                  (np. porę, kiedy zwykle ma drzemkę) i jest zmęczone, wreszcie że to dla niego
                  żadna frajda. Trzeba to uszanować. Następnym razem pojadę do sklepu sama, a
                  dzieciak pójdzie pobiegać z tata za piłką.
                  2.) rezygnuję z wyprawy na lody. Była zaplanowana, bo każda okazja jest dobra,
                  żeby pójść na lody, ale plany się zmieniły, bo dzieciak jest wyraźnie zmęczony.
                  Jest to konsekwencja jego zachowania, ale "podana" mu z miłością, szacunkiem i
                  wytłumaczeniem.
                  Nie mam mu za złe złego zachowania, bo wiem, że w ten sposób buduje swoje
                  interakcje ze światem, i nie koryguję go biciem. Na początku jest to trudne
                  (moje dziecko nie ma łatwego charakteru, a komplikacje okołoporodowe i długie,
                  bolesne zabiegi sprawiły, że bywa czasem nieznośnie, znerwicowane i
                  podenerwowane), ale z czasem wchodzi w nawyk.
                  Byłabym najszczęśliwszym z rodziców, gdyby udało mi się w przyszłości wychować
                  dziecko tak, żeby umiało znaleźć wokół powody do radości, było pewne siebie i
                  miało szacunek dla ludzi. W tym celu dbam o to, by tu i teraz było szczęśliwe i
                  by czuło, że jest kochane i szanowane. Gdy będzie starsze, pewnie wyjedziemy na
                  kilka lat z kraju, żeby poznało inne kultury, nauczyło się, że inne nie znaczy
                  gorsze, nabyło trochę zdrowego relatywizmu... Myślę, ze to nie jest najgorszy
                  plan wychowawczy, a nam rodzicom sprawia ogromnie dużo satysfakcji.
                  • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 13:13
                    > > Skoro o argumentach mowa - to co, jak z Twoją propozycją postępowania z
                    > > gniazdkami kiedy NIE MA zatyczek?
                    > Castorama. 20 sztuk za 9,90. ;-). Myślę, że mają tego na magazynach tyle, że
                    > wystarczy na każde gniazdko w Twoim domu. A poza nim? No cóż, dziecka się
                    > pilnuje, a nie tresuje. Zawsze można je czymś zająć, odwrócić uwagę,

                    Komunały, komunały. Nadal nic konkretnego. I żądanie żeby rodzice bez przerwy
                    siedzieli pół metra od dziecka żeby w razie czego odwracać z miłością jego
                    uwagę. Prawda, są tacy. Zestresowani, bez własnego życia, czekający na odesłanie
                    dziecka do jakiejś babci rodzice jedynaków. Na pewno doskonale odbija się to
                    potem na życiu tych dzieci.

                    > A skutki wychowania bez bicia? W przeciwieństwie do tego, co Ci się wydaje,
                    > wychowanie bez bicia nie oznacza wychowania bezstresowego, a jedynie
                    > przeprowadzenie granicy, poza którą nie wychodzę w karaniu dziecka. Jeśli moje
                    > dziecko np.: źle się zachowuje w sklepie, to:

                    I znowu nie piszesz jak dyscyplinujesz dziecko w sklepie. To że więcej go nie
                    zabierzesz to nie jest odpowiedź, bo problem masz teraz, w sklepie. Pewnie jest
                    tak że znowu uciekasz z tego sklepu nie umiejąc tak naprawdę poradzić sobie z
                    dzieckiem inaczej niż usuwając mu pokusy.

                    • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 07.10.08, 13:49
                      Gość portalu: BB napisał(a):

                      > I znowu nie piszesz jak dyscyplinujesz dziecko w sklepie. To że
                      więcej go nie
                      > zabierzesz to nie jest odpowiedź, bo problem masz teraz, w
                      sklepie. Pewnie jest
                      > tak że znowu uciekasz z tego sklepu nie umiejąc tak naprawdę
                      poradzić sobie z
                      > dzieckiem inaczej niż usuwając mu pokusy.

                      Udajesz przygłupa czy nim jesteś?
                      • Gość: BB Re: Re IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 14:37
                        A coś konkretnego umiesz napisać, czy Cię to przerasta?
                        • camparis Re: Re 23.10.08, 12:06
                          czytam Twoje wpisy i też się zastanawiam jak przedmówczyni ;/
                          udajesz - czy naprawdę masz tak niskie IQ?
                    • camparis Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 23.10.08, 12:10
                      Gość portalu: BB napisał(a):
                      > I znowu nie piszesz jak dyscyplinujesz dziecko w sklepie. To że
                      więcej go nie
                      > zabierzesz to nie jest odpowiedź, bo problem masz teraz, w
                      sklepie. Pewnie jest
                      > tak że znowu uciekasz z tego sklepu nie umiejąc tak naprawdę
                      poradzić sobie z
                      > dzieckiem inaczej niż usuwając mu pokusy.

                      Uciekasz? To za mocno powiedziane. Kiedyś moje dziecko próbowało na
                      mnie wymusić zakup parasolki. Powiedziałam raz, że nie, drugi raz,
                      nie pomogło. Kiedy młoda rzuciła mi się na ziemię i zaczęła walić
                      nogami i rękami, zostawiłam zakupy, wzięłam ją pod pachę i wyniosłam
                      ze sklepu. Wróciłysmy do domu i uwierz mi, że to był ostatni raz,
                      kiedy zrobiła mi taką aferę w sklepie.

                      Upokorzenie wynoszenia ze sklepu i późniejszy śmiech mamy, był dla
                      niej wystarczająco dotkliwą karą. Nie musiałam jej bić. Sama się
                      ukarała.

                      Więc nie pisz bzdur, że tylko klaps to załatwi. Każde dziecko da się
                      podejść psychologicznie. Tylko tępi rodzice, którzy lecą wg jednego
                      schematu, każdy problem rozwiązują laniem. Tylko, że dziecko to nie
                      lalka, którą można bezkarnie lać kiedy się tylko chce.

                      Dlatego popieram tą akcję i info o niej wrzuciłam na mojego bloga.
                      Pozytywne akcje trzeba popierać i nagłaśniać!

                      miastowroclaw.blox.pl/2008/10/Nie-pozwol-bic-dzieci.html
                • Gość: bity Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.08, 09:09
                  Ja jestem takim dzieckiem. Rodzice mnie niby kochali, dbali itd. Sporadycznie
                  dostawałem klapy w tyłek, ojciec czasami trzepnął mnie w twarz, bo pyskowałem.
                  Odkąd jestem samodzielny, nie chce mi się z nimi nawet gadać. Czuję odrazę. Są
                  przyzwoitymi, wykształconymi Polakami. Mają tradycyjne poglądy. Dziecka by
                  pewnie nie zakatowali, ale nie zdają sobie sprawy z tego, że przez całe
                  dzieciństwo mnie poniżali. To tyle. A Ty jesteś najwyraźniej rodzicem, który
                  koniecznie MUSI uderzyć. I kto tu jest głupi....
                  • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.10.08, 10:59
                    > I kto tu jest głupi....

                    Ty. Bo sam piszesz że klapsy dostawałeś sporadycznie (i tak samo w twarz, czego
                    i tak nie pochwalam), a teraz twierdzisz że na tak nikłej podstawie zbudowała
                    się twoja niechęć do rodziców.
                    Albo więc wystarczy ci byle drobiazg żeby się na kogoś obrazić, albo tak
                    naprawdę w twoim domu działy się jeszcze zupełnie inne rzeczy, nie będące
                    biciem, tylko właśnie poniżaniem i to one są przyczyną.

                    Psychiczne poniżanie jest zresztą wręcz zalecaną metodą wychowawczą wszystkich
                    klapsofobów, więc tu raczej zrozumienia nie znajdziesz.
            • camparis Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 23.10.08, 12:03
              Gość portalu: BB napisał(a):
              > Jesteś głupia. Po wielokroć było Ci mówione że są sytuacje kiedy

              Jak się nie ma argumentów, to się wyzywa?
              Gratuluję - na pewno przekonasz do siebie innych internautów.
    • heraldek Rodzice nie maja prawa karcic dzieci a Polska nie 07.10.08, 00:26
      ....ma prawa dzieci demoralizowac....
      Polskie prawo jest bardzo tolerancyjne dla chuliganow, bandziorow
      i rozwydrzonej mlodziezy...co z tego, ze kary teoretycznie sa wysokie
      skoro gowniarza nigdy nie posadza...pornografia na wystawie w kazdym
      kiosku.....TVP pokazuje najwieksze smieci z Hollywood....

      W 2 mln miescie w ktorym mieszkam, w srodku USA, zadne dziecko nie
      zobaczy tygodnika porno, bo jest on tylko w kilku punktach, w osobnym
      pomiesczeniu dla doroslych.....zas w centrum miasta, niedaleko
      stadionu footbolowego znajdzuje sie Juvenile Detention Center, czy
      wiezienie dla nieletnich....
      • heraldek Re: Rodzice nie maja prawa karcic dzieci a Polska 07.10.08, 00:42
        heraldek napisał:

        > .....zas w centrum miasta, niedaleko
        > stadionu footbolowego znajdzuje sie Juvenile Detention Center, czy
        > wiezienie dla nieletnich....

        .....gdzie nie tylko przebywaja awanturnicy ze stadionu ale takze
        nawet "bezpanskie dzieci" czyli dzieci, ktore sie szwendaja po
        ulicach bez opieki po 22:00....policja ma prawo do ich zatrzymania
        bez sadu nawet przez 2 tygodnie.....
    • kiviwa Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 07.10.08, 09:46
      Nie pozwalajmy bić dzieci i sami ich nie bijmy! Zawsze powtarzam
      tym, co stosuja klapsy, czy zastosowali by je w pracy w stosunku do
      swoich wspolpracowników, znajomych ktorzy ich nie posłuchali itp.
      Prawda, że nieee?, wiec dlaczego dzieciom mają odwagę wlać? Przeciez
      to mali ludzie, do ktorych należy przemawiać, tłumaczyć, nagradzać i
      karać, ale nie bić!
      Jak można bic słabszego, bezbronnego malca... może dlatego, że nie
      odda...?, że pokornie przyjmie ciosy...?
      • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 09:57
        Proponujesz zatem aby odebrać policjantom pałki?
        • spacerownik.wroclawski.eu Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 07.10.08, 12:12
          halo, halo, nie jesteś policjantem i nikt Ci nie dał uprawnień do używania
          pałki. Jesteś rodzicem i Twoje uprawnienia są bardzo dokładnie określone przez
          prawo.
          • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 12:14
            Już wykazałaś, że nie znasz prawa, więc się może nie wyrywaj. Czy mam wołać
            policję bo dziecko nie chce się przestać bawić i iść do lekarza?
            • spacerownik.wroclawski.eu Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 07.10.08, 12:26
              Nie, masz zacząć się bawić z nim i skierować zabawę na takie tory, które pozwolą
              Ci wyjść z domu. Trochę wyobraźni! Myślenie nie boli!
              • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 12:52
                "Jesteś głupia" było obraźliwe i miało świadczyć o moim braku argumentów, ale
                "myślenie nie boli" zupełnie mi nie ubliża i jest konstruktywna propozycją, co? :->
                ale to dygresja.

                Twój pomysł jest bezsensowny. Bezsensowny, bo zakłada że dzieci są bezwolnymi
                automacikami bawiącymi się w to, co każe mama. Rzeczywistość jest natomiast
                taka, że trzeba po prostu twardo nakazać zakończenie zabawy, ubieranie i
                wyjście. Zwłaszcza jak się ma więcej niż jedno dziecko, czego zapewnie nie
                rozumiesz. I owszem, z reguły daje się w ten sposób wydostać z domu. Ale gdyby
                dziecko uciekało, wrzeszczało, wyrywało się przy ubieraniu, chowało pod szafę -
                proszę, oczekuję konstruktywnych propozycji, pani doktor czegośtam.
                • camparis Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" 23.10.08, 12:21
                  Gość portalu: BB napisał(a):
                  > Twój pomysł jest bezsensowny. Bezsensowny, bo zakłada że dzieci są
                  bezwolnymi
                  > automacikami bawiącymi się w to, co każe mama.

                  O matko! Mam nadzieję, że nie masz dzieci.

                  Dzieci nie są bezwolnymi automacikami, ale można z nimi rozmawiać,
                  dyskutować, przekonywać. Uwierz mi, że wystarczy serdeczne podejście
                  do dziecka i da się to załatwić. Owszem, nie wolno zwracać uwagi na
                  wrzaski dziecka, które mają rodzica do czegoś zmusić, ale nie jest
                  to powód aby bić!

                  Dziecko nie chce się przestać bawić? Wystarczy mu wytłumaczyć,
                  dlaczego wizyta u lekarza jest niezbędna i obiecać, że po powrocie
                  do domu razem z nim się chwilę pobawisz. Nie znam dziecka, na
                  którego taki sposób podejścia by nie zadział.
    • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 10:13
      "szwedzki publicysta polskiego pochodzenia Maciej Zaremba"

      Czy to ten co uważa że lepiej jest zgnoić dziecko trzema dniami milczenia bez
      informowania go za co to jest kara? I sam stosuje takie tortury?
    • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 10:17
      "Specjaliści są zgodni - bicie to żadna metoda wychowawcza. Dlaczego więc tak
      bronimy lania?"

      Zgodnie to powtarzają, ale żaden, absolutnie żaden jeszcze nie udowodnił tego,
      ani nie był w stanie zaproponować sposobu na twarde nieposłuszeństwo dziecka
      które wie, że nie grozi mu kara. Potrafią tylko bredzić o konsekwentnym
      tłumaczeniu do skutku, udając że nie słyszą pytań na przykład o sposoby na
      zabranie dziecka na umówioną za pół godziny wizytę do lekarza - kiedy dziecko
      nie chce i już.
    • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 10:19
      "można anonimowo zgłaszać przypadki znęcania się nad dziećmi"

      Doskonale. Zaraz pójdę i zadzwonię że Kowalscy biją dziecko. Dowolni Kowalscy.
      Adres wezmę z książki telefonicznej. Albo lepiej - powiem że bije ten mój sąsiad
      co ma, drań, nowy samochód a ja nie.
      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 07.10.08, 14:00
        O co Ci człowieku chodzi?! Widać, że jesteś podenerwowany czymś, z
        czym sobie nie radzisz tak, jak byś tego chciał. Wszystko na "NIE"
        jest w Twoim życiu czy co?
        Chcesz to nam się wyżal tu na forum, przynajmniej nie będziesz
        bredził jak Twój post powyżej.
    • Gość: BB Re: Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 10:25
      Halo, czy to telefon pomocy bitym dzieciom? Chciałbym poinformować że Agnieszka
      Czajkowska prawdopodobnie bije swoje dziecko. Słyszałam jak ono płacze i chyba
      słyszałam uderzenia. Oczywiście, panie policjancie, już podaję adres. Och, to
      tylko mój obowiązek. "Moim zdaniem warto pomylić się dziewięć razy, żeby za
      dziesiątym uratować dziecko przed śmiercią."

    • Gość: roslynn Po co nam akcja "Nie pozwól bić dzieci" IP: *.as.kn.pl 07.10.08, 11:31
      Dlaczego mamy wymyślać dodatkowe ustawy?Wszystkie te wypadki maltretowanych
      dzieci z ostatnich dwóch czy trzech lat dotycza marginesu.Każde dziecko
      spłodzone z innym facetem?konkubentem/, inne dzieci zabrane tym rodzicom i
      przekazane do placówek wych. lub rodzin zastępczych/wiem, brzmi to jak
      przekazanie paczki, ale jak inaczej można to określić/.Ci ludzie mieszkają w
      melinach, czworakach...czy ich sąsiedzi /z reguły takie samo towarzystwo/
      oderwie się od swojej popijawy i zadzwoni na policję?
      Niech organizacje odpczepią się od porządnych rodzin i nie zaprowadzają nam
      terroru...
      Chodze regularnie z moimi dziećmi na wszystkie badania, bilanse, szczepienia, a
      jak choruja do pediatrki.Zauważyłam, że nasze panie pediatrki bardzo dokładnie
      oglądają skórę dzieciom, dyskretnie odchylają majtki i sprawdzają pupę - czy nie
      ma sladów bicia. W szkole u córki była moda na "wysysanie"malinek na rękach.
      Musiałam się nieżle natłumaczyć pediatrce,że ślady na ramieniu nie pochodzą od
      mocnego przytrzymywania, sciskania czy klapsa.Myślałam, że wezwie dyrektorkę
      przychodni, mimo że córka ze śmiechem zademonstrowała tworzenie malinek i
      wyssała sobie kolejną na dłoni...
      Chcę powiedzieć, że taki margines, jak opisywany w artykułach - nie pójdzie na
      szczepienie, nie zaliczy z dzieckiem bilansu i zignoruje chorobę.Przychodnia i
      szkoła nie ma możliwosci skutecznej kontroli na takimi kreaturami.
      Więc proszę - stwórzcie skuteczną opiekę nad dziecmi z marginesu, lepszą kontrol
      kuratorów i policji, a odczepcie się od porządnych ludzi, którzy chcą bez
      eksperymentów pana Spocka wychować dzieci w kindersztubie, przymuszając do
      odrabiania lekcji, /czy za to też chcecie odbierać prawo do opieki?/,do
      kontaktów z rówieśnikami, których akceptuja rodzice, zakazując szlajania się po
      dyskotekach w nocy, i wpajając np.religijny styl życia-poszanowanie dla drugiego
      człowieka, przykazania - nie kradnij, szanuj rodziców, dziadków, nauczycieli...
    • Gość: Virus74 6 letni ignorant... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.08, 11:49
      Ostatnio w sklepie obuwniczym puściły mi nerwy kiedy moje kochane 6-
      cio letnie "bejbi" wkopywało dla zabawy buty swojej mamy pod regał.
      Najpierw spokojnie poprosiłem, żeby tego nie robił, ale po drugiej
      próbie zniechęcenia go do tego zacząłem głośno mówić, że ustawa mu
      nawet nie pomoże i dostanie klapa na tyłek jeśli nie przestanie. On
      uśmiechając się robił to nadal i odpowiedział, że nic mu i tak nie
      zrobię. Do tego wszystkiego jakaś kobieta pozwoliła sobie na uwagę,
      jaki to ze mnie drań bo krzyczę na dziecko. Ciekawe czy jakby jej
      buty wkopał pod regały też byłaby tego samego zdania i nie czepiłaby
      się, że ojciec do bani bo nawet nie przyleje w tyłek. W normalnej
      sytuacji dostałby klapa na 4 litery i problem zostałby definitywnie
      zakończony. I co w tej sytuacji zrobić?
      • spacerownik.wroclawski.eu Re: 6 letni ignorant... 07.10.08, 12:15
        Może postawić te buty trochę wyżej, np. na krzesełku, na którym siedzisz w
        trakcie przymierzania butów?
        • Gość: BB Re: 6 letni ignorant... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.08, 12:54
          Co za kretyńska propozycja. Od kiedy to 6-latek nie sięgnie do krzesła żeby
          zrzucić buty? Ty naprawdę stosujesz takie defensywne wychowanie swojego dziecka?
          Jeżeli ono Cię nie słucha, to się wycofujesz, unikasz konfliktu, ustępujesz mu,
          uciekasz?
          • camparis Re: 6 letni ignorant... 23.10.08, 12:28
            Gość portalu: BB napisał(a):
            > Co za kretyńska propozycja

            Kretyńskie to są Twoje wpisy. Czytam i niedowierzam - dlaczego aż
            tak bardzo zależy Ci na biciu dzieci? Jeśli sobie na radzisz to
            poducz się jak rozmawiać z własnym dzieckiem.

            Jeśli kogoś dziecko nie słucha, to oznacza, że nie wyrobił sobie
            wystarczającego autorytetu. Biciem go się nie wyrabia.

            Dziecko nie słucha się w sklepie? Trzeba je posadzić na siedzeniu
            obok i powiedzieć, że teraz ma karę. Jeśli nie posłucha to ulubiona
            zabawka zostanie zarekwirowana na tydzień. To działa, wystarczy
            spróbować. No i ważna jest konsekwencja - jeśli dziecko nie posłucha
            się, to zabawka musi zniknąć, pomimo płaczu i rozżalenia malucha.

            Ale jeśli ktoś rozpuścił swoje dziecko tak, że w wieku 6-lat się nie
            słucha, to faktycznie ma problem.

            Aha - gdyby moja córa tak robiła, to przytrzymałabym ją za rękę i
            powiedziała, że w ten sposób niszczy mamy buciki. Jeśli mama będzie
            musiała kupić nowe, to nie będzie pieniędzy na buciki (basen, plac
            zabaw, ubranko, lalkę itp.) dla córki. 6-latek to już duże dziecko i
            jest w stanie skalkulować, czy opłaca mu się słuchać rodzica.
      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 07.10.08, 13:26
        Jest takie powiedzenie: kto nie karze niegrzecznego dziecka, psuje
        jego charakter. Obawiam się jednak, że ci kaci-rodzice albo nie
        rozumieją właściwego znaczenia tego powiedzenia, albo za wszystkie
        swoje życiowe niepowodzenia wyżywają się na małych, bezbronnych
        istotach.

        Rozumiem Pana zdenerwowanie, jest absolutnie normalne. Dzieciom
        często wydaje się, że są pępkiem całego świata. Nie są jednak tak
        sprytne jak by tego chciały. "Polecą" na miesięczny zakaz jedzenia
        słodyczy jak się nie uspokoją, można próbować usuwać z ich pola
        widzenia przedmioty agresji (mogą sobie za to znaleźć inne obiekty
        do "zabawy"), można tłumaczyć, że następnym razem zostają w domu,
        itd. Warto szukać sposobów na uspokajanie swojego dziecka innych niż
        ten ostateczny metodyczny klaps.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Virus74 Re: Re IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.08, 14:51
          ale zakaz jedzenia słodyczy nie jest skuteczny, jeśli mały odcina
          się tekstem, że mama i tak mu pozwoli (jest jedynakiem) i niestety
          często zdarza się tak, że mama lub babcia i tak dadzą słodycze - to
          nie jest tak proste i nieskomplikowane jak się wydaje ;-(
          • spacerownik.wroclawski.eu Re: Re 07.10.08, 16:11
            No co? Przecież taki macho może tez zbić mamę i babcię, nie?
    • l.i.l.a.b.a.j.ona Akcja "Ratować Przed Złem?" 07.10.08, 13:14
      Od dawna uważam, że sądy rodzinne powinny odbierać dzieci rodzicom
      alkoholikom i umieszczać te dzieci w rodzinach zastępczych, gdzie
      maluchy znajdą spokój, szansę na normalne życie i edukację.
      • rezurekcja Re: Akcja "Ratować Przed Złem?" 07.10.08, 16:27
        l.i.l.a.b.a.j.ona napisała:

        > Od dawna uważam, że sądy rodzinne powinny odbierać dzieci rodzicom
        > alkoholikom i umieszczać te dzieci w rodzinach zastępczych, gdzie
        > maluchy znajdą spokój, szansę na normalne życie i edukację.

        Ale takich rodzin brak.
        • camparis Re: Akcja "Ratować Przed Złem?" 23.10.08, 12:33
          rezurekcja napisała:
          > Ale takich rodzin brak.

          Kolejka do adopcji we Wrocławiu to kilkaset rodzin. Na dziecko czeka
          się ok. 2-3 lata. Te rodziny są, tylko polski system prawny jest
          niewydolny. Lepiej odebrać dziecko zapijaczonym rodzicom i oddać je
          rodzicom zastępczym. Biologia nie jest najważniejsza (jak widać w
          powyższych przykładach katowania dzieci).
      • Gość: o!o kolejna "akcja" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.08, 07:15
        troche medialnego szumu, a za rok-dwa - cisza... może ktoś wreszcie
        zrozumie, że życie nie składa się z akcji, tylko ze zdrowych
        mechanizmów w zdrowym prawie. Że kurator ma NADZOROWAĆ powierzone
        dzieci/rodziny i INTERWENIOWAĆ do aresztu i domu dziecka włącznie.
        Że rozwydrzony gó...arz nie może szachować nauczyciela czy sąsiada
        pomówieniem o molestowanie itp. Spirala absurdu! Wszyscy mają swoje
        prawa, a nikt nie ma obowiązków!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka