Dodaj do ulubionych

Karetka Wrocław-paranoja???

07.12.08, 16:39
Temat zakładam na forum regionalnym Wrocławia oraz ogólnopolskim o zdrowiu. Chodzi mi o przyjazd karetki na terenie Wrocławia. Chodzi o moją babcie, która całe szczęście mieszka z ciotką, wujkiem i kuzynem.Babcia jest bardzo sprawna psycho-fizycznie, lecz ma problemy z krążeniem oraz sercem. W ostatnim tygodniu dostała paraliżu ciała od pasa w górę, co oczywiste rodzina wezwała karetkę i tu właśnie jest problem...Nie mogła ustać na nogach, ledwo mówiła i nic z tego nie pamięta po godzinie oczekiwania babcia poczuła się lepiej i karetkę odwołano. Babcia mieszka w okolicach ul. Osobowickiej i ul.Bezpiecznej czyli jakieś 5 min jazdy od Szpitala Wojewódzkiego. Teraz proszę o odpowiedź, bo być może jestem jakiś ograniczony i nie rozumiem podstawowych rzeczy, ale jak w kraju mierzący do miana cywilizowanego, będący w UE i w XXI wieku może tak być?!? Tym bardziej, że miasto szczyci się swoją nowoczesnością itd. Przecież to oczywiste, że mogła mieć wylew i chyba nie muszę pisać jak szybka reakcja jest tu ważna...Oczywiście zapisała się teraz do specjalisty i musi czekać w kolejce, najprawdopodobniej pójdzie w tym tygodniu prywatnie. Jakie są wasze negatywne doświadczenia jeżeli chodzi o przyjazd karetki? Wiem, że zaraz usłyszę hasła nawiązujące do zarobków na pogotowiu itd., ale skoro ktoś się podejmuje danej pracy powinien wykonywać ją dobrze, a nie robić łaskę, że pracuje, a jak coś nie pasuje to niech ja zmieni!!! Tym bardziej, że chodzi tu o ludzkie zdrowie i życie!!! Sytuacje opisuję tutaj, bo mam nadzieję, że tematem tym zajmie się gazeta do której to forum to należy.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: yyy Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.metalab.unc.edu 07.12.08, 16:41
      co ma miasto do karetek? od karetek jest rzad.
      a rzad ma wazniejsze sprawy na glowie niz twoja babcia.

      oczywiscie mozesz sprobowac wymienic rzad :-)
      powodzenia!
    • Gość: słuchacz Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: 156.17.170.* 08.12.08, 09:41
      Tutaj lekarze nie zawinili i nie związane jest to z ich zarobkami.
      Zgłaszane wezwanie jest przyjmowane przez centrum zgłoszeń, które
      rozdziela je, w którym rzadko kiedy pracuja lekarze i następnie
      przekazywane do odpowiednich placówek merdycyny ratunkowej, gdzie
      czekają na sygnał lekarze i ratownicy. Od przyjęcia wezwania załoga
      natychmiast wyjeżdża do pacjenta i zapisywane jest wszystko na
      karcie. Na karcie jest czas odebrania wezwania i czas przyjazdu.
      Zbyt długi czas może być kontrolowany przez komisje.

      Problem długiego oczekiwania na karetkę to zbyt mała ilość karetek
      (zbyt dużo wezwań jak na ilość załóg ratunkowych) - co związane jest
      z brakiem funduszy na sprzęt, a to związne z brakiem pieniędzy do
      rządu...
      • Gość: lol Karetki za WOLNO jezdza? IP: *.t19.ds.pwr.wroc.pl 27.03.09, 15:50
        Owszem, za wolno! Dlaczego?
        Jedzie karetka światło czerwone dla aut, zielone dla pieszych- i kto ma
        pierwszenstwo? OCZYWISCIE PIESZY...przeciez jest zielone, co z tego, ze karetka
        jedzie na sygnale...moze poczekac. Nie bede wpominac ze zawsze przebiegaja
        starsi ludzi a moja jedyna mysla jest"zeby jak po ciebie kiedys karetka
        przyjedzie i bedzie cenna kazda sekunda, R-ka musiala hamowac przez kogos kto
        wlasnie MUSI przejsc"
        • Gość: Pieszy Re: Karetki za WOLNO jezdza? IP: *.dialog.net.pl 27.03.09, 17:45
          Jak widzę karetkę kwadrans przebijającą się na sygnale przez korek,
          gdy obok dwie trasy alternatywne są całkowicie przejezdne, to mam
          ochotę kupić wam mapkę. Bo wam chyba przyjemność sprawia rozganianie
          samochodów po trawnikach?
    • truten.zenobi bo to katolicki kraj i ochrona życia jest najważni 08.12.08, 10:53
      najważniejsza (od poczęścia do naturalnej śmierci)
      a ponieważ była by to naturalna śmierć to wszystko jest OK!
      • Gość: Ratownik R-91 3 karetki na całe Psie Pole i okoliczne gminy ! IP: *.as.kn.pl 08.12.08, 12:53
        Problem tkwi w małej ilosci karetek a nie miejsca
        zamieszkania /odleglosci od stacji pogotowia/pacjenta.Przy Szpitalu
        Wojewodzkim ul Kamienskiego stacjonuje 1 karetka/słownie jedna/.Cały
        rejon Psiego Pola i gmin lezacych za nim obsługują 3 karetki.Ilosc
        zgłoszen,korki,przewozy ze szpitala do szpitala itd generuja czas
        oczekiwania na przyjazd karetki.Uwazam ze jesli osoba jest przytomna
        to szybciej mozna zamowic taxi i dostac sie do najblizszego szpitala.
        • kolejar Wspomnienie sprzed lat... 27.03.09, 00:54
          Gość portalu: Ratownik R-91 napisał(a):
          Uwazam ze jesli osoba jest przytomna to szybciej mozna zamowic taxi i dostac sie
          do najblizszego szpitala.

          Niech teraz ktoś powie, że za PRL było lepiej.
          W wieku 10 lat z przyczyn niejasnych weszło mi się do domu przez grubą szybę. Od
          nadgarstka do łokcia prawej ręki było widać kość. Pani z Pogotowia powiedziała,
          że karetka przyjedzie za ok. 3 godziny. Mama zabrała mnie taksówką na Traugutta.
          Tam po obejrzeniu stwierdzili, że konieczny jest poważy zabieg, nic nie poradzą
          i trzeba na ostry dyżur Chirurgii na 1 Maja. Czym? TRAMWAJEM! Bo karetek niet, a
          taxi też niet. Przyjechał wóz linii "5" (typ N) w cudownie katastrofalnym stanie
          technicznym (dziś chyba nikt czegoś takiego sobie nie potrafi wyobrazić). Jako
          maniak kolejowy od urodzenia byłem autentycznie ZACHWYCONY! Pełna ekstaza jazdy
          i radość, że udało się uniknąć karetki, której panicznie się bałem. Na 1 Maja
          zabieg trwał parę godzin - zszywanie ścięgien itd. Ciężką histerią wywalczyłem z
          medykami zwolnienie do domu - chyba umarłbym, gdyby mnie zostawiono w tym
          okropnym miejscu. Zdążyliśmy z mamą na ostatnią "10" do domu. Rodzina ogłosiła
          mnie bohaterem narodowym. Biedacy nie wyobrażali sobie całej Prawdy... Żadna
          karetka, żadna taxi - tylko TRAMWAJEM!!!
    • giata Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 00:07
      Też przeżyłam traumę w oczekiwaniu na karetkę (nie raz zresztą) i
      zastanawiam się, czy istnieje jakikolwiek sposób, żebyśmy my,
      mieszkańcy Wrocławia, mogli coś zrobić. Każdy z nas może kiedyś
      potrzebować natychmiastowej pomocy, a z taką liczbą karetek szanse
      maleją.
      Czy istnieje w ogóle coś takiego jak Duch Narodu? Sprawa słuszna.
      Macie jakieś pomysły?
      • radeberger Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 00:17
        a cóż to za sytuacja zagrażająca życiu występowała u ciebie cyt. "nie raz"?
        • giata Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 00:31
          "Też przeżyłam traumę w oczekiwaniu na karetkę (nie raz zresztą)"

          "a cóż to za sytuacja zagrażająca życiu występowała u ciebie
          cyt. "nie raz"?"

          "Nie raz" czekałam na karetkę. Nie występowała u mnie sytuacja
          zagrażająca życiu "nie raz".
          Chyba pora spać ;-)
          • radeberger Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 08:56
            giata napisała:

            > "Też przeżyłam traumę w oczekiwaniu na karetkę (nie raz zresztą)"
            >
            > "a cóż to za sytuacja zagrażająca życiu występowała u ciebie
            > cyt. "nie raz"?"
            >
            > "Nie raz" czekałam na karetkę. Nie występowała u mnie sytuacja
            > zagrażająca życiu "nie raz".
            > Chyba pora spać ;-)

            czyli jeśli dobrze rozumiem - wzywałaś karetkę, choć nie było podstaw do jej wezwania, a na forum marudzisz, bo tacy jak ty blokują karetki?
            • giata Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 12:49
              "czyli jeśli dobrze rozumiem - wzywałaś karetkę, choć nie było
              podstaw do jej wezwania"

              Źle rozumiesz... Tym bardziej, że nic takiego nie napisałam...
              • Gość: ? Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.09, 12:55
                To zaraz. Wzywałaś karetkę, wielokrotnie, przeżywałaś traumę bo jej długo nie
                było - ale nie było poważnego zagrożenia dla Ciebie? No to właściwie o co chodzi?
                • giata Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 13:01
                  Po prostu nie wzywałam karetki dla siebie, ale dla bliskich.
                  • giata Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 13:05
                    I szkoda, że większość wątków umiera przez trolli, którzy tylko
                    patrzą, jak by tu kogoś zagiąć...
                  • Gość: ? Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.03.09, 14:17
                    Dla bliskich czy dla Ciebie samej - to nie ma merytorycznego znaczenia. Cóż to
                    za sytuacje, że _wielokrotnie_ zdarzają się nagłe wypadki do których musisz
                    wzywać karetki?
                    • Gość: oritix Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.09, 14:23
                      a co Ty stara wscibska baba jestes? czy tylko taki charakter?
              • radeberger Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 14:34
                giata napisała:

                > "czyli jeśli dobrze rozumiem - wzywałaś karetkę, choć nie było
                > podstaw do jej wezwania"
                >
                > Źle rozumiesz... Tym bardziej, że nic takiego nie napisałam...

                -> Też przeżyłam traumę w oczekiwaniu na karetkę (nie raz zresztą)
                -> Nie występowała u mnie sytuacja zagrażająca życiu "nie raz".

                do kogo to nie istotne - słucham, co to za sytuacja zagrażająca życiu występowała parokrotnie. chyba to proste pytanie?

                bo jeśli sytuacji zagrożenia życia nie było - wzywając karetkę narażałaś życie osób, które na prawdę by jej potrzebowały

                czekam jedynie na odpowiedź na pytanie: co za sytuacja zagrożenia życia występowała tak często, że "nie raz" musiałaś czekać na karetkę?

                ciekawość zawodowa.
                • Gość: oritix Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.09, 14:46
                  nastepny upierdliwiec, byle dosrac komus, chociaz tu sie zaslaniamy niby
                  ciekawoscia zawodowa. co to takie rzadkie zjawisko ze ktos mieszka z babacia,
                  prababciom nawet, dziadkiem, wujkiem, ciociom, mama, tata, dzieckiem ktorzy
                  ciezko choruja?
                  • radeberger Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 14:56
                    Gość portalu: oritix napisał(a):

                    > nastepny upierdliwiec, byle dosrac komus, chociaz tu sie zaslaniamy niby
                    > ciekawoscia zawodowa. co to takie rzadkie zjawisko ze ktos mieszka z babacia,
                    > prababciom nawet, dziadkiem, wujkiem, ciociom, mama, tata, dzieckiem ktorzy
                    > ciezko choruja?

                    a i owszem - upierdliwiec, zapisz sobie "+" za trafną diagnozę.
                    PS. polecam słownik języka polskiego
                    • Gość: gość z centrum Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.magma-net.pl 27.03.09, 16:30
                      a co powiecie forumowicze na temat jak babcia wezwała karetke,po czym na miejscu
                      okazało się,że babci popsuł się telewizor i z tego powodu rozbolała ją głowa.To
                      jest dopiero paranoja ;(
                  • 13monique_n Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 16:55
                    Gość portalu: oritix napisał(a):

                    > nastepny upierdliwiec, byle dosrac komus, chociaz tu sie
                    zaslaniamy niby
                    > ciekawoscia zawodowa. co to takie rzadkie zjawisko ze ktos mieszka
                    z babacia,
                    > prababciom nawet, dziadkiem, wujkiem, ciociom, mama, tata,
                    dzieckiem ktorzy
                    > ciezko choruja?
                    A nie wydaje Ci się, że jest różnica pomiędzy "ZAGROŻENIEM ŻYCIA",
                    a "ciężką chorobą"? Tylko w tym pierwszym przypadku powinno się
                    fatygować karetkę - to jest Ratunek, a nie lekarz dla chorego po
                    18.00. I pytania, które padły wyżej nie mają w sobie nic z
                    wścibstwa, tylko właśnie do tej refleksji miały skłonić. I po co ta
                    napastliwość?
                • giata Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 15:33
                  Czy incydenty niedokrwienne (udaropodobne) polagające na
                  niedowładzie jednej strony ciała, z utratą przytomności u młodej
                  osoby są na tyle poważne, żebym mogła bez wyrzutów sumienia wezwać
                  karetkę? A może zawał serca u starszej osoby też nie jest na tyle
                  poważny?
    • Gość: ancymonek Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.09, 07:49
      Witam, mam wsrod znajomych studentow medycyny, ktorzy w ramach stazu czy tam
      jakis praktyk musieli jezdzic tez na karetkach. Z tego co opowiadali to ludzie
      do niesamowitych pie...potrafia wzywac karetke. Bole brzucha (nie jakies ostre
      uniemozliwiajace poruszanie), temperatura 39stopni itd - takie wezwania to spory
      procent wszystkich wyjazdow. Oczywiscie w czasie zgloszenia objawy sa celowo
      wyolbrzymiane.
      Wiec sytacja moze byc taka, ze pojada za przeproszeniem do pacjenta ze sraczka a
      czlowiek po wylewie czeka godzine na interwencje.
      • Gość: sylwia Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.chello.pl 27.03.09, 09:35
        no klasyka, że karetka wyzwana jest do wysoko gorączkującego dziecka, a tam na kanapie leży i czeka 18 letnie dziecko ....
    • Gość: Ad Re: Karetka Wrocław-paranoja??? IP: *.ultimo.pl 27.03.09, 17:07
      Wyslij babcie do lekarza JUZ! U dziadka bylo tak samo i w ciagu 2tyg
      odszedl... Do lekarza JUZ
    • Gość: kp Moja przygoda IP: *.chello.pl 27.03.09, 17:43
      W naszym kraju takie dziedziny jak służba zdrowia, edukacja czy
      bezpieczeństwo stawiane są na ostatnim miejscu, nie wiesz jeszcze?
      Ciekaw jestem jak to jest, że z podatków prawie 40mln ludzi nie
      można zapewnić podstaw funkcjonowania społeczeństwa, jak sobie radzą
      te wszystkie małe państewka?

      Kilka lat temu dostałem w nocy ataku wyrostka robaczkowego, bóle
      brzucha, gorączka, wymioty. Oczywiście nie wiedziałem jeszcze, że to
      wyrostek i tak od razu nie wzywano pogotowia, rozumiem, że do
      wymiotów karetki się jeszcze nie wzywa. Ale gorączka zaczęła
      dochodzić do 40, więc ojciec zadzwonił. Pani dyspozytor powiedziała,
      że do gorączki i bólu brzucha się nie wysyła karetek, trzeba iść
      rano do lekarza. Czułem się coraz gorzej, w końcu ojciec zdecydował
      że pojedziemy sami samochodem, dobrze że mamy. Najbliżej był szpital
      na Traugutta i na tamtejszą izbę przyjęć się udaliśmy. Oczywiście
      kolejka na kilkanaście osób, ale co najlepsze: co 10 min wpadali
      panowie policjanci z zakrwawionym żulem, pijaną mendą spod dworca i
      on oczywiście miał pierwszeństwo! Najważniejszy! Na szczęście po tym
      jak zwymiotowałem resztką żółci na podłogę, puszczono mnie przez
      parę mniej potrzebujących osób. Ponad godzinę czekałem na korytarzu
      aż jakiś lekarz mógłby się mną zająć. Ale to jeszcze nie koniec.
      Lekarz od razu przypuścił zapalenie wyrostka, ale niestety dyżur
      chirurgiczny jest tej nocy na 1-go Maja i musi się tam pan udać.
      Niestety nie mamy karetki wolnej. Ciekawe co bym zrobił jakbym nie
      miał przy sobie kogoś bliskiego kto mógłby mnie zawieźć? Zgięty w
      pół z bólu, z 40-stopniową gorączką i ciągłym wymiotowaniem
      powinienem chyba wezwać taksówkę. Pojechaliśmy, po drodze jeszcze
      wymiotowałem w okolicy Pl.Dominikańskiego. Po dotarciu też szybko
      nie poszło, bo akurat na moim przykładzie po kolei kilku studentów
      zaliczało sobie praktykę, więc 5 osób musiało po kolei stwierdzić że
      mam zapalenie wyrostka. Od momentu pierwszego telefonu na pogotowie
      minęła cała noc, operację miałem dopiero o 5 nad ranem. Okazało się,
      że wyrostek się wylał przez co operacja była bardziej skomplikowana,
      potem dowiedziałem się, że takie wylanie wyrostka łatwo kończy się
      śmiercią. Warunki pobytu w polskim szpitalu to osobna bajka. Na
      szczęście póki co nie mam problemów zdrowotnych, i przyjemności ze
      szpitalem nie miałem od tamtej pory. Poprostu w tym kraju nie można
      chorować, tutaj jesteś nikim, żul z rozbitą mordą jest ważniejszy od
      ciebie.
      • giata Re: Moja przygoda 27.03.09, 17:56
        Masz rację. Na izbie przyjęć na Traugutta byłam świadkiem, jak
        mężczyzna, który czekał razem z nami już chyba 4-tą godzinę, dostał
        ataku padaczki. Kilka pielęgniarek go minęło i zgadnijcie, co się
        działo dalej. Lekarz dyżurny minął go w wielkim pośpiechu. Dopiero,
        kiedy ludzie siedzący w poczekalni zaczęli robić raban, lekarze
        zajęli się człowiekiem.
    • lucidd Re: Karetka Wrocław-paranoja??? 27.03.09, 23:34
      Mnie zawsze zastanawia dlaczego karetki tak wolno jeżdżą na sygnale. Może nie wszystkie, ale przeważnie widzę, jak się wleczą... Na krzyżówkach jeszcze da rady zrozumieć, ale miedzy krzyzówkami mają slabe przyspieszenie - tak jakby na paliwie oszczędzali ;P

      Szkolenia NLP Wrocław

      SRP.com.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka