wroclaw_xxii 08.03.09, 16:50 Brawo. Manifa jerst organizowana przez Kampanię przeciwko Homofobii i transseksualistów. Brawo! Jak tak dalej pójdzie, to okaże się, że kobieta "równouprawniona" = lesbijka. Nie ma co. Brawo feministki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: minka Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: 90.156.110.* 08.03.09, 16:54 Współorganizowana. Organizatorką była Fundacja Centrum Praw Kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 09:05 Gość portalu: minka napisał(a): > Współorganizowana. Organizatorką była Fundacja Centrum Praw Kobiet. e, Minka, bądź normalnie myśląym człowiekiem (nawet jeśli jesteś kobietą:)), co to czyta ze zrozumieniem. Popatrz na ostatnie zdanie artykułu: "Wrocławską Manifę współorganizowały: Partia Kobiet, Kampania Przeciwko Homofobii, Amnesty International i popierająca transseksualistów "Transfuzja"." nie dawaj możliwości zwątpić w to, że kobieta też potrafi myśleć :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ten tego Nie mam nic przeciwko.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 11:38 ..ruchom feministycznym... byle by były frykcyjne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: minka Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 16:16 Czytam ze zrozumieniem, ale widzę, że inni mają problem. Cytuję: "- We Wrocławiu, mieście tolerancji, chcemy przypomnieć, że kobiety nadal postrzegane są przez pryzmat płci, a nie np. swoich kompetencji zawodowych - mówiła Monika Kaznocha z Centrum Praw Kobiet, organizatora Manify." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.is.net.pl 09.03.09, 18:05 nie wiem czy czytasz ze zrozumieniem. Kobiety zasadniczo spostrzegane są jako kobiety i we Wrocławiu i gdziekolwiek indzie. Bo imaginuj sobie, że zasadniczo sa 2 płci. Jakaś Kaznocha prawd ewolucyjnej nie zmieni :) Niestety, nie mogę sie zalogowac. Nie wiem czy to z celowego działania wybiórczej czy tez nie, ale to jestem ja, łosiu4 znaczy. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.is.net.pl 09.03.09, 18:15 masz problemy i to zasadnicze. No ale rozumiem, masz zapewne jakieś gender ukończone, albo jakieś inne politpoprawnościowe studia na poziomie średnim lub wyższym. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Polka bez kompleks Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 16:57 tak też sądziłam, ze to wezwanie kilka dni temu do paradowania pod rękę z homoseksualistami i lesbijkami, zasilone kaską z Unijnych Organizacji aby Epatować normalne piękne i nie potrzebujące Manify Polki Odpowiedz Link Zgłoś
korcia2000 Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 17:33 Prawa kobiet są w Polsce łamane i to nie ulega wątpliwości. Jeżeli same tego nie widzą, to tym dla nich gorzej. Są niechętnie zatrudniane, otrzymują na ogół niższe wynagrodzenie niż mężczyźni, w pierwszej kolejności są zwalniane z pracy. Nie mówię już, że pozbawia się je prawa decydowania o macieżyństwie. Niestety, ale feministki w dużym stopniu mają rację! Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:23 korcia2000 napisał: > Prawa kobiet są w Polsce łamane i to nie ulega wątpliwości. przepraszam bardzo, ale co to za stwór te "prawa kobiet" co to niby są łamane? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 13:09 Promują WALKĘ Z KOŚCIOŁEM i zabijanie (abortowanie) własnych poczętych dzieci - pod hasłem samostanowienia - zabijac swoje dziecko..... Oraz homoseksualizm.... Piękne mądre i zdolne kobiety nigdy nie zgodzą się na to ! Kochamy i jestesmy kochane ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracujaca Polka Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.media4.pl 08.03.09, 17:35 42% Polek nie pracuje??? No nie! To prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 18:29 Według danych (za www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/ue;zatrudnienie;kobiet;rosnie;ale;wciaz;zarabiaja;mniej;od;mezczyzn,77,0,315469.html ) nawet więcej - ale są tam podane liczby z 2006 roku, więc możliwe, że nastąpiła poprawa. Należy jednak zauważyć, że zatrudnienie mężczyzn było tylko o około 12% wyższe, z czego wynika, że z pominięciem płci zatrudnienie w Polsce wynosi około 55%. W większości raportów podaje się procent zarejestrowanych bezrobotnych w liczbie cywilnej ludności aktywnej zawodowo (www.bezrobocie.org.pl/x/310112), co oczywiście nie jest rozwiązaniem obiektywnym, ale daje zdecydowanie mniejsze liczby niż np. przy liczeniu dzieci oraz osób starszych. Czyli jak zwykle w statystyce - prawda, a jednak manipulacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 19:31 "- We Wrocławiu, mieście tolerancji, chcemy przypomnieć, że kobiety nadal postrzegane są przez pryzmat płci, a nie np. swoich kompetencji zawodowych - mówiła Monika Kaznocha z Centrum Praw Kobiet" - Jeżeli mnie rozsądek nie myli, to z tego, że kobiety są postrzegane przez pryzmat płci wynika również, że mężczyźni są postrzegani przez pryzmat płci (nawet jeśli miałoby to być coś w rodzaju "nie jest kobietą, więc spójrzmy na jego kompetencje"). Nie rozumiem dlaczego zarówno ta wypowiedź jak i nazwa organizacji (a także nazwa Partii Kobiet), stosują metodę postrzegania ludzi przez pryzmat płci. Jeżeli istotnie chodzi o zatrudnianie osób o największych kompetencjach w danej dziedzinie, to uderza to we wszystkich ludzi którzy posiadają pozamerytoryczne cechy wpływające na ich ocenę, łysych, grubych, posiadających wielkie nosy, ale też pięknych i młodych którzy mogą zostać zatrudnieni na nieodpowiednie stanowiska. Oczywiście tworzenie listy kompetencji, zarówno formalnych jak i nie, które powinien mieć idealny kandydat, przywołuje wszystkie problemy związane z merytokracją. Wydaje mi się więc, wbrew pierwszemu wrażeniu, że nie chodzi o to aby na dowolnego kandydata patrzeć przez pryzmat kompetencji zawodowych, ale raczej jeszcze mocniejszego podkreślenia perspektywy płci, dzięki któremu możliwe stanie się zwiększanie poparcia dla organizacji wywierających, normalne w demokracji, naciski zmierzające do wykorzystania pryzmatu płci w celu poprawy jakości życia osób które reprezentują. W takiej sytuacji dobrze by było pomyśleć, w ramach równowagi podobnej do panującej między lewicą a prawicą o założeniu Partii Mężczyzn... chociaż pewnie jeszcze dużo czasu upłynie nim zmieni się tak dużo Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:27 Gość portalu: autor napisał(a): > Według danych (za > www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/ue;zatrudnieni e;kobiet;rosnie;ale;wciaz;zarabiaja;mniej;od;mezczyzn,77,0,315469.htm l > ) nawet więcej - ale są tam podane liczby z 2006 roku, więc możliwe, że > nastąpiła poprawa. Należy jednak zauważyć, że zatrudnienie mężczyzn było tylko > o > około 12% wyższe, z czego wynika, że z pominięciem płci zatrudnienie w Polsce cóż, najwyraźuiej kobiety są, średnio rzecz biorąc, po prostu gorszymi pracownikami, więc potrzebują wsparcia, by sztucznie zawyżyć swoje zarobki. Innego wytłumaczenia niestety nie widzę. Przynajmniej na normalnym, a nie socjalistycznym czy innym postępowym "rynku". Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Piszesz do radia Erewań? 08.03.09, 20:12 Droga Polko! To prawda, ale niezupełna. W Polsce kobiety pracują tylko w burdelach. Pracujące w nocy Polki i w wyrkach nie są brane pod rachonek. Nasze radio Erewań sprawdziło też, że nasz idol Lenin nabył od takiej jednej swej żony syfa i dlatego mu się zmarło. Potem zaś nasze radio dowiedziało się, że nasz wielki wódz postępował i zmarł zgodnie z wytycznymi papieży. Dlatego nie martw się droga słuchaczko Radia Erewań! Swego syfa możesz całkiem spoko przekazać każdemu klesze, a nawet papciowi! Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Piszesz do radia Erewań? 09.03.09, 08:45 -50 napisał: > Droga Polko! To prawda, ale niezupełna. W Polsce kobiety pracują > tylko w burdelach. masz smutne doświadczenia. Może znajdź jakąś normalna kobiete i nie będziesz zmuszony pałętać się po przybytkach rozpusty :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gruha nie jest tak zle IP: *.tvk.torun.pl 08.03.09, 17:48 no i co ze 42% nie pracuje. realizuja sie w kuchni i macie przeciez swieto 8 marca. wasze protesty lamia ducha w naszej katolickiej ojczyznie. i to teraz w dobie kryzysu. wstydze sie takich polek. serio to popieram kobiety. a tym lysych panow chcialbym zobaczyc gdy ich kobieta bedzie sie odmawiac znieczulenia podczas porodu. czy potraktuje sie je jak szmaty w gabinecie ginekologicznym. jakos tak jest ze wiekszosc tych gosci nie ma partnerek. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Oto katolicka "łojczyzna" 08.03.09, 19:45 Przeciętny katolik polski krowę chowa w oborze. Kopnie ją z fleka, gdy nie daje mleka. A świętą krowę hoduje w kościele. Mleka ta święta krowa mu żadnego nie daje - ale jej nie kopnie nawet po pijaku. Córkę i syna mu do wyra dostarczy na uciechę "świętego wacka". To przecież rechot! Co łaska, co łaska dla mojego qtaska! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ela Re: nie jest tak zle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:12 od kiedy to zdrowej kobiecie jest potrzebne znieczulenie przy porodzie grucha??ja rodzilam 11 godzin i niepotzrebowalam znieczulenia.pozatym rola kobiety jest siedziec w domku i wychowywac dzieci i mezem sie zajmowac.Zawsze tak bylo maz pracuje i przynosi hajc do domu a zonka wszystkim sie zajmuje.Mi to odpowowiada.Natomiast denerwóje mnie gdy ide po miescie i dwóch gejów sie obsciskuje.Masakra co sie teraz dzieje... Odpowiedz Link Zgłoś
pati7912 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 00:05 Ela, Ty może wypowiadaj się za siebie a nie za ogół! Jeśli Tobie odpowiada 11-godzinny poród bez znieczulenia - Twoja sprawa, ale znaczna większość kobiet nie ma takich jak Ty skłonności masochistycznych. Tak samo jest zresztą z rolą kobiety - większość chce uczyć się i pracować na stanowisku odpowiednim do wykształcenia i godnie zarabiać. Jeśli Ciebie takie ambicje nie dotyczą to bądź łaskawa zamilknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 07:44 pati7912 napisała: > Ela, Ty może wypowiadaj się za siebie a nie za ogół! no ale właśnie nic innego femistki nie robią, tylko wypowiadają sie za ogół kobiet. Kobietom jako ogółowi wcale nie przeszkadza tzw. patriarchat i wcale nie czują się uciskane. To tylko środkowym dniom tygodnia coś się ubździło, że niby reprezetntują "większość kobiet". A że rozdarte jak za przeproszeniem przekupki ze starego Różyckiego, to je słychać. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
pati7912 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 21:38 Tylko różnica polega na tym, że feministki walczą o to żeby kobiety miały wybór, prawo do decydowania o sobie. Te kobiety, którym patriarchat odpowiada mogą sobie żyć jak dotychczas, ale będzie to ich świadomy wybór. A większość chce mieć alternatywę. Choćby tylko jako opcję, ale ze świadomością, że mogą decydować o sobie bez przekraczania granic prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:03 Niestety, jak w temacie. Po pierwsze - absurdalne stwierdzenie, ze niska placa oznacza nizsza jakosc pracy. Jest to kompletnie bezzasadne stwierdzenie, oderwane od doswiadczenia. W rzeczywistosci, bardzo czesto zdarza sie, ze osoby rownie zdolne lub bardziej zdolne dostaja mniejsze pieniadze za te sama prace. To sie nazywa niesprawiedliwosc - i prosze nie neguj jej istnienia. Niesprawiedliwosc placowa funkcjonuje i potrzebowalbys ekstensywnych badan empirycznych aby temu zaprzeczyc. Poki co istnieja takie badania na rzecz stwierdzenia, ze za prace tej samej jakosci kobiety otrzymuja mniejsza place. Jesli sadzisz, ze swiat dziala tak lopatologicznie, ze mniejsza placa=gorsza praca, to jestes w bledzie. Rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana. Po drugie, sam najpierw mowiac, ze feministki wypowiadaja sie za ogol kobiet, stwierdzasz nastepnie, ze wiekszosc kobiet nie ma nic przeciwko patriarchatowi. Widzisz tutaj jakis element konsekwencji ? Ja niestety nie. Po pierwsze, wypowiadasz sie za 'wiekszosc kobiet', sam bedac mezzczyzna, co oznacza, ze nie posiadasz typowo kobiecych doswiadczen ze sfery kulturowej i rynkowej. Po trzecie, zdanie typu 'kobiety nie maja nic przeciwko patriarchatowi' w ustach mezczyzny brzmi dosc groteskowo :). Jedyne, z czym sie moge zgodzic to to, ze slowo 'patriarchat' posiada niejasne znaczenie i konotacje, totez pewne osoby moga czuc sie niepewnie wyrazajac swoje opinie na ten temat. Jednak opis patriarchatu: nizsze place, gorsze traktowanie, dyskryminacja spoleczna i kulturowa tylko na podstawie plci - wywola dezaprobate, wg mnie, wiekszosci kobiet, a takze mezczyzn. Nie bierz nieznajomosci slowa za nieznajomosc idei. Kasia - feministka (piekna :) Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja 10.03.09, 08:17 Gość portalu: Kasia napisał(a): > Niestety, jak w temacie. czemu "niestety"? > Po pierwsze - absurdalne stwierdzenie, ze niska placa oznacza > nizsza jakosc pracy. Jest to kompletnie bezzasadne stwierdzenie, oderwane > od doswiadczenia. oj, kobito-feministko. A dlaczego twierdzisz ze pracodawca któremu zależy na tym by dobrze zarabiał miałby zatrudniac pracowników ze względu na płeć a nie umiejętności i dyspozycyjność? To tylko w chorym socjalistycznym systemie patrzy się na płeć. W normalnym (którego niestety chyba już nie ma) patrzyło się na to co kto i jak robi. > W rzeczywistosci, bardzo czesto zdarza sie, ze > osoby rownie zdolne lub bardziej zdolne dostaja mniejsze pieniadze > za te sama prace. najwyraźniej nie jest "taka sama". Smutne, ale droga kobitko trzeba się z tym pogodzić. W imię uczciwości i sprawiedliwości. Tak, wiem takie pojęcie jak uczciwośc czy sprawiedliwośc jest nielubiane przez wszelkich postępowców. Dlatego przymiotniki dodają, a to "społeczna" a to "postępowa", a to "socjalistyczna". Ale ze zwyklą uczciwością i sprawiedliwością owe pojęcia nie maja nic wspólnego. Bo wyobraź sobie, że znam ładnych kilka kobiet co to zarabiają lepiej niż koledzy w robocie. Za pracę, nie za feministyczne dyrdymały. > To sie nazywa niesprawiedliwosc - i prosze nie > neguj jej istnienia. ależ tu nie ma żadnej "niesprawiedliwości". Jest rachunek. Matematyka, liczenie zysków i strat. Może dlatego matma jako przedmiot jest usilnie wypychana ze szkół na korzyść przedmiotów "humanistycznych". Komus najwyraźniej na tym zależy. > Niesprawiedliwosc placowa funkcjonuje i > potrzebowalbys ekstensywnych badan empirycznych aby temu > zaprzeczyc. ale czemu mam zaprzeczac? Temu że jedna czy druga moja znajoma zarabia więcej ode mnie? Zarabia więcej. Za pracę i wiedzę. Ja takowej wiedzy jak One nie zaposiadam to i zarabiam mniej. I jakoś nie wyłażę na ulicę i się nie drę, że mi się należy za płeć. > Poki co istnieja takie badania na rzecz stwierdzenia, ze za prace > tej samej jakosci kobiety otrzymuja mniejsza place. nie są tej samej jakości. Co widzę po dziale księgowości, gdzie pracuje coś koło 20 osób, 2 mężczyzn, reszta to kobiety. Jak przychodzi co do czego, to owi mężczyźni wykonują 90% prac. Więc dla elementarnej uczciwości powinni być lepiej wynagradzani. No chyba że jakoś inaczej rozumiemy uczciwość. > Jesli sadzisz, ze swiat dziala tak lopatologicznie, ze mniejsza > placa=gorsza praca, to jestes w bledzie. a czemuż to niby miałby dziaać "niełopatologicznie"? Działa jak najbardziej łopatologicznie. Są tylko lokalne zwyrodnienia. > Rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana. tak tak. Sokal to pokazał. Na przykładzie jak najbardziej postempoffcuffff. > Po drugie, sam najpierw mowiac, ze feministki wypowiadaja sie za > ogol kobiet, stwierdzasz nastepnie, ze wiekszosc kobiet nie ma nic > przeciwko patriarchatowi. Widzisz tutaj jakis element > konsekwencji ? owszem, widzę. W tym, że feministki zawłaszczają sobie prawo do mówienia za ogół kobiet. A ogół kobiet nie ma nic przeciw patriarchtowi. Gdzie tu widzisz problem? > Ja niestety nie. Po pierwsze, wypowiadasz sie za 'wiekszosc > kobiet', zapożyczyłem ze słownika feministek i innych postępowców. Nie wolno? Bo wiesz, jak widzę że tak nachalnie promowana manifa gromadzi coś koło 100 nawiedzeńców, a normalne kobiety i mężczyźni świętuja ten dzień w normalny sposób, a to w kawiarniach, a to w kinach, a to na obdarzaniu swojej kobiety prezentami to co ja mam myśleć? Że wiekszość ludzi zbzikowała, czy też tej setce palma odbiła? > sam bedac mezzczyzna, co oznacza, ze nie posiadasz typowo > kobiecych doswiadczen ze sfery kulturowej i rynkowej. nie rozumiem. Jestem człowiekiem i za człowieka uważam też kobietę. Choć właściwie sie łamię, bo kobieta to stworzenie Boże, więc powinna stać tam, gdzie jej przeznaczono ;) > Po trzecie, zdanie typu 'kobiety nie maja nic przeciwko > patriarchatowi' w ustach mezczyzny brzmi dosc groteskowo :) czemu? to cytat z ust mojej Kobiety. Mam Jej nie wierzyć? Nie nosić na rękach i nie wręczać od czasu do czasu różnorakich wiechci? Idź sobie z takim feminizmem. > Jedyne, z czym sie moge zgodzic to to, ze slowo 'patriarchat' > posiada niejasne znaczenie i konotacje, totez pewne osoby moga > czuc sie niepewnie wyrazajac swoje opinie na ten temat. Niejasne i celowo gmatwane tylko dla feministek i przez feministki. Normalny człowiek (też kobieta) wie co to znaczy. A znaczy opieka, troska i zapewnienie wszelkich wygód w miarę posiadanych możliwości dla osób, za które czuję się odpowiedzialny. A ze feministkom się to nie podoba - cóż. > Jednak opis > patriarchatu: nizsze place, gorsze traktowanie, dyskryminacja > spoleczna i kulturowa tylko na podstawie plci - wywola dezaprobate, nie wiem co wywoła. Wiem że to propaganda. Nieprawdziwa w naszym chrześcijańskim kręgu kulturowym, gdzie kobieta i dziecko są chronione za wszelką cenę. Czemu postępowcy chcą to zniszczyć - nie wiem > wg mnie, wiekszosci kobiet, a takze mezczyzn. Nie bierz > nieznajomosci slowa za nieznajomosc idei. jakiej idei? > Kasia - feministka (piekna :) a się cieszę. Lubię piękne kobiety :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 09:45 A dlaczego twierdzisz ze pracodawca któremu > zależy na tym by dobrze zarabiał miałby zatrudniac pracowników ze > względu na płeć a nie umiejętności i dyspozycyjność? To tylko w > chorym socjalistycznym systemie patrzy się na płeć. W normalnym > (którego niestety chyba już nie ma) patrzyło się na to co kto i jak > robi. Dlatego, iz przy wyborze kandydatow w duzym stopniu kierujemy sie podswiadomoscia i wychowaniem kulturowym. Dwoje kandydatow moze miec dokladnie takie same kwalifikacje (w cudzyslowie), natomiast na wybor bedzie wplywac takze to, w jaki sposob pracodawca/czyni postrzega role spoleczne. Jesli w spoleczenstwie polskim pokutuje wizja kobiety, ktora nie umie liczyc, albo zarzadzac - moze to miec ogromny wplyw na podswiadomy wybor kandydata. Po drugie, nie zgodze sie, ze w obecnym systemie patrzy sie na to kto co robi. Pracowalam jakis czas w systemie rekrutacyjnym i zdaje sobie sprawe jak wielka roznice moze uczynic dolaczone zdjecie (osoby czarnej) albo zenska koncowka nazwiska. Nie przypisuj zbytniej racjonalnosci osobom ktore podejmuja decyzje. najwyraźniej nie jest "taka sama". Smutne, ale droga kobitko trzeba > się z tym pogodzić. Nie widze tutaj zadnej logiki. Z roznicy w placy nie mozesz poprawnie wywnioskowac roznicy w pracy. Ten argument nie jest nawet poprawny formalnie. Po wtore przeoczyles pewien fakt. Kiedy zaczynasz prace, proponowana Ci jest pensja startowa (ZANIM zdazysz jeszcze wykonac jakakolwiek prace). Placa startowa jest statystycznie NIZSZA dla kobiet i dla mezczyzn - totez juz na starcie, zanim jakiekolwiek doswiadczenie wchodzi w gre, Twoj status pracowniczy jest obnizony. >ależ tu nie ma żadnej "niesprawiedliwości". Jest rachunek. > Matematyka, liczenie zysków i strat. Nie sadze, aby zatrudnianie kobiet przyczynialo sie do strat. Ale to interesujace. Temu że jedna czy druga moja znajoma > zarabia więcej ode mnie? Zarabia więcej. Za pracę i wiedzę. Ja > takowej wiedzy jak One nie zaposiadam to i zarabiam mniej. I jakoś > nie wyłażę na ulicę i się nie drę, że mi się należy za płeć. Pomyliles sytacje. Sytuacja, o ktorej rozmawiamy to sytuacja w ktorej obie osoby maja TAKA sama (mniej wiecej) wiedze i kwalifikacje, a mimo to jedna dostaje za swoja prace mniej. Sytuacja, w ktorej osoba WYZEJ wykwalifikowana dostaje wiecej pieniedzy jest normalna. Nie zrozumiales postulatu. > owszem, widzę. W tym, że feministki zawłaszczają sobie prawo do > mówienia za ogół kobiet. A ogół kobiet nie ma nic przeciw > patriarchtowi. Gdzie tu widzisz problem? W tym, ze oskarzajac o generalizacje innych, sam generalizujesz. Nie sadze, abys mial prawo wypowiadac sie za ogol kobiet, jesli nawet feministki go nie maja. Po drugie: ktory ogol ? Gdzie ? Kiedy ? >nie rozumiem. Jestem człowiekiem i za człowieka uważam też kobietę. Czlowiek odbiera kulture m.in. poprzez swoja plec, etnicznosc i jezyk. Kobiety inaczej odbieraja rzeczywistosc i ich doswiadczenia kulturowe roznia sie od doswiadczen mezczyzn. Nie jst to az tak skomplikowane. >Niejasne i celowo gmatwane tylko dla feministek i przez feministki. Alez oczywiscie, ze jasne. Paradygmat patriarchatu doczekal sie juz wielu szczegolowych opracowan, raportow i analiz socjologiczno- psychologicznych. To, ze dla Ciebie jest on niejasny, nie swiadczy jeszcze o braku jasnosci w samym zjawisku. Po drugie, co innego dyskrecja zjawiska, co innego jego podatnosc na rygorystyczna analize. >nie wiem co wywoła. Wiem że to propaganda. Dogmatyzm nie jest intelektualnie uczciwy. Jesli chcesz, aby Twoja krytyka byla cos warta, musisz umiec podwazyc swoje przekonania. > Normalny człowiek (też kobieta) wie co to znaczy. A znaczy opieka, > troska i zapewnienie wszelkich wygód w miarę posiadanych możliwości > dla osób, za które czuję się odpowiedzialny. To jest to, jak odbierasz jako mezczyzna patriarchat, nie natomiast to, co on znaczy. Opieka opieka, uposledzenie spoleczne i traktowanie kobiet jak dzieci to druga sprawa. Przez wszystkie te lata brak edukacji kobiet i praw wyborczych takze byl motywowany 'opieka nad biednymi kobietami'. Szczesliwie jest to opieka zbedna. Opieka, ktora sie przydaje, to prawdziwe wsparcie w sytuacjach zycia codziennego i partnerstwo. To jest patriarchatowi dosc nieznane. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 10.03.09, 11:28 Gość portalu: Kasia napisał(a): > Dlatego, iz przy wyborze kandydatow w duzym stopniu kierujemy sie > podswiadomoscia i wychowaniem kulturowym. nie wiem jak Wy. My się wychowaliśmy normalnie. I oceniamy kto i jak pracuje. Za efekty oceniamy, nie za płeć. > Dwoje kandydatow moze miec > dokladnie takie same kwalifikacje (w cudzyslowie), natomiast na > wybor bedzie wplywac takze to, w jaki sposob pracodawca/czyni > postrzega role spoleczne. nie ma czegoś takiego. Nawet klony się różnią od siebie, choć teoretycznie powinny być jednakowe. Jesli w spoleczenstwie polskim pokutuje > wizja kobiety, ktora nie umie liczyc, albo zarzadzac - moze to miec > ogromny wplyw na podswiadomy wybor kandydata. nic w nikim nie pokutuje. Podobnie jak żadnym zabobonem nie jest stwierdzenie że zasadniczo rzecz biorąc (poza WYJĄTKAMI) dwumetrowy drągal będzie sie lepiej do koszykówki nadawał niż kurdupel taki jak ja. Po drugie, nie zgodze > sie, ze w obecnym systemie patrzy sie na to kto co robi. wiesz? Zgodzę się. Ale perwersyjnie. Też uwazam że w obecnie promowanym systemie nie patrzy się na to co kto i jak robi. Patrzy się a to na płeć a to na kolor skóry i za to przyznaje się "punkty za pochodzenie". Dla mnie jest to niezdrowe. O! Kawał mi sie przypomniał (niestety niepokojco przystający do rzeczywistości), jak najbardziej na czasie bo kryzys ponoc jest. W Stanach pewna niewielka firemka miała trudności i właściciel musiał kogoś zwolnić by ciąć koszty. A że chciał być nowoczesny i postępowy, zebrał swoich pracowników by rzecz przedyskutować. No i się zaczęło... Panie, jak mnie pan zwolnisz to oskarżę pana o dyskryminację ze względu na wiek rzekł był 60-letni Smith. Panie, jak będziesz pan mnie chciał zwolnić, to oskarżę pana o dyskryminację płciową rzekła pani Barbara. Panie, jak będziesz mnie chciał zwolnić, to oskarzę pana o rasizm rzekł Bill o przyciemnionym kolorze skóry. Oczy wszystkich skupiły się na 30 letnim białym wykształconym i pracowitym zwykłym heteroseksualnym mężczyźnie. A ten rzekł: coś mi sie zdaje że staję się gejem... > Pracowalam jakis czas w systemie rekrutacyjnym cóż, nieszczęścia chodzą po ludziach, więc i do haerki można trafić. > i zdaje sobie sprawe jak wielka > roznice moze uczynic dolaczone zdjecie (osoby czarnej) albo zenska > koncowka nazwiska. no to w takim razie sama przyznałaś, żeś się kierowała pozamerytorycznymi sprawami typu końcówki nazwisk, zamieszczonych zdjęć, koloru skóry i innych takich. I tacy jak Ty postęp chcą czynić? Jaki, się pytam? > Nie przypisuj zbytniej racjonalnosci osobom ktore > podejmuja decyzje. a czemu? w końcu to ich pieniądze. Jak chcą niech tak robią. A jak się pomylą - niech bankrutują. Tylko jak proszę, jak już ciała dadzą niech nie żebrzą (lub wyłudzają) u władz zapomóg, które to hojna ręką na prawo i lewo "finansistom" się rozdaje. > Nie widze tutaj zadnej logiki. Z roznicy w placy nie mozesz > poprawnie wywnioskowac roznicy w pracy. Ten argument nie jest nawet > poprawny formalnie. ależ widzę. Normalny pracodawca patrzy na efekty pracy swojego pracownika. I odpowiednio od efektów płaci. Nienormalny patrzy na płec, kolor skóry, czy coś tam jeszcze. Śmiem twierdzić, że poza politpoprawnościowymi wymysłami stręczonymi w różnych państwowych urzędach, większość ludzi jest normalna. I jeśli ten "ludź" jest pracodawcą lub zleceniodawcą to chce, by pracę zatrudniony przez niego pracownik wykonał szybko i fachowo. A czy to będzie p. Basia czy p. Heniu - średnio go to obchodzi. > Po wtore przeoczyles pewien fakt. Kiedy zaczynasz prace, proponowana > Ci jest pensja startowa (ZANIM zdazysz jeszcze wykonac jakakolwiek > prace). Placa startowa jest statystycznie NIZSZA dla kobiet przykre. Najwyraźniej ktoś przeanalizował sytuację i doszedł do wniosku, że statystycznie kobieta jest gorszym pracownikiem niż mężczyzna. Dojdzie do innego wniosku - da kobiecie wiecej niż mężczyźnie. Co i się zdarza. Na stanowiskach pilnowania pomieszczeń użyteczności publicznej typu szalety widzę głównie kobiety. Najwyraźniej mężczyzna jest w tej pracy gorszy. Ale nie twierdzę, że jakieś parytety lub wyrównywanie płac trzeba wprowadzać. > i dla > mezczyzn - totez juz na starcie, zanim jakiekolwiek doswiadczenie > wchodzi w gre, Twoj status pracowniczy jest obnizony. nie jest. Na tyle mnie pracodawca "wyceni". Mogę się np. nie zgodzić na jego warunki lub negocjować. Mój wybór. > Nie sadze, aby zatrudnianie kobiet przyczynialo sie do strat. Ale > to interesujace. a czy ja tak twierdzę? Twierdzę, że prawem pracodawcy jest wybieranie pracowników . Moim prawem jako kandydata na pracownika jest np. wyśmianie pracodawcy, gdy - dajmy na to- zaproponuje 10 PLN za zrobienie stodoły. > Pomyliles sytacje. Sytuacja, o ktorej rozmawiamy to sytuacja w > ktorej obie osoby maja TAKA sama (mniej wiecej) wiedze i > kwalifikacje, a mimo to jedna dostaje za swoja prace mniej. nie pomyliłem. Nie ma dwóch identycznych osób. Za mniej-więcej to sie powinno dostawać albo mniej albo więcej. > Sytuacja, w ktorej osoba WYZEJ wykwalifikowana dostaje wiecej > pieniedzy jest normalna. Nie zrozumiales postulatu. a co to takieo ten stwór "wyższe wykwalifikowanie"? Papierek z genderu? Nie rozumiem postulatu. Albo człowiek nadaje się do roboty i zgadza się na takie albo inne warunki, albo nie. > W tym, ze oskarzajac o generalizacje innych, sam generalizujesz. nie generalizuję. Patrzę na fakty. A są one takie, jakie są. Pewne kobiety zarabiają więcej od mężczyzn, inne mniej. "Urawniłowka" jak dla mnie to chory pomysł. > Nie sadze, abys mial prawo wypowiadac sie za ogol kobiet, jesli > nawet feministki go nie maja. czemu? Czyżbyś stawiała mnie poniżej feministek? > Po drugie: ktory ogol ? Gdzie ? Kiedy ? ten zwykły. kobiet. Tych normalnych. Których jest najwyraźniej więcej, skoro pomimo usilnie promowanych manif zebrało się parę setek frustratów. Zresztą popatrz na współorganizatorów - co z kobietami mają wspólnego np. tacy biedroniowaci? > Czlowiek odbiera kulture m.in. poprzez swoja plec, etnicznosc i > jezyk. Kobiety inaczej odbieraja rzeczywistosc i ich doswiadczenia > kulturowe roznia sie od doswiadczen mezczyzn. Nie jst to az tak > skomplikowane. nie jest. I normalny meżczyzna oraz normalna kobieta doskonale o tym wie. > Alez oczywiscie, ze jasne. Paradygmat patriarchatu doczekal sie > juz wielu szczegolowych opracowan, raportow i analiz socjologiczno- > psychologicznych. tych od postmodernistów, feministów, feministek czy innych postepowców? A tak całe tony makulatury jest "na tn temat". Szkoda drzew na te "analizy". > Dogmatyzm nie jest intelektualnie uczciwy. nie jest. Dlatego nie lubię ani ekologów, ani feministów ani innych ludzi od postępu. Jesli chcesz, aby Twoja > krytyka byla cos warta, musisz umiec podwazyc swoje przekonania. dlaczego mam podważać coś o czym jestem przekonany? To nie byłaby przypadkiem jakas choroba umysłowa? Jak już to najwyżej ktoś może przedstawić dowody na to, że nie mam racji. Wtedy uznam racje strony przeciwnej, bo jestem normalnym człowiekiem, a nie człowiekiem z mózgiem zaczadzonym jakimiś politpoprawnościowymi manntrami. > To jest to, jak odbierasz jako mezczyzna patriarchat, nie > natomiast to, co on znaczy. to jest to co on znaczy. A ze dałaś sobie wmówić co innego - nie moja wina. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:45 > nie ma czegoś takiego. Jakis czas temu oskarzyles feminizm o dogmatyzm. W imie swojego kontaktu z rzeczywistoscia, ustosunkuj sie prosze do obecnych danych empirycznych bez wnoszenia dogmatycznego placzu dziecka 'tego nieeeeeeeeeeee ma mamusiu' To ze pracowalam w tym dziale nie oznacza, ze decydowalam kto musi byc przyjety do pracy. Znowu niepoprawny wniosek z Twojej strony. Kiepsko. > przykre. Najwyraźniej ktoś przeanalizował sytuację i doszedł do > wniosku, że statystycznie kobieta jest gorszym pracownikiem niż > mężczyzna. 1. Czyli jednak przyznajesz, ze prace osoby MOZNA ocenic nie na podsstawie tego jak FAKTYCZNIE wygladaja jej kwalifikacje, ale na podstawie arbitralnych zalozen. Punkt dla mnie. 2. Statysycznie rzecz biorac... Heh... kochany - nic takiego nie istnieje. Podaj mi jakakolwiek statystyke ktora mowi, ze kobieta jest gorszym pracownikiem niz mezczyzna. Czekam blogo. Twoj kontakt z rzeczywistoscia blednie. Co do sytuacji, rzeczywiscie pomyliles ja. Zamiast podac mi przyklad osob o podobnych kwalifikacjach, podales mi przyklad osob o zupelnie innych kwalifikacjach. Nadal nie widzisz roznicy ? :) > a co to takieo ten stwór "wyższe wykwalifikowanie"? Papierek z > genderu? Sorry ale to juz zaczyna brzmiec jak obsesja. Gender, gender, postmodernizm, SPISEK STULECIA !!!!!!!! :) Wyzsze kwalifikacje to po prostu lepsza edukacja, lepsze wyniki i wieksze doswiadczenie. Tego TEZ nie rozumiesz ? Matko :)Gender nie ma tutaj nic do rzeczy, ale widze, ze ostro Ci zrypal psychike ;) Co do tej rzekomej normalnosci, pisalam juz w innym poscie. Nie wiem co masz na mysli, ale wiem, ze Twoja 'normalnosc' nie jest zadnym wyznacznikiem normalnosci ani zadnym standardem. Ubzdurales cos sobie i teraz sadzisz, ze wszyscy, ktorzy podzielaja Twoje poglady sa normalni, a reszta jest 'postepowcami'. Hehe, musze powiedziec, ze wyznajesz bardzo lopatologiczna wizje swiata. Czarne i biale + spisek stulecia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:58 Mam jeszcze jedna ogolna uwage. Jesli sadzisz, ze jakosc pracy zawsze skorelowana jest z wysokoscia placy, to jak wyjasnisz roznice pomiedzy pensjami w roznych krajach ? Na przyklad, wykladowca, ktory wczesniej pracowal w polsce na uniwersytecie warszawskim, za te same obowiazki otrzymywal 3 krotnie mniejsza pensje niz ta, ktora czekala go na University of Leeds. Podobnie Anglik, ktory pracowal na University of Manchester dostal 2 krotnie mniejsza pensje za te same obowiazki wykonywane na uniwersytecie gdanskim. Mamy dwie mozliwosci: Anglik przeprowadzil sie do Polski i nagle jego profesjonalizm spadl na leb na szyje. Polak w Anglii jest swietnym pracownikiem, natomiast w Polsce jest po prostu ponizej krytyki :) Widzisz, Twoje poglady to doskonaly przyklad, zeby nauczyc ludzi reductio ad absurdum. Jesli twierdzisz, ze na wysokosc pensji nie maja wplywu czynniki pozakompetencyjne, to masz klopoty. Nie bedziesz w stanie wytlumaczyc migracji zarobkowej i wszelkiego zroznicowania pensji w zaleznosci od instytucji. A kiedy bedziesz sie przygotowywal do odpowiedzi, postaraj sie rzucic cos poza swoim 'gender' i kiloma dogmatycznymi strofami. Oczekuje faktow i tych 'statystycznych danych', ktore tak bardzo lubisz :). No chyba, ze logika to nie Twoj jezyk :) Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 18.03.09, 10:49 Gość portalu: Kasia napisał(a): > Jesli sadzisz, ze jakosc pracy zawsze skorelowana jest z > wysokoscia placy, to jak wyjasnisz roznice pomiedzy pensjami w > roznych krajach ? _skorelowana_ - zawsze, pomijając lewusowskie kraje i uwzględniając lokalne czynniki. Oczywista są wyjątki od reguły, co "w widełkach" się jak najbardziej mieści :) > Na przyklad, wykladowca, ktory wczesniej pracowal w polsce na > uniwersytecie warszawskim, za te same obowiazki otrzymywal 3 > krotnie mniejsza pensje niz ta, ktora czekala go na University of > Leeds. to znaczy że za daną pracę w Anglii płaci się więcej niz w Polsce. To samo tyczy też zawodów typu murarz czy jeździec na mopie. To samo jeśli chodzi o Niemcy. To samo jeśli chodzi o Ukraińńców u nas (do niedawna, bo UE się przesunęła na nasza wschodnią granicę i już nie ma tak łatwo). A myślisz dlaczego każdy łebski człek przed wojnami uciekał do Ameryki? Bo TU go już dusiły ograniczenia, TAM jeszcze można było sie wykazać. I zarobić. Teraz już nie. Zaraza i TAM dotarła, ba stamtąd uderzyła ponownie z podwójną siłą. > Podobnie Anglik, ktory pracowal na University of Manchester dostal > 2 krotnie mniejsza pensje za te same obowiazki wykonywane na > uniwersytecie gdanskim. się zgodził to co mi do tego? Ja tam nikomu do kieszeni nie zaglądam. Zaglądanie do cudzych kieszeni to zdaje się domena lewusów. > Mamy dwie mozliwosci: Anglik przeprowadzil sie do Polski i nagle > jego profesjonalizm spadl na leb na szyje. > Polak w Anglii jest swietnym pracownikiem, natomiast w Polsce jest > po prostu ponizej krytyki :) żadnych problemów nie ma. Na daną pracę na danym terenie jest popyt taki i taki i płace takie i takie. Stałe jest jedno: to, co potrafisz. Nie doceniają Cię "tu", jedź "tam" i się rozwijaj. Urawniłowka to "śmierc cieplna" że tak powiem. Koniec rozwoju. I promowanie "za wygląd" czy co też se tam kto na wysokich urzędniczych stołkach wyduma. > Widzisz, Twoje poglady to doskonaly przyklad, zeby nauczyc ludzi > reductio ad absurdum. wiem, tego Cię chce nauczyć, bo zdaje sie feministki co i rusz korzystają z tego mechanizmu. Ja go tylko odwróciłem :) > Jesli twierdzisz, ze na wysokosc pensji nie maja wplywu czynniki > pozakompetencyjne, to masz klopoty. nie mam kłopotów. Kłopot jest w tym, kto co uważa za "czynniki kompetencyjne". Se zdefiniujesz tak - będzie po Twojemu, ja se zdefiniuję po mojemu - będzie po mojemu. I mnie nic do tego kogo sobie zatrudniasz i Tobie nic do mnie kogo sobie zatrudniam. Czy to takie trudne? Żadnych feministek, patriarchatów, a już nie daj Boże urzędasów od "urawniłowki" do tej sprawy proszę nie mieszać. > Nie bedziesz w stanie > wytlumaczyc migracji zarobkowej i wszelkiego zroznicowania pensji > w zaleznosci od instytucji. jak to nie będę w stanie. Jak najbardziej będę w stanie. Po prostu "tam" korzyści (czy to pieniężne czy inne) są większe niż "tu". Kalkulacja zysków i strat (przypominam, nie tylko o pieniądze chodzi), podobna gdy ty rozważasz gdzie by tu sobie np. szafę kupić i jak w ogólnym rozliczeniu będzie taniej. > A kiedy bedziesz sie przygotowywal do odpowiedzi, postaraj sie > rzucic cos poza swoim 'gender' i kiloma dogmatycznymi strofami. > Oczekuje faktow i tych 'statystycznych danych', ktore tak bardzo > lubisz :). statystyczne dane rzucane prez środowe dni tygodnia są takie, ze kobiety zarabiają, podaję za pierwszym linkiem który mi się nawinął pod rękę, czyli: ec.europa.eu/polska/news/090303_brak_rownosci_plac_pl.htm "W rezultacie, dzięki skuteczności prawodawstwa europejskiego i ustawodawstw krajowych dotyczących równych płac, znacznie spadła liczba przypadków wyraźnej, bezpośredniej dyskryminacji, polegającej na niższym opłacaniu kobiet niż mężczyzn dysponujących tymi samymi umiejętnościami i doświadczeniem, wykonujących dokładnie tę samą pracę z równą wydajnością. Dlaczego w takim razie różnica "wynagrodzeń w skali Unii nadal wynosi 17,4%? i już scyzoryk mi się w kieszeni otwiera, bo widze włażenie z buciorami przez urzędasów do czegoś, co w ogóle nie powinno ich obchodzić. Jak dla mnie ma nie być sztucznych regulacji. Kto i jak ocenia w jaki sposób kto pracuje skoro za główny wyznacznik mam płeć i zdawkowe zapewnienie "za równe kwalifikacje i wydajność". Od tego jest pracodawca, co jak widzi że jeden pracownik pracuje lepiej od drugiego mimo iż papierki mają takie same, to zależy mu, by tego lepszego przy sobie zatrzymać za pomocą lepszej płacy. No chyba że wchodzi wszechwładny eurourzędas i wprowadza urawniłowkę po płci. I wedy wszyscy są uchachani, bo na oficjalnej stronie "o równości względem płci" statystyki się poprawiły. > No chyba, ze logika to nie Twoj jezyk :) a tego to nie wiem, bo nawet zawodówki nie skończyłem. Myśle na swój prosty chłopski rozum :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 18.03.09, 09:40 Gość portalu: Kasia napisał(a): > > nie ma czegoś takiego. > Jakis czas temu oskarzyles feminizm o dogmatyzm. W imie swojego > kontaktu z rzeczywistoscia, ustosunkuj sie prosze do obecnych > danych empirycznych bez wnoszenia dogmatycznego placzu > dziecka 'tego nieeeeeeeeeeee ma mamusiu' zapytam po prostu: czego nie ma? A jak przedstawi - postaram sie wyjaśnić. I dziecku (pewnie chodzi o Mikołaja), i Tobie (pewnie chodzi o zróznicowanie płac), Kasiu > To ze pracowalam w tym dziale nie oznacza, ze decydowalam kto musi > byc przyjety do pracy. Znowu niepoprawny wniosek z Twojej strony. > Kiepsko. a tego to nie powiedziałaś. Teraz dopowiedziałaś - to przepraszam. A zdania nie zmieniam. Na dane stanowisko ma być zatrudniony ten, kto najbardziuej sie nadaje, a nie "bo p. Basia jest kobieta po tym samym kierunku co p. Heniu, więc ją zatrudnijmy" > 1. Czyli jednak przyznajesz, ze prace osoby MOZNA ocenic nie na > podsstawie tego jak FAKTYCZNIE wygladaja jej kwalifikacje, ale na > podstawie arbitralnych zalozen. Punkt dla mnie. nie rozumiem. Ja tam np. jako rekrutujący (nie ten od HRki tylko ten merytoryczny) patrzę co i kto potrafi. To raz. Jak jest równo, to patrzę na dalsze cechy. Nb. mam znajomą co to też była jako fachowiec merytoryczny od przyjmowania. Z przykrością muszę stwierdzić, że solidarność jajników nie zadziałała. Bo to nie było ministerstwo spod środkowych dni tygodnia, czy inny urząd pierdzistołków, a w miarę normalna firma w której daną robotę trzeba wykonać. > 2. Statysycznie rzecz biorac... Heh... kochany - nic takiego nie > istnieje. Podaj mi jakakolwiek statystyke ktora mowi, ze kobieta > jest gorszym pracownikiem niz mezczyzna. > Czekam blogo. Twoj kontakt > z rzeczywistoscia blednie. jedna: kto kogo chce zatrudniać i za ile. Na ta statystykę powołują się feministki i inni postępowcy i potem twierdzą że to dyskryminacja jest. Masz inną? Nie rozumiem kobitko, taki mały lub ciut większy przedsiębiorca to on nie widzi kto co i jak może mu zrobić dobrze i szybko? Perwersja jest na wyższym szczeblu, ale to już polityka, a za to można - jak za starego dobrego Stalina - iść siedzieć. Lub mieć spore nieprzyjemności (to nowsze wynalazki, te łuniołełuropejskie, choć nie wiadomo w którą stronę pójdą). > Co do sytuacji, rzeczywiscie pomyliles ja. Zamiast podac mi > przyklad osob o podobnych kwalifikacjach, podales mi przyklad osob > o zupelnie innych kwalifikacjach. nie rozumiem o co Ci chodzi. Jak najbardziej mam przykłady osób o PODOBNYCH kwalifikacjach. I podałem. Kobitko, o co Ci chodzi? > Nadal nie widzisz roznicy ? :) nie widzę. Zastrzel mnie, ale nadal nie widzę :) > > a co to takieo ten stwór "wyższe wykwalifikowanie"? Papierek z > > genderu? > Sorry ale to juz zaczyna brzmiec jak obsesja. Gender, gender, > postmodernizm, SPISEK STULECIA !!!!!!!! :) nie, stwierdzenie faktu. Nie wiem jak Ci to inaczej przedstawić. Namiary na to co się dzieje mam nadzieję już znalazłaś. Pewien włoski komunista "sprzed wojny" (wiesz mam nadzieję z jakiego nadania) i inni postępowcy forever - jeśli chciałabyś dalszych podpowiedzi - daj znać (a to tylko końcówka "działaczy") > Wyzsze kwalifikacje to po > prostu lepsza edukacja, lepsze wyniki i wieksze doswiadczenie. no to kobietom tego niestety brak, choć kończyły teoretycznie te same kierunki na tych samych uczelniach. Poza wyjątkami. Jakieś kilka na około kilkudziesięciu kończących dany rok. CHodzi o techniczne rzeczy, bądź ścisłe, nie gendery czy psychologie. > Tego TEZ nie rozumiesz ? Matko :)Gender nie ma tutaj nic do > rzeczy, ale widze, ze ostro Ci zrypal psychike ;) jak? gdy widzę Szczukę której JEDYNYM argumentem gdy zostanie przygwożdżona FAKTAMI jest "pan/i jest niedouczony/a"? I toto ma tytuł profesora? Gender oczywiście nie ma nic do rzeczy, również jak robienie latawców. I jedno (latawce) i drugie (gender) powinno być traktowane jednakowo, ze wskazaniem na latawce, bo z tego jakiś pożytek jest. A kłopot jest taki, że panie (bo to głównie one są) od genderu mają większą tubę w postępowych mediach i wpływ na politykę niż ci co robią latawce. A szkoda. > Co do tej rzekomej normalnosci, pisalam juz w innym poscie. Nie wiem > co masz na mysli, ale wiem, ze Twoja 'normalnosc' nie jest zadnym > wyznacznikiem normalnosci ani zadnym standardem. postmodernizm :) a walnij mi tu jeszcze jakimś kwantowym lub nielinowym przykładem :) będzie o czym dyskutować :) Kobitko, nie moja jako wyspa, bo mnie podciągasz pod jakieś inne fale. Ubzdurales cos > sobie i teraz sadzisz, ze wszyscy, ktorzy podzielaja Twoje poglady > sa normalni, a reszta jest 'postepowcami'. nic sobie nie ubzdurałem. Normalni między sobą się różnią. A "postępowcy" to "postępowcy". Jednolita zmielona masa. Włożona w daną foremkę, aż jakiś "guru" (indywidualny lub zbiorowy) foremki nie zmieni. Postepowiec się dopasuje, bo on przywykłszy z natury do zmian kształtu z powodu plastelinowego kręgosłupa. Było parę takich wolt w dziejach "postępu". Hehe, musze powiedziec, > ze wyznajesz bardzo lopatologiczna wizje swiata. Czarne i biale + > spisek stulecia. hehehe. a co złego jest w czarne-białe i patrzeniem że spiski były? Czarne białe odłóżmy może na razie na bok, bo widzę "szarości", co do "spisków"? A jak najbardziej były, są i będą. Ot, żebyś mnie nie posądzała o czarnosukienkowe zapedy, co to wszędzie spisek masoński widzą: GW coś takiego niedawno znalazła w Kościele Rzym - Kat (nie, nie masoński, bez przesady, katolicki spisek, bo masoński to przecież fantasmagoria jest). Spisek jak nic :) O Brutusach czy innych takich to warto wspominać, czy też nie? Uważaj, bo Cię jakiś redaktorzyna z GW spostponuje. Ze spisków już nie można sie wyśmiewać. Jesteś na niedoczasie :) No chyba że GW zatrąbi znów, że ze spisków można się już śmiać. Czytaj i oglądaj postępowe media tedy pilnie, bo inaczej w towarzystwie lemingów vel wykształciuchów wyjdziesz na mohera :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: nie jest tak zle 10.03.09, 07:37 pati7912 napisała: > Tylko różnica polega na tym, że feministki walczą o to żeby > kobiety miały wybór, prawo do decydowania o sobie. nie wiem o co walczą, natomias wiem, że zawłaszczają sobie prawo mówienia o innych kobietach. Praweo do decydowania o sobie ma każdy człowiek. Kobieta równiez. wyobraź sobie że normalnie podług prawa taka kobieta może o sobie decydować. A że czasem nie che? Cż. Moja to wina? Te kobiety, którym > > patriarchat odpowiada mogą sobie żyć jak dotychczas, ale będzie to > ich świadomy wybór. nie mogą. Feministki zmuszają je, by wbrew swoim przekonaniom czyniły. Haseł manify już zapomniała? MY, czyli sztuk 100 z groszami mówią za kobiety. No wiem, ale pewnie wg feministycznego pojęcia taka środkowa część tygodnia robi za większość kobiet. Ty też. > A większość chce mieć alternatywę. Choćby tylko > jako opcję, ale ze świadomością, że mogą decydować o sobie bez > przekraczania granic prawa. I ma. I korzysta. Normalna kobieta. Tylko niedorobionym feministkom jakoś ta oczywista prawda do zwojów mózgowych nie dociera. Nie wiem, może faktycznie feministki czy inne takie nawet tytułami profesorskimi obdarzone mają o jeden zwój mózgowy więcej od kury? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
pati7912 Re: nie jest tak zle 10.03.09, 21:41 Oj, losiu, losiu... Kompletnie przeinaczasz sens mojej wypowiedzi dostosowując ją do własnych poglądów. Więc wytłumaczę raz jeszcze: 1. Feministki, jako że też są kobietami, walczą o prawa swoje i innych kobiet. O prawo do decydowania o własnym ciele, o prawo do takiego samego wynagrodzenia jakie dostają mężczyźni za taką samą pracę. Mylisz się twierdząc, że każdy ma prawo do decydowania o sobie. Jak się to ma do braku znieczulenia na żądanie przy porodzie? Jak się to ma do prawa do aborcji? Tu akurat nie mam prawa zadecydować o sobie jako kobieta. 2. Patriarchat - tu też się mylisz. Feministki nie zmuszają do przymusowego stosowania praw o które walczą. Walczą ot to, żeby inna kobieta w razie potrzeby lub konieczności mogła z takiego prawa skorzystać. Zaznaczam "mogła" nie "musiała". Przy okazji - dziękuję, że stawiasz mnie tu w jednym szeregu z prof. Magdaleną Środą, to prawdziwy zaszczyt znaleść się w takim gronie. Mylisz się tylko uznając mnie za aktywistkę w walce o prawa kobiet - ja sobie sytuację spokojnie oglądam z boku i kibicuję. 3. No i powiedz mi teraz kto ma to prawo i korzysta? Czy miała je Alicja Tysiąc? Jej prawo przyznawało rację a ludzie pozbawili możliwości skorzystania z niego. Takie prawo jest kulawe. A ty losiu robisz wszystko żeby pozostać ślepym na argumenty sprzeczne z twoimi poglądami. Przykro, że z braku argumentów uciekasz się do obrażania kobiet i feministek, mimo, że wspaniała większość z nich ma znacznie więcej niż ty do powiedzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: nie jest tak zle 18.03.09, 11:50 pati7912 napisała: > Oj, losiu, losiu... Kompletnie przeinaczasz sens mojej wypowiedzi > dostosowując ją do własnych poglądów. Więc wytłumaczę raz jeszcze: > 1. Feministki, jako że też są kobietami, walczą o prawa swoje i > innych kobiet. oj Pati Pati. Feministki to walczą o swoje fantasmagorie. Innych kobiet w to nie mieszaj, bo we Wrocku czy innych takich to samych napalonych powinno być kilkadziesiat tysięcy co najmniej sądzac po samych obsadzeniach uniwersytetów, bo przecież mohery by na manifę nie poszły. Tak, droga Pati, prawda jest przykra. Choć kto wie, bo URZĘDOWO wymuszany postęp czyni znaczne POSTĘPY. > O prawo do decydowania o własnym ciele, ależ mają takie prawo. Jak każdy. Do czasu aż owe prawo nie wkracza w prawa innego człowieka. > o prawo do takiego samego wynagrodzenia jakie dostają mężczyźni za > taką samą pracę. też mają takie prawo. > Mylisz się twierdząc, że każdy ma prawo do decydowania o sobie. ma, w obowiązujących regułach. Bo np. jakbym se chciał gwałcić panienki, to mi prawo zabrania decydowania o sobie, bo sąd mnie do ciupy zamknął. I dobrze. Moje prawo do wymachiwania pięścią kończy się tam gdzie zaczyna się nos innego człowieka. Proste? Jak > się to ma do braku znieczulenia na żądanie przy porodzie? normalnie. Na żadanie ma być. Na odpowiedzialność rodzącej i bez tłumaczenia jak coś źle pójdzie z tego powodu - mimo iż ją przestrzegano - że otumaniona była. > Jak się to ma do prawa do aborcji? a co to z stwór owo prawo do aborcji? Tu akurat nie mam prawa zadecydować o sobie > jako kobieta. nie, jesteś matką. Nosisz w sobie człowieka. To podobnie jak ja bym se wrzucił swoje dziecko do przerębla bo mi przeszkadza. Co za różnica czy je wyskrobiesz czy udusisz po urodzeniu? Ba, powiem więcej: powinnaś być za wywaleniem do sedesu urodzonego dzieciaka. To zazwyczaj mniej szkodzi niż jeżdżenie metalowymi narzędziami po macicy. > 2. Patriarchat - tu też się mylisz. Feministki nie zmuszają do > przymusowego stosowania praw o które walczą. no jak nie zmuszają jak zmuszają. > Walczą ot to, żeby inna > kobieta w razie potrzeby lub konieczności mogła z takiego prawa > skorzystać. Zaznaczam "mogła" nie "musiała". a to już zależy z jakiego prawa. > Przy okazji - dziękuję, że stawiasz mnie tu w jednym szeregu z > prof. Magdaleną Środą, to prawdziwy zaszczyt znaleść się w takim > gronie. mnie by było głupio, ale to kwestia gustu :) Mi wystarczy że za swoje hopździngle ministerialne powojażowała se trochę, pozatrudniała fumfelki (ech, ta RÓWNOŚĆ), pokrzyczała na wiecach i NIE ZROBIŁA NIC DLA KOBIET. Cóż, znalezienie się w gronie leni to zaszczyt? Nie dla mnie. Mnie by było wstyd. > Mylisz się tylko uznając mnie za aktywistkę w walce o prawa kobiet - > ja sobie sytuację spokojnie oglądam z boku i kibicuję. a to przepraszam. Już Cię nie będę widział jako aktywistkę. Tylko zdaje się nadal nie znajdujemy zrozumienia co to są te "prawa kobiet". > 3. No i powiedz mi teraz kto ma to prawo i korzysta? Czy miała je > Alicja Tysiąc? Jej prawo przyznawało rację a ludzie pozbawili > możliwości skorzystania z niego. Takie prawo jest kulawe. wiem kto to A. Tysiąc. Kobieta która chciała zabić swoje dziecko pod byle pretekstem (wybacz, ale zagłębiłem się w tę sprawę). Zrobiono medialną aferę, współczuję tylko dziecku. > A ty losiu robisz wszystko żeby pozostać ślepym na argumenty > sprzeczne z twoimi poglądami. staram się nie być ślepy. > Przykro, że z braku argumentów > uciekasz się do obrażania kobiet i feministek, mimo, że wspaniała > większość z nich ma znacznie więcej niż ty do powiedzenia... do kobiet nic nie mam, ba powiem więcej - uwielbiam je. Choć moja druga połowa już nie pozwala uwielbiać je tak, jak kiedyś. Nie wiem, może to jakiś niewolniczy matriarchat jest albo co? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 07:39 Gość portalu: gruha napisał(a): > no i co ze 42% nie pracuje. realizuja sie w kuchni i macie > przeciez swieto 8 marca. no i dobrze :) i tak właśnie być powinno :) jedną słową: praca w kuchni jest niby czymś gorszym niż plotkowanie w dziale księgowości obsadzonym głównie przez kobiety, więc widać dlaczego co i rusz jakies afery wychodzą :) > wasze protesty lamia ducha w naszej katolickiej > ojczyznie. i to teraz w dobie kryzysu. owszem łamią ducha. I nie o katolicyzm chodzi, a o normalność którą różne dni tygodnia chcą zniszczyć. > wstydze sie takich polek. a ja nie. Bs, powiem więcej, mam taką jedną u siebie w inwentarzu żywym gospodarstwa. I wcale sie jej nie wstydze. > serio to popieram kobiety. a tym lysych panow chcialbym zobaczyc gdy > ich kobieta bedzie sie odmawiac znieczulenia podczas porodu. nikomu nikt niczego nie odmawia. Chodzi o dobro dziecka. Jako tego najsłabszego. A że najwyraźniej feministki/feminiści podobne Tobie uwielbiają się znęcać nad najsłabszymi... cóż... to ja już wolę patriarchat, chroniący właśnie tych najsłabszych. > czy potraktuje sie je jak szmaty w gabinecie ginekologicznym. nie rozumiem. Ten gabinet z gionekologiem w środku to jakiś gabinet tortur jest? Czy niedorośniętej feministce/femniście takie wyobrażenie wtłoczono do głowy? > jakos tak jest ze wiekszosc tych gosci nie ma partnerek. pozdrawiam maja mają, całkiem niezłe, jedna własnie niedawno spod kołdry mi wyszła :) kłopoty ze związkami to maja właśnie feministki :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sir Lancelot Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 18:06 Było maksymalnie 100 osób :| Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 19:56 A zatem tyle ile się j.ło na jednej tylko pielgrzymce do Częstochowy na trasie którą jechałem swym samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Lata 80. 08.03.09, 20:00 Wędruję ja po Górach Bystrzyckich i szukam alkoholu na imieniny kolesia. We wsi wszyscy odsyłali do księdza. Nie chciałem w to uwierzyć. Melina w kościele? Przecież niebywałe! A jednak! Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Lata 80. 09.03.09, 07:50 -50 napisał: > Wędruję ja po Górach Bystrzyckich i szukam alkoholu na imieniny > kolesia. We wsi wszyscy odsyłali do księdza. a weź se kup baniaczek i chłodnicę. Nie będziesz musiał po plebaniach latac, nierobie jeden. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:48 Gość portalu: Sir Lancelot napisał(a): > Było maksymalnie 100 osób :| o 100 za dużo. Niestety, głupota, zwana przez niektórych "postępem", czyni "postępy". Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maks Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały! IP: *.magma-net.pl 08.03.09, 18:14 Chłopa wam trzeba! Sam usiądę. Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Odezwał się proboszcz z parafii 08.03.09, 18:46 To już dzieci z katechezy nie wystarczają? Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Odezwał się proboszcz z parafii 09.03.09, 07:52 j-50 napisał: > To już dzieci z katechezy nie wystarczają? nie kazdy jest Biedroniem Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Szkoda że o tym nie wiedziałem! 08.03.09, 18:44 Bo sam bym poszedł na tę manifę. Niósłbym transparent: "PRECZ Z KONKORDATEM!". Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 09.03.09, 08:06 j-50 napisał: > Bo sam bym poszedł na tę manifę. Niósłbym transparent: "PRECZ Z > KONKORDATEM!". a dlaczego? Umowa międzynarodowa jak każda inna. Śmiałbym nawet twierdzić że przejrzystsza i uczciwsza niż np. taki stręczony lesb... przepraszam lizboński traktat czy inne postępowe "karty praw" Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
pati7912 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 09.03.09, 21:50 Umowa międzynarodowa? I powiadasz, że bardziej przejrzysta? To pokaż mi inny kraj, którego ambasadorom wypłacamy pensje i opłacamy świadczenia zdrowotne i emerytalne... Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 10.03.09, 08:38 pati7912 napisała: > Umowa międzynarodowa? owszem. Masz jakieś wątpliwości? > I powiadasz, że bardziej przejrzysta? jak najbardziej. Króttka i treściwa. W doróżnieniu od lesbijskiego traktatu, którego treśc sami uchwałodawcy zatajniali i pokazywali tylko we fragmentach. Celowo. W odróżnieiu id Konkordatu którego tresć jest jak najbardziej znana i nie utajniana. To pokaż > mi inny kraj, którego ambasadorom wypłacamy pensje i opłacamy > świadczenia zdrowotne i emerytalne... księża są zazwyczaj obywatelami polskimi. I podlegają takim samym prawom jak inni. Paru sukienkowych za różnorakie przekręty jak najbardziej siedzi. Paru, których chętnie bym zobaczył w sądzie lub przynajmniej miał możliwośc potępiania ich czynów jest jak najbardziej chronionych przez GW i inne postępowe przystawki. Nie wiem w jakim świecie Ty żyjesz i jakim wartościom hołdujesz, ale najwyraźniej są one inne od moich. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
pati7912 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 10.03.09, 21:53 A o jakim to "lesbijskim traktacie" mówisz? Co do konkordatu to musisz się niestety zdecydować - albo kler w Polsce objęty jest prawami przyznanymi przez konkordat, albo podlega takim samym prawom jak reszta obywateli polskich. W pierwszym przypadku każdy ksiądz powinien być utrzymywany przez Watykan i traktowany jak jego ambasador. W drugim przypadku oczekuję, że księża zaczną się rozliczać z uzyskanych dochodów (tace, chrzty, śluby, pogrzeby...) i płacić od nich podatki! Tak, najwyraźniej mamy inne poglądy na pewne sprawy. Tyle, że tu akurat ja powinnam zadać pytanie "na jakim Ty świecie żyjesz?" Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 18.03.09, 12:19 pati7912 napisała: > A o jakim to "lesbijskim traktacie" mówisz? przepraszam, słowa mi się pomyrdały, oczywista niechcący ;) Chodziło oczywista o "lizboński". O którego to treści jeden z bonzów europejskich w chwili niedyskrecji był rzekł, że nie przedstawi się go w całości od razu a będzie się kombinowało by inni politycy (bo zobacz: referenda zostały po smutnych dla eurourzędasów dotychczasowych wynikach w większosci krajów odwołane, a tam gdzie zostały utrzymane - został ten traktat wykopany w kosmos) mogli przyjąć. W odróżnieniu od konkordatu, który jest jasny, krótki i dostępny. > Co do konkordatu to musisz się niestety zdecydować - albo kler w > Polsce objęty jest prawami przyznanymi przez konkordat, albo > podlega takim samym prawom jak reszta obywateli polskich. a masz jakieś wątpliwości? A ilu w kiciu siedzi a to za przekręty z np. samochodami, a to za przygody z nieletnimi lub letnimi, a to za wypadki po pijaku? Oj, zapewniem Cie, ładnych paru. I dobrze. > W pierwszym przypadku każdy ksiądz powinien być utrzymywany przez > Watykan i traktowany jak jego ambasador. W drugim przypadku > oczekuję, że księża zaczną się rozliczać z uzyskanych dochodów > (tace, chrzty, śluby, pogrzeby...) i płacić od nich podatki! płacą podatki, coś w rodzaju ryczałtu jaki płacą np. lekarze prowadzacy prywatne praktyki. Skąd u Ciebie taka niewiedza - wybacz nie wiem. Kwestia dyskusji co do podatków: czy takie, czy inne. > Tak, najwyraźniej mamy inne poglądy na pewne sprawy. najwyraźniej :) > Tyle, że tu > akurat ja powinnam zadać pytanie "na jakim Ty świecie żyjesz?" na tym świecie. I niestety coraz mniej mi się on podoba. Postęp i lewusostwo włażą z każdej strony. Całe szczęscie blizej mi tam :) A że wierzę w życie pozagrobowe - tym mi lżej :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 19:12 Coś ci się księże proboszczu pod czachą poj.ło od walenia dzieci i konia w kąciku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawda boli Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.magma-net.pl 08.03.09, 19:17 j-50 napisał: > Coś ci się księże proboszczu pod czachą poj.ło od walenia dzieci i > konia w kąciku! j-50, nienawiść do kościoła wyssałeś z mlekiem matki czy spermą ojca? Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 19:32 Nieee proboszczu! Mój dziadek i ojciec walczył o Polskę w AK. Groby mej rodziny są rozsiane po Syberii i Kazachstanie. Ja nadstawiałem tyłka w S. A proboszcz to przyszedł do domu mej matki i przednie kopyto wystawił do całowania starej kobiecie! I jeszcze paszczę darł, że od razu nie całuje! Coś ci się pod sufitem pomerdało, pasożytny proboszczu! Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:53 -50 napisał: > Nieee proboszczu! Mój dziadek i ojciec walczył o Polskę w AK. Groby > mej rodziny są rozsiane po Syberii i Kazachstanie. no toś się gościu wyrodził. Smutne, ale się zdarza. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
leo_bulero Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifestacje 08.03.09, 20:07 Szkoda, ze tak malo osob przyszlo na manife... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:28 tak szkoda... powinno przyjsć wiecej normalnych ludzi i całe te scierwo z feministkami i pedalami na czele skopać...ależ był by to piekny dzień;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:31 Ajj zapomniałam jeszce dodać że ta obleśna tęczowa flaga co sie pojawiła na manifestacji powinna zostać spalona!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ellen Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 10:58 Weź się sama lepiej spal :O))) Będzie widowisko !!! Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta 09.03.09, 07:55 leo_bulero napisał: > Szkoda, ze tak malo osob przyszlo na manife... dlaczego szkoda? Wszak to oznaka normalności. A że jakiś tam ułamek procenta ludzi zdradza jakieś odchyły od normy - cóż. Wkalkulowane w ewolucję ;) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Czym się różni feministka od geja? 08.03.09, 19:50 Wyjaśniam zatem. Gej to jest statystycznie biorąc facet w sutannie. Feministka zaś to jest kobieta przejechana przez proboszcza mesiem po pijaku i domagająca się odszkodowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Czym się różni feministka od geja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:38 Feminiska i gej to odmieńcy.Tak naprawde to sie róznia chociaz i to i to powinno isc do piachu.Gej naprzyklad lubi sex jednego dzisiaj na manifie mozna było zobaczyc (nosil jakis tam transparent) szedł lekkim okrakiem ciekawe co chwile wczesniej robił:D(bleeeee) natomiast feministka nikomu nie da zreszta co by sie dziwic kto by ja ruszył chba ze kijem:D Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Czym się różni feministka od geja? 09.03.09, 07:57 j-50 napisał: > Wyjaśniam zatem. Gej to jest statystycznie biorąc facet w > sutannie. statystycznie rzecz biorąco to są takie Biedronie. Nie wiem czy w sutanny się przebierają, ale to niewykluczone... Zwykłe częsci rowerowe sie nie afiszuja, bo im trochę wstydu zostało. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Manifa - powtarzać co roku! 08.03.09, 20:20 Powtarzać co roku - będzie mniej księży w kroku! Odpowiedz Link Zgłoś
wroclaw_xxii Dzień Kobiet róbmy na codzień. 08.03.09, 21:10 A nie urządzając feministyczno - homoseksualne parady. Czy takie imprezy coś dadzą? Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Dzień Kobiet róbmy na codzień. 08.03.09, 21:17 Powiem tobie prosto. Jak już sobie obetniesz i zostaniesz kobietą, to wtedy zobaczysz ile będziesz zarabiać i za co. A na razie możesz spoko dawać tyłka proboszczowi. Odpowiedz Link Zgłoś
wroclaw_xxii Re: Dzień Kobiet róbmy na codzień. 08.03.09, 21:24 Niestety w Polsce w "obronę praw Kobiet" angażują się w dużej mierze frustraci. M.in. tacy jak Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pablo Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.as.kn.pl 08.03.09, 21:23 Manifa = lewactwo = glupota Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 21:26 Myszy ci wędrują przez łeba. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Dlaczego kobieta zarabia mniej? 08.03.09, 22:18 1. Bo może zajść w ciążę (ryzyko dla pracodawcy). 2. Bo może oskarżyć o molestowanie seksualne (znowu ryzyko dla pracodawcy). 3. Bo z reguły jest mniej wydajna (chodzi o prace fizyczne). Ergo jest gorszym i bardziej kłopotliwym pracownikiem. Nie jest to żaden seksizm a czysta logika. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? 09.03.09, 07:59 wielki_czarownik napisał: > 3. Bo z reguły jest mniej wydajna (chodzi o prace fizyczne). umysłowe (poza nielicznymi wyjątkami) też. Wystarczy na listę patentów popatrzeć. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Re: Dlaczego Gazeta kłamie? IP: *.e-wro.net.pl 09.03.09, 08:04 na tej żałosnej paradzie było maksymalnie 100 może 120 osób! Specjalnie wczoraj tam byłem i liczyłem, bo wiedziałem , że następnego dnia np. Gazeta Wyborcza poda kłamliwą i zawyżoną informację o liczbie osób w tej manifestacji. Manipulacja i kałmstwo ale w imię czego? Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dlaczego Gazeta kłamie? 09.03.09, 08:51 Gość portalu: obserwator napisał(a): > Manipulacja i kałmstwo ale w imię czego? w imię Idei, tudzież Postępu :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZWZ Re: Dlaczego Gazeta kłamie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.09, 17:52 ...w imię tęczowego postępu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kleopatra Re: Dlaczego Gazeta kłamie? IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 17:26 w imię czego ? w imię walki z Kosciołem oraz w imię zabijania niewinnych dzieci zwanego niewinnie samostanowieniem ! Kobiety ! Nie dajcie się oszukiwać i manipulować - nie dajcie się namawiać do zabijania swoich własnych dzieci poczętych ! Naród który zabija własne dzieci - jest narodem bez przyszłosci ! mówił do nas Jan Paweł 2 Prosił abyśmy bronili życia od poczęcia do naturalnej śmierci. ALE TO BARDZO PRZESZKADZA NIEKTÓRYM KRĘGOM I GAZECIE WYBORCZEJ ! Polacy będą bronić życia i nie będą zabijac własnych dzieci tak jak to robią Barbarzyńcy na zachodzie ! Nie będziemy zabijać własnych poczętych dzieci ani eutanować starców ! Nie damy sobą manipulować. Mówię to w imieniu mądrych Kobiet, kochanych i pięknych. Takich które mają swiadomość kim są, i co jest cenne i ważne. NIE - dla zabójców dzieci poczętych ! Kobiety kochają dzieci i nie będą ich zabijać własnych ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:39 Nie przyszlo Ci do glowy, ze kobiety maja mniejsze szanse na dostanie stypendium naukowego, dofinansowania projektowego, otrzymania uwagi dla swoich rezultatow, a tym samym otrzymania prawa do patentu ? Droga to patentu to droga edukacyjno-finansowa. Jesli kobiety sa do pewnego stopnia spolecznie uposledzone na tej sciezce, oczywistym jest, ze bedzie ich mniej na liscie. Zobacz, jaka aplikacje ma Twoje rozumowanie do ponizszej sytuacji. Do XIX wieku prawie w ogole nie istnialy pisma o charakterze naukowym autorstwa kobiet. W drugiej polowie XX ta sytuacja zmienila sie drastycznie. Aplikujac Twoje rozumowanie, w polowie XX wieku kobiety nagle dostaly zastrzyku inteligencji - i zaczely publikowac jak szalone, natomiast wczesniej byly zapewne otepiale i leniwe. Jesli widzisz element absurdu w tej konkluzji, to przemysl jeszcze raz swoje przeslanki. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz 10.03.09, 09:23 Gość portalu: Kasia napisał(a): > Nie przyszlo Ci do glowy, ze kobiety maja mniejsze szanse na > dostanie stypendium naukowego, dofinansowania projektowego, szczerze? Nie przyszło mi. Może dlatego że te projekty są zazwyczaj fige warte i gdyby bnie usilne promowanie i dofinansowywanie przez różnorakie postępowe fundacje to nie miałyby prawa w ogóle się pokazać? Masz jakieś inne pomysły? > otrzymania uwagi dla swoich rezultatow, a tym samym otrzymania > prawa do patentu ? nie wiem gdzieś się i czego uczyła, ale chyba nie o patentach. > Droga to patentu to droga edukacyjno-finansowa. taka sama dla każdego. Na płeć się nie patrzy. Patrzy się na ew. zyski. > Jesli kobiety sa do pewnego stopnia spolecznie uposledzone na tej > sciezce, oczywistym jest, ze bedzie ich mniej na liscie. nie są upośledzone. Po prostu jest ich mniej. Wątpię by było to spowodowane jakimiś specjalnym dyskryminowaniem. Są po prostu gorsze "w te klocki". > Zobacz, jaka aplikacje ma Twoje rozumowanie do ponizszej sytuacji. > Do XIX wieku prawie w ogole nie istnialy pisma o charakterze > naukowym autorstwa kobiet. W drugiej polowie XX ta sytuacja zmienila > sie drastycznie. Aplikujac Twoje rozumowanie, w polowie XX wieku > kobiety nagle dostaly zastrzyku inteligencji - i zaczely publikowac > jak szalone, nie. Popatrz na to co owe prace przedstawiają. Chodzi mi o tzw. "twardą naukę. Matematyka, fizyka, chemia. Nie genderowe czy postmodernistyczne "dzieła naukowe". natomiast wczesniej byly zapewne otepiale i leniwe. alez skąd. Były takie jak są i teraz. > Jesli widzisz element absurdu w tej konkluzji, to przemysl jeszcze > raz swoje przeslanki. przemyślałem nieraz :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 09:54 >szczerze? Nie przyszło mi. Może dlatego że te projekty są zazwyczaj > fige warte Byc moze dlatego nie przyszlo Ci do glowy, bo dogmatycznie nie rozwazasz istotnych alternatyw. A one istnieja, bez wzgledu na to jaki swiatopoglad wyznajesz. I nie sadze, ze te projekty sa zawsze figi warte - nie istnieja zadne naukowe dowody na spowolnienie intelektualne kobiet w poszczegolnych dziedzinach. Jesli za brakiem mozliwosci spolecznych stalaby natura, prawdopodobnie zostaloby to dosc rygorystycznie uargumetowane naukowo. > taka sama dla każdego. Na płeć się nie patrzy. Patrzy się na ew. > zyski. Nie rozumiem dlaczego niektorym ludziom wizja ideologiczna tak bardzo przeslania swiat empiryczny. Gdybys chociaz zadal sobie troche trudu aby poszukac rzetelnych informacji na ten temat, znalazlbys setki analiz rynku zatrudnienia badz rynku edukacyjnego, ktore przecza Twoim odgornie przyjetym tezom. > nie. Popatrz na to co owe prace przedstawiają. Chodzi mi o > tzw. "twardą naukę. Matematyka, fizyka, chemia. Nie genderowe czy > postmodernistyczne "dzieła naukowe". Nie odpowiedziales na moje pytanie. Nie potarfisz wyjasnic w kategoriach 'naturalnych zdolnosci' skad ten deszcz intelektualistek w XX wieku. Szkoda. Poza tym o jakich pracach mowimy ? W ogole nie przyszly mi do glowy zadne genderowe dziela. Mowilam o pracach z zakresu logiki, matematyki, filozofii analitycznej i wszelkich innych przedmiotow. Z Twojego sposobu pisania i myslenia moge ocenic, ze nie masz za wiele wspolnego z akademia. Ale spoko, dla mnie to nie wada :) Chcialam tylko zauwazyc, ze w dziedzinie publikacji kobiet mozesz miec tyly :) Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz 10.03.09, 12:36 Gość portalu: Kasia napisał(a): > >szczerze? Nie przyszło mi. Może dlatego że te projekty są > > zazwyczaj fige warte > Byc moze dlatego nie przyszlo Ci do glowy, bo dogmatycznie nie > rozwazasz istotnych alternatyw. jak mieć alternatywę skoro nie ma z czego wybierać :) > A one istnieja, bez wzgledu na to jaki swiatopoglad wyznajesz. jakie? Dotowanie i promowanie nieudaczników, bo inaczej nie daliby sobie rady? Mówię o tych aspirujących do rangi naukowców. Czy fachowców od nawet rzeźbienia kozikiem w drewnie. Płeć jest mi obojętna. I nie sadze, ze te projekty sa zawsze > figi warte - nie istnieja zadne naukowe dowody na spowolnienie > intelektualne kobiet w poszczegolnych dziedzinach. mi wystarczy lista nagród Nobla z NAUK ŚCISŁYCH, lista konkretnych patentów i wynalazków. Przypominam raz jeszcze: nie patrzę na płeć. Patrzę na efekty. A że są takie a nie inne - nie moja wina. > Jesli za brakiem > mozliwosci spolecznych stalaby natura, prawdopodobnie zostaloby to > dosc rygorystycznie uargumetowane naukowo. a to już zależy co pod pojęciem "nauki" rozumiesz. Bo sam byłem wyprodukowałem kilku kobietom i badania i opracowania wyników tychże. Nie twierdzę że bez przyjemności się to odbyło ;) Intelektualnej, jak najbardziej ;) > Nie rozumiem dlaczego niektorym ludziom wizja ideologiczna tak > bardzo przeslania swiat empiryczny. tez tego nie rozumiem. I z tego powodu nie rozumiem ani feministek, ani ekologów, ani innych ludzi od postępu. Oni są impregnowani na empiryzm. I ową impregnację chcą zaszczepić wszystkim. Gdybys chociaz zadal sobie > troche trudu aby poszukac rzetelnych informacji na ten temat, > znalazlbys setki analiz rynku zatrudnienia badz rynku > edukacyjnego, ktore przecza Twoim odgornie przyjetym tezom. jakich? Moje tezy są proste jak kilo gwoździ: ma nie być żadnego promowania za płeć. Ale niestety tak nie ma. Z powodu działań postępowców i feministek. Postępowcy chcą czego innego: promować za płeć. I nawet nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę robią kobietom. Co i moja jedna czy druga znajoma przecwiczyła na własnej skórze. Bo starając się a to o pracę, a to zdając na studiach wchodząc po takich "wyzwolonych" kobietach z preferencjami mogły się przekonac, że egzaminator/pracodawca już patrzy przez przyzmat. Nie, nie płci. Tylko tego co jedna czy druga "feministka" przed nimi sobą zaprezentowały. > Nie odpowiedziales na moje pytanie. Nie potarfisz wyjasnic w > kategoriach 'naturalnych zdolnosci' skad ten deszcz intelektualistek > w XX wieku. Szkoda. nie potrafię. Bo ich tak prawde mówiąc nie ma. Poza paroma WYJĄTKAMI. No chyba że kpienie z niepełnosprawnej dziewczynki przez Panią Profesor uznajesz za "szereg intelektualistek". Jeśli tak, to ja dziękuję za "intelektualistki". Konkret. Skłodowska-Curie, Noether - to rozumiem. W polityce: M. Thatcher, w publicystyce śp. Fallacci, może jeszcze kogoś by tam znalazł. I na tym konczy sie ów "szereg". No i takie kobiety szanuję. Za ich umysł, czyli intelektualnie :) > Poza tym o jakich pracach mowimy ? W ogole nie przyszly mi do > glowy zadne genderowe dziela. a mi tak. Bo w powaznych naukach kobiet jak na lekarstwo. Przykre, ale prawdziwe. Natomiast w genderach czy innych postmodernistycznych psychoanalizach - zatrzęsienie. > Mowilam o pracach z zakresu logiki, > matematyki, filozofii analitycznej i wszelkich innych przedmiotow. z przykrością stwierdzic muszę, że kobiet zapisanych złotymi zgłoskami w ww. dziedzinach tam baaaaardzo mało. I tak z ciekawości: co to takiego "filozofia analityczna" tudzież "wszelkie inne przedmioty"? > Z Twojego sposobu pisania i myslenia moge ocenic, ze nie masz za > wiele wspolnego z akademia. dobrze oceniłaś. Z akademią mam niewiele - poza oczywista studentkami - wspólnego :) A studentki lubię. Cóż, hetero jestem, to jakbym mógł nie lubić :) > Ale spoko, dla mnie to nie wada :) się cieszę :) > Chcialam > tylko zauwazyc, ze w dziedzinie publikacji kobiet mozesz miec tyly :) chyba dość spore, bo o jakimś przełomowym wynalazku lub odkryciu, nie mówiąc o naukowej publikacji zrobionej przez kobietę jakoś faktycznie ostatnimi czasy nie słyszałem. Publikacji w Charakterach czy podobnych, nawet wydawanych w nieludzkich językach, nie wliczam w osiągnięcia naukowe, żeby nie było niedomówień Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz3 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:27 > jak mieć alternatywę skoro nie ma z czego wybierać :) O tym wlasnie pisalam. > mi wystarczy lista nagród Nobla z NAUK ŚCISŁYCH, lista konkretnych > patentów i wynalazków. Przypominam raz jeszcze: nie patrzę na płeć. > Patrzę na efekty. A że są takie a nie inne - nie moja wina. Chyba zartujesz. W jaki sposob mozesz oczekiwac, ze jakas kobieta dostanie nagrode nobla, jesli nie ma nawet wstepu na uniwersytet ??? Zagalopowales sie :) Natomiast jesli chodzi o czasy wspolczesne, to widocznie nie wiesz, jak dziala nauka. Nauka to pewien obowiazujacy paradygmat regulowany przez srodowisko spoleczne naukowcow. Aby rozpoczac badania nad danym tematem, Twoj projekt musi byc zaaprobowany przez supervisora. Nastepnie, projekt musi dostac dofinansowanie. W dalszej kolejnosci, musisz opublikowac z sukcesem wyniki swoich badan. I jeszcze w dalszej kolejnosci, odpowiednie srodowiska naukowe musza sie do tego ustosunkowac. Na KAZDYM etapie moze wystapic dyskryminacja ze wzgledu na plec - i wystepuje ona, jak pokazuja eksperymenty socjologiczne. Mimo zblizonego meritum prac, to mezczyzni sa preferowani przez supervisorow. Podobnie, mimo takiego samego meritum projektu, to mezczyzna dostanie w pierwszej kolejnosci dofinansowanie. Podobnie, to artykuly mezczyzn, mimo jednakowej innowacyjnosci, maja wieksze szanse zostac opublikowane w renomowanych journalach i to prace mezczyzn maja wieksza szanse byc zauwazone. Dlaczego ? poniewaz w ocenie jakosci i tresci pracy BARDZO czesto kierujemy sie stereotypami. Nie wszystko jest tak transparentne, jak by sie moglo wydawac. Osadami i decyzjami kieruja czynniki nierzadko podswiadome, na ktorych uksztaltowanie wplywa kultura. Dlatego tez wiele wybitnych naukowcow-kobiet bylo pomijanych przy nagrodach lub wyroznieniach. W biologii masz tego mnostwo, genetyce rowniez, chociazby sprawa odkrycia DNA. Fakty te nierzadko sa potem uznawane przez samych dystrybutorow 'prestizu': nierzadko przyznaja sie oni, ze 'w tamtych czasach, mianowac kobiete na takie i owakie stanowisko, to bylby skandal' A jesli chodzi o zaslepienie na rzeczywistosc, to niestety zdradzasz tego oznaki. Nie potarfisz wziac pod uwage: a)wyraznych badan empirycznych dotyczacych dyskryminacji kobiet z zakresu socjologii, ekonomii i psychologii. Te badania istnieja i zostaly przeprowadzone nierzadko przez grupe ekspertow z danej dziedziny. Ponadto istnieja socjologiczne eksperymenty, polegajace na wnikaniu obserwatora do danego srodowiska bez ujawnienia sie. Swiadcza one bezpardonowo, ze w przydziale pracy/stanowiska/placy plec sie liczy. Co do kobiet, ktore wymieniles. To, ze odznaczasz sie ignorancja odnosnie innych dziedzin wiedzy i ze nawet o dziedzinach takich jak biologia nie wiesz za duzo, nie oznacza, ze Twoja wiedza determinuje fakty. W chemii/biologii/fizyce/logice jest znacznie wiecej kobiet na tym poziomie. Twoim problemem jest to, ze nie interesujesz sie tym, wiec nie wiesz. To ze pare nazwisk jest dostepne masom i zostaly one spopularyzowane, nie oznacza, ze reszta nie istnieje. > a mi tak. Bo w powaznych naukach kobiet jak na lekarstwo. Przykre, > ale prawdziwe. Natomiast w genderach czy innych postmodernistycznych > psychoanalizach - zatrzęsienie. Jak wyzej. Filozofia analityczna to metoda uprawiania filozofii kladaca nacisk na wywod logiczny, matematyke i autorytet nauk scislych. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz 18.03.09, 13:26 Gość portalu: Kasia napisał(a): > > jak mieć alternatywę skoro nie ma z czego wybierać :) > O tym wlasnie pisalam. a to się cieszę, złapaliśmy jakąś platformę porozumienia :) > > mi wystarczy lista nagród Nobla z NAUK ŚCISŁYCH, lista > > konkretnych patentów i wynalazków. Przypominam raz jeszcze: nie > > patrzę na płeć. > > Patrzę na efekty. A że są takie a nie inne - nie moja wina. > Chyba zartujesz. W jaki sposob mozesz oczekiwac, ze jakas kobieta > dostanie nagrode nobla, jesli nie ma nawet wstepu na > uniwersytet ??? jak nie ma jak ma. Ba powiem więcej, ponoć kobiet po uniwerkach pałęta się więcej niż mężczyzn. Tylko wypada sobie zadać pytanie: PO CO. Do parzenia kawy wystarczy jedna na kilkudziesięciu naukowców i wcale nie musi mieć tytułu naukowego. Są oczywista wyjątki. Ale to są wyjątki. > Zagalopowales sie :) wiem, lubię to :) od czasu do czasu oczywista :) > Natomiast jesli chodzi o czasy wspolczesne, to widocznie nie wiesz, > jak dziala nauka. Nauka to pewien obowiazujacy paradygmat regulowany > przez srodowisko spoleczne naukowcow. kobitko, zawsze tak było. I zawsze było tak, że kobiet było mniej jeśli chodzi o wynalazki i inne takie. Taka skala. Kobiety jeśli chodzi o inteligencję mają bardziej "płasko", czyli dużo na poziomie średnim a mało po ekstremach, czyli mało geniuszy i mało tumanów. U mężczyzn jest inaczej :) > Aby rozpoczac badania nad danym tematem, Twoj projekt musi byc > zaaprobowany przez supervisora. Nastepnie, projekt musi dostac > dofinansowanie. W dalszej kolejnosci, musisz opublikowac z > sukcesem wyniki swoich badan. I jeszcze w > dalszej kolejnosci, odpowiednie srodowiska naukowe musza sie do > tego ustosunkowac. to chyba w miarę normalna droga, czyż nie? Ech, przypomniała mi się anegdota o Einsteinie i setce (bodajże) niemieckich naukowców :) Da się? Alez da sie, tylko trzeba coś sobą reprezentować. > Na KAZDYM etapie moze wystapic dyskryminacja ze wzgledu na plec - > i wystepuje ona, jak pokazuja eksperymenty socjologiczne. wiesz,zacznijmy od tego ze nie uważam socjologii, psychologii czy innych za naukę jako taką. Zbyt wiele obliczeń (hehehe, matma, której tym "naukowcom" najwyraźniej brakuje) wykonalem na zamówienie pod założoną tezę by w to wierzyć. A w ogóle to na każdym etapie to może wystąpić dyskryminacja dowolna. A to za kolor włosów, a to za brak włosów a to za cokolwiek innego. > Mimo zblizonego meritum prac, to mezczyzni sa preferowani przez > supervisorow. nie rozumiem pojęcia "zbliżonego meritum prac". Rozumiem efekty. A przede wszystkim przynajmniej prace wstępne, po których supervisorzy (czy jak ich tam zwał) mogą stwierdzić co jaka praca rokuje. I tak do mnie mów. > Podobnie, mimo takiego samego meritum projektu, to > mezczyzna dostanie w pierwszej kolejnosci dofinansowanie. przykre. Widocznie rokuje lepiej. Dla nauki to jest dobre, dla "postępu" najwyraźniej nie. Podobnie, > to artykuly mezczyzn, mimo jednakowej innowacyjnosci, maja wieksze > szanse zostac opublikowane w renomowanych journalach i to prace > mezczyzn maja wieksza szanse byc zauwazone. jakie? > Dlaczego ? poniewaz w ocenie jakosci i tresci pracy BARDZO czesto > kierujemy sie stereotypami. nie zawsze. > Nie wszystko jest tak transparentne, jak by sie moglo > wydawac. nie jest i nigdy nie bedzie. Nie wiem skąd u Ciebie taki optymizm. Przełożony/przełożona też człowiek i będzie - prócz treści pracy - sądzil po swojemu. Raz czy drugi może przegiąć. Więcej nie, bo ośmieszy np. katedrę którą prowadzi. > Osadami i decyzjami kieruja czynniki nierzadko podswiadome, > na ktorych uksztaltowanie wplywa kultura. a w czym kłopot? > Dlatego tez wiele wybitnych naukowcow-kobiet bylo pomijanych przy > nagrodach lub wyroznieniach. nie było rażacych pomijań > W biologii masz tego mnostwo, genetyce > rowniez, chociazby sprawa odkrycia DNA. które to fakty jeśli chodzi o DNA? i biologii? > Fakty te nierzadko sa potem uznawane przez samych > dystrybutorow 'prestizu': nierzadko przyznaja sie oni, ze 'w > tamtych czasach, mianowac kobiete na takie i owakie stanowisko, to > bylby skandal' nie byłby. Byłby gdyby powołali, bo kobiety były _zazwyczaj_ gorsze. Wyjątki się zdarzały gdyż podobie nie powoywano pewnych mężczyzn ze względu na to czy tamto. Smutne. > A jesli chodzi o zaslepienie na rzeczywistosc, to niestety > zdradzasz tego oznaki. łoj tam :) > Nie potarfisz wziac pod uwage: a)wyraznych badan empirycznych > dotyczacych dyskryminacji kobiet z zakresu socjologii, ekonomii i > psychologii. Te badania istnieja i zostaly przeprowadzone > nierzadko przez grupe ekspertow z danej dziedziny. jeszcze raz powtórzę. Ze względu na swego czasu dość bliską znajomość z tymi "naukami" pod względem opracowań "pod temat", nie przyjmuję tychże jako nauki (choć gdyby badania obiektywnie prowadzono - kto wie, może bym się przekonał). Sorry, moje uprzedzenie. Choć jeszcze w tej ekonomii jakiegoś sensu bym się dopatrzył... > Ponadto istnieja > socjologiczne eksperymenty, polegajace na wnikaniu obserwatora do > danego srodowiska bez ujawnienia sie. Swiadcza one bezpardonowo, > ze w przydziale pracy/stanowiska/placy plec sie liczy. a czemu miałaby się nie liczyć? Obojnakami jesteśmy czy jak? Zależy gdzie kogo i na jakie stanowisko szukasz. > Co do kobiet, ktore wymieniles. To, ze odznaczasz sie ignorancja > odnosnie innych dziedzin wiedzy i ze nawet o dziedzinach takich > jak biologia nie wiesz za duzo, nie oznacza, ze Twoja wiedza > determinuje fakty. moja wiedza w dziedzinie faktów jest wiedzą w dziedzinie faktów :) no nie daj się prosić, daj tę listę noblistów. Masz inną listę niż ja - chętnie Cię przeproszę, zweryfikuję listę i posypię głowę popiołem gdybym się mylił. > W chemii/biologii/fizyce/logice jest znacznie wiecej kobiet > na tym poziomie. GDZIE? > Twoim problemem jest to, ze nie interesujesz sie > tym, wiec nie wiesz. nie wiem kto komu kawę parzy. I jedni i drugie są na tym samym uniwerku. Kobiet ponoć jest więcej. > To ze pare nazwisk jest dostepne masom i > zostaly one spopularyzowane, nie oznacza, ze reszta nie istnieje. ależ istnieje. Sam wiem, bo jednej takiej pani od fizyki oscyloskop musiałem nastawić i wytłumaczyć co to za dziwne "curvy" się wyświetlają i dlaczego raz są węższe, a raz szersze, i co to w ogóle znaczy (a pojecia nie miała co w ogóle ogląda) w zależności od tego jak się odpowiednią gałkę przekręci. No dobra, znęcał się nie będę: jest wiele kobiet co znają się na rzeczy, robią swoje i wyniki uzyskują. Dają sobie bardzo dobrze radę. Spotykają się z uprzedzeniami, ale zwalczają je na drodze pracy, nie feministycznego widzimisię. Różnicu paniała? > Filozofia analityczna to metoda uprawiania filozofii kladaca > nacisk na wywod logiczny, matematyke i autorytet nauk scislych. Patrz: Sokal Hoax :) Czy się mylę? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Kobieca Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 08:39 "Manifa ruszyła w samo południe spod Pręgierza. Demonstrujący, głównie kobiety przemaszerowali wokół Rynku skandując hasła: "Kobiety do Sejmu, panowie do garów";" a broni im kto kobietom kandydowania do sejmu? A ze same kobiety nie chcą na poszczególne dni tygodnia głosować - cóż. Widocznie są mądrzejsze niż tzw. feministka z papierkiem po jakimś genderze. "Prawa kobiet, prawami człowieka", a czego się kobietom odmawia co to niby jest człowiekowi prawem przypisane? ""Chcemy zdrowia, nie zdrowasiek"," więc dla Waszego zdrowia, drogie feministki: więcej zdrowasiek, mniej pałetania się bez sensu po mieście w nieciekawą pogodę. "Jesteśmy silne, razem silniejsze", to jakaś mantra? Silny się nie przechwala, bo wie że jest silny. "Chłopaki też płaczą". się zdarza. "Wiele osób niosło ze sobą transparenty: "Płaca za pracę, nie za płeć"," też jestem za tym hasłem. Ale zdaje sie iż feministkom coś się pomyliło. Przecież to one chcą płace za płeć, nie za pracę. " "W bólu rodzić nie będę"," to rodź bez bólu, broni kto? albo w ogóle nie rodź. ""Dom to nie ring"," a kto tak twierdzi? Feministki? To niech nie robią ringu z domu. "Piłeś, nie bij, biłeś, spadaj". co to znowu za durne hasło? "- We Wrocławiu, mieście tolerancji, chcemy przypomnieć, że kobiety nadal postrzegane są przez pryzmat płci, a nie np. swoich kompetencji zawodowych - mówiła Monika Kaznocha z Centrum Praw Kobiet, organizatora Manify. " nie wiem co sobie feministki wyobrażają. Za ich fantasmagorie nikt normalny nie powinien odpowiadać. "W pochodzie szła z transparentem m.in. europosłanka Lidia Geringer d'Oedenberg. Mówiła, że w Polsce kobiety wciąż są dyskryminowane. - Widać to choćby w polskim parlamencie, ale w europarlamencie też. Polska ma tam najsłabszą reprezentację kobiet, po Cyprze i Malcie - argumentowała. ale co to za argument? Na to że kobiety nie nadają się do polityki? Jak tak, to tej poslance wyjątkowo sie udalo. Promowanie na siłę, bo w normalnej politycznej i demokratycznej walce kobiety nie dają sobie po prostu rady? Dzieki fest za takich "obrońców". "Manifę próbowało zakłócić kilku łysych mężczyzn, którzy krzyczeli "Precz z faszyzmem i feminizmem". Zostali szybko przekrzyczani." hehehe. Porządna przekupka każdego przekrzyczy. Łysego też :) Irena Kamińska, przewodnicząca Partii Kobiet na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie: - Domagamy się równego traktowania, tolerancji, partnerstwa, równych szans dla kobiet, skutecznej ochrony przed przemocą ależ to wszystko mają kobiety zapewnione, ba powiem wiecej, są też chronione, by np. nie zmuszano ich do dźwigania większych cieżarów. przemoc względem każdego człoieka jest też ścigana? To kobieta to jakieś takie cuś jest, co to niby nie jest chronione odpowiednimi paragrafami? Może ta Pani Kamińska pokaże paragraf, który np. mówi, że za danie za przeproszeniem w mordę nie jest karane, jeśli kobietę się uderzy? "i rzetelnej edukacji seksualnej. W Polsce nadal pokutuje przekonanie, że kobieta to gorszy gatunek." tak nierówno pod sufitem to tylko feministki mają. I tylko w ich głowach pokutuje przekonanie że kobiety to gorszy gatunek. "Od zerówki uczy się, że chłopcy są dobrzy z matematyki, a dziewczynki z robótek ręcznych." średnio rzecz biorąc są gorsze z matmy, nie ma się co oszukiwać. Nadal aż 42 proc. wszystkich Polek nie pracuje, a te które pracują są dużo gorzej wynagradzane od mężczyzn. a czyja to wina że nie pracuja lub zarabiają mniej, prócz samych kobiet? Ja tam nie jołczę, że mniej od kolegi zarabiam, tylko biorę się do roboty, a jak mi się nie podoba to szukam lepszej pracy. Tylko feministki najwyraźniej szukają lewego sposobu, by się nie narobić, a zarobić. "Wrocławską Manifę współorganizowały: Partia Kobiet, Kampania Przeciwko Homofobii, Amnesty International i popierająca transseksualistów "Transfuzja"." no cóż. Kwiat postepu. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malinka lepiej by sobie cytologię i mammografię zrobiły, IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.09, 09:04 zamiast niepotrzebnie tracić energię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malinka A w tym czasie normalne dziewczyny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.09, 09:16 ze swoimi facetami w kawiarni, na spacerze, w kinie, obdarowane kwiatami, drobnymi prezencikami. Docenione, dopieszczone. Uśmiechnięte, szczęśliwe. Czują się prawdziwymi kobietami. Drogie feministki, wybór należy do was. (tak przecież o to "prawo wyboru" walczycie!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gruha Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.tvk.torun.pl 09.03.09, 11:01 losiu nie bede sie znirzal do twojego poziomu. ja mam zone, a ty jak sie domyslam tylko partnerke co ci wlasnie z loza wyskoczyla. wiec grzeszysz chopie. oj grzeszysz. prawda jest taka, ze po manifie wszyscy sie rozejda. i ci co byli za i ci co byli przeciw. czesc sie spotka na oddzialach polozniczych i wtedy beda jaja. rzeczywistosc jest szersza niz ideologiczne spory. moja zona miala nieprzyjemnosci w gabinecie ginekologicznym. a odzdzial polozniczy w miescie gdzie mieszkam, wzbudza strach u zdrowych kobiet w cizay. i tyle w temacie. glupot o pedalach czy ksiezach nie bede pisal. bo poziom tej dyskusji siega rynsztoku. pozdro normalnych dyskutantow. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 12:16 Gość portalu: gruha napisał(a): > losiu nie bede sie znirzal do twojego poziomu. a wolno Ci :) się zniżaj :) > ja mam zone, a ty > jak sie domyslam tylko partnerke co ci wlasnie z loza wyskoczyla. za dużo domysłów :) zresztą nawet jakby, to powinieneś pochwalić. Żadnych związków i zobowiązań. To staromodne i ciemnogrodzkie jest. Mam Ci przypomnieć politpoprawnościowe mantry? > wiec grzeszysz chopie. oj grzeszysz. cóż, moje prawo. Róbta co chceta, czyż nie? :) co mi jakiś katabas będzie gadał o jakiejś odpowiedzialności, o kochaniu (nie, nie tym które rozumieją nastolatki chowane na seksualnych lekcjach), o normalnym związku mężczyzny z kobietą opartym na miłości i poszanowaniu mówię. > prawda jest taka, ze po manifie wszyscy sie rozejda. i ci co byli > za i ci co byli przeciw. już się rozeszli. Nie wiem o co właściwie tym postępowcom od siedmiu boleści chodzi. Bo ogromna wiekszość związków jest normalna. I ani kobieta ani mężczyzna zmian nie chce. To tylko lewi spece od uszczęśliwiania ludzi coś tam kombinują i wmawiaja że powinno byc po ich myśli. > czesc sie spotka na oddzialach polozniczych i > wtedy beda jaja. nie będzie jaj. Na tych oddziałach są zazwyczaj rozsądni ludzie. Kobiety także. Ba, śmiałbym twierdzić że jest ich tam większość. O personel mi chodzi, żebyś się słówek nie czepiał. > rzeczywistosc jest szersza niz ideologiczne spory. rzeczywistość jest taka, że grupka wyszczekańców stara się narzucić swoje przekonania wszystkim. Także samym kobietom. I nie ściemniaj, bo kobiety prawo głosu to mają od ładnych "paru" lat, a jakoś na nawiedzeńców spod różnych tęczowych czy innych sztandarów głosować nie chcą. Kłopot jest taki, że ci wyszczekańcy mają silną przewagę w mediach, więc się wydaje że jest ich większość. > moja zona miala nieprzyjemnosci w gabinecie ginekologicznym. moja znajoma też. > a odzdzial polozniczy w miescie gdzie mieszkam, wzbudza strach u > zdrowych kobiet w cizay. i tyle w temacie. to źle. I jako normalny chłop jak najszybciej powinieneś lecieć i gardłować za rozgonieniem tego towarzycha spod znaku feministek, biedroniów czy innych enefzetów. Dla dobra Twojej żony. Bo z tego co piszesz, to za światłej ochrony ze strony MinZdrowia, akcji feministek, co to kobietom mają pomagać, to bardziej weterynarz dba o mojego psa, niż lekarz od ginekologii dba o Twoją Żonę. Zastanów się dlaczego tak jest. I tyle w tym temacie. > glupot o pedalach czy ksiezach nie bede pisal. a pisz. Popatrz na współorganizatorów. Coś o gejach, lesbijkach, tranwestytach no i przyczepka jakiejś AI, co to pod każdy "postęp" się podczepia... Mam znowu zacytować ostatnie zdania artykułu? Księża Manify nie współorganizowali. No chyba że masz inne dane. Skup sie na faktach, nie na wybiórczej propagandzie. > bo poziom tej dyskusji siega rynsztoku. > pozdro normalnych dyskutantow. znaczy, ale o co chodzi? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK 200 osób w "Manifie" IP: *.ig.pwr.wroc.pl 09.03.09, 11:05 Cóż za niesłychanie ważne wydarzenie. Wczoraj w niedzielnych mszach we wrocławskich kościołach wzięło udział zapewne kilkadziesiąt tysięcy osób czyli było to wydarzenie o skali kilkaset razy większej. Rozmiar ma znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" 09.03.09, 12:17 Gość portalu: WK napisał(a): > Cóż za niesłychanie ważne wydarzenie. > Wczoraj w niedzielnych mszach we wrocławskich kościołach wzięło > udział zapewne kilkadziesiąt tysięcy osób czyli było to wydarzenie o > skali kilkaset razy większej. > Rozmiar ma znaczenie. i to jest kłopot. Zdaje się światłe rady pewnego włoskiego komunisty trafiły na żyzny grunt. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:33 Rozmawiar ma znaczenie. Obawiam sie, ze jestes w bledzie. Wartosci idei nie mierzy sie liczba popierajacych ja osob. W przeciwnym razie musielibysmy uznac, ze wszystkie dotychczasowe rezimy byly wysoce warotsciowymi ideami, natomiast wszelkie grupy mniejszosciowe stojace w opozycji promowaly idee bezwartosciowe. Nie sadze, zeby to byla konkluzja, ktora poparloby wielu z nas. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) 10.03.09, 09:56 Gość portalu: Kasia napisał(a): > Rozmawiar ma znaczenie. > Obawiam sie, ze jestes w bledzie. Wartosci idei nie mierzy sie > liczba popierajacych ja osob. W przeciwnym razie musielibysmy > uznac, ze wszystkie dotychczasowe rezimy byly wysoce warotsciowymi > ideami, no i popelniasz zasadniczy błąd. Ludzie zazwyczaj nie popierali tych reżimów. Zostali zmuszeni PRZEZ MNIEJSZOŚĆ (tak, droga kobito, PRZEZ MNIEJSZOŚĆ, ale zorganizowaną) i w końcu na siłę wyuczeni by je popierać. I to dość sporą siłę. Na samej Ukrainie ładnych paręnaście milionów ludzi z głodu było zeszło zanim reszta co przeżyła się nauczyła popierać reżim. Więc zauważ trafnośc spostrzeżenia pewnego mądrego człowieka. Że tak sparafrazuje: do tego by zło zatryumfowało, wystarczy bierność wobec zła. Tak, bierność, której to bierności na siłę chce sie wyuczyć a to pod hasłami tolerancji, a to pod hasłami innego postępu. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 10:01 Ludzie zazwyczaj nie popierali tych > reżimów. Zostali zmuszeni PRZEZ MNIEJSZOŚĆ (tak, droga kobito, PRZEZ > MNIEJSZOŚĆ, ale zorganizowaną) i w końcu na siłę wyuczeni by je > popierać. Brak znajomosci historii, ale postaram sie wylumaczyc Ci to jezykiem logiki. Po pierwsze, zanim np. Hitler czy ktokolwiek inny doszedl do wystarczajacej wladzy, aby moc kogos zmusic do poparcia swojej partii, musial zostac WYBRANY. Podobnie, zanim rewolucjonisci czy to we Francji czy to w Rosji zdobyli wladze, musieli posiadac odpowiednie ZAPLECZE spoleczne, aby dojsc do glosu. Mam nadzieje, ze teraz juz rozumiesz. Co do 'wyuczenia'. Podobnego myslenia moglabym uzyc odnosnie reprezentacji na Manifie. Wiekszosc osob zostala 'WYUCZONA', ze feminizm jest niepotrzebny. Osoby te zwykle nie sa na tyle samodzielnie myslec, aby umiec samemu przeanalizowac rzeczywistosc. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) 10.03.09, 13:54 Gość portalu: Kasia napisał(a): > Ludzie zazwyczaj nie popierali tych > > reżimów. Zostali zmuszeni PRZEZ MNIEJSZOŚĆ (tak, droga kobito, > PRZEZ > > MNIEJSZOŚĆ, ale zorganizowaną) i w końcu na siłę wyuczeni by je > > popierać. > Brak znajomosci historii, ale postaram sie wylumaczyc Ci to > jezykiem logiki. a o jakim braku historii mówisz? A tak poza tematem: logika to nie jest język kobiet. Przynajmniej znaczacej ich większości ;) > Po pierwsze, zanim np. Hitler czy ktokolwiek inny doszedl do > wystarczajacej wladzy, aby moc kogos zmusic do poparcia swojej > partii, musial zostac WYBRANY. owszem, oszołomionych ichniejszą politpoprawnościową propagandą. Dlatego mniejszość do władzy doszła. I we Francji, i w Niemczech i w Rosji. Kosztowało to zgaszenie setek milionów światełek życia. Te zgaszone światełka to głównie zwykli ludzie, co to swego czasu złu się nie przeciwstawili, tylko chcieli mieć "święty spokój". No i tak poza konkursem: może ta demokracja to wcale nie jest taki dobry pomysł? Sądząc po liczbie wojen i ofiar chociażby? > Podobnie, zanim rewolucjonisci czy to > we Francji czy to w Rosji zdobyli wladze, musieli posiadac > odpowiednie ZAPLECZE spoleczne, aby dojsc do glosu. nie mieli. Byli zorganizowani. Trafili na korzystny czas. I to wykorzystali. Powiedz jakiemuś zgilotywanemu czy posiadającemu pocisk pistoletowy w potylicy, że głosowali za tym co im się stało. ani jedni, ani drudzy ani trzeci nie mieliby ŻADNEGO poparcia gdyby zwykli ludzie postawili się złu. Nie postawili się (lub zostali zbałamuceni "postępowymi" hasłami), więc dostali dość solidnie po tyłku. Na grube setki milionów istnień. Więc myśl kobitko, myśl ;) > Mam nadzieje, ze teraz juz rozumiesz. co niby mam rozumieć? > Co do 'wyuczenia'. Podobnego myslenia moglabym uzyc odnosnie > reprezentacji na Manifie. Wiekszosc osob zostala 'WYUCZONA', ze > feminizm jest niepotrzebny. Osoby te zwykle nie sa na tyle > samodzielnie myslec, aby umiec samemu przeanalizowac rzeczywistosc. niestety musżę stwierdzić że wręcz przeciwnie. W szkołach uczy się "postępu i tolerancji". Pamiętasz może aferę z biedrobniowatymopodobnymi? W życiu by mi do glowy nie przyszło by ingerować w wychowawczy proces stanowiony przez NORMALNYCH rodziców, których jest stanowcza wiekszość. Natomiast biedroniowatym i innym postępowcom jak najbardziej to do głowy przychodzi. I na tych NORMALNYCH swoje przekonania wymuszają. Podpierają się argumentami, że jakieś patologie się zdarzają. Tylko klopot jest taki, że owi "postempofffcy" z patologii starają się czynić normę, a z normy - nienormalność. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:36 > a o jakim braku historii mówisz? A tak poza tematem: logika to nie > jest język kobiet. Przynajmniej znaczacej ich większości ;) Ciesze sie, ze to powiedziales. Dzieki temu niechcacy potwierdziles moja teze o swoim braku logiki :). Nie sadze, aby jakakolwiek logicznie myslaca osoba, mogla proponowac logicznie niepoprawne wnioski. Jestes przykladem osoby, ktora swietnie potwierdza baze uprzedzeniowa wobec kobiet i brak logiki w argumentacji. Ja dalam Ci kredyt zaufania, argumentujac logicznie, ale skoro logika to nie jest Twoj jezyk, to nie wiem jakiego mam uzyc. Innym sie nie posluguje. Bez wzgledu na to, co sobie myslisz :) > nie mieli. Byli zorganizowani. Trafili na korzystny czas. I to > wykorzystali. Powiedz jakiemuś zgilotywanemu czy posiadającemu > pocisk pistoletowy w potylicy, że głosowali za tym co im się stało. Dziekuje za przyznanie mi racji. 'Trafic na korzystny czas' oznacza wlasnie trafic na korzystna sytuacje SPOLECZNA. Hitler otrzymal olbrzymie poparcie spoleczne zanim doszedl do wladzy - m.in. dlatego kwestia nazizmu jest tak szokujaca. W szkołach uczy > się "postępu i tolerancji". Co ? Przepraszam, ale nie wiem do jakich szkol uczeszczales. Jesli sadzisz, ze w polskiej szkole uczy sie postepu i tolerancji, to musisz ponownie odwiedzic swoja placowke edukacyjna. I na tych > NORMALNYCH swoje przekonania wymuszają. Przepraszam, co to znaczy 'normalny' ? Bo widzisz, moze sie jeszcze nie skapnales, ale na swiecie istnieje multum wersji konceptu 'normalny'. Zapewne nie masz monopolu na 'normalnosc'. I nie wiem skad ta idea. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) 18.03.09, 14:30 Gość portalu: Kasia napisał(a): > > a o jakim braku historii mówisz? A tak poza tematem: logika to > > nie jest język kobiet. Przynajmniej znaczacej ich większości ;) > Ciesze sie, ze to powiedziales. Dzieki temu niechcacy > potwierdziles moja teze o swoim braku logiki :) znaczy czyim braku? :) bo logika to nie jest język kobiet. Język kobiet to język niedopowiedzeń i liczenia na to że je ktoś zrozumie ;) . Nie sadze, aby jakakolwiek > logicznie myslaca osoba, mogla proponowac logicznie niepoprawne > wnioski. Jestes przykladem osoby, ktora swietnie potwierdza baze > uprzedzeniowa wobec kobiet i brak logiki w argumentacji. ja tam do kobiet nic nie mam. Uprzedzeń również (raczej mam "przyprzedzenia;)). O! znajomy mi niedawno opowiadał: gdy powiedział swojej starej że ma mu zrobić barszcz z ziemniakami, to mu zrobiła barszcz z ziemniakami a nie wspierała się na Kancie ani nie myślała o Nietzschem. Więc jak tu Jej zarzucić brak logicznego myślenia? > Ja dalam Ci kredyt zaufania, argumentujac logicznie, ale skoro > logika to nie jest Twoj jezyk, to nie wiem jakiego mam uzyc. Innym > sie nie posluguje. Bez wzgledu na to, co sobie myslisz :) przepraszam, ale gdzie w swojej argumentacji widzisz logikę? No może prócz sprawy zerojedynkowej gdzie sobie mogę albo sam zagospodarować, albo Ty, a jak se zdania ułożymy, będzie na nasze. Ot, obserwuję (jak mi czas da, a co, chłop bez zawodówki jestem to mie nie wolno pooglądać?) pewne wyklady z logiki na platformie kształcącej Edusat. Występuje Pani Profesor i zazwyczaj 2 panienki. Przykro to oglądać. Jezus Maria, przecież te panienki i te inne ksztalcone po tym takim czymś wyższym zasiądą na stołkach i będą rządzić... Choć chyba już nie. Teraz będzie UE, więc będzie wystarczyło liczyć w słupkach. Na to podstawówka wystarczy, a sądzac po trendach edukacyjnych właśnie do tego dążymy. > Dziekuje za przyznanie mi racji. 'Trafic na korzystny czas' oznacza > wlasnie trafic na korzystna sytuacje SPOLECZNA. Hitler otrzymal > olbrzymie poparcie spoleczne zanim doszedl do wladzy - m.in. dlatego > kwestia nazizmu jest tak szokujaca. nie jest szokująca. Jak pisałem. Był ferment. Była grupka _zorganizowanych_ ekstremistów. No i poszło. A że za Hitlera (kilkanaście milionów ludzi) czy za Lenina/Stalina (kilkadziesiat milionów ludzi) poszło do piachu? cóż. ybór demokracji droga dzieweczko, czyż nie? :) Zauwaz jedną ciekawą rzecz: i jedni i drudzy byli lewusami, przepraszam, socjalistami :) > > W szkołach uczy > > się "postępu i tolerancji". > Co ? Przepraszam, ale nie wiem do jakich szkol uczeszczales. Ja? jeszcze do w miarę zwykłych. Inni? Już niekonieznie Jesli > sadzisz, ze w polskiej szkole uczy sie postepu i tolerancji, to > musisz ponownie odwiedzic swoja placowke edukacyjna. przepraszam. Uczenie zakładania prezerwatywy na banana to nie jest postęp? pokazywanie jak się homoseksulanie dmuchać to nie jest postęp? To co to jest, przepraszam? Średniowiecze? > Przepraszam, co to znaczy 'normalny' ? Bo widzisz, moze sie > jeszcze > nie skapnales, ale na swiecie istnieje multum wersji > konceptu 'normalny'. Zapewne nie masz monopolu na 'normalnosc'. I > nie wiem skad ta idea. przepraszam,ale co mnie obchodzi jakieś Zimbabwe? zeżryj swojego brata, o ile go masz, albo kogoś innego, bo na jakichś tam wyspach zżeranie ludzi jest "normalne". A jak już nie jest, to podtrzymuj tradycje. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.ig.pwr.wroc.pl 10.03.09, 13:32 Jestem zaniepokojony Twoim nieuchronnym dysonansem poznawczym. Wszak przeprowadziłaś się do kraju, w którym zamiast obowiązującej w Polsce demokracji proporcjonalnej (zarówno zwycięzcy jak i pokonani w danym okręgu są reprezentowani w parlamencie) obowiązuje demokracja większościowa (zwycięzca bierze wszystko). Należy rozróżniać między "wartością" idei - ta zależy od przyłożonej doń (subiektywnej) miary a "wagą" idei, która (w demokracji oczywiście) zależy od społecznego poparcia. I w tym sensie "rozmiar ma znaczenie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:50 > Należy rozróżniać między "wartością" idei - ta zależy od przyłożonej > doń (subiektywnej) miary a "wagą" idei, która (w demokracji > oczywiście) zależy od społecznego poparcia. > I w tym sensie "rozmiar ma znaczenie". Rozmiar ma w tym sensie znaczenie polityczne. Tego faktu nigdy nie negowalam. Moj komentarz odnosil sie do wartosci idei w sensie moralnym. Co do mojej przeprowadzki, nie widze zwiazku. Moge przeprowadzic sie do jakiegokolwiek kraju z najroznieszych motywacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 13:07 wykorzystują kobiety żeby promować ABORCJĘ, Walkę z KOŚCIOŁEM i HOMOSEKSUALIZM żałosne ! Kobiety nie dajecie się instrumentalizować Feministkom, chyba że chcecie wyrabiać 500 % normy na traktorach i bizonach ! My, kobiety świadome swojej atrakcyjności i własnej wartości - potrafimy dbać o siebie i dzieci. Nie chcemy zabijać swoich własnych dzieci bo mamy świadomość, ze są największą wartością naszą. Mamy czas na wszystko - na karierę, na wykształcenie i dla naszych Dzieci, które kochamy i nigdy nie zgodzimy się ich zabijać (ABORTOWAĆ). Jesteśmy piękne i zdolne oraz kochające ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella NIE ! dla Zabójców dzieci poczętych IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 17:36 nie zgadzam się na wykorzystywanie kobiet - do celów propagandowych walki o prawo do zabijania dzieci poczętych, oraz do walki z Kosciołem czy do promocji Homoseksualizmu ! Sprzeciwiam się temu i zgłaszam swoje stanowcze NIE ! Nigdy nie zgodzimy się na zabijanie dzieci poczętych ! Dziecko to dar i największa wartość - Dzieci nie wolno zabijać ! Dzieci zabijali Hitlerowcy. Barbarzyńcy ! O co walczycie ... jak mozna domagać się prawa do zabijania własnego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spełniona zabawne są te panie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 18:05 co im daje łażenie rok w rok z tymi transparentami? same siebie stawiają na straconej pozycji, że o coś niby się muszą upominać, że gorzej są traktowane itp. ja się nie dziwię - gdybym jako pracodawca miała taką co tylko dziobem klepie zamiast robić coś pożytecznego, też bym się pozbyła. mniej gadajcie, więcej róbcie - a będziecie zarabiać więcej niż niejeden facet. i skończnie z tymi bzdetami "kariera albo rodzina, musimy wybierać" - jako kobieta, która ma i jedno i drugie, czuję się zażenowana takim stanowiskiem. potrafimy radzić sobie ze wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: zabawne są te panie - mylisz sie, Bello :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:30 potrafimy radzić sobie ze wszystkim. Nie jestes w stanie poradzic sobie z tym, czego istnienia nie masz swiadomosci. Mechanizmy dyskryminacji nigdy nie sa otwarte - za to zawsze dzialaja dyskretnie na tyle, aby moc wcisnac Ci iluzje, ze Twoja praca ma taka sama wartosc jak praca Twojego kolegi. Gdyby ktos powiedzial 'wiesz, zaplace ci tak okolo 40% mniej bo jestes kobieta' i w dodatku ujal to w umowie, walka z dyskryminacja bylaby dziecinnie prosta. Dowody lezalyby na stole. Ale jak wiekszosc rodzajow dyskryminacji, ten typ obnizania statusu kobiet nie jest jawny. Jest to, jak sie domyslam, blad logiczny, aby z niejawnosci danego zjawiska wnioskowac o braku jego egzystencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: zabawne są te panie - mylisz sie, Bello :) IP: *.eranet.pl 09.03.09, 23:45 Spełniona to kto inny choc ja również jestem spełniona, a bellą jest zapewne również Spełniona z postu powyżej. Mozesz sprawdzić naszych operatorów - jesteśmy 2 róznymi nie znającymi się osobami. Ale popieram w pełni to co napisała Spełniona - bo ja również radzę sobie zarówno z życiem osobistym, wykszałceniem i karierą zawodową, i nigdy przez myśl nie przyszłoby mi zabicie własnego dziecka, które rozwija się pod moim sercem, o co m.in. walczą feministki. Takie postulaty i marsze mnie po prostu brzydzą, bulwersują. Widok 2 kobiet czy mężczyzn, całujacych się - wywołuje u mnie bardzo przykrą reakcję i nie chciałabym nigdy aby moje lub czyjekolwiek dziecko było narażone na taki traumatyczny widok. Co do różnic między kobietą i mężczyzną to są one tak ewidentne, ze nie zamierzam zgłębiać tego tematu. Nigdy nie pretendowałam do prac typowo męskich jak Kierowanie traktorem z przyczepą lub Kombajnem Bizon albo wózkiem widłowym. Na szczęscie nie jestem feministką, która musiałaby upodabniać się do faceta, aby poczuć się dowartościowana. Bóg stworzył mnie piękną i utalentowaną, za co jestem Mu niezwykle wdzięczna, nie mam więc takich dylematów. Współczuję bardzo feministom ! Pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
pati7912 Re: zabawne są te panie - mylisz sie, Bello :) 10.03.09, 01:54 A skąd przypuszczenie, że feministka musi pretendować do pracy traktorzysty czy kombajnisty? Z tego wynikałoby, że w dzisiejszych czasach mamy strzasznie dużo feministek na wsiach! Szkoda, że nieuświadomionych co do własnych poglądów skoro już pomagają przy żniwach swoim mężom... > Bóg stworzył mnie piękną i utalentowaną ... Taa, a już na pewno bardzo skromną... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gruha do losia IP: *.tvk.torun.pl 09.03.09, 21:41 odpowiedzi sa Twoje zaczepne, acz trzymjaj poziom. ja dalej nie bede brnal w tej dyskusji. sufrazystki tez mialy pod gore, z tego co pamietam. ja i moja zona i tak wiemy swoje. a sprobuj rozpedzic szpitalna i nie tylko klike. zwlaszcza w miescie prowincjonalnym(komuszki- biznesmeni, kosciol, chlopscy dzialacze partyjni i itp). wtedy bedziesz moim bochaterem. jak mowila Tacher. Kogut pieje a kura i tak znosi jaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella do Gruha IP: *.eranet.pl 09.03.09, 22:59 aleś człowieku zmanipulowany do szpiku kosci i w dodatku w PARZE ! One wykorzystują aktualną sytuację i chwytne hasła jak te znieczulenia do porodu aby złapać naiwnych, bo inaczej nikt by na taki marsz nie przyszedł, co najwyzej pies z kulawą nogą. A tak wynalazły hasło - wiadomo ze kazda kobieta chce rodzić po ludzku - a tak naprawdę walczą o prawo do zabijania dzieci poczętych. Robią to pod przykrywką - braku znieczulenia do porodu. UStaliły ze jak nie ma znieczulenia za free to one będa po prostu USUWAĆ CIĄŻE i o to walczą ! Po to gromadzą zmanipulowanch ludzi, takich jak ty, którzy nie mają nawet pojęcia o co im naprawdę chodzi. Chodzi o aborcję, o walkę z Kosciołem o zabijanie LUDZI - bezbronnych poczetych dzieci.... Znalazły sobie nowe uzasadnienie - brak znieczulenia przy porodzie. Nie dajcie się nabierać ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:05 Niestety, jak w temacie. Po pierwsze - absurdalne stwierdzenie, ze niska placa oznacza nizsza jakosc pracy. Jest to kompletnie bezzasadne stwierdzenie, oderwane od doswiadczenia. W rzeczywistosci, bardzo czesto zdarza sie, ze osoby rownie zdolne lub bardziej zdolne dostaja mniejsze pieniadze za te sama prace. To sie nazywa niesprawiedliwosc - i prosze nie neguj jej istnienia. Niesprawiedliwosc placowa funkcjonuje i potrzebowalbys ekstensywnych badan empirycznych aby temu zaprzeczyc. Poki co istnieja takie badania na rzecz stwierdzenia, ze za prace tej samej jakosci kobiety otrzymuja mniejsza place. Jesli sadzisz, ze swiat dziala tak lopatologicznie, ze mniejsza placa=gorsza praca, to jestes w bledzie. Rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana. Po drugie, sam najpierw mowiac, ze feministki wypowiadaja sie za ogol kobiet, stwierdzasz nastepnie, ze wiekszosc kobiet nie ma nic przeciwko patriarchatowi. Widzisz tutaj jakis element konsekwencji ? Ja niestety nie. Po pierwsze, wypowiadasz sie za 'wiekszosc kobiet', sam bedac mezzczyzna, co oznacza, ze nie posiadasz typowo kobiecych doswiadczen ze sfery kulturowej i rynkowej. Po trzecie, zdanie typu 'kobiety nie maja nic przeciwko patriarchatowi' w ustach mezczyzny brzmi dosc groteskowo :). Jedyne, z czym sie moge zgodzic to to, ze slowo 'patriarchat' posiada niejasne znaczenie i konotacje, totez pewne osoby moga czuc sie niepewnie wyrazajac swoje opinie na ten temat. Jednak opis patriarchatu: nizsze place, gorsze traktowanie, dyskryminacja spoleczna i kulturowa tylko na podstawie plci - wywola dezaprobate, wg mnie, wiekszosci kobiet, a takze mezczyzn. Nie bierz nieznajomosci slowa za nieznajomosc idei. Kasia - feministka (piekna :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:25 a broni im kto kobietom kandydowania do sejmu? Otoz istnieje cos takiego jak wybor osob, ktore znajda sie na uprzywilejowanych pozycjach na liscie. Po wtore, do sejmu trzeba nie tylko kandydowac, ale trzeba zebrac jeszcze odpowiednia ilosc glosow. Jesli nie rozumiesz na czym polega dyskryminacja, to juz Ci wyjasniam. Kobieta nie jest w stanie konkurowac z mezczyzna o najwyzsze pozycje na liscie. Po wtore, dzieki stereotypowym stwierdzeniom typu 'kobiety nie umieja zarzadzac', kobiety nie dostana tyle poparcia, ile dostaliby ich mescy rywale. a czego się kobietom odmawia co to niby jest człowiekowi prawem przypisane? Kobietom nie odmawia sie niczego prawnie. Haslo to ma na mysli pragmatyczne stosowanie praw ekonomicznych i spolecznych. Dyskryminacja polityczna, ekonomiczna, a takze kulturowa (oparta na stereotypach odnosnie roli kobiet w spoleczenstwie i rodzinie) uniemozliwia kobiecie swobodne korzystanie ze swoich praw obywatelskich. też jestem za tym hasłem. Ale zdaje sie iż feministkom coś się pomyliło. Przecież to one chcą płace za płeć, nie za pracę. Krytykujac czyjes poglady, nie posuwaj sie do manipulacji nimi, bo tracisz w oczach innych. Haslo feministyczne NIGDY nie brzmialo 'praca za plec'. Brzmi: rowna placa za te sama prace. Feministki? To niech nie robią ringu z domu. Ring z domu robia mezczyzni, ktorzy uwazaja, ze ich zony/siostry/corki/matki/dziewczyny sa ich wlasnoscia. Ring z domu robia mezczyzni, ktorzy znecaja sie nad swoimi partnerkami z powodu przekonania, ze sa strona silniejsza. Mam doswiadczenia z takimi osobami i rodzinami patologicznymi. Motywacje ktore wymienilam powyzej istotnie funkcjonuja wsrod mezczyzn ktorzy uzywaja przemocy wbec kobiet. Promowanie na siłę, bo w normalnej politycznej i demokratycznej walce kobiety nie dają sobie po prostu rady? Haha, czyzbys zakladal, ze walka polityczna jest demokratyczna i normalna ? W jakim swiecie zyjesz :) Po wtore, chodzi o glebsze dzialanie na lonie spoleczenstwa, ktore umozliwiloby walke ze stereotypami wsrod samych wyborcow. Mezczyzni 'radza' sobie 'doskonale' w 'normalnej' (???:) walce politycznej, poniewaz obiektem tej walki jest w ich przypadku kompetencja (mniejsza lub wieksza) lub inne tego typu - cos, na co MAJA WPLYW. Na swoja plec nie masz wplywu. Nie mozesz nia manipulowac. Jest to cos, w odniesieniu do czego nawet nie mozesz 'sie starac', aby bylo inne. To kobieta to jakieś takie cuś jest, co to niby nie jest chronione odpowiednimi paragrafami? Może ta Pani Kamińska pokaże paragraf, który np. mówi, że za danie za przeproszeniem w mordę nie jest karane, jeśli kobietę się uderzy? Musze stwierdzic, ze tylko ignorancja w dziedzinie prawa rodzinnego pozwala Ci na takie komentarze. Po pierwsze, chodzi o traktowanie kobiet-ofiar przemocy. Czesto odmawiam im sie rzetelnej pomocy, szybkiej reakcji, a nierzadko nie traktuje sie ich powaznie. Po wtore, chodzi o egzekucje prawa - o to co elementy egzekutywne robia, aby kobieta, ktora jest bita przez meza, nie musiala z nim mieszkac. Mam swiadomosc, ze to forum moga czytac dzieci, wiec nie bede opisywac Ci poszczegolnych przypadkow. Sytuacja kobiet ktore znalazly sie w zwiazku z czlowiekiem chorym jest prawnie tragiczna. średnio rzecz biorąc są gorsze z matmy, nie ma się co oszukiwać. Musze Cie rozczarowac. Okazuje sie, ze uprzedzenia zakodowane spolecznie maja wplyw na sukcesu na danym polu. W naglosnionych ostatnio eksperymentnach, okazalo sie, ze grupa kobiet, ktora zostala poinformowana o swojej rzekomej 'gorszosci' z zakresu zadan, ktore przed nimi postawiono, otrzymala parokrotnie gorsze wyniki niz ta, ktorej nic takiego nie powiedziano. Zbyt wiele rzeczy w Twoim przekonaniu jest kwestia natury - tymczasem okazuje sie, ze moze byc odwrotnie. Tylko feministki najwyraźniej szukają lewego sposobu, by się nie narobić, a zarobić. Na ten temat juz pisalam, wiec nie bede sie potwarzac. Spojrz po prostu na pare raportow z zakresu dyskryminacji placowej w Europie i na swiecie. Zastanawiam sie jak bardzo mozesz przymnknac oczy na wyrazne dane empiryczne. Stwierdzam niniejszym :), ze Twoje argumenty padly. Ale wybaczam Ci to - jestes po porstu niedoinformowany. PS: Nie mam za soba kursow typu 'gender'. Mi wystarcza myslenie analityczne i zdolnosc odbierania otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.ig.pwr.wroc.pl 10.03.09, 13:23 Gość portalu: Kasia napisał(a): "[..] Spojrz po prostu na pare raportow z zakresu dyskryminacji placowej w Europie i na swiecie. Zastanawiam sie jak bardzo mozesz przymnknac oczy na wyrazne dane empiryczne. [..]" Z okazji "manify" podano w tv, że akurat w Polsce różnice między płacami kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach należą do najniższych w Europie (7,5%). Nie podano niestety czy ta różnica nie jest przypadkiem skorelowana z (prawdopodobnie większą u kobiet) liczbą dni absencji w pracy. BTW, pisanie z Anglii, że kobiety nie mogą się przebić w polityce (pani premier Thatcher, królowa Elżbieta I) dowodzi bardzo silnego przywiązania do własnych tez, szkoda że z pogardą dla faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:47 To ZAWSZE roznica. Co do dni pracy to istnieja na ten temat dane, wystarczy otworzyc pare ksiazek. Oto moje propozycje: 'The Economics of Gender' Joyce Jacobsen 'Gender and Economic Policy' S. Baker 'Economic discrimination Against Women in the USA' Robert Tsuchigane Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.ig.pwr.wroc.pl 10.03.09, 18:46 "[..] Należy również zauważyć, że absencja pracownicza jest znacznie większa wśród kobiet niż wśród mężczyzn. Wynika to głównie z wykonywania przez kobiety funkcji rodzicielskich i opiekuńczych w rodzinie (L. Kozioł, Zarządzanie czasem pracy, Kraków 2000,s.66-67) [..]" - cyt.za mfiles.pl/pl/index.php/Absencja_pracownicza To wyjaśnia sprawę. Dla pracodawcy pracownik o większej absencji jest mniej cenny i dlatego mniej zarabia. Nie ma zatem sensu rozpisywać się o "stereotypach" - decyduje chłodna kalkulacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:04 Haha, a ja myslalam ze to tylko nasz kolega ma obsesje :). Otoz musze Cie rozczarowac - to nie sa GENDEROWE biblie. Sa to podreczniki do ekonomii, z ktorych ucza sie studenci ekonomii na moim uniwersytecie i nie tylko. To, ze zawieraja w sobie slowo 'gender' (bo rozumiem ze zadna powazna ksiazka nie moze go zawierac :) to dlatego, iz omawiaja zagadnienie ekonomicznej pozycji kobiet, a gender z angielska to mniej wiecej odpowiednik plci. Danych nie moge z nich przepisac, poniewaz sa ujete w tabelach i grafach, wiec nie mam jak tego zrobic, zeby to zestawienie mialo sens. Nie moge Cie nawet uraczyc wzorami na obliczanie occupational segregation and discrimination, poniewaz nie mam takich znakow. Jesli podasz jakiegos maila, moge przeslac skany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:10 Nie, to moze wyjasnic sprawe tylko czesciowo. W zrodle ktore podales nie istnieje zadna analiza zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy nieobecnoscia kobiet w pracy, a nizszymi zarobkami. Jesli taka zaleznosc istnieje, powinna byc ujeta w ekonomiczne 'analizowalne' wzory oraz prawidlowosci. Po wtore, absencja wplywa glownie na to zatrudnienie, ktore mierzone jest w godzinach pracy. Jesli Twoja pensja jest ustalona odgornie, poza wyjatkowymi okolicznosciami, nie moze wplynac drastycznie na zarobki. Po trzecie, zauwaz prosze, ze nawet jesli absencja jest tym czynnikiem (w co watpie), to i tak swiadczy to o niejawnej dyskryminacji kobiet. Absencja spowodowana jest glownie kwestiami zwiazanymi z dziecmi. Gdyby mezczyzni brali na siebie co najmniej 50% obowiazkow zwiazanych z dziecmi, kobiety nie musialyby poswiecac tyle czasu pracy, ile byc moze poswiecaja. Praca 'na dwa etaty' uposledza kobiete wlasnie w ten sposob - jesli to nie wina pracodawcy, to jest to wina niesprawiedliwego podzialu rol rodzicielskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:25 'Absencja ('absenteeism') Absencja moze kosztowac pracodawce. Wynika ona glowne z problemow zdrowotnych, ktore zdarzaja sie czesciej kobietom, niz mezczyznom. Wedlug przeprowadzonej analizy, kobiety byly czesciej na zwolnieniach lekarskich niz mezczyzni tylko o 0,4 dnia w skali roku. Maxymalny mozliwy koszt absencji kobiet wynosil wowczas tylko $8. Ta niewielka roznica wskazuje na to, ze drastyczna roznica w zarobkach nie moze byc przypisywana absencji. Nawet w tak specyficznych grupach jak grupy managerskie, roznica wynosila zaledwie $32. Nie tlumaczy to tak duzych rozbieznosci zarobkowych.' To od ekonomisty Roberta Tsuchigane. Nastepnie 'W wielu miejscach pracy stosuje sie dwa rozne standardy awansu dla plci, wg ktorego kobiety awansuja przy wiekszym nakladzie pracy niz mezczyzni. Mimo ze jest to w sprzecznosci z Equal Act Pay, jest to powszechnie stosowana praktyka'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:30 Equal Pay Act :) 'Wymagania zatrudnienia, preferencje i praktyki' Mimo ze stosowanie stronniczych preferencji stoi w sprzecznosci z Civil Rights Act, praktyka ta jest nadal obecna w wielu instytucjach. Studium Nolanda i Bakke Podczas eksperymentu live-in (*w ktorym obserwowany nie wie o tym, ze jest obserwowany), okazalo sie, ze poszczegolne aplikacje na to samo stanowisko byly rozpatrywane m.in. w kontekscie plci kandydata/tki. Poszczegolne umiejetnosci i komptenecja graly niewystarczajaca role, ze wzgledu na tradycyjne przekonanie pracodawcow, ze kobiety sa mniej zdolnymi pracownikami. Powodowalo to arbitralna dyskredytacje wielu aplikacji kobiet' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia wiadomosc ogolna do wszystkich anty-feministow IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:34 The National Manpower Council Study, The National Office Management Association Survey, The Manpower Administration Study, The Schwartz Study, The Basil Study i wiele innych niezaleznych raportow znanych istytucji socjologicznych to sa przypadki ktorym osoby zaprzeczajace dyskryminacji MUSZA STAWIC CZOLA. Chcecie empiryzmu ? Macie go powyzej w najczystszej formie. Badania prawomocne metodologicznie, merytorycznie, opublikowane w klasycznych periodykach, swiadczace jako empiryczne potwierdzenie dyskryminacji przeciwko kobietom. Zadne teksty typu 'a to gender' 'nie ma czegos takiego' i tak dalej nie sa w stanie zrownowazyc wagi tych badan. Jedyne co moze to zrobic to inne badania, potwierdzajace BRAK dyskryminacji. CZEKAM, drodzy Panowie, na te badania. Obiecuje, ze przeczytam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.ig.pwr.wroc.pl 11.03.09, 11:43 Gość portalu: Kasia napisał(a): > Nie, to moze wyjasnic sprawe tylko czesciowo. W zrodle ktore > podales nie istnieje zadna analiza zwiazku przyczynowo-skutkowego > pomiedzy nieobecnoscia kobiet w pracy, a nizszymi zarobkami. Jesli > taka zaleznosc istnieje, powinna byc ujeta w > ekonomiczne 'analizowalne' wzory oraz prawidlowosci. Dla każdego pracodawcy związek między absencją w pracy a produktywnością pracownika jest oczywisty - ktoś, kto jest nieobecny po prostu nie pracuje, co oczywiście nie oznacza automatycznie, że ktoś obecny pracuje efektywnie (ale ma przynajmniej taką możliwość). > Po wtore, absencja wplywa glownie na to zatrudnienie, ktore > mierzone jest w godzinach pracy. Jesli Twoja pensja jest ustalona > odgornie, poza wyjatkowymi okolicznosciami, nie moze wplynac > drastycznie na zarobki. Działa (niestety dla kobiet) prawo wielkich liczb. Pracodawca zakłada domyślnie większą absencję kobiet i mniej chętnie ustala pensję z "górnych widełek" (pamiętając m.in., że pierwsze dni zwolnienia płaci pracodawca a nie ZUS). > Po trzecie, zauwaz prosze, ze nawet jesli absencja jest tym > czynnikiem (w co watpie), to i tak swiadczy to o niejawnej > dyskryminacji kobiet. Błąd logiczny. To nie jest dyskryminacja tylko dostosowanie zarobków do spodziewanej produktywności pracownika. Praca jest towarem - za lepszy płacimy więcej. > Absencja spowodowana jest glownie kwestiami zwiazanymi z dziecmi. > Gdyby mezczyzni brali na siebie co najmniej 50% obowiazkow > zwiazanych z dziecmi, kobiety nie musialyby poswiecac tyle czasu > pracy, ile byc moze poswiecaja. To chyba żart? Kobieta i mężczyzna po 4,5 miesiąca w ciąży a potem oboje po parę miesięcy karmienia piersią? Znam wiele małżeństw, gdzie mężowie bardzo sumiennie dzielą się ze swoimi żonami obowiązkami rodzicielskimi ale i tak na każde dziecko przypada minimum 2-3 lata pełnego zaangażowania matki (bez względu na stopień zaangażowania ojca). Dla pracodawcy kobiety jest to praktycznie czas stracony. > Praca 'na dwa etaty' uposledza kobiete wlasnie w ten sposob - > jesli to nie wina pracodawcy, to jest to wina niesprawiedliwego > podzialu rol rodzicielskich. Tu jest pies pogrzebany. Feministki mówią o "niesprawiedliwym podziale ról rodzicielskich" a przeciwnicy tego ruchu o podziale wynikającym z biologii, który w zamian daje kobietom satysfakcję z pełnienia roli matki - niedostępnej dla mężczyzn. W ten sposób biologia "dyskryminuje" mężczyzn. Wszystkie znajome panie w rozmowach na ten temat zgodnie przyznają, że satysfakcja z macierzyństwa daleko przewyższa wszystkie osiagnięcia zawodowe (włącznie z tytułami naukowymi - por. mój adres). Zwyczajnie - nie jesteśmy równi. Ludzi różnicuje płeć, uzdolnienia, zdrowie, siła fizyczna, pracowitość, wykształcenie, wychowanie, odziedziczony majątek, religia, poglądy polityczne itd. Każdy z tych czynników może być uwzględniony na rynku pracy. Sprowadzanie przyczyny zróżnicowania płac do różnicy płci to trywializowanie problemu. Mieliśmy w kraju system, który głosił, że "wszyscy ludzie są równi" i jego skutki ponosimy do dziś (no, nie wszyscy bo niektórzy wyjechali do bogatszych krajów, nie chcąc osobiście ponosić kosztów wydobywania się z wieloletniej, przymusowej urawniłowki). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr09.king.blueyonder.co.uk 11.03.09, 20:29 > Dla każdego pracodawcy związek między absencją w pracy a > produktywnością pracownika jest oczywisty - ktoś, kto jest nieobecny > po prostu nie pracuje, co oczywiście nie oznacza automatycznie, że > ktoś obecny pracuje efektywnie (ale ma przynajmniej taką możliwość). W innym poscie pisalam, ze straty ktore moze poniesc pracodawca z tego tytulu sa mikroskopijne, a absencja kobiet i mezczyzn rozni sie minimalnie. Wskazuje to na to, ze absencja kobiet nie moze byc przyczyna otrzymania przez nie nizszych pensji. Kazda analiza stosujaca to jako glowna przyczyne bylaby zbyt powierzchowna. > To chyba żart? Kobieta i mężczyzna po 4,5 miesiąca w ciąży a potem > oboje po parę miesięcy karmienia piersią? Zartem jest Twoja sugestia :). Podzial obowiazkow rodzicielskich tyczy sie przede wszystkim obowiazkow PO URODZENIU DZIECKA (rzecz jasna). Karmienie piersia nie jest jedynym obowiazkiem przy wychowaniu dziecka - trzeba sie nim zwyczajnie zajac, przewinac, karmic. Wszystkie te rzeczy MOZE robic mezczyzna, a zwykle ich NIE ROBI. Po wtore zostaja jeszcze pozniejsze miesiace wychowania, kiedy nie trzeba karmic juz piersia. I, oczywiscie, nie kazde dziecko jest karmione piersia. > Znam wiele małżeństw, gdzie mężowie bardzo sumiennie dzielą się ze > swoimi żonami obowiązkami rodzicielskimi ale i tak na każde dziecko > przypada minimum 2-3 lata pełnego zaangażowania matki (bez względu > na stopień zaangażowania ojca). Dla pracodawcy kobiety jest to > praktycznie czas stracony. W jaki sposob ? Jesli obowiazki sa rowno rozlozone, niemozliwe jest aby jedna osoba drastycznie przewazala opieka nad druga - to jest mozliwe wtedy, gdy obowiazki jednak NIE SA rowno rozlozone. Poza karmieniem piersia, kobieta nie ma zadnych czysto biologicznych obowiazkow wobec dziecka, ktore bylyby niemozliwe do spelnienia przez ojca. > Błąd logiczny. To nie jest dyskryminacja tylko dostosowanie zarobków > do spodziewanej produktywności pracownika. Praca jest towarem - za > lepszy płacimy więcej. Nie ma tutaj bledu logicznego, po prostu nie zrozumiales (lub nie doczytales) mojej wypowiedzi. Dyskryminacja jest niejawna, co wyjasniam w paragrafie ponizej - ze wzgledu na nierowny podzial rol rodzicielskich, ktory zmusza kobiety do wiekszej absencji. Co do naturalnej gratyfikacji... Rodzenie dzieci jest biologiczna FUNKCJA kobiety. Moze z niej ona skorzystac, badz nie. Nie wynika z tego: a) zaden obowiazek, b) zadna skodyfikowana rola spoleczna. Podzial bilogiczny konczy sie na narzodach rozrodczych - kobiety sa ta ukonstytuowane, ze moga rodzic, mezczyzni nie. Wszystko, co jest wyciagane z tego faktu w stosunku do spoleczenstwa i ekonomii, jest juz tylko INTREPRETACJA faktow biologicznych. Interpretacja, ktora jest relatywna. Nie kazda kobieta ceni sobie wyzej macierzynstwo niz 'tytuly naukowe' i jest to chyba na tyle widoczne w swiecie, ze nie bede probowac tego udowadniac. Natomiast to, ze sa kobiety, dla ktorych macierzynstwo ma wieksza wage, nie swiadczy w ogole o ich wartosci pracowniczej ani tymbardziej intelektualnej (jak niektorzy sugerowali). Jak juz wspomnialam, macierzynstwo jest tylko opcja. W dodatku rozne kobiety rozwazaja te opcje odmiennie. Nie widze zwiazu pomiedzy tym a zinstytucjonalizowana dyskryminacja. > Zwyczajnie - nie jesteśmy równi. Ludzi różnicuje płeć, uzdolnienia, > zdrowie, siła fizyczna, pracowitość, wykształcenie, wychowanie, > odziedziczony majątek, religia, poglądy polityczne itd. Nie znam osoby, ktora glosilaby absurdalna teze, ze wszyscy ludzie sa rowni uzdolnieniami, zdorwiem albo sila. To jest kompletne niezrozumienie tezy 'rownosci'. Teza rownosci ludzi mowi o rownosci moralnej, rownosci jako istot ludzkich - rownosci w prawach czlowieka i godnosci. Nie ma tutaj zadnej implikacji co do rownosci faktycznych zdolnosci umyslowych czy fizycznych. Nikt nigdy nie powiedzial, ze kazda kobieta z rzedu przewyzsza mezczyzne intelektualnie albo ze umiejetnosci intelektualne kazdej kobiety sa rowne mozliwosciom intelektualnej kazdego mezczyzny (i vice versa). To jest, wg mnie, kompletna bzdura. Teza feminizmu jest to, ze gdy dane sa dwie osoby o podobnych zdolnosciach lub potencjalnie rzecz biorac, takich samych zdolnosciach intelektualnych, mezczyzna NIE POWINIEN miec pierwszenstwa przed kobieta tylko z tej racji, ze jest mezczyzna (i vice versa). Po wtore, umiejetnosci intelektualne sa rozdzielone przez nature indywidualnie - NIE poprzez plec. Wszelkie przypisywanie mezczyznom cech typu inteligencja czy logicznosc arbitralnie - tj. nie jednostkom, ale PLCI, jest dyskryminacja. Jest empirycznie nieuzsadanione. Ideologia dla podparcia natomiast zawsze sie znajdzie. > Mieliśmy w kraju system, który głosił, że "wszyscy ludzie są równi" > i jego skutki ponosimy do dziś (no, nie wszyscy bo niektórzy > wyjechali do bogatszych krajów, nie chcąc osobiście ponosić kosztów > wydobywania się z wieloletniej, przymusowej urawniłowki). Jak wyzej. Komunizm w tym ksztalcie implikowal falszywa teze, ze wszyscy ludzie maja takie same zdolnosci, w opozycji do tezy, ze wszyscy ludzie sa sobie rowni godnoscia i podstawowymi prawami (np. do zycia, edukacji, wolnosci, itp). Zauwaz prosze roznice pomiedzy tymi dwoma tezami. Ocena kandydata/tki na dane stanowisko powinna byc w 100% merytoryczna. Problem z dyskryminacja polega na tym, ze tak nie jest. Ocena odbywa sie czesto nie na podstawie komptenecji, lecz na podstawie abritralnie przypisanych plciom cech (wynika to z tradycji). Totez, np. (w skrajnej sytuacji) pracodawca zaklada, ze dajmy na to Ania ma mniejsze zdolnosci do myslenia logicznego niz Adam, mimo ze nic w sensie empirycznym nie potwierdza tej tezy. Na podstawie arbitralnej selekcji kobiety czesto sa odrzucane jako potencjalnie dobre pracowniczki. To jest tylko jedna z oznak dyskryminacji. Na szczerszy opis nie pozwala mi czas. K Każdy z tych > czynników może być uwzględniony na rynku pracy. Sprowadzanie > przyczyny zróżnicowania płac do różnicy płci to trywializowanie > problemu. > Mieliśmy w kraju system, który głosił, że "wszyscy ludzie są równi" > i jego skutki ponosimy do dziś (no, nie wszyscy bo niektórzy > wyjechali do bogatszych krajów, nie chcąc osobiście ponosić kosztów > wydobywania się z wieloletniej, przymusowej urawniłowki). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Świat nie jest doskonały, IP: *.ig.pwr.wroc.pl 12.03.09, 14:56 szanowna Interlokutorko! I nigdy nie będzie. Oczywiście można uważać, że "[..] Ocena kandydata/tki na dane stanowisko powinna byc w 100% merytoryczna. [..]". Dlaczego akurat ta decyzja ma być w 100% merytoryczna skoro żadna inna decyzja taka nie jest? Czy kupując jakiś towar kierujesz się w 100% bezstronną oceną jego parametrów i całkowicie pomijasz nieusprawiedliwione wrażenia typu "podoba mi się", "lubie tę markę", itd.? Czy do swojego (to bardzo ważne: SWOJEGO) dziecka zatrudniłabyś opiekuna tak samo chętnie jak opiekunkę? "[..] Problem z dyskryminacja polega na tym, ze [..] Ocena odbywa sie czesto nie na podstawie kompetencji, lecz na podstawie abritralnie przypisanych plciom cech (wynika to z tradycji). [..]" Te "arbitralnie" przypisywane cechy to zazwyczaj doświadczenie (prawo wielkich liczb) albo - przeciwnie - właśnie brak doświadczenia w zatrudnianiu kobiet (albo mężczyzn) na danym stanowisku (czy bez wahania zatrudniłabyś kobietę jako bramkarza w klubie?). Pracodawca może nie chcieć osobiście eksperymentować. Ważną przyczyną utrudniającą aktywność zawodową kobiet jest ustawodawstwo przyznające im szczególne prawa w pracy (dlatego zapewne kobiety w Szwecji, pełnej takich regulacji, zarabiają gorzej niż w Polsce, gdzie tych "ułatwień" jest mniej). Otóż dla każdego przedsiębiorcy te szczególne prawa kobiet w pracy są JEGO kosztem. Przykład z Anglii: Kobiety mają prawo m.in. do specjalnych warunków pracy w okresie ciąży oraz do powrotu po urlopie macierzyńskim na stanowisko zajmowane przed pósciem na ten urlop (w Polsce oczywiście też). Właściciel firmy software'owej opowiadał mi, że inspekcja pracy nakazała mu przenieść 2 pracownice będące w ciąży ze stanowisk komputerowych do biurek bez komputera. Problem w tym, że w firmie takich stanowisk nie było. Innym razem pracownica, zatrudniona doraźnie jako specjalistka od oprogramowania systemowego z zadaniem przeniesienia ich produktu na ten nowy system, poszła na urlop macierzyński. Jej zadanie musiał wykonać inny, sprowadzony specjalista. Zadanie zrobił i poszedł z firmy do pracy w innym projekcie. Kobieta po urlopie zażądała powrotu na stanowisko pracy, które już nie istniało, ponieważ zadanie na tym stanowisku było zrealizowane i odmówiła przekwalifikowania. Czy można się dziwić przedsiębiorcy, że po takich doświadczeniach wystrzega się zatrudniania kobiet na bardziej specjalistycznych (czytaj: lepiej opłacanych) stanowiskach? Także w Polsce przedsiębiorcy zatrudniający kilka osób twierdzą, że dwie, trzy panie w ciąży są w stanie doprowadzić firmę do upadku, jeżeli tylko wykorzystają wszystkie swoje uprawnienia w tym okresie. Problem feministek polega na tym, że widzą świat bardzo jednowymiarowo - jako nieprzyjazny kobiecie, zdominowany przez mężczyzn. Tymczasem te same "uprzedzenia", które utrudniają kobietom zajęcie pewnych stanowisk w pracy, bywają pomocne, gdy praca kobiety jest oceniana łagodniej (znam mnóstwo takich przykładów), gdy kobieta może otrzymać pomoc, której odmówi się mężczyźnie lub wreszcie, gdy to właśnie kobieta łatwiej otrzyma pracę w dziedzinie, w do której "kobiety się lepiej nadają" (co oczywiście w konkretnym przypadku wcale nie musi być prawdą). Wszelkie, promowane przez organizacje feministyczne, akcje afirmatywne przynoszą (patrz przykłady) więcej szkody niż pożytku. Sprawa jest prosta - przez setki lat prowadzenie domu było czynnością tak czaso- i pracochłonną, że kobiety nie miały fizycznej możliwości pracowania poza domem. Teraz już tak nie jest i od dziesięcioleci trwa proces zdobywania rynku pracy przez kobiety. Jest coraz więcej zawodów, gdzie zdobyły pełne uznanie, sporo - gdzie je zdobywają, są też zawody, do których się nie nadają (np. brukarz) podobnie jak do innych nie nadają się mężczyźni. No i na koniec: przenoszenie akurat do Polski, gdzie od wieków kobieta cieszyła się specjalną estymą, nieznaną w wielu innych krajach, anglosaskich tez o powszechnej dyskryminacji kobiet (przykład: "państwo John Brown" zamiast "państwo Kowalscy") jest wyjątkowo chybione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Świat nie jest doskonały, IP: 82.139.9.* 18.03.09, 20:12 WK napisał: >Sprawa jest prosta - przez setki lat prowadzenie domu było > czynnością tak czaso- i pracochłonną, że kobiety nie miały fizycznej > możliwości pracowania poza domem. Jakie setki lat? Twoim zdaniem kobiety na wsi nie pracowały poza domem? A kobiety w mieście, większość przynajmniej, nie pracowały jako służace , praczki, niańki, kucharki itp. tych niewielu bogatszych, które mogły nie pracować? O jakim świecie ty piszesz w ogóle? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WK Re: Świat nie jest doskonały, IP: *.ig.pwr.wroc.pl 19.03.09, 15:16 Prace na wsi były "od zawsze" podzielone wg naturalnego kryterium - siły fizycznej potrzebnej do ich wykonania (kobiety do pielenia, zbierania, mężczyźni do pługa). "służace , praczki, niańki, kucharki itp." - przecież to właśnie są zawody związane z prowadzeniem domu. Odpowiedz Link Zgłoś
bajgla Re: Świat nie jest doskonały, 19.03.09, 23:00 > Prace na wsi były "od zawsze" podzielone wg naturalnego kryterium - > siły fizycznej potrzebnej do ich wykonania (kobiety do pielenia, > zbierania, mężczyźni do pługa). Owszem. Ale nie można powiedzieć, że kobiety na wsi zajmowały się tylko domem. > "służace , praczki, niańki, kucharki itp." - przecież to właśnie są > zawody związane z prowadzeniem domu. Ale nie swojego... To oznacza jak najbardziej pracę zawodową/zarobkową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bella Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.eranet.pl 09.03.09, 23:07 PO TO byliśmy ostatnim tygodniu bombardowani w Wyborczej artykułami o Masakrycznych porodach, braku znieczulenia - zeby kobiety ściągnąć na ten marsz, bo inaczej nikt by nie przyszedł To socjotechniki. Przez tydzień pisali o braku znieczuleń o tym jak kobiety rodzą w nieludzkich warunkach niby - zeby uzasadnić swoje KRZYKI na ulicach na temat ABORCJI i zabijania LUDZI - NIEWINNYCH DZIECI. CO za brak jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego - widać jakie są te media - które nakręcają takie reakcje... piszą o tych porodach przerazliwe historie - zeby wmówić ludziom ze w takim razie nie ma co ryzkować porodu - trzeba sie domagać prawa do aborcji - SANKCJONOWAĆ ZABIJANIE WŁASNYCH DZIECI - bezbronnych, bo one nie przypuszczają co PLANUJE DLA NICH WŁASNA MAMA i tata - one czują się bezpiecznie pod sercem matki A takie media i wsciekłe akcje - chcą tą mamę przekonać - ze moze się domagać zabicia własnego dziecka, które rozwija się i czuje bezpiecznie pod jej sercem - nie przypuszczając co mama moze temu dziecku zrobić, ono bezgranicznie jej ufa To jest straszne - wymyślono sobie hasełko SAMOSTANOWIENIE i zwabia się na marsze nieświadomych ludzi, a potem zmyśla ile ich było - powiększa ich liczbę 2 - 3 razy, manipuluje nimi - oni nawet naiwni nie wiedzą o co toczy się ta gra Nie o porody, nie o znieczulenie ale o ABORCJĘ i prawo do ZABICIA WŁASNEGO DZIECKA i usprawiedliwienia tej nieludzkiej zbrodni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.chello.pl 10.03.09, 00:24 Zapomniałaś wziąć lekarstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
pati7912 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 10.03.09, 02:05 Daj już sobie spokój z wypisywaniem tych bredni, bo to przykro czytać! Normalnie romantyczna_kleopatra bis! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: popieram Manifa 2009 bezbolesne rodzenie IP: 139.48.158.* 10.03.09, 19:00 tak jak bylo 30-40 lat temu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anulka nasze -kobiece mózgi są mniejsze! IP: *.e-wro.net.pl 20.03.09, 07:51 ALE JAK MOŻEMY BYĆ PORÓWNYWALNE Z FACETAMI SKORO MAMY MNIEJSZE MÓZGI? Proporcjonalnie nasz mózg jest mniejszy niż faceta. Mężczyzna zawsze będzie od nas silniejszy, mądrzejszy itd. Oczywiście, możemy starać się być takie jak faceci -nasz największy wzór, ale czy to ma sens? Odpowiedz Link Zgłoś