Dodaj do ulubionych

Manifa 2009 na wrocławskim Rynku

08.03.09, 16:50
Brawo. Manifa jerst organizowana przez Kampanię przeciwko Homofobii i transseksualistów. Brawo! Jak tak dalej pójdzie, to okaże się, że kobieta "równouprawniona" = lesbijka. Nie ma co. Brawo feministki.
Obserwuj wątek
    • Gość: minka Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: 90.156.110.* 08.03.09, 16:54
      Współorganizowana. Organizatorką była Fundacja Centrum Praw Kobiet.
      • losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 09:05
        Gość portalu: minka napisał(a):

        > Współorganizowana. Organizatorką była Fundacja Centrum Praw Kobiet.

        e, Minka, bądź normalnie myśląym człowiekiem (nawet jeśli jesteś
        kobietą:)), co to czyta ze zrozumieniem. Popatrz na ostatnie zdanie
        artykułu:

        "Wrocławską Manifę współorganizowały: Partia Kobiet, Kampania
        Przeciwko Homofobii, Amnesty International i popierająca
        transseksualistów "Transfuzja"."

        nie dawaj możliwości zwątpić w to, że kobieta też potrafi myśleć :)

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: ten tego Nie mam nic przeciwko.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 11:38
          ..ruchom feministycznym... byle by były frykcyjne!
        • Gość: minka Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 16:16
          Czytam ze zrozumieniem, ale widzę, że inni mają problem.
          Cytuję: "- We Wrocławiu, mieście tolerancji, chcemy przypomnieć, że kobiety
          nadal postrzegane są przez pryzmat płci, a nie np. swoich kompetencji zawodowych
          - mówiła Monika Kaznocha z Centrum Praw Kobiet, organizatora Manify."
          • Gość: losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.is.net.pl 09.03.09, 18:05
            nie wiem czy czytasz ze zrozumieniem. Kobiety zasadniczo spostrzegane są jako
            kobiety i we Wrocławiu i gdziekolwiek indzie. Bo imaginuj sobie, że zasadniczo
            sa 2 płci. Jakaś Kaznocha prawd ewolucyjnej nie zmieni :) Niestety, nie mogę sie
            zalogowac. Nie wiem czy to z celowego działania wybiórczej czy tez nie, ale to
            jestem ja, łosiu4 znaczy.

            Pozdrawiam

            Losiu
          • Gość: losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.is.net.pl 09.03.09, 18:15
            masz problemy i to zasadnicze. No ale rozumiem, masz zapewne jakieś gender
            ukończone, albo jakieś inne politpoprawnościowe studia na poziomie średnim lub
            wyższym.

            Pozdrawiam

            Losiu
    • Gość: Polka bez kompleks Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 16:57
      tak też sądziłam, ze to wezwanie kilka dni temu do paradowania pod
      rękę z homoseksualistami i lesbijkami, zasilone kaską z Unijnych
      Organizacji aby Epatować normalne piękne i nie potrzebujące Manify
      Polki
    • korcia2000 Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 17:33
      Prawa kobiet są w Polsce łamane i to nie ulega wątpliwości. Jeżeli
      same tego nie widzą, to tym dla nich gorzej. Są niechętnie
      zatrudniane, otrzymują na ogół niższe wynagrodzenie niż mężczyźni, w
      pierwszej kolejności są zwalniane z pracy. Nie mówię już, że
      pozbawia się je prawa decydowania o macieżyństwie. Niestety, ale
      feministki w dużym stopniu mają rację!
      • losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:23
        korcia2000 napisał:

        > Prawa kobiet są w Polsce łamane i to nie ulega wątpliwości.

        przepraszam bardzo, ale co to za stwór te "prawa kobiet" co to niby
        są łamane?

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: Bella Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 13:09
        Promują WALKĘ Z KOŚCIOŁEM i zabijanie (abortowanie) własnych
        poczętych dzieci - pod hasłem samostanowienia - zabijac swoje
        dziecko.....

        Oraz homoseksualizm....


        Piękne mądre i zdolne kobiety nigdy nie zgodzą się na to !
        Kochamy i jestesmy kochane !
    • Gość: pracujaca Polka Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.media4.pl 08.03.09, 17:35
      42% Polek nie pracuje???

      No nie! To prawda?
      • Gość: autor Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 18:29
        Według danych (za
        www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/ue;zatrudnienie;kobiet;rosnie;ale;wciaz;zarabiaja;mniej;od;mezczyzn,77,0,315469.html
        ) nawet więcej - ale są tam podane liczby z 2006 roku, więc możliwe, że
        nastąpiła poprawa. Należy jednak zauważyć, że zatrudnienie mężczyzn było tylko o
        około 12% wyższe, z czego wynika, że z pominięciem płci zatrudnienie w Polsce
        wynosi około 55%. W większości raportów podaje się procent zarejestrowanych
        bezrobotnych w liczbie cywilnej ludności aktywnej zawodowo
        (www.bezrobocie.org.pl/x/310112), co oczywiście nie jest rozwiązaniem
        obiektywnym, ale daje zdecydowanie mniejsze liczby niż np. przy liczeniu dzieci
        oraz osób starszych. Czyli jak zwykle w statystyce - prawda, a jednak manipulacja.
        • Gość: autor Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 19:31
          "- We Wrocławiu, mieście tolerancji, chcemy przypomnieć, że kobiety nadal postrzegane są przez pryzmat płci, a nie np. swoich kompetencji zawodowych - mówiła Monika Kaznocha z Centrum Praw Kobiet" - Jeżeli mnie rozsądek nie myli, to z tego, że kobiety są postrzegane przez pryzmat płci wynika również, że mężczyźni są postrzegani przez pryzmat płci (nawet jeśli miałoby to być coś w rodzaju "nie jest kobietą, więc spójrzmy na jego kompetencje"). Nie rozumiem dlaczego zarówno ta wypowiedź jak i nazwa organizacji (a także nazwa Partii Kobiet), stosują metodę postrzegania ludzi przez pryzmat płci. Jeżeli istotnie chodzi o zatrudnianie osób o największych kompetencjach w danej dziedzinie, to uderza to we wszystkich ludzi którzy posiadają pozamerytoryczne cechy wpływające na ich ocenę, łysych, grubych, posiadających wielkie nosy, ale też pięknych i młodych którzy mogą zostać zatrudnieni na nieodpowiednie stanowiska. Oczywiście tworzenie listy kompetencji, zarówno formalnych jak i nie, które powinien mieć idealny kandydat, przywołuje wszystkie problemy związane z merytokracją. Wydaje mi się więc, wbrew pierwszemu wrażeniu, że nie chodzi o to aby na dowolnego kandydata patrzeć przez pryzmat kompetencji zawodowych, ale raczej jeszcze mocniejszego podkreślenia perspektywy płci, dzięki któremu możliwe stanie się zwiększanie poparcia dla organizacji wywierających, normalne w demokracji, naciski zmierzające do wykorzystania pryzmatu płci w celu poprawy jakości życia osób które reprezentują. W takiej sytuacji dobrze by było pomyśleć, w ramach równowagi podobnej do panującej między lewicą a prawicą o założeniu Partii Mężczyzn... chociaż pewnie jeszcze dużo czasu upłynie nim zmieni się tak dużo
        • losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:27
          Gość portalu: autor napisał(a):

          > Według danych (za
          >
          www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/ue;zatrudnieni
          e;kobiet;rosnie;ale;wciaz;zarabiaja;mniej;od;mezczyzn,77,0,315469.htm
          l
          > ) nawet więcej - ale są tam podane liczby z 2006 roku, więc
          możliwe, że
          > nastąpiła poprawa. Należy jednak zauważyć, że zatrudnienie
          mężczyzn było tylko
          > o
          > około 12% wyższe, z czego wynika, że z pominięciem płci
          zatrudnienie w Polsce

          cóż, najwyraźuiej kobiety są, średnio rzecz biorąc, po prostu
          gorszymi pracownikami, więc potrzebują wsparcia, by sztucznie
          zawyżyć swoje zarobki. Innego wytłumaczenia niestety nie widzę.
          Przynajmniej na normalnym, a nie socjalistycznym czy innym
          postępowym "rynku".

          Pozdrawiam

          Losiu
      • j-50 Re: Piszesz do radia Erewań? 08.03.09, 20:12
        Droga Polko! To prawda, ale niezupełna. W Polsce kobiety pracują
        tylko w burdelach. Pracujące w nocy Polki i w wyrkach nie są brane
        pod rachonek.
        Nasze radio Erewań sprawdziło też, że nasz idol Lenin nabył od
        takiej jednej swej żony syfa i dlatego mu się zmarło. Potem zaś
        nasze radio dowiedziało się, że nasz wielki wódz postępował i zmarł
        zgodnie z wytycznymi papieży. Dlatego nie martw się droga słuchaczko
        Radia Erewań! Swego syfa możesz całkiem spoko przekazać każdemu
        klesze, a nawet papciowi!
        • losiu4 Re: Piszesz do radia Erewań? 09.03.09, 08:45
          -50 napisał:

          > Droga Polko! To prawda, ale niezupełna. W Polsce kobiety pracują
          > tylko w burdelach.

          masz smutne doświadczenia. Może znajdź jakąś normalna kobiete i nie
          będziesz zmuszony pałętać się po przybytkach rozpusty :)

          Pozdrawiam

          Losiu
    • Gość: gruha nie jest tak zle IP: *.tvk.torun.pl 08.03.09, 17:48
      no i co ze 42% nie pracuje. realizuja sie w kuchni i macie przeciez
      swieto 8 marca. wasze protesty lamia ducha w naszej katolickiej
      ojczyznie. i to teraz w dobie kryzysu. wstydze sie takich polek.
      serio to popieram kobiety. a tym lysych panow chcialbym zobaczyc gdy
      ich kobieta bedzie sie odmawiac znieczulenia podczas porodu. czy
      potraktuje sie je jak szmaty w gabinecie ginekologicznym.
      jakos tak jest ze wiekszosc tych gosci nie ma partnerek. pozdrawiam
      • j-50 Re: Oto katolicka "łojczyzna" 08.03.09, 19:45
        Przeciętny katolik polski krowę chowa w oborze. Kopnie ją z fleka,
        gdy nie daje mleka. A świętą krowę hoduje w kościele. Mleka ta
        święta krowa mu żadnego nie daje - ale jej nie kopnie nawet po
        pijaku. Córkę i syna mu do wyra dostarczy na uciechę "świętego
        wacka". To przecież rechot! Co łaska, co łaska dla mojego qtaska!
      • Gość: Ela Re: nie jest tak zle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:12
        od kiedy to zdrowej kobiecie jest potrzebne znieczulenie przy
        porodzie grucha??ja rodzilam 11 godzin i niepotzrebowalam
        znieczulenia.pozatym rola kobiety jest siedziec w domku i wychowywac
        dzieci i mezem sie zajmowac.Zawsze tak bylo maz pracuje i przynosi
        hajc do domu a zonka wszystkim sie zajmuje.Mi to
        odpowowiada.Natomiast denerwóje mnie gdy ide po miescie i dwóch
        gejów sie obsciskuje.Masakra co sie teraz dzieje...
        • pati7912 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 00:05
          Ela, Ty może wypowiadaj się za siebie a nie za ogół! Jeśli Tobie
          odpowiada 11-godzinny poród bez znieczulenia - Twoja sprawa, ale
          znaczna większość kobiet nie ma takich jak Ty skłonności
          masochistycznych. Tak samo jest zresztą z rolą kobiety - większość
          chce uczyć się i pracować na stanowisku odpowiednim do wykształcenia
          i godnie zarabiać. Jeśli Ciebie takie ambicje nie dotyczą to bądź
          łaskawa zamilknąć.
          • losiu4 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 07:44
            pati7912 napisała:

            > Ela, Ty może wypowiadaj się za siebie a nie za ogół!

            no ale właśnie nic innego femistki nie robią, tylko wypowiadają sie
            za ogół kobiet. Kobietom jako ogółowi wcale nie przeszkadza tzw.
            patriarchat i wcale nie czują się uciskane. To tylko środkowym dniom
            tygodnia coś się ubździło, że niby reprezetntują "większość kobiet".
            A że rozdarte jak za przeproszeniem przekupki ze starego Różyckiego,
            to je słychać.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • pati7912 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 21:38
              Tylko różnica polega na tym, że feministki walczą o to żeby kobiety
              miały wybór, prawo do decydowania o sobie. Te kobiety, którym
              patriarchat odpowiada mogą sobie żyć jak dotychczas, ale będzie to
              ich świadomy wybór. A większość chce mieć alternatywę. Choćby tylko
              jako opcję, ale ze świadomością, że mogą decydować o sobie bez
              przekraczania granic prawa.
              • Gość: Kasia Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:03
                Niestety, jak w temacie.

                Po pierwsze - absurdalne stwierdzenie, ze niska placa oznacza nizsza
                jakosc pracy. Jest to kompletnie bezzasadne stwierdzenie, oderwane
                od doswiadczenia. W rzeczywistosci, bardzo czesto zdarza sie, ze
                osoby rownie zdolne lub bardziej zdolne dostaja mniejsze pieniadze
                za te sama prace. To sie nazywa niesprawiedliwosc - i prosze nie
                neguj jej istnienia. Niesprawiedliwosc placowa funkcjonuje i
                potrzebowalbys ekstensywnych badan empirycznych aby temu zaprzeczyc.
                Poki co istnieja takie badania na rzecz stwierdzenia, ze za prace
                tej samej jakosci kobiety otrzymuja mniejsza place. Jesli sadzisz,
                ze swiat dziala tak lopatologicznie, ze mniejsza placa=gorsza praca,
                to jestes w bledzie. Rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana.

                Po drugie, sam najpierw mowiac, ze feministki wypowiadaja sie za
                ogol kobiet, stwierdzasz nastepnie, ze wiekszosc kobiet nie ma nic
                przeciwko patriarchatowi. Widzisz tutaj jakis element konsekwencji ?
                Ja niestety nie. Po pierwsze, wypowiadasz sie za 'wiekszosc kobiet',
                sam bedac mezzczyzna, co oznacza, ze nie posiadasz typowo kobiecych
                doswiadczen ze sfery kulturowej i rynkowej.

                Po trzecie, zdanie typu 'kobiety nie maja nic przeciwko
                patriarchatowi' w ustach mezczyzny brzmi dosc groteskowo :). Jedyne,
                z czym sie moge zgodzic to to, ze slowo 'patriarchat' posiada
                niejasne znaczenie i konotacje, totez pewne osoby moga czuc sie
                niepewnie wyrazajac swoje opinie na ten temat. Jednak opis
                patriarchatu: nizsze place, gorsze traktowanie, dyskryminacja
                spoleczna i kulturowa tylko na podstawie plci - wywola dezaprobate,
                wg mnie, wiekszosci kobiet, a takze mezczyzn. Nie bierz
                nieznajomosci slowa za nieznajomosc idei.

                Kasia - feministka (piekna :)
                • losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja 10.03.09, 08:17
                  Gość portalu: Kasia napisał(a):

                  > Niestety, jak w temacie.

                  czemu "niestety"?

                  > Po pierwsze - absurdalne stwierdzenie, ze niska placa oznacza
                  > nizsza jakosc pracy. Jest to kompletnie bezzasadne stwierdzenie,
                  oderwane
                  > od doswiadczenia.

                  oj, kobito-feministko. A dlaczego twierdzisz ze pracodawca któremu
                  zależy na tym by dobrze zarabiał miałby zatrudniac pracowników ze
                  względu na płeć a nie umiejętności i dyspozycyjność? To tylko w
                  chorym socjalistycznym systemie patrzy się na płeć. W normalnym
                  (którego niestety chyba już nie ma) patrzyło się na to co kto i jak
                  robi.

                  > W rzeczywistosci, bardzo czesto zdarza sie, ze
                  > osoby rownie zdolne lub bardziej zdolne dostaja mniejsze pieniadze
                  > za te sama prace.

                  najwyraźniej nie jest "taka sama". Smutne, ale droga kobitko trzeba
                  się z tym pogodzić. W imię uczciwości i sprawiedliwości. Tak, wiem
                  takie pojęcie jak uczciwośc czy sprawiedliwośc jest nielubiane
                  przez wszelkich postępowców. Dlatego przymiotniki dodają, a
                  to "społeczna" a to "postępowa", a to "socjalistyczna". Ale ze
                  zwyklą uczciwością i sprawiedliwością owe pojęcia nie maja nic
                  wspólnego. Bo wyobraź sobie, że znam ładnych kilka kobiet co to
                  zarabiają lepiej niż koledzy w robocie. Za pracę, nie za
                  feministyczne dyrdymały.

                  > To sie nazywa niesprawiedliwosc - i prosze nie
                  > neguj jej istnienia.

                  ależ tu nie ma żadnej "niesprawiedliwości". Jest rachunek.
                  Matematyka, liczenie zysków i strat. Może dlatego matma jako
                  przedmiot jest usilnie wypychana ze szkół na korzyść
                  przedmiotów "humanistycznych". Komus najwyraźniej na tym zależy.

                  > Niesprawiedliwosc placowa funkcjonuje i
                  > potrzebowalbys ekstensywnych badan empirycznych aby temu
                  > zaprzeczyc.

                  ale czemu mam zaprzeczac? Temu że jedna czy druga moja znajoma
                  zarabia więcej ode mnie? Zarabia więcej. Za pracę i wiedzę. Ja
                  takowej wiedzy jak One nie zaposiadam to i zarabiam mniej. I jakoś
                  nie wyłażę na ulicę i się nie drę, że mi się należy za płeć.

                  > Poki co istnieja takie badania na rzecz stwierdzenia, ze za prace
                  > tej samej jakosci kobiety otrzymuja mniejsza place.

                  nie są tej samej jakości. Co widzę po dziale księgowości, gdzie
                  pracuje coś koło 20 osób, 2 mężczyzn, reszta to kobiety. Jak
                  przychodzi co do czego, to owi mężczyźni wykonują 90% prac. Więc dla
                  elementarnej uczciwości powinni być lepiej wynagradzani. No chyba że
                  jakoś inaczej rozumiemy uczciwość.

                  > Jesli sadzisz, ze swiat dziala tak lopatologicznie, ze mniejsza
                  > placa=gorsza praca, to jestes w bledzie.

                  a czemuż to niby miałby dziaać "niełopatologicznie"? Działa jak
                  najbardziej łopatologicznie. Są tylko lokalne zwyrodnienia.

                  > Rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana.

                  tak tak. Sokal to pokazał. Na przykładzie jak najbardziej
                  postempoffcuffff.

                  > Po drugie, sam najpierw mowiac, ze feministki wypowiadaja sie za
                  > ogol kobiet, stwierdzasz nastepnie, ze wiekszosc kobiet nie ma nic
                  > przeciwko patriarchatowi. Widzisz tutaj jakis element
                  > konsekwencji ?

                  owszem, widzę. W tym, że feministki zawłaszczają sobie prawo do
                  mówienia za ogół kobiet. A ogół kobiet nie ma nic przeciw
                  patriarchtowi. Gdzie tu widzisz problem?

                  > Ja niestety nie. Po pierwsze, wypowiadasz sie za 'wiekszosc
                  > kobiet',

                  zapożyczyłem ze słownika feministek i innych postępowców. Nie wolno?
                  Bo wiesz, jak widzę że tak nachalnie promowana manifa gromadzi coś
                  koło 100 nawiedzeńców, a normalne kobiety i mężczyźni świętuja ten
                  dzień w normalny sposób, a to w kawiarniach, a to w kinach, a to na
                  obdarzaniu swojej kobiety prezentami to co ja mam myśleć? Że
                  wiekszość ludzi zbzikowała, czy też tej setce palma odbiła?

                  > sam bedac mezzczyzna, co oznacza, ze nie posiadasz typowo
                  > kobiecych doswiadczen ze sfery kulturowej i rynkowej.

                  nie rozumiem. Jestem człowiekiem i za człowieka uważam też kobietę.
                  Choć właściwie sie łamię, bo kobieta to stworzenie Boże, więc
                  powinna stać tam, gdzie jej przeznaczono ;)

                  > Po trzecie, zdanie typu 'kobiety nie maja nic przeciwko
                  > patriarchatowi' w ustach mezczyzny brzmi dosc groteskowo :)

                  czemu? to cytat z ust mojej Kobiety. Mam Jej nie wierzyć? Nie nosić
                  na rękach i nie wręczać od czasu do czasu różnorakich wiechci? Idź
                  sobie z takim feminizmem.

                  > Jedyne, z czym sie moge zgodzic to to, ze slowo 'patriarchat'
                  > posiada niejasne znaczenie i konotacje, totez pewne osoby moga
                  > czuc sie niepewnie wyrazajac swoje opinie na ten temat.

                  Niejasne i celowo gmatwane tylko dla feministek i przez feministki.
                  Normalny człowiek (też kobieta) wie co to znaczy. A znaczy opieka,
                  troska i zapewnienie wszelkich wygód w miarę posiadanych możliwości
                  dla osób, za które czuję się odpowiedzialny. A ze feministkom się to
                  nie podoba - cóż.

                  > Jednak opis
                  > patriarchatu: nizsze place, gorsze traktowanie, dyskryminacja
                  > spoleczna i kulturowa tylko na podstawie plci - wywola dezaprobate,

                  nie wiem co wywoła. Wiem że to propaganda. Nieprawdziwa w naszym
                  chrześcijańskim kręgu kulturowym, gdzie kobieta i dziecko są
                  chronione za wszelką cenę. Czemu postępowcy chcą to zniszczyć - nie
                  wiem

                  > wg mnie, wiekszosci kobiet, a takze mezczyzn. Nie bierz
                  > nieznajomosci slowa za nieznajomosc idei.

                  jakiej idei?

                  > Kasia - feministka (piekna :)

                  a się cieszę. Lubię piękne kobiety :)

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • Gość: Kasia Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 09:45
                    A dlaczego twierdzisz ze pracodawca któremu
                    > zależy na tym by dobrze zarabiał miałby zatrudniac pracowników ze
                    > względu na płeć a nie umiejętności i dyspozycyjność? To tylko w
                    > chorym socjalistycznym systemie patrzy się na płeć. W normalnym
                    > (którego niestety chyba już nie ma) patrzyło się na to co kto i
                    jak
                    > robi.

                    Dlatego, iz przy wyborze kandydatow w duzym stopniu kierujemy sie
                    podswiadomoscia i wychowaniem kulturowym. Dwoje kandydatow moze miec
                    dokladnie takie same kwalifikacje (w cudzyslowie), natomiast na
                    wybor bedzie wplywac takze to, w jaki sposob pracodawca/czyni
                    postrzega role spoleczne. Jesli w spoleczenstwie polskim pokutuje
                    wizja kobiety, ktora nie umie liczyc, albo zarzadzac - moze to miec
                    ogromny wplyw na podswiadomy wybor kandydata. Po drugie, nie zgodze
                    sie, ze w obecnym systemie patrzy sie na to kto co robi. Pracowalam
                    jakis czas w systemie rekrutacyjnym i zdaje sobie sprawe jak wielka
                    roznice moze uczynic dolaczone zdjecie (osoby czarnej) albo zenska
                    koncowka nazwiska. Nie przypisuj zbytniej racjonalnosci osobom ktore
                    podejmuja decyzje.

                    najwyraźniej nie jest "taka sama". Smutne, ale droga kobitko trzeba
                    > się z tym pogodzić.

                    Nie widze tutaj zadnej logiki. Z roznicy w placy nie mozesz
                    poprawnie wywnioskowac roznicy w pracy. Ten argument nie jest nawet
                    poprawny formalnie.

                    Po wtore przeoczyles pewien fakt. Kiedy zaczynasz prace, proponowana
                    Ci jest pensja startowa (ZANIM zdazysz jeszcze wykonac jakakolwiek
                    prace). Placa startowa jest statystycznie NIZSZA dla kobiet i dla
                    mezczyzn - totez juz na starcie, zanim jakiekolwiek doswiadczenie
                    wchodzi w gre, Twoj status pracowniczy jest obnizony.

                    >ależ tu nie ma żadnej "niesprawiedliwości". Jest rachunek.
                    > Matematyka, liczenie zysków i strat.

                    Nie sadze, aby zatrudnianie kobiet przyczynialo sie do strat. Ale to
                    interesujace.

                    Temu że jedna czy druga moja znajoma
                    > zarabia więcej ode mnie? Zarabia więcej. Za pracę i wiedzę. Ja
                    > takowej wiedzy jak One nie zaposiadam to i zarabiam mniej. I jakoś
                    > nie wyłażę na ulicę i się nie drę, że mi się należy za płeć.


                    Pomyliles sytacje. Sytuacja, o ktorej rozmawiamy to sytuacja w
                    ktorej obie osoby maja TAKA sama (mniej wiecej) wiedze i
                    kwalifikacje, a mimo to jedna dostaje za swoja prace mniej.
                    Sytuacja, w ktorej osoba WYZEJ wykwalifikowana dostaje wiecej
                    pieniedzy jest normalna. Nie zrozumiales postulatu.

                    > owszem, widzę. W tym, że feministki zawłaszczają sobie prawo do
                    > mówienia za ogół kobiet. A ogół kobiet nie ma nic przeciw
                    > patriarchtowi. Gdzie tu widzisz problem?

                    W tym, ze oskarzajac o generalizacje innych, sam generalizujesz. Nie
                    sadze, abys mial prawo wypowiadac sie za ogol kobiet, jesli nawet
                    feministki go nie maja. Po drugie: ktory ogol ? Gdzie ? Kiedy ?

                    >nie rozumiem. Jestem człowiekiem i za człowieka uważam też kobietę.

                    Czlowiek odbiera kulture m.in. poprzez swoja plec, etnicznosc i
                    jezyk. Kobiety inaczej odbieraja rzeczywistosc i ich doswiadczenia
                    kulturowe roznia sie od doswiadczen mezczyzn. Nie jst to az tak
                    skomplikowane.

                    >Niejasne i celowo gmatwane tylko dla feministek i przez feministki.

                    Alez oczywiscie, ze jasne. Paradygmat patriarchatu doczekal sie juz
                    wielu szczegolowych opracowan, raportow i analiz socjologiczno-
                    psychologicznych. To, ze dla Ciebie jest on niejasny, nie swiadczy
                    jeszcze o braku jasnosci w samym zjawisku.

                    Po drugie, co innego dyskrecja zjawiska, co innego jego podatnosc na
                    rygorystyczna analize.

                    >nie wiem co wywoła. Wiem że to propaganda.

                    Dogmatyzm nie jest intelektualnie uczciwy. Jesli chcesz, aby Twoja
                    krytyka byla cos warta, musisz umiec podwazyc swoje przekonania.


                    > Normalny człowiek (też kobieta) wie co to znaczy. A znaczy opieka,
                    > troska i zapewnienie wszelkich wygód w miarę posiadanych
                    możliwości
                    > dla osób, za które czuję się odpowiedzialny.

                    To jest to, jak odbierasz jako mezczyzna patriarchat, nie natomiast
                    to, co on znaczy. Opieka opieka, uposledzenie spoleczne i
                    traktowanie kobiet jak dzieci to druga sprawa. Przez wszystkie te
                    lata brak edukacji kobiet i praw wyborczych takze byl
                    motywowany 'opieka nad biednymi kobietami'. Szczesliwie jest to
                    opieka zbedna. Opieka, ktora sie przydaje, to prawdziwe wsparcie w
                    sytuacjach zycia codziennego i partnerstwo. To jest patriarchatowi
                    dosc nieznane.

                    Pozdr

                    • losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 10.03.09, 11:28
                      Gość portalu: Kasia napisał(a):

                      > Dlatego, iz przy wyborze kandydatow w duzym stopniu kierujemy sie
                      > podswiadomoscia i wychowaniem kulturowym.

                      nie wiem jak Wy. My się wychowaliśmy normalnie. I oceniamy kto i jak
                      pracuje. Za efekty oceniamy, nie za płeć.

                      > Dwoje kandydatow moze miec
                      > dokladnie takie same kwalifikacje (w cudzyslowie), natomiast na
                      > wybor bedzie wplywac takze to, w jaki sposob pracodawca/czyni
                      > postrzega role spoleczne.

                      nie ma czegoś takiego. Nawet klony się różnią od siebie, choć
                      teoretycznie powinny być jednakowe.

                      Jesli w spoleczenstwie polskim pokutuje
                      > wizja kobiety, ktora nie umie liczyc, albo zarzadzac - moze to
                      miec
                      > ogromny wplyw na podswiadomy wybor kandydata.

                      nic w nikim nie pokutuje. Podobnie jak żadnym zabobonem nie jest
                      stwierdzenie że zasadniczo rzecz biorąc (poza WYJĄTKAMI) dwumetrowy
                      drągal będzie sie lepiej do koszykówki nadawał niż kurdupel taki jak
                      ja.

                      Po drugie, nie zgodze
                      > sie, ze w obecnym systemie patrzy sie na to kto co robi.

                      wiesz? Zgodzę się. Ale perwersyjnie. Też uwazam że w obecnie
                      promowanym systemie nie patrzy się na to co kto i jak robi. Patrzy
                      się a to na płeć a to na kolor skóry i za to przyznaje się "punkty
                      za pochodzenie". Dla mnie jest to niezdrowe. O! Kawał mi sie
                      przypomniał (niestety niepokojco przystający do rzeczywistości), jak
                      najbardziej na czasie bo kryzys ponoc jest. W Stanach pewna
                      niewielka firemka miała trudności i właściciel musiał kogoś zwolnić
                      by ciąć koszty. A że chciał być nowoczesny i postępowy, zebrał
                      swoich pracowników by rzecz przedyskutować. No i się zaczęło...
                      Panie, jak mnie pan zwolnisz to oskarżę pana o dyskryminację ze
                      względu na wiek rzekł był 60-letni Smith. Panie, jak będziesz pan
                      mnie chciał zwolnić, to oskarżę pana o dyskryminację płciową rzekła
                      pani Barbara. Panie, jak będziesz mnie chciał zwolnić, to oskarzę
                      pana o rasizm rzekł Bill o przyciemnionym kolorze skóry.
                      Oczy wszystkich skupiły się na 30 letnim białym wykształconym i
                      pracowitym zwykłym heteroseksualnym mężczyźnie. A ten rzekł: coś mi
                      sie zdaje że staję się gejem...

                      > Pracowalam jakis czas w systemie rekrutacyjnym

                      cóż, nieszczęścia chodzą po ludziach, więc i do haerki można trafić.

                      > i zdaje sobie sprawe jak wielka
                      > roznice moze uczynic dolaczone zdjecie (osoby czarnej) albo zenska
                      > koncowka nazwiska.

                      no to w takim razie sama przyznałaś, żeś się kierowała
                      pozamerytorycznymi sprawami typu końcówki nazwisk, zamieszczonych
                      zdjęć, koloru skóry i innych takich. I tacy jak Ty postęp chcą
                      czynić? Jaki, się pytam?

                      > Nie przypisuj zbytniej racjonalnosci osobom ktore
                      > podejmuja decyzje.

                      a czemu? w końcu to ich pieniądze. Jak chcą niech tak robią. A jak
                      się pomylą - niech bankrutują. Tylko jak proszę, jak już ciała dadzą
                      niech nie żebrzą (lub wyłudzają) u władz zapomóg, które to hojna
                      ręką na prawo i lewo "finansistom" się rozdaje.

                      > Nie widze tutaj zadnej logiki. Z roznicy w placy nie mozesz
                      > poprawnie wywnioskowac roznicy w pracy. Ten argument nie jest
                      nawet
                      > poprawny formalnie.

                      ależ widzę. Normalny pracodawca patrzy na efekty pracy swojego
                      pracownika. I odpowiednio od efektów płaci. Nienormalny patrzy na
                      płec, kolor skóry, czy coś tam jeszcze. Śmiem twierdzić, że poza
                      politpoprawnościowymi wymysłami stręczonymi w różnych państwowych
                      urzędach, większość ludzi jest normalna. I jeśli ten "ludź" jest
                      pracodawcą lub zleceniodawcą to chce, by pracę zatrudniony przez
                      niego pracownik wykonał szybko i fachowo. A czy to będzie p. Basia
                      czy p. Heniu - średnio go to obchodzi.

                      > Po wtore przeoczyles pewien fakt. Kiedy zaczynasz prace,
                      proponowana
                      > Ci jest pensja startowa (ZANIM zdazysz jeszcze wykonac jakakolwiek
                      > prace). Placa startowa jest statystycznie NIZSZA dla kobiet

                      przykre. Najwyraźniej ktoś przeanalizował sytuację i doszedł do
                      wniosku, że statystycznie kobieta jest gorszym pracownikiem niż
                      mężczyzna. Dojdzie do innego wniosku - da kobiecie wiecej niż
                      mężczyźnie. Co i się zdarza. Na stanowiskach pilnowania pomieszczeń
                      użyteczności publicznej typu szalety widzę głównie kobiety.
                      Najwyraźniej mężczyzna jest w tej pracy gorszy. Ale nie twierdzę, że
                      jakieś parytety lub wyrównywanie płac trzeba wprowadzać.

                      > i dla
                      > mezczyzn - totez juz na starcie, zanim jakiekolwiek doswiadczenie
                      > wchodzi w gre, Twoj status pracowniczy jest obnizony.

                      nie jest. Na tyle mnie pracodawca "wyceni". Mogę się np. nie zgodzić
                      na jego warunki lub negocjować. Mój wybór.

                      > Nie sadze, aby zatrudnianie kobiet przyczynialo sie do strat. Ale
                      > to interesujace.

                      a czy ja tak twierdzę? Twierdzę, że prawem pracodawcy jest
                      wybieranie pracowników . Moim prawem jako kandydata na pracownika
                      jest np. wyśmianie pracodawcy, gdy - dajmy na to- zaproponuje 10 PLN
                      za zrobienie stodoły.

                      > Pomyliles sytacje. Sytuacja, o ktorej rozmawiamy to sytuacja w
                      > ktorej obie osoby maja TAKA sama (mniej wiecej) wiedze i
                      > kwalifikacje, a mimo to jedna dostaje za swoja prace mniej.

                      nie pomyliłem. Nie ma dwóch identycznych osób. Za mniej-więcej to
                      sie powinno dostawać albo mniej albo więcej.

                      > Sytuacja, w ktorej osoba WYZEJ wykwalifikowana dostaje wiecej
                      > pieniedzy jest normalna. Nie zrozumiales postulatu.

                      a co to takieo ten stwór "wyższe wykwalifikowanie"? Papierek z
                      genderu? Nie rozumiem postulatu. Albo człowiek nadaje się do roboty
                      i zgadza się na takie albo inne warunki, albo nie.

                      > W tym, ze oskarzajac o generalizacje innych, sam generalizujesz.

                      nie generalizuję. Patrzę na fakty. A są one takie, jakie są. Pewne
                      kobiety zarabiają więcej od mężczyzn, inne mniej. "Urawniłowka" jak
                      dla mnie to chory pomysł.

                      > Nie sadze, abys mial prawo wypowiadac sie za ogol kobiet, jesli
                      > nawet feministki go nie maja.

                      czemu? Czyżbyś stawiała mnie poniżej feministek?

                      > Po drugie: ktory ogol ? Gdzie ? Kiedy ?

                      ten zwykły. kobiet. Tych normalnych. Których jest najwyraźniej
                      więcej, skoro pomimo usilnie promowanych manif zebrało się parę
                      setek frustratów. Zresztą popatrz na współorganizatorów - co z
                      kobietami mają wspólnego np. tacy biedroniowaci?

                      > Czlowiek odbiera kulture m.in. poprzez swoja plec, etnicznosc i
                      > jezyk. Kobiety inaczej odbieraja rzeczywistosc i ich doswiadczenia
                      > kulturowe roznia sie od doswiadczen mezczyzn. Nie jst to az tak
                      > skomplikowane.

                      nie jest. I normalny meżczyzna oraz normalna kobieta doskonale o tym
                      wie.

                      > Alez oczywiscie, ze jasne. Paradygmat patriarchatu doczekal sie
                      > juz wielu szczegolowych opracowan, raportow i analiz socjologiczno-
                      > psychologicznych.

                      tych od postmodernistów, feministów, feministek czy innych
                      postepowców? A tak całe tony makulatury jest "na tn temat". Szkoda
                      drzew na te "analizy".

                      > Dogmatyzm nie jest intelektualnie uczciwy.

                      nie jest. Dlatego nie lubię ani ekologów, ani feministów ani innych
                      ludzi od postępu.

                      Jesli chcesz, aby Twoja
                      > krytyka byla cos warta, musisz umiec podwazyc swoje przekonania.

                      dlaczego mam podważać coś o czym jestem przekonany? To nie byłaby
                      przypadkiem jakas choroba umysłowa? Jak już to najwyżej ktoś może
                      przedstawić dowody na to, że nie mam racji. Wtedy uznam racje strony
                      przeciwnej, bo jestem normalnym człowiekiem, a nie człowiekiem z
                      mózgiem zaczadzonym jakimiś politpoprawnościowymi manntrami.

                      > To jest to, jak odbierasz jako mezczyzna patriarchat, nie
                      > natomiast to, co on znaczy.

                      to jest to co on znaczy. A ze dałaś sobie wmówić co innego - nie
                      moja wina.

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                      • Gość: Kasia Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:45
                        > nie ma czegoś takiego.

                        Jakis czas temu oskarzyles feminizm o dogmatyzm. W imie swojego
                        kontaktu z rzeczywistoscia, ustosunkuj sie prosze do obecnych danych
                        empirycznych bez wnoszenia dogmatycznego placzu dziecka 'tego
                        nieeeeeeeeeeee ma mamusiu'

                        To ze pracowalam w tym dziale nie oznacza, ze decydowalam kto musi
                        byc przyjety do pracy. Znowu niepoprawny wniosek z Twojej strony.
                        Kiepsko.

                        > przykre. Najwyraźniej ktoś przeanalizował sytuację i doszedł do
                        > wniosku, że statystycznie kobieta jest gorszym pracownikiem niż
                        > mężczyzna.

                        1. Czyli jednak przyznajesz, ze prace osoby MOZNA ocenic nie na
                        podsstawie tego jak FAKTYCZNIE wygladaja jej kwalifikacje, ale na
                        podstawie arbitralnych zalozen. Punkt dla mnie.
                        2. Statysycznie rzecz biorac... Heh... kochany - nic takiego nie
                        istnieje. Podaj mi jakakolwiek statystyke ktora mowi, ze kobieta
                        jest gorszym pracownikiem niz mezczyzna. Czekam blogo. Twoj kontakt
                        z rzeczywistoscia blednie.

                        Co do sytuacji, rzeczywiscie pomyliles ja. Zamiast podac mi przyklad
                        osob o podobnych kwalifikacjach, podales mi przyklad osob o zupelnie
                        innych kwalifikacjach. Nadal nie widzisz roznicy ? :)

                        > a co to takieo ten stwór "wyższe wykwalifikowanie"? Papierek z
                        > genderu?

                        Sorry ale to juz zaczyna brzmiec jak obsesja. Gender, gender,
                        postmodernizm, SPISEK STULECIA !!!!!!!! :) Wyzsze kwalifikacje to po
                        prostu lepsza edukacja, lepsze wyniki i wieksze doswiadczenie. Tego
                        TEZ nie rozumiesz ? Matko :)Gender nie ma tutaj nic do rzeczy, ale
                        widze, ze ostro Ci zrypal psychike ;)

                        Co do tej rzekomej normalnosci, pisalam juz w innym poscie. Nie wiem
                        co masz na mysli, ale wiem, ze Twoja 'normalnosc' nie jest zadnym
                        wyznacznikiem normalnosci ani zadnym standardem. Ubzdurales cos
                        sobie i teraz sadzisz, ze wszyscy, ktorzy podzielaja Twoje poglady
                        sa normalni, a reszta jest 'postepowcami'. Hehe, musze powiedziec,
                        ze wyznajesz bardzo lopatologiczna wizje swiata. Czarne i biale +
                        spisek stulecia.
                        • Gość: Kasia Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:58
                          Mam jeszcze jedna ogolna uwage.

                          Jesli sadzisz, ze jakosc pracy zawsze skorelowana jest z wysokoscia
                          placy, to jak wyjasnisz roznice pomiedzy pensjami w roznych
                          krajach ?

                          Na przyklad, wykladowca, ktory wczesniej pracowal w polsce na
                          uniwersytecie warszawskim, za te same obowiazki otrzymywal 3 krotnie
                          mniejsza pensje niz ta, ktora czekala go na University of Leeds.
                          Podobnie Anglik, ktory pracowal na University of Manchester dostal 2
                          krotnie mniejsza pensje za te same obowiazki wykonywane na
                          uniwersytecie gdanskim.

                          Mamy dwie mozliwosci: Anglik przeprowadzil sie do Polski i nagle
                          jego profesjonalizm spadl na leb na szyje.

                          Polak w Anglii jest swietnym pracownikiem, natomiast w Polsce jest
                          po prostu ponizej krytyki :)

                          Widzisz, Twoje poglady to doskonaly przyklad, zeby nauczyc ludzi
                          reductio ad absurdum.

                          Jesli twierdzisz, ze na wysokosc pensji nie maja wplywu czynniki
                          pozakompetencyjne, to masz klopoty. Nie bedziesz w stanie
                          wytlumaczyc migracji zarobkowej i wszelkiego zroznicowania pensji w
                          zaleznosci od instytucji.

                          A kiedy bedziesz sie przygotowywal do odpowiedzi, postaraj sie
                          rzucic cos poza swoim 'gender' i kiloma dogmatycznymi strofami.
                          Oczekuje faktow i tych 'statystycznych danych', ktore tak bardzo
                          lubisz :).

                          No chyba, ze logika to nie Twoj jezyk :)
                          • losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 18.03.09, 10:49
                            Gość portalu: Kasia napisał(a):

                            > Jesli sadzisz, ze jakosc pracy zawsze skorelowana jest z
                            > wysokoscia placy, to jak wyjasnisz roznice pomiedzy pensjami w
                            > roznych krajach ?

                            _skorelowana_ - zawsze, pomijając lewusowskie kraje i uwzględniając
                            lokalne czynniki. Oczywista są wyjątki od reguły, co "w widełkach"
                            się jak najbardziej mieści :)

                            > Na przyklad, wykladowca, ktory wczesniej pracowal w polsce na
                            > uniwersytecie warszawskim, za te same obowiazki otrzymywal 3
                            > krotnie mniejsza pensje niz ta, ktora czekala go na University of
                            > Leeds.

                            to znaczy że za daną pracę w Anglii płaci się więcej niz w Polsce.
                            To samo tyczy też zawodów typu murarz czy jeździec na mopie. To samo
                            jeśli chodzi o Niemcy. To samo jeśli chodzi o Ukraińńców u nas (do
                            niedawna, bo UE się przesunęła na nasza wschodnią granicę i już nie
                            ma tak łatwo). A myślisz dlaczego każdy łebski człek przed wojnami
                            uciekał do Ameryki? Bo TU go już dusiły ograniczenia, TAM jeszcze
                            można było sie wykazać. I zarobić. Teraz już nie. Zaraza i TAM
                            dotarła, ba stamtąd uderzyła ponownie z podwójną siłą.

                            > Podobnie Anglik, ktory pracowal na University of Manchester dostal
                            > 2 krotnie mniejsza pensje za te same obowiazki wykonywane na
                            > uniwersytecie gdanskim.

                            się zgodził to co mi do tego? Ja tam nikomu do kieszeni nie
                            zaglądam. Zaglądanie do cudzych kieszeni to zdaje się domena lewusów.

                            > Mamy dwie mozliwosci: Anglik przeprowadzil sie do Polski i nagle
                            > jego profesjonalizm spadl na leb na szyje.
                            > Polak w Anglii jest swietnym pracownikiem, natomiast w Polsce jest
                            > po prostu ponizej krytyki :)

                            żadnych problemów nie ma. Na daną pracę na danym terenie jest popyt
                            taki i taki i płace takie i takie. Stałe jest jedno: to, co
                            potrafisz. Nie doceniają Cię "tu", jedź "tam" i się rozwijaj.
                            Urawniłowka to "śmierc cieplna" że tak powiem. Koniec rozwoju. I
                            promowanie "za wygląd" czy co też se tam kto na wysokich
                            urzędniczych stołkach wyduma.

                            > Widzisz, Twoje poglady to doskonaly przyklad, zeby nauczyc ludzi
                            > reductio ad absurdum.

                            wiem, tego Cię chce nauczyć, bo zdaje sie feministki co i rusz
                            korzystają z tego mechanizmu. Ja go tylko odwróciłem :)

                            > Jesli twierdzisz, ze na wysokosc pensji nie maja wplywu czynniki
                            > pozakompetencyjne, to masz klopoty.

                            nie mam kłopotów. Kłopot jest w tym, kto co uważa za "czynniki
                            kompetencyjne". Se zdefiniujesz tak - będzie po Twojemu, ja se
                            zdefiniuję po mojemu - będzie po mojemu. I mnie nic do tego kogo
                            sobie zatrudniasz i Tobie nic do mnie kogo sobie zatrudniam. Czy to
                            takie trudne? Żadnych feministek, patriarchatów, a już nie daj Boże
                            urzędasów od "urawniłowki" do tej sprawy proszę nie mieszać.

                            > Nie bedziesz w stanie
                            > wytlumaczyc migracji zarobkowej i wszelkiego zroznicowania pensji
                            > w zaleznosci od instytucji.

                            jak to nie będę w stanie. Jak najbardziej będę w stanie. Po
                            prostu "tam" korzyści (czy to pieniężne czy inne) są większe
                            niż "tu". Kalkulacja zysków i strat (przypominam, nie tylko o
                            pieniądze chodzi), podobna gdy ty rozważasz gdzie by tu sobie np.
                            szafę kupić i jak w ogólnym rozliczeniu będzie taniej.

                            > A kiedy bedziesz sie przygotowywal do odpowiedzi, postaraj sie
                            > rzucic cos poza swoim 'gender' i kiloma dogmatycznymi strofami.
                            > Oczekuje faktow i tych 'statystycznych danych', ktore tak bardzo
                            > lubisz :).

                            statystyczne dane rzucane prez środowe dni tygodnia są takie, ze
                            kobiety zarabiają, podaję za pierwszym linkiem który mi się nawinął
                            pod rękę, czyli:

                            ec.europa.eu/polska/news/090303_brak_rownosci_plac_pl.htm
                            "W rezultacie, dzięki skuteczności prawodawstwa europejskiego i
                            ustawodawstw krajowych dotyczących równych płac, znacznie spadła
                            liczba przypadków wyraźnej, bezpośredniej dyskryminacji, polegającej
                            na niższym opłacaniu kobiet niż mężczyzn dysponujących tymi samymi
                            umiejętnościami i doświadczeniem, wykonujących dokładnie tę samą
                            pracę z równą wydajnością. Dlaczego w takim razie
                            różnica "wynagrodzeń w skali Unii nadal wynosi 17,4%?

                            i już scyzoryk mi się w kieszeni otwiera, bo widze włażenie z
                            buciorami przez urzędasów do czegoś, co w ogóle nie powinno ich
                            obchodzić. Jak dla mnie ma nie być sztucznych regulacji. Kto i jak
                            ocenia w jaki sposób kto pracuje skoro za główny wyznacznik mam płeć
                            i zdawkowe zapewnienie "za równe kwalifikacje i wydajność". Od tego
                            jest pracodawca, co jak widzi że jeden pracownik pracuje lepiej od
                            drugiego mimo iż papierki mają takie same, to zależy mu, by tego
                            lepszego przy sobie zatrzymać za pomocą lepszej płacy. No chyba że
                            wchodzi wszechwładny eurourzędas i wprowadza urawniłowkę po płci. I
                            wedy wszyscy są uchachani, bo na oficjalnej stronie "o równości
                            względem płci" statystyki się poprawiły.

                            > No chyba, ze logika to nie Twoj jezyk :)

                            a tego to nie wiem, bo nawet zawodówki nie skończyłem. Myśle na swój
                            prosty chłopski rozum :)

                            Pozdrawiam

                            Losiu
                        • losiu4 Re: Do Losiu4 - Twoje argumenty kuleja2 18.03.09, 09:40
                          Gość portalu: Kasia napisał(a):

                          > > nie ma czegoś takiego.

                          > Jakis czas temu oskarzyles feminizm o dogmatyzm. W imie swojego
                          > kontaktu z rzeczywistoscia, ustosunkuj sie prosze do obecnych
                          > danych empirycznych bez wnoszenia dogmatycznego placzu
                          > dziecka 'tego nieeeeeeeeeeee ma mamusiu'

                          zapytam po prostu: czego nie ma? A jak przedstawi - postaram sie
                          wyjaśnić. I dziecku (pewnie chodzi o Mikołaja), i Tobie (pewnie
                          chodzi o zróznicowanie płac), Kasiu

                          > To ze pracowalam w tym dziale nie oznacza, ze decydowalam kto musi
                          > byc przyjety do pracy. Znowu niepoprawny wniosek z Twojej strony.
                          > Kiepsko.

                          a tego to nie powiedziałaś. Teraz dopowiedziałaś - to przepraszam. A
                          zdania nie zmieniam. Na dane stanowisko ma być zatrudniony ten, kto
                          najbardziuej sie nadaje, a nie "bo p. Basia jest kobieta po tym
                          samym kierunku co p. Heniu, więc ją zatrudnijmy"

                          > 1. Czyli jednak przyznajesz, ze prace osoby MOZNA ocenic nie na
                          > podsstawie tego jak FAKTYCZNIE wygladaja jej kwalifikacje, ale na
                          > podstawie arbitralnych zalozen. Punkt dla mnie.

                          nie rozumiem. Ja tam np. jako rekrutujący (nie ten od HRki tylko ten
                          merytoryczny) patrzę co i kto potrafi. To raz. Jak jest równo, to
                          patrzę na dalsze cechy. Nb. mam znajomą co to też była jako
                          fachowiec merytoryczny od przyjmowania. Z przykrością muszę
                          stwierdzić, że solidarność jajników nie zadziałała. Bo to nie było
                          ministerstwo spod środkowych dni tygodnia, czy inny urząd
                          pierdzistołków, a w miarę normalna firma w której daną robotę trzeba
                          wykonać.

                          > 2. Statysycznie rzecz biorac... Heh... kochany - nic takiego nie
                          > istnieje. Podaj mi jakakolwiek statystyke ktora mowi, ze kobieta
                          > jest gorszym pracownikiem niz mezczyzna.
                          > Czekam blogo. Twoj kontakt
                          > z rzeczywistoscia blednie.

                          jedna: kto kogo chce zatrudniać i za ile. Na ta statystykę powołują
                          się feministki i inni postępowcy i potem twierdzą że to
                          dyskryminacja jest. Masz inną? Nie rozumiem kobitko, taki mały lub
                          ciut większy przedsiębiorca to on nie widzi kto co i jak może mu
                          zrobić dobrze i szybko? Perwersja jest na wyższym szczeblu, ale to
                          już polityka, a za to można - jak za starego dobrego Stalina - iść
                          siedzieć. Lub mieć spore nieprzyjemności (to nowsze wynalazki, te
                          łuniołełuropejskie, choć nie wiadomo w którą stronę pójdą).

                          > Co do sytuacji, rzeczywiscie pomyliles ja. Zamiast podac mi
                          > przyklad osob o podobnych kwalifikacjach, podales mi przyklad osob
                          > o zupelnie innych kwalifikacjach.

                          nie rozumiem o co Ci chodzi. Jak najbardziej mam przykłady osób o
                          PODOBNYCH kwalifikacjach. I podałem. Kobitko, o co Ci chodzi?

                          > Nadal nie widzisz roznicy ? :)

                          nie widzę. Zastrzel mnie, ale nadal nie widzę :)

                          > > a co to takieo ten stwór "wyższe wykwalifikowanie"? Papierek z
                          > > genderu?

                          > Sorry ale to juz zaczyna brzmiec jak obsesja. Gender, gender,
                          > postmodernizm, SPISEK STULECIA !!!!!!!! :)

                          nie, stwierdzenie faktu. Nie wiem jak Ci to inaczej przedstawić.
                          Namiary na to co się dzieje mam nadzieję już znalazłaś. Pewien
                          włoski komunista "sprzed wojny" (wiesz mam nadzieję z jakiego
                          nadania) i inni postępowcy forever - jeśli chciałabyś dalszych
                          podpowiedzi - daj znać (a to tylko końcówka "działaczy")

                          > Wyzsze kwalifikacje to po
                          > prostu lepsza edukacja, lepsze wyniki i wieksze doswiadczenie.

                          no to kobietom tego niestety brak, choć kończyły teoretycznie te
                          same kierunki na tych samych uczelniach. Poza wyjątkami. Jakieś
                          kilka na około kilkudziesięciu kończących dany rok. CHodzi o
                          techniczne rzeczy, bądź ścisłe, nie gendery czy psychologie.

                          > Tego TEZ nie rozumiesz ? Matko :)Gender nie ma tutaj nic do
                          > rzeczy, ale widze, ze ostro Ci zrypal psychike ;)

                          jak? gdy widzę Szczukę której JEDYNYM argumentem gdy zostanie
                          przygwożdżona FAKTAMI jest "pan/i jest niedouczony/a"? I toto ma
                          tytuł profesora? Gender oczywiście nie ma nic do rzeczy, również jak
                          robienie latawców. I jedno (latawce) i drugie (gender) powinno być
                          traktowane jednakowo, ze wskazaniem na latawce, bo z tego jakiś
                          pożytek jest. A kłopot jest taki, że panie (bo to głównie one są) od
                          genderu mają większą tubę w postępowych mediach i wpływ na politykę
                          niż ci co robią latawce. A szkoda.

                          > Co do tej rzekomej normalnosci, pisalam juz w innym poscie. Nie
                          wiem
                          > co masz na mysli, ale wiem, ze Twoja 'normalnosc' nie jest zadnym
                          > wyznacznikiem normalnosci ani zadnym standardem.

                          postmodernizm :) a walnij mi tu jeszcze jakimś kwantowym lub
                          nielinowym przykładem :) będzie o czym dyskutować :) Kobitko, nie
                          moja jako wyspa, bo mnie podciągasz pod jakieś inne fale.

                          Ubzdurales cos
                          > sobie i teraz sadzisz, ze wszyscy, ktorzy podzielaja Twoje poglady
                          > sa normalni, a reszta jest 'postepowcami'.

                          nic sobie nie ubzdurałem. Normalni między sobą się różnią.
                          A "postępowcy" to "postępowcy". Jednolita zmielona masa. Włożona w
                          daną foremkę, aż jakiś "guru" (indywidualny lub zbiorowy) foremki
                          nie zmieni. Postepowiec się dopasuje, bo on przywykłszy z natury do
                          zmian kształtu z powodu plastelinowego kręgosłupa. Było parę takich
                          wolt w dziejach "postępu".

                          Hehe, musze powiedziec,
                          > ze wyznajesz bardzo lopatologiczna wizje swiata. Czarne i biale +
                          > spisek stulecia.

                          hehehe. a co złego jest w czarne-białe i patrzeniem że spiski były?
                          Czarne białe odłóżmy może na razie na bok, bo widzę "szarości", co
                          do "spisków"? A jak najbardziej były, są i będą. Ot, żebyś mnie nie
                          posądzała o czarnosukienkowe zapedy, co to wszędzie spisek masoński
                          widzą: GW coś takiego niedawno znalazła w Kościele Rzym - Kat (nie,
                          nie masoński, bez przesady, katolicki spisek, bo masoński to
                          przecież fantasmagoria jest). Spisek jak nic :) O Brutusach czy
                          innych takich to warto wspominać, czy też nie? Uważaj, bo Cię jakiś
                          redaktorzyna z GW spostponuje. Ze spisków już nie można sie
                          wyśmiewać. Jesteś na niedoczasie :) No chyba że GW zatrąbi znów, że
                          ze spisków można się już śmiać. Czytaj i oglądaj postępowe media
                          tedy pilnie, bo inaczej w towarzystwie lemingów vel wykształciuchów
                          wyjdziesz na mohera :)

                          Pozdrawiam

                          Losiu
              • losiu4 Re: nie jest tak zle 10.03.09, 07:37
                pati7912 napisała:

                > Tylko różnica polega na tym, że feministki walczą o to żeby
                > kobiety miały wybór, prawo do decydowania o sobie.

                nie wiem o co walczą, natomias wiem, że zawłaszczają sobie prawo
                mówienia o innych kobietach. Praweo do decydowania o sobie ma każdy
                człowiek. Kobieta równiez. wyobraź sobie że normalnie podług prawa
                taka kobieta może o sobie decydować. A że czasem nie che? Cż. Moja
                to wina?

                Te kobiety, którym >
                > patriarchat odpowiada mogą sobie żyć jak dotychczas, ale będzie to
                > ich świadomy wybór.

                nie mogą. Feministki zmuszają je, by wbrew swoim przekonaniom
                czyniły. Haseł manify już zapomniała? MY, czyli sztuk 100 z groszami
                mówią za kobiety. No wiem, ale pewnie wg feministycznego pojęcia
                taka środkowa część tygodnia robi za większość kobiet. Ty też.

                > A większość chce mieć alternatywę. Choćby tylko
                > jako opcję, ale ze świadomością, że mogą decydować o sobie bez
                > przekraczania granic prawa.

                I ma. I korzysta. Normalna kobieta. Tylko niedorobionym feministkom
                jakoś ta oczywista prawda do zwojów mózgowych nie dociera. Nie wiem,
                może faktycznie feministki czy inne takie nawet tytułami
                profesorskimi obdarzone mają o jeden zwój mózgowy więcej od kury?

                Pozdrawiam

                Losiu
                • pati7912 Re: nie jest tak zle 10.03.09, 21:41
                  Oj, losiu, losiu... Kompletnie przeinaczasz sens mojej wypowiedzi
                  dostosowując ją do własnych poglądów. Więc wytłumaczę raz jeszcze:
                  1. Feministki, jako że też są kobietami, walczą o prawa swoje i
                  innych kobiet. O prawo do decydowania o własnym ciele, o prawo do
                  takiego samego wynagrodzenia jakie dostają mężczyźni za taką samą
                  pracę.
                  Mylisz się twierdząc, że każdy ma prawo do decydowania o sobie. Jak
                  się to ma do braku znieczulenia na żądanie przy porodzie? Jak się to
                  ma do prawa do aborcji? Tu akurat nie mam prawa zadecydować o sobie
                  jako kobieta.
                  2. Patriarchat - tu też się mylisz. Feministki nie zmuszają do
                  przymusowego stosowania praw o które walczą. Walczą ot to, żeby inna
                  kobieta w razie potrzeby lub konieczności mogła z takiego prawa
                  skorzystać. Zaznaczam "mogła" nie "musiała".
                  Przy okazji - dziękuję, że stawiasz mnie tu w jednym szeregu z prof.
                  Magdaleną Środą, to prawdziwy zaszczyt znaleść się w takim gronie.
                  Mylisz się tylko uznając mnie za aktywistkę w walce o prawa kobiet -
                  ja sobie sytuację spokojnie oglądam z boku i kibicuję.
                  3. No i powiedz mi teraz kto ma to prawo i korzysta? Czy miała je
                  Alicja Tysiąc? Jej prawo przyznawało rację a ludzie pozbawili
                  możliwości skorzystania z niego. Takie prawo jest kulawe.
                  A ty losiu robisz wszystko żeby pozostać ślepym na argumenty
                  sprzeczne z twoimi poglądami. Przykro, że z braku argumentów
                  uciekasz się do obrażania kobiet i feministek, mimo, że wspaniała
                  większość z nich ma znacznie więcej niż ty do powiedzenia...
                  • losiu4 Re: nie jest tak zle 18.03.09, 11:50
                    pati7912 napisała:

                    > Oj, losiu, losiu... Kompletnie przeinaczasz sens mojej wypowiedzi
                    > dostosowując ją do własnych poglądów. Więc wytłumaczę raz jeszcze:
                    > 1. Feministki, jako że też są kobietami, walczą o prawa swoje i
                    > innych kobiet.

                    oj Pati Pati. Feministki to walczą o swoje fantasmagorie. Innych
                    kobiet w to nie mieszaj, bo we Wrocku czy innych takich to samych
                    napalonych powinno być kilkadziesiat tysięcy co najmniej sądzac po
                    samych obsadzeniach uniwersytetów, bo przecież mohery by na manifę
                    nie poszły. Tak, droga Pati, prawda jest przykra. Choć kto wie, bo
                    URZĘDOWO wymuszany postęp czyni znaczne POSTĘPY.

                    > O prawo do decydowania o własnym ciele,

                    ależ mają takie prawo. Jak każdy. Do czasu aż owe prawo nie wkracza
                    w prawa innego człowieka.

                    > o prawo do takiego samego wynagrodzenia jakie dostają mężczyźni za
                    > taką samą pracę.

                    też mają takie prawo.

                    > Mylisz się twierdząc, że każdy ma prawo do decydowania o sobie.

                    ma, w obowiązujących regułach. Bo np. jakbym se chciał gwałcić
                    panienki, to mi prawo zabrania decydowania o sobie, bo sąd mnie do
                    ciupy zamknął. I dobrze. Moje prawo do wymachiwania pięścią kończy
                    się tam gdzie zaczyna się nos innego człowieka. Proste?

                    Jak
                    > się to ma do braku znieczulenia na żądanie przy porodzie?

                    normalnie. Na żadanie ma być. Na odpowiedzialność rodzącej i bez
                    tłumaczenia jak coś źle pójdzie z tego powodu - mimo iż ją
                    przestrzegano - że otumaniona była.

                    > Jak się to ma do prawa do aborcji?

                    a co to z stwór owo prawo do aborcji?

                    Tu akurat nie mam prawa zadecydować o sobie
                    > jako kobieta.

                    nie, jesteś matką. Nosisz w sobie człowieka. To podobnie jak ja bym
                    se wrzucił swoje dziecko do przerębla bo mi przeszkadza. Co za
                    różnica czy je wyskrobiesz czy udusisz po urodzeniu? Ba, powiem
                    więcej: powinnaś być za wywaleniem do sedesu urodzonego dzieciaka.
                    To zazwyczaj mniej szkodzi niż jeżdżenie metalowymi narzędziami po
                    macicy.

                    > 2. Patriarchat - tu też się mylisz. Feministki nie zmuszają do
                    > przymusowego stosowania praw o które walczą.

                    no jak nie zmuszają jak zmuszają.

                    > Walczą ot to, żeby inna
                    > kobieta w razie potrzeby lub konieczności mogła z takiego prawa
                    > skorzystać. Zaznaczam "mogła" nie "musiała".

                    a to już zależy z jakiego prawa.

                    > Przy okazji - dziękuję, że stawiasz mnie tu w jednym szeregu z
                    > prof. Magdaleną Środą, to prawdziwy zaszczyt znaleść się w takim
                    > gronie.

                    mnie by było głupio, ale to kwestia gustu :) Mi wystarczy że za
                    swoje hopździngle ministerialne powojażowała se trochę,
                    pozatrudniała fumfelki (ech, ta RÓWNOŚĆ), pokrzyczała na wiecach i
                    NIE ZROBIŁA NIC DLA KOBIET. Cóż, znalezienie się w gronie leni to
                    zaszczyt? Nie dla mnie. Mnie by było wstyd.

                    > Mylisz się tylko uznając mnie za aktywistkę w walce o prawa
                    kobiet -
                    > ja sobie sytuację spokojnie oglądam z boku i kibicuję.

                    a to przepraszam. Już Cię nie będę widział jako aktywistkę. Tylko
                    zdaje się nadal nie znajdujemy zrozumienia co to są te "prawa
                    kobiet".

                    > 3. No i powiedz mi teraz kto ma to prawo i korzysta? Czy miała je
                    > Alicja Tysiąc? Jej prawo przyznawało rację a ludzie pozbawili
                    > możliwości skorzystania z niego. Takie prawo jest kulawe.

                    wiem kto to A. Tysiąc. Kobieta która chciała zabić swoje dziecko pod
                    byle pretekstem (wybacz, ale zagłębiłem się w tę sprawę). Zrobiono
                    medialną aferę, współczuję tylko dziecku.

                    > A ty losiu robisz wszystko żeby pozostać ślepym na argumenty
                    > sprzeczne z twoimi poglądami.

                    staram się nie być ślepy.

                    > Przykro, że z braku argumentów
                    > uciekasz się do obrażania kobiet i feministek, mimo, że wspaniała
                    > większość z nich ma znacznie więcej niż ty do powiedzenia...

                    do kobiet nic nie mam, ba powiem więcej - uwielbiam je. Choć moja
                    druga połowa już nie pozwala uwielbiać je tak, jak kiedyś. Nie wiem,
                    może to jakiś niewolniczy matriarchat jest albo co?

                    Pozdrawiam

                    Losiu
      • losiu4 Re: nie jest tak zle 09.03.09, 07:39
        Gość portalu: gruha napisał(a):

        > no i co ze 42% nie pracuje. realizuja sie w kuchni i macie
        > przeciez swieto 8 marca.

        no i dobrze :) i tak właśnie być powinno :) jedną słową: praca w
        kuchni jest niby czymś gorszym niż plotkowanie w dziale księgowości
        obsadzonym głównie przez kobiety, więc widać dlaczego co i rusz
        jakies afery wychodzą :)

        > wasze protesty lamia ducha w naszej katolickiej
        > ojczyznie. i to teraz w dobie kryzysu.

        owszem łamią ducha. I nie o katolicyzm chodzi, a o normalność którą
        różne dni tygodnia chcą zniszczyć.

        > wstydze sie takich polek.

        a ja nie. Bs, powiem więcej, mam taką jedną u siebie w inwentarzu
        żywym gospodarstwa. I wcale sie jej nie wstydze.

        > serio to popieram kobiety. a tym lysych panow chcialbym zobaczyc
        gdy
        > ich kobieta bedzie sie odmawiac znieczulenia podczas porodu.

        nikomu nikt niczego nie odmawia. Chodzi o dobro dziecka. Jako tego
        najsłabszego. A że najwyraźniej feministki/feminiści podobne Tobie
        uwielbiają się znęcać nad najsłabszymi... cóż... to ja już wolę
        patriarchat, chroniący właśnie tych najsłabszych.

        > czy potraktuje sie je jak szmaty w gabinecie ginekologicznym.

        nie rozumiem. Ten gabinet z gionekologiem w środku to jakiś gabinet
        tortur jest? Czy niedorośniętej feministce/femniście takie
        wyobrażenie wtłoczono do głowy?

        > jakos tak jest ze wiekszosc tych gosci nie ma partnerek. pozdrawiam

        maja mają, całkiem niezłe, jedna własnie niedawno spod kołdry mi
        wyszła :) kłopoty ze związkami to maja właśnie feministki :)

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: Sir Lancelot Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.03.09, 18:06
      Było maksymalnie 100 osób :|
      • j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 19:56
        A zatem tyle ile się j.ło na jednej tylko pielgrzymce do Częstochowy
        na trasie którą jechałem swym samochodem.
        • j-50 Re: Lata 80. 08.03.09, 20:00
          Wędruję ja po Górach Bystrzyckich i szukam alkoholu na imieniny
          kolesia. We wsi wszyscy odsyłali do księdza. Nie chciałem w to
          uwierzyć. Melina w kościele? Przecież niebywałe! A jednak!
          • losiu4 Re: Lata 80. 09.03.09, 07:50
            -50 napisał:

            > Wędruję ja po Górach Bystrzyckich i szukam alkoholu na imieniny
            > kolesia. We wsi wszyscy odsyłali do księdza.

            a weź se kup baniaczek i chłodnicę. Nie będziesz musiał po
            plebaniach latac, nierobie jeden.

            Pozdrawiam

            Losiu
      • losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:48
        Gość portalu: Sir Lancelot napisał(a):

        > Było maksymalnie 100 osób :|

        o 100 za dużo. Niestety, głupota, zwana przez niektórych "postępem",
        czyni "postępy".

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: Maks Sfiksowałyście, boście chłopa dawno nie miały! IP: *.magma-net.pl 08.03.09, 18:14
      Chłopa wam trzeba! Sam usiądę.
      • j-50 Re: Odezwał się proboszcz z parafii 08.03.09, 18:46
        To już dzieci z katechezy nie wystarczają?
        • losiu4 Re: Odezwał się proboszcz z parafii 09.03.09, 07:52
          j-50 napisał:

          > To już dzieci z katechezy nie wystarczają?

          nie kazdy jest Biedroniem

          Pozdrawiam

          Losiu
    • j-50 Szkoda że o tym nie wiedziałem! 08.03.09, 18:44
      Bo sam bym poszedł na tę manifę. Niósłbym transparent: "PRECZ Z
      KONKORDATEM!".
      • losiu4 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 09.03.09, 08:06
        j-50 napisał:

        > Bo sam bym poszedł na tę manifę. Niósłbym transparent: "PRECZ Z
        > KONKORDATEM!".

        a dlaczego? Umowa międzynarodowa jak każda inna. Śmiałbym nawet
        twierdzić że przejrzystsza i uczciwsza niż np. taki stręczony
        lesb... przepraszam lizboński traktat czy inne postępowe "karty praw"

        Pozdrawiam

        Losiu
        • pati7912 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 09.03.09, 21:50
          Umowa międzynarodowa? I powiadasz, że bardziej przejrzysta? To pokaż
          mi inny kraj, którego ambasadorom wypłacamy pensje i opłacamy
          świadczenia zdrowotne i emerytalne...
          • losiu4 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 10.03.09, 08:38
            pati7912 napisała:

            > Umowa międzynarodowa?

            owszem. Masz jakieś wątpliwości?

            > I powiadasz, że bardziej przejrzysta?

            jak najbardziej. Króttka i treściwa. W doróżnieniu od lesbijskiego
            traktatu, którego treśc sami uchwałodawcy zatajniali i pokazywali
            tylko we fragmentach. Celowo. W odróżnieiu id Konkordatu którego
            tresć jest jak najbardziej znana i nie utajniana.

            To pokaż
            > mi inny kraj, którego ambasadorom wypłacamy pensje i opłacamy
            > świadczenia zdrowotne i emerytalne...

            księża są zazwyczaj obywatelami polskimi. I podlegają takim samym
            prawom jak inni. Paru sukienkowych za różnorakie przekręty jak
            najbardziej siedzi. Paru, których chętnie bym zobaczył w sądzie lub
            przynajmniej miał możliwośc potępiania ich czynów jest jak
            najbardziej chronionych przez GW i inne postępowe przystawki. Nie
            wiem w jakim świecie Ty żyjesz i jakim wartościom hołdujesz, ale
            najwyraźniej są one inne od moich.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • pati7912 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 10.03.09, 21:53
              A o jakim to "lesbijskim traktacie" mówisz?

              Co do konkordatu to musisz się niestety zdecydować - albo kler w
              Polsce objęty jest prawami przyznanymi przez konkordat, albo podlega
              takim samym prawom jak reszta obywateli polskich. W pierwszym
              przypadku każdy ksiądz powinien być utrzymywany przez Watykan i
              traktowany jak jego ambasador. W drugim przypadku oczekuję, że
              księża zaczną się rozliczać z uzyskanych dochodów (tace, chrzty,
              śluby, pogrzeby...) i płacić od nich podatki!

              Tak, najwyraźniej mamy inne poglądy na pewne sprawy. Tyle, że tu
              akurat ja powinnam zadać pytanie "na jakim Ty świecie żyjesz?"
              • losiu4 Re: Szkoda że o tym nie wiedziałem! 18.03.09, 12:19
                pati7912 napisała:

                > A o jakim to "lesbijskim traktacie" mówisz?

                przepraszam, słowa mi się pomyrdały, oczywista niechcący ;) Chodziło
                oczywista o "lizboński". O którego to treści jeden z bonzów
                europejskich w chwili niedyskrecji był rzekł, że nie przedstawi się
                go w całości od razu a będzie się kombinowało by inni politycy (bo
                zobacz: referenda zostały po smutnych dla eurourzędasów
                dotychczasowych wynikach w większosci krajów odwołane, a tam gdzie
                zostały utrzymane - został ten traktat wykopany w kosmos) mogli
                przyjąć. W odróżnieniu od konkordatu, który jest jasny, krótki i
                dostępny.

                > Co do konkordatu to musisz się niestety zdecydować - albo kler w
                > Polsce objęty jest prawami przyznanymi przez konkordat, albo
                > podlega takim samym prawom jak reszta obywateli polskich.

                a masz jakieś wątpliwości? A ilu w kiciu siedzi a to za przekręty z
                np. samochodami, a to za przygody z nieletnimi lub letnimi, a to za
                wypadki po pijaku? Oj, zapewniem Cie, ładnych paru. I dobrze.

                > W pierwszym przypadku każdy ksiądz powinien być utrzymywany przez
                > Watykan i traktowany jak jego ambasador. W drugim przypadku
                > oczekuję, że księża zaczną się rozliczać z uzyskanych dochodów
                > (tace, chrzty, śluby, pogrzeby...) i płacić od nich podatki!

                płacą podatki, coś w rodzaju ryczałtu jaki płacą np. lekarze
                prowadzacy prywatne praktyki. Skąd u Ciebie taka niewiedza - wybacz
                nie wiem. Kwestia dyskusji co do podatków: czy takie, czy inne.

                > Tak, najwyraźniej mamy inne poglądy na pewne sprawy.

                najwyraźniej :)

                > Tyle, że tu
                > akurat ja powinnam zadać pytanie "na jakim Ty świecie żyjesz?"

                na tym świecie. I niestety coraz mniej mi się on podoba. Postęp i
                lewusostwo włażą z każdej strony. Całe szczęscie blizej mi tam :) A
                że wierzę w życie pozagrobowe - tym mi lżej :)

                Pozdrawiam

                Losiu
    • j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 19:12
      Coś ci się księże proboszczu pod czachą poj.ło od walenia dzieci i
      konia w kąciku!
      • Gość: prawda boli Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.magma-net.pl 08.03.09, 19:17
        j-50 napisał:

        > Coś ci się księże proboszczu pod czachą poj.ło od walenia dzieci i
        > konia w kąciku!

        j-50, nienawiść do kościoła wyssałeś z mlekiem matki czy spermą ojca?
        • j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 19:32
          Nieee proboszczu! Mój dziadek i ojciec walczył o Polskę w AK. Groby
          mej rodziny są rozsiane po Syberii i Kazachstanie. Ja nadstawiałem
          tyłka w S. A proboszcz to przyszedł do domu mej matki i przednie
          kopyto wystawił do całowania starej kobiecie! I jeszcze paszczę
          darł, że od razu nie całuje! Coś ci się pod sufitem pomerdało,
          pasożytny proboszczu!
          • losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 07:53
            -50 napisał:

            > Nieee proboszczu! Mój dziadek i ojciec walczył o Polskę w AK.
            Groby
            > mej rodziny są rozsiane po Syberii i Kazachstanie.

            no toś się gościu wyrodził. Smutne, ale się zdarza.

            Pozdrawiam

            Losiu
      • leo_bulero Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifestacje 08.03.09, 20:07
        Szkoda, ze tak malo osob przyszlo na manife...
        • Gość: Iza Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:28
          tak szkoda... powinno przyjsć wiecej normalnych ludzi i całe te
          scierwo z feministkami i pedalami na czele skopać...ależ był by to
          piekny dzień;))
          • Gość: Iza Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:31
            Ajj zapomniałam jeszce dodać że ta obleśna tęczowa flaga co sie
            pojawiła na manifestacji powinna zostać spalona!!!
            • Gość: ellen Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 10:58
              Weź się sama lepiej spal :O))) Będzie widowisko !!!
        • losiu4 Re: Szkoda ze tak malo osob przyszlo na manifesta 09.03.09, 07:55
          leo_bulero napisał:

          > Szkoda, ze tak malo osob przyszlo na manife...

          dlaczego szkoda? Wszak to oznaka normalności. A że jakiś tam ułamek
          procenta ludzi zdradza jakieś odchyły od normy - cóż. Wkalkulowane w
          ewolucję ;)

          Pozdrawiam

          Losiu
    • j-50 Re: Czym się różni feministka od geja? 08.03.09, 19:50
      Wyjaśniam zatem. Gej to jest statystycznie biorąc facet w sutannie.
      Feministka zaś to jest kobieta przejechana przez proboszcza mesiem
      po pijaku i domagająca się odszkodowania.
      • Gość: ... Re: Czym się różni feministka od geja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.09, 21:38
        Feminiska i gej to odmieńcy.Tak naprawde to sie róznia chociaz i to
        i to powinno isc do piachu.Gej naprzyklad lubi sex jednego dzisiaj
        na manifie mozna było zobaczyc (nosil jakis tam transparent) szedł
        lekkim okrakiem ciekawe co chwile wczesniej robił:D(bleeeee)
        natomiast feministka nikomu nie da zreszta co by sie dziwic kto by
        ja ruszył chba ze kijem:D
      • losiu4 Re: Czym się różni feministka od geja? 09.03.09, 07:57
        j-50 napisał:

        > Wyjaśniam zatem. Gej to jest statystycznie biorąc facet w
        > sutannie.

        statystycznie rzecz biorąco to są takie Biedronie. Nie wiem czy w
        sutanny się przebierają, ale to niewykluczone... Zwykłe częsci
        rowerowe sie nie afiszuja, bo im trochę wstydu zostało.

        Pozdrawiam

        Losiu
    • j-50 Manifa - powtarzać co roku! 08.03.09, 20:20
      Powtarzać co roku - będzie mniej księży w kroku!
    • wroclaw_xxii Dzień Kobiet róbmy na codzień. 08.03.09, 21:10
      A nie urządzając feministyczno - homoseksualne parady. Czy takie imprezy coś dadzą?
      • j-50 Re: Dzień Kobiet róbmy na codzień. 08.03.09, 21:17
        Powiem tobie prosto. Jak już sobie obetniesz i zostaniesz kobietą,
        to wtedy zobaczysz ile będziesz zarabiać i za co. A na razie możesz
        spoko dawać tyłka proboszczowi.
        • wroclaw_xxii Re: Dzień Kobiet róbmy na codzień. 08.03.09, 21:24
          Niestety w Polsce w "obronę praw Kobiet" angażują się w dużej mierze frustraci. M.in. tacy jak Ty.
    • Gość: pablo Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.as.kn.pl 08.03.09, 21:23
      Manifa = lewactwo = glupota
      • j-50 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 08.03.09, 21:26
        Myszy ci wędrują przez łeba.
    • wielki_czarownik Dlaczego kobieta zarabia mniej? 08.03.09, 22:18
      1. Bo może zajść w ciążę (ryzyko dla pracodawcy).
      2. Bo może oskarżyć o molestowanie seksualne (znowu ryzyko dla pracodawcy).
      3. Bo z reguły jest mniej wydajna (chodzi o prace fizyczne).

      Ergo jest gorszym i bardziej kłopotliwym pracownikiem. Nie jest to żaden seksizm a czysta logika.
      • losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? 09.03.09, 07:59
        wielki_czarownik napisał:

        > 3. Bo z reguły jest mniej wydajna (chodzi o prace fizyczne).

        umysłowe (poza nielicznymi wyjątkami) też. Wystarczy na listę
        patentów popatrzeć.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: obserwator Re: Dlaczego Gazeta kłamie? IP: *.e-wro.net.pl 09.03.09, 08:04
          na tej żałosnej paradzie było maksymalnie 100 może 120 osób!
          Specjalnie wczoraj tam byłem i liczyłem, bo wiedziałem , że
          następnego dnia np. Gazeta Wyborcza poda kłamliwą i zawyżoną
          informację o liczbie osób w tej manifestacji.
          Manipulacja i kałmstwo ale w imię czego?
          • losiu4 Re: Dlaczego Gazeta kłamie? 09.03.09, 08:51
            Gość portalu: obserwator napisał(a):

            > Manipulacja i kałmstwo ale w imię czego?

            w imię Idei, tudzież Postępu :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • Gość: ZWZ Re: Dlaczego Gazeta kłamie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.09, 17:52
              ...w imię tęczowego postępu.
          • Gość: Kleopatra Re: Dlaczego Gazeta kłamie? IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 17:26
            w imię czego ?

            w imię walki z Kosciołem oraz w imię zabijania niewinnych dzieci
            zwanego niewinnie samostanowieniem !

            Kobiety ! Nie dajcie się oszukiwać i manipulować - nie dajcie się
            namawiać do zabijania swoich własnych dzieci poczętych !

            Naród który zabija własne dzieci - jest narodem bez przyszłosci !
            mówił do nas Jan Paweł 2

            Prosił abyśmy bronili życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

            ALE TO BARDZO PRZESZKADZA NIEKTÓRYM KRĘGOM I GAZECIE WYBORCZEJ !

            Polacy będą bronić życia i nie będą zabijac własnych dzieci tak jak
            to robią Barbarzyńcy na zachodzie !

            Nie będziemy zabijać własnych poczętych dzieci ani eutanować
            starców ! Nie damy sobą manipulować.

            Mówię to w imieniu mądrych Kobiet, kochanych i pięknych. Takich
            które mają swiadomość kim są, i co jest cenne i ważne.

            NIE - dla zabójców dzieci poczętych !
            Kobiety kochają dzieci i nie będą ich zabijać własnych !
        • Gość: Kasia Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:39
          Nie przyszlo Ci do glowy, ze kobiety maja mniejsze szanse na
          dostanie stypendium naukowego, dofinansowania projektowego,
          otrzymania uwagi dla swoich rezultatow, a tym samym otrzymania prawa
          do patentu ? Droga to patentu to droga edukacyjno-finansowa. Jesli
          kobiety sa do pewnego stopnia spolecznie uposledzone na tej sciezce,
          oczywistym jest, ze bedzie ich mniej na liscie.

          Zobacz, jaka aplikacje ma Twoje rozumowanie do ponizszej sytuacji.

          Do XIX wieku prawie w ogole nie istnialy pisma o charakterze
          naukowym autorstwa kobiet. W drugiej polowie XX ta sytuacja zmienila
          sie drastycznie. Aplikujac Twoje rozumowanie, w polowie XX wieku
          kobiety nagle dostaly zastrzyku inteligencji - i zaczely publikowac
          jak szalone, natomiast wczesniej byly zapewne otepiale i leniwe.
          Jesli widzisz element absurdu w tej konkluzji, to przemysl jeszcze
          raz swoje przeslanki.
          • losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz 10.03.09, 09:23
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > Nie przyszlo Ci do glowy, ze kobiety maja mniejsze szanse na
            > dostanie stypendium naukowego, dofinansowania projektowego,

            szczerze? Nie przyszło mi. Może dlatego że te projekty są zazwyczaj
            fige warte i gdyby bnie usilne promowanie i dofinansowywanie przez
            różnorakie postępowe fundacje to nie miałyby prawa w ogóle się
            pokazać? Masz jakieś inne pomysły?

            > otrzymania uwagi dla swoich rezultatow, a tym samym otrzymania
            > prawa do patentu ?

            nie wiem gdzieś się i czego uczyła, ale chyba nie o patentach.

            > Droga to patentu to droga edukacyjno-finansowa.

            taka sama dla każdego. Na płeć się nie patrzy. Patrzy się na ew.
            zyski.

            > Jesli kobiety sa do pewnego stopnia spolecznie uposledzone na tej
            > sciezce, oczywistym jest, ze bedzie ich mniej na liscie.

            nie są upośledzone. Po prostu jest ich mniej. Wątpię by było to
            spowodowane jakimiś specjalnym dyskryminowaniem. Są po prostu
            gorsze "w te klocki".

            > Zobacz, jaka aplikacje ma Twoje rozumowanie do ponizszej sytuacji.
            > Do XIX wieku prawie w ogole nie istnialy pisma o charakterze
            > naukowym autorstwa kobiet. W drugiej polowie XX ta sytuacja
            zmienila
            > sie drastycznie. Aplikujac Twoje rozumowanie, w polowie XX wieku
            > kobiety nagle dostaly zastrzyku inteligencji - i zaczely
            publikowac
            > jak szalone,

            nie. Popatrz na to co owe prace przedstawiają. Chodzi mi o
            tzw. "twardą naukę. Matematyka, fizyka, chemia. Nie genderowe czy
            postmodernistyczne "dzieła naukowe".

            natomiast wczesniej byly zapewne otepiale i leniwe.

            alez skąd. Były takie jak są i teraz.

            > Jesli widzisz element absurdu w tej konkluzji, to przemysl jeszcze
            > raz swoje przeslanki.

            przemyślałem nieraz :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • Gość: Kasia Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz2 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 09:54
              >szczerze? Nie przyszło mi. Może dlatego że te projekty są zazwyczaj
              > fige warte

              Byc moze dlatego nie przyszlo Ci do glowy, bo dogmatycznie nie
              rozwazasz istotnych alternatyw. A one istnieja, bez wzgledu na to
              jaki swiatopoglad wyznajesz. I nie sadze, ze te projekty sa zawsze
              figi warte - nie istnieja zadne naukowe dowody na spowolnienie
              intelektualne kobiet w poszczegolnych dziedzinach. Jesli za brakiem
              mozliwosci spolecznych stalaby natura, prawdopodobnie zostaloby to
              dosc rygorystycznie uargumetowane naukowo.


              > taka sama dla każdego. Na płeć się nie patrzy. Patrzy się na ew.
              > zyski.

              Nie rozumiem dlaczego niektorym ludziom wizja ideologiczna tak
              bardzo przeslania swiat empiryczny. Gdybys chociaz zadal sobie
              troche trudu aby poszukac rzetelnych informacji na ten temat,
              znalazlbys setki analiz rynku zatrudnienia badz rynku edukacyjnego,
              ktore przecza Twoim odgornie przyjetym tezom.

              > nie. Popatrz na to co owe prace przedstawiają. Chodzi mi o
              > tzw. "twardą naukę. Matematyka, fizyka, chemia. Nie genderowe czy
              > postmodernistyczne "dzieła naukowe".


              Nie odpowiedziales na moje pytanie. Nie potarfisz wyjasnic w
              kategoriach 'naturalnych zdolnosci' skad ten deszcz intelektualistek
              w XX wieku. Szkoda.

              Poza tym o jakich pracach mowimy ? W ogole nie przyszly mi do glowy
              zadne genderowe dziela. Mowilam o pracach z zakresu logiki,
              matematyki, filozofii analitycznej i wszelkich innych przedmiotow. Z
              Twojego sposobu pisania i myslenia moge ocenic, ze nie masz za wiele
              wspolnego z akademia. Ale spoko, dla mnie to nie wada :) Chcialam
              tylko zauwazyc, ze w dziedzinie publikacji kobiet mozesz miec tyly :)
              • losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz 10.03.09, 12:36
                Gość portalu: Kasia napisał(a):

                > >szczerze? Nie przyszło mi. Może dlatego że te projekty są
                > > zazwyczaj fige warte

                > Byc moze dlatego nie przyszlo Ci do glowy, bo dogmatycznie nie
                > rozwazasz istotnych alternatyw.

                jak mieć alternatywę skoro nie ma z czego wybierać :)

                > A one istnieja, bez wzgledu na to jaki swiatopoglad wyznajesz.

                jakie? Dotowanie i promowanie nieudaczników, bo inaczej nie daliby
                sobie rady? Mówię o tych aspirujących do rangi naukowców. Czy
                fachowców od nawet rzeźbienia kozikiem w drewnie. Płeć jest mi
                obojętna.

                I nie sadze, ze te projekty sa zawsze
                > figi warte - nie istnieja zadne naukowe dowody na spowolnienie
                > intelektualne kobiet w poszczegolnych dziedzinach.

                mi wystarczy lista nagród Nobla z NAUK ŚCISŁYCH, lista konkretnych
                patentów i wynalazków. Przypominam raz jeszcze: nie patrzę na płeć.
                Patrzę na efekty. A że są takie a nie inne - nie moja wina.

                > Jesli za brakiem
                > mozliwosci spolecznych stalaby natura, prawdopodobnie zostaloby to
                > dosc rygorystycznie uargumetowane naukowo.

                a to już zależy co pod pojęciem "nauki" rozumiesz. Bo sam byłem
                wyprodukowałem kilku kobietom i badania i opracowania wyników
                tychże. Nie twierdzę że bez przyjemności się to odbyło ;)
                Intelektualnej, jak najbardziej ;)

                > Nie rozumiem dlaczego niektorym ludziom wizja ideologiczna tak
                > bardzo przeslania swiat empiryczny.

                tez tego nie rozumiem. I z tego powodu nie rozumiem ani feministek,
                ani ekologów, ani innych ludzi od postępu. Oni są impregnowani na
                empiryzm. I ową impregnację chcą zaszczepić wszystkim.

                Gdybys chociaz zadal sobie
                > troche trudu aby poszukac rzetelnych informacji na ten temat,
                > znalazlbys setki analiz rynku zatrudnienia badz rynku
                > edukacyjnego, ktore przecza Twoim odgornie przyjetym tezom.

                jakich? Moje tezy są proste jak kilo gwoździ: ma nie być żadnego
                promowania za płeć. Ale niestety tak nie ma. Z powodu działań
                postępowców i feministek. Postępowcy chcą czego innego: promować za
                płeć. I nawet nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę robią kobietom. Co
                i moja jedna czy druga znajoma przecwiczyła na własnej skórze. Bo
                starając się a to o pracę, a to zdając na studiach wchodząc po
                takich "wyzwolonych" kobietach z preferencjami mogły się przekonac,
                że egzaminator/pracodawca już patrzy przez przyzmat. Nie, nie płci.
                Tylko tego co jedna czy druga "feministka" przed nimi sobą
                zaprezentowały.

                > Nie odpowiedziales na moje pytanie. Nie potarfisz wyjasnic w
                > kategoriach 'naturalnych zdolnosci' skad ten deszcz
                intelektualistek
                > w XX wieku. Szkoda.

                nie potrafię. Bo ich tak prawde mówiąc nie ma. Poza paroma
                WYJĄTKAMI. No chyba że kpienie z niepełnosprawnej dziewczynki przez
                Panią Profesor uznajesz za "szereg intelektualistek". Jeśli tak, to
                ja dziękuję za "intelektualistki". Konkret. Skłodowska-Curie,
                Noether - to rozumiem. W polityce: M. Thatcher, w publicystyce śp.
                Fallacci, może jeszcze kogoś by tam znalazł. I na tym konczy sie
                ów "szereg". No i takie kobiety szanuję. Za ich umysł, czyli
                intelektualnie :)

                > Poza tym o jakich pracach mowimy ? W ogole nie przyszly mi do
                > glowy zadne genderowe dziela.

                a mi tak. Bo w powaznych naukach kobiet jak na lekarstwo. Przykre,
                ale prawdziwe. Natomiast w genderach czy innych postmodernistycznych
                psychoanalizach - zatrzęsienie.

                > Mowilam o pracach z zakresu logiki,
                > matematyki, filozofii analitycznej i wszelkich innych przedmiotow.

                z przykrością stwierdzic muszę, że kobiet zapisanych złotymi
                zgłoskami w ww. dziedzinach tam baaaaardzo mało. I tak z ciekawości:
                co to takiego "filozofia analityczna" tudzież "wszelkie inne
                przedmioty"?


                > Z Twojego sposobu pisania i myslenia moge ocenic, ze nie masz za
                > wiele wspolnego z akademia.

                dobrze oceniłaś. Z akademią mam niewiele - poza oczywista
                studentkami - wspólnego :) A studentki lubię. Cóż, hetero jestem, to
                jakbym mógł nie lubić :)

                > Ale spoko, dla mnie to nie wada :)

                się cieszę :)

                > Chcialam
                > tylko zauwazyc, ze w dziedzinie publikacji kobiet mozesz miec
                tyly :)

                chyba dość spore, bo o jakimś przełomowym wynalazku lub odkryciu,
                nie mówiąc o naukowej publikacji zrobionej przez kobietę jakoś
                faktycznie ostatnimi czasy nie słyszałem. Publikacji w Charakterach
                czy podobnych, nawet wydawanych w nieludzkich językach, nie wliczam
                w osiągnięcia naukowe, żeby nie było niedomówień

                Pozdrawiam

                Losiu
                • Gość: Kasia Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz3 IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:27
                  > jak mieć alternatywę skoro nie ma z czego wybierać :)

                  O tym wlasnie pisalam.

                  > mi wystarczy lista nagród Nobla z NAUK ŚCISŁYCH, lista konkretnych
                  > patentów i wynalazków. Przypominam raz jeszcze: nie patrzę na
                  płeć.
                  > Patrzę na efekty. A że są takie a nie inne - nie moja wina.

                  Chyba zartujesz. W jaki sposob mozesz oczekiwac, ze jakas kobieta
                  dostanie nagrode nobla, jesli nie ma nawet wstepu na uniwersytet ???
                  Zagalopowales sie :)
                  Natomiast jesli chodzi o czasy wspolczesne, to widocznie nie wiesz,
                  jak dziala nauka. Nauka to pewien obowiazujacy paradygmat regulowany
                  przez srodowisko spoleczne naukowcow. Aby rozpoczac badania nad
                  danym tematem, Twoj projekt musi byc zaaprobowany przez supervisora.
                  Nastepnie, projekt musi dostac dofinansowanie. W dalszej kolejnosci,
                  musisz opublikowac z sukcesem wyniki swoich badan. I jeszcze w
                  dalszej kolejnosci, odpowiednie srodowiska naukowe musza sie do tego
                  ustosunkowac.

                  Na KAZDYM etapie moze wystapic dyskryminacja ze wzgledu na plec - i
                  wystepuje ona, jak pokazuja eksperymenty socjologiczne. Mimo
                  zblizonego meritum prac, to mezczyzni sa preferowani przez
                  supervisorow. Podobnie, mimo takiego samego meritum projektu, to
                  mezczyzna dostanie w pierwszej kolejnosci dofinansowanie. Podobnie,
                  to artykuly mezczyzn, mimo jednakowej innowacyjnosci, maja wieksze
                  szanse zostac opublikowane w renomowanych journalach i to prace
                  mezczyzn maja wieksza szanse byc zauwazone. Dlaczego ? poniewaz w
                  ocenie jakosci i tresci pracy BARDZO czesto kierujemy sie
                  stereotypami. Nie wszystko jest tak transparentne, jak by sie moglo
                  wydawac. Osadami i decyzjami kieruja czynniki nierzadko podswiadome,
                  na ktorych uksztaltowanie wplywa kultura.

                  Dlatego tez wiele wybitnych naukowcow-kobiet bylo pomijanych przy
                  nagrodach lub wyroznieniach. W biologii masz tego mnostwo, genetyce
                  rowniez, chociazby sprawa odkrycia DNA.

                  Fakty te nierzadko sa potem uznawane przez samych
                  dystrybutorow 'prestizu': nierzadko przyznaja sie oni, ze 'w tamtych
                  czasach, mianowac kobiete na takie i owakie stanowisko, to bylby
                  skandal'

                  A jesli chodzi o zaslepienie na rzeczywistosc, to niestety zdradzasz
                  tego oznaki.

                  Nie potarfisz wziac pod uwage: a)wyraznych badan empirycznych
                  dotyczacych dyskryminacji kobiet z zakresu socjologii, ekonomii i
                  psychologii. Te badania istnieja i zostaly przeprowadzone nierzadko
                  przez grupe ekspertow z danej dziedziny. Ponadto istnieja
                  socjologiczne eksperymenty, polegajace na wnikaniu obserwatora do
                  danego srodowiska bez ujawnienia sie. Swiadcza one bezpardonowo, ze
                  w przydziale pracy/stanowiska/placy plec sie liczy.

                  Co do kobiet, ktore wymieniles. To, ze odznaczasz sie ignorancja
                  odnosnie innych dziedzin wiedzy i ze nawet o dziedzinach takich jak
                  biologia nie wiesz za duzo, nie oznacza, ze Twoja wiedza determinuje
                  fakty. W chemii/biologii/fizyce/logice jest znacznie wiecej kobiet
                  na tym poziomie. Twoim problemem jest to, ze nie interesujesz sie
                  tym, wiec nie wiesz. To ze pare nazwisk jest dostepne masom i
                  zostaly one spopularyzowane, nie oznacza, ze reszta nie istnieje.

                  > a mi tak. Bo w powaznych naukach kobiet jak na lekarstwo. Przykre,
                  > ale prawdziwe. Natomiast w genderach czy innych
                  postmodernistycznych
                  > psychoanalizach - zatrzęsienie.

                  Jak wyzej.


                  Filozofia analityczna to metoda uprawiania filozofii kladaca nacisk
                  na wywod logiczny, matematyke i autorytet nauk scislych.
                  • losiu4 Re: Dlaczego kobieta zarabia mniej? Mam odpowiedz 18.03.09, 13:26
                    Gość portalu: Kasia napisał(a):

                    > > jak mieć alternatywę skoro nie ma z czego wybierać :)

                    > O tym wlasnie pisalam.

                    a to się cieszę, złapaliśmy jakąś platformę porozumienia :)

                    > > mi wystarczy lista nagród Nobla z NAUK ŚCISŁYCH, lista
                    > > konkretnych patentów i wynalazków. Przypominam raz jeszcze: nie
                    > > patrzę na płeć.
                    > > Patrzę na efekty. A że są takie a nie inne - nie moja wina.

                    > Chyba zartujesz. W jaki sposob mozesz oczekiwac, ze jakas kobieta
                    > dostanie nagrode nobla, jesli nie ma nawet wstepu na
                    > uniwersytet ???

                    jak nie ma jak ma. Ba powiem więcej, ponoć kobiet po uniwerkach
                    pałęta się więcej niż mężczyzn. Tylko wypada sobie zadać pytanie: PO
                    CO. Do parzenia kawy wystarczy jedna na kilkudziesięciu naukowców i
                    wcale nie musi mieć tytułu naukowego. Są oczywista wyjątki. Ale to
                    są wyjątki.

                    > Zagalopowales sie :)

                    wiem, lubię to :) od czasu do czasu oczywista :)

                    > Natomiast jesli chodzi o czasy wspolczesne, to widocznie nie
                    wiesz,
                    > jak dziala nauka. Nauka to pewien obowiazujacy paradygmat
                    regulowany
                    > przez srodowisko spoleczne naukowcow.

                    kobitko, zawsze tak było. I zawsze było tak, że kobiet było mniej
                    jeśli chodzi o wynalazki i inne takie. Taka skala. Kobiety jeśli
                    chodzi o inteligencję mają bardziej "płasko", czyli dużo na poziomie
                    średnim a mało po ekstremach, czyli mało geniuszy i mało tumanów. U
                    mężczyzn jest inaczej :)

                    > Aby rozpoczac badania nad danym tematem, Twoj projekt musi byc
                    > zaaprobowany przez supervisora. Nastepnie, projekt musi dostac
                    > dofinansowanie. W dalszej kolejnosci, musisz opublikowac z
                    > sukcesem wyniki swoich badan. I jeszcze w
                    > dalszej kolejnosci, odpowiednie srodowiska naukowe musza sie do
                    > tego ustosunkowac.

                    to chyba w miarę normalna droga, czyż nie? Ech, przypomniała mi się
                    anegdota o Einsteinie i setce (bodajże) niemieckich naukowców :) Da
                    się? Alez da sie, tylko trzeba coś sobą reprezentować.

                    > Na KAZDYM etapie moze wystapic dyskryminacja ze wzgledu na plec -
                    > i wystepuje ona, jak pokazuja eksperymenty socjologiczne.

                    wiesz,zacznijmy od tego ze nie uważam socjologii, psychologii czy
                    innych za naukę jako taką. Zbyt wiele obliczeń (hehehe, matma,
                    której tym "naukowcom" najwyraźniej brakuje) wykonalem na zamówienie
                    pod założoną tezę by w to wierzyć. A w ogóle to na każdym etapie to
                    może wystąpić dyskryminacja dowolna. A to za kolor włosów, a to za
                    brak włosów a to za cokolwiek innego.

                    > Mimo zblizonego meritum prac, to mezczyzni sa preferowani przez
                    > supervisorow.

                    nie rozumiem pojęcia "zbliżonego meritum prac". Rozumiem efekty. A
                    przede wszystkim przynajmniej prace wstępne, po których supervisorzy
                    (czy jak ich tam zwał) mogą stwierdzić co jaka praca rokuje. I tak
                    do mnie mów.

                    > Podobnie, mimo takiego samego meritum projektu, to
                    > mezczyzna dostanie w pierwszej kolejnosci dofinansowanie.

                    przykre. Widocznie rokuje lepiej. Dla nauki to jest dobre,
                    dla "postępu" najwyraźniej nie.

                    Podobnie,
                    > to artykuly mezczyzn, mimo jednakowej innowacyjnosci, maja wieksze
                    > szanse zostac opublikowane w renomowanych journalach i to prace
                    > mezczyzn maja wieksza szanse byc zauwazone.

                    jakie?

                    > Dlaczego ? poniewaz w ocenie jakosci i tresci pracy BARDZO czesto
                    > kierujemy sie stereotypami.

                    nie zawsze.

                    > Nie wszystko jest tak transparentne, jak by sie moglo
                    > wydawac.

                    nie jest i nigdy nie bedzie. Nie wiem skąd u Ciebie taki optymizm.
                    Przełożony/przełożona też człowiek i będzie - prócz treści pracy -
                    sądzil po swojemu. Raz czy drugi może przegiąć. Więcej nie, bo
                    ośmieszy np. katedrę którą prowadzi.

                    > Osadami i decyzjami kieruja czynniki nierzadko podswiadome,
                    > na ktorych uksztaltowanie wplywa kultura.

                    a w czym kłopot?

                    > Dlatego tez wiele wybitnych naukowcow-kobiet bylo pomijanych przy
                    > nagrodach lub wyroznieniach.

                    nie było rażacych pomijań

                    > W biologii masz tego mnostwo, genetyce
                    > rowniez, chociazby sprawa odkrycia DNA.

                    które to fakty jeśli chodzi o DNA? i biologii?

                    > Fakty te nierzadko sa potem uznawane przez samych
                    > dystrybutorow 'prestizu': nierzadko przyznaja sie oni, ze 'w
                    > tamtych czasach, mianowac kobiete na takie i owakie stanowisko, to
                    > bylby skandal'

                    nie byłby. Byłby gdyby powołali, bo kobiety były _zazwyczaj_ gorsze.
                    Wyjątki się zdarzały gdyż podobie nie powoywano pewnych mężczyzn ze
                    względu na to czy tamto. Smutne.

                    > A jesli chodzi o zaslepienie na rzeczywistosc, to niestety
                    > zdradzasz tego oznaki.

                    łoj tam :)

                    > Nie potarfisz wziac pod uwage: a)wyraznych badan empirycznych
                    > dotyczacych dyskryminacji kobiet z zakresu socjologii, ekonomii i
                    > psychologii. Te badania istnieja i zostaly przeprowadzone
                    > nierzadko przez grupe ekspertow z danej dziedziny.

                    jeszcze raz powtórzę. Ze względu na swego czasu dość bliską
                    znajomość z tymi "naukami" pod względem opracowań "pod temat", nie
                    przyjmuję tychże jako nauki (choć gdyby badania obiektywnie
                    prowadzono - kto wie, może bym się przekonał). Sorry, moje
                    uprzedzenie. Choć jeszcze w tej ekonomii jakiegoś sensu bym się
                    dopatrzył...

                    > Ponadto istnieja
                    > socjologiczne eksperymenty, polegajace na wnikaniu obserwatora do
                    > danego srodowiska bez ujawnienia sie. Swiadcza one bezpardonowo,
                    > ze w przydziale pracy/stanowiska/placy plec sie liczy.

                    a czemu miałaby się nie liczyć? Obojnakami jesteśmy czy jak? Zależy
                    gdzie kogo i na jakie stanowisko szukasz.

                    > Co do kobiet, ktore wymieniles. To, ze odznaczasz sie ignorancja
                    > odnosnie innych dziedzin wiedzy i ze nawet o dziedzinach takich
                    > jak biologia nie wiesz za duzo, nie oznacza, ze Twoja wiedza
                    > determinuje fakty.

                    moja wiedza w dziedzinie faktów jest wiedzą w dziedzinie faktów :)
                    no nie daj się prosić, daj tę listę noblistów. Masz inną listę niż
                    ja - chętnie Cię przeproszę, zweryfikuję listę i posypię głowę
                    popiołem gdybym się mylił.

                    > W chemii/biologii/fizyce/logice jest znacznie wiecej kobiet
                    > na tym poziomie.

                    GDZIE?

                    > Twoim problemem jest to, ze nie interesujesz sie
                    > tym, wiec nie wiesz.

                    nie wiem kto komu kawę parzy. I jedni i drugie są na tym samym
                    uniwerku. Kobiet ponoć jest więcej.

                    > To ze pare nazwisk jest dostepne masom i
                    > zostaly one spopularyzowane, nie oznacza, ze reszta nie istnieje.

                    ależ istnieje. Sam wiem, bo jednej takiej pani od fizyki oscyloskop
                    musiałem nastawić i wytłumaczyć co to za dziwne "curvy" się
                    wyświetlają i dlaczego raz są węższe, a raz szersze, i co to w ogóle
                    znaczy (a pojecia nie miała co w ogóle ogląda) w zależności od tego
                    jak się odpowiednią gałkę przekręci. No dobra, znęcał się nie będę:
                    jest wiele kobiet co znają się na rzeczy, robią swoje i wyniki
                    uzyskują. Dają sobie bardzo dobrze radę. Spotykają się z
                    uprzedzeniami, ale zwalczają je na drodze pracy, nie feministycznego
                    widzimisię. Różnicu paniała?

                    > Filozofia analityczna to metoda uprawiania filozofii kladaca
                    > nacisk na wywod logiczny, matematyke i autorytet nauk scislych.

                    Patrz: Sokal Hoax :) Czy się mylę?

                    Pozdrawiam

                    Losiu
    • losiu4 Kobieca Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 08:39
      "Manifa ruszyła w samo południe spod Pręgierza. Demonstrujący,
      głównie kobiety przemaszerowali wokół Rynku skandując
      hasła: "Kobiety do Sejmu, panowie do garów";"

      a broni im kto kobietom kandydowania do sejmu? A ze same kobiety nie
      chcą na poszczególne dni tygodnia głosować - cóż. Widocznie są
      mądrzejsze niż tzw. feministka z papierkiem po jakimś genderze.

      "Prawa kobiet, prawami człowieka",

      a czego się kobietom odmawia co to niby jest człowiekowi prawem
      przypisane?

      ""Chcemy zdrowia, nie zdrowasiek","

      więc dla Waszego zdrowia, drogie feministki: więcej zdrowasiek,
      mniej pałetania się bez sensu po mieście w nieciekawą pogodę.

      "Jesteśmy silne, razem silniejsze",

      to jakaś mantra? Silny się nie przechwala, bo wie że jest silny.

      "Chłopaki też płaczą".

      się zdarza.

      "Wiele osób niosło ze sobą transparenty: "Płaca za pracę, nie za
      płeć","

      też jestem za tym hasłem. Ale zdaje sie iż feministkom coś się
      pomyliło. Przecież to one chcą płace za płeć, nie za pracę.

      " "W bólu rodzić nie będę","

      to rodź bez bólu, broni kto? albo w ogóle nie rodź.

      ""Dom to nie ring","

      a kto tak twierdzi? Feministki? To niech nie robią ringu z domu.

      "Piłeś, nie bij, biłeś, spadaj".

      co to znowu za durne hasło?

      "- We Wrocławiu, mieście tolerancji, chcemy przypomnieć, że kobiety
      nadal postrzegane są przez pryzmat płci, a nie np. swoich
      kompetencji zawodowych - mówiła Monika Kaznocha z Centrum Praw
      Kobiet, organizatora Manify. "

      nie wiem co sobie feministki wyobrażają. Za ich fantasmagorie nikt
      normalny nie powinien odpowiadać.

      "W pochodzie szła z transparentem m.in. europosłanka Lidia Geringer
      d'Oedenberg. Mówiła, że w Polsce kobiety wciąż są dyskryminowane. -
      Widać to choćby w polskim parlamencie, ale w europarlamencie też.
      Polska ma tam najsłabszą reprezentację kobiet, po Cyprze i Malcie -
      argumentowała.

      ale co to za argument? Na to że kobiety nie nadają się do polityki?
      Jak tak, to tej poslance wyjątkowo sie udalo. Promowanie na siłę, bo
      w normalnej politycznej i demokratycznej walce kobiety nie dają
      sobie po prostu rady? Dzieki fest za takich "obrońców".

      "Manifę próbowało zakłócić kilku łysych mężczyzn, którzy
      krzyczeli "Precz z faszyzmem i feminizmem". Zostali szybko
      przekrzyczani."

      hehehe. Porządna przekupka każdego przekrzyczy. Łysego też :)

      Irena Kamińska, przewodnicząca Partii Kobiet na Dolnym Śląsku i
      Opolszczyźnie: - Domagamy się równego traktowania, tolerancji,
      partnerstwa, równych szans dla kobiet, skutecznej ochrony przed
      przemocą

      ależ to wszystko mają kobiety zapewnione, ba powiem wiecej, są też
      chronione, by np. nie zmuszano ich do dźwigania większych cieżarów.
      przemoc względem każdego człoieka jest też ścigana? To kobieta to
      jakieś takie cuś jest, co to niby nie jest chronione odpowiednimi
      paragrafami? Może ta Pani Kamińska pokaże paragraf, który np. mówi,
      że za danie za przeproszeniem w mordę nie jest karane, jeśli kobietę
      się uderzy?

      "i rzetelnej edukacji seksualnej. W Polsce nadal pokutuje
      przekonanie, że kobieta to gorszy gatunek."

      tak nierówno pod sufitem to tylko feministki mają. I tylko w ich
      głowach pokutuje przekonanie że kobiety to gorszy gatunek.

      "Od zerówki uczy się, że chłopcy są dobrzy z matematyki, a
      dziewczynki z robótek ręcznych."

      średnio rzecz biorąc są gorsze z matmy, nie ma się co oszukiwać.

      Nadal aż 42 proc. wszystkich Polek nie pracuje, a te które pracują
      są dużo gorzej wynagradzane od mężczyzn.

      a czyja to wina że nie pracuja lub zarabiają mniej, prócz samych
      kobiet? Ja tam nie jołczę, że mniej od kolegi zarabiam, tylko biorę
      się do roboty, a jak mi się nie podoba to szukam lepszej pracy.
      Tylko feministki najwyraźniej szukają lewego sposobu, by się nie
      narobić, a zarobić.

      "Wrocławską Manifę współorganizowały: Partia Kobiet, Kampania
      Przeciwko Homofobii, Amnesty International i popierająca
      transseksualistów "Transfuzja"."

      no cóż. Kwiat postepu.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: malinka lepiej by sobie cytologię i mammografię zrobiły, IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.09, 09:04
      zamiast niepotrzebnie tracić energię.
    • Gość: malinka A w tym czasie normalne dziewczyny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.03.09, 09:16
      ze swoimi facetami w kawiarni, na spacerze, w kinie, obdarowane
      kwiatami, drobnymi prezencikami. Docenione, dopieszczone.
      Uśmiechnięte, szczęśliwe. Czują się prawdziwymi kobietami.

      Drogie feministki, wybór należy do was. (tak przecież o to "prawo
      wyboru" walczycie!)
    • Gość: gruha Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.tvk.torun.pl 09.03.09, 11:01
      losiu nie bede sie znirzal do twojego poziomu. ja mam zone, a ty
      jak sie domyslam tylko partnerke co ci wlasnie z loza wyskoczyla.
      wiec grzeszysz chopie. oj grzeszysz.
      prawda jest taka, ze po manifie wszyscy sie rozejda. i ci co byli za
      i ci co byli przeciw. czesc sie spotka na oddzialach polozniczych i
      wtedy beda jaja. rzeczywistosc jest szersza niz ideologiczne spory.
      moja zona miala nieprzyjemnosci w gabinecie ginekologicznym. a
      odzdzial polozniczy w miescie gdzie mieszkam, wzbudza strach u
      zdrowych kobiet w cizay. i tyle w temacie. glupot o pedalach czy
      ksiezach nie bede pisal. bo poziom tej dyskusji siega rynsztoku.
      pozdro normalnych dyskutantow.
      • losiu4 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 09.03.09, 12:16
        Gość portalu: gruha napisał(a):

        > losiu nie bede sie znirzal do twojego poziomu.

        a wolno Ci :) się zniżaj :)

        > ja mam zone, a ty
        > jak sie domyslam tylko partnerke co ci wlasnie z loza wyskoczyla.

        za dużo domysłów :) zresztą nawet jakby, to powinieneś pochwalić.
        Żadnych związków i zobowiązań. To staromodne i ciemnogrodzkie jest.
        Mam Ci przypomnieć politpoprawnościowe mantry?

        > wiec grzeszysz chopie. oj grzeszysz.

        cóż, moje prawo. Róbta co chceta, czyż nie? :) co mi jakiś katabas
        będzie gadał o jakiejś odpowiedzialności, o kochaniu (nie, nie tym
        które rozumieją nastolatki chowane na seksualnych lekcjach), o
        normalnym związku mężczyzny z kobietą opartym na miłości i
        poszanowaniu mówię.

        > prawda jest taka, ze po manifie wszyscy sie rozejda. i ci co byli
        > za i ci co byli przeciw.

        już się rozeszli. Nie wiem o co właściwie tym postępowcom od siedmiu
        boleści chodzi. Bo ogromna wiekszość związków jest normalna. I ani
        kobieta ani mężczyzna zmian nie chce. To tylko lewi spece od
        uszczęśliwiania ludzi coś tam kombinują i wmawiaja że powinno byc
        po ich myśli.

        > czesc sie spotka na oddzialach polozniczych i
        > wtedy beda jaja.

        nie będzie jaj. Na tych oddziałach są zazwyczaj rozsądni ludzie.
        Kobiety także. Ba, śmiałbym twierdzić że jest ich tam większość. O
        personel mi chodzi, żebyś się słówek nie czepiał.

        > rzeczywistosc jest szersza niz ideologiczne spory.

        rzeczywistość jest taka, że grupka wyszczekańców stara się narzucić
        swoje przekonania wszystkim. Także samym kobietom. I nie ściemniaj,
        bo kobiety prawo głosu to mają od ładnych "paru" lat, a jakoś na
        nawiedzeńców spod różnych tęczowych czy innych sztandarów głosować
        nie chcą. Kłopot jest taki, że ci wyszczekańcy mają silną przewagę w
        mediach, więc się wydaje że jest ich większość.

        > moja zona miala nieprzyjemnosci w gabinecie ginekologicznym.

        moja znajoma też.

        > a odzdzial polozniczy w miescie gdzie mieszkam, wzbudza strach u
        > zdrowych kobiet w cizay. i tyle w temacie.

        to źle. I jako normalny chłop jak najszybciej powinieneś lecieć i
        gardłować za rozgonieniem tego towarzycha spod znaku feministek,
        biedroniów czy innych enefzetów. Dla dobra Twojej żony. Bo z tego co
        piszesz, to za światłej ochrony ze strony MinZdrowia, akcji
        feministek, co to kobietom mają pomagać, to bardziej weterynarz dba
        o mojego psa, niż lekarz od ginekologii dba o Twoją Żonę. Zastanów
        się dlaczego tak jest. I tyle w tym temacie.

        > glupot o pedalach czy ksiezach nie bede pisal.

        a pisz. Popatrz na współorganizatorów. Coś o gejach, lesbijkach,
        tranwestytach no i przyczepka jakiejś AI, co to pod każdy "postęp"
        się podczepia... Mam znowu zacytować ostatnie zdania artykułu?
        Księża Manify nie współorganizowali. No chyba że masz inne dane.
        Skup sie na faktach, nie na wybiórczej propagandzie.

        > bo poziom tej dyskusji siega rynsztoku.
        > pozdro normalnych dyskutantow.

        znaczy, ale o co chodzi?

        Pozdrawiam

        Losiu
    • Gość: WK 200 osób w "Manifie" IP: *.ig.pwr.wroc.pl 09.03.09, 11:05
      Cóż za niesłychanie ważne wydarzenie.
      Wczoraj w niedzielnych mszach we wrocławskich kościołach wzięło
      udział zapewne kilkadziesiąt tysięcy osób czyli było to wydarzenie o
      skali kilkaset razy większej.
      Rozmiar ma znaczenie.
      • losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" 09.03.09, 12:17
        Gość portalu: WK napisał(a):

        > Cóż za niesłychanie ważne wydarzenie.
        > Wczoraj w niedzielnych mszach we wrocławskich kościołach wzięło
        > udział zapewne kilkadziesiąt tysięcy osób czyli było to wydarzenie
        o
        > skali kilkaset razy większej.
        > Rozmiar ma znaczenie.

        i to jest kłopot. Zdaje się światłe rady pewnego włoskiego komunisty
        trafiły na żyzny grunt.

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:33
        Rozmawiar ma znaczenie.

        Obawiam sie, ze jestes w bledzie. Wartosci idei nie mierzy sie
        liczba popierajacych ja osob. W przeciwnym razie musielibysmy uznac,
        ze wszystkie dotychczasowe rezimy byly wysoce warotsciowymi ideami,
        natomiast wszelkie grupy mniejszosciowe stojace w opozycji promowaly
        idee bezwartosciowe. Nie sadze, zeby to byla konkluzja, ktora
        poparloby wielu z nas.
        • losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) 10.03.09, 09:56
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Rozmawiar ma znaczenie.
          > Obawiam sie, ze jestes w bledzie. Wartosci idei nie mierzy sie
          > liczba popierajacych ja osob. W przeciwnym razie musielibysmy
          > uznac, ze wszystkie dotychczasowe rezimy byly wysoce warotsciowymi
          > ideami,

          no i popelniasz zasadniczy błąd. Ludzie zazwyczaj nie popierali tych
          reżimów. Zostali zmuszeni PRZEZ MNIEJSZOŚĆ (tak, droga kobito, PRZEZ
          MNIEJSZOŚĆ, ale zorganizowaną) i w końcu na siłę wyuczeni by je
          popierać. I to dość sporą siłę. Na samej Ukrainie ładnych paręnaście
          milionów ludzi z głodu było zeszło zanim reszta co przeżyła się
          nauczyła popierać reżim. Więc zauważ trafnośc spostrzeżenia pewnego
          mądrego człowieka. Że tak sparafrazuje:

          do tego by zło zatryumfowało, wystarczy bierność wobec zła. Tak,
          bierność, której to bierności na siłę chce sie wyuczyć a to pod
          hasłami tolerancji, a to pod hasłami innego postępu.

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 10:01
            Ludzie zazwyczaj nie popierali tych
            > reżimów. Zostali zmuszeni PRZEZ MNIEJSZOŚĆ (tak, droga kobito,
            PRZEZ
            > MNIEJSZOŚĆ, ale zorganizowaną) i w końcu na siłę wyuczeni by je
            > popierać.

            Brak znajomosci historii, ale postaram sie wylumaczyc Ci to jezykiem
            logiki.

            Po pierwsze, zanim np. Hitler czy ktokolwiek inny doszedl do
            wystarczajacej wladzy, aby moc kogos zmusic do poparcia swojej
            partii, musial zostac WYBRANY. Podobnie, zanim rewolucjonisci czy to
            we Francji czy to w Rosji zdobyli wladze, musieli posiadac
            odpowiednie ZAPLECZE spoleczne, aby dojsc do glosu. Mam nadzieje, ze
            teraz juz rozumiesz.

            Co do 'wyuczenia'. Podobnego myslenia moglabym uzyc odnosnie
            reprezentacji na Manifie. Wiekszosc osob zostala 'WYUCZONA', ze
            feminizm jest niepotrzebny. Osoby te zwykle nie sa na tyle
            samodzielnie myslec, aby umiec samemu przeanalizowac rzeczywistosc.
            • losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) 10.03.09, 13:54
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > Ludzie zazwyczaj nie popierali tych
              > > reżimów. Zostali zmuszeni PRZEZ MNIEJSZOŚĆ (tak, droga kobito,
              > PRZEZ
              > > MNIEJSZOŚĆ, ale zorganizowaną) i w końcu na siłę wyuczeni by je
              > > popierać.

              > Brak znajomosci historii, ale postaram sie wylumaczyc Ci to
              > jezykiem logiki.

              a o jakim braku historii mówisz? A tak poza tematem: logika to nie
              jest język kobiet. Przynajmniej znaczacej ich większości ;)

              > Po pierwsze, zanim np. Hitler czy ktokolwiek inny doszedl do
              > wystarczajacej wladzy, aby moc kogos zmusic do poparcia swojej
              > partii, musial zostac WYBRANY.

              owszem, oszołomionych ichniejszą politpoprawnościową propagandą.
              Dlatego mniejszość do władzy doszła. I we Francji, i w Niemczech i w
              Rosji. Kosztowało to zgaszenie setek milionów światełek życia. Te
              zgaszone światełka to głównie zwykli ludzie, co to swego czasu złu
              się nie przeciwstawili, tylko chcieli mieć "święty spokój". No i tak
              poza konkursem: może ta demokracja to wcale nie jest taki dobry
              pomysł? Sądząc po liczbie wojen i ofiar chociażby?

              > Podobnie, zanim rewolucjonisci czy to
              > we Francji czy to w Rosji zdobyli wladze, musieli posiadac
              > odpowiednie ZAPLECZE spoleczne, aby dojsc do glosu.

              nie mieli. Byli zorganizowani. Trafili na korzystny czas. I to
              wykorzystali. Powiedz jakiemuś zgilotywanemu czy posiadającemu
              pocisk pistoletowy w potylicy, że głosowali za tym co im się stało.

              ani jedni, ani drudzy ani trzeci nie mieliby ŻADNEGO poparcia gdyby
              zwykli ludzie postawili się złu. Nie postawili się (lub zostali
              zbałamuceni "postępowymi" hasłami), więc dostali dość solidnie po
              tyłku. Na grube setki milionów istnień. Więc myśl kobitko, myśl ;)

              > Mam nadzieje, ze teraz juz rozumiesz.

              co niby mam rozumieć?

              > Co do 'wyuczenia'. Podobnego myslenia moglabym uzyc odnosnie
              > reprezentacji na Manifie. Wiekszosc osob zostala 'WYUCZONA', ze
              > feminizm jest niepotrzebny. Osoby te zwykle nie sa na tyle
              > samodzielnie myslec, aby umiec samemu przeanalizowac
              rzeczywistosc.

              niestety musżę stwierdzić że wręcz przeciwnie. W szkołach uczy
              się "postępu i tolerancji". Pamiętasz może aferę z
              biedrobniowatymopodobnymi? W życiu by mi do glowy nie przyszło by
              ingerować w wychowawczy proces stanowiony przez NORMALNYCH rodziców,
              których jest stanowcza wiekszość. Natomiast biedroniowatym i innym
              postępowcom jak najbardziej to do głowy przychodzi. I na tych
              NORMALNYCH swoje przekonania wymuszają. Podpierają się argumentami,
              że jakieś patologie się zdarzają. Tylko klopot jest taki, że
              owi "postempofffcy" z patologii starają się czynić normę, a z normy -
              nienormalność.

              Pozdrawiam

              Losiu
              • Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:36
                > a o jakim braku historii mówisz? A tak poza tematem: logika to nie
                > jest język kobiet. Przynajmniej znaczacej ich większości ;)

                Ciesze sie, ze to powiedziales. Dzieki temu niechcacy potwierdziles
                moja teze o swoim braku logiki :). Nie sadze, aby jakakolwiek
                logicznie myslaca osoba, mogla proponowac logicznie niepoprawne
                wnioski. Jestes przykladem osoby, ktora swietnie potwierdza baze
                uprzedzeniowa wobec kobiet i brak logiki w argumentacji.

                Ja dalam Ci kredyt zaufania, argumentujac logicznie, ale skoro
                logika to nie jest Twoj jezyk, to nie wiem jakiego mam uzyc. Innym
                sie nie posluguje. Bez wzgledu na to, co sobie myslisz :)

                > nie mieli. Byli zorganizowani. Trafili na korzystny czas. I to
                > wykorzystali. Powiedz jakiemuś zgilotywanemu czy posiadającemu
                > pocisk pistoletowy w potylicy, że głosowali za tym co im się stało.

                Dziekuje za przyznanie mi racji. 'Trafic na korzystny czas' oznacza
                wlasnie trafic na korzystna sytuacje SPOLECZNA. Hitler otrzymal
                olbrzymie poparcie spoleczne zanim doszedl do wladzy - m.in. dlatego
                kwestia nazizmu jest tak szokujaca.

                W szkołach uczy
                > się "postępu i tolerancji".

                Co ? Przepraszam, ale nie wiem do jakich szkol uczeszczales. Jesli
                sadzisz, ze w polskiej szkole uczy sie postepu i tolerancji, to
                musisz ponownie odwiedzic swoja placowke edukacyjna.

                I na tych
                > NORMALNYCH swoje przekonania wymuszają.

                Przepraszam, co to znaczy 'normalny' ? Bo widzisz, moze sie jeszcze
                nie skapnales, ale na swiecie istnieje multum wersji
                konceptu 'normalny'. Zapewne nie masz monopolu na 'normalnosc'. I
                nie wiem skad ta idea.

                • losiu4 Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) 18.03.09, 14:30
                  Gość portalu: Kasia napisał(a):

                  > > a o jakim braku historii mówisz? A tak poza tematem: logika to
                  > > nie jest język kobiet. Przynajmniej znaczacej ich większości ;)

                  > Ciesze sie, ze to powiedziales. Dzieki temu niechcacy
                  > potwierdziles moja teze o swoim braku logiki :)

                  znaczy czyim braku? :) bo logika to nie jest język kobiet. Język
                  kobiet to język niedopowiedzeń i liczenia na to że je ktoś
                  zrozumie ;)

                  . Nie sadze, aby jakakolwiek
                  > logicznie myslaca osoba, mogla proponowac logicznie niepoprawne
                  > wnioski. Jestes przykladem osoby, ktora swietnie potwierdza baze
                  > uprzedzeniowa wobec kobiet i brak logiki w argumentacji.

                  ja tam do kobiet nic nie mam. Uprzedzeń również (raczej
                  mam "przyprzedzenia;)). O! znajomy mi niedawno opowiadał: gdy
                  powiedział swojej starej że ma mu zrobić barszcz z ziemniakami, to
                  mu zrobiła barszcz z ziemniakami a nie wspierała się na Kancie ani
                  nie myślała o Nietzschem. Więc jak tu Jej zarzucić brak logicznego
                  myślenia?

                  > Ja dalam Ci kredyt zaufania, argumentujac logicznie, ale skoro
                  > logika to nie jest Twoj jezyk, to nie wiem jakiego mam uzyc. Innym
                  > sie nie posluguje. Bez wzgledu na to, co sobie myslisz :)

                  przepraszam, ale gdzie w swojej argumentacji widzisz logikę? No może
                  prócz sprawy zerojedynkowej gdzie sobie mogę albo sam
                  zagospodarować, albo Ty, a jak se zdania ułożymy, będzie na nasze.
                  Ot, obserwuję (jak mi czas da, a co, chłop bez zawodówki jestem to
                  mie nie wolno pooglądać?) pewne wyklady z logiki na platformie
                  kształcącej Edusat. Występuje Pani Profesor i zazwyczaj 2 panienki.
                  Przykro to oglądać. Jezus Maria, przecież te panienki i te inne
                  ksztalcone po tym takim czymś wyższym zasiądą na stołkach i będą
                  rządzić... Choć chyba już nie. Teraz będzie UE, więc będzie
                  wystarczyło liczyć w słupkach. Na to podstawówka wystarczy, a sądzac
                  po trendach edukacyjnych właśnie do tego dążymy.

                  > Dziekuje za przyznanie mi racji. 'Trafic na korzystny czas'
                  oznacza
                  > wlasnie trafic na korzystna sytuacje SPOLECZNA. Hitler otrzymal
                  > olbrzymie poparcie spoleczne zanim doszedl do wladzy - m.in.
                  dlatego
                  > kwestia nazizmu jest tak szokujaca.

                  nie jest szokująca. Jak pisałem. Był ferment. Była grupka
                  _zorganizowanych_ ekstremistów. No i poszło. A że za Hitlera
                  (kilkanaście milionów ludzi) czy za Lenina/Stalina (kilkadziesiat
                  milionów ludzi) poszło do piachu? cóż. ybór demokracji droga
                  dzieweczko, czyż nie? :) Zauwaz jedną ciekawą rzecz: i jedni i
                  drudzy byli lewusami, przepraszam, socjalistami :)

                  > > W szkołach uczy
                  > > się "postępu i tolerancji".

                  > Co ? Przepraszam, ale nie wiem do jakich szkol uczeszczales.

                  Ja? jeszcze do w miarę zwykłych. Inni? Już niekonieznie

                  Jesli
                  > sadzisz, ze w polskiej szkole uczy sie postepu i tolerancji, to
                  > musisz ponownie odwiedzic swoja placowke edukacyjna.

                  przepraszam. Uczenie zakładania prezerwatywy na banana to nie jest
                  postęp? pokazywanie jak się homoseksulanie dmuchać to nie jest
                  postęp? To co to jest, przepraszam? Średniowiecze?

                  > Przepraszam, co to znaczy 'normalny' ? Bo widzisz, moze sie
                  > jeszcze
                  > nie skapnales, ale na swiecie istnieje multum wersji
                  > konceptu 'normalny'. Zapewne nie masz monopolu na 'normalnosc'. I
                  > nie wiem skad ta idea.

                  przepraszam,ale co mnie obchodzi jakieś Zimbabwe? zeżryj swojego
                  brata, o ile go masz, albo kogoś innego, bo na jakichś tam wyspach
                  zżeranie ludzi jest "normalne". A jak już nie jest, to podtrzymuj
                  tradycje.

                  Pozdrawiam

                  Losiu

        • Gość: WK Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.ig.pwr.wroc.pl 10.03.09, 13:32
          Jestem zaniepokojony Twoim nieuchronnym dysonansem poznawczym. Wszak
          przeprowadziłaś się do kraju, w którym zamiast obowiązującej w
          Polsce demokracji proporcjonalnej (zarówno zwycięzcy jak i pokonani
          w danym okręgu są reprezentowani w parlamencie) obowiązuje
          demokracja większościowa (zwycięzca bierze wszystko).
          Należy rozróżniać między "wartością" idei - ta zależy od przyłożonej
          doń (subiektywnej) miary a "wagą" idei, która (w demokracji
          oczywiście) zależy od społecznego poparcia.
          I w tym sensie "rozmiar ma znaczenie".
          • Gość: Kasia Re: 200 osób w "Manifie" - nie ma znaczenia :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:50
            > Należy rozróżniać między "wartością" idei - ta zależy od
            przyłożonej
            > doń (subiektywnej) miary a "wagą" idei, która (w demokracji
            > oczywiście) zależy od społecznego poparcia.
            > I w tym sensie "rozmiar ma znaczenie".

            Rozmiar ma w tym sensie znaczenie polityczne. Tego faktu nigdy nie
            negowalam. Moj komentarz odnosil sie do wartosci idei w sensie
            moralnym.

            Co do mojej przeprowadzki, nie widze zwiazku. Moge przeprowadzic sie
            do jakiegokolwiek kraju z najroznieszych motywacji.
    • Gość: Bella Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 13:07
      wykorzystują kobiety żeby promować

      ABORCJĘ, Walkę z KOŚCIOŁEM i HOMOSEKSUALIZM

      żałosne ! Kobiety nie dajecie się instrumentalizować Feministkom,
      chyba że chcecie wyrabiać 500 % normy na traktorach i bizonach !

      My, kobiety świadome swojej atrakcyjności i własnej wartości -
      potrafimy dbać o siebie i dzieci.

      Nie chcemy zabijać swoich własnych dzieci bo mamy świadomość, ze są
      największą wartością naszą. Mamy czas na wszystko - na karierę, na
      wykształcenie i dla naszych Dzieci, które kochamy i nigdy nie
      zgodzimy się ich zabijać (ABORTOWAĆ). Jesteśmy piękne i zdolne oraz
      kochające !
      • Gość: Bella NIE ! dla Zabójców dzieci poczętych IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.03.09, 17:36
        nie zgadzam się na wykorzystywanie kobiet - do celów propagandowych
        walki o prawo do zabijania dzieci poczętych, oraz do walki z
        Kosciołem czy do promocji Homoseksualizmu !

        Sprzeciwiam się temu i zgłaszam swoje stanowcze NIE !


        Nigdy nie zgodzimy się na zabijanie dzieci poczętych !
        Dziecko to dar i największa wartość - Dzieci nie wolno zabijać !

        Dzieci zabijali Hitlerowcy.
        Barbarzyńcy !

        O co walczycie ... jak mozna domagać się prawa do zabijania własnego
        dziecka
    • Gość: spełniona zabawne są te panie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 18:05
      co im daje łażenie rok w rok z tymi transparentami? same siebie stawiają na
      straconej pozycji, że o coś niby się muszą upominać, że gorzej są traktowane
      itp. ja się nie dziwię - gdybym jako pracodawca miała taką co tylko dziobem
      klepie zamiast robić coś pożytecznego, też bym się pozbyła. mniej gadajcie,
      więcej róbcie - a będziecie zarabiać więcej niż niejeden facet. i skończnie z
      tymi bzdetami "kariera albo rodzina, musimy wybierać" - jako kobieta, która ma i
      jedno i drugie, czuję się zażenowana takim stanowiskiem. potrafimy radzić sobie
      ze wszystkim.
      • Gość: Kasia Re: zabawne są te panie - mylisz sie, Bello :) IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:30
        potrafimy radzić sobie ze wszystkim.

        Nie jestes w stanie poradzic sobie z tym, czego istnienia nie masz
        swiadomosci. Mechanizmy dyskryminacji nigdy nie sa otwarte - za to
        zawsze dzialaja dyskretnie na tyle, aby moc wcisnac Ci iluzje, ze
        Twoja praca ma taka sama wartosc jak praca Twojego kolegi.

        Gdyby ktos powiedzial 'wiesz, zaplace ci tak okolo 40% mniej bo
        jestes kobieta' i w dodatku ujal to w umowie, walka z dyskryminacja
        bylaby dziecinnie prosta. Dowody lezalyby na stole. Ale jak
        wiekszosc rodzajow dyskryminacji, ten typ obnizania statusu kobiet
        nie jest jawny.

        Jest to, jak sie domyslam, blad logiczny, aby z niejawnosci danego
        zjawiska wnioskowac o braku jego egzystencji.
        • Gość: Bella Re: zabawne są te panie - mylisz sie, Bello :) IP: *.eranet.pl 09.03.09, 23:45
          Spełniona to kto inny

          choc ja również jestem spełniona, a bellą jest zapewne również
          Spełniona z postu powyżej. Mozesz sprawdzić naszych operatorów -
          jesteśmy 2 róznymi nie znającymi się osobami.

          Ale popieram w pełni to co napisała Spełniona - bo ja również radzę
          sobie zarówno z życiem osobistym, wykszałceniem i karierą zawodową,
          i nigdy przez myśl nie przyszłoby mi zabicie własnego dziecka, które
          rozwija się pod moim sercem, o co m.in. walczą feministki.

          Takie postulaty i marsze mnie po prostu brzydzą, bulwersują.
          Widok 2 kobiet czy mężczyzn, całujacych się - wywołuje u mnie bardzo
          przykrą reakcję i nie chciałabym nigdy aby moje lub czyjekolwiek
          dziecko było narażone na taki traumatyczny widok.

          Co do różnic między kobietą i mężczyzną to są one tak ewidentne, ze
          nie zamierzam zgłębiać tego tematu. Nigdy nie pretendowałam do prac
          typowo męskich jak Kierowanie traktorem z przyczepą lub Kombajnem
          Bizon albo wózkiem widłowym. Na szczęscie nie jestem feministką,
          która musiałaby upodabniać się do faceta, aby poczuć się
          dowartościowana.

          Bóg stworzył mnie piękną i utalentowaną, za co jestem Mu niezwykle
          wdzięczna, nie mam więc takich dylematów.
          Współczuję bardzo feministom ! Pozdrawiam ciepło
          • pati7912 Re: zabawne są te panie - mylisz sie, Bello :) 10.03.09, 01:54
            A skąd przypuszczenie, że feministka musi pretendować do pracy
            traktorzysty czy kombajnisty? Z tego wynikałoby, że w dzisiejszych
            czasach mamy strzasznie dużo feministek na wsiach! Szkoda, że
            nieuświadomionych co do własnych poglądów skoro już pomagają przy
            żniwach swoim mężom...

            > Bóg stworzył mnie piękną i utalentowaną

            ... Taa, a już na pewno bardzo skromną...
            Pozdrawiam
    • Gość: gruha do losia IP: *.tvk.torun.pl 09.03.09, 21:41
      odpowiedzi sa Twoje zaczepne, acz trzymjaj poziom. ja dalej nie
      bede brnal w tej dyskusji. sufrazystki tez mialy pod gore, z tego co
      pamietam.
      ja i moja zona i tak wiemy swoje. a sprobuj rozpedzic szpitalna i
      nie tylko klike. zwlaszcza w miescie prowincjonalnym(komuszki-
      biznesmeni, kosciol, chlopscy dzialacze partyjni i itp). wtedy
      bedziesz moim bochaterem.
      jak mowila Tacher. Kogut pieje a kura i tak znosi jaja.
      • Gość: Bella do Gruha IP: *.eranet.pl 09.03.09, 22:59
        aleś człowieku zmanipulowany do szpiku kosci i w dodatku w PARZE !

        One wykorzystują aktualną sytuację i chwytne hasła jak te
        znieczulenia do porodu aby złapać naiwnych, bo inaczej nikt by na
        taki marsz nie przyszedł, co najwyzej pies z kulawą nogą.

        A tak wynalazły hasło - wiadomo ze kazda kobieta chce rodzić po
        ludzku - a tak naprawdę walczą o prawo do zabijania dzieci poczętych.

        Robią to pod przykrywką - braku znieczulenia do porodu.

        UStaliły ze jak nie ma znieczulenia za free to one będa po prostu
        USUWAĆ CIĄŻE i o to walczą ! Po to gromadzą zmanipulowanch ludzi,
        takich jak ty, którzy nie mają nawet pojęcia o co im naprawdę chodzi.

        Chodzi o aborcję, o walkę z Kosciołem o zabijanie LUDZI -
        bezbronnych poczetych dzieci.... Znalazły sobie nowe uzasadnienie -
        brak znieczulenia przy porodzie.

        Nie dajcie się nabierać !
        • Gość: Kasia Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:05
          Niestety, jak w temacie.

          Po pierwsze - absurdalne stwierdzenie, ze niska placa oznacza nizsza
          jakosc pracy. Jest to kompletnie bezzasadne stwierdzenie, oderwane
          od doswiadczenia. W rzeczywistosci, bardzo czesto zdarza sie, ze
          osoby rownie zdolne lub bardziej zdolne dostaja mniejsze pieniadze
          za te sama prace. To sie nazywa niesprawiedliwosc - i prosze nie
          neguj jej istnienia. Niesprawiedliwosc placowa funkcjonuje i
          potrzebowalbys ekstensywnych badan empirycznych aby temu zaprzeczyc.
          Poki co istnieja takie badania na rzecz stwierdzenia, ze za prace
          tej samej jakosci kobiety otrzymuja mniejsza place. Jesli sadzisz,
          ze swiat dziala tak lopatologicznie, ze mniejsza placa=gorsza praca,
          to jestes w bledzie. Rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana.

          Po drugie, sam najpierw mowiac, ze feministki wypowiadaja sie za
          ogol kobiet, stwierdzasz nastepnie, ze wiekszosc kobiet nie ma nic
          przeciwko patriarchatowi. Widzisz tutaj jakis element konsekwencji ?
          Ja niestety nie. Po pierwsze, wypowiadasz sie za 'wiekszosc kobiet',
          sam bedac mezzczyzna, co oznacza, ze nie posiadasz typowo kobiecych
          doswiadczen ze sfery kulturowej i rynkowej.

          Po trzecie, zdanie typu 'kobiety nie maja nic przeciwko
          patriarchatowi' w ustach mezczyzny brzmi dosc groteskowo :). Jedyne,
          z czym sie moge zgodzic to to, ze slowo 'patriarchat' posiada
          niejasne znaczenie i konotacje, totez pewne osoby moga czuc sie
          niepewnie wyrazajac swoje opinie na ten temat. Jednak opis
          patriarchatu: nizsze place, gorsze traktowanie, dyskryminacja
          spoleczna i kulturowa tylko na podstawie plci - wywola dezaprobate,
          wg mnie, wiekszosci kobiet, a takze mezczyzn. Nie bierz
          nieznajomosci slowa za nieznajomosc idei.

          Kasia - feministka (piekna :)
          • Gość: Kasia Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 09.03.09, 23:25
            a broni im kto kobietom kandydowania do sejmu?


            Otoz istnieje cos takiego jak wybor osob, ktore znajda sie na
            uprzywilejowanych pozycjach na liscie. Po wtore, do sejmu trzeba nie
            tylko kandydowac, ale trzeba zebrac jeszcze odpowiednia ilosc
            glosow. Jesli nie rozumiesz na czym polega dyskryminacja, to juz Ci
            wyjasniam. Kobieta nie jest w stanie konkurowac z mezczyzna o
            najwyzsze pozycje na liscie. Po wtore, dzieki stereotypowym
            stwierdzeniom typu 'kobiety nie umieja zarzadzac', kobiety nie
            dostana tyle poparcia, ile dostaliby ich mescy rywale.


            a czego się kobietom odmawia co to niby jest człowiekowi prawem
            przypisane?

            Kobietom nie odmawia sie niczego prawnie. Haslo to ma na mysli
            pragmatyczne stosowanie praw ekonomicznych i spolecznych.
            Dyskryminacja polityczna, ekonomiczna, a takze kulturowa (oparta na
            stereotypach odnosnie roli kobiet w spoleczenstwie i rodzinie)
            uniemozliwia kobiecie swobodne korzystanie ze swoich praw
            obywatelskich.


            też jestem za tym hasłem. Ale zdaje sie iż feministkom coś się
            pomyliło. Przecież to one chcą płace za płeć, nie za pracę.

            Krytykujac czyjes poglady, nie posuwaj sie do manipulacji nimi, bo
            tracisz w oczach innych. Haslo feministyczne NIGDY nie
            brzmialo 'praca za plec'. Brzmi: rowna placa za te sama prace.


            Feministki? To niech nie robią ringu z domu.

            Ring z domu robia mezczyzni, ktorzy uwazaja, ze ich
            zony/siostry/corki/matki/dziewczyny sa ich wlasnoscia. Ring z domu
            robia mezczyzni, ktorzy znecaja sie nad swoimi partnerkami z powodu
            przekonania, ze sa strona silniejsza. Mam doswiadczenia z takimi
            osobami i rodzinami patologicznymi. Motywacje ktore wymienilam
            powyzej istotnie funkcjonuja wsrod mezczyzn ktorzy uzywaja przemocy
            wbec kobiet.

            Promowanie na siłę, bo w normalnej politycznej i demokratycznej
            walce kobiety nie dają sobie po prostu rady?

            Haha, czyzbys zakladal, ze walka polityczna jest demokratyczna i
            normalna ? W jakim swiecie zyjesz :)

            Po wtore, chodzi o glebsze dzialanie na lonie spoleczenstwa, ktore
            umozliwiloby walke ze stereotypami wsrod samych wyborcow.

            Mezczyzni 'radza' sobie 'doskonale' w 'normalnej' (???:) walce
            politycznej, poniewaz obiektem tej walki jest w ich przypadku
            kompetencja (mniejsza lub wieksza) lub inne tego typu - cos, na co
            MAJA WPLYW. Na swoja plec nie masz wplywu. Nie mozesz nia
            manipulowac. Jest to cos, w odniesieniu do czego nawet nie
            mozesz 'sie starac', aby bylo inne.
            To kobieta to jakieś takie cuś jest, co to niby nie jest chronione
            odpowiednimi paragrafami? Może ta Pani Kamińska pokaże paragraf,
            który np. mówi, że za danie za przeproszeniem w mordę nie jest
            karane, jeśli kobietę się uderzy?

            Musze stwierdzic, ze tylko ignorancja w dziedzinie prawa rodzinnego
            pozwala Ci na takie komentarze. Po pierwsze, chodzi o traktowanie
            kobiet-ofiar przemocy. Czesto odmawiam im sie rzetelnej pomocy,
            szybkiej reakcji, a nierzadko nie traktuje sie ich powaznie. Po
            wtore, chodzi o egzekucje prawa - o to co elementy egzekutywne
            robia, aby kobieta, ktora jest bita przez meza, nie musiala z nim
            mieszkac. Mam swiadomosc, ze to forum moga czytac dzieci, wiec nie
            bede opisywac Ci poszczegolnych przypadkow. Sytuacja kobiet ktore
            znalazly sie w zwiazku z czlowiekiem chorym jest prawnie tragiczna.

            średnio rzecz biorąc są gorsze z matmy, nie ma się co oszukiwać.

            Musze Cie rozczarowac. Okazuje sie, ze uprzedzenia zakodowane
            spolecznie maja wplyw na sukcesu na danym polu. W naglosnionych
            ostatnio eksperymentnach, okazalo sie, ze grupa kobiet, ktora
            zostala poinformowana o swojej rzekomej 'gorszosci' z zakresu zadan,
            ktore przed nimi postawiono, otrzymala parokrotnie gorsze wyniki niz
            ta, ktorej nic takiego nie powiedziano. Zbyt wiele rzeczy w Twoim
            przekonaniu jest kwestia natury - tymczasem okazuje sie, ze moze byc
            odwrotnie.


            Tylko feministki najwyraźniej szukają lewego sposobu, by się nie
            narobić, a zarobić.

            Na ten temat juz pisalam, wiec nie bede sie potwarzac. Spojrz po
            prostu na pare raportow z zakresu dyskryminacji placowej w Europie i
            na swiecie. Zastanawiam sie jak bardzo mozesz przymnknac oczy na
            wyrazne dane empiryczne.

            Stwierdzam niniejszym :), ze Twoje argumenty padly. Ale wybaczam Ci
            to - jestes po porstu niedoinformowany.

            PS: Nie mam za soba kursow typu 'gender'. Mi wystarcza myslenie
            analityczne i zdolnosc odbierania otoczenia.
            • Gość: WK Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.ig.pwr.wroc.pl 10.03.09, 13:23
              Gość portalu: Kasia napisał(a):
              "[..] Spojrz po prostu na pare raportow z zakresu dyskryminacji
              placowej w Europie i na swiecie. Zastanawiam sie jak bardzo mozesz
              przymnknac oczy na wyrazne dane empiryczne. [..]"
              Z okazji "manify" podano w tv, że akurat w Polsce różnice między
              płacami kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach należą do
              najniższych w Europie (7,5%). Nie podano niestety czy ta różnica nie
              jest przypadkiem skorelowana z (prawdopodobnie większą u kobiet)
              liczbą dni absencji w pracy.
              BTW, pisanie z Anglii, że kobiety nie mogą się przebić w polityce
              (pani premier Thatcher, królowa Elżbieta I) dowodzi bardzo silnego
              przywiązania do własnych tez, szkoda że z pogardą dla faktów.
              • Gość: Kasia Re: do Losia4 - Twoje argumenty kuleja IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 16:47
                To ZAWSZE roznica. Co do dni pracy to istnieja na ten temat dane,
                wystarczy otworzyc pare ksiazek. Oto moje propozycje:

                'The Economics of Gender' Joyce Jacobsen

                'Gender and Economic Policy' S. Baker

                'Economic discrimination Against Women in the USA' Robert Tsuchigane

                • Gość: WK Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.ig.pwr.wroc.pl 10.03.09, 18:46
                  "[..] Należy również zauważyć, że absencja pracownicza jest znacznie
                  większa wśród kobiet niż wśród mężczyzn. Wynika to głównie z
                  wykonywania przez kobiety funkcji rodzicielskich i opiekuńczych w
                  rodzinie (L. Kozioł, Zarządzanie czasem pracy, Kraków 2000,s.66-67)
                  [..]" - cyt.za mfiles.pl/pl/index.php/Absencja_pracownicza

                  To wyjaśnia sprawę. Dla pracodawcy pracownik o większej absencji
                  jest mniej cenny i dlatego mniej zarabia. Nie ma zatem sensu
                  rozpisywać się o "stereotypach" - decyduje chłodna kalkulacja.
                  • Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:04
                    Haha, a ja myslalam ze to tylko nasz kolega ma obsesje :). Otoz
                    musze Cie rozczarowac - to nie sa GENDEROWE biblie. Sa to
                    podreczniki do ekonomii, z ktorych ucza sie studenci ekonomii na
                    moim uniwersytecie i nie tylko. To, ze zawieraja w sobie
                    slowo 'gender' (bo rozumiem ze zadna powazna ksiazka nie moze go
                    zawierac :) to dlatego, iz omawiaja zagadnienie ekonomicznej pozycji
                    kobiet, a gender z angielska to mniej wiecej odpowiednik plci.

                    Danych nie moge z nich przepisac, poniewaz sa ujete w tabelach i
                    grafach, wiec nie mam jak tego zrobic, zeby to zestawienie mialo
                    sens. Nie moge Cie nawet uraczyc wzorami na obliczanie occupational
                    segregation and discrimination, poniewaz nie mam takich znakow.

                    Jesli podasz jakiegos maila, moge przeslac skany.
                  • Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:10
                    Nie, to moze wyjasnic sprawe tylko czesciowo. W zrodle ktore podales
                    nie istnieje zadna analiza zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy
                    nieobecnoscia kobiet w pracy, a nizszymi zarobkami. Jesli taka
                    zaleznosc istnieje, powinna byc ujeta w ekonomiczne 'analizowalne'
                    wzory oraz prawidlowosci.

                    Po wtore, absencja wplywa glownie na to zatrudnienie, ktore mierzone
                    jest w godzinach pracy. Jesli Twoja pensja jest ustalona odgornie,
                    poza wyjatkowymi okolicznosciami, nie moze wplynac drastycznie na
                    zarobki.

                    Po trzecie, zauwaz prosze, ze nawet jesli absencja jest tym
                    czynnikiem (w co watpie), to i tak swiadczy to o niejawnej
                    dyskryminacji kobiet.

                    Absencja spowodowana jest glownie kwestiami zwiazanymi z dziecmi.
                    Gdyby mezczyzni brali na siebie co najmniej 50% obowiazkow
                    zwiazanych z dziecmi, kobiety nie musialyby poswiecac tyle czasu
                    pracy, ile byc moze poswiecaja. Praca 'na dwa etaty' uposledza
                    kobiete wlasnie w ten sposob - jesli to nie wina pracodawcy, to jest
                    to wina niesprawiedliwego podzialu rol rodzicielskich.
                    • Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:25
                      'Absencja ('absenteeism')

                      Absencja moze kosztowac pracodawce. Wynika ona glowne z problemow
                      zdrowotnych, ktore zdarzaja sie czesciej kobietom, niz mezczyznom.
                      Wedlug przeprowadzonej analizy, kobiety byly czesciej na
                      zwolnieniach lekarskich niz mezczyzni tylko o 0,4 dnia w skali roku.

                      Maxymalny mozliwy koszt absencji kobiet wynosil wowczas tylko $8. Ta
                      niewielka roznica wskazuje na to, ze drastyczna roznica w zarobkach
                      nie moze byc przypisywana absencji. Nawet w tak specyficznych
                      grupach jak grupy managerskie, roznica wynosila zaledwie $32. Nie
                      tlumaczy to tak duzych rozbieznosci zarobkowych.'

                      To od ekonomisty Roberta Tsuchigane.

                      Nastepnie

                      'W wielu miejscach pracy stosuje sie dwa rozne standardy awansu dla
                      plci, wg ktorego kobiety awansuja przy wiekszym nakladzie pracy niz
                      mezczyzni. Mimo ze jest to w sprzecznosci z Equal Act Pay, jest to
                      powszechnie stosowana praktyka'.
                      • Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:30
                        Equal Pay Act :)

                        'Wymagania zatrudnienia, preferencje i praktyki'

                        Mimo ze stosowanie stronniczych preferencji stoi w sprzecznosci z
                        Civil Rights Act, praktyka ta jest nadal obecna w wielu
                        instytucjach.

                        Studium Nolanda i Bakke

                        Podczas eksperymentu live-in (*w ktorym obserwowany nie wie o tym,
                        ze jest obserwowany), okazalo sie, ze poszczegolne aplikacje na to
                        samo stanowisko byly rozpatrywane m.in. w kontekscie plci
                        kandydata/tki. Poszczegolne umiejetnosci i komptenecja graly
                        niewystarczajaca role, ze wzgledu na tradycyjne przekonanie
                        pracodawcow, ze kobiety sa mniej zdolnymi pracownikami. Powodowalo
                        to arbitralna dyskredytacje wielu aplikacji kobiet'
                        • Gość: Kasia wiadomosc ogolna do wszystkich anty-feministow IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 10.03.09, 20:34
                          The National Manpower Council Study, The National Office Management
                          Association Survey, The Manpower Administration Study, The Schwartz
                          Study, The Basil Study i wiele innych niezaleznych raportow znanych
                          istytucji socjologicznych to sa przypadki ktorym osoby zaprzeczajace
                          dyskryminacji MUSZA STAWIC CZOLA. Chcecie empiryzmu ? Macie go
                          powyzej w najczystszej formie. Badania prawomocne metodologicznie,
                          merytorycznie, opublikowane w klasycznych periodykach, swiadczace
                          jako empiryczne potwierdzenie dyskryminacji przeciwko kobietom.

                          Zadne teksty typu 'a to gender' 'nie ma czegos takiego' i tak dalej
                          nie sa w stanie zrownowazyc wagi tych badan. Jedyne co moze to
                          zrobic to inne badania, potwierdzajace BRAK dyskryminacji.


                          CZEKAM, drodzy Panowie, na te badania. Obiecuje, ze przeczytam.
                    • Gość: WK Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.ig.pwr.wroc.pl 11.03.09, 11:43
                      Gość portalu: Kasia napisał(a):
                      > Nie, to moze wyjasnic sprawe tylko czesciowo. W zrodle ktore
                      > podales nie istnieje zadna analiza zwiazku przyczynowo-skutkowego
                      > pomiedzy nieobecnoscia kobiet w pracy, a nizszymi zarobkami. Jesli
                      > taka zaleznosc istnieje, powinna byc ujeta w
                      > ekonomiczne 'analizowalne' wzory oraz prawidlowosci.
                      Dla każdego pracodawcy związek między absencją w pracy a
                      produktywnością pracownika jest oczywisty - ktoś, kto jest nieobecny
                      po prostu nie pracuje, co oczywiście nie oznacza automatycznie, że
                      ktoś obecny pracuje efektywnie (ale ma przynajmniej taką możliwość).

                      > Po wtore, absencja wplywa glownie na to zatrudnienie, ktore
                      > mierzone jest w godzinach pracy. Jesli Twoja pensja jest ustalona
                      > odgornie, poza wyjatkowymi okolicznosciami, nie moze wplynac
                      > drastycznie na zarobki.
                      Działa (niestety dla kobiet) prawo wielkich liczb. Pracodawca
                      zakłada domyślnie większą absencję kobiet i mniej chętnie ustala
                      pensję z "górnych widełek" (pamiętając m.in., że pierwsze dni
                      zwolnienia płaci pracodawca a nie ZUS).

                      > Po trzecie, zauwaz prosze, ze nawet jesli absencja jest tym
                      > czynnikiem (w co watpie), to i tak swiadczy to o niejawnej
                      > dyskryminacji kobiet.
                      Błąd logiczny. To nie jest dyskryminacja tylko dostosowanie zarobków
                      do spodziewanej produktywności pracownika. Praca jest towarem - za
                      lepszy płacimy więcej.

                      > Absencja spowodowana jest glownie kwestiami zwiazanymi z dziecmi.
                      > Gdyby mezczyzni brali na siebie co najmniej 50% obowiazkow
                      > zwiazanych z dziecmi, kobiety nie musialyby poswiecac tyle czasu
                      > pracy, ile byc moze poswiecaja.
                      To chyba żart? Kobieta i mężczyzna po 4,5 miesiąca w ciąży a potem
                      oboje po parę miesięcy karmienia piersią?
                      Znam wiele małżeństw, gdzie mężowie bardzo sumiennie dzielą się ze
                      swoimi żonami obowiązkami rodzicielskimi ale i tak na każde dziecko
                      przypada minimum 2-3 lata pełnego zaangażowania matki (bez względu
                      na stopień zaangażowania ojca). Dla pracodawcy kobiety jest to
                      praktycznie czas stracony.

                      > Praca 'na dwa etaty' uposledza kobiete wlasnie w ten sposob -
                      > jesli to nie wina pracodawcy, to jest to wina niesprawiedliwego
                      > podzialu rol rodzicielskich.
                      Tu jest pies pogrzebany. Feministki mówią o "niesprawiedliwym
                      podziale ról rodzicielskich" a przeciwnicy tego ruchu o podziale
                      wynikającym z biologii, który w zamian daje kobietom satysfakcję z
                      pełnienia roli matki - niedostępnej dla mężczyzn. W ten sposób
                      biologia "dyskryminuje" mężczyzn.
                      Wszystkie znajome panie w rozmowach na ten temat zgodnie przyznają,
                      że satysfakcja z macierzyństwa daleko przewyższa wszystkie
                      osiagnięcia zawodowe (włącznie z tytułami naukowymi - por. mój
                      adres).

                      Zwyczajnie - nie jesteśmy równi. Ludzi różnicuje płeć, uzdolnienia,
                      zdrowie, siła fizyczna, pracowitość, wykształcenie, wychowanie,
                      odziedziczony majątek, religia, poglądy polityczne itd. Każdy z tych
                      czynników może być uwzględniony na rynku pracy. Sprowadzanie
                      przyczyny zróżnicowania płac do różnicy płci to trywializowanie
                      problemu.
                      Mieliśmy w kraju system, który głosił, że "wszyscy ludzie są równi"
                      i jego skutki ponosimy do dziś (no, nie wszyscy bo niektórzy
                      wyjechali do bogatszych krajów, nie chcąc osobiście ponosić kosztów
                      wydobywania się z wieloletniej, przymusowej urawniłowki).
                      • Gość: Kasia Re: Pytałem o dane - nie o "genderowe" biblie IP: *.cable.ubr09.king.blueyonder.co.uk 11.03.09, 20:29
                        > Dla każdego pracodawcy związek między absencją w pracy a
                        > produktywnością pracownika jest oczywisty - ktoś, kto jest
                        nieobecny
                        > po prostu nie pracuje, co oczywiście nie oznacza automatycznie, że
                        > ktoś obecny pracuje efektywnie (ale ma przynajmniej taką
                        możliwość).

                        W innym poscie pisalam, ze straty ktore moze poniesc pracodawca z
                        tego tytulu sa mikroskopijne, a absencja kobiet i mezczyzn rozni sie
                        minimalnie. Wskazuje to na to, ze absencja kobiet nie moze byc
                        przyczyna otrzymania przez nie nizszych pensji. Kazda analiza
                        stosujaca to jako glowna przyczyne bylaby zbyt powierzchowna.

                        > To chyba żart? Kobieta i mężczyzna po 4,5 miesiąca w ciąży a potem
                        > oboje po parę miesięcy karmienia piersią?

                        Zartem jest Twoja sugestia :). Podzial obowiazkow rodzicielskich
                        tyczy sie przede wszystkim obowiazkow PO URODZENIU DZIECKA (rzecz
                        jasna). Karmienie piersia nie jest jedynym obowiazkiem przy
                        wychowaniu dziecka - trzeba sie nim zwyczajnie zajac, przewinac,
                        karmic. Wszystkie te rzeczy MOZE robic mezczyzna, a zwykle ich NIE
                        ROBI. Po wtore zostaja jeszcze pozniejsze miesiace wychowania, kiedy
                        nie trzeba karmic juz piersia. I, oczywiscie, nie kazde dziecko jest
                        karmione piersia.



                        > Znam wiele małżeństw, gdzie mężowie bardzo sumiennie dzielą się ze
                        > swoimi żonami obowiązkami rodzicielskimi ale i tak na każde
                        dziecko
                        > przypada minimum 2-3 lata pełnego zaangażowania matki (bez względu
                        > na stopień zaangażowania ojca). Dla pracodawcy kobiety jest to
                        > praktycznie czas stracony.

                        W jaki sposob ? Jesli obowiazki sa rowno rozlozone, niemozliwe jest
                        aby jedna osoba drastycznie przewazala opieka nad druga - to jest
                        mozliwe wtedy, gdy obowiazki jednak NIE SA rowno rozlozone. Poza
                        karmieniem piersia, kobieta nie ma zadnych czysto biologicznych
                        obowiazkow wobec dziecka, ktore bylyby niemozliwe do spelnienia
                        przez ojca.


                        > Błąd logiczny. To nie jest dyskryminacja tylko dostosowanie
                        zarobków
                        > do spodziewanej produktywności pracownika. Praca jest towarem - za
                        > lepszy płacimy więcej.


                        Nie ma tutaj bledu logicznego, po prostu nie zrozumiales (lub nie
                        doczytales) mojej wypowiedzi. Dyskryminacja jest niejawna, co
                        wyjasniam w paragrafie ponizej - ze wzgledu na nierowny podzial rol
                        rodzicielskich, ktory zmusza kobiety do wiekszej absencji.

                        Co do naturalnej gratyfikacji... Rodzenie dzieci jest biologiczna
                        FUNKCJA kobiety. Moze z niej ona skorzystac, badz nie. Nie wynika z
                        tego: a) zaden obowiazek, b) zadna skodyfikowana rola spoleczna.
                        Podzial bilogiczny konczy sie na narzodach rozrodczych - kobiety sa
                        ta ukonstytuowane, ze moga rodzic, mezczyzni nie. Wszystko, co jest
                        wyciagane z tego faktu w stosunku do spoleczenstwa i ekonomii, jest
                        juz tylko INTREPRETACJA faktow biologicznych. Interpretacja, ktora
                        jest relatywna.

                        Nie kazda kobieta ceni sobie wyzej macierzynstwo niz 'tytuly
                        naukowe' i jest to chyba na tyle widoczne w swiecie, ze nie bede
                        probowac tego udowadniac. Natomiast to, ze sa kobiety, dla ktorych
                        macierzynstwo ma wieksza wage, nie swiadczy w ogole o ich wartosci
                        pracowniczej ani tymbardziej intelektualnej (jak niektorzy
                        sugerowali). Jak juz wspomnialam, macierzynstwo jest tylko opcja. W
                        dodatku rozne kobiety rozwazaja te opcje odmiennie. Nie widze zwiazu
                        pomiedzy tym a zinstytucjonalizowana dyskryminacja.

                        > Zwyczajnie - nie jesteśmy równi. Ludzi różnicuje płeć,
                        uzdolnienia,
                        > zdrowie, siła fizyczna, pracowitość, wykształcenie, wychowanie,
                        > odziedziczony majątek, religia, poglądy polityczne itd.

                        Nie znam osoby, ktora glosilaby absurdalna teze, ze wszyscy ludzie
                        sa rowni uzdolnieniami, zdorwiem albo sila. To jest kompletne
                        niezrozumienie tezy 'rownosci'. Teza rownosci ludzi mowi o rownosci
                        moralnej, rownosci jako istot ludzkich - rownosci w prawach
                        czlowieka i godnosci. Nie ma tutaj zadnej implikacji co do rownosci
                        faktycznych zdolnosci umyslowych czy fizycznych. Nikt nigdy nie
                        powiedzial, ze kazda kobieta z rzedu przewyzsza mezczyzne
                        intelektualnie albo ze umiejetnosci intelektualne kazdej kobiety sa
                        rowne mozliwosciom intelektualnej kazdego mezczyzny (i vice versa).
                        To jest, wg mnie, kompletna bzdura.

                        Teza feminizmu jest to, ze gdy dane sa dwie osoby o podobnych
                        zdolnosciach lub potencjalnie rzecz biorac, takich samych
                        zdolnosciach intelektualnych, mezczyzna NIE POWINIEN miec
                        pierwszenstwa przed kobieta tylko z tej racji, ze jest mezczyzna (i
                        vice versa).

                        Po wtore, umiejetnosci intelektualne sa rozdzielone przez nature
                        indywidualnie - NIE poprzez plec. Wszelkie przypisywanie mezczyznom
                        cech typu inteligencja czy logicznosc arbitralnie - tj. nie
                        jednostkom, ale PLCI, jest dyskryminacja. Jest empirycznie
                        nieuzsadanione. Ideologia dla podparcia natomiast zawsze sie
                        znajdzie.

                        > Mieliśmy w kraju system, który głosił, że "wszyscy ludzie są
                        równi"
                        > i jego skutki ponosimy do dziś (no, nie wszyscy bo niektórzy
                        > wyjechali do bogatszych krajów, nie chcąc osobiście ponosić
                        kosztów
                        > wydobywania się z wieloletniej, przymusowej urawniłowki).

                        Jak wyzej. Komunizm w tym ksztalcie implikowal falszywa teze, ze
                        wszyscy ludzie maja takie same zdolnosci, w opozycji do tezy, ze
                        wszyscy ludzie sa sobie rowni godnoscia i podstawowymi prawami (np.
                        do zycia, edukacji, wolnosci, itp). Zauwaz prosze roznice pomiedzy
                        tymi dwoma tezami.

                        Ocena kandydata/tki na dane stanowisko powinna byc w 100%
                        merytoryczna. Problem z dyskryminacja polega na tym, ze tak nie
                        jest. Ocena odbywa sie czesto nie na podstawie komptenecji, lecz na
                        podstawie abritralnie przypisanych plciom cech (wynika to z
                        tradycji). Totez, np. (w skrajnej sytuacji) pracodawca zaklada, ze
                        dajmy na to Ania ma mniejsze zdolnosci do myslenia logicznego niz
                        Adam, mimo ze nic w sensie empirycznym nie potwierdza tej tezy. Na
                        podstawie arbitralnej selekcji kobiety czesto sa odrzucane jako
                        potencjalnie dobre pracowniczki. To jest tylko jedna z oznak
                        dyskryminacji. Na szczerszy opis nie pozwala mi czas.

                        K


                        Każdy z tych
                        > czynników może być uwzględniony na rynku pracy. Sprowadzanie
                        > przyczyny zróżnicowania płac do różnicy płci to trywializowanie
                        > problemu.
                        > Mieliśmy w kraju system, który głosił, że "wszyscy ludzie są
                        równi"
                        > i jego skutki ponosimy do dziś (no, nie wszyscy bo niektórzy
                        > wyjechali do bogatszych krajów, nie chcąc osobiście ponosić
                        kosztów
                        > wydobywania się z wieloletniej, przymusowej urawniłowki).
                        • Gość: WK Świat nie jest doskonały, IP: *.ig.pwr.wroc.pl 12.03.09, 14:56
                          szanowna Interlokutorko! I nigdy nie będzie.
                          Oczywiście można uważać, że "[..] Ocena kandydata/tki na dane
                          stanowisko powinna byc w 100% merytoryczna. [..]".
                          Dlaczego akurat ta decyzja ma być w 100% merytoryczna skoro żadna
                          inna decyzja taka nie jest? Czy kupując jakiś towar kierujesz się w
                          100% bezstronną oceną jego parametrów i całkowicie pomijasz
                          nieusprawiedliwione wrażenia typu "podoba mi się", "lubie tę markę",
                          itd.? Czy do swojego (to bardzo ważne: SWOJEGO) dziecka
                          zatrudniłabyś opiekuna tak samo chętnie jak opiekunkę?

                          "[..] Problem z dyskryminacja polega na tym, ze [..] Ocena odbywa
                          sie czesto nie na podstawie kompetencji, lecz na podstawie
                          abritralnie przypisanych plciom cech (wynika to z tradycji). [..]"
                          Te "arbitralnie" przypisywane cechy to zazwyczaj doświadczenie
                          (prawo wielkich liczb) albo - przeciwnie - właśnie brak
                          doświadczenia w zatrudnianiu kobiet (albo mężczyzn) na danym
                          stanowisku (czy bez wahania zatrudniłabyś kobietę jako bramkarza w
                          klubie?). Pracodawca może nie chcieć osobiście eksperymentować.

                          Ważną przyczyną utrudniającą aktywność zawodową kobiet jest
                          ustawodawstwo przyznające im szczególne prawa w pracy (dlatego
                          zapewne kobiety w Szwecji, pełnej takich regulacji, zarabiają gorzej
                          niż w Polsce, gdzie tych "ułatwień" jest mniej). Otóż dla każdego
                          przedsiębiorcy te szczególne prawa kobiet w pracy są JEGO kosztem.
                          Przykład z Anglii: Kobiety mają prawo m.in. do specjalnych warunków
                          pracy w okresie ciąży oraz do powrotu po urlopie macierzyńskim na
                          stanowisko zajmowane przed pósciem na ten urlop (w Polsce oczywiście
                          też). Właściciel firmy software'owej opowiadał mi, że inspekcja
                          pracy nakazała mu przenieść 2 pracownice będące w ciąży ze stanowisk
                          komputerowych do biurek bez komputera. Problem w tym, że w firmie
                          takich stanowisk nie było. Innym razem pracownica, zatrudniona
                          doraźnie jako specjalistka od oprogramowania systemowego z zadaniem
                          przeniesienia ich produktu na ten nowy system, poszła na urlop
                          macierzyński. Jej zadanie musiał wykonać inny, sprowadzony
                          specjalista. Zadanie zrobił i poszedł z firmy do pracy w innym
                          projekcie. Kobieta po urlopie zażądała powrotu na stanowisko pracy,
                          które już nie istniało, ponieważ zadanie na tym stanowisku było
                          zrealizowane i odmówiła przekwalifikowania.
                          Czy można się dziwić przedsiębiorcy, że po takich doświadczeniach
                          wystrzega się zatrudniania kobiet na bardziej specjalistycznych
                          (czytaj: lepiej opłacanych) stanowiskach?
                          Także w Polsce przedsiębiorcy zatrudniający kilka osób twierdzą, że
                          dwie, trzy panie w ciąży są w stanie doprowadzić firmę do upadku,
                          jeżeli tylko wykorzystają wszystkie swoje uprawnienia w tym okresie.

                          Problem feministek polega na tym, że widzą świat bardzo
                          jednowymiarowo - jako nieprzyjazny kobiecie, zdominowany przez
                          mężczyzn. Tymczasem te same "uprzedzenia", które utrudniają kobietom
                          zajęcie pewnych stanowisk w pracy, bywają pomocne, gdy praca kobiety
                          jest oceniana łagodniej (znam mnóstwo takich przykładów), gdy
                          kobieta może otrzymać pomoc, której odmówi się mężczyźnie lub
                          wreszcie, gdy to właśnie kobieta łatwiej otrzyma pracę w dziedzinie,
                          w do której "kobiety się lepiej nadają" (co oczywiście w konkretnym
                          przypadku wcale nie musi być prawdą).
                          Wszelkie, promowane przez organizacje feministyczne, akcje
                          afirmatywne przynoszą (patrz przykłady) więcej szkody niż pożytku.
                          Sprawa jest prosta - przez setki lat prowadzenie domu było
                          czynnością tak czaso- i pracochłonną, że kobiety nie miały fizycznej
                          możliwości pracowania poza domem. Teraz już tak nie jest i od
                          dziesięcioleci trwa proces zdobywania rynku pracy przez kobiety.
                          Jest coraz więcej zawodów, gdzie zdobyły pełne uznanie, sporo -
                          gdzie je zdobywają, są też zawody, do których się nie nadają (np.
                          brukarz) podobnie jak do innych nie nadają się mężczyźni.

                          No i na koniec: przenoszenie akurat do Polski, gdzie od wieków
                          kobieta cieszyła się specjalną estymą, nieznaną w wielu innych
                          krajach, anglosaskich tez o powszechnej dyskryminacji kobiet
                          (przykład: "państwo John Brown" zamiast "państwo Kowalscy") jest
                          wyjątkowo chybione.
                          • Gość: ja Re: Świat nie jest doskonały, IP: 82.139.9.* 18.03.09, 20:12
                            WK napisał:
                            >Sprawa jest prosta - przez setki lat prowadzenie domu było
                            > czynnością tak czaso- i pracochłonną, że kobiety nie miały fizycznej
                            > możliwości pracowania poza domem.

                            Jakie setki lat? Twoim zdaniem kobiety na wsi nie pracowały poza domem?
                            A kobiety w mieście, większość przynajmniej, nie pracowały jako
                            służace , praczki, niańki, kucharki itp. tych niewielu bogatszych, które mogły
                            nie pracować? O jakim świecie ty piszesz w ogóle?
                            • Gość: WK Re: Świat nie jest doskonały, IP: *.ig.pwr.wroc.pl 19.03.09, 15:16
                              Prace na wsi były "od zawsze" podzielone wg naturalnego kryterium -
                              siły fizycznej potrzebnej do ich wykonania (kobiety do pielenia,
                              zbierania, mężczyźni do pługa).
                              "służace , praczki, niańki, kucharki itp." - przecież to właśnie są
                              zawody związane z prowadzeniem domu.
                              • bajgla Re: Świat nie jest doskonały, 19.03.09, 23:00
                                > Prace na wsi były "od zawsze" podzielone wg naturalnego kryterium -
                                > siły fizycznej potrzebnej do ich wykonania (kobiety do pielenia,
                                > zbierania, mężczyźni do pługa).

                                Owszem. Ale nie można powiedzieć, że kobiety na wsi zajmowały się tylko domem.

                                > "służace , praczki, niańki, kucharki itp." - przecież to właśnie są
                                > zawody związane z prowadzeniem domu.

                                Ale nie swojego...
                                To oznacza jak najbardziej pracę zawodową/zarobkową.

    • Gość: Bella Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.eranet.pl 09.03.09, 23:07
      PO TO byliśmy ostatnim tygodniu bombardowani w Wyborczej artykułami
      o Masakrycznych porodach, braku znieczulenia - zeby kobiety ściągnąć
      na ten marsz, bo inaczej nikt by nie przyszedł

      To socjotechniki. Przez tydzień pisali o braku znieczuleń o tym jak
      kobiety rodzą w nieludzkich warunkach niby - zeby uzasadnić swoje
      KRZYKI na ulicach na temat ABORCJI i zabijania LUDZI - NIEWINNYCH
      DZIECI. CO za brak jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego - widać
      jakie są te media - które nakręcają takie reakcje...

      piszą o tych porodach przerazliwe historie - zeby wmówić ludziom ze
      w takim razie nie ma co ryzkować porodu - trzeba sie domagać prawa
      do aborcji - SANKCJONOWAĆ ZABIJANIE WŁASNYCH DZIECI - bezbronnych,
      bo one nie przypuszczają co PLANUJE DLA NICH WŁASNA MAMA i tata -
      one czują się bezpiecznie pod sercem matki

      A takie media i wsciekłe akcje - chcą tą mamę przekonać - ze moze
      się domagać zabicia własnego dziecka, które rozwija się i czuje
      bezpiecznie pod jej sercem - nie przypuszczając co mama moze temu
      dziecku zrobić, ono bezgranicznie jej ufa

      To jest straszne - wymyślono sobie hasełko SAMOSTANOWIENIE i zwabia
      się na marsze nieświadomych ludzi, a potem zmyśla ile ich było -
      powiększa ich liczbę 2 - 3 razy, manipuluje nimi - oni nawet naiwni
      nie wiedzą o co toczy się ta gra

      Nie o porody, nie o znieczulenie ale o ABORCJĘ i prawo do ZABICIA
      WŁASNEGO DZIECKA i usprawiedliwienia tej nieludzkiej zbrodni
      • Gość: ja Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku IP: *.chello.pl 10.03.09, 00:24
        Zapomniałaś wziąć lekarstwa?
      • pati7912 Re: Manifa 2009 na wrocławskim Rynku 10.03.09, 02:05
        Daj już sobie spokój z wypisywaniem tych bredni, bo to przykro
        czytać! Normalnie romantyczna_kleopatra bis!
        • Gość: popieram Manifa 2009 bezbolesne rodzenie IP: 139.48.158.* 10.03.09, 19:00
          tak jak bylo 30-40 lat temu
          • Gość: anulka nasze -kobiece mózgi są mniejsze! IP: *.e-wro.net.pl 20.03.09, 07:51
            ALE JAK MOŻEMY BYĆ PORÓWNYWALNE Z FACETAMI SKORO MAMY MNIEJSZE
            MÓZGI? Proporcjonalnie nasz mózg jest mniejszy niż faceta. Mężczyzna
            zawsze będzie od nas silniejszy, mądrzejszy itd. Oczywiście, możemy
            starać się być takie jak faceci -nasz największy wzór, ale czy to
            ma sens?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka