kklement
04.04.09, 11:48
Trudno już mnie od jakiegoś czasu czymś zadziwić, ale wczoraj
wieczorem byłem w rynku ( kolacja branżowa ) i aż mnie zatkało.
Idzie sobie mianowicie kolumna ludzi i niesie pochodnie. Pierwsze
skojarzenie było błyskawiczne: "SA marschiert !" :) Byłem m.in. z
koleżanką, która ma prócz polskiego ma też niemiecki paszport,
zaproponowałem jej więc, żeby dołączyła do ziomków ;) Żarty żartami,
ale okazało się, że to nie kręcenie filmu o Eberhardzie Mocku, ale
najzupełniej poważna procesja ( droga krzyżowa, jak mi
podpowiedziały wspomnienia wiele lat temu zarzuconych praktyk
religijnych ).
I to wzbudziło we mnie olbrzymi niesmak. Jak wielki był kontrast
pomiędzy tą procesją, w sumie dość smutną ze względu na swą treść (
męczeństwo Jezusa ), a ludźmi bawiącymi się w najlepsze w świeżo
otwartych ogródkach piwnych, nad kuflami, głośno i beztrosko. Kto i
dlaczego wpadł na taki pomysł, żeby organizować drogę krzyżową w
miejscu i w czasie szczególnie nasyconym rozrywką ? Czy to miała być
demonstracja zaadresowana do tych, którzy nie respektują Wielkiego
Postu ? Upomnienie ? Ewangelizacja ?
Ja osobiście byłbym zażenowany zarówno idąc w tej drodze krzyżowej,
jak i weseląc się nad kolejnym piwem w ogródku, obok którego
procesja przechodziła.