Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach

01.06.09, 17:20
E tam, nie ma z czego problema robić , uważam. Niemcy od dawna mówią dziwną
hybrydą z angielskimi słowami w niemieckich formach gramatycznych. Gorsze jest
co innego: My Polacy w ogóle fatalnie mówimy po angielsku. Nawet słynny T.Lis
lub wczoraj Torbicka - oboje jak zakompleksiony poziom co najwyżej
intermediate, kanciasto, źle, złe akcenty. Polska norma.

Coś ci strucknęło na heada że tak komplejnisz dudzie?
    • Gość: tosiek Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach IP: *.chello.pl 01.06.09, 23:46
      nie dżampuj po stepsach bo sobie legsy pobrekujesz ! Oczywiście jak zawsze mówimy po polskiemu ? A redaktorzy GW -wydanie weekendowe to wzór poprawności językowej ? Naważyli piwa itp ,itd ....Panie profesorze ,ratunku !
      • batsi Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach 07.06.09, 18:30
        ech, nawarzyć piwa!!! to nie od wagi i ważenia, tylko od gotować. Pzdr.
      • leszlong Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach 07.06.09, 21:17
        WO czyli Wojciech Orliński pisze na blogu taką mieszanką anglo-polską, co jest
        przejawem niby elitarności. Jak stoi w tekście, jest to tak naprawdę wyraz
        snobowania się i popisywania się znajomością angielskiego. Po prostu żenada.
    • kangur_01 redaktorzy z GW to najlepszy przyklad "bastardow" 02.06.09, 06:05
      Takie dwujęzyczne hybrydy, a raczej bastardy obu języków nie
      zbliżają nas do Europy, ani Europy do nas. Świadczą tylko o naszym
      poczuciu prowincji i snobowaniu się na wielki świat.

    • Gość: lk1982 Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach IP: *.as.kn.pl 02.06.09, 10:26
      Nazwa "W-Skersi", czyli zarówno nazwa programu, jak i osób poruszających się na
      wózkach, została ukuta przez autora tegoż programu, czyli "Skrzynię".
      Odzwierciedla pewną modę językową, zabawę pojęciem "biker", czy jak niegdyś GW
      nazywała rowerzystów we Wrocławiu - "bikersi". I bynajmniej nie świadczy to o
      czyichkolwiek kompleksach, ale o kreatywności i umiejętności korzystania z
      możliwości mieszania języków. Niegdyś szpanem było rozmawianie ze sobą po
      łacinie i nikt nie narzekał, że się język psuje. Dzisiaj, kiedy język polski
      jest pełen zapożyczeń nie tylko z łaciny, ale i niemieckiego, francuskiego,
      włoskiego i angielskiego, nagle puryści językowi się budzą, że im się chce język
      zmieniać... No to pobudka spóźniona o całe wieki, a i protest mało trafiony. To
      ludzie mówią językiem, a nie język ludźmi.

      A problem z językiem polskim i zanikiem poprawnej polszczyzny lezy gdzie indziej
      - wystarczy przejść się do szkół podstawowych i sprawdzić kompetencję językową
      nauczycieli.
      • Gość: arcadka Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 13:06
        jest coś na rzeczy, ja nie mogę słuchać jak nauczycielka mojej córki mówi "wziąŚć"
        • Gość: Belfer Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach IP: *.chello.pl 02.06.09, 18:01

          Bardzo trafna uwaga int. "arkadka' Tylko nasuwa się pytanie,
          dlaczego językoznawcy, nie torpedują powszechnych prawie zwrotów
          w rodzaju: przyjdom, napiszom, powiedzom,co z tom Polskom itp.
          w czym przodują prawie wszystcy politycy,a szczególnie J.Kaczyński,
          Kalisz,Celiński i wielu innych. A wprost tragiczne już,są zwroty
          "półtorej tygodnia" /Celiński/,"półtorej metra"/Tajner/,czy wreszcie
          "półtorej miliarda"- w aud.radiowej,nieznany pracownik Min.Finansów.
          Po nauce takiej polszczyzny,młodzież szkolna,nie osiągnie poziomu
          naszych znanych i cenionych pisarzy.
          W niedzielnej audycji telewizyjnej,z wyścigów motocyklowych we Wło-
          szech,polski komentator powiedział,że do końca odbywanego wyścigu,
          pozostało jeszcze "półtorej okrążenia" - dobre,prawda!
      • batsi Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach 07.06.09, 18:34
        ale są zapożyczenia i zapożyczenia, wybacz, ale nazwa "Grunwaldzki Center" jest
        koszmarna! Tu nie chodzi o zapożyczenia w ogóle, ale zapożyczenia niepotrzebne
        albo naruszające system polszczyzny. Innych zapożyczeń nie ma się co bać.

        Przy okazji, blokersi, bajkersi i inni mają podwójną liczbę mnogą, -s z
        angielskiego i -i z polskiego. Ale to się zdarzało i w przeszłości.
        To oczywiście z głupoty trochę, jak gremlinsy zamiast gremlinów, jeśli
        pamiętacie tę sprawę.
        • Gość: starycynik Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach IP: *.no.no.cox.net 07.06.09, 18:55
          Zauwazmy tez, ze Poltegor byl jeszcze zwyklym brytyjskim "Centre" a
          Grunwaldzki awansowal juz na amerykanki "Center", podczas gdy PDT
          ostawal sie poczwiwym "Centrum". Jest postep!
        • Gość: milana Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach IP: *.cable.telstraclear.net 07.06.09, 22:32
          Języki zawsze się mieszały. Zawsze też były używane nie do końca poprawnie -
          inaczej połowa świata mówiłaby dziś łaciną klasyczną zamiast po francusku,
          portugalsku, włosku czy hiszpańsku, a angielski nigdy by nie powstał. Więc
          naprawdę nie wiem o co to załamywanie rąk.
          Jeśli zaś mowa o używaniu podwójnej liczby mnogiej to naprawdę nie jest to cecha
          właściwa tylko Polakom. Mieszkam w kraju anglojęzycznym i tutaj robią dokładnie
          to samo, np. "paninis" :) Dla nieposługujących się językiem włoskim wyjaśnienie
          - jeden panino, wiele panini. Naprawdę nie ma o co kopii kruszyć, ani po co
          wpędzać się w kompleksy.
    • Gość: autoidea Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach IP: 195.235.63.* 02.06.09, 12:03
      Czemy jakis redaktorzyna straszy ludzi glupimi ustawami ?
      Niech mowia jak chca, jest wszak wolnosc, czyz nie ?
      Inni tez ich moga oceniac wg swoich wlasnych standardow, wolno im.
      Najwazniejsza czescia artykulu jest chyba to, ze wlasnie slowa
      hybrydowe staly sie czescia naszego jezyka.
    • Gość: misio Re: nie egzagerujta tu macz mejty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 18:17
      a juz mieszanie w kwestie problemu WZIĄĆ kontra WZIĄŚĆ jest śmiesznie nie na
      miejscu ze okazji skali swej miałkości.

      Do dzisiaj spotykam ludzi u których razi mnie co innego: wtedy zawsze grzecznie
      pytam się "a od jakiego czasownika/bezokolicznika to wywodzisz?" Przysięgam,że
      jest wielu którzy na zakłócenie równowani ciała po natrafieniem stopą na
      przeszkodę mowią POTCHNĄĆ. Tak własnie. I myślą że jest czasownik POTYCHAĆ a nie
      POTYKAĆ
    • lanciarav751 Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach 03.06.09, 18:11
      a co wy na to? diewoczka krajing,jej lietit tirsy
      • dyngos Re: Baksa kiendów, czyli o językowych potworkach 07.06.09, 18:04
        lanciarav751 napisał:

        > a co wy na to? diewoczka krajing,jej lietit tirsy


        szarik flueuej hmmm

        Zgadzam się z autorem w zupełności.

        Nadawanie tego typu nazw czasami jest praktyczne, ale w 99%
        przypadków wynika z kompleksu kulturalnego zaścianka.

        Dla Mitchharrisa problem nie jest to, że Polacy wciskają angielskie
        słowa, ale że źle wymawiają język angielski.

        Mitchharris pokazał w swoim poście postawę, która stanowi kolejny
        przykład problemu opisanego w artykule. Polacy mają zły akcent
        angielski... na litość boską! Skoro są Polakami to jasne, że nie
        mają brytyjskiego akcentu! Polski język jest dla nich główny i
        wiodący a angielski jest pomocniczy! Co, Polacy mają ukrywać, że są
        Polakami? Zresztą, prawie każdy anglojęzyczny kraj ma inny akcjent i
        wymowę, tym bardziej dla czego my mielibyśmy się wstydzić swojej????

        Kolejnym przykładem problemu opisanego w artykule (ale już poza
        językowym) jest porównywanie do Zachodu.

        Cebulski to polski James Dean, Cugowski, to polski Rod Steward,
        Warszawa to Paryż północy. Chyba w każdej mieścinie 50-100tys
        mieszkańców,gdzie pobudowano wysokie blokowiska, mają one nazwę
        Manhattan.

        Polacy bardzo często odnoszą się do wsi jako do czegoś negatywnego.
        Wieśniak, wsiur, wiocha, ale wieś. Wychodzą z nicj wiejskie
        kompleksy.

        A przecież wieś ma swój klimat a miasto swój. Ani lepszy, ani
        gorszy - po prostu inny.
    • historyk09 panie Andrzej Maria Dzierżanowski 07.06.09, 18:50
      calkowicie sie z panem zgadzem. Tylko czemu pan uzywa tak duzo nie
      polskich slow w tym artykule? muzyka (gr. mousike), blok,impreza,
      kultura,nstytucje, itp?
      Nieladnie
      • Gość: Anty Re: panie Andrzej Maria Dzierżanowski IP: *.zone8.bethere.co.uk 07.06.09, 21:38
        Mnie szczególnie uraziło "doszlusować". A fe, nieładnie używać spolszczonych
        słów obcego pochodzenia :P
    • brezly Cuda, cuda, cuda 07.06.09, 19:02
      Np.

      ""Wszystkie milestony były płacone na czas, zaraz po ich akceptach. "

      Prym wiedzie polis(c)h marketingowo-finansowo.
      A zestawianie nazw ulic z brzmiacym wielkim swiatem amerykanskim prowadzi czesto
      do sytuacji komicznych.

      Czekam na jakis "Gnojna Tower & Resorts".
      "Center" - zawsze w amerykanskiej pisowani.
      • Gość: Anty Re: Cuda, cuda, cuda IP: *.zone8.bethere.co.uk 07.06.09, 21:40
        brezly napisał:
        > "Center" - zawsze w amerykanskiej pisowani.

        No i dobrze, przynajmniej pisze się i czyta tak samo, a nie tak jak Brytyjczycy
        - inaczej piszą, a inaczej mówią.
    • camel_3d coaching..i kołczowanie:) 07.06.09, 20:19
      ostatnio w ofercie jakiejs firmy byl zajecia pod okiem doswiadczonego coacha.:)

      zapytalem czy noe mogli napisac trenera..w odpowiedzi dostalem "coach to nie
      trener"... kurde..a w slowniku napisane jest coach > trener...

      to ja nie wiem...

      ale za to w TV..bylo fajne pytanie dziennikarza do trenere: i jak panu podoba
      sie kołczowanie?
      :)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Kołcz to trener łucznictwa... 07.06.09, 22:10
        ...z kołczanem.
      • map4 Re: coaching..i kołczowanie:) 08.06.09, 10:52
        camel_3d napisał:

        > zapytalem czy noe mogli napisac trenera..w odpowiedzi dostalem "coach to nie
        > trener"... kurde..a w slowniku napisane jest coach > trener...

        Analogiczną sytuację miałem ostatnio z managerem. W pewnej firmie zapytałem się
        gdzie jest kierownik, to popatrzyli na mnie, jak bym się prosto z planu filmu
        Barei urwał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja