Gość: Głos z Warszawy Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ien.pw.edu.pl 06.06.09, 15:06 Niestety Prof. ma racje!! Czas powrócić do egzaminów na studia a maturę powiesić na gwoździu w.... Szkoła powszechna nie tylko nie uczy podstaw ale także nie uczy jak się uczyć. Pal licho ortografię ale jeżeli nie ma w szkole zajęć laboratoryjnych z fizyki czy chemii to czego się spodziewać po studentach?? Niestety system finansowania uczelni państwowych sprowadzono do systemu finansowania uczelni prywatnych - student = kasa, więc trzyma się duuużo ludzi żeby była kasa. Niestety poziom wiedzy z nauk ścisłych jest jeszcze gorszy niż z humanistycznych, obecni studenci I roku nie radzą sobie z zadaniami egzaminacyjnymi z egz. wstępnych z lat dawniejszych. Co do Pań z dziekanatu to sa równie nieuprzejme dla pracowników jak i dla studentów (tylko dziekan potrafi je dyscyplinować jeśli zechce). Teraz uwagi do poprzednich wypowiedzi. 1. Trzeba się uczyć optymalizacji kodu i innych teorii z przed 40lat żeby nie robić potem oprogramowania które potrzebuje 4GB RAM do uruchomienia. 2. Na uczelniach jest system oceny wykładowców - jakby studenci nie olewali tych ankiet to by działał poprawnie. 3. W pobieraniu wiedzy z internetu nie ma nic złego, w pobieraniu całych prac to już jest dużo złego. 4. Poziom szkolnictwa to nie wina złego pomysłu - to tylko typowo "polskie" wykonanie. 5. Propozycja na dziś - przyjmować na studia tylko z maturą na poziomie rozszerzonym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr jeszcze słówko o paniach z dziekanatu IP: *.lanet.net.pl 06.06.09, 16:19 niestety nie tylko poziom intelektualny studentów i kandydatów na studia kuleje, ale także poziom kulturalny. Jasne, że najłatwiej zrobić z pań w dziekanacie potwory ziejące ogniem kiedy nie potrafi się wchodząc do dziekanatu zachować. Wiele razy byłam świadkiem jak studenci wpadali z wrzaskiem do środka, krzycząc i marudząc domagali się czegoś tam. Oczywiście jeszcze szybciej wypadali zbesztani z góry na dół, a fama o "jędzach" się niesie. Radzę studentom przyszłym i obecnym - powiedzenie w dziekanacie "dzień dobry, dziękuję, do widzenia, przepraszam" nie boli, a dzięki temu panie was dobrze zapamiętają. Jasne, że są też babki takie w typie p.Danusi z dziekanatu nauk historycznych i pedagogicznych UWr (kto ją zna, ten wie o czym piszę :D) czy owianej jeszcze gorszą sławą pani z dziekanatu na polonistyce - ja się czasem zastanawiam po co one tam pracują jeśli tak im źle i okropnie w tej pracy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WNHiP Re: jeszcze słówko o paniach z dziekanatu IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.09, 18:30 ale np. pani Wiesia z tego samego dziekantu - miód, nie kobieta, niejeden rocznik studentów powinien ją po stopach całować, taki z niej anioł! na serio - bogini jakich mało! dziękujemy pani Wiesiu! Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 07:23 do głosu z Warszawy-panie z dziekanatow nie maja nic do studentow za granica.Ich rola jest przyjecie papierow na studia,i wydanie dyplomu.Indeksow nie ma.Wpisy ocen z egzaminow sa na komputerach katedry.a kazda pani z dziekanatu ,ktora nie wypelnia kart studentow wylatuje z pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 14:30 "z przed" powinno pisać się "sprzed". Odpowiedz Link Zgłoś
forum.srp.com.pl Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 16:17 Podziękujmy politykom za reformę edukacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan a to politycy kazali ludziom się nie uczyć? IP: *.chello.pl 06.06.09, 17:03 ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaktus Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 20:25 Zdecydowanie zasłużyli na gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan statystyki przyjęć na wydz. chemii UWR w 2007 IP: *.chello.pl 06.06.09, 16:22 www.dlastudenta.pl/dlaMaturzysty/?act=show_ar&id=7024 2 pozycja od dołu: kandydaci - 734 przyjęci - 734 nieprzyjęci - 0 a taka filologia niderlandzka: kandydaci - 368 przyjęci - 45 nieprzyjęci - 323 Ciekawe czy na filologii niderlandzkiej też są same głąby. Bo chyba jak się przyjmuje wszystkich kandydatów jak leci no to chyba nie ma się co dziwić, że trafiają się kompletne matoły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: statystyki przyjęć na wydz. chemii UWR w 2007 IP: *.e-wro.net.pl 06.06.09, 17:27 człowieku te statystyki które przytaczasz sa błędne, bo co roku na specjalność chemia biologiczna na wydziale chemii UWR nie dostaje się sporo ludzi wiec albo statystyka, która przytoczyłeś była robiona gdy cześć zabrała dokumenty a reszta przeniosła się na inne specjalności te 700 miejsc to jest na wszystkich specjalnosciach, a zresztą... albo nie wiem skąd oni biorą te dane... Nie radze wierzyć wszystkim danym podawanym w necie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: statystyki przyjęć na wydz. chemii UWR w 2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 20:37 To jest bardzo proste,z tymi statystykami: Co roku na wydzial lekarski akademii medycznej jest ok.4-5 chetnych na miejsce.Czy to znaczy,ze na taka np.historie sztuki /10 chetnych na miejsce/ ida ludzie duzo lepiej przygotowani,czy ogolnie lepsi?Nie-po prostu,najwieksze glaby nawet nie probuja sie dostac na pewne kierunki.Stad-takie statystyki to ostatnia rzecz,po ktorej moznaby oceniac poziom studiow,czy studiujących tam studentow... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mppp wykladowcy tacy sami IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.09, 16:27 kadra wykladowcow jest czesto na tym samym poziomie co studenci. zamiast sie przyłozyc i samemu pouczyc, wolą walnac focha, traktowac studentow jak idiotow i odwalac latami kichę. sama byłam baaardzo rozczarowana poziomem studiow filologicznych we Wrocławiu. niektorzy wykladowcy czytali na cwiczeniach swoje notatki ze studiow i kazali notowac jak w szkole. na studia doktoranckie zostali sami nieudacznicy i kompletne przecietniaki. i karawana idzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: wykladowcy tacy sami IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 16:32 Problem polega na tym, że 90% nie jest w stanie zrobić notatek z wykładu tak aby oddać sens przekazywanych informacji. Dyktowanie może być objawem desperacji i litości zarazem (choć jak w życiu bywa pewnie nie zawsze). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mppp Re: wykladowcy tacy sami IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.09, 16:36 mam gdzies czyjas litosc. jak ktos sie nie nadaje na studia, to powinien odpasc. czemu inteligentni ludzie musza byc upokarzani przez "litosciwych" leni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: wykladowcy tacy sami IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 20:18 Nie wrzucać wszystkiego do jednego wora. Co ma litość do lenistwa!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: wykladowcy tacy sami IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.09, 17:35 Tu się zgadzam wykładowcom to pasuje. Sam jestem studentem i powiem wam że zupełnie nie chce mi sie studiować. Poziom jest żenujący, lata spędzone na uczelni uważam za stracone. Oczywiście zdarzają sie też porządni wykładowcy ale nie często. Spóźnienia, nieprowadzenie zajęć, mizerny stan wiedzy to niestety norma od której bywają wyjątki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wrtyug Re: wykladowcy tacy sami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 18:59 Tez jestem studentem.... A dlaczego nikt nie powie że wykładowcy mają płacone za egzaminy ustne a robią pisemne z lenistwa ? Odpowiedz Link Zgłoś
charioteer1 Re: wykladowcy tacy sami 08.06.09, 00:47 ość portalu: wrtyug napisał(a): > A dlaczego nikt nie powie że wykładowcy mają płacone za egzaminy ustne a robią > pisemne z lenistwa ? Wykladowcy maja placone za egzaminy? To chyba jakas prywatna uczelnia placi wykladowcom zatrudnionym na umowe-zlecenie. Egzamin pisemny wcale nie jest mniej czasochlonny dla wykladowcy, bo to trzeba jeszcze poprawic, misiu, a poprawianie prac to sa dluugie godziny pracy. Ale przynajmniej jest podkladka - jest bania, bo student oddal pusta katke. Nie, no przepraszam, nie byla pusta - dostal az 6 punktow na 50 mozliwych. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: wykladowcy tacy sami 08.06.09, 09:50 Miewam zajęcia na uczelniach na podstawie umowy o dzieło (bo zatrudniona na etacie jestem na szczęście w Akademii Nauk). Uczelnie państwowe płacą wyłącznie za zajęcia - to, że do 30 płatnych godzin wykładu dokładam za darmo 30 godzin egzaminowania (ustnie) nikogo nie obchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dick Re: wykladowcy tacy sami IP: *.cable.smsnet.pl 08.06.09, 23:27 wykladowcy chyba jednak nie sa na tym samym poziomie co studenci... sam jestem adiunktem i uwierz mi, powtarzanie podstawowego materialu kilka lat z rzedu ludziom, ktorych to malo interesuje, nie potrafia tego zrozumiec itp. bardzo meczy. mam wiec cala dydaktyke w glebokim poszanowaniu. wole zajac sie badaniami, pisaniem projektow i zdobywaniem wiedzy mi potrzebnej na konferencjach. a o tych rzeczach nie bede mowil na wykladach, czy cwiczeniach. wiec zrozum, ze poziom prowadzonych przeze mnie zajec, nijak sie ma do mojej wiedzy i umiejetnosci. a studentow lekcewaze, tak samo jak oni mnie i cale studia. niestety, ci ktorzy czegos chca sie nauczyc i trafili miedzy pospolitych, lecz studiujacych debili sa na straconej pozycji. jednak to nie ja wymyslilem zasade rownania do dna, czy jak kto woli bentosu.... Odpowiedz Link Zgłoś
kluska11 Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 16:35 No troche racji to on ma! Ale ciekawym, czy ten koles, poza UW, jeszcze gdzies pracuje? Bo jesli tak, to sam sobie jest winien - na szkode wlasnej firmy dziala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Itsme Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.as.kn.pl 06.06.09, 17:59 Pan profesor ma niestety rację. Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci, opuszczają niedouczeni absolwenci. Odnoszę wrażenie, że absolwenci np. uczelni technicznych szkoleni są aby móc obsługiwać różnego rodzaju mechanizmy nie przez Polaków wymyślone. Polska stała się śmietnikiem technologicznym świata zachodniego. Kilka razy to pisałem więc pozwolę sobie to powtórzyć. Uczelnie w Polsce z ich systemem edukacji, wydajności,innowacyjności są moim zdaniem żródłem zacofania cywilizacyjnego w Polsce. Dlatego panie profesorze, pan, pańscy koledzy, koleżanki powinny uderzyć się w piersi i przyznać, w dużej części jest to Wasza wina. Prędzej czy pózniej taki system edukacji musi się zawalić. Wiem, że trafiają się także rodzynki wśród studentów. Tylko gdzie są ich pomysły, wynalazki.Itsme. i Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: re Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 20:19 Racja, ale znaj proporujum mocium panie:)wynalazki studentów?! a gdzie są patenty, wynalazki i odkrycia profesorów i pozostałej kadry naszych uczelni? Poza kilkona osrodkami- zenada. Widac zreszta w miedzynarodowych konkursach, ile naszych projektów zdobywa granty. Uczelnie zwlaszzca mniejsze ale nie tylko, to czesto przechowalnia skamielin i naukowych trupów Odpowiedz Link Zgłoś
yosia86 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 21:58 kluska11 napisał: > > Ale ciekawym, czy ten koles, poza UW UWr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
charioteer1 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 00:50 yosia86 napisała: > kluska11 napisał: > > > > > Ale ciekawym, czy ten koles, poza UW > > UWr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A co za roznica? Wymagasz od studenta, zeby znal nazwe uczelni, na ktorej studiuje? Odpowiedz Link Zgłoś
yosia86 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 06:39 wypadałoby :P ja znam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka prawda Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.09, 12:17 To jest najprawdziwsza prawda,matoły po studiach chciałyby zarabiać duże pieniądze,ale pisząc swoje CV potrafią pisać takie głupoty,od których człowieka mdli.Niestety,nie zauważyły studenciaki,że poziom wykształcenia to nie to samo co poziom intelektu..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BPP Nic nowego pod Sloncem IP: *.no.no.cox.net 06.06.09, 17:59 Ukonczylem ten wydzial ponad 20 lat temu i czytajac pana Rudolfa stwierdzam ze nic sie od tamtych czasow nie zmienilo. Glupota, podlosc, malostkowosc i pogarda dla studenta jest wciaz standardem stylu zycia i bycia kadry. A bzdur ktore opowiadaja na "wykladach" musialem potem ciezko i pracowicie sie oduczac aby nauczyc sie tak jak jest naprawde. Ale najwazniejszym pytaniem jest - po co ten wydzial wogole istnieje? Gdzie i jako kto ma w Polsce pracowac absolwent? Wydzial jest typowa fabryka bezrobocia albo co najwyzej dostarczycielem akwizytorow. Aby byc jednym z wymienionych wcale nie potrzeba wiele umiec, w jaki sposob wysilek wlozony w nauke ma sie zwrocic? Wydzial prawa nie ma takich problemow, czas to zrozumiec i podjac dzialania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Schlesier Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.06.09, 19:11 Z przykrością potwierdzam to, co powiedział prof. Rudolf. Jestem po czterdziestce i uzupełniam wykształcenie. Nie jestem geniuszem, nie poświęcam zbyt wiele czasu na studiowanie, ale kłopotów z nauką nie mam. Młodzi ludzie, którzy - jak by nie patrzeć - mają ukończone studia licencjackie, nie grzeszą wiedzą nawet o rzeczach, które nas wszystkich otaczają. Ba, niektórzy mają problemy ze prostym czytaniem! Zwykłe zaliczenie urasta do rangi poważnego problemu. A może niepotrzebnie się unoszę? Przecież teraz niemal każdy jest dyslektykiem i dysortografem :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rb Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 20:29 ... i dyskalkulia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 05:25 A na szosach dysdrajwia. Odpowiedz Link Zgłoś
keramd To są dokonania ministerstwa oświaty-gratulacje 06.06.09, 19:15 udało się oświacie w Polsce zlikwidować matematykę i logikę - pomysłodawcom przyznać nagrodę nobla Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Z. Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.as.kn.pl 06.06.09, 19:18 Nie rozumiem idei tego artykułu. To, że poziom wykształcenia na uczelniach spada na łeb na szyję, bo uczelnie muszą doić kasę ze studentów, zaś kolejni ministrowie chcą u nas zrobić Amerykę (gdzie "jajogłowymi", tj. intelektualistami, otwarcie się gardzi, a innowacyjność nie jest premiowana - wykształcenie ma doprowadzić do tego, żeby "wykształcony" umiał używać Internetu i Google'a), to fakt wiadomy od lat. Niestety, jeśli zwiększa się liczbę osób z wyższym wykształceniem z kilku procent (jak było za moich czasów), do kilkudziesięciu w ciągu kilkunastu lat, to efekty muszą być wiadome. Mądrość nie wynika z tego, że ma się papierek z napisem "matura". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gg Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.e-wro.net.pl 06.06.09, 20:01 Mi to już żal tych studentów. Ktoś im powiedział, że nadają się na studia, system wymusił ich przyjęcie i teraz próbują jakoś przez to przejść. Zawsze tacy się zdarzali, teraz jednak to plaga. Masowe nieuctwo, a do tego jak to w Polsce, oszustwa. Miałem ostatnio 2 wykłady (jako częśc cyklu, resztę prowadzą inni), na których było ok. 30% studentów. Ciekawe, że w ocenie wykładowców oceniło mnie 100% studentów ! O ściąganiu nie wspomnę. Brak podstawowych informacji o otaczającym świecie, poziom żenujący. Niestety stosowanie testów wymusza system. 20 lat temu studentów było u mnie połowa tego co teraz. Liczba studiujących wzrosła, liczba wykładowców stale na tym samym poziomie. Ogólnie szkoła dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 20:46 Votum separatum.I to odnosnie kilku rzeczy: 1)Od 2go roku studiow bylem moze na kilku wykladach.Ich poziom byl tak zenujacy,ze nie widzialem sensu straty na nie czasu... 2)Testy sa konieczne,ale nie dlatego,ze studentow jest za duzo-a dlatego,ze wykladowcy to niestety czesto osoby nienadajace sie na te stanowiska-humorzasci,wazne jest to,co oni za owe uwazaja-a nie reszta swiata /np.autorzy podrecznikow dla specjalistow/.I final jest taki,ze jednego dnia puszcza bande debili ktorzy nie powinni wogole studiowac-innego dnia obleja grupe,ktora byla super przygotowana. Co do ankiet dydaktycznych-to MIT.U mnie zostaly nawet opublikowane ich wyniki-ale nie zostaly wyciagniete zadne wnioski,ani konsekwencje wzgledem konkretnych osob... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: borsuk nie ucza sie, bo to nie daje pieniedzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 19:54 Zdecydowana wiekszosc ludzi kieruje sie w zyciu szkolnym/zawodowym kryterium: a ile kasy ja z tego bede mial i jakim kosztem? Maturzysta dobrze widzi, ze inwestycja w rzetelne wyksztalcenie jest nie oplacalna. Moze z wyjatkiem dzieci notariuszy, adwokatow, ewentualnie znanych lekarzy. 5 lat solidnych studiow po prostu sie nie oplaca. Oplaca sie zdobyc dyplom jak najmniejszym kosztem, a w miedzyczasie zdobyc tzw. doswiadczenie zawodowe albo zalozyc wlasna dzialalnosc gosp. Zarowno doswiadczenie jak i dzialalnosc w Polsce NIE WYMAGA zaawansowanej wiedzy akademickiej. Bo tutaj tzw. rynek oparty na wiedzy, rynek produktow zaawansowanych technologicznie jest marginalny. Super zdolny chemik czy informatyk ma nikla szanse sprzedac swe wynalazki i projekty. Bo komu? Moze kilku osobom sie udalo, ale absolwentow sa tysiace rocznie. Tak wiec poziom bedzie sie obizal, jesli na wiedzy nie bedzie mozna zarobic dobrej kasy. W tej chwili ajenr Zabki w dobrym punkcie zarabia na czyto 500 zl dziennie. Dobry inzynier z 5 letnim stazem srednio jakie 100 dziennie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Ech... IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 06.06.09, 20:04 Może lepiej byłoby poświęcić czas na napisanie bardzo dobrej publikacji, z której studenci mogliby wiedzę przyswoić niż marnować go na bzdurnych forach? Na moich studiach co chwilę polecane są książki anglojęzyczne, więc pole do popisu jest spore:) Jestem studentką, lipy nie odstawiam, książki czytam (ze zrozumieniem!!!), artykułem czuję się obrażona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: Ech... IP: *.lanet.net.pl 06.06.09, 20:27 Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Ech... IP: *.18.25.213.easy-com.pl 06.06.09, 20:36 Studenci czytający publikacje!!! Tylko pod przymusem, te które dostają jako materiał do ćwiczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Ech... 07.06.09, 09:23 jak ci powiem, że takie publikacje jakie kazano nam czytać - pisze się samemu na kółkach zainteresowań - uwierzysz, czy będziesz twierdzić, że kłamię? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Ech... IP: *.18.25.213.easy-com.pl 07.06.09, 09:58 Na kółkach zainteresowań mogą powstać interesujące projekty zakończone publikacją. Nie widzę w tym sprzeczności. Publikacje podlegają recenzowaniu i merytorycznie wadliwe w większości przypadków są odsiewane. Publikacja może być intelektualnym fajerwerkiem lecz także nudnym tekstem zawierającym dane weryfikowane miesiącami. W całe serie knotów trudno mi uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Ech... 07.06.09, 13:25 no właśnie pytanie - dlaczego trudno uwierzyć? jeśli student pisze pracę na tym samym poziomie co jego "nauczyciel" - to coś jest WYBITNIE nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Ech... IP: *.18.25.213.easy-com.pl 07.06.09, 13:44 Nie widzę w tym nic złego, że student publikuje. To są niezbyt częste przypadki. Z mojego punktu widzenia dobrze to świadczy o jego opiekunie. Co do jakości pracy to trzeba poczekać na odbiór pracy przez środowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 20:38 Wszystko prawda. Nasze uczelnie są chore, ale bynajmniej nie tylko studenci. Studiowałem parę lat na wydz. FiA UWr teraz studiuję coś zupełnie innego na University of Glasgow. Niebo a ziemia. Po pierwsze: - Studenci to są ludzie, którzy się uczyć chcą. Tutaj nie ma problemu z życiem na przyzwoitym poziomie. Nie idziesz uczyć się "żeby mieć pieniądze w zyciu" bo nawet szorując kible stać Cię na ładne mieszkanie, samochód, wakacje i roczny karnet na wszystkie mecze Rangersów. Więc tysiące ludzi opuszcza szkołę w wieku 16 lat i nikt za nimi nie płacze. Oczywiście wielu z nich po pewnym czasie rozumie że to nie jest sposób na życie na poziomie - i tu jest pierwsza różnica - takie osoby do szkół przyjmowane są z otwartymi rękami. Nie ma ograniczeń wiekowych tak jak u nas, że student to tylko do 26 roku życia. Ja mam blisko 30 lat i i jestem jeszcze jak najbardziej w peletonie. W każdej grupie na zajęciach w której jestem jest co najmniej jedna osoba z siwymi włosami. Osoby starsze niż absolwenci szkół średnich są przyjmowane z otwartymi rękoma a poza ich wynikami ze szkół brane jest pod uwagę także CV. W odróżnieniu od młodzieży, która studia często traktuje RÓWNIEŻ jako możliwosć wyszalenia się i wyrwania spod kurateli rodziców Ci studenci udowodnili że samodzielne życie to nie jest pierwszyzna i wiedzą czego chcą. Kiedy porównam sobie to z perypetiami mojej 32 letniej koleżanki z grupy która nie dość że wszędzie miała pod górkę to jeszcze była obiektem drwin i docinków, także ze strony wykładowców to jest to niebo a ziemia. - Z tego, że studenci chcą się uczyć wynika zasadnicza różnica: oni nie chodzą na zajęcia "odbębnić". Zajęć jest wybitnie mało (po kilka godzin w tygodniu). Np. studiując francuski mam mniej zajęć z francuskiego na pierwszym roku niż miałem zajęć z języka obcego na pierwszym roku ASTRONOMII na UWr. Wciąż jednak te zajęcia bardzo dużo dają, do tego są skrypty, nauka przez internet, multimedia... Owszem, trzeba trochę popracować samemu ale generalnie jak się chce pracować, to nie wiem co by trzeba zrobić żeby się NIE nauczyć. Co ciekawe aby studiować "French studies" nie trzeba umieć perfekcyjnie po francusku przed egzaminem wstępnym - tak jak ma to miejsce w przypadku naszej romanistyki. Można zacząć od zera (tak jak ja to robię) a wciąż okazuje się, że absolwenci tego uniwerstytetu w rankingach plasują się o wiele wyżej niż jakakolwiek romanistyka w Polsce. Być może tajemnicą dla której można się na studiach nauczyć jezyka i kultury francuskiej jest to, że na owych studiach uczą języka i kultury francuskiej a nie "wstępu do metodologii poznawczej gramatyki średniowiecznej franuzczyzny" - jak kto chce być filologiem to będzie miał pełną szansę zająć się tym później. Na razie uczymy się języka a wstępnie kulturę francuską poznajemy z filmów. I nie są to tylko klasyki jak "Hiroshima mon amour" czy "Cyrano de Bergerac" ale i filmy całkiem nowe jak "Gazon Maudit", "L'auberge espagnole" czy "La Haine". Oczywiście nie na samych filmach się kończy studenci mają multum możliwości realizowania się tak w przedmiocie swoich zainteresowań (mnóstwo wydarzeń kulturalnych związanych z krajami frankofońskimi, że już pozostanę przy tym przykładzie) ale i na dowolne tematy - możliwości są praktycznie nieograniczone a jak czegoś nie ma, to zorganizuj i wystąp o dotację. Na wykładach nie ma potrzeby robienia notatek, ponieważ wszyscy dostają skopiowane notatki przygotowane przez wykładowców lub mają możliwość ściągnięcia ich z internetu - oczywiście jeśli ktoś chce zanotować sobie coś dodatkowo nie ma problemu i wielu to robi. NIe ma również problemu z dostępem do biblioteki, która ma 12 pięter tylko w głównym budynku, książki wyszukuje się przez internet po czym samemu pobiera się z półki i nabija na swoją kartę przy wyjściu. Biblioteka z czytelnią czynne są 7 dni w tygodniu od 6 rano do 2 w nocy... - Dziekanat. Jest u mnie coś w rodzaju dziekanatu, to prawda. Jedna sympatyczna dziewczyna siedzi sobie w malutkim pokoiku. Byłem tam ze dwa razy. Nie mam zupełnie potrzeby tam chodzić bo wszystko załatwia się przez internet a dodatkowo wszelakie informacje wysyłane są do mnie na uniwersytecką skrzynkę e-mailową, przy czym są one filtrowane przez system i nie muszę się obawiać, że dostanę jakieś informacje dla studentów medycyny na przykład, chyba, że wyrażę taką chęć. Dodatkowo przychodzą ogłoszenia o imprezach kulturalnych, nie tylko współorganizowanych przez uniwersytet, które w związku z obranym przeze mnie kierunkiem studiów mogą mnie zainteresować. Także dziekanat staje się praktycznie zbędny. - Wykładowcy - są dostępni nie w godzinach konsultacji a w dowolnych dogodnych, wystarczy napisać e-mail i umówić się z nimi, nie mają problemu ze znalezieniem czasu dla studentów i są chętni do pomocy. Potrafią też powiedzieć kiedy czegoś nie wiedzą i wtedy znajdują inną osobę do konsultacji. - Kierunek studiów obierany jest początkowo dość z grubsza i można go zmienić jeżeli się nie sprawdzi. Dopiero praktycznie po dwóch latach muszę się zdeklarować z czego będę robił dyplom. Spektrum zajęć do wyboru jest bardzo szerokie a w dokonaniu wyboru pomaga specjalny doradca studenta, który jest pracownikiem akademickim innego wydziału (żeby pozostać bezstronnym) i jest dostępny przez cały rok w razie potrzeby także aby pomóc przebrnąć przez jakieś uniwersyteckie procedury. - Finanse - studia nie są darmowe. NIemniej jednak chcący się uczyć i potrafiący to udowodnić nie mają problemu z ich finansowaniem. Za moje studia płaci rząd Szkocji, wielu ludziom opłaca się nie tylko czesne ale i inne koszty. Do tego szerokie spektrum łatwo dostępnych kredytów studenckich z których akurat ja nie korzystam bo wolę pracować te parę godzin w tygodniu. - Róznice "kulturowe". Właśnie przeszedłem pierwszą sesję egzaminacyjną. Egzaminy dla często blisko 200 osób pilnowane są przez jedną czy dwie osoby, często pilnowane to za dużo powiedziane - egzaminatorzy są na sali obecni. Stoliki ustawione są gęsto pomimo tego nikt nie próbuje ściągać. Studenci obdarzani są zaufaniem - dla obcokrajowców istnieje możliwość korzystania na egzaminie ze słownika, który egzaminator ma prawo sprawdzić na okoliczność ukrytych w nim ściąg. Miałem bodaj 8 egzaminów, sprawdzono mi słownik raz. Generalnie najmnniejsza próba oszustwa spotkałaby się z wielkim potępieniem, byłem świadkiem jak kilkoro polskich studentów opowiadało o normach na egzaminach w Polsce, studenci z innych krajów byli prawdziwie zaszokowani. Tak, panie profesorze. Poziom studentów spada na łeb na szyję i sam obserwowałem to pracując z młodzieżą. Jednak to nie jest jedyny problem polskich uczelni. I choć przykład podany przeze mnie można obalić "nas na to nie stać" to nie jest to prawda. Często jest to zwyczajny brak dobrej woli ze strony uczelni lub po prostu nasz problem kulturowy w którym oszustwo i cwaniactwo jest wartością dodatnią a nie ujemną (jeśli mowa o ściąganiu). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mama Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 23:23 Skończyłeś studia na astronomii? Chyba nie. Jeśli nie, to znaczy, że przyszedłeś na te studia przypadkowo? Wydaje się, że to, co teraz studiujesz, jest jednak dalekie od astronomii. Jaki z tego wniosek? Może taki, że przypadkowi ludzie idą na przypadkowe kierunki, żeby tylko gdzieś studiować, a potem narzekają, że wiedzy nie podaje się im na talerzu. Przepraszam za sarkazm, ale wydaje mi się, że aby studiować astronomię, nie wystarczy obejrzeć film, nawet jeśli są to Gwiezdne wojny. Gwoli uzupełnienia - jestem filologiem. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 12:02 Gość portalu: Mama napisał(a): > Skończyłeś studia na astronomii? Chyba nie. Jeśli nie, to znaczy, że przyszedłe > ś > na te studia przypadkowo? To jest jedyny możliwy wniosek? Bo jest wiele przyczyn z których studiów można nie skończyć. Wydaje się, że to, co teraz studiujesz, jest jednak > dalekie od astronomii. Jaki z tego wniosek? Może taki, że przypadkowi ludzie id > ą > na przypadkowe kierunki, żeby tylko gdzieś studiować, a potem narzekają, że > wiedzy nie podaje się im na talerzu. Oczywiście że nie. Ale jest też tak, że ludziom w ciągu 10 lat może zmienić się pomysł na zycie, nie uważasz? Przepraszam za sarkazm, ale wydaje mi się, > że aby studiować astronomię, nie wystarczy obejrzeć film, nawet jeśli są to > Gwiezdne wojny. Gwoli uzupełnienia - jestem filologiem. I masz rację, szkoda że z niej do mnie strzelasz, bo zły cel obrałeś. Astronomii niestety nie skończyłem ale do dziś jest moją pasją. I bardzo cenię sobie to, co z owych studiów wyniosłem mimo wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Youzeq Trafione w sedno! IP: 83.230.121.* 08.06.09, 13:53 Potwierdzam, że polskie szkoły uczą głównie kombinatorstwa. O ile przed pójściem na studia wolałem dostać "tróję" niż ściągać. Na studiach się oduczyłem. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 09:20 prawdę piszesz, więc wtrącę się jedynie w miejscu w którym się nie zgadzam: nie dramatyzuj tak nt. ściągania w polsce, ponieważ to co zobaczyłem za granicą dopiero przeraża - na sali szmer, a cały rząd ludzi się konsultuje ad. pytań. Po odbyciu egzaminu słowa prowadzącego na początku - "gdyby ktoś chciał oszukiwać - skończy się to opuszczeniem sali oraz ocenieniem pracy na tym etapie w jakim się znajduje" brzmiały jak kpina.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 12:03 Może studiujemy w innych krajach. Ja piszę jak jest u mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.18.25.213.easy-com.pl 07.06.09, 16:17 To że na twojej uczelni jest przyzwolenie na oszukiwanie (tzw. ściąganie) to nie znaczy, że mamy taką patologię akceptować. Płacą za to kandydaci, którzy zdają na renomowane uczelnie. W tym kraju to plaga i tylko świadczy o poziomie demoralizacji. Niepojęte jak można takie zachowanie usprawiedliwiać. Odpowiedz Link Zgłoś
1stanczyk Nikt nie chce tego przyjac jako realia ale nasz 07.06.09, 16:18 kraj jest po prostu krajem wyemacypowanej postkomunistycznej hołota, ktora wyrusza obecnie w drugim pokoleniu na podboj tego co utracili w 1989 roku: wladzy. Do tego nie potrzebna jest wiedza: wystarczy pewna siebie durna pyskatosc widoczna zreszta w pierwszej wypowiedzi na tym forum. Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Nikt nie chce tego przyjac jako realia ale na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.09, 22:44 zgadzam się. Czy nie wydaje ci sie, że to celowa polityka kolejnych rządów-im glupsze społeczeństwo, tym łatwiejsze rządzenie. Wszystkie pseudoreformy w szkolnictwie sprowadzaja się do obnizania lotów: nie wolno niczego wymagać od ucznia czyli świetej krowy bez żadnych obowiązow, belfer jest zastraszony przez ucznia, rodzica, dyrektora, który z kolei umiera ze strachu o swoje stanowisko i o kolejny nabór czyli zwyczajnie robotę, egzaminy maturalne sa żałosne, zeby nie zdać, trzeba naprawde tego bardzo chcieć, nie trzeba nic czytać, żeby zdać z polskiego(vide matura 2009), skąd zatem ktoś na uniwresytecie ma umieć czytać i pisać, nie mówiąc już o rozumieniu efektów tych czynności. Państwo wmawia obywatelom, że każdy może mieć maturę, nawet największy głąb, po czym tak konstruuje system, aby tę teorię potwierdził. I walą na studia wszelkie matoły, ale czesto bardzo wyszczekne, wzbijające się na szczyty chamstwa. Uczelnie zaś kontynuują ,,dzielo"produkując pseudomagistrów. Czy ktoś powstrzyma to szaleństwo? Odpowiedz Link Zgłoś
rossa51 Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 20:39 Niestety profesor ma rację. Zajmuję się nauczaniem matematyki na wyższej uczelni koło 20 lat. Coraz częściej muszę tłumaczyć jak się sprowadza ułamki do wspólnego mianownika czy jak się wyłącza wspólny czynnik przed nawias a ja mam z nimi przerobić całki. Ręce opadają i ten pęd żeby tylko zaliczyć nieważne jak, ściągnąć, oszukać byle do przodu. I ta pretensja po co nam matematyka , mamy komputery i to wystarczy. Nawet jak się trafi osoba rzetelna, która chce solidnie podejść do przedmiotu to zdarza się,że ma takie braki,ze nie daje rady. Cieszę się,że moje dzieci skończyły jeszcze normalne szkoły sprzed tych cudownych reform. Potem nie dziwmy sie, że walą się hale czy wiadukty są za niskie... Odpowiedz Link Zgłoś
semele2 Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 12:43 Pozwolę sobie zauważyć, że pierwsi absolwenci gimnazjów (czyli rocznik, który jako pierwszy miał do czynienia z reformą edukacji) skończą studia dopiero za rok i mało prawdopodobne, żeby już zdążyli coś zaprojektować... Odpowiedz Link Zgłoś
ardal Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 21:42 Zgadzam się z Profesorem. Krótko miałem do czynienia ze szkolnictwem wyższym, bo zaledwie 3 lata ( szkoła prywatna i szkoła państwowa ), ale wystarczy, by obserwacje potwierdzić. Kłopoty z językiem polskim ( gramatyka, ortografia, styl, interpunkcja ). Jęk zawodu,gdy zapowiedziałem, że zwracam uwagę na sprawy językowe. Co ciekawe, marudzili tylko studenci ze szkoły prywatnej. By nie przedłużać: podobna dyskusja miała miejce na "Technoblogu" 31.01.2008, artykuł "Internet w czasach sesji", autorka" Marta Klimowicz. I jeszcze tu, jako potwierdzenie nidouczenia i tego skutki: wiadomosci.onet.pl/1985326,441,item.html. We wstępie 2 błędy: "Czteroosobowa grupa żeglarzy wyruszyła z kanadyjskiego portu Wiktoria na specjalnie przygotowanych jachcie w niebezpieczną podróż, by przekonać się jakie rezultaty zmiany klimatyczne mają na ludzi zamieszkujących Arktykę – informuje serwis CNN." Zwłaszcza to drugie to perełka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Student prywatnej Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.uznam.net.pl 06.06.09, 21:59 Do ardal: Nie dziwię się, że tak krótko pracowałeś:))) W swojej "wypowiedzi" gdzie innym wytykasz błędy sam je popełniłeś. Zacytuję:"miejce", "nidouczenia". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ardal Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.09, 10:37 Przepraszam Cię bardzo, ale to są zwykłe literówki, które każdemu mogą się zdarzyć. Najwyraźniej nie widzisz różnicy między tym, że ktoś się pomyli raz czy dwa na stronie, a tym, że jest niedouczony i błędy robi, gdzie tylko można. To, że tak krótko pracowałem, to nie ich "zasługa", tylko pracy na umowę - zlecenie, która, jak wiadomo, może się skończyć w każdej chwili. Poza tym, dlaczego "wypowiedź" dajesz w cudzysłowie ? To jest forum i każdy ma prawo do swojej opinii. Jeżeli Ci się nie podoba, to Twoja sprawa, ale nie lekceważ opinii innych osób, bo ktoś może zlekceważyć Twoją. Odpowiedz Link Zgłoś
valana Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 17:21 Gość portalu: Student prywatnej napisał(a): > Do ardal: > > Nie dziwię się, że tak krótko pracowałeś:))) > W swojej "wypowiedzi" gdzie innym wytykasz błędy sam je popełniłeś. > Zacytuję:"miejce", "nidouczenia". Skoro już bawimy się w wytykanie błędów, to sam również nie jesteś bez winy; przed "gdzie" oraz przed "sam" powinieneś postawić przecinki (ostatecznie mogłyby być myślniki)- to zdanie wtrącone. Dlatego właśnie nie bardzo na miejscu są wszelkiego rodzaju uwagi o charakterze poprawnościowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sturt Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.StrefaWiFi.kolnet.eu 08.06.09, 22:35 Sam tytuł mówi o tym, jakie tłuki kończą uczelnie (vide: pan Redaktor). Osoba douczona nie potrzebuje studiów, niedouczona próbuje wiedzę zgłębić, więc idzie na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iksa Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 22:09 Zgadzam się z profesorem w pełni. Myślę , że przyczyną może być obniżony poziom edukacji w szkole począwszy od podstawówki a skończywszy na szkole średniej. Ja już w szkole podstawowej miałam wiele zajęć laboratoryjnych z chemii i fizyki a były to lata siedemdziesiąte. Wtedy żeby mieć świadectwo z czerwonym paskiem trzeba było mieć same piątki z góry na dół ( wówczas to najwyższa ocena ) a nie jak dzisiaj 4,7 . Zresztą te kryteria tak się zmieniają , że może to już nieaktualne. Dysleksja i dysgrafia to w wielu przypadkach usprawiedliwianie wszechobecnego analfabetyzmu. Co chwilę zmienia się minister edukacji i za punkt honoru bierze sobie wywracanie wszystkiego do góry nogami czyli robi super-reformę edukacji. Chce się tym w historii zapisać. Powstają nowe programy , które są coraz gorsze. Spada poziom nauczania i progi wymagań. Te 30% , które gwarantują zdaną maturę to KPINA. Ranga matury i tytułu "mgr" spada " na psy ". Cóż więc dalej będzie ? Komu zależy żebyśmy takie elity posiadali ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pipi Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.cordeliers.pck.nerim.net 06.06.09, 23:05 Jakie elity? Jesli 50 albo 30 procent populacji konczy studia, to to juz zadna elita! W tej chwili zamiast elity tworzy sie "inteligencje techniczna", tzn. ludzi, ktorzy inteligentami sa tylko technicznie, bo maja dyplom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilka Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 23:16 Zgadzam się z tobą . Żadne to elity - kiepska wiedza, matura na 30 %, byle jakie mgr za kasę i to w hurtowych ilościach oraz zerowa kultura osobista. Naroiło się tych tzw " uczelni " , że człowiek traci orientację a do UW czy PW im daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pipi Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.cordeliers.pck.nerim.net 06.06.09, 23:26 Nie oszukujmy sie - problem nie dotyczy tylko tych "uczelni", ale tez uczelni z tradycjami - jesli na jakis kierunek nie ma chetnych (a sa takie i na PWr i UWr, podobnie jak i na innych dobrych uczelniach w Polsce), to przyjmuje sie ludzi z lapanki, i efekt jest potem taki jak na chemii na UWr. A (prawie) calych kierunkow nikt nie uwali - czesc z tych, ktorzy na zadne studia sie nie nadawali (i to spora czesc) te studia skonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 08.06.09, 05:37 A potem magister pracujący będzie sprzedawał bezrobotnemu magistrowi frytki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lilka Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 22:18 Dwadzieścia pięć lat temu kończyłam 2,5 letnie studium medyczne by zostać położną . Wtedy nie było żadnej innej możliwości, żadnych studiów magisterskich o takim kierunku. W szkole między innymi uczyłam się języka łacińskiego. Obecnie program studiów nie przewiduje nauczania tego języka. Ogranicza się tylko do nauki łacińskich diagnoz medycznych. Wstyd.... Odpowiedz Link Zgłoś
krum.ik Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 06.06.09, 23:33 Niestety smutna prawda. Już w podstawówce dzieciakom mieszają w głowach. Czy naprawdę konieczne jest przyswajać sobie szczegółowo drzewo genealogicznego rodu piastów i wiedzieć kim była np taka Gertruda dla Bezpryma (odp. bratanica) Odpowiedz Link Zgłoś
heraldek To jest durne pokolenie JP2.... 06.06.09, 23:58 .....produkt edukacji w III RP.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hej Re: To jest durne pokolenie JP2.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 00:10 Nie mieszaj do tego naszego papieża . Udowadniasz , że i tobie brakuje kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
heraldek Re: To jest durne pokolenie JP2.... 07.06.09, 00:48 ....przeciez, ze nie mieszam.....bo on byl uczony...w pismie.... ...w chemii, chyba mniej..... Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: To jest durne pokolenie JP2.... 07.06.09, 12:08 Na pewno lepiej niż wielu z tu piszących jeżeli skończył przedwojenne gimnazjum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: To jest durne pokolenie JP2.... IP: *.18.25.213.easy-com.pl 07.06.09, 15:35 Chyba niechcący dotknąłeś sedna sprawy. Czy sentyment do okresu międzywojennego i wiara w "jedynie słuszne wartości" usprawiedliwia to do czego doprowadzono polską edukacją. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek854 Re: To jest durne pokolenie JP2.... 07.06.09, 22:03 Gość portalu: gosc napisał(a): > Chyba niechcący dotknąłeś sedna sprawy. Czy sentyment do okresu międzywojennego > i wiara w "jedynie słuszne wartości" usprawiedliwia to do czego doprowadzono > polską edukacją. Nie o to mi chodziło. Po prostu kiedyś w szkołach wymagało się więcej. Moja mama np. w liceum miała całki, a bynajmniej nie była w żadnej matematycznej klasie. Ostatnio nawet matematyka nie była obowiązkowym przedmiotem... Ja się kiedyś w technikum uczyłem ze zbioru zadań z lat 50 - fajne zadania były: "Przodownicy pracy maszynista Zenek Kowal i palacz Mieczysław Groch podjęli zobowiązanie o ustanownieniu rekordu przebiegu parowozu bez remontu generalnego. Oblicz bla bla bla". Zadania poza ideologiczną treścią były cholernie trudne. Zbiór był dla podstawówki... Tak jak w tym zartobliwym przykladzie: Ewolucja metod nauczania matematyki na przykladzie zadan egzaminacyjnych 1965: Drwal sprzedal ciezarowke tarcicy za sume 100 dolarow. Wiedzac, ze koszt produkcji drewna wynosii 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala. 1975: Drwal sprzedal ciezarowke tarcicy za sume 100 dolarow. Wiedzac, ze koszt produkcji wyniosl 4/5 jego ceny, czyli 80 dolarow, oblicz zysk drwala. 1985: (nowy program matematyki) Drwal dokonal wymiany zbioru T tarcicy na zbior P pieniedzy. Moc zbioru P wyrazona w liczbach kardynalnych wyniosla 100, przy czym kazdy z jego elementow jest wart 1 dolara. Zaznacz w kwadratowej tabeli 100 punktow, aby przedstawic graficznie elementy zbioru P. Zbior kosztow produkcji zawiera 20 elementow mniej niz zbior P. Przedstaw zbior K jako podzbior P i odpowiedz na pytanie: jaka jest moc zbioru Z zysku wyrazona w liczbach kardynalnych? 1995: Drwal sprzedal ciezarowke tarcicy za 100 dolarow. Koszt produkcji drewna wyniosl 80 dolarow, a zysk drwala 20 dolarow. Zakresl liczbe 20. 2005: Scinajac stare piekne i bezcenne drzewa, ekologicznie niezorientowany drwal zarobil 20 dolarow. Co myslisz o takim sposobie na zycie? W podgrupach postarajcie sie przygotowac teatrzyk przedstawiajacy, jak czuja sie lesne ptaszki i dzika zwierzyna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: To jest durne pokolenie JP2.... IP: *.wroclaw.mm.pl 07.06.09, 22:42 Fajne, hi, hi! Odpowiedz Link Zgłoś
manutdjkm Re: To jest durne pokolenie JP2.... 08.06.09, 02:20 nie kompromituj się. Pokolenie JP2, jest zjawiskiem pozytywnym, jednak mało osób, może powiedzieć, o sobie, że są przedstawicielami, tego pokolenia, ponieważ to nie tylko wiara i modlitwa, a także wytrwałość i poświęcenie w dążeniu do wiedzy. Bardziej, to ja bym się obawiał pokolenia JP, nie mającego z JP2 nic wspólnego, a raczej z Firmą i chuliganką. Osobiście pisałem maturę, uważam, ze pomimo że zdawałem przedmioty rozszerzone, była bardzo prosta. Dzisiaj nawet 70% z matury nie czyni człowieka mądrym. A uczelni nie ma co obwiniać. Biorą to co mogą, mają związane ręce, bo ten system edukacji jest do kitu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: To jest durne pokolenie JP2.... IP: *.wroclaw.mm.pl 08.06.09, 21:54 Odrobinę zdrowego rozsądku. Pamiętasz skruszonych kiboli w telewizji obiecujących sobie dozgonną miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bobson Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.06.09, 00:36 To niech profesor pójdzie na zajęcia np. z ochrony środowiska na wydziale chemii, gdzie P.profesor twierdzi np. "że na hałdach nic nie rośnie", albo skoczy na laboratorium z P.Radomską, której ulubionym zajęciem jest kreślenie zeszytów do góry nogami i prażenie tygli. Podejście kadry na przykładzie prof. Lisa, który potrafi zniszczyć człowiekowi życie, albo doktorantów, którzy nie potrafią złożyć zestawu do destylacji, podłączając wąż z zimną wodą w złe miejsce w chłodnicy. Prawda wygląda tak, że im ktoś ma gorsze osiągnięcia naukowe, tym bardziej chce to odbić na studentach. Czy ktoś miał problemy z prof. Kołodziejem, albo dr Vogtem? Nie. A to oni ciągną ten wydział patentami, a nie ekipa chemii fizycznej (prof.Rudolf), której prace nic nie wnoszą. Popatrzcie najpierw na siebie drodzy Profesorowie i zastanówcie się jak zainteresować studentów wykładami. U dr Ruska jakoś wszyscy słuchali wykładu o "miłości" na walentynki, ale jak prof. Pruchnik mamrotał pod nosem i rzucał slajdy ze stopniami utlenienia to wszyscy spali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: 77.252.18.* 07.06.09, 07:27 teraz czekam na artykuł o naszych wspaniałych doktorantach, doktorach i profesorach pewnie powstanie lepszy artykuł niż ten, zachęcam dziennikarzy z z wyborczej do napisania jak to w tym przypadku wygląda, oj będzie ciekawie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Itsme Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.as.kn.pl 07.06.09, 10:04 Kilka przeczytanych przeze mnie postów upoważnia do zajęcia się sprawą, która dla mnie nie jest tajemnicą a niestety jest obecną. Jest jednym z czynników zdecydowanie obniżających jakość kształcenia poza tym moralnie raczej naganna. Pozwala mi to na wysunięcie tezy, że część wykładowców (płci raczej brzydszej) ma sporo wspólnego z elitą hitlerowską jaką byli ss-mani. Ci oto panowie będąc panami życia i śmierci,wykorzystywali swoja pozycję w w różnych kz podporządkowując sobie kobiety z pozycji macho. Nasuwa się pewna parallela pomiędzy w/w a egzaminującymi gdzie w czasie egzaminu zaliczony został nie tylko egzamin zdającej. Nikt mi nie powie, że tego problemu nie ma. W jakiej jest on skali trudno mi powiedziec. Czytając powyższe posty, zastanawia mnie mała chęć piszących szybkiego wyjścia z tej sytuacji, braku propozycji radykalnych rozwiązań. Nie muszę dodawawać, że jeżeli tego nie zrobimy to tym bardziej żyć będziemy w pożyczonym czasie.Itsme. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: new Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.09, 11:02 Trzeba iść w jakość a nie w ilość. Dzisiaj miasto się chwali że przybywa mu studentów. Tylko że poziom wiedzy u nich jest czasami bardzo niski, zwłaszcza umiejętność zastosowania wiedzy w zawodzie. Kiedy muszę zatrudnić jakąś osobę to podstawowym kryterium są umiejętności, dokumenty to może pokazywać w urzędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
nfajw Na pohybel myślącym ! 07.06.09, 11:50 Trudno żeby było inaczej skoro obowiązuje : Na pohybel myślącym ! blogjw.wordpress.com/2009/05/30/na-pohybel-myslacym/ Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Re: Na pohybel myślącym ! 04.04.10, 19:00 Na pohybel wszystkim ! I za to warto wypić ! Odpowiedz Link Zgłoś
nfajw Wielka czystka przyczyną ! 07.06.09, 11:52 o nauce polskiej 20 lat później blogjw.wordpress.com/2009/06/04/co-slychac-starego/ W ciągu ostatnich 20 lat, w mediach słyszymy często o luce pokoleniowej w nauce, ale nie ma odpowiedzi jak to się stało, że taka luka powstała. Wielka czystka dokonana wśród nieposłusznej kadry akademickiej w latach 80-tych stanowi główny powód tej luki. Beneficjenci tej czystki nie byli w stanie z przyczyn intelektualnych, ani nawet nie mieli zamiaru z przyczyn ekonomicznych, luki ograniczyć. Z powodu braków kadrowych akademiccy beneficjenci PRL, byli i nadal są produktem poszukiwanym na kwitnącym rynku edukacyjnym i mają zapewnione i po kilka etatów. Po co zatem mają likwidować to co im przynosi profity ? Wielu historyków zastanawia się nad przyczynami okresowej klęski ZSRR po napaści Hitlera 22 czerwca 1941 r. Różne są interpretacje, ale jedną z przyczyn jest luka kadrowa wojskowych po przeprowadzeniu przez Stalina wielkiej czystki w końcu lat 30-tych. Czystka miała miejsce głównie wśród kadry dowódczej i lukę można było szybko uzupełnić i wzmocnić potencjał wojenny. Czystka w nauce lat 80-tych przeprowadzona na ogromną skalę dotyczyła głównie młodszych, więc spowodowała lukę pokoleniową, trudniejszą do szybkiego wypełnienia i do wzmocnienia potencjału intelektualnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Wielka czystka przyczyną ! IP: *.18.25.213.easy-com.pl 07.06.09, 16:09 Daj spokój. Nie dyskutujemy o IPN. Pisz do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
nfajw Re: Wielka czystka przyczyną ! 07.06.09, 18:29 Jak widać z wypowiedzi/odpowiedzi "Postęp degradacji intelektualnej wśród młodzieży przybiera już zatrważające rozmiary" Gość portalu: gosc napisał(a): > Daj spokój. Nie dyskutujemy o IPN. Pisz do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Głos z Warszawy Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ien.pw.edu.pl 07.06.09, 12:40 Niestety postulat Leninowski "Ilość przechodzi w jakość" się nie sprawdza. Brawo za opinie ze Szkocji to prawda, że duża cześć studentów studiuje żeby potem mieć kasę, lub żeby uciec przed wojskiem. O ile wojsko to już przeszłość (ciekawe ile szkół gotowania na gazie upadnie...) to "żeby mieć kasę" jest nadal aktualne. Niestety dopóki ludzie pracujący w prostych zawodach nie będą mogli zarabiać tak żeby żyć wygodnie to będzie tak jak jest. Co do kadry naukowej to trudno oczekiwać że ludzie Ci będą pracować efektywnie przy tym poziomie obciążeń dydaktyką i zarobkach koparkowego (prof. ma porównywalna pensję do operatora koparki czy dźwigu). Trzeba także wspomnieć o nakładach na wyposażenie laboratoriów, prace badawcze etc. Niektórzy tu zachwycają się MIT ale czy ktoś zadał sobie pytanie jaki budżet na badania ma MIT?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewka Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.chello.pl 08.06.09, 23:28 MIT jest uczelnią prywatną. Zdobywa budżet szukając sponsorów. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 09.06.09, 10:10 Hmmmm, po pierwsze to nie jest koncepcja Lenina, ale jedna z zasad materializmu dialektycznego, który jaki taki został opracowany przez Engelsa (z pewną pomocą Marksa). Po drugie nie jest to postulat, ale - zdaniem Engelsa - zasada (takie prawo przyrody). Po trzecie sama zasada pojawiała się w filozofii już wcześniej. Po czwarte zwiększenie liczby studentów wywołało zmianę jakościową - tj. spadek jakości nauczania. Tak więc akurat ten przypadek mógłby pięknie zilustrować słuszność materializmu dialektycznego. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mapokl Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci 07.06.09, 13:21 Niestety, ale jako student :) muszę się zgodzić z artykułem. Większość osób które obecnie studiują nie powinno i nie chcę uczyć się na danym wydziale. Jedynym problemem o którym tu się nie wspomina jest to, że winę ponoszą również pracodawcy, którzy wymagają nadmiernego wykształcenia. Wbrew pozorom większość osób idzie na studia bo wie, że jeśli chce pracować w jakimkolwiek biurze czy robić coś więcej niż być kasjerem w sklepie to musi mieć wyższe wykształcenie, a dopisek mgr dodaje nam z 400zł do pensji. Osobiście gdybym wiedział, że po maturze lub po szkole pomaturalnej mógłbym znaleźć dobrze płatną pracę(taką by utrzymać siebie i ew. rodzinę) to w życiu bym nie zawracał sobie głowy studiami, jednak żyjemy w kraju którym nawet portier musi mięć magistra i znać co najmniej 3 języki obce. Dodatkowo powinni zlikwidować lub przynajmniej ściślej kontrolować prywatne szkoły wyższe. Bo to tak naprawdę to prywaciarze doprowadzili do obecnej sytuacji, gdzie dyplom magistra czy wykształcenie wyższe nic nie znaczy, ponieważ dostaje się go za samą obecność(no parę tysięcy rocznie czesnego). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jjjjjjjjjjj Re: Na uczelnie trafiają niedouczeni kandydaci IP: *.ds.ae.wroc.pl 08.06.09, 06:21 "Dodatkowo powinni zlikwidować lub przynajmniej ściślej kontrolować prywatne szkoły wyższe. Bo to tak naprawdę to prywaciarze doprowadzili do obecnej sytuacji, gdzie dyplom magistra czy wykształcenie wyższe nic nie znaczy, ponieważ dostaje się go za samą obecność" hehe... hola hola... roznica miedzy panstwowa, a prywatna uczelnia w obecnej chwili jest taka, ze w prywatnej muszisz zaplacic i przyjsc, a na panstwowej nierzadko obecnoscia nie zaszczyci zajec nawet prowadzacy.ukonczylam uczelnia panstwowa i to co mi sie nasuwa to - leniwa, nierozwijajaca sie kadra, ktora nie chce dzielic sie wiedza w obawie przed konkurencja. Mnozenie na potege studiow wieczorowych, zaocznych i zamiejscowych... zapewne nie w kazdym Instytucie, ale w zbyt wielu. uwazam, ze to nie etyczne, dawac ludziom tytul magistra i zadnej wiedzy i umiejetnosci. sprowadza sie to do tego, ze i tak nie pracuja w zawodzie, zarabiaja marne grosze, a ich rozbudzone ambicje, potrzeby i nadzieje nie maja szans z rzeczywistoscia. Konczy sie to tym, ze dobrej pracy nie dostaja, bo kwalifikacji brak, kiepskiej tez nie, bo z tytulem mgr do takiej nie przyjmuja. nie zmienia to faktu, ze uczniowie/studenci chodza na skroty, a ciezka praca nad zdobywaniem wiedzy im nie podrodze. a system edukacji (przed studiami) pozostawia coraz wiecej do zyczenia - temat rzeka Odpowiedz Link Zgłoś
hetmanwiechu Ulica jest dwu kierunkowa 07.06.09, 13:40 Nagonka na studentuf... oczywiscie nayczyciele i wykladowcy to same madre glowy, ktore potrafia wyjasnic wszystko, omnibusy, i glubusy wiedzy. Jednak produktem ich staran sa niedouczeni studenci... Ciekawe jak to jest, albo zle sie uczy, albo nie chce sie uczyc.Wina jak zwykle jest po obu stronach Odpowiedz Link Zgłoś
franek31 Re: Ulica jest dwu kierunkowa 08.06.09, 00:50 hetmanwiechu napisał: > Nagonka na studentuf... oczywiscie nayczyciele i wykladowcy to same madre glowy > , > ktore potrafia wyjasnic wszystko, omnibusy, i glubusy wiedzy. Jednak produktem > ich staran sa niedouczeni studenci... Ciekawe jak to jest, albo zle sie uczy, > albo nie chce sie uczyc.Wina jak zwykle jest po obu stronach Jak ktoś się bierze za krytykę, a nie potrafi napisać "studentów", "globusy", "dwukierunkowa", "nauczyciele" i nie wie, że w języku polskim istnieją litery ą ć ę ł ń ó ś ź ż - to nie jest zbyt wiarygodny... Odpowiedz Link Zgłoś