Dodaj do ulubionych

Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim

29.06.09, 08:18
W całym artykule pojawił się jeden istotny element - zdanie, ze
to "społeczeństwo głupieje". I niestety wiele wskazuje na to, ze
jest to prawda. Ale nie zgadzam się, że nie można obarczyć
odpowiedzialnością rodziców. To od nich zależy, czy nauczą dziecko
miłości do wiedzy. Ale inna sprawa, że nawet takie wybitnie
uzdolnione i dobrze wychowywane dziecko może "położyć się " na
testach, któe same w sobie wykluczają niezależne myślenie i wiedzę,
a promują schematyczność.
Obserwuj wątek
    • wlochaty_mirek Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:19
      Polski system edukacyjny jest penisem podparty (albo penisami reformatorów).
      Uczniowie uczą się jak wypełniać testy, a studiowanie to nie jest wypełnianie
      testów (przynajmniej na poważnych państwowych uczelniach). Mamy więcej szkół
      wyższych niż Chiny, przy czym większość uczelni prywatnych mogłaby być
      zestawiona z kiepskimi liceami pod względem poziomu i ilości przekazywanej
      wiedzy. Dowodem na to jest fakt, że rankingi uczelni mają specjalną kategorię
      uczelnie prywatne - taki "chłyt marketingowy". Potem foldery reklamowe
      zachwalają, "Nasza uczelnia jest 4 w ogólnokrajowym rankingu Perspektyw" nie
      dodając jednak, że chodzi o uczelnie prywatne i w rankingu wszystkich uczelni
      byłaby pięćdziesiąta albo sześćdziesiąta...
      • piekny_romanek Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:35
        A ja skonczylem politbude panstwowa i powiem, ze jest to jedno wielkie g*. Mity o wspanialosci panstwowych uczelniach sa dobre do straszenia dzieci. Inna sprawa, ze prywatne nie sa lepsze, no ale byc nie moga, bo ucza tam ci sami ludzie co na panstwowych, czyli lesne dziadki - towarzystwo wzajemnej adoracji.
        • simon_r Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:48
          Pewnie dlatego Twoja wypowiedź jest tak bardzo bogata w treść i argumenty.
          • gobi05 ktoś ostro mąci 29.06.09, 10:22
            Czy mogę się dowiedzieć, dlaczego dyskusje o edukacji
            są umieszczane na forum Wrocław albo Publicystyka?
            Przecież Gazeta ma forum Edukacja!

            A odnośnie problemów ze studentami - proszę nie reformować
            szkolnictwa wyższego! Jest marne, ale wciąż się trzyma.
            Reforma szkolnictwa sprawiła, że Polacy są narodem
            bezrobotnych. Ci reformatorzy to są psuje!
            • Gość: Marco 2 x więcej studentów = 2 x niższy poziom IP: *.magma-net.pl 29.06.09, 10:44
              Inaczej sie nie da. Przecież społeczeństwo nagle nie zmądrzało.
              • barry.the.babtist problem zaczyna się w LO 29.06.09, 14:33
                Nie dziwię się, że są takie braki wiedzy na poziomie matury skoro
                materiał niegdyś przeznaczony na cztery lata obecnie trzeba przerobić
                w trzy, a właściwie dwa i pół (zostawiając te dwa ostatnie miesiące
                na powtórki).

                Jest to fizycznie niemożliwe! Przynajmniej nie bez "cięcia zakrętów",
                skracania, spłycania i upraszczania.

                Do tego trzeba doliczyć poziom ludzi z gimnazjów przyjmowanych do LO,
                którzy mają problemy z podstawowymi działaniami na liczbach i
                wyrażeniach algebraicznych nie mówiąc już o takich "trudnych"
                czynnościach jak przekształcenia wzorów.

                Mówię o przedmiotach ścisłych bo chodziłem do klasy matematycznej.

                Co z takimi ludźmi zrobić? Nie ma zwyczaju wyrzucania z liceów
                (błąd!), a za późno też na to żeby uczyć dorosłego -przecież już-
                człowieka jak wyciągnąć liczbę przed nawias. No więc przepycha się
                takie osobniki dalej bo : "pierwsza klasa -jeszcze się wyrobi",
                "druga klasa - weźmie się do roboty przed maturą", "trzecia klasa -
                przecież nie można go uwalić przed samą maturą".

                Zdają jakimś cudem tą maturę - bo jest tak przemyślana tak żeby każdy
                zdał- i idą dalej na pedagogiki, zarządzania i (o zgrozo) na
                politechniki. A że na tych ostatnich progi przyjęć są śmiesznie
                niskie, bo te wybitne jednostki nie chcą studiować z głąbami i
                leserami (wybierają bardziej prestiżowe kierunki jak np. medycyna),
                mamy taki poziom na politechnikach jaki mamy.

                Rozwiązaniem mogłoby być:
                -eliminowanie jednostek patologicznych i nieuków z liceum poprzez
                przenoszenie do szkół zawodowych
                -wprowadzenie zaliczenia matury od 60% (czyli tak jak na studiach)
                -przywrócenie egzaminów wstępnych na studia (przynajmniej jako
                jednego z kryteriów przyjęcia)
                -zmiana finansowania, tak żeby o ilości przyznawanych pieniędzy
                decydowały osiągnięcia uczelni, a nie liczba studentów
                -rezygnacja z tzw. zamawianych kierunków na rzecz stypendiów dla osób
                zdolnych i pracowitych.
                -przerzucenie części materiału do gimnazjum
          • Gość: Hermilion Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 81.210.16.* 29.06.09, 13:25
            simon_r napisał:

            > Pewnie dlatego Twoja wypowiedź jest tak bardzo bogata
            > w treść i argumenty.

            Co w niczym nie zmienia jej prawdziwości.

            Zresztą wypowiedź powinna być prosta, jasna i więzłowata,
            a nie jak obecne prace naukowe - pisana językiem barokowym.

            Pięknie widać to przy próbie nauki przedmiotu technicznego ..
            zaglądasz w podręcznik po angielsku - napisane jasno i prosto
            w 3 zdaniach .. patrzysz na to samo po polsku - o co temu
            debilowi chodziło w tych 10 paragrafach napisach w sposób
            podobny węzłowi gordyjskiemu ???

            Tak to niestety jest w polskiej pracy naukowej - wypowiedź
            ma być piękna i zdobna .. a to co chcesz przekazać jest dla
            tej bandy ćwierćinteligentów mniej ważne.
            • lucusia3 Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 13:41
              Pisałam na renomowanej polskiej państwowej uczelni (darmowy)doktorat i największy błąd mojego tworzenia to był za prosty język. Cały czas miałam zarzucaną "niewystarczającącą " fachowość języka i "takie krótkie zdania". Nie wspomnę, że promotor ukradł spore kawałki mojej pracy, które wyrzucił, bo "psuły kompozycję" do swojej książki- innych doktorantów to zresztą też spotykało od medycyny, po nauki ścisłe. Jedna z najlepszych polskich uczelni... to co jest na tych innych?
        • mad_frogg Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:06
          Znajdź mi proszę prywatną uczelnię techniczną w Polsce...
          • Gość: a Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:22
            Jest taka jedna... w Warszawie... z misiem w logu... pisałem im sprawka z
            fizyki. Potrafili oddać sprawko gdzie wynikiem ich pomiarów okazał się włos o
            średnicy 12000 mm.
            • mad_frogg dobry lab to podstawa 29.06.09, 10:34
              Ja jednak wolę uczelnię techniczną z prawdziwego zdarzenia z dobrze wyposarzonym
              laboratorium:

              kandydaci.if.pw.edu.pl/index.php/pl/film
              • Gość: a Re: dobry lab to podstawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:40
                No ja akurat z innego wydziału... fizyka na mechatronice się odbywała. Mimo
                wszystko, ktoś kto piszę, że prywatne uczelnie są tak samo dobre jak państwowe -
                no np. PW, są w ogromnym błędzie - te 1200 mm to tylko jeden z przykładów...
                Tylko z tego wszystkiego najgorsze są kłótnie, że no tak się nam tylko
                państwowcom wydaje... bo przecież wykładowcy są ci sami....;-)
                • mad_frogg Re: dobry lab to podstawa 29.06.09, 10:48
                  Ja jestem zobowiązany TYLKO do jednego etatu. Nie mogę podjąć zatrudnienia na
                  innej uczelni - poświęcam się tu na 100%. I ze swojej strony dbam aby opinia o
                  moim wydziale nie była szargana - znam tutaj ludzi, ich zaangażowanie, kontakty
                  i wiedzę...
                  • lucusia3 Re: dobry lab to podstawa 29.06.09, 13:46
                    A stać cię z Twojej pensji na wszystkie opłaty, choćby tani NOWY samochód i wyjazd przynajmniej na jeden tydzień z rodziną nie do cioci na wsi? Zakładam, litościwie, że żywi Cię żona. Normalnego profesora (nawet nie ;D humanistę) z tej jednej gołej pensji na 100% nie stać.
                    • mad_frogg Re: dobry lab to podstawa 29.06.09, 14:17
                      Naukowiec nie żyje tylko z pensji zasadniczej ale również z naukowej - granty
                      badawcze. Jeśli się jest dobrym naukowcem lub ma się szczęście być w grupie,
                      która ciągle dostaje granty naukowo-badawcze lub rozwojowe (kontakt z
                      przemysłem) to stać mnie z pensji na wszystkie opłaty, samochody, dzieci a z
                      żoną właśnie założyliśmy firmę - inwestujemy (ona nie pracowała do tej pory
                      tylko wychowywała dzieci i studiowała)... i nie jestem nawet profesorem...

                      A co do wyjazdów, to planujemy dwa wyjazdy w góry w tym roku...

                      Ja nie biadolę, jak mi to jest źle na tej uczelni tylko zap... czasem nawet 100
                      h/tydzień
                      • absurdello A jaka jest jakość tego zapier...a po 100h/tydz ? 29.06.09, 14:41
                        Bo obawiam się, że raczej niska, cudów nie ma, biologii nie
                        oszukasz, gdzieś musisz zaniżać loty, by nie skończyć w wariatkowie
                        albo ze stanem przedzawałowym w szpitalu.
                        • mad_frogg Re: A jaka jest jakość tego zapier...a po 100h/ty 29.06.09, 15:11
                          jest takie przysłowie - jak ktoś lubi swoją pracę to tak jakby nie pracował...
                          wszystko jest względne - ja na uczelni nie pracuję dla kasy tylko z wyboru i
                          przyjemności. To nie jest jakaś korporacja, gdzie szef siedzi nad głową i
                          pogania tylko praca twórcza, gdzie czasem trzeba mozolnie mierzyć jakiś
                          parametr, szukać różnych rozwiązań, rozmawiać z klientem, zarządzać grupą ludzi
                          lub projektem a czasem przygotować się do zajęć, zastanowić się jak uatrakcyjnić
                          zajęcia aby studenci więcej z nich wynieśli...

                          No cóż - sypiam max po 5 godzin dziennie (mam jeszcze czas dla rodziny - mało,
                          bo mało lecz codziennie...), ale jak rozmawiam z babcią swojej żony, która
                          oprócz pracy przy budowie domu miała jeszcze robotę w fabryce i też sypiała po
                          max 5 godzin to ja mam o niebo lepiej... ona musiała liczyć tylko na siebie,
                          gdyż za pochodzenie legalna władza skonfiskowała jej majątek - zaczynała od zera

                          Ja też na żadne cuda nie liczę tylko pracuję... a nie widzę różnicy pomiędzy
                          czytaniem beletrystyki a artykułami naukowymi do późna w nocy (w celu lepszego
                          przygotowania do wykładów)... Każdy ma swoją filozofię życia... Cieszy mnie
                          sytuacja kiedy uda mi się zainteresować studentów, pobudzić ich do myślenia. Nie
                          jest to łatwe...

                          Tak więc ten zap... po 100h/tydzień - im mniej masz czasu, tym masz go więcej
                          niż osoba, która ma dużo czasu...
              • tymon99 Re: dobry lab to podstawa 29.06.09, 16:16
                mad_frogg napisał:

                > wyposarzony

                to nie trzeba teraz umieć pisać, żeby zdać maturę??
                • mad_frogg Re: dobry lab to podstawa 29.06.09, 16:23
                  no cóż... nie mam nic na swoje usprawiedliwienie...
          • pepe.le.pew Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:36
            mad_frogg napisał:

            > Znajdź mi proszę prywatną uczelnię techniczną w Polsce...

            Proszę bardzo:

            www.wst.com.pl/home.php
            • mad_frogg Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 12:10
              dziękuję,

              mam jednak dalsze pytanie - jak wyglądają laboratoria, czyli to co jest esencją
              uczelni technicznej (bo opis przedmiotów nie wyjaśnia czy są to wykłdy czy
              jedynie laboratorium komputerowe) - dla przykładu podaję listę laboratoriów
              Wydziału Budownictwa, Mechaniki i Petrochemii PW w Płocku (instytut budownictwa):

              * Laboratorium Wytrzymałości Materiałów
              * Laboratorium Technologii Wody i Ścieków
              * Laboratorium Chemii Budowlanej
              * Laboratorium Komputerowe Budownictwa
              * Laboratorium Komputerowe Inżynierii Środowiska
              * Laboratorium Technologii i Badań Nieniszczących Materiałów Instalacyjnych
              * Laboratorium Mechaniki Gruntów
              * Laboratorium Materiałów Budowlanych z Technologią Betonów
              * Laboratorium Konstrukcji Budowlanych
              * Pracownia Chemii Ogólnej i Środowiska
              * Pracownia Biologii Sanitarnej
              * Pracownia Utylizacji Odpadów Komunalnych
              • Gość: pepe.le.pew Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 195.82.180.* 29.06.09, 12:48
                mad_frogg napisał:

                > dziękuję,
                >
                > mam jednak dalsze pytanie - jak wyglądają laboratoria, czyli to co jest esencją
                > uczelni technicznej (bo opis przedmiotów nie wyjaśnia czy są to wykłdy czy
                > jedynie laboratorium komputerowe) - dla przykładu podaję listę laboratoriów
                > Wydziału Budownictwa, Mechaniki i Petrochemii PW w Płocku (instytut budownictwa
                > ):

                Gdybym tam studiował to bym wiedział ;) Pytałeś o prywatne techniczne uczelnie
                to Ci podałem przykład
      • artur701 Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 13:09
        tutaj widać twoją ignorancję w czytaniu rankigów. Zastanawiałeś się
        według jakich kryteriów sporzadzane sa rankingi? Gdybyś sie
        zastanowił to byś miał odpowiedż na pytanie, dlaczego tak jest, że
        są tworzone dwa rankingi dla szkół prywatnych i państwowych. Duża
        część kryteriów według których są oceniane uczelnie jest absurdalna.
      • Gość: dr Re: Student nie jest głąbem IP: *.nplay.net.pl 29.06.09, 15:02
        Podstawową wadą tego nie sa studenci ale osoby winne reformy
        szkolnictwa i olewnictwo. Na uczelniach technicznych wykładowcami z
        przedmiotów zawodowych są osoby teoretycy nie mający żadnego
        technicznego doświadczenia i wiedzy . Np profesor z
        elektrowenergetyki jego wiedza jest oparta na czytaniu publikacji i
        przekładaniu na język polski a styczności z elektroenergetyką nigdy
        nie miał nie licząc wycieczek. POprostu winą za to nalezy wskazać
        system szkolnictwa wyższego szczególnie habilytacje czyli mielenie
        papieru i profesury belwederskie blokujące rozwój całkowity nauki .
        Jężeli chcemy do Europy nalezy zlikwidowac komunistyczny system
        wprowadzić obiektywne konkursy na kierowników laboratoriów
        zlikwidowac powszechny nepotyzm uczelni wyższych, ocena pracowników
        nie powinna polegać na ilości publikacji tylko na konkretnych
        rozwiązanich technicznych. przykład z ostatniej chwili osoba niczego
        nie mająca wspólnego z hydrologią wygrywa granta na określanie
        zaggrożeń powodziowych i sterowanie wodami powodziowymi ale
        habilitowany z chemii i belwederski prof, efekt jest widoczny
        ponownie mamy powódz brak sterowania wodami powodziowymi a winnego
        braku rozwiązania brak bo teroetyk pomylił sie w obliczeniach ot
        polska kpina
    • aeromonas Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:19
      "Nas historia nie interesuje, to jest fakultet biologiczny"
      Ci ludzie traktują wiedzę instrumentalnie, a nie jako wartość samą w
      sobie. Nie są ciekawi świata, a wiedzę przyjmują z trudem, w małych
      dawkach i bezmyślnie. Ale jest też sporo młodzieży, która ma
      zainteresowania i jest intelektualnie sprawna. Myślę, że zawsze tak
      było, tylko kiedyś słabsi nie dostawali się na studia i dlatego
      poziom studiów był wyższy.
      • Gość: fomica Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.acn.waw.pl 29.06.09, 10:30
        > Ci ludzie traktują wiedzę instrumentalnie, a nie jako wartość samą w
        > sobie. Nie są ciekawi świata, a wiedzę przyjmują z trudem, w małych
        > dawkach i bezmyślnie.

        Racja, ale jest tez druga strona. Ludzie podchodzą do szkoły praktycznie - ma
        mnie przygotować do matury i studiów. Zakres matury jest wiadomy, materiału
        ogrom a czasu mało. Uczniowie chcą się skupić na tym, co dla nich najważniejsze
        - w końcu maja na to pewnie raptem godzinę w tygodniu, a nie gawędzić sobie
        towarzysko o wszystkim i niczym.
        Ta sytuacja opisana jest tylko z jednej strony - oczami nauczyciela. Też miałam
        na studiach taką p. doktor która lubiła anegdotki, opowieści z życia, o swojej
        rodzinie, historie ze szkoły. Na pierwszych zajęciach to było interesujące, na
        drugich trochę nużące, a potem tylko zastanawialiśmy się "co my tu robimy? po
        co tracimy czas?"
        Co do reszty - zgoda. Kiedyś słabsi szli do zawodówek i pracowali jako
        robotnicy, nikt nie wymagał od nich zainteresowania starożytnymi Chinami. Teraz
        idą na studia i wielki szok, że młodzież się nie interesuje.
        • rikol Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 14:35
          Mysle, ze to stereotyp, ze ludzie po zawodowce nie sa zainteresowani swiatem. Sa
          mechanicy samochodowi, ktorzy w wolnych chwilach czytaja ksiazki
          popularnonaukowe. Mozliwe, ze taki czlowiek nie zdolalby skonczyc studiow, ale
          to nie oznacza, ze nie ma zainteresowan. Z drugiej strony sa ludzie
          wyksztalceni, tak wyspecjalizowani i z klapkami na oczach, ze nie da sie z nimi
          o niczym rozmawiac, chyba ze ktos akurat jest rowniez specjalista w ich dziedzinie.
          • absurdello Jak dla mnie to spadek czytelnictwa a co za tym 29.06.09, 15:26
            idzie spadek poziomu wiedzy ogólnej i niedorozwój wyobraźni to
            zbiorowy produkt następujacych czynników:

            - dobór lektur - nijak się mających do rzeczywistości i do
            zainteresowań ludzi

            - uczenie metodą wciskania "co poeta miał na myśli" mimo, że my mamy
            czytając zupełnie inne odczucia, a do tego jeszcze, to co "poeta
            miał na myśli" zależy od aktualnych wizji panujących nam
            niemiłościwie politykierów.

            Te dwa czynniki zniechęcają młodzież do czytania czegokolwiek poza
            pozycjami przymusowymi. Na to jeszcze się nakładają warunki
            wychowania w domu gdzie się nie czytało, bo nie było takiego odruchu
            albo po prostu nie było wystarczającej ilości pieniędzy na
            literaturę (tę bardziej skomplikowaną niż Harlequiny.

            - uczenie masy faktów, dat i zdarzeń, przy jednoczesnym braku czasu
            na uczenie szukania powiązań pomiędzy tymi informacjami. Za dużo
            jest ładowane wiedzy, którą można znaleźć w encyklopediach a za mało
            myślenia. Do tego ilość wiedzy rośnie a ilość czasu na jej
            wchłonięcie nie a przepustowość mózgu nie zwiększa sie w tym samym
            tempie.

            W te same głowy usiłuje się wcisnąć co raz większą ilość faktów,
            zdarzeń, dat, bo przecież świat się cały czas rozwija zamiast
            eliminować starsze sprawy nijak się mające do potrzeb życiowych.
            Można powiedzieć gdzie tego szukać i ogólnie omówić problem ale po
            co uczyć się tego na pamięć.

            Kolejny problem, to kadra nauczycielska i kuratoryjna, która nie
            zauważyła, że czasy się bardzo zmieniły od ich czasów szkolnych i
            inne są zainteresowania młodzieży, świat jest inny i teksty o Walku
            Gibale trząchającym torf, pieczonej Rozalce czy rozdzieranie sosny
            po prostu nie trafiają do młodych ludzi, dla których te opisy mają
            się nijak do rzeczywistości. "Wrażliwość" młodych ludzi kształtują
            teraz media, reklamy, filmy akcji. Problemem nie jest gdzie znajduje
            się biblioteka czy teatr, ale czy w okolicy jest pub albo sklep z
            reklamowanym aktualnie piwem - to smutne ale to część naszej
            rzeczywistości, którą stworzyliśmy własnymi rękami i brakiem
            wyobraźni. Co komu po suchym opisie wypiekania choroby z Rozalki jak
            teraz co i rusz w horrorach widzimy (a nie tylko wyobrażamy sobie na
            podstawie opisu) "lepsze" sceny, w żywszych kolorach i lepszych
            piecach sterowanych elektronicznie z migającymi lampkami.
            Mówienie w takiej sytuacji, że jakaś literatura wyrabia jakąś
            wrażliwość jest po prostuy bez sensu.


            Media też się przyczyniają do totalnego odmóżdżenia ludzi. Głównym
            problemem jest oglądalność i liczenie koszmarnych wręcz pieniędzy a
            nie poziom intelektualny programu. Dlatego też lepiej nadać kolejną
            powtórkę horroru czy innej szklanej pułapki niż nadać jakiś program
            popularnonaukowy. Jedno Galileo nie załatwi problemu.

            A do tego widać jak spadł poziom ogólny, kabareton z Sopotu: chyba
            ani jednego kabaretu gdzie by nie padło jakieś nawet niewypikane
            przekleństwo (choć teoretycznie za to grozi grzywna do 1500 zł) i co?
            Nikt nie reaguje a publisia ryje ze śmiechu jak Walduś Kiepski.

            I to ma być przyszłość ?

    • switonemsi Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:22
      Samorząd studentów reprezentują ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć, że jak
      ktoś nie potrafi się nauczyć zasad ortografii, to jest spore
      prawdopodobieństwo, że nie pojmie podstaw chemii.

      Kiedy uczymy się ortografii? W szkole podstawowej? Gimnazjum?
      • Gość: maura4 Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 08:35
        No, nie. Ja sam znam parę osób z jakimiś problemami
        ortograficznymi , które nie miały żadnych problemów z przedmiotami
        scisłymi. Znam tez takich, które miały problemy ze wszystkim. Znam
        też świetnych z ortografii, gramatyki, literatury a cieniutkich z
        chemii. To chyba nie tak prosto.
        • Gość: krzysiek Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.kredytbank.pl 29.06.09, 11:03
          Trudno się nie zgodzić, ale z drugiej strony dysleksją nie należy
          się chwalić. Znam osoby, które pomimo stwierdzonej dysleksji
          poświęciły dużo energi na poprawę swoich umiejętności
          ortograficznych.
          • Gość: maura4 Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:22
            Nie chodzi o dysleksję, a o ludzi którzy piszą w zasadzie nieźle,
            ale robią błędy.
            • lucusia3 Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 13:51
              Nie stanowiło Was, że to uznaje się za kandaliczne, że ktos robi błędy ortograficzne i myli "Potop" z "Panem Wołodyjowskim", a kompletnie nikogo nie oburza, że znana postać w telewizji oświadcza, że była beznadziejna z matematyki a fizyki nigdy nie była w stanie zrozumieć. Nikt nie kwestionuje przylależnośctego/tej do inteligencji.
        • lesew Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 12:49
          Gość portalu: maura4 napisał(a):

          > No, nie. Ja sam znam parę osób z jakimiś problemami
          > ortograficznymi , które nie miały żadnych problemów z przedmiotami
          > scisłymi. Znam tez takich, które miały problemy ze wszystkim. Znam
          > też świetnych z ortografii, gramatyki, literatury a cieniutkich z
          > chemii. To chyba nie tak prosto.<

          Owszem, nie tak prosto, ale wiesz, nie chciałbym raczej mieszkać w domu(na
          przykład) zaprojektowanym przez architekta, któremu nie "chciało się" poprawić
          błędów w napisanym liście, bo to świadczy o "bylejakości"(niedbalstwie) i
          obawiałbym się, że taka samą bylejakością, niedbalstwem cechują się jego
          "profesjonalne" projekty. Po prostu uważam, że niedbalstwo wyklucza profesjonalizm.
        • Gość: aaa Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.mt.pl 29.06.09, 13:06
          Przecież tu chodzi o pracę oddaną do sprawdzenia. Skoro student ją
          pisał w domu i najprawdopodobniej na komputerze, to mógł sprawdzić
          błędy, albo ostatecznie dać komuś do sprawdzenia pod względem
          ortograficznym. Zwyczajnie mu się nie chciało, albo nie przywiązuje
          wagi do tego. Z jednej strony się nie dziwię, bo skoro już od SP za
          ortografię można stracić tylko np. 2 punkty na 40, to średnio
          motywuje dzieciaki do nauki ortografii.
        • rikol Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 14:37
          Podstawa nauczenia sie ortografii jest czytanie, a nie nauczenie sie na pamiec
          regulek. Jesli ktos robi bledy, to po prostu znaczy tyle, ze w ogole nie czyta.
          Zaswiadczenia od psychologow czy psychiatrow to inna bajka.
    • biscuit Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:23
      Niestety, ale prawda. Poziom matur jest żenująco niski. Jeszcze 15-20 lat temu
      aby zdać maturę trzeba było mieć przynajmniej 3 z każdego przedmiotu. Aby
      dostać 3 należało wykazać się minimum 50% stanem wiedzy. Obecnie wystarczy 20%
      i to z mocno okrojonego materiału. Obecni absolwenci, którzy przychodzą do
      firmy w której pracuję mają poziom wiedzy niższy niż absolwenci sprzed 10-15
      lat wcześniej. Odnoszę wrażenie, że nastawieni są na wyścig szczurów i nic
      ponad to. Brak wiedzy i przygotowania merytorycznego to podstawowy problem.
      Jeżeli takowa osoba nie zna podstawowych zagadnień z mechaniki technicznej
      (absolutna podstawa dla inżyniera) to o czym rozmawiamy. Jeżeli prostego
      rysunku nie jest w stanie zwymiarować taka osoba to ręce opadają. Zakładam, że
      jest to szerszy problem i nie dotyczy tylko Politechnik. Może są kierunki
      inne, ale problem jest w szkołach średnich i przygotowaniach do studiów. Nie
      uczą w szkołach myśleć już niestety. I to boli. Rodzice też nie są bez winy.
      Ale to temat szeroką dyskusję.

      -------------------
      Życie nie jest jak papier toaletowy ;-)
      fotoforum.gazeta.pl/u/biscuit.html
      • Gość: Łukasz 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.chello.pl 29.06.09, 09:24
        Według mnie nadchodzące pokolenie jest gruntownie lepiej wyedukowane niż
        dzisiejsi ludzie w wieku 40+. Po pierwsze, znają j. angielski, a często też inne
        języki (ja znam trzy, a moi znajomi, którzy ukończyli ze mną socjologię znają
        przeważnie po dwa). Po drugie, od początku pracowali w dużych korporacjach
        zagranicznych, gdzie mogli w praktyce nabyć cenne umiejętności. Spójrzcie,
        przecież dzisiejsza gospodarka jest napędzana trzydziestolatkami. To wśród nich
        są najlepsi specjaliści i menedżerowie. Dodajmy do tego żenująco niski poziom
        obsługi komputera wśród większości osób starszych oraz niechęć do nauki jego
        obsługi.

        A co do krytyki poziomu studentów na uczelniach wyższych - fakt, studiowanie
        stało się masowe i jak to ktoś u góry napisał - powoduje to inflację tytułów.
        Nie zmienia to faktu, że ogólnie ilość dobrych absolwentów jest większa niż
        kiedyś. Inna sprawa, że w publiczna edukacja wyższa cierpi na tą samą chorobę co
        masa innych przedsiębiorstw państwowych (kopalnie, stocznie itd.). Po prostu nie
        ma tam właściciela, który by wprowadził porządek, wyrzucił złych pedagogów i
        zadbał o lepszą organizację oraz finansowanie. A w ogóle to uważam, że to
        narzekanie na poziom edukacji w młodszym pokoleniu ma dużo wspólnego z
        odwiecznym problemem "tej zepsutej dzisiejszej młodzieży", która zamiast
        zagłębiać się w dewocję starszego pokolenia jest bardziej zainteresowana
        bieżącymi sprawami, takimi jak chociażby podrywanie dziewczyn.
        • biscuit Specjaliści? W jakiej dziedzinie? 29.06.09, 09:54
          Specjaliści? W jakiej dziedzinie?
          Umiejętności w korporacjach? Wybacz. Jakie?
          Wykładowcy na uczelniach sami to przyznają (znam wielu, choćby ze studiów lub
          pracy i kontaktami z Polibudą), poziom jest dramatycznie niski. Przez matury,
          przez poziom w szkołach średnich, przez rodziców. Zakładam, że nie dotyczy to
          wszystkich. Przychodzą do nas praktykanci i dyplomanci. Jestem załamany.
          30++ także zna bardzo dobrze obsługę komputerów. Może dlatego, że wychowali się
          na starszych wersjach obecnych podstawowych programów i pochłaniali każdą nową
          wersję. Jak porozmawiasz z nimi to okaże się, że jak będziesz używał Word-a 2.0
          i 2007, to będziesz korzystał z tych samych funkcji w 99%. To samo dotyczy
          Excel-a, no ale w 90%. Auto-CAD 9 i 2009 - 80%, Inventor 4 i 2009 - 85%. Mają
          zapewne poprawione metody obliczeń, ale różnią się interface-m. No i objętością
          na dysku. I nie tylko biurowych, ale także specjalistycznych. Jeżeli zarządza
          się pracą inżynierów, to muszę znać. Choćby po to aby nie być ściemnionym. Ja
          znam dwa języki obce na dobrym poziomie (n+a), i wielu moich znajomych zna.
          Poznałem, ponieważ to było konieczne. W szkole średniej i podstawowej także
          miałem inny język niż tylko rosyjski. Obecni absolwenci nie potrafią myśleć, nie
          potrafią szukać w materiałach źródłowych i samych materiałów źródłowych. Należy
          posiadać wiedzę merytoryczną kończąc studia, następnie ją rozwijać. I nie piszę
          (mówię) tego z wiadomości zasłyszanych, ale z doświadczenia. Nawet z "google"
          mają problemy. Też mam doświadczenie w korporacyjnym systemie zarządzania, i
          niestety, ale tam też się nie sprawdzają. Nastawienie tylko na "wyścig szczurów"
          jest błędne. Polecam przypowieść o indyku, który najadł się karmy dla byka.

          -------------------
          Życie nie jest jak papier toaletowy ;-)
          fotoforum.gazeta.pl/u/biscuit.html
          • Gość: Łukasz Re: Specjaliści? W jakiej dziedzinie? IP: *.chello.pl 29.06.09, 10:17
            Co do wieku, to chodziło mi o to, że cezura jest koło 40tki. Starsi po prostu
            nie posiadają kompetencji które wymieniłem w poprzednim poście (no i dodatkowo
            mają mniej tych złych nawyków typowych dla komuny - lęku przed urzędnikami,
            braku kreatywności, roszczeniowej postawy do świata). Ja również uważam, że
            ludzie w wieku powiedzmy 30-35 lat są często dobrymi fachowcami. Dzisiejsi
            dwudziestolatkowie będą jednak od nich jeszcze lepsi, gdyż A znają lepiej języki
            obce (UE daje dużo możliwości), B mają o wiele cięższą drogę na szczyty niż w
            latach 90tych. A przeciwności losu dobrze hartują.

            Co do samej edukacji wyższej, to zgadzam się z tobą - najpierw wiedza
            merytoryczna, a to faktycznie kuleje i system jest do poprawy. Ludzie przychodzą
            do pracy i muszą się wszystkiego od zera uczyć.

            Nie podoba mi się natomiast to co napisałeś tutaj:

            "Obecni absolwenci nie potrafią myśleć, nie potrafią szukać w materiałach
            źródłowych i samych materiałów źródłowych. Należy posiadać wiedzę merytoryczną
            kończąc studia, następnie ją rozwijać. I nie piszę (mówię) tego z wiadomości
            zasłyszanych, ale z doświadczenia. Nawet z "google" mają problemy. Też mam
            doświadczenie w korporacyjnym systemie zarządzania, i niestety, ale tam też się
            nie sprawdzają. Nastawienie tylko na "wyścig szczurów" jest błędne.

            Oceniasz, że ludzie młodsi nie potrafią myśleć, a przecież jest inaczej.
            Myślenie wynika z tego że mamy mózgi. Młodzi mają takie same geny jak ich
            rodzice, więc ich zdolności są takie same, podobnie jak ich temperament, budowa
            ciała itd. Ja w ogóle nie lubię argumentu starego jak świat, że młodzież jest
            zła. Już w tekstach antycznych śmiano się takich opinii. Streszczają się one do
            tego: "dzisiaj młodzież zgnuśniała, jest leniwa, nie chce jej się uczyć,
            pracować, braku jej poczucia obowiązku, myśli tylko o przyjemnościach, zabawie,
            kobietach/mężczyznach". Pokolenie międzywojenne było tak oceniane przez
            starszych, baby boomersi byli. W latach 90tych pokolenie pampersów i japiszonów.
            A ci ostatni teraz próbują oceniać nas :)

            A to jest śmieszne, bo jak świat światem to ludzie są tak naprawdę cały czas
            tacy sami.
            • lesew Re: Specjaliści? W jakiej dziedzinie? 29.06.09, 12:07
              Gość portalu: Łukasz napisał(a):

              > Co do wieku, to chodziło mi o to, że cezura jest koło 40tki. Starsi po prostu
              > nie posiadają kompetencji które wymieniłem w poprzednim poście (no i dodatkowo
              > mają mniej tych złych nawyków typowych dla komuny - lęku przed urzędnikami,
              > braku kreatywności, roszczeniowej postawy do świata). ...<

              Widzę, że powielasz stereotypy, nieuzasadnione i nieprawdziwe. Rozumiem, że są
              kolportowane przez niektórych "młodych", którzy nie mają rzeczywistych atutów,
              więc tworzą sobie wydumane, oparte jedynie na pomówieniach(sam nie mam się czym
              chwalić, to przynajmniej konkurentów obsmaruję) - prawda?
            • lesew Re: Specjaliści? W jakiej dziedzinie? 29.06.09, 12:13
              Gość portalu: Łukasz napisał(a): >...<

              >...> Oceniasz, że ludzie młodsi nie potrafią myśleć, a przecież jest inaczej.
              > Myślenie wynika z tego że mamy mózgi. ...<

              No, niezupełnie... - Wszyscy mamy dłonie, ale nie każdy jest pianistą... Mózg
              tez trzeba ćwiczyć, nie wystarczy go mieć!
              • lucusia3 Re: Specjaliści? W jakiej dziedzinie? 29.06.09, 14:01
                Panowie, myślę, że wiek nie jest tak istotny - jak ktoś jest/był głupkiem jako młodzieniec,i takim zostanie na starość. Rozumu zazwyczaj sie nie nabiera. Może być wybitnie inteligentny gość po podstawówce, bo tak mu sie ułożyło życie, a idiota z tytułem profesorskim. To już dośc dobrze udokumentowane, że pozycja społeczna jest w dużym stopniu dziedziczna, a edukacja się do tej pozycji zalicza.Faktem jest, że często powiela się wzory wyuczone w dzieciństwie, takie jak postawa roszczeniowa, chęć rozwijania kwalifikacji, potrzeba awansu. No i w tym dzieciństwe uczy są ludzie, którzy stali sie dorośli w komunie, a inni z boomu lat 90-tych, czy kryzysu z Was konkretnie nic nie można powiedzieć. Można sie tylko pewnych rzeczy spodziewać bardziej niż w innej grupie wiekowej.
                • kotryna Re: Specjaliści? W jakiej dziedzinie? 29.06.09, 14:40
                  "No i w tym
                  > dzieciństwe uczy są ludzie, którzy stali sie dorośli w komunie, a
                  inni z boomu
                  > lat 90-tych, czy kryzysu z Was konkretnie nic nie można
                  powiedzieć."

                  O rany, ale bełkot! Pewnie jesteś "nową maturzystką"...
            • Gość: Martika Re: Specjaliści? W jakiej dziedzinie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 17:20
              Zgadzam się: ludzie są tacy sami. Ale jeżeli tego samego młodego człowieka poślesz na trening przez kilka lat to bedzie wysportowany, a jeżeli będzie leżał przed telewizorem to nie. I to samo dzieje się z szarymi komórkami, młodzi ludzie mają je niewygimnastykowane. Młode pokolenie doskonale zna się na komputerze i na szybkim szukaniu informacji, ale nie potrafi samo tworzyć tych informacji. Dzieje się tak we wszystkich dziedzinach życia. Gdzie jest młode pokolenie muzyków, autorów tekstów, pisarzy, projektantów. Młodzi nie widzą potrzeby zapychania sobie umysłów wiedzą, która jest dostępna w każdej chwili.. i słusznie, ale winą systemu edukacji jest to, że w miejsce pamięciowej nauki nie dano większego nacisku na kreatywność i samodzielne działanie. Młode pokolenie jest tak samo mądre tylko wykorzystuje połową swoich zdolności.
        • Gość: pm Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:02
          Spróbuj może pouczyć (na poziomie uniwersyteckim), to Twoje 'lepiej wyedukowane'
          pokolenie (miałem nieszczęście, mieć taką okazję), to może zmienisz zdanie?!

          Wolę pięćdziesięciolatka, który co prawda może nie wiedzieć jak uruchomić
          przeglądarkę, ale któremu można to w miarę szybko pokazać/przekazać, od
          dwudziestoparoletniego studenta, który i owszem potrafi obsłużyć przeglądarkę i
          komunikator (i znaleźć zdjęcia porno), ale który nie wie co to takiego indeks w
          książce (tak, miałem takich kretynów na zajęciach) i który nie potrafi sklecić
          poprawnie zdania - z takim głąbem nic się nie da zrobić. A, że kończą studia, to
          li tylko zasługa tego, że rada wydziału ZABRANIA wyrzucania i oblewania tępaków,
          bo pieniądze ministerstwo przydziela uczelniom 'od ryja'
          • Gość: Łukasz Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.chello.pl 29.06.09, 10:28
            Ja twierdzę tylko tyle: obecna młodzież jest tak samo uzdolniona, jak chociażby
            40 lat temu. Ale ma o wiele więcej możliwości i to się przekłada na ich wiedzę.
            Ba, nawet granie na komputerze jest dobre dla zdolności analitycznych i
            działania po presją - widziałem już parę ofert pracy, wszystkie w finansach,
            gdzie plusem było bycie graczem.


            > Spróbuj może pouczyć (na poziomie uniwersyteckim), to Twoje 'lepiej wyedukowane
            > pokolenie (miałem nieszczęście, mieć taką okazję), to może zmienisz zdanie?!

            Zgoda. Na pewno nie jest lekko, ale 40 lat temu nie było inaczej, bo przecież
            wiem co mi opowiadali ojciec i wujek - zdawanie matury i egzaminów po pijaku.
            Wpisy dla całej grupy za dwa koniaki. Wcześniej nie było lepiej, chociaż
            faktycznie, musiało być mniej przeciętniaków.


            > A, że kończą studia, to li tylko zasługa tego, że rada wydziału
            > ZABRANIA wyrzucania i oblewania tępaków
            > bo pieniądze ministerstwo przydziela uczelniom 'od ryja'

            Pełna zgoda tutaj.
            • Gość: 35-latka Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.iopan.gda.pl 29.06.09, 11:17
              No tak, znajomość języków to rzecz niezwykle ważna i prestizowa. Bez znajomości języka angielskiego nawet dobrym lekarzem nie mozna byc a co dopiero inżynierem. Wiadomo przecież że bez angielskiego wyliczenie ugięć belki stalowej jest niemozliwe. [to był sarkazm]
              Nowocześni studenci przychodzą do mnie i mówią że czegoś nie wiedzą bo to jest po angielsku. Chyba przegiąłes Łukaszu z twierdzeniem, że młode pokolenie zna języki. Dodatkowo, nawet znajomość języka angielskiego i francuskiego z niemieckim nie upowaznia nikogo do kaleczenia mowy ojczystej, niezaleznie od stosunku tejże osoby do własnej ojczyzny.

              Ponadto twój stosunek do ludzi starszych niż 40 lat jest bardzo dziwny. Brzmisz tak, jakbys nie wierzył że czterdziestoparolatek mógłby sie czegos nauczyć. A przeciez ludzie ci z reguły musieli radzic sobie w czasie kiedy nasze państwo podlegało nieustającej i szybkiej transformacji politycznej i gospodarczej. Co gorsza dla ciebie, większość z nich kończyła studia w pierwszej połowie lat 90. i jeszcze jako dwudziestolatkowie miała okazję zaprzyjaźnić się z internetem, mailem i zasobami baz www.
              Mój 58-letni ojciec nauczył sie obsługi przeglądarki i zasad allegro w niecałą godzinę. Sam naprawia swój komputer. Czy wszyscy starsi niz 40 lat kojarzą ci sie z dziadkami? To są ludzie z ukształtowanymi poglądami, układami towarzyskimi ale także z duzym doswiadczeniem zawodowym. Konia z rzędem temu, kto nie będzie taki jak oni w ich wieku.
              • Gość: Łukasz Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.chello.pl 29.06.09, 11:50
                No oczywiście jest wiele osób otwartych oraz aktywnych i w późniejszym wieku.
                wiadomo. I nie chodziło o obrażanie osób starszych, lecz o coś całkowicie
                innego. Obiektywne fakty są takie, że oni są lepiej wyedukowani i mają o wiele
                częściej wartościowe kwalifikacje zawodowe. Jest masa branż, gdzie praktycznie
                nie ma osób powyżej 40 roku życia, a nawet jak w przypadku start-upów
                internetowych - powyżej 30tego. Te kompetencje są mierzalne.

                Spójrz, na tym forum praktycznie każda osoba pastwi się na studentach i młodym
                pokoleniu. Nie potrafię tego pojąć, czy to wynika ze złej woli, typowo polskiego
                narzekania czy może z niedostrzegania rzeczywistości. Ja też narzekam na system
                edukacyjny. Ale widzę, że niezależnie od tego młodzi ludzie i tak górują nad
                starszymi pokoleniami. Wymienię jeszcze raz - mają dobre zaplecze zawodowe
                zdobyte w korporacjach, ich wykształcenie jest bardziej aktualne, nie mają złych
                nawyków typowych dla osób, które wychowały się za komuny. Przeciwnie, mają
                typowe dla kapitalizmu ducha rywalizacji, energię, kreatywność i zawziętość,
                każdy z nich porusza się dobrze w internecie. No i na koniec - o wiele więcej
                spośród nich zna angielski (tutaj wyjazdy do pracy na wyspy bardzo pomogły). Bo
                ja tu nie widzę miejsca na sarkazm - aby być naprawdę dobrym inżynierem albo
                lekarzem to trzeba znać angielski. Większość literatury branżowej nie została
                jednak przetłumaczona na polski i aby być na bieżąco trzeba śledzić przeważnie
                amerykańskie teksty.
                • Gość: Krecik_78 Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: 64.80.3.* 29.06.09, 17:40
                  Pozwole sobie wtracic nieco od siebie bo widze, ze zawziecie bronisz
                  swoich argumentow, bedac nieco opornym na argumenty innych. Takich
                  pare wlasnych obserwacji 31 latka, ktory wyjechal 5 lat temu z
                  Polski.
                  1. Osobiscie widze niski i ciagle obnizajacy sie poziom "newsow" i
                  artykulow pisanych przez tzw. dziennikarzy zarowno na onecie jak i
                  stronach gazety. Popelniaja oni razace bledy interpunkcyjne i
                  ortograficzne, nie potrafia budowac zdan zlozonych. Dodam, ze nigdy
                  nie bylem orlem z polskiego ale jezeli ja dostrzegam bardzo
                  podstawowe bledy u ludzi, ktorzy powinni byc specjalistami w tej
                  dziedzinie, to cos tu chyba jest nie tak jak byc powinno.
                  2. Czytam komentarze ludzi, czyli pewnego przekroju spoleczenstwa i
                  widze ze jezyk jakim sie posluguja z roku na rok jest gorszy pod
                  wzgledem bogactwa slownictwa, budowy zdan, czy bledow.
                  3. Wychwalasz znajomosci jezykow. Wiec wyjedz sobie chociazby do
                  Francji czy Hiszpanii i sprawdz co mozesz sobie zrobic z jezykiem
                  angielskim poza lotniskiem.
                  Zgodze sie, ze angielski, badz inny jezyk moze pomoc poznac pewne
                  nowosci inzynierowi czy lekarzowi, ale nie przesadzajmy wiekszosci
                  spoleczenstwa nie jest niezbedny. Po drugie w Polsce kuje sie
                  gramatyke angielska czy katuje sie akcent, gdzie np. w takich
                  stanach nikt nie zwraca uwagi na perfekcyjny akcent (tym bardziej,
                  ze nigdy taki nie bedzie) a bardziej liczy sie zasob slownictwa i
                  latwosc wypowiedzi (niekoniecznie super dokladnej pod wzgledem
                  gramatycznym).
                  3. Odnosnie kultu Ameryki w Polsce.
                  Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe ale ponad 40% patentow
                  rejestrowanych w USA pochodzi od osob, ktore sie tam nie urodzily.
                  Po drugie podam przyklad. Wyobraz sobie, ze uczylem sie tam
                  angielskiego na srednio-zaawansowanym poziomie i mialem czlowieka w
                  grupie ktory skonczyl szkole srednia tu i byl w tej samej grupie co
                  ja i angielskim wcale nie lepiej sie poslugiwal. Dodam, ze zdarza
                  sie tu, ze koncza ludzie szkole srednia i angielskim prawie sie nie
                  posluguja.
                  4. Podajesz przyklady (domyslam sie) glownie kierunkow
                  marketingowych i informatyczych a prawda jest taka, ze gospodarka
                  nie tylko na nich sie opiera. Po drugie nie wszyscy sa super i maja
                  doswiadczenie w korporacjach - raczej zdecydowana mniejszosc. Po
                  trzecie jezeli twierdzisz, ze "rywalizacja, energia, kreatywność i
                  zawziętość" z odrobina doswiadczenia (rok czy dwa) w przypadku
                  inzyniera, badz lekarza sa w stanie zastapic dobre doswiadczenie
                  zawodowe to chyba nie miales przyjemnosci pracowac z ludzmi, ktorzy
                  takowe doswiadczenie posiadaja. Zostalo zreszta dowiedzione, ze
                  najlepsza z punktu widzenia firmy jest mieszanka mlodosci i
                  doswiadczenia.
                  Podsumowanie
                  To co napisalem jest calkowicie subiektywnym zdaniem, nie wykluczam
                  istnienia mlodzych ludzi odbiegajacych od tego co napisalem, ale z
                  moich obserwacji wynika, ze Polska podaza za tredem, ktory
                  obowiazuje np. w USA, tzn. kazdy musi miec wyksztalcenie srednie i
                  miec mature, w zwiazku z czym nastepuje tzw. "rownanie w dol". I o
                  ile Polska mogla sie szczycic tym, ze "Polacy nie gesi, iz swoj
                  jezyk maja" to przy obecnym stanie rzeczy taki stan zbyt dlugo nie
                  potrwa.
                  Moge jeszcze dodac, ze w takich np.: USA wiadomosci w TV ograniczaja
                  sie glownie do wiadomosci z regionu i przecietny Amerykanin, nie za
                  bardzo wie co sie dzieje chociazby w innym stanie. Wiekszosc nie
                  potrafi pokazac na mapie swiata chociazby Iraku, o Afganistanie nie
                  wspominajac, cos ok 30% nie potrafi pokazac na mapie swiata wlasnego
                  kraju!!! Jak dla mnie to wszystko sluzy tylko i wylacznie oglupianiu
                  spoleczenstwa... w koncu latwiej sie steruje narodem glupim jak
                  madrym.
                  • Gość: barbaan Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 18:32
                    Halo!

                    Przepraszam, ze sie wtrace (twoja odpowiedz kierowana do kogos
                    innego)!

                    Nie bardzo wiem o czym piszesz i co chcesz przez to powiedziec.
                    Przynajmniej dobrze, ze zaznaczyles, ze jest to twoje subiektywne
                    odczucie!

                    Uwazam, ze mlodzi ludzie koniecznie powinni i "musza" (w pozytywnym
                    sensie) uczyc sie jezykow a szczegolnie miedzynarodowego jezyka
                    angielskiego z prawidlowym akcentem i prawidlowa wymowa oraz uczyc
                    sie, uczyc sie i uczyc sie!

                    Kapital wiedzy, (ktora to wiedze mlodzi ludzie z latwoscia
                    przyswajaja) jest niezbedny, bo dysponujac prawidlowym
                    wyksztalceniem (przed np. wyjazdem za granice nie wiedza gdzie beda
                    korzystac i z jaka intensywnoscia z pokladow wczesniej wchlonietej
                    wiedzy oraz ktory watek wiedzy przydaje sie) mlodzi posiadaja
                    wszechstronne mozliwosci zatrudnienia (nie tylko w Hiszpani czy
                    Fracji - jak piszesz - brak zastosowania j. angielskiego oprocz
                    lotniska)

                    Nie kazdy (i w tym rzecz) posiada podobne doswiadczenia jak ty
                    (dopiero stwierdzic moze po .... a nie przed ...... w mysl zasady to
                    potrzeduje a tem akapit wylacze!

                    barbaan
                    • Gość: Krecik_78 Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: 64.80.3.* 29.06.09, 19:39
                      Nie bardzo wiem o czym piszesz i co chcesz przez to powiedziec.


                      fakt byc moze nieco chaotyczne to bylo...

                      Uwazam, ze mlodzi ludzie koniecznie powinni i "musza" (w
                      pozytywnym
                      sensie) uczyc sie jezykow a szczegolnie miedzynarodowego jezyka
                      angielskiego z prawidlowym akcentem i prawidlowa wymowa oraz uczyc
                      sie, uczyc sie i uczyc sie!


                      Alez ja nikomu nie odmawiam prawa do nauki. Chcialbym tylko zeby
                      Polacy na pierwszym miejscu stawiali jezyk polski. Ponadto moim
                      zdaniem panuje zbyt duzy kult jezyka angielskiego przejawiajacy sie
                      chociazby pisaniem "wymagana bdb znajomosc angielskiego na
                      stanowisku sprzedawcy w sklepiku osiedlowym" - po to byl przyklad
                      Hiszpanii. Pytam sie tylko po co on tam komu?

                      Kapital wiedzy, (ktora to wiedze mlodzi ludzie z latwoscia
                      przyswajaja) jest niezbedny, bo dysponujac prawidlowym
                      wyksztalceniem (przed np. wyjazdem za granice nie wiedza gdzie beda
                      korzystac i z jaka intensywnoscia z pokladow wczesniej wchlonietej
                      wiedzy oraz ktory watek wiedzy przydaje sie) mlodzi posiadaja
                      wszechstronne mozliwosci zatrudnienia (nie tylko w Hiszpani czy
                      Fracji - jak piszesz - brak zastosowania j. angielskiego oprocz
                      lotniska)


                      Pozwol, ze sprowadze Cie na ziemie.
                      1. Jezeli chodzi o wiedze to w Polsce to na studiach jest zbyt duzo
                      pamieciowki, a za malo umiejetnosci praktycznych. Zbyt duza ilosc
                      przedmiotow na studiach zajmuja zapchajdziury, czesto sie uczy o
                      czyms co juz dawno w przemysle nie funkcjonuje. Pisze to jako
                      inzynier po PW i osoba, ktora zdobywa doswiadczenie pracujac jako
                      inzynier poza granicami Polski. Zbyt czesto musze pytac poprostu o
                      rzeczy, ktore powinienem umiec. Czysta wiedza zdobyta w warunkach
                      polskich i nie poparta doswiadczeniem nie jest zbyt duzo warta.
                      Lukasz stara sie gloryfikowac tzw. wiedze umniejszajac role
                      doswiadczenia. Z czym sie poprostu nie zgadzam. Wierz mi, szukajac
                      pracy, w Polsce czy zagranica jako priorytet stawiane jest
                      doswiadczenie, nie szkola. Istote jest to co umiesz, a nie to co
                      wiesz. Dlatego nieslychanie ciezko jest wybic sie i zmienic kierunek
                      pracy z zawodu wykonywanego obecnie na wyuczony - mi zajelo to ok 3
                      lat.

                      2. W kwestii zachwytu nad tym jaki to my mamy super system oswiaty,
                      jakich super inzynierow oraz kwestii statystycznej: UJ okolice 350
                      miejsca na swiecie, PW i UW miejsca pomiedzy 400-500. Reszta poza
                      rankingami.
                      Chcialbym, zeby Polacy przestali w uwazac ze my tacy super
                      wyksztalceni a dajmy na to Amerykanie to glaby, bo prawda jest taka
                      ze tam tez mozna spotkac ludzi bardzo dobrych w swoim fachu, czesto
                      bez wyzszego wyksztalcenia. Zejdzmy z piedestalu, pozbadzmy sie
                      kompleksow. Jestesmy zdolni, ale prawda jest taka ze opuszczajac
                      mury uczelni zbyt czesto jestesmy niezlymi teoretykami z marnymi
                      umiejetnosciami praktycznymi i zbyt przestarzala wiedza.
              • biscuit Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni 29.06.09, 11:59
                Podpisuję się pod tym stwierdzeniem.
                Dodałbym jeszcze coś takiego. Pisząc pracę dyplomową musiałem korzystać z
                literatury w języku angielskim. Musiałem sobie poradzić i poradziłem sobie, a
                był to wysoce wyspecjalizowany "slang". Nie uważam się za orła lingwistycznego,
                ale poradziłem sobie.
                Dodam jeszcze coś takiego: w trakcie rekrutacji do Kon-Tech w CV kandydata jest
                napisane: j.ang-BDB. Sprawdzamy stan znajomości poprzez koleżankę anglistkę i
                ..., i jest żenująco niski. Niższy od mojego, a nie jestem orłem. Myślę sobie w
                tej sytuacji: PKP, PKS (znawcy wiedzą).

                -------------------
                Życie nie jest jak papier toaletowy ;-)
                fotoforum.gazeta.pl/u/biscuit.html
            • Gość: elvinga Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.interia.pl 29.06.09, 11:57
              Łukaszu, jestem nauczycielem akademickim języka angielskiego. I muszę Cię
              zmartwić, z tymi językami nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać.
              Zaznaczam, że wykładam na uczelni, która jest uznawana za jedną z lepszych w
              kraju. Owszem, komunikatywna znajomość języków jest dość powszechna, ale jest to
              znajomość, która nie pozwoli na napisanie w języku obcym raportu czy analizy
              technicznej albo ekonomicznej. Dodatkowo brak znajomości podstaw na przykład
              ekonomii u studentów tego kierunku powoduje, że z trudem wbija się do głowy
              branżową odmianę języka. Wszystko to zazębia się więc, dając dość tragiczny
              obraz sytuacji.
              • Gość: Łukasz Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.chello.pl 29.06.09, 12:15
                Ja się zgadzam z tobą i generalnie zgadzam się z krytyką poziomu studentów.
                Chodzi mi tylko o to, że nigdy nie było lepiej. Po prostu jest coś bardzo
                dziwnego i złego już w samym tytule artykułu "Czy student jest głąbem i dlaczego
                aż takim", a potem okazuje się, że wszyscy tutaj są przekonani, że młode
                pokolenie jako dzieci internetu, wikipedii oraz telewizji musi być nisko
                wyedukowane. Jest na odwrót. Jest lepiej wyedukowane pomimo tych
                wszystkich wad systemu, pomimo ich lenistwa i braku chęci do nauki. Nigdy nie
                było lepiej. Zawsze młodzież miała ważniejsze sprawy niż nauka. Śmieszne jest
                to, że po dorośnięciu, założeniu rodziny itd. już o tym nie pamiętają i tak
                chętnie wytykają błędy młodszym :D
                • Gość: iga Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.iopan.gda.pl 29.06.09, 13:40
                  Mój drogi, chyba snisz pisząc że studenci są lepsi niż ich poprzednicy.
                  1. profil nauczania jest zalezny od osiągnięć technicznych i naukowych w danym czasie. Co nie oznacza, że człowiek po studiach osiada na laurach i juz niczego w życiu nie jest w stanie sie nauczyć. Po 20 latach bycia w zawodzie nie widze powodów dla których miałabym sie chciec przebranżawiać na jakiegoś komputerowca. Po co?
                  2. to że głabiasty student zna internet i umie programować nie oznacza że jest równie dobry jak stary inzynier specjalista od budowy mostów, który jest doskonałym praktykiem z morzem doswiadczenia.
                  3. Korporacyjne doswiadczenia? Co to takiego? oprócz wyścigu szczurów oraz rezygnacji z życia rodzinnego?
                  4. Języka obcego mój drogi, to mozna sie nauczyć w stopniu wystarczającym do zrozumienia literatury fachowej nawet w wieku lat 60. Byleby znac dobrze podstawy termninologii własnej branży. Inzynier, spec od budowlanki ma wywalone na angielski bo jego doświadczenie jest trzy razy lepsze niż seria artykułów naukowych. Pomijam juz fakt że podreczniki techniczne i biologiczne/medyczne mamy na całkiem niezłym poziomie i podstawy po polsku mozna przerobic gruntownie.
                  5. Kaleczenie języka ojczystego to świadectwo wiedzy danego osobnika. Kiedy lekarka mojej chorej tesciowej wypisała skierownaie do hospicjum to mój mąż po jego przeczytaniu natychmiast poszukał innego lekarza. Błąd gramatyczny na błedzie. Nic dziwnego że rozmawiając z młodymi ludźmi na studiach mam nieustające wrażenie że rozmawiam z przygłupami. Jak kto mówi tak się pisze.
            • lesew Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni 29.06.09, 12:23
              Gość portalu: Łukasz napisał(a): >...<


              > ...Zgoda. Na pewno nie jest lekko, ale 40 lat temu nie było inaczej, bo przecież
              > wiem co mi opowiadali ojciec i wujek - zdawanie matury i egzaminów po pijaku.
              > Wpisy dla całej grupy za dwa koniaki. ...<

              Może w Twojej rodzinie tak było. ... -;) Ja się z tym nie zetknąłem! Nie
              słyszałem też o czymś podobnym od moich przyjaciół-rówieśników.

              >...> Ja twierdzę tylko tyle: obecna młodzież jest tak samo uzdolniona, jak
              chociażby
              > 40 lat temu. ...<

              Uzdolnienia to jedno, umiejętności i wiedza, to coś zupełnie innego: pierwsze
              się ma, drugie się nabywa(albo i nie).
              • Gość: mgr Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni IP: *.nplay.net.pl 29.06.09, 15:03
                kolego chbya tak było na PL w Lublinie
        • flamengista no nie wiem 29.06.09, 10:12
          teoretycznie powinieneś mieć rację. Szczególnie z tą obsługą komputera i
          znajomością języków.

          Tyle, że obserwując swoich studentów (elitarny kierunek, studia dzienne,
          ostatnia rekrutacja - ponad 9 kandydatów na 1 miejsce) widzę, że dobra znajomość
          angielskiego nie jest wcale taka oczywista. Szczególnie, jak zacząłem polecać
          lektury w tym właśnie języku.

          Co do obsługi komputera - jasne, podstawy mają. Ale przy włączeniu prezentacji w
          PP widzę, że:
          - notorycznie jest problem z formatem pliku (mimo, że jasno stawiam wymagania,
          że format ma być ppt, pptx lub pdf);
          - notorycznie jest problem ze zrobieniem czytelnej (również graficznie) prezentacji;
          - jest poważny problem ze znalezieniem informacji - przede wszystkim w
          internecie. Często student wpisuje w googlu hasło i wybiera pierwsze 5
          wyświetleń - to są jego "źródła".

          Zdarzają się rzecz jasna studenci wybitni, którzy mają wszystkie wymienione
          przez ciebie umiejętności - aż serce rośnie, jak się z nimi ma do czynienia. Ale
          stanowią oni ledwie 30-40% ogółu. Na elitarnym kierunku, na jednej z publicznych
          krakowskich uczelni.
          • Gość: eryk44 Jak ktoś chce mi sprzedać jakiś produkt i przynosi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:30
            prezentację komputerową, to wyrzucam go za drzwi. Kocham papier i tylko taką
            formę akceptuję. Pracuję w firmie produkcyjnej, w dziale przygotowania produkcji
            i kontaktu z kontrahentami. Znajomość tworzenia prezentacji o niczym więc nie
            świadczy.
          • ziggyskydive to ilu bys chcial tych wybitnych? 29.06.09, 10:32
            30 - 40% i ciagle Ci malo?
          • Gość: Poetria Re: no nie wiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:39
            Niewiele trzeba, żeby byc wybitnym studentem :) Serce rośnie :)
        • lipiowski Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni 29.06.09, 12:42
          Ciekawe co Ci super zdolni 30 -latkowie praktycznie teraz zrobili,krajowy przemysł praktycznie nie istnieje w każdej konkretnej dziedzinie zero !!!.
          Niestety my z pokolenia jak je teraz pogardliwie okreslacie "lesnymi dziatkami " coś mimo fatalnych układów politycznych zrobilismy.
          Bez komputerów bez jęz.angielskiego.
          Wracając do tej angielszczyzny, kiedys była łacina ( zresztą fatalnej jakości ), pózniej francuski , dalej nakazowo rosyjski z wiadomym skutkiem, teraz jesteśmy w szponach angielskiego! we własnym kraju jesteś traktowany jak pół człowiek jeżeli nie opanujesz tego jęz.!Jak to żałośnie wygląda w praktyce pokazują nam nasi wybrańcy do Euro Parlamentu. Troche lepiej radzą sobie z tym byli komuchy , wysyłane na praktyki i stypendia do USA w czasach gdy dla przeciętnego Kowalskiego dostepne były NRD i Bułgaria.
          Gdybyśmy mieli konkretne sukcesy Niemcy i Angole szybko by się uczyli polskiego. Niestety przy tak " kreatywnym " społeczeństwie nam to nie grozi.
          • lucusia3 Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni 29.06.09, 14:10
            Ale Pan sfrustrowany. Przemysł istnieje i ma się całkiem dobrze, tylko że ten przemysł wrócił do tego, czym był przed manią wielkości komuny i czym być powinie. To dośc mało istotne dla mnie ile milionów ton surówki czy kilometrów kwadratowych hal powstało. Mnie jest potrzebna wygodna patelnia, fajne buty, laptop, dobre oprogramowanie do telefonu czy tegoz laptopa, smaczna wędlina czy prawdziwy chleb z mąki - i tu potrzeba naprawdę niedużych fabryk, by to zrobić. Pamietam z dzieciństwa chleb z piekarni o nazwie "gigant" (takie były chyba w każdym mieście) i z piekarni rodzinnej w kamienicy niedaleko moich rodziców, do dzis mi został szacunek dla mniej masowej produkcji.
            • rikol Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni 29.06.09, 15:06
              Zgadzam sie. Potrzeba malych, rodzinnych firm, zajmujacych sie wyrobem roznych
              produktow. Polskie rolnictwo z czasow PRL-u to perla: z latwoscia jeszcze mozna
              znalezc rolnika produkujacego zdrowa, tradycyjna zywnosc. Narod zywiony pasza z
              ferm przemyslowych upadnie, zasilajac jeszcze po drodze firmy farmaceutyczne, bo
              trzeba bedzie jesc leki garsciami. Taki bedzie skutek 'nowoczesnego' rolnictwa i
              odzywiania sie miesem z hormonami i antybiotykami.
        • seydlitz Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni 29.06.09, 14:22
          Widzę to po oczytaniu.
          Gdy moja żona studiującym zadałem do przeczytania na semestr 15 lektur - z 100
          do wyboru podniósł się rwetes.
          Później gdy odpytywała, okazało się, że połowa przeczytała tylko takie jakie
          pojawiły się w streszczeniach.
          No to ja sie pytam jak się nie chce czytać po kiego grzyba iść na studia
          humanistyczna.
          Znajoma wykłada (dokładnej nazwy przedmiotu nie pamiętam)wyjątkowo paskudny
          dział fizyki. Jednak 2/3 pierwszego semestru wykłada podstawy matematyki!!
        • rikol Re: 20-30 latkowie są najlepiej wykształceni 29.06.09, 14:49
          Na jakim poziomie jest ten angielski? Na takim samym jak rosyjski dla
          poprzedniego pokolenia. Zreszta poziom rosyjskiego mogl byc nawet wyzszy, bo
          rosyjski jest bardziej podobny do polskiego.

          Mozesz napisac, jakie to umiejetnosci nabywa sie w korporacjach, ktorych nie da
          sie nabyc gdzie indziej? Rozmowa po angielsku przez caly dzien? Rownie dobrze
          mozesz wyjechac do Anglii na kurs jezykowy, moze nawet wiecej sie nauczysz.

          30-letni menagerowie najlepsi? Gdzie? Tam, gdzie jest prestiz i pieniadze,
          30-latek raczej nie dostanie takiej posady. Od menagera oczekuje sie
          doswiadczenia, myslenia strategicznego, dojrzalosci i madrosci zyciowej - a sa
          to cechy deficytowe u 30-latka.
      • Gość: jezass Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 10:53
        30 procent to próg wymagany do przekroczenia aby uzyskać świadectwo
        maturalne . Pamiętaj o jednym kiedyś wiedza była inaczej przekazywana w
        szkole , była podstawówka liceum dziś mamy twór podstawówko-
        gimnazjalno-licealny widza rozchodzi się po członkach a nie trafia do
        młodych ludzi .
        • biscuit To dalej mniej niż 50% 29.06.09, 11:09
          To dalej mniej niż 50%. I to o dużo mniej.

          -------------------
          Życie nie jest jak papier toaletowy ;-)
          fotoforum.gazeta.pl/u/biscuit.html
    • proff Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:23
      1) "Pieniądze idą za uczniem, studentem". Czy ktoś jeszcze o tym pamięta?
      Jeżeli tak to nie może dziwić go fakt, że student liczy się jako "sztuka". Bez
      znaczenia geniusz czy matoł.
      Państwo płaci uczelni za każdego tak samo.
      2) Nie "wkładajmy do jednego worka" wszystkich typów szkół wyższych. Sytuacja
      wygląda inaczej na uczelniach technicznych (o tych wiem najwięcej), medycznych
      czy humanistycznych. Na techniczne docierają maturzyści, którzy w moich
      czasach (jakieś 30 lat temu) mieli by kłopoty z ukończeniem szkoły podstawowej
      na pewno nie przyszło by im do głowy
      próbować dostać się do liceum. No cóż czasy się zmieniły ale patrz pkt.1.
      3) Pytam komu to przeszkadza, kto chce zmian? Studenci, którym standardowo
      wystarczy trzy na zaliczenie?
      Wykładowcy, od których nikt niczego nie wymaga? Władze? Pracodawcy? A może
      obywatele, którzy płacą podatki? Mam wrażenie, że nikt nie jest tym na prawdę
      zainteresowany...No może te kilka procent najzdolniejszych - ale oni i tak
      sobie poradzą.
      4) Oczekujemy efektów kształcenia, prac badawczych. Czy ktoś z dyskutantów ma
      pojecie ile kosztuje warsztat pracy naukowca pozwalający na prowadzenie badań
      na światowym poziomie w takiej dajmy na to nanotechnologii? Z grantów
      badawczych przyznawanych w Polsce takich sum
      nie da się uzbierać nawet pracując intensywnie przez 20 lat.
      5) Obserwuję dramatyczny brak kadr do prac naukowo badawczych. Doktoranci
      wybierają młodych profesorów licząc, że ten potrzebując wypromować dwóch by
      starać się o profesurę belwederską wykona za nich całą robotę. Pomyślcie co
      stanie się gdy ten wymóg zniknie? Za wypromowanie doktoranta otrzymam
      jednorazowo 1500 zł. Prawda, że warto 4 lata pracować?
      6) Reforma Szkół wyższych musi łączyć się w całość z reformą oświaty. Najpierw
      trzeba odpowiedzieć na pytanie jaki ma być cel tych działań. Czy jak
      najdłuższe przetrzymanie ucznia w ramach systemu (patrz pkt. 1) Czy też może
      kształcenie kadr dla gospodarki i państwa, a może rozwijanie indywidualnych
      zainteresowań i uzdolnień poszczególnych uczniów?
      Każdy z tych systemów wymaga innych rozwiązań i innych kadr. Oczywiście
      obecnie realizowany
      jest wariant " szkoła nie po to by uczyć lecz by nauczyciel miał pracę" - ale
      podobnie
      funkcjonuje np. system "opieki zdrowotnej" więc chyba nikogo to nie dziwi.
      7) Brak powszechnego zainteresowania tematem i poważnej dyskusji nie wróży
      wdrożeniu
      sensownych rozwiązań. Na zakończenie, ku namysłowi, cytat z M. Twaina
      "...szkoła nie
      wyrządziła mi zbyt wielkiej szkody ..."
      • Gość: arabeska Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 29.06.09, 15:11
        Z jednym się nie zgodzę. Byłam doktorantką na państwowej uczelni
        technicznej. Przez 4 lata pracowałam za siebie (do doktoratu)+
        dydaktyka, a część moich wyników wykorzystywał ktoś inny - moje
        nazwisko w art było na końcu. Najpierw był mój prof (co jestem w
        stanie zrozumiec), później pani dr (potrzeba jej dobrych publikacji
        do habilitacji), później szef katedry i gdzieś tam ja. Poza moim
        prof nikt najpewniej tego art nawet nie przeczytał. Tak było 4 lata,
        po tym czasie obroniłam dr i odeszłam bo etatów dla młodych ludzi
        nie ma. Wśród moich znajomych zostali tylko ci, których
        promotorowie 'mają pozyję' (niekoniecznie najlepsi, co miałam okazję
        obserwować na konferencjach czy seminariach doktoranckich). Jeśli
        nawet był etet to dzielono godziny pomiędzy starą gwardię. Smutna
        rzeczywistość.
        Bardzo chciałam pracować naukowo, uwielbiałam prace ze studetami
        (bardzo mnie chwalono). Z perspektywy czasu załuję, ze taką drogę
        wybrałam. Teraz mam 30 lat i papier, którym w PL moge sobie tyłek
        podetrzec. W wielu firmach nikt nie zatrudni młodego dr (obawa o
        ambicje, czesto zasciankowe myslenie, ze moze byc lepszy i nas
        wygryzc czy wreszcie wieksza pensja jaka trzeba zapłacic 'za
        tytuł'). I porosze nie mówcie mi, ze jesli jest się dobrym to...
        itp, bo zycie wyglada tak, ze najpierw trzeba dostac szanse by sie
        wyjazac, a jesli na 10 złozonych podan o prace 9 odpowiedzi jest
        nastepujacych: za wysokie kwalifikacje to cóz wiecej mozna zrobić.
    • switonemsi Społeczeństwo głupieje 29.06.09, 08:24
      Ale to normalna konsekwencja ułatwienia życia!

      Przecież 95% Amerykanów to praktycznie debile - nawet jeśli mają predyspozycje
      na intelektualistów, to nimi nie są, bo życie nie wymaga od nich tego.

      I to początek końca ludzkości! A przynajmniej Europejczyków takich, jakich znamy
      dzisiaj!
      • Gość: :( Re: Społeczeństwo głupieje IP: *.icpnet.pl 29.06.09, 11:22
        Idiocracy
      • bezzebnypirat Ten proces to naturalna konsekwencja naszych czaso 29.06.09, 11:50
        1) Kazda uczelnia kladzie duzy nacisk na rozwoj. Rozwoj praktycznie zawsze
        oznacza rozrost. Rozrost oznacza przyjmowanie wiecej studentow. A przyjmowanie
        wiecej studentow oznacza, ze studia staja sie dla wszystkich. Tak, to TAKIE proste.

        2) Studia przestaja byc tylko dla brodatych chlopaczkow we flanelowych
        koszulach. Bo studia nie sa juz teraz po to, zeby pozniej grac yntelygenta,
        tylko maja do czegos prowadzic. I sa kolejnym poziomem tworzenia coraz to
        lepszych trybikow do maszyny, jaka jest gospodarka. Wiekszosc ludzi poszlo np na
        budownictwo, bo 'brak inzynierow i latwo pozniej o dobrze platna prace'. Tak, to
        TAKIE proste.

        3) Zycie ludzi w chwili obecnej wyglada zupelnie inaczej niz 5, 10, 30 lat temu.
        Nacisk na imprezy, nacisk na pieniadze, OLBRZYMIA ilosc rzeczy do zrobienia poza
        szkola czy studiami, nacisk na dodatkowa prace podczas studiow, zeby 'budowac
        swoje CV'. A doba ciagle ma 24 godziny, miesiac ~30 dni itp. Nie ma mozliwosci,
        zeby nie odbilo sie to na poziomie uczniow. Pozornym poziomie, bo ciagle
        zapominamy, ze swiat stal sie DUZO bardziej skomplikowany przez ostatnie
        kilkadziesiat lat i proces ten wraz z coraz to szybszym rozwojem technologii
        bedzie sie nasilal.

        Moglbym jeszcze dlugo pisac. Generalnie to wszystko o czym pisano w artykule
        kompletnie mnie nie martwi. Dlaczego? Poniewaz uczelnie w koncu robia to, co
        powinny: ksztalca pracownikow. Nie tworza 'inteligencji', bo ta musi tworzyc sie
        sama.
        • lucusia3 Re: Ten proces to naturalna konsekwencja naszych 29.06.09, 14:16
          E tam drogi piracie - nauczycielka moich dzieci (dość młoda kobieta) jedzie lekcje ze swojego starego zeszytu z podstawówki - strona po stronie, bez względu na program. Nic się nie zmienia!
          Ale co do meritum zgadzam się z Tobą. Jest tak, jak chcą i potzebują ludzie a nie "mondrzy" reformatorzy.
          PS.I też miałam wstręt do brodaych chłopaczków we flanelowych koszulach, mimo, że sie załapałam na ich rozkwit.
          • rikol Re: Ten proces to naturalna konsekwencja naszych 29.06.09, 15:11
            No coz, moze twoje dzieci czegos sie naucza na tym polskim, bo obecnie w
            ostatnich klasach podstawowki dzieci musza przeczytac JEDNA lekture przez caly
            rok. To jest marnowanie czasu i talentu dzieci.
    • proff Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:24
      1) "Pieniądze idą za uczniem , studentem". Czy ktoś jeszcze o tym pamięta? Jeżeli tak to ie
      może dziwić fakt, że student liczy się jako "sztuka". Bez znaczenia geniusz czy matoł.
      Państwo płaci uczelni z każdego tak samo.
      2) Nie "wkładajmy do jednego worka" wszystkich typów szkół wyższych. Sytuacja wygląda
      inaczej na uczelniach technicznych (/o tych wiem najwięcej) , medycznych czy
      humanistycznych. Na techniczne docierają maturzyści, którzy w moich czasach (jakieś 30 lat
      temu) mieli by kłopoty z ukończeniem szkoły podstawowej na pewno nie przyszło by im do głowy
      próbować dostać się do liceum. No cóż czasy się zmieniły ale patrz pkt. 1.
      3) Pytam kto chce reformy? Studenci, którym standardowo wystarczy trzy na zaliczenie?
      Wykładowcy, od których nikt niczego nie wymaga? Władze? Pracodawcy? A może obywatele, którzy
      płacą podatki? Mam wrażenie, że nikt nie jest tym na prawdę zainteresowany...
      4) Oczekujemy efektów kształcenia, prac badawczych. Czy ktoś z dyskutantów ma pojecie ile
      kosztuje warsztat pracy naukowca pozwalający na prowadzenie badań na światowym poziomie w
      takiej dajmy na to nanotechnologii? Z grantów badawczych przyznawanych w Polsce takich sum
      nie da się uzbierać nawet pracując intensywnie przez 20 lat.
      5) Obserwuję dramatyczny brak kadr do prac naukowo badawczych. Doktoranci wybierają młodych
      profesorów licząc, że ten potrzebując wypromować dwóch by starać się o profesurę belwederską
      wykona za nich całą robotę. Pomyślcie co stanie się gdy ten wymóg zniknie? Za wypromowanie
      doktoranta otrzymam jednorazowo 1500 zł. Prawda, że warto 4 lata pracować ?
      6) Reforma Szkół wyższych musi łączyć się w całość z reformą oświaty. Najpierw trzeba
      odpowiedzieć na pytanie jaki ma być cel tych działań. Czy jak najdłuższe przetrzymanie
      ucznia w ramach systemu (patrz pkt. 1) Czy też może kształcenie kadr dla gospodarki i
      państwa, a może rozwijanie indywidualnych zainteresowań i uzdolnień poszczególnych uczniów?
      Każdy z tych systemów wymaga innych rozwiązań i innych kadr. Oczywiście obecnie realizowany
      jest wariant " szkoła nie po to by uczyć lecz by nauczyciel miał pracę" - ale podobnie
      funkcjonuje np. system "opieki zdrowotnej" więc chyba nikogo to nie dziwi.
      7) Brak powszechnego zainteresowania tematem i poważnej dyskusji nie wróży wdrożeniu
      sensownych rozwiązań. Na zakończenie, ku namysłowi, cytat z M. Twaina "...szkoła nie
      wyrządziła mi zbyt wielkiej szkody ..."
    • czemu_ja ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 08:31
      Zastanawia mnie jak ludzie, ktorzy maja mature moga robic tyle bledow
      ortograficznych. Jak mozna bylo skonczyc szkole srednia robiac tyle bykow (np
      chistoria, użadzenie)???? Sam z polskiego orlem nigdy nie bylem, acz
      przynajmniej staralem sie pisac w miare poprawnie :)
      • Gość: tylko Polak Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 08:39
        Litości, chodzi o podstawy pisania w języku ojczystym, a nie bycie
        ekspertem ds. ortografii! Wiem od prowadzących zajęcia na
        dziennikarstwie (uniwersytet), że studenci ostatnich lat studiów,
        notabene pracujący w mediach, mówią wprost: "Ja interpunkcji nie
        uznaję!" To za uzasadnić żenujący poziom pisania po polsku.

        Cytowana w artykule opinia: <No cóż, nie każdy może być ekspertem w
        dziedzinie ortografii jak prof. Miodek czy prof. Bralczyk. To, że
        student nie potrafi pisać poprawnie ortograficznie, jest według pana
        profesora czynnikiem całkowicie go dyskwalifikującym? Czy gdyby
        Einstein pisał "rzułf" zamiast "żółw", byłby gorszym fizykiem? Chyba
        nie, bo też nie ortografia była jego domeną ” - napisał Jacek
        Jaruchowski.>
        • Gość: RR88 Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.icpnet.pl 29.06.09, 09:16
          Prawda jest taka, że internet ludzi ogłupił do tego stopnia, że nie wiedząc jak
          się dane słowo pisze to albo czekają na to czy słownik ortograficzny (wmontowany
          już w przeglądarki -_-) poprawi im to słowo albo wpisują je w
          google...Interpunkcja to przeżytek - zdaniem wielu - bo po co tyle się męczyć
          jak można pisać bez przecinków i kropek oraz dużych liter, bo szybciej
          (chociażby smsy, fora internetowe, komunikatory itp.). Ja się zawsze staram
          pisać zgodnie z zasadami polskiej gramatyki, nawet w sms-ach używam przecinków
          i kropek, bo jak czytam wiadomości zaniedbane i niechlujne, to takie samo
          wyobrażenie mam o nadawcy.
          • dexterek011 Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 09:32
            Fajna wypowiedź, tylko brakuje w niej kilku przecinków.
            :-)
            • Gość: John Smith Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.ptim.net.pl 29.06.09, 11:26
              "albo wpisują je w google..."

              Z wyjątkiem tego fragmentu. Pisanie poprawnie polega na sprawdzaniu pisowni.
              Może to być każde źródło, które zweryfikuje, czy zapis jest poprawny. A sama
              wyszukiwarka Google usprawnia znacznie sprawdzanie pisowni niż wyjątkowo
              denerwująca strona PWN ze słownikiem ortograficznym
              i innymi słownikami.
      • Gość: byly student. Re: ortografia glupcze! ;) IP: 91.198.118.* 29.06.09, 09:52
        Ludzie mogą robić takie błędy bo mogą mieć dysleksja, dysortografię.
        LUDZIE ORTOGRAFIA CZY GRAMATYKA TO TYLKO POŚREDNIE NARZĘDZIE DO PRZEKAZANIA
        DRUGIEJ OSOBIE INFORMACJI A NIE CEL SAM W SOBIE !!!. GDYBY JESZCZE TA POLSKA
        ORTOGRAFIA I GRAMATYKA BYŁA DOBRZE OPRACOWANA I PRZEJRZYSTA A TAK NAPRAWDĘ TO
        KOLEJNY "DOBRY" POLSKI PRODUKT JAK WIELE NASZYCH NARODOWYCH NP: SAMOCHÓD POLONEZ.
        • Gość: . Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 09:59
          Jasne. Nagle w niektórych szkołach 40% uczniów ma dysleksję.
          Toć to gorsza epidemia niż ptasia czy świńska grypa.
          • mad_frogg Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 10:25
            jasne... czy morzecie mi odpofiedzieć na następójące pytanie: Jak by wam się
            czytało tekst w kturym jest mnustwo błęduf? Czy łatwo się czyta tekzt tehniczny?
            przecierz jest poprawny merytorycznie a tylko niekture literki są inne (ale terz
            występóją w jęz. polskim):

            "wspułczynnik załamania oźrodka jest miarą zmiany prędkoźci rozhodzenia się fali
            w danym ośrodkó w stosunkó do prędkoźci w innym oźrodkó (pewnym ośrodkó
            odniesienia)"
            • Gość: ambro Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.06.09, 11:01
              Taka lektura odmóżdża i doprowadza do bólu głowy. Podobnie jak rażące błędy
              interpunkcyjne, wywołujące niemożliwość odnalezienia sensu czytanego tekstu.
            • Gość: biolog Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.iopan.gda.pl 29.06.09, 11:36
              Koszmarnie sie czyta takie błędy. A tekst techniczny niczego sobie.
        • Gość: agnotello Re: ortografia glupcze! ;)ciszej nie krzycz IP: *.static.espol.com.pl 29.06.09, 10:28
          Miałem nauczycielkę w szkole podstawowej,która miała taką ciekawą
          maksymę."Głupio myśli,głupio pisze-to jak ma coś napisać poprawnie jak nie umie
          myśleć.A dlaczego nie umie myśleć ,ponieważ nie zastanawia się nad tym co chce
          przekazać.Czyli niestety jest niepełnosprawny umysłowo."I ja się z tym
          zgadzam.Myśl co napisałeś,ponieważ brak warsztatu w twoim poście świadczy o tym
          że z logiką nie bardzo.Z znajomością ortografii jest jak z pracą
          majstra.Chciałbyś żeby przyszedł do ciebie majster i pokleił twoje ściany byle
          jak tapetą?Czy chciałbyś aby tak nałożył tapetę że kiedy przyjdą twoi znajomi to
          im szczęki opadną z wrażenia.A ty nie będziesz musiał się wstydzić.To właśnie
          jest ortografia.Jak coś jest poprawnie napisane to dla mnie sygnał że człowiek
          ,który to napisał, myślał nad tą czynnością.Czyli to dobry majster.Jak widzę
          błędy to znaczy że chu...wy i nie ma z kim i o czym.Ponieważ to strata czasu.I
          po to jest ortografia.
          • absurdello Ze wszystkim się zgadzam ale po znakach przestanko 29.06.09, 16:12
            wych wstawia się spację (odstęp), bo taki tekst jednym ciągiem to
            się ch...wo czyta ;)
        • Gość: QuartZ Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.uni.lodz.pl 29.06.09, 10:42
          Dysleksja to nic innego, jak narzędzie do zapisywania w sposób delikatny słów
          "Ten idiota nie potrafi nawet pisać". Jeśli ktoś się postaram i będzie ćwiczyć,
          to zawsze zdoła opanować przynajmniej podstawowe zasady. Przytoczone powyżej
          "żółw" i "rzułf" to przy okazji też świetny przykład. Zapisanie "żułw" czy
          "rzółw" może jeszcze być faktycznie uznane za dysleksję, jednak lekarze
          orzekający dysleksję u osoby piszącej "rzułf" jest równie wielkim idiotą, jak
          jego "pacjent". Na początek karałbym grzywną rodziców pozwalających pisać
          dzieciakom w internecie "rooshofymi literkhami". Czytanie przez dzieciaki
          tekstów zapisanych w taki sposób kompletnie rujnuje to, co przekazuje szkoła.
          Jeśli do umysłu dziecka wpaja się zasady pisowni, a potem ten sam umysł dzieciak
          bombarduje "psheślitsznym tekstem" na forach i blogach, to czemu się dziwić?
          Mózg dzieciaka opiera się nie tylko na wiedzy szkolnej. Dziecko rozwija się cały
          czas i całą dobę pochłania wiedzę w taki czy inny sposób, więc w pewnym sensie
          pozwalanie dziecku na pisanie i czytanie takich rzeczy jest niczym innym, jak
          nauką rzeczy nazywanej powszechnie "dysleksją", która tak na prawdę jest
          degradacją na życzenie. Mówiąc wprost: jak ma panować poszanowanie dla
          ortografii i interpunkcji, jeżeli nie staramy się wzajemnie tego uczyć i
          pilnować. Niestety dzieci w internecie nie widzą potrzeby pilnowania takich
          "drobiazgów", więc pozostaje mieć nadzieję, że ktoś wpadnie na pomysł blokowania
          stron o tak miażdżących dla umysłu dziecka treściach. Ewentualnie komputery
          powinny być dostępne dla dzieci dopiero po egzaminie pisemnym z zasad pisowni.
          Sam na pewno też popełniłem jakieś błędy w tym tekście.
        • Gość: absolwent Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:00
          Jestes modelowym przykladem studenta-idioty. :)
          Wiedzy wiekszej nie masz, ale przeciez masz papier! Jestes magister, wiec
          bedziesz pisal jak ci sie podoba! Brawo!
        • pepe.le.pew Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 11:01
          Gość portalu: byly student. napisał(a):

          > Ludzie mogą robić takie błędy bo mogą mieć dysleksja,
          dysortografię.
          > LUDZIE ORTOGRAFIA CZY GRAMATYKA TO TYLKO POŚREDNIE NARZĘDZIE DO
          PRZEKAZANIA
          > DRUGIEJ OSOBIE INFORMACJI

          Sam sobie odpowiedziałeś - jeżeli ktoś nie potrafi gramatyki to jak
          ma poprawnie przekazać informację ?
        • Gość: ja Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.icpnet.pl 29.06.09, 11:32
          Niedobrze mi się robi jak słyszę/czytam o tych wszystkich dys... A
          co do Twojej argumentacji na temat gramatyki i pisowni. Brak słów.
          To właśnie dzięki takim jak Ty, bałwany które idą na kierunki
          techniczne mają gdzieś język polski. Teksty w stylu: 'a na co mi
          polski, to się w życiu do niczego nie przyda' odnośnie zajęć
          dodatkowych na politechnikach są na porządku dziennym. Język (także
          gramatyka i ortografia) to narzędzie, które umożliwia komunikację
          między ludzmi. Jeśli ktoś tego narzędzia nie opanował, nie będzie
          mógł w pełni się komunikować. Zresztą, doprawdy nie rozumiem co
          takiego strasznego jest w tej ortografii, że tak się wszyscy przed
          nia bronią...
          • Gość: @ Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 13:51
            Świetna polonistka z liceum (pozdrowienia dla pani Alicji Z.) wpoiła wielu
            pokoleniom - w tym również klasom o profilach ścisłych - poszanowanie dla języka
            i, mimo iż ukończyli studia techniczne, umiejętność zrozumiałego wypowiedzenia
            się jest dla nich bardzo ważna.

            Jeżeli ktoś nie szanuje swoich rozmówców, zmuszając ich do odszyfrowywania
            swoich najeżonych błędami wypowiedzi, to niech nie oczekuje szacunku do treści
            tejże.
        • Gość: agniecha Re: ortografia glupcze! ;) IP: *.range217-44.btcentralplus.com 29.06.09, 11:38
          Wiesz co, kiedy ja pisalam mature - 16 lat temu - to za 3 bledy ortograficznie
          dostawalo sie 2 i mozna bylo sie pozegnac z matura.
          Teraz, wystarczy miec dysleksje i zasady nie obowiazuja.
          Co do dysleksjii i dysortografii.
          To jest teraz plaga ! Tylko polski problem polega na tym, ze nic sie z tym nie
          robi poza wydaniem zaswiadczenia.

          Jedna z moich przyjaciolek tez ma ten problem. Tyle ze jej mama, nauczycielka,
          kazala jej pisac tak dlugo wyrazy z jakimi miala problem, dopoki nie zaczela ich
          pisac poprawnie. Dalo sie!

          Inna moja kolezanka, zaswiadczona dysleksja i dysortografia w Polsce, musiala w
          Anglii zdac egzamin jezykowy. Sadzila, ze zaswiadczenie jej nieco pomoze. Otoz
          pomoglo. Po okazaniu zaswiadczenia specjaliscie ze szkoly jezykowej, osoba ta
          zapytala ja w jakie dni moga popracowac dodatkowo popoludniami. Kolezanka byla w
          szoku, bo jak to "popracowac"?! No, ale popracowala. spedzila kilka dodatkowych
          godzin pracujac nad poprawna pisownia (spelling) w j. angielskim.

          Dysleksja i dysortografia to nie sa nieulaczelna choroby. Nad nimi mozna
          pracowac, ale trzeba chciec. Przy czym lenistwo i luzackie podejscie do
          ortografii pozwala ludziom olewac to i naduzywac zaswiadczen.
          Osobiscie, osoby piszace do mnie z bledami - sorry, ale nie szanuje.
          Nie maja slownika? W necie jest dostepnych kilka slowniko, gdzie mozna spradzic
          pisownie.
          • absurdello A najnowsze schorzenie to dyskalkulia ... ;)) 29.06.09, 16:21
            ja za moich czasów szkolnych cierpiałem tylko na dyswuefię ale to z
            powodu nudnych zajęć sportowych ;))
        • mad_frogg Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 11:55
          Albo jeszcze:

          W zdecytowanej więkrzości użondzeń energja mehaniczna wytfażana pżez silnik
          otbierana jest od obracajoncego się wałó silnika i jest wykożystywana w postaci
          pracy mehanicznej lub zamieniana na energję elektrycznom. W silnikah takih jak
          np. ...

          P.S. To są tylko przykłady (sam napisałem ten tekst) aby zobrazować, że ważna
          jest ortografia również w technice
          • rikol Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 15:17
            tak po polsku moglby pisac Benedykt XVI
            • absurdello E tam, ja widziałem w poważnym opracowaniu 29.06.09, 16:28
              napisanym przez doktoranta ze znanej uczelni słowo:

              rybołustwo
        • aarvedui Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 13:22
          Gość portalu: byly student. napisał(a):

          > Ludzie mogą robić takie błędy bo mogą mieć dysleksja, dysortografię.


          taa...a niektórzy nawet dysmózgowie i dysinteligencję.
      • lesew Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 13:12
        czemu_ja napisał:

        > Zastanawia mnie jak ludzie, ktorzy maja mature moga robic tyle bledow
        > ortograficznych. Jak mozna bylo skonczyc szkole srednia robiac tyle bykow (np
        > chistoria, użadzenie)???? Sam z polskiego orlem nigdy nie bylem, acz
        > przynajmniej staralem sie pisac w miare poprawnie :)<

        To bardzo proste: kiedy moje dzieci poszły do szkoły, okazało się, że: nie
        musiały pisać!
        . Wystarczyło, że wypełniały rubryczki w zeszytach ćwiczeń!
        Nie zgodziłem się na to! zażądałem, aby założyły normalne zeszyty i pisały
        wszystko osobiście. Przekazałem swoja wolę wychowawcy w szkole i konsekwentnie
        pilnowałem(nauczycielce niezbyt się to podobało, ale długo nie protestowała).
        Teraz nie robią zbyt wielu błędów, ale niestety nie słyszałem o nikim, kto by
        miał podobne "fanaberie". Dla pozostałych najważniejsze było chyba, "żeby się
        dzieci nie przemęczyły".
        • mad_frogg Re: ortografia glupcze! ;) 29.06.09, 15:33
          u nas córki najpierw zaczną uczyć się pisać piórem a co do nauczycieli - będą
          mieli ze mną przechlapane jak się tylko do rubryczek ograniczą...
    • fo.xy Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 08:31
      Niestety, wiekszosc tytulow ulega dewaluacji :( i wszyscy na tym
      traca, choc moze jeszcze nie zdaja sobie z tego sprawy...

      Mniej wiecej 10lat temu zdawalam egzamin jezykowy - trudny roczny
      kurs przygotowawczy i tysiace zapewnien, o prestizu tego egzaminu -
      dodatkowo nie byl on tani. Rok, dwa po tym, kiedy go zdalam, stal
      sie praktycznie powszechny, kursy zredukowano do pol roku lub nawet
      4 miesiecy - dzis jego zdanie nie ma wiekszej wartosci - ludzie ucza
      sie schematycznie, poza tym jezyka nadal nie potrafia. Musialam sie
      przekonac o tym bolesnie pomagajac w rekrutacji na stanowisko, gdzie
      wymagana jest znajomosc jezyka.

      Pozniej poszlam na studia - szli zawsze najzdolniejsi, bo wiadomo,
      trudne egzaminy, trzeba duzo umiec, bo nie bedzie latwo - dostalam
      sie bez problemu. Takich, jak ja bylo niewielu, bo jak sie okazalo -
      reszta to byly dzieci znajomych rektora, siostrzenice pani z
      dziekanatu, itp. Poza tym wiekszosc brala korepetycje, gdzie
      rozwiazywalo sie zadania tylko pod katem egzaminu wstepnego - wiec
      znow tylko wycinek schematu wykuty na pamiec :/

      Sam tytul magistra to juz praktycznie farsa... nawet sie nie sililam
      na kreatywnosc - po prostu napisac, zdac i odebrac papier, ktory i
      tak nie ma teraz wiekszej wartosci - bo tych z papierem takim, jak
      moj jest tysiace.

      No coz, rzeczywistosc nie nastraja optymistycznie - moze znajdzie
      sie ktos, kto dostrzeze niebezpieczenstwo wynikajace z "wydawania
      tytulow" i zajmie sie tym, by ludzi ksztalcono znow w odniesieniu do
      rzeczywistosci. Nie kazdy musi byc profesorem, doktorem, czy nawet
      magistrem.
      Jestem zdania, ze osoba zdolna potrafi sie wybic z tlumu i nie ma z
      tym problemu, tylko czy nie szkoda czasu pozostalych, ktorzy maja
      tytul, bo "tak wypada", ale nie sa w stanie poprzec go praktyczna
      wiedza?
    • piekny_romanek kretynska reforma oswiaty 29.06.09, 08:33
      Przywrocic poprzedni system - 8 klas podstawowki, a pozniej zawodowka, technikum albo liceum. Jak ktos ma jeszcze jakies ambicje to niech idzie dalej na studia po technikum czy liceum. Po kiego grzyba nam tylu wykszalciuchow skoro ci ludzie i tak sie nie nadaja do studiowania? Lepiej niech zdobeda konkretny fach w zawodowce czy technikum i ida do pracy albo rozkrecaja wlasne firmy. Teraz mamy mase ludzi z wyzszym, ktorzy G*WNO umieja i tylko siedza na bezrobociu gadajac wszystkim wokol jak to jest zle w Polsce, bo dla ludzi po studiach nie ma pracy. A tymczasem ichnie umiejetnosci sa naprawde g* warte. Lepiej jakby mieli konkretny zawod.
      • przeglad_prasy czesne = dyplom, więc debili z dyplomem dostatek 29.06.09, 08:41
        piekny_romanek napisał:

        > Przywrocic poprzedni system - 8 klas podstawowki, a pozniej zawodowka, techniku
        > m albo liceum. Jak ktos ma jeszcze jakies ambicje to niech idzie dalej na studi
        > a po technikum czy liceum. Po kiego grzyba nam tylu wykszalciuchow skoro ci lud
        > zie i tak sie nie nadaja do studiowania? Lepiej niech zdobeda konkretny fach w
        > zawodowce czy technikum i ida do pracy albo rozkrecaja wlasne firmy. Teraz mamy
        > mase ludzi z wyzszym, ktorzy G*WNO umieja i tylko siedza na bezrobociu gadajac
        > wszystkim wokol jak to jest zle w Polsce, bo dla ludzi po studiach nie ma prac
        > y. A tymczasem ichnie umiejetnosci sa naprawde g* warte. Lepiej jakby mieli kon
        > kretny zawod.

        Pewien minister idiota, zapragnął mieć wszystkich z "wyższym", a potem płacz, że
        fachowców brakuje. News z 2008r:
        "Mury wszystkich zawodówek w Polsce opuściło w minionym roku szkolnym
        dziewięciu cieśli, 16 dekarzy i 45 betoniarzy-zbrojarzy
        "
        gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,3746101.html
      • profzwdrhab Re: kretynska reforma oswiaty 29.06.09, 09:38
        Masz racje. Bezsensem jest bowiem zwiekszanie ilosci studentow do
        ponad 50% ilosci absolwentow szkol srednich. Z rozkladu inteigencji
        (krzywa Gaussa) wyraznie wynika, ze gora 10-20% populacji nadaje sie
        do ukonczenia studiow wyzszych (t.j. osoby z IQ zdecydowanie ponad
        100).
        A im wiecej przyjmujemy studentow, tym bardziej musimy obnizyc
        poziom studiow. Zamiast wiec otwierac coraz to nowe uczelnie wyzsze,
        nalezalo by zamknac w Polsce wiekszosc istniejacych, a zostawic
        tylko te najlepsze, w duzych tradycyjnych osrodkach nauki: przede
        wszystkim Warszawa, Krakow, Poznan i Wroclaw, a takze w Lodzi,
        Trojmiescie, GOP, Szczecinie, Toruniu, Lublinie i Bielsku-Bialej. W
        Bialymstoku wystarczy uczelnia medyczna, w Bydgoszczy i Czestochowie
        techniczna. Nie ma sensu, aby utrzymywac uniwerytety w Rzeszowie,
        Olsztynie czy tez innej Zielonej Gorze - tam wystarcza uczelnie
        rolniczo-lesne. Na 100% nie ma sensu utrzymywac PWSZ, oraz nalezy
        wprowadzic wymog dla uczelni prywatnych, aby conajmniej 50% kadry
        naukowej bylo tamze zatrudnione na pierwszym etacie. Tylko
        ograniczajac, i to drastycznie, ilosc studentow, bedziemy mogli
        przznaczyc wiecej pieniedzy, pracownikow naukowych, ksiazek,
        komputerow, powierzchni itp. na kazdego studenta, a tym samym
        poprawic obecny, wrecz zalosnie niski, poziom nauczania na polskich
        wyzszych uczelniach.
        • Gość: Doktorant Re: kretynska reforma oswiaty IP: *.chello.pl 29.06.09, 09:42

          na krzywej Gausa to te 10-20 %(górny kwartyl) jest po prawej stronie a nie na górze wykresu
          • brum75 Re: kretynska reforma oswiaty 29.06.09, 10:10
            Brawo.
            Tylko że z kontekstu wyraźnie wynika że "góra 10-20%" oznacza w tym przypadku
            nie położenie na wykresie tylko "max 10-20%".
        • Gość: trzezwy Re: kretynska reforma oswiaty IP: *.lanet.net.pl 29.06.09, 09:54
          Po pierwsze, mądralo, "co najmniej" piszemy osobno.

          Po drugie, żałosne uczelnie w GOP i Bielsku-Białej są warte znacznie mniej, niż
          np. olsztyński UWM.
      • lipiowski Re: kretynska reforma oswiaty 29.06.09, 12:57

      • Gość: uczeń Re: kretenska reforma oswiaty IP: *.nplay.net.pl 29.06.09, 15:06
        masz rację winny jest geniusz premier BUZEK profesor z przypadku a
        nie wiedzy z Handke profesor AGH a jak biegął po korytarzach?? z
        Krakowa i Radziwiłl która to przygotowała czyli dokonała sabotażu na
        młodziezy polskiej e swoim przyjacielem R....
    • tomek_atomek Ale "wyznanie"... 29.06.09, 08:35
      Jeden profesor chyba z frustracji opisał redaktorowi to co nawet
      każdy doktorant wie po jednch zajęciach ze studentami...
      A już wogóle ciekawy widok na to wszystko mają doktoranci
      na "stypendiach" (uczelnia płaci 900zł mies. pod warunkiem
      niepodejmowania innej pracy (lipa) i zwrotu pięniedzy gdyby chcieli
      zrezygnować(też lipa)), bo oni najczęściej pracują jeszcze na
      prywatnych uczelniach (muszą dorobić-nie da się żyć za 900zł). Na
      prywatnych poziom jest porównując taki, że za to co na publicznej
      dają 3 tam dają 5. Mają tylko przykaz w pierwszym
      terminie "upozorować" trudności (za poprawki się płaci).

      Mógłby też profesor powiedzieć o doktorantach, którzy stają się
      doktorami...gdzie także często miernoty uzyskują tytuł - jakim cudem?
      Na obronie gdzie musi się zebrać odpowiednia ilość profesorów
      wszyscy są przekupieni? - a gdzie tam. A recenzenci prac -
      teoretycznie niezwiązani, praktycznie uzgadniający recenzje. A to,
      że pytania od "niewygodnych" profesorów ucina szybko "prowadzący
      show". No i, że może powstać 6 prac na jeden temat...(praca ma
      obejmować nowy i nieporuszany nigdzie dział nauki)

      A nepotyzm w tym środowisku to jest już posunięty do granic.

      Proponuję redaktorowi zapisać się na studia doktoranckie na jakąś
      uczelnię i zobaczenie trochę od środka. Będzie mógł codziennie pisać
      do FAKTu i SE.
      • polar_bear Re: Ale "wyznanie"... 29.06.09, 08:47
        Nie ma sprzeczności pomiędzy opiniami (krytycznymi) w artykule, a twoimi.
        Słaby poziom studentów, to słabe prace magisterskie. A młoda (he, he...) kadra
        'musi' się rozwijać, więc mamy i wysyp doktorantów.
        Skąd niby brać kilkunastu (może i więcej) kandydatów na studia doktoranckie (a
        iluś wyprodukowanych doktorów to mus aby profesor został profesorem belwederskim)?
        Koło się zamyka, niestety.

        Obrazek autentyczny: doktorant z fizyki (wydział uchodzi za jeden z najlepszych
        w PL!) po egzaminie doktorskim, wk...ny strasznie.
        Powód: ktoś zapytał go o ...równanie Schrodingera.
        Ot, poziom przyszłych profesorów.
        Miłego dnia.
    • Gość: trzezwopatrzacy Ludzie sa oglupiani przez media IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 08:38
      Wszystko nastawia sie na kulture masowa... Nawet gazeta.pl, ktora kiedys mialem
      ustawiona jako startowa. Jak widzialem te naglowki niektorych artykulow...

      Ludzie sami sobie sa winni
    • akasiu Chiny i sinice 29.06.09, 08:43
      Prawda. Studia nie są i nie powinny być dla wszystkich. Ale moim zdaniem nie o
      iloraz inteligencji chodzi, bo nawet "głąb" interesujący się daną dziedziną
      nauki może się czegoś nauczyć na pamięć.

      Swoją drogą, wie ktoś, o co chodzi z Chinami i sinicami?
      • Gość: tght Re: Chiny i sinice IP: *.sds.uw.edu.pl 29.06.09, 08:54
        on mówił o zdolnościach - więc nie sam iloraz inteligencji ale również chęć do
        studiowania, zdolności i wszelkie inne czynniki wpływające na "wydajność"
        studiowania
    • Gość: maura4 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 08:46
      Ja widzę przynajmniej jeden pozytyw tej sytuacji. Mimo wszystko dla
      rozwoju tych młodych ludzi korzystne jest przeniesienie się do
      innego srodowiska na 3 -5 lat. Myślę, że gdyby nie mieli tej
      możliwości, gdyby nie istniały te wszystkie "uczelnie " a oni nie
      wyjechali ze swojej wioski, miasteczka nie " łyknęli " trochę
      świata, to byłoby jeszcze gorzej.
    • maciejkozlowski Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? 29.06.09, 08:46
      Bo każdy przygłup chce mieć mgr. przed nazwiskiem. A "naukowcy" chcą zarobić.
      TO TAKIE PROSTE !! Ja jestem lekarzem bo skończyłem najtrudniejsze studia.
      Moja kobieta jest mgr.socjologii a skończyła zaoczne w Rzeszowie, płatne. My
      możemy rozmawiać o jedzeniu, muzyce i ciuchach. Ona niczego nie czyta.
      Przegląda tygodniki z obrazkami o modzie. O socjologii wie duużo mniej niż ja.
      O psychologii praktycznie nic. Jak skończyła te "studia" to dla mnie zagadka.
      Nie wie czy Platon to potrawa czy rodzaj półmiska. STRASZNE !!
      • Gość: ol Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.2-79-r.retail.telecomitalia.it 29.06.09, 08:51
        Panie doktorze! Po mgr nie stawia sie kropki!:)
        • Gość: Roberto Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.as.kn.pl 29.06.09, 09:29
          Widać, że spałeś na lekcjach i twoja wiedza jest wybiórcza. Lekcja 1. Po mgr nie
          stawiamy kropki bo "r" jest ostatnią literą w wyrazie magister. Ale jeśli
          piszesz, że ktoś ma magistra to "r" nie jest ostatnie, więc kropka musi być:
          mgr. Podobnie z dr.
          • Gość: asdf Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.isinfo.pl 29.06.09, 10:59
            He, he... mialem kiedys znajoma, ktora w swojej pracy dyplomowej
            napisala na pierwszej stronie "Promotor: mag inz. Jakis Tam"...
            dzisiaj pracuje w policji.
        • ritazien Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? 29.06.09, 09:43
          tylko w mianowniku :D
          • Gość: promotor Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.ptim.net.pl 29.06.09, 14:48
            Hmm... Moi Studenci notorycznie na pierwszej stronie pracy
            zostawiaja formule: Praca dyplomowa licencjacka/magisterska
            *niepotrzebne usunac. Coz, spokojnie prosze ich, zeby sprawdzili,
            jaka prace pisza i niepotrzebne usuneli. Bardzo podobnie wyglada Ich
            korespondencja i rozmowy ze mna. Nagminne jest to, ze jesli w srode
            maja ostateczny termin oddania pracy do Dziekanatu, we wtorek
            wieczorem przesylaja mi ja na maila do sprawdzenia... Nie pomaga
            poswiecanie znacznej czesci seminarium dyplomowego na omawianie
            spraw logistyczno - organizacyjnych, ze szkoda dla dyskusji naukowej
            oczywiscie. I teraz pytanie: czy to braki intelektualne? Wydaje mi
            sie, ze nie koniecznie. Po prostu zanika umiejetnosc podejmowania
            decyzji, tworzenia strategii dzialania, czy nawet zwyklego
            planowania czynnosci, a potem, w pracy... jak zaplanujemy kulawy
            budzet, to trudno... jak nie wyrobimy sie z terminami, to projekt
            nie bedzie zrealizowany... Zatem niestety ta cecha nie dotyczy
            Studentow, dotyczy chyba jakiejs duzej czesci spoleczenstwa.
            Wyuczona bezradnosc? Tumiwisizm? To chyba bardziej niz bycie glabem.
            Ci sami ludzie, spotykani peze mnie w Anglii i Francji sa obrotni,
            poukladani, zaplanowani i blyskotliwi. Powietrze tak na nich dziala?
      • Gość: maura4 Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 08:52
        Oj, kręcisz kolego lekarzu.
      • Gość: aaa Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.adsl.inetia.pl 29.06.09, 08:53
        gratuluje prowokacji albo twojego debilizmu jesli to nie prowokacja i tak naprawde uwazasz...
      • tomek_atomek Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? 29.06.09, 09:07
        Skąd u Was lekarzy to przeświadczenie, że to najtrudniejsze studia?
        Zawód fakt jest szczególny, ale studia? A np. weterynarz to ma
        prościej? - niespecjalnie.
        Jest wiele trudniejszych dziedzin, wymagających większej
        inteligencji/zdolności - matematyka, fizyka.

        No i sam Macieju byś pomyślał, jak mogą być to najtrudniejsze
        studia, gdy się tyle pije i jeszcze wszystko idzie do przodu :)
        • papa_s Problem w tym Tomeczku, że 29.06.09, 14:36
          pan doktorek odpowiada za życie ludzkie.
          Jak pan matematyk wstawi knota do swojego dowodu (praktycznie zawsze jeśli to coś przełomowego) to zawsze można poprawić. Nic się stanie.
          Fizyk też może wymyślić model, który mało jest zbliżony do rzeczywistości ale prowizorka jest wystarczająca.
          Niestety u przyszłego lekarza na takie niedoskonałości nie ma miejsca. Tam jak chlapniesz coś nieodpowiedniego na egzaminie (coś w rodzaju śrubokręt zamiast wkrętak) to wylatujesz za drzwi z pałą w indeksie.
          Na koniec żeby było jasne: medycyny nie studiowałem, lekarzem nie jestem;)
      • Gość: mm Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.kuzniki.net 29.06.09, 11:37
        "Ja jestem lekarzem bo skończyłem najtrudniejsze studia" - typowy przejaw
        lekarskiej megalomanii. I zabawne, i żałosne. Chyba, że chodzi Ci o to, że
        skończyłeś uczelnię o najwyższym poziomie w dziedzinie medycyny (w Polsce? na
        świecie?).
      • Gość: Joanna Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim? IP: *.centertel.pl 29.06.09, 12:20
        No tak...kolejny lekarz z syndromem Tylko Ja. Jak nie lekarz to przygłup. Coś
        równie przygłupiego jest w fakcie, że mówi pan o swojej partnerce, że jest
        koszmarnie niedouczona. Pan jest za to "wybitnie wyszkolony" w temacie
        megalomanii, którą widać u co drugiego lekarza.
        Jak to się stało, że związał się pan z kobietą o "odrębnym" poziomie
        intelektualnym? Może dlatego, że pana poziom jest dość niski i musi pan znaleźć
        sobie tło, dość przeciętne, aby błyszczeć?
        Czasami lepiej w ogóle się nie odzywać, to taka dobra rada.
        To co pan napisał świadczy o panu, świadczy źle, bardzo źle.
    • yanuss motywacja ! 29.06.09, 08:58
      Student geografii przekonuje mnie, ze Ziemia ma jeden biegum magnetyczny a na
      Marsie grawitacja nie dziala. Student mial przychodzic na wyklady z astronomii
      i fizyki, ale nie sa one obowiazkowe, wolno mu nie wiedziec.. Pani z prywatnej
      szkoly ma racje, nie wolno moze ograniczac dostepu do edukacji. Problemem jest
      jednak przepuszczanie na egzaminach tzw. studentow bo trzeba zapewnic
      frekwencje i platnosci na kolejnych semestrach. W panstwowych szkolach jest
      podobnie, zamiast 75 % pozwolic powtarzac rok, to trzeba przepuscic jak
      najwieksza liczbe takich nieukow. Jest to przede wszystkim problem motywacji
      gdy wybiera sie studia i braku informacji o tym, czego tam ucza. Dopiero
      podczas studiow dowiaduja sie jaki jest ich program. Moze czesciowa odplatnosc
      za studia powodowalaby wiekszy namysl i rozsadniejszy wybor. A nauczyciele
      akademiccy musza tez wreszcie zaczac interesowac sie programem szkol srednich.
      • Gość: P Czy profesor jest glabem i do tego niedoucznym? IP: *.chello.pl 19.04.10, 18:39
        Pisze, nie posiadajac niestety mozliwosci instalacji polskich znakow
        diakrytycznych. Po pierwsze zastanowmy sie co oznacza dyplom ukonczenia studiow
        - zdane takie a takie egzaminy, a wiec posiadanie okreslonej wiedzy. Czy np.
        taki profesor pamieta wszystko (zaliczyl, a wiec powinien to znac) co dzielnie
        sie uczyl chodzac na wyklady? Podejrzewam, ze nie ,bo nawet zdolni doktoranci
        maja z tym problemy. Co do oplat za studia - zgoda ale niech naukowcy w Polsce
        zyja z tego co zaplaca im firmy i studenci. Po co panstwo ma utrzymywac choc
        jeden instytut naukowy skoro uwazamy, ze rynek sam wybierze to co najlepsze.
        Wlasnie to wprowadzanie oplat za studia (jesli ktos ma warunek to dodatkowo
        karze sie go oplata na ktora musi zdobyc srodki - co propaguje problemy na
        kolejnych przedmiotach...) i ogolnie obrzucanie 'blotem' studentow przez
        wykladowcow spowodowalo spadek poziomu. Dowod - gdy studia byly calkowicie
        bezplatne (lub studiowali tylko 'posiadacze' bogatych rodzicow placacych za
        czesne) poziom byl znacznie wyzszy. Nie da sie zjesc ciastka i miec ciastka,
        czas poswiecony na prace podczas studiow zabiera ten na nauke i (sic! jak mozna
        o tym napisac) wypoczynek. Chociaz profesorowie, a wiec ludzie, ktorzy za PRlu
        zdobywali tytuly majac namaszczenie partii [co z tymi, ktorych wyrzucono ze
        studiow za dzialalnosc opozycyjna?] odnajda sie i w tej rzeczywistosci
        wprowadzajac kolejne oplaty, a jednoczesnie wyciagajac od przecietnego
        podatnika(nie zainteresowanego tematem) pieniadze na badania naukowe...
    • Gość: observator Niestety moje obserwacje są podobne! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 08:59
      Niestety moje obserwacje są podobne. Przyczyny? Jest ich kilka:
      - szkoła nigdy nie wychowywała, robili to rodzce
      - coraz więcej pisma obrazkowego, mniej czytania ze zrozumieniem
      - przeładowane i archaiczne programy nauczania
      - słabi i niedouczeni nauczyciele (brak motywacji finansowej powoduje że do tego
      zawodu mamy nabór negatywny)
      - walka o każdego studenta (niż demograficzny i natłok szkół niepublicznych)
      - etc.
      A będzie jeszcze gorzej.
      • Gość: Student POLSL Re: Niestety moje obserwacje są podobne! IP: 94.246.145.* 29.06.09, 09:35
        Nie skonczylem ale powoli koncze, kierunek elektronika na Politechnice Ślaskiej.
        Niestety, nie mam o nim dobrego zdania.

        *Były może ze 3-4 przedmioty, ktore mnie faktycznie interesowaly. Mysle ze
        polowa byla zupelnie zdedne (W przeciągu 5 lat). Ale byc musiala bo przeciez
        profesof musi miec swoj przedmiot. Jak mozna by z niego zrezygnowac na rzecz
        jakiegos innego bardziej na czasie (Nie marketingowo, a technologicznie).
        *Zdazało sie nie rzadko ze sekcje laboratoryjne mialy po 8 osob. Jak 8 osob moze
        obslugiwac jedno urzadzenie. Byl nawet problem zeby sie pomiescic a gdzie tak
        dopiero uwaga.
        *Projekty? Śmiech na sali, jeden projekt na semestr jak sie trafil to bylo
        dobrze (mowie w porownianiu do kierunku informatycznego gdzie mieli po 3-4
        projekty).
        *Blok humanistyczny- jezyki obce - ok, jednak zdazaly sie przedmioty jak
        psychologia (zupelnie zbedna zapchaj dziura) , zamiast czegos tak przydatnego
        jak np jakas odmiana prawa (np pracy).

        *Zdecydowanie za pozny wybor specjalizacji, wiem ze raczej sama uczelnia nie
        moze o tym decydowac, ale gdyby mozna juz po 3-4 semestrze wybierac profil jakim
        by sie chcialo podazac, studenci nie uczyliby sie calkowicie zbednych im
        przedmiotow.

        *To juz ciut bardziej osobiste: Brak specjalizacji "Mikrokontrolery".
        Powierzchowne przerobienie 8080,8051,ATmega,8086 przez rok to troche za malo. Do
        tego programowanie w ASMie owszem dobre jest na poczatek by poznac jak to
        wszystko ma dzialac, ale co dalej? No wlasnie tego dalej nie bylo bo przedmiot
        sie skonczyl i papa ("Profesor poki uczy to nic sie nie zmieni" tak mowia
        doktorzy ktorzy prowadza z tego cwiczenia, a sami mieli kiedys zajecia z tym
        profesorem, dokladnie z tego samego). Programowanie w C tez bylo tyle ze chyba
        rok albo dwa wczesniej i nikt nawet nie wspomnial jak programowac uC. Nauka
        projektowania plytek? Była, ale na 3 roku, to nic ze kilka razy juz trzeba bylo
        plytki robic.

        *A odnosnie pracy magisterskiej: praktycznie na jej zrobienie ma sie tylko 10
        semestr, tyle ze studenci stedy maja dwa dni w tygodniu zupelnie bezsensownych
        zajec, zapchajdziur jakich do tej pory nie bylo. Bo kierunek chce byc prestizowy
        i walczy o jakies akredytacje itd!

        A co do obnizenia poziomu nowych studentow. Musze sie z tym zgodzic. Gdy
        zaczynalem studia przedmiot zwany PTC byl postrachem dla studentow. Egzamin byl
        po prostu ciezki, zwlaszcza jak na poczatek studiow. Po kilku latach gdy
        chcialem zobaczyc jak poszlo znajomemu, zdziwilem sie skad calkiem niezle wyniki
        na calym roku (niezle = ciut lepsze niz wtedy gdy ja mialem ten przedmiot). Ale
        pojalem w mig gdy zobaczylem jak trywialne byly zadania. Zdecydowanie nie na
        poziomie egzaminacyjnym z przed tych kilku lat, a powiedzialbym "kartkowkowym".

        Tyle mam do powiedzenia,
        z tego miejsca chciałbym
        pozdrowić Panią Ewę z dziekanatu:)
        • Gość: lublinianin Re: Niestety moje obserwacje są podobne! IP: *.nplay.net.pl 29.06.09, 10:57
          5 lat temu skończyłem elitarną wydawało się ekonomię na UMCS w Lublinie.
          Elitarna gdyż trzeba było zdać trudną matematykę i język obcy i to na 4 lub 5, a
          chętnych chyba 8 osób na 1 miejsce.
          Niestety radość ze studiowania była krótkotrwała. Już pierwsze zajęcia i
          egzaminy pokazały, że to co się tam dzieje to bardziej sztuka dla sztuki niż
          przekazywanie przydatnych wiadomości.
          Dobre 90% przedmiotów była dla przyszłego bankiera/księgowego/managera
          całkowicie zbędna, tak zwane zapchajdziury - nigdy w pracy zawodowej ta wiedza
          mi się nie przydała i nie przyda. Za to pozostałe 10% tzw. przydatnych
          przedmiotów była zrobiona tak powierzchownie, że po ukończeniu studiów bałem się
          rozpocząć jakąkolwiek robotę w zawodzie.
          Żeby tego było mało, lepsze oceny z egzaminów dostawały tzw. bezmózgie kujony
          (takich o dziwo było niemało) niż ludzie naprawdę myślący. Po prostu
          egzaminatorzy woleli słuchać oklepane regułki niż normalne wypowiedzi na zadane
          pytania. Opisywanie czegoś językiem nie książkowym powodowało znacznie niższą ocenę.
          O kadrze naukowej rozpisywać się nie ma co. Było kilka naprawdę znakomitych osób
          ze sporą wiedzą i świetnym podejściem do studentów, gdzie na wykłady i egzamin
          chodziło się z przyjemnością, ale w większości nie byli to jednak żadni tam
          nadzwyczajni ludzie, rzekłbym że dobre 60% kadry trafiło tam z przypadku. W
          zasadzie taką robotę mógłby wykonywać niemal każdy.
          Reasumując, uczelnia państwowa wcale jakoś wybitnie nie kształci. W zasadzie
          wyznacznikiem jakości moich dawnych studiów jest bardziej ilość osób/miejsce niż
          zdobyta tam wiedza. Po prostu już na wstępie trafili tam naprawdę nieźli ludzie;
          nie było możliwości żeby dostał się tam jakiś totalny głąb.
          • Gość: dariustch Re: Niestety moje obserwacje są podobne! IP: *.hobnet.pl 29.06.09, 12:58
            Prowadzący sami sobie winni. Też jestem z Politechniki Śląskiej. Egzamin z
            chemii fizycznej wygląda tak, że na salę nr 1 gromadzą się studenci o godzinie 3
            w nocy, po to, by mogli ściągnąć i dzięki temu zaliczyć przedmiot. Później
            profesorowie narzekają, że poziom kształcenia jest niski i brakuje odpowiednich
            kandydatów na studia doktoranckie,ale jak ma być wysoki, skoro sami prowadzący
            pozwalają na takie przekręty. Wiadomo, że student, zwykły kombinować jak tylko
            się da, wybierze łatwiejszą drogę. Poza tym kryteria oceniania są lekko mówiąc
            naciągane. Pytanie z ost. egzaminu : podaj warunek równowagi termodynamicznej,
            oraz wzór definiujący standardową entalpię swobodną dla równowagi- są dwa punkty
            za pytanie. Na pytanie dlaczego mam 0,5 punkta, a nie 2 profesor odpowiada,że
            może jakiś przyklad by się przydał, poza tym co oznacza R i T w równaniu(no
            kretynizm). W ten sposób na wyższej uczelni technicznej student musi "wyłapać"
            co autor miał na myśli..( u innej osoby za taką odpowiedź osoby dostawały po dwa
            punkty, pomijając już, że ściągały)
        • Gość: iga Re: Niestety moje obserwacje są podobne! IP: *.iopan.gda.pl 29.06.09, 13:23
          Chłopie, a gdzie język polski i gramatyka? Bo tego nie opanowałeś w stopniu wystarczającym do stworzenia zrozumiałej i poprawnej językowo wypowiedzi.

          "Zdecydowanie za pozny wybor specjalizacji, wiem ze raczej sama uczelnia nie
          > moze o tym decydowac, ale gdyby mozna juz po 3-4 semestrze wybierac profil jaki
          > m
          > by sie chcialo podazac, studenci nie uczyliby sie calkowicie zbednych im
          > przedmiotow."

          TO ma niby byc po polsku?
          • Gość: dariustch Re: Niestety moje obserwacje są podobne! IP: *.hobnet.pl 29.06.09, 13:51
            TO, że nie rozumiesz jego wypowiedzi bardziej świadczy o Twojej inteligencji,
            niż o jego umiejętnościach humanistycznych;)
    • Gość: K!O Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.p.lodz.pl 29.06.09, 09:06
      Winnym obniżania się poziomu nauczania jest polityka Państwa i przekładanie
      ilości nad jakośc. Absurdalne zasady, i tak niedostatecznego, finansowania
      uczelni oraz promowanie pogoni za tytułami a nie wiedzą, wymaganie od wszystkich
      wykładowców "równości", czyli bycia jednocześnie supernaukowcami z milionem
      publikacji powodują taką sytuację, jaką mamy obecnie. Powody są doskonale znane
      - tak na prawdę, to naszym decydentom po prostu nie zależy, aby to zmienic, bo
      statystycznie (liczba studentów,doktorów, profesorów itd.) wyglądamy nieźle.
      • Gość: iva Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:50
        zgadzam się z tą wypowiedzią,ale bezwzględnie muszą wrócić egzaminy wstępne na
        uczenie !!!Należałoby też odstąpić i to szybko od wprowadzanego systemu
        nauczania tzw.amerykańskiego -w systemie nauczania podstawowego i średniego.Dość
        mamy w Kraju"półgłówków" z maturami po studiach państwowych.
    • ka-wlad Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 09:08
      upadek ksztalcenia zaczyna sie od pierwszej klasy-brak kaligrafii powoduje
      nieumiejetnosc pisania.Wystarczy spojrzec na pismo odreczne dzisiejszych
      studentow-jedna rozpacz !Okazuje sie ze mozna skonczyc gimnazjumnie majac
      podstawowej wiedzy historycznej ani geograficznej.Taki student nie wie gdzie
      jest Podlasie ani gdzie Karkonosze. Nie potrafi wymienic glownych okresow
      historycznych ani przywiazac do nich okresow rozwoju sztuki i literatury. Nie
      rozrozniaja stylow architektury i nie sa w stanie przywiazac ich do okresow
      historycznych.Taki jest na ogol dzisiejszy student humanista.
      • Gość: Janisz Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 16:09
        I to pisze człowiek, który nawet na komputerze nie potrafi poprawnie pisać?
        Stosowanie wielkich liter i polskich znaków - o tym zapominają wszyscy, nie
        tylko studenci. Internet ogłupia, nie tylko studentów, wszystkich, ale na pewno
        jest to jeden z ważniejszych czynników wpływających na obniżenie poziomu wiedzy
        braci akademickiej.
    • olewus1 Polskie studia są programowo denne a studenci nawe 29.06.09, 09:11
      t nie próbują się uczyć do egzaminów bo z łatwością mogą ściągać. Prowadzący
      są bowiem całkowicie obojętni i rozczarowani faktem, że nikt ich nie szanuje
      tak jak im się to marzyło kiedyś oraz, że nie zarabiają tak jak im się
      wydawało, że będą. Ani jednej ani drugie stronie nie zależy na jakości
      kształcenia lecz na papierkach. Studentowi na dyplomie a prowadzącemu na tych
      z NBP.
    • Gość: THX 1138 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 09:15
      Rozdawnictwo tytułów magistra i doktora jest już faktem. Ten pierwszy stopień nie ma już żadnego znaczenia w dziesiejszym świecie; drugi zbliża się gwałtwonie do granicy bylejakości. Wśród moich znajomych albo: piszę się doktorat, albo będzie się pisało za moment. A uczelnie i reprezentujących ich promotorzy przyjmują na studia doktoranckie KAŻDEGO - byle płacił. Przeczytałem kilka nowych prac doktorskich z zakresu swojej dziedziny - jest to po prostu żenujące. Poziom niegodny pracy magisterskiej sprzed 15 lat. Tak to niestety wygląda. Badania naukowe zaminieły się w masowe tłuczenie kompilacji. I w ten sposób za 10 lat będziemy krajem z największą liczbą doktorów - pytanie brzmi: czy będziemy przez to traktowani poważniej? Nie sądzę.
    • zdrowy_rozsadek78 Wystarczy zlikwidować "bezpłatne" szkolnictwo 29.06.09, 09:18
      Zdecydowana większość tych problemów jest w prostej linii konsekwencją
      "bezpłatnego" systemu edukacji. Studentowi wydaje się, że oto nasze wspaniałe
      państwo dało mu możliwość darmowej nauki. Otóż:
      - nauka studenta wcale nie jest darmowa, płacą za nią podatnicy a także on sam,
      gdy po ukończeniu studiów i znalezieniu pierwszej stałej pracy ze zdziwieniem
      stwierdzi, że to, co dostaje do ręki ma się nijak do pensji brutto,
      - ponieważ uczelnia dostaje forsę z góry, ma głęboko w zupie co student
      potrzebuje wiedzieć, najlepszy przykład to promotorzy i recenzenci prac
      dyplomowych - po wpisaniu studenta na listę dyplomantów kasa już jest i teraz
      trzeba tylko dać studentowi do zrozumienia, że wszelkie pytania i zawracanie
      głowy są wyraźnie nie na miejscu i mogą się zemścić podczas obrony. Szczególnie
      niewskazane jest zawracać głowę recenzentowi, gdy w środku sesji pojedzie na
      urlop. Gdyby student osobiście płacił za naukę "do ręki" to żaden promotor czy
      recenzent by nawet nie śmiał go zbyć,
      - tak naprawdę najwięcej za ten system płacą studenci. To właśnie oni najlepsze
      lata swojego życia tracą na zgłębianie wiedzy, która w 80% jest przestarzała i
      zupełnie zbędna na rynku pracy. Z własnego doświadczenia widzę, że to, co mi się
      ze studiów przydało to można by mnie nauczyć w góra 2 lata, cała reszta to tylko
      przykrywka do trzymania starego betonu na uczelni,
      - skoro tracą studenci i podatnicy to kto zyskuje ? Cała banda pseudonaukowców,
      którzy w normalnych, rynkowych warunkach od razu staliby się bezrobotni.

      Jakoś szkoły nauki jazdy nie uczą jak się jeździ konno i jak włączać ssanie
      przed startem auta. Dlaczego ? Bo gdyby uczyły to nikt by do nich nie przyszedł.
      Ale jeśli ustawowo nakarzemy płacić szkołom jazdy z podatków a nie bezpośrednio
      przez klienta to za parę lat okaże się, iż zatrudniają one emerytów, którzy
      jeździli 20 lat temu dwusuwem.
      • zdrowy_rozsadek78 Re: Wystarczy zlikwidować "bezpłatne" szkolnictwo 29.06.09, 09:26
        Polecam fajną analogię całej tej sytuacji:

        www.youtube.com/watch?v=7Hta9MAOe1E&feature=PlayList&p=AB223EBF97BF61D9&playnext=1&playnext_from=PL&index=9
      • Gość: Łukasz Re: Wystarczy zlikwidować "bezpłatne" szkolnictwo IP: *.chello.pl 29.06.09, 09:40
        Zgadzam się z tobą w 100% procentach. W państwowych uczelniach większości osób w
        ogóle nie zależy na tym aby podnieść jakość nauczania. Bo wtedy byłyby problemy
        - trzeba by zwolnić znajomego profesora alkoholika z pracy albo rozliczyć
        koleżankę z tego, że nie potrafi zrealizować kursu wprowadzającego przez co
        studenci nie mają wiedzy aby realizować kursy specjalizacyjne.

        Nie twierdzę, że studenci muszą płacić całość kosztów studiowania. Ale za część
        powinni i pieniądze te powinny wpływać bezpośrednio do uczelni. Już pierwszego
        roku funkcjonowania takiego systemu poziom kształcenia by się poprawił.
      • Gość: hmmmm Nie chcę się chwalić IP: *.068.c95.petrotel.pl 29.06.09, 10:40
        na jakiej uczelni PRYWATNEJ w Warszawie studiuje, ale w porównaniu z TĄ gdzie
        trzeba wybulić masę kasy to
        UW, czy najgorsza uczelnia w Wawie KARDYNAŁA WYSZYŃSKIEGO olbrzymia przepaść. Na
        państwówce to głąby niesamowite!
      • Gość: yebac studia Re: Wystarczy zlikwidować "bezpłatne" szkolnictwo IP: 158.75.47.* 30.06.09, 13:10
        Człowieku jesteś moim idolem! Wyjąłeś mi to z ust.
        Tu chodzi przede wszystkim o potężne marnotrawstwo! Kupa kasy na utrzymanie
        uczelni + marnowanie potencjału i młodej energii ludzi, którzy zamiast robić coś
        pożytecznego marnuje swój czas na robienie ściąg przed kolejnym egzaminem z
        "pie...gii" i pchanie się do sali gdzie będzie ten egzamin, żeby zająć
        najdogodniejsze miejsce do ściągania!!!
    • Gość: Gosi_40 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.c152.petrotel.pl 29.06.09, 09:19
      Jestem matką studentki chemii.Moja córka ma pecha, że jest wysoką, szczupłą
      blondynką. Przez cały semestr musiała znosić chamstwo pani wykładającej fizykę,
      której w głowie nie mieściło się, że osoba z takim wyglądem może studiować na
      Polibudzie. Wyzwiska, ośmieszanie, stwierdzenia w rodzaju" ty to możesz pracować
      tylko w sklepie z odzieżą" itp. były na porządku dziennym. Moja córka, która
      marzyła o studiowaniu na tej uczelni na dzień dzisiejszy zastanawia się o
      przeniesieniu się na inną uczelnię. Myślę, że nie tylko studenci są winni
      niskiemu poziomowi wykształcenia, wykładowcy też powinni zastanowić się czy
      część winy nie leży po ich stronie. Nudne wykłady, przychodzenie na zajęcia po
      alkoholu a do tego uprzedzenia nie godne osoby rzekomo wykształconej i
      inteligentnej.
      • Gość: lila Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.ists.pl 29.06.09, 11:02
        A to ciekawe, co piszesz mamusiu studentki. Jeśli by tak rzeczywiście było,
        córka powinna była zgłosić to opiekunowi roku zaraz po pierwszym incydencie, a
        nie wypłakiwać sie mamusi w fartuch przez cały okrągły rok. Pracuję w
        dziekanacie jednej z uczelni i z roku na rok obserwuję coraz większe
        zinfantylnienie studentów - rodzice za nimi dzwonią, pytają, piszą maile,
        przychodzą nawet z "pociechami" na egzaminy (dobrze, że jeszcze stoją pod salą -
        niedługo to będą pewnie za rączkę trzymać w trakcie pisania) - jednym słowem
        żenada. To są przecież dorośli ludzie. A może mamusiu studentki było tak, że
        Twoja piękna córunia swoje niepowodzenia na egzaminie tłumaczyła
        nieprzychylnością wykładowcy? No bo uwziął się i już. Najłatwiej zwalić wszystko
        na nauczyciela czy wykładowcę, bo "moje dziecko jest cudowne i genialne". I
        jeszcze jedno: czy te "nudne wykłady i zajęcia po alkoholu" to też z opowieści
        córuni, czy z własnego doświadczenia? Jeśli chodzi o prowadzenie zajęć po
        alkoholu, to bycie nietrzeźwym w miejscu pracy niezależnie czy to jest
        wykładowca czy portier jest przestępstwem i należało to zgłosić w odpowiednim
        czasie do władz uczelni.
        • Gość: joasia_m Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 89.129.138.* 29.06.09, 13:43
          Przepraszam Pania uprzejmie, ale jak to czytam to widze, ze mama to za malo, do
          dziekanatu trzeba chodzic w karabinem ;] Co za totalne chamstwo. Moja mama do
          dziekanatu chodzi wtedy, gdy kretynkom tam zatrudnionym nie da sie przetlumaczyc
          ze nie przylece z Danii na 1 dzien zeby podpisac jakis idiotyczny papier a na
          pewno nie bede pisac podania zeby sie zapytac o cokolwiek. Naprawde cokolwiek. A
          nawet jak przychodza rodzice.. coz, to dziwne, ale moze sa bardziej oswojeni z
          biurokratycznym chamstwem jakie Panstwo soba generalnie reprezentujecie. I
          bezmyslnoscia. Od siebie zacznij bo ten post zieje nienawiscia.
          • Gość: dariustch Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.hobnet.pl 29.06.09, 13:54
            Lila, wróżysz tej dziewczynie przyszłość na uczelni jeśli zgłosiłaby taki
            incydent? bo ja nie..
            • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 14:08
              A ja nie wróżę przyszłości takiej uczelni jeśli sprawę nie
              potraktowano by poważnie.
              "Cyganka" na mnie wołali i chyba mieli rację... :)
            • Gość: lila Gdzie student nie może tam mamę pośle... IP: *.ists.pl 29.06.09, 14:21
              To właśnie wynika z postu Joasi. Ja rozumiem, że ktoś może być za granicą i
              rodzić przywozi jakieś dokumenty, ale nie rozumiem rodziców którzy załatwiają
              większość spraw w dziekanatach za swoje dorosłe dzieci celem chronienia ich
              przed "machiną biurokratyczną"... no ludzie nie ośmieszajcie się przecież
              studenci to dorośli ludzie!... rozumiem że Joasia jest właśnie taką córunią
              trzymaną pod kloszem, skoro popiera takie zachowanie, sama nic nie załatwi za to
              potrafi doskonale opluwać innych (vide jej post). Współczuję Ci, nie wiem, jak
              poradzisz sobie w życiu z takim podejściem, ciekawe, czy jak będziesz mieć
              trudności z załatwieniem czegoś np w urzędzie to też wyślesz mamę...

              A poza tym, nie żyjemy w czasach kiedy wykładowca był Bogiem, naprawdę. U nas
              też zdarzały się skargi na wykładowców ze strony studentów, i jeżeli nie był to
              sporadyczny przypadek (a przypuszczam, że rzekoma nieuprzejmość pani nie miała
              miejsca w stosunku li tylko do tej jedynej studentki), to takie sprawy są bardzo
              poważnie traktowane. Zgłoszenie problemu opiekunowi roku czy komuś z samorządu
              studenckiego naprawdę mogłoby pomóc, ale... no właśnie, jak taki student
              wyręczany we wszystkim przez rodziców ma sobie poradzić?
      • Gość: anulla Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 78.8.106.* 29.06.09, 11:21
        Uważam, że ta "profesor" od pani córki powinna się cieszyć, że w ogóle jakakolwiek dziewczyna chce iść na politechnikę i studiować przedmioty ścisłe. Teraz wiele dziewczyn nie chce tego studiować, bo przedmioty ścisłe "są trudne".
        • Gość: oko Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:53
          przedmioty ścisłe są trudne dla dziewczyn bez ambicji.!!!
      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 13:23
        Gość portalu: Gosi_40 napisała:

        > Jestem matką studentki chemii.Moja córka ma pecha, że jest wysoką,
        szczupłą blondynką. Przez cały semestr musiała znosić chamstwo pani
        wykładającej fizykę, której w głowie nie mieściło się, że osoba z
        takim wyglądem może studiować na Polibudzie. Wyzwiska, ośmieszanie,
        stwierdzenia w rodzaju" ty to możesz pracować tylko w sklepie z
        odzieżą" itp. były na porządku dziennym.

        Smutny ewenement psujący opinię środowisku nauczycieli akademickich.
        Fizyk, nie fizyk, złudnego pojęcia prawdziwości natury stereotypów
        mogą dopatrzeć się już myślący młodzi ludzie w szkole średniej.
        Takie przypadki trzeba mężnie zgłaszać do rektora uczelni, a jeśli
        nie przyniosą oczekiwanego efektu - gdzieś wyżej... bo to jest
        zwykły mobbing. Telewizję też można w swoim czasie powiadomić. Żadna
        uczelnia nie chce chyba takiej "renomy"...

        Pozdrawiam.
    • nemah Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 09:19
      Niestety, tak to właśnie wygląda.Sama studiuję i świadomość tego, jakich mam "światłych" kolegów na uczelni po prostu mnie dobija...Nie dotyczy to, oczywiście, wszystkich studentów, ale ich liczba jest dość znaczna. Sama nie jestem, rzecz jasna, alfą i omegą, ale znam swoje możliwości i doskonale wiem, że można ode mnie wymagać zdecydowanie więcej. Tymczasem poziom wyrównywany jest z umiejętnościami indywiduów, jakie na studia trafiły chyba przez przypadek. Smutne, ale czasami wstydzę się przyznać, jaką uczelnię kończę, gdy mam świadomość, jakiej klasy magistrów "wypuszcza" co roku na rynek. Fakt, że w innych szkołach wyższych wygląda to tak samo wcale mnie nie pociesza...
      • Gość: halinka Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.slo.csk.pl 29.06.09, 10:40
        zastanawiam się dlaczego osoby, które najbardziej narzekają na polski system nauczania i są jeszcze studentami nie startowały na Oxford albo Cambridge... Skoro jesteście tacy zdolni to pogodzenie pracy z nauką nie stanowiłoby żadnego problemu. Starczyłoby na utrzymanie i opłacenie czesnego.
        Po drugie - wg mnie należy wymagać od siebie, a nie oczekiwać że zrobi to za kogoś uczelnia, pan promotor, wykładowca..
        litości... idziecie po najmniejszej lini oporu a pozniej płaczecie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka