metall
09.07.09, 07:54
No i co powiedzą teraz przeciwnicy prywatyzacji służby zdrowia, przez co
rozumiem zniesienie przymusu ubezpieczeń zdrowotnych.
Ich koronny argument, to: "jak nie zapłacisz to cię nie przyjmą i umrzesz pod
płotem". A tu proszę, w państwowym systemie płacisz pod karą więzienia, a i
tak cię nie przyjmą i jak ci "pasi" to idź sobie to prywatnego gabinetu. Czyli
jakoś te prywatne jednak przyjmują i ludzie jakoś w nich płacą - DRUGI RAZ. I
taki układ mało komu przeszkadza.
Ostatnio na izbie przyjęć państwowego szpitala spędziłem 10 godz., ze
skierowaniem z podejrzeniem wylewu u ojca.
Nikomu tego nie życzę, ale niektórym może to otworzyłoby oczy.