Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach

05.08.09, 23:24
"Politechnika nie obsadziła nadal ponad stu miejsc na automatyce i robotyce,
mechanice i budowie maszyn, fizyce i informatyce"

żadna mi to rewelacja, bowiem łącznie na dzienne i zaoczne Politechnika
planuje rokrocznie ok. 10 tys. miejsc... co roku jest tak samo, ale przecież
jest jeszcze dodatkowa rekrutacja we wrześniu
Gwoli ścisłości (zamiejscowych oddziałów nie liczę):
na automatykę i robotykę są miejsca ale na wydziale elektrycznym, który jest
znacznie mniej popularny niż mechaniczny (również oferuje automatykę i robotykę)
na mechanikę i budowę maszyn są miejsca tylko na mechaniczno - energetycznym;
mbm na tym wydziale nie jest kierunkiem zamawianym
Informatyka jest na trzech wydziałach i tylko na jednym są wolne miejsca
(Podstawowych Problemów Techniki)

wyszło pewnie, że się czepiam, ale naprawdę wypada zajrzeć do źródeł,
wszystkie informacje wiszą sobie w internecie
    • Gość: antywrozka Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.dip.t-dialin.net 06.08.09, 00:23
      Tylko Kaziu Marcinkiewicz moze zapelnic te luke. Skonczyl wroclawska
      fizyke ( jako nauczyciel) ale moze zwolac ludkow do studiowania (
      ale wstyd)
      Swoja droga, to pada na pysk wyksztalcenie w naukach scislych. Nie
      dziwota... psychologie, socjologia robia kase. A MUndrale? Nic z
      tego... nie ma miejsca dla nich. Spoleczenstwo karleje, nie chca
      fizyki, matematyki, bo te nauki na dzien dobry nie daja kasy. Z
      drugiej strony, mlodziez nie umie myslec abstrakacjnie, by
      przyswajac przestrzenie Minkowskiego lub zasade Heisenberga.
      • Gość: jaga Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.08.09, 00:54
        Największe umysły pasjonują się obecnie grą w telekonkursach i wysyłają sms-y by
        mieć fajowy dźwięk w telefonie.
        Nikt nie ma czasu na pierdoły.
        • Gość: west Decyzja podjęta dla kawału, chociaż nie do śmiechu IP: *.proxy.aol.com 06.08.09, 03:10
          Może ktoś pamięta nazwisko ministra, który zadecydował o usunięciu z
          matury obowiązkowego egzaminu z matematyki.
          • radeberger Re: Decyzja podjęta dla kawału, chociaż nie do śm 06.08.09, 16:34
            zadziwia mnie co to nie znaczy autorytet - paru rektorów politechnik parę razy powtórzyło, że dzieje się tragedia, ponieważ nie ma matury z matematyki, więc więcej osób boi się startować na polibudy - a reszta podchwyciła temat i uparcie wierzy w tę głoszoną teorię o upadku oświaty przez brak matematyki na maturze..

            ktoś kto się uparł iść na jakiś kierunek humanistyczny - i tak na niego pójdzie - nawet z ową cudowną maturą z matmy - po co się oszukiwać?
            • Gość: dawny_maturzysta upadek oświaty przez brak matematyki na maturze IP: *.dia.static.qwest.net 06.08.09, 17:09
              radeberger napisał: "zadziwia mnie co to nie znaczy autorytet - paru
              rektorów politechnik parę razy powtórzyło, że dzieje się tragedia,
              ponieważ nie ma matury z matematyki, więc w ięcej osób boi się
              startować na polibudy - a reszta podchwyciła temat i uparcie wierzy
              w tę głoszoną teorię o upadku oświaty przez brak matematyki na
              maturze."

              Uscislijmy, ze nie chodzi nam tutaj o jakas zaawansowana matematyke
              a tylko i poprostu o zwykla matematyke w skromnym zakresie szkoly
              sredniej, tak jak jest teraz nauczana w Polsce. Czy tak? Prosze mi
              zatem wyjasnic o co jest te larum?

              "ktoś kto się uparł iść na jakiś kierunek humanistyczny - i tak na
              niego pójdzie - nawet z ową cudowną maturą z matmy - po co się
              oszukiwać?"

              Alez oczywiscie, gdyz z tzw. "umyslem humanistycznym" nie da sie
              porozumiec uzywajac jezyka logiki, podobnie jak z kotem. "Humanista"
              wybierze studia zgodnie ze stanem pogody w danym dniu i bedzie
              miauczal potem, ze na chlebek mu nie starcza.

              Albo jeszcze gorzej, bedzie mial pretensje do reszty swiata i bedzie
              dazyl do poprawy tegoz swiata za pomoca przejecia nad nim wladzy i
              odwolania praw fizyki i zasad arytmetyki. Sejm uchwali, ze bank
              placi pozyczkobiorcy odsetki w zaleznosci od rozmiaru buta i bedzie
              git. A mroz, przez ktory pekaja rury ze stojaca w nich woda skaze
              sie w trybie przyspieszonym na 2 lata w zawiasach.
              • chomskybornagain1 Re: upadek oświaty przez brak matematyki na matur 07.08.09, 09:58
                jestem humanista, jak wynika ze stopki, ale nie narzekam :)
                poza tym znam inzynierow ktorzy chcieli wiercic otwory w szkle hartowanym, wiec
                roznie z tym wyksztalceniem scislym bywa :)
              • radeberger Re: upadek oświaty przez brak matematyki na matur 07.08.09, 15:30
                co do "larum" - nie ma żadnego larum - po prostu nie spodziewam się cudów po obowiązkowej maturze z matmy

                odnośnie "umysłu humanistycznego" - przypominam, że jeden z najbogatszych polaków jest z wykształcenia.. filozofem. wszystko zależy od tego czy ktoś myśli dalej niż o wspomnianej przez ciebie pogodzie dnia dzisiejszego :-)
            • Gość: pm Re: Decyzja podjęta dla kawału, chociaż nie do śm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.09, 09:41
              > ktoś kto się uparł iść na jakiś kierunek humanistyczny - i tak na > niego
              pójdzie nawet z ową cudowną maturą z matmy - po co się > oszukiwać?

              Nikt się nie oszukuje (może poza ministerstwem i senatami uczelni) i nie
              oczekuje naiwnie, że 'humanista' zostanie nagle inżynierem, z powodu 1000
              złotowego stypendium.

              Ale z drugiej strony patrząc, zastanów się przez chwilę, nad zakupami jakie
              wykonujesz (może oprócz pożywienia niskoprzetworzonego) i pomyśl skąd biorą się
              te produkty. I nie chodzi tylko o zaawansowaną elektronikę, ale chociażby
              ubrania z włókien sysntetycznych, których 'humanista' nijak z 'lnu' nie uzyska,
              czy chociażby śmieciowe żarcie, typu batonik 'mars', którego bez udziału
              fizyka-reologa nie da się wciśnąć do opakowania, etc.

              Tak więc, nie mając 'ścisłowców' po stronie 'powstawania produktów', będziemy
              może i mieć pełno prawników, marketingowców, lekarzy, itp. ale na dłuższą metę
              nie da się handlować li tylko niewłasnymi produktami - trzeba zaoferować coś w
              zamian
          • parazyd Re: Decyzja podjęta dla kawału, chociaż nie do śm 07.08.09, 09:26
            Może ktoś pamięta nazwisko ministra(nta), który zadecydował o
            wprowadzeniu religii do szkół państwowych, w kraju gdzie 1) jest
            zapisana ustawowo rozdzielność państwa od kościoła, 2) działa armia
            księży i zakonnic 3) zabudowanym wzdłuż i wszerz kościołami,
            parfiami, domami katechetycznymi itp. itd.
            Czy nie pora wyprowadzić religii ze szkół do parafii, gdzie jest jej
            naturalne miejsce?
            • Gość: 4g63 Re: Decyzja podjęta dla kawału, chociaż nie do śm IP: *.chello.pl 07.08.09, 09:43
              nie żartuj, a gdzie czarnosukienni trzymali by swoje dzieci, kochanki i kobiety??
            • atosatos1 Re: Za panowania Hanny Suchockiej podpisano końkor 07.08.09, 12:59
              dat, a ś.p. Anna Radziwiłł jako minister szkolnictwa wprowadziła religię do szkół.
              W niektórych szkołach sż2 godziny religii tygodniowo, a np 1 godzina języka
              obcego (lub wcale w pierwszych klasach).
              • Gość: TT Re: Za panowania Hanny Suchockiej podpisano końko IP: *.chello.pl 07.08.09, 14:27
                To było wcześniej, Samsonowicz w rządzie Mazowieckiego wprowadził religie do
                szkół w trybie rozporządzenia ministerialnego. Fundamentalna zmiana decyzja
                niskiej rangi.
    • pracownikxyz Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 06:11
      Super! Będą mniejsze korki w czasie roku akademickiego.
    • ail7879 Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 07:36
      Dalej z uporem maniaka idźcie, młodzi ludzie na prawo - bez
      znajomości to po studiach będzie praca za 1200 zł.
      • bf109 Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 08:33
        A czego się spodziewasz jak na jednego stacjonarnego jest z siedmiu
        zaocznych, wszyscy od razu po magistrze lecą na aplikację, studia są
        przeteoretyzowane, zero praktyki na studiach... myślisz że jaka
        normalna firma zapłaci mega kasę dla smarka co przez całe studia
        pozwu nie napisał??
        Amen
    • membrum_virile Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 08:24
      Zbyt wielu młodych ludzi odczuwa samodzielny, albo wymuszony przez
      rodziców, pęd do przekraczania progów uczelni.
      Tymczasem korzystniejszym dla nich byłoby obranie innej ścieżki
      kariery. Ot, taki kurs spawacza chociażby, albo operatora wózka
      widłowego czy krawiectwa.
      Kraj nie potrzebuje miliona profesorów i miliona pracowników
      fizycznych. Kraj potrzebuje profesorów kilku i prawie dwóch milionów
      robotników (liczby wzięte z sufitu, rzecz jasna, bo nie znam
      chłonności rynku...).

      Prosta dziewczyna ze wsi, która zdobędzie wykształcenie wyższe,
      marnuje sobie przyszłość. Oto w mieście zatrudnienia nie znajdując,
      wraca do rodziców swych, by wieść niszczęśliwe życie w
      staropanieństwie. Żaden bowiem mężczyzna ze wsi nie weźmie sobie za
      żonę "wykształcunej dziołchy", bo taka nie będzie przy krowach
      robiła, a i w polu przy zwózce siana czy słomy nie pomoże.
      Prosta zaś dziewczyna z miasta zmuszona jest, w obliczu
      zaciskającego się na jej szyi niczym pętla bezrobocia, wyjechać do
      Wielkiej Brytanii, gdzie jedyną rozrywką po ciężkim dniu na zmywaku
      jest przypadkowy seks z traktującym ją przedmiotowo zakompleksionym
      Angolem.
      Chłopcy studiujący, zarówno ci ze wsi jak i z miasta, klasę swą
      pokazują podczas Juwenaliów, wymiotując z okien akademików i
      niszcząc wszystko, co na swej drodze napotkają.
      Im mniej zatem takich studentów, tym lepiej dla Polski.
      • Gość: student ze wsi Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: 195.182.9.* 06.08.09, 08:36
        masz sporo racji ale ja to widzę trochę inaczej. Znalezłem pracę już
        na studiach bo nie jestem z Wrocławia i chciałem dorobić do tego co
        ojciec dali. Nienajgorszą. Jak po studich lepszej nie znajdę to też
        nie będzie źle. Wrocławska młodzież pracować nie musi, są prawie
        jak licealiści. Co do żygania to u mnie tutejsi wiodą prym. Studenty
        ze wioski niestety po rydzykowemu chowane.
        • Gość: unipaks Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.chello.pl 06.08.09, 09:56
          Po rydzykowemu chowani wiejscy żakowie nade mną pomieszkują (rotacja
          jest spora) i najczęściej tak zachłystują się radością ,że krajobraz
          za oknem zmienił im się z łanów pszenicznych na sieć tramwajowej
          tracji, iż pomięszania jakowegoś na zdrowym chłopskim umyśle dostają.
          Zazwyczaj już w ciągu pierwszego tygodnia - najdalej dwóch - okna
          tracą część lub i całość podwójnych szyb wraz z żaluzjami , schody
          mówią wiele o upodobaniach tytoniowych i kulinarnych owych żaczków,
          a sądząc z tego, jak zaczyna wyglądać mój parapet - w domu nie
          używało się też popielniczki. Matula snadź gromkim głosem pacholęta
          owe z pola do izby na obiad zwoływała , bo nieustannie czynią nas
          mimowolnymi świadkami swoich mało interesujących konwersacji , w
          których bogactwo polskich przymiotników , przysłówków czy spójników
          zastępują przerywnikami , które - choć przaśne - ładunek treściowy
          posiadają znikomy.
          Dobrze , że pomyj i nieczystości za okna "na pole" nie wylewają...
          I że ich w końcu tatulo z matulą zabierają i u ciotki jakowejś( lub
          jej znajomej) umieszczają , coby baczenie nad ciałem młodym i
          umysłem świeżym miała ...
          • zwroclawianka Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 11:02
            piękną polszczyzną Waćpan władasz :)
            • Gość: unipaks Re:piękną polszczyzną Waćpan władasz IP: *.chello.pl 07.08.09, 19:18
              Waćpani :)
              Dziękuję
          • Gość: zrównoważony Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.08.09, 11:22
            Tekst dobry, ale pomimo jezykowej porawności i oryginałności -
            niekoniecznie prawdziwy, a nawet obrazliwy dla wielu spokojnych i
            uczciwych studentów spoza metropolii. Pamiętaj o tym , że tacy
            ludzie często muszą nadgonić różne braki, wyrównać różnice kulturowe
            i inne z miastowymi i zajmują sie po prostu studiowaniem.
            Oczywiście są wśród nich i tacy, którzy rozrabiają. Nie wiem jednak
            czy wiesz, że zacni młodzieńcy z dobrych domów potrafią dokazywać
            również intensywnie, łacznie z bluzgami, dragami, wymiocianami itd.
            w zależności od ich spaczonej fantazji. Chamstwo rozsiewa się
            równomiernie w społeczeństwie, niekoniecznie ma związek w miejscem
            zamieszkania dotkniętych nim nieszczęśników.
            • Gość: unipaks Re: Mylisz Waść konia z jego ogonem IP: *.chello.pl 07.08.09, 19:31
              Waćpani:)
              Przyznaję rację
              Cóż z tego , skoro nieszczęsna w centrum uciech mieszkam , widać
              przeciwieństwo sielskości pól i łąk przyciąga .
              Nikogo urazić intencji nie miałam i tych , których żartobliwy ton
              mojej wypowiedzi dotknął , przepraszam. Nie ich wina , że szczęścia
              do tymczasowych sąsiadów nie mam .
              A żaków lubię , a miasta bez nich - nie!
      • Gość: wojciech mylisz waść Konia z jego ogonem... IP: 213.76.147.* 06.08.09, 11:25
        kultura osobista żaka ma się nijak do jego zdolności... Wbrew pozorom "żygacze
        okienni" bywają czasem najzdolniejszymi ludźmi na roku...
      • Gość: fenek Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.net.brewet.pl 07.08.09, 09:18
        tia
        a polscy szlachetni intelektualisci to nie traktuja kobiet
        przedmiotowo, o nie, sciela roze pod stopy po prostu.
        a idz ty teoretyku z koziej wolki koniec pasc!
      • Gość: qert Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 12:37
        TY SAM PRZECIEZ JESTES ZE WSI -przeszedles kurs szlifierki i jeste s prostym
        robotnikiem ?
    • Gość: mx za późno IP: *.lanet.net.pl 06.08.09, 08:26
      te 1000 zł (może nawet 250 zł) powinno stanowić zachętę nie przy
      przyjęciu na studia, lecz służyć sfinansowaniu stypendiów dla
      uczniów szkół podstawowych, gimnazjów, którzy wyróżniają się w nauce
      przedmiotów ścisłych.
      To jest właściwy moment aby zachęcić młodych ludzi do wybrania
      takiej a nie innej drogi rozwoju naukowego.
      • Gość: Ametyst Re: za późno IP: *.lukman.pl 07.08.09, 10:19
        Doskonała uwaga...
        Tak naprawdę w gimnazjum uczniowie rozważają profil klasy w liceum. W liceum
        zmiana profilu jest już trudna i ciężko o rewolucyjność. /ew. drobne korekty/
        To już nawet nie jest rozważanie studiów pod koniec liceum - jeśli ktoś będzie
        będzie uczył się przedmiotów ścisłych w stopniu minimalnym, to potem nie będzie
        się czuł na siłach iść na takie studia - i nie pomoże temu nawet zmuszenie go do
        zdania matematyki na te 30% z podstawy, bo to jest po prostu podstawa. Tak jak
        zmuszenie tych, którzy nie lubią polskiego, do 30% z polskiego, nie sprawi że
        nagle czują się tak samo gotowi do pójścia na filologię polską jak ktoś, kto był
        w klasie z rozszerzonym polskim.
        Stypendium na studiach? Pomaga, jak ktoś się waha, ale wahanie jest raczej w
        pewnym obszarze...
        • Gość: Z Re: za późno IP: 64.208.49.* 07.08.09, 16:06
          Niezbyt się zogdzę, że nie można zmienić profilu. Mój brat w gimnazjum był w
          klasie z rozszerzoną matematyką. Przeniósł się na profil humanistyczno prawny,
          bo się "wypalił" (no i marzy mu się bycie radcą prawnym). Zobaczymy jak mu
          pójdzie. Ja odwrotnie - humanistka z urodzenia skończyłam informatykę, ale nie
          zamierzam w zawodzie pracować, bo studia mnie wyjałowiły z wszelkiej
          kreatywności. Także poza wybieraniem studiów fajnie byłoby zwrócić uwagę na
          sensowniejsze progamy. Poza tym można by tę kasę wydać na tworzenie
          "makrokierunków", albo możliwości studiowania w trybie major-minor i wolnym
          wyborem kursów (a nie jechania programu dzięki któremu informatycy mieli m.in.
          rachunkowość).
          • Gość: student Re: za późno IP: *.adsl.szeptel.net.pl 08.08.09, 20:07
            Bardzo mi przykro, że informatyka Ci się tak kojarzy. Na wspomnianym w artykule
            Uniwersytecie Wrocławskim mamy obieralność przedmiotów w maksymalnym możliwym
            stopniu - poza kilkoma obowiązkowymi, resztę wybieramy sobie dowolnie spośród
            kilkudziesięciu. Oczywiście, jeżeli ktoś jest niezdecydowany, to istnieją jakieś
            'zalecenia', ale są one jedynie propozycją. Sam Instytut jest też dość otwarty
            na nasze propozycje przedmiotów.
      • Gość: kasiatoya Re: za późno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 10:57
        całkowicie się zgadzam!
        jeśli zadbamy o większy poziom nauczania w szkołach podstawowych
        gimnazjach i leceach to nie będzie problemu ze studentami
        wcale się nie dziwię że młodzi ludzie mając byle jakie podstawy
        (albo wręcz żadnych co się niestety często zdarza) zwyczajnie boją
        się że na takich studiach nie dadzą rady...
    • Gość: ZiomisławPaliblant Nie dziwię się ani trochę. IP: *.e-wro.net.pl 06.08.09, 09:04
      Ludzie się już pokapowali, że po tym nie ma pracy, a nawet jak się trafi, to ch...owo płatna. Trzeba dużo rzeczy umieć, można sobie głowę złamać, i za co...?

      Nie dziwię się ani trochę.
      • Gość: WS Re: Nie dziwię się ani trochę. IP: 193.0.242.* 06.08.09, 09:35
        Najlepiej płatna praca jest właśnie po naukach ścisłych.
        Poczytajcie tegoroczny raport serwisu CareerCast.com (np. na stronie
        www.ceo.org.pl/portal/b_szkola_myslenia_doc?docId=49982 ).
        • Gość: Adam Re: Nie dziwię się ani trochę. IP: 80.48.239.* 07.08.09, 13:04
          Całkowicie oderwane od polskiej rzeczywistosci. Jako matamatyk
          ciekawej pracy w Polsce nie znajdziesz, nie znajdziesz nawet pracy w
          szkole bo tam maja przerost zatrudnienia i nowych etatow nie ma.
          Mozna pracowac w branży IT ale to góra do 35 roku zycie. Potem można
          uslyszec, ze jest sie "zbyt starym" i "nie potrfisz sie w tym wieku
          uczyc". Doswiadczenia w zawodzie jest mile widziane ale poza
          granicami PL. Chcesz studiowac kierunki scisle - ucz sie od razu 2
          jezykow obcych, bo z samym angielskim może byc ci trudno za granica
          a w Polsce twoje doswiadczenie stanie sie cieżarem a nie zaleta.
          • Gość: WK Re: Nie dziwię się ani trochę. IP: *.ig.pwr.wroc.pl 07.08.09, 13:11
            Na szczęście dla absolwentów matematyki nie znasz możliwości pracy w
            zawodzie
      • Gość: ddf Re: Nie dziwię się ani trochę. IP: *.oracle.co.uk 06.08.09, 09:46
        A co Ziomislawie skonczyles PWr i nie mozesz dobrze platnej pracy znalezc?
        Slowem albo nic nie umiesz albo cienko szukasz.
    • Gość: informatyk Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 10:30
      > Informatyka jest na trzech wydziałach i tylko na jednym są wolne miejsca
      > (Podstawowych Problemów Techniki)

      wg informacji PWr z 3.08.2009
      (www.studiuj.pwr.wroc.pl/24932.xml)
      wolne miejsca na informatykę na PWr są na Wydziale Elektroniki (niestacjonarne),
      oraz na Wydziale Informatyki i Zarządzania
      (stacjonarne, po polsku i ang.). Akurat tylko na WPPT nie ma
      dostępnych miejsc.

      Ale ... dostępność miejsc ma też dobre strony. Wielu młodych ludzi nie miało
      dotychczas szans na studia informatyczne
      mimo predyspozycji z powodu systemu rekrutacji opartego
      na stopniach z matury.

      • map4 Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 11:00
        Gość portalu: informatyk napisał(a):

        > Ale ... dostępność miejsc ma też dobre strony. Wielu młodych ludzi nie miało
        > dotychczas szans na studia informatyczne
        > mimo predyspozycji z powodu systemu rekrutacji opartego
        > na stopniach z matury.

        To jest pomyłka jakich mało. Uczelnie reprezentują różny poziom i same powinny
        określać, jakiego studenta mieć pragną. Jedynym sposobem dokonania świadomego
        wyboru są egzaminy wstępne.

        Następną sprawą jest liczba miejsc na studiach. Obecne luki to efekt świadomej
        polityki kolejnych rektorów politechniki, która polegała na zastąpieniu jakości
        ilością. Ten model wspiera MEN, płacąc uczelniom od studiującego łba a nie od
        jego zawartości. Jeszcze dziesięć lat temu studia informatyczne bez ćwiczeń i
        laboratoriów były na politechnice nie do pomyślenia. Dziś są standardem:
        studenci dostają zadania domowe których nikomu nawet nie chce się sprawdzać a
        zamiast utrzymywania laboratoriów na 12 osób dziekani pompują program naucania
        wykładami na 200 osób. Bo przecież tak jest taniej.

        Dziś standardem jest piętnastogodzinny tydzień na uczelni, jeszcze dziesięć lat
        temu było tych godzin często gęsto powyżej 30.

        Egzaminy zastępowane są testami, egzaminy ustne czyli typowy pojedynek
        wykładowcy ze studentem podczas którego można było odróżnić studenta wykutego od
        studenta rozumiejącego zanikły.

        Uczelnie przekształcono z kuźni elity w fabrykę nastawioną na ilość.
        Doktoraty przekształcono w wyzysk doktorantów, którzy zaszczyt pisania pracy
        muszą okupić wyzyskiem na zajęciach dydaktycznych.

        A teraz jeszcze zabrakło studentów. Podobnie było swego czasu w szpitalach:
        szeregowi lekarze robiący na ordynatorów wzięli się i zbuntowali. Po prostu
        wyjechali. Szkolnictwo wyższe pozostanie tak długo chore, jak długo nie
        zabraknie mu armatniego mięsa do wyłudzania opłat z MEN.
        • Gość: dawny_student_Elki zastąpienie jakości ilością - świadoma polityka IP: *.dia.static.qwest.net 06.08.09, 17:26
          map4 napisał: sama prawde.

          Odpowiedzia w/g mojego skromnego zdania jest zmalpowanie systemu
          amerykanskiego i wprowadzenie slono platnych studiow wyzszych z
          dobrym systemem stypendialnym.

          Jedyna zmiana, jaka bym wprowadzil, to "w jakis sposob" unikniecie
          wykorzystywania stypendiow na studia jako lepu przyciagajacego
          biedniejsza mlodziez w szeregi wojska. Mlodziez ta w zamian za
          mordowanie "na rozkaz" dostaje w USA pieniadze umozliwiajace
          uzyskanie wyksztalcenia a politycy niczym nie kontrolowanych i
          nieskrepowanych przez tzw. "opinie spoleczna" najemnikow.

          Poza tym mankamentem, system amerykanski dziala bardzo dobrze.
        • Gość: WK Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.ig.pwr.wroc.pl 07.08.09, 11:11
          Mylisz skutki z przyczynami. Obecne luki to efekt świadomej (lub
          bezmyślnej) polityki władz państwowych, które od wielu lat
          ograniczają nakłady na szkolnictwo wyższe, utrzymując również przez
          wiele lat zasadę uzależnienia (malejącej!) dotacji budżetowej od
          liczby studentów na uczelni. Rektorzy i dziekani nie mieli zatem
          innej możliwości (poza strajkiem lub likwidacją uczelni) niż jakoś
          dostosować reguły funkcjonowania uczelni do tego chorego systemu
          (mając oczywiście świadomość obniżana jakości). W rezultacie liczba
          studentów przypadająca na wykładowcę w ciągu 20 lat wzrosła
          kilkakrotnie co wyjaśnia zmianę trybu egzaminowania z pismemno-
          ustnego na pisemny.
          Równocześnie nastąpiła faktyczna likwidacja matury o obowiązkowym
          profilu ogólnym (czyli humanistyczno-ścisłym z obowiązkowym językiem
          polskim i matematyką) maturą "róbta co chceta" (w której zdanie
          matury może oznaczać zarówno zdanie matematyki, fizyki lub chemii
          lub zdanie michałków typu WOS - co ma jeden dyplom maturalny
          wspólnego z drugim?) z równoczesnym nakazaniem uczelniom traktowania
          wyników matur jako obowiązujących w rekrutacji. Uczelnie mogą tylko
          manewrować punktami za maturę.
          Natomiast akurat zmiany w liczbie godzin ćwiczeń laboratoryjnych z
          informatyki to - oprócz oszczędności - także skutek powszechności
          poczty elektronicznej, internetu i dostępności PC dla każdego
          studenta. Istotą ćwiczeń jest bowiem dostępność konsultacji on-line
          (via e-mail lub komunikator choćby) a nie odsiedzenie godzin w
          laboratorium.
          Co do szczegółów: nie znam 15-godzinnego tygodnia zajęć na
          Politechnice (poza semestrem dyplomowym) choć istotne zmniejszenie
          liczby godzin w ostatnich kilkunastu latach jest oczywiście faktem.
      • stratosek Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 14:06
        Gość portalu: informatyk napisał(a):

        > > Informatyka jest na trzech wydziałach i tylko na jednym są wolne miejsca
        > > (Podstawowych Problemów Techniki)
        >
        > wg informacji PWr z 3.08.2009
        > (www.studiuj.pwr.wroc.pl/24932.xml)
        > wolne miejsca na informatykę na PWr są na Wydziale Elektroniki (niestacjonarne)
        > ,
        > oraz na Wydziale Informatyki i Zarządzania
        > (stacjonarne, po polsku i ang.). Akurat tylko na WPPT nie ma
        > dostępnych miejsc.
        >
        > Ale ... dostępność miejsc ma też dobre strony. Wielu młodych ludzi nie miało
        > dotychczas szans na studia informatyczne
        > mimo predyspozycji z powodu systemu rekrutacji opartego
        > na stopniach z matury.
        >


        to są dane na studia II stopnia
    • Gość: ania www.100denciak.pl - dla wszystkich studentów IP: *.chello.pl 06.08.09, 10:56
      www.100denciak.pl obóz studencki Politechniki
      Wrocławskiej i uczelni dolnego śląska
    • ze_co Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 06.08.09, 11:34
      ja zawsze lubilem w szkole przedmioty scisle .. zwlaszcza Stary Testament ..
      • Gość: Yen Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.static.tvk.wroc.pl 06.08.09, 17:02
        biotechnologia jako kierunek zamawiany... chyba umrę ze śmiechu. Ciekawe kto go
        zamówił i po co, jak pracy dla biotechnologów w Polsce nie ma. Zamawiamy chyba
        dla Irlandii.
        • Gość: kk Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 10:46
          ale wszyscy generalizuja...
          prawda jest taka, że faktycznie, skończenie jednego kierunku
          humanistycznego, rzadko daje prace z satysfakcjonującym
          wynagrodzeniem;/ i faktem jest, że nawet na kierunkach
          humanistycznych jest logika itp. ale faktem jest tez to, ze juz na
          studiach warto zdobywac doswiadczenie, czy to w organizacji
          studenckiej, czy w pracy, na praktykach itp., niezaleznie od
          kierunku... Bo człowiekowi, który skończył chemię, tez nie zawsze
          łatwo znaleźć prace, nic nie leży na ulicy...
          A co do wyboru kierunku, to zgadzam się, że te stypendia nie mogą
          byc jednym z głównych powodów wyboru danego kierunku...
          Ja z matma czy chemia nigdy nie miaalm problemow, fizyki nie lubię -
          przyznaje, ale wydaje mi sie, ze na studiach ścislych jakos tam bym
          dała rade. No właśnie, ale tylko "jakos tam", bo to mnie "nie
          kręci". I zakładajac, że skończyłabym te studia, to po co komu
          pracownik, któryh robi cos bez pasji, tylko po to, żeby odwalic
          robote i żeby sfustrowany wrócił do domu i myślał "cholera, co z
          tego, że zarabiam te kilkaset zl wiecej, jak czuje, że nie spełniam
          sie w tym, co robie..."
          Ja wybrałam MISH i tez nie wiem, czy sobie dam radę (jestem
          tegoroczna maturzystka), co będzie, czy zdobede wymarzona pracę i
          czy będe zarabiac tyle, ile bym chciała. czesto praca zalezy od
          tego, czy aurat jestes w odpowiednim miejscu i czasie. niektorzy
          koncza politologie, a i tak wykonuja prace fizyczna i zarabiaja
          wiecej, a wyksztalcenie do tego nie jest potrzebne...Jestem
          świadoma, że może byc ciezko. Ale bede miala poczucie, ze nie
          zaprzepascilam szansyieniędzy do grobu nie zabiore.
          Powiecie moze, ze jestem mloda i nic nie wiem o swiecie.
          pzdr:)
    • black_halo Rozwiejmy najpierw mity 07.08.09, 10:40
      Po studiach informatycznych praca jest ale dobrze platna tylko dla
      garstki, 90% robi przy ustawianiu kont w outlooku i ot cala zabawa,
      do ktorej nie trzeba nawet konczyc informtyki a smiem twierdzic, ze
      wystarczy kurs cisco i podstawowa wiedza z obslugi office jaka nabywa
      sie w domu.
      Po automatyce i robotyce pracuje sie zazwyczaj w utrzymaniu ruchu
      (10% absolwentow) a reszta w innych zawodach, glownie jako
      przestawiciel handlowy. Po mechanice i budowie maszyn, jesli posiada
      sie jakis certyfikat z projetowania 3D albo w ogole ma sie o tym
      jakies pojecie, to pracuje sie jakos kreslarz i tyle.
      Ambitnej i rozwojowej pracy po studiach technicznych jest w Polsce
      bardzo malo, szcerze powiedziawszy to sa to sladowe ilosci.

      Dlatego nie dziwie sie ludziom, ze ida na kierunki humanistyczne
      gdzie 5 lat dla papierka mozna jakos sie przemeczyc niewielkim
      kosztem zdrowotnym i umyslowym a jednak ma sie tego magistra. No bo
      bez tego papierka nigdzie nie zechca z nami rozmawiac. A rujnowanie
      sobie zdrowia na uzeranie z psychinymi profesorkami na polibudzie to
      nie jest dobry pomysl, jesli nie jestes przekonany co do tych
      studiow. 1000 zlotych nie wystarczy nawet na leki uspokajajace przed
      egzaminami, gdzie polowa studenteow sra w gacie ze strachu. Skad niby
      wiem? No skonczylam wlasnie AiR i dostanie przyzwoitej pracy po tym
      kierunku to wyczyn. Nie mowie o jakiejkolwiek pracy bo to znajdzie
      nawet absolwent historii jesli sie tylko rozejrzy.

      omijam juz fakt, ze rektorzy i dziekani chyba nie zauwazyli ale
      wlasnie zdawaly mature roczniczki nizu demograficznego poczatku lat
      90tych. Nie wiem jaka jest roznica ale jak ja chodzilam do
      podstawowki to w prawie kazdym roczniku bylo po 10-12 klas i w kazdej
      po minimum 30-36 osob. Moja siostra, tegoroczna maturzystka chodzila
      do postawowki i byly w szkole 4 klasy po 22 dzieci. Ciekawe skad
      nabrac ludzi zeby zapelnili niepopularne kierunki? Za moich czasow,
      wyzu demograficznego - politechnika juz miala problemy na kierunkach
      jak mechanika, automatyka, budownictwo, elektonika, popularna byla
      informatyka.
      • Gość: WK Re: Rozwiejmy najpierw mity IP: *.ig.pwr.wroc.pl 07.08.09, 15:10
        To ciekawe co piszesz bo akurat znam niedawnych absolwentów
        Mechanicznego, którzy przebierali w ofertach pracy i wylądowali w
        pracowniach projektowych (w całej Europie zresztą).
        Tyle, że - o ile mi wiadomo - podczas studiów żaden z nich nie "sra
        [ł] w gacie ze strachu" przed egzaminami ani nie "użerał" się
        z "psychicznymi" profesorami na polibudzie co może trochę tłumaczy
        ich pozytywny stosunek do uczelni, zdobytego wykształcenia i szybko
        osiągnięty status materialny.
        Czego oczywiście szczerze życzę wszystkim absolwentom.
      • nikodem_73 Re: Rozwiejmy najpierw mity 07.08.09, 15:41
        A ktoś Ci każe pracować w Polsce? Inna sprawa, że magistrów jest po prostu za
        dużo
        i tytuł ten się po prostu zdewaluował.

        A owe 90% informatyków to niestety, ale nie nadaje się do niczego więcej
        niż "ustawianie kont w outlooku".
    • fackir bo to się nie opłaca 07.08.09, 11:05
      na polibudzie trzeba być dobrym z przedmiotów ścisłych i jest dużo nauki a
      mało balangi. po studiach - nie czarujmy się gdzie są te oferty pracy dla
      inżynierów? szczególnie tej dobrze płatnej?
      • Gość: bzyku Re: bo to się nie opłaca IP: 93.159.135.* 07.08.09, 12:57
        Mylisz kwalifikacje z dyplomem. Niestety w polskich realiach
        posiadanie dyplomu nie jest równoznaczne z posiadaniem kwalifikacji.
        Tą klasę i pozycję którą miał inzynier AD np.1990 teraz osiąga się
        po doktoracie. Co do pracy to wbrew pozorom jest. Wszyscy sensowni i
        pracowwici koledzy z mojego rocznika (trzy lata po ukończeniu
        informatyki AGH) mają sensowną pracę z zarobkami oscylującymi koło
        10000zł, kończą doktoraty. Inni którzy jak to
        określiłeś "przemęczyli" studia uzupełniają kwalifikacje na różnych
        kursach Cisco czy Microsoftu i rzeczywiście administrują różnymi
        śmiesznymi aplikacjami. Rynek jest bezwzględny i zweryfikuje twój
        dyplom bardzo szybko.
      • Gość: heracro Re: bo to się nie opłaca IP: 83.238.186.* 07.08.09, 14:45
        Jesli uwazasz, ze na polibudzie jest duzo nauki, znaczy ze nie masz uzdolnien
        technicznych, nic wiecej. studia techniczne maja to do siebie, ze wystarczy
        rozumiec jak dziala swiat, a nie trzeba nic na pamiec sie uczyc. sam potrafilem
        wzory z termodynamiki sobie wyprowadzic z podstaw wiedzy 0 tych elementarnych,
        liznietych w nauczaniu poczatkowym, z obserwacji kiedy zaspokajalem dziecieca
        ciekawosc.
        Bzdurnym dla mnie jest jednak przyznawanie stypendium studentom uniwersytetow,
        ktore maja jeszcze slabsze niz politechniki przygotowanie do nauczania
        praktycznych umiejetnosci...

        a oferty pracy... są. wystarczająco duzo. i nawet nie trzeba byc inzynierem,
        jesli ma sie odpowiednie umiejetnosci i nieco wiedzy. kazdy absolwent ma takie
        same szanse: nienauczeni elokwencji, niedowartosciowani albo o zbyt
        przerosnietym ego... pokora, ktorej uczyl sie kiedys czlowiek w wojsku, dzieki
        ktorej czowiek wie kiedy sie ugryzc w jezyk - teraz mamy krzykaczy, jacy to oni
        wielcy, a nic nie wiedza, albo szarakow, ktorzy nawet za praca dobrze platna nie
        potrafia sie skutecznie rozejrzec.
        • nikodem_73 Re: bo to się nie opłaca 07.08.09, 15:33
          Bo Ty nie rozumiesz... To pracodawca ma takiego delikwenta znaleźć, cmoknąć w
          sygnet i zaintonować pieśń błagalną podsuwając dyskretnie papier z pensją
          spisaną minimum 5ma cyframi. Pan absolwent łaskawie spojrzy i ewentualnie
          pozwoli zaintonować pieśń dziękczynną. ;)

          A poważniej.

          W mojej branży (IT) to absolwenci (wiem, generalizuję) mają ego wielkości
          niedużej planety. Niektórym się wydaje, że sam fakt posiadania dyplomu powoduje,
          że po prostu muszą zarabiać 5 tys. na starcie. A jeśli się okaże, że
          umieją coś więcej niż konwersja tlenu w CO2 to bez dychy nie podchodź. A później
          wielkie zdziwienie, że nikt nie chce im tyle dać.

          PS. Podawanie pensji informatyków w prasie jest całkowicie pozbawione sensu
          ponieważ informatykiem jest i pan Ziutek co podłączył pani Krysi drukarkę i
          jednocześnie pan Zenek projektujący oprogramowanie do awioniki w nowym samolocie.
    • makova_panenka 1000PLN? Przez ile semestrów? Dwa, trzy? 07.08.09, 11:42
      Trzeba być bezdennie naiwnym by dać się kupić ochłapem który po zmianie
      przepisów może zostać wycofany w każdej chwili. 1000PLN to dla studenta jednak
      nie mało, a gdy ich nagle zabraknie to co? Psy drażnić?
      • Gość: vx Re: 1000PLN? Przez ile semestrów? Dwa, trzy? IP: 80.48.29.* 18.08.09, 03:31
        1000 zł miesięcznie? Dla studenta często to dużo, a i lepiej mieć 1000
        niż go nie mieć.
    • dosad Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 07.08.09, 12:30
      35 lat byłam polonistką w liceum ogólnokształcacym więc znam bardzo
      dobrze realia edukacyjne i wychowawcze i stwierdzam, ze przyczyn
      deficytu umysłów ścisłych jest kilka a żródła tego tkwią już w
      najwcześniejszym okresie życia dziecka, kiedy to większość rodziców
      przyznaje sie przed dzieckiem, że to matematyka a potem fizyka są
      najtrudniejszymi przedmiotami i oni mieli kłopoty z tymi
      przedmiotami a jakoś poszło wiec i ich pociechy jakos sobie
      poradza, niech się więc nie przejmuja i w ten sposób zaczyna się
      cały łańcuch trudności, niepowodzeń dziecka z tych przedmiotów a w
      końcu zniechecenie. Dlatego absolutnie podstawową sprawaą jest
      wychować rodziców idącego do szkoły dziecka, dziecko powinno
      wiedzieć, że to ścisłe przedmioty są najprostsze np. od historii,
      biologii, bo tam trzeba rozumiec a nie wkuwac na pamięć tony
      materiału a zadania mogą być krzyżówkami do rozwiązania a przecież
      to zajęcie należy do ulubionych rozrywek ludzi. Zasdanicza więc
      sprawą jest nie uprzedzać dzieci do tych przedmiotów a pierwsze
      trudności i luki uzupełniać czy to samemu angażując sie czy prosząc
      o pomoc nauczyciela.
      • Gość: Krynia Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.08.09, 13:09
        Zgadzam się, że matematyki trzeba uczyć od dziecka bez uprzedzeń, że to trudne.
        Ale kto ma to robić? Prawdziwego nauczyciela, który nie tylko sam umie, ale w
        sposób jasny i przystępny wiedzę przekaże - ze świecą szukać. Przy takim
        nauczaniu podstawowym, a później średnim nie widzę możliwości, aby średnio
        pojętny uczeń matematykę czy inne ścisłe pojął.Wprowadzenie obowiązkowej matury
        z matematyki będzie skutkować nabijaniem kabzy korepetytorom, a kogo nie będzie
        stać, to po prostu nie zda i zacznie się biadolenie, że ta młodzież taka tempa,
        że matury zdać nie potrafi itp. itd. i gdzieżby to była wina nauczyciela.
        Przecież lekcje odbył,odpytał, ocenił,ponarzekał na tępotę albo, jak nerwy
        puściły, to od nierozumnych (delikatnie mówiąc)zwyzywał i wszystko. Zadowolony,
        bo swoje zrobił.
        • Gość: Krynia Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.08.09, 13:24
          Młodzież oczywiście może być co najwyżej tępa. Przez to tempo co by skomentować
          treść ten błąd wystąpił. A myślałam, że tylko ze ścisłymi u mnie nie bardzo.
        • Gość: mgr inż Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: 217.153.10.* 07.08.09, 13:58
          mam 50+,całe szkolne i studenckie życie udzielałam korek z matmy i
          twierdzę iż każdego "głąba" można nauczyć matematyki,jest tylko
          kwestią jak głęboko sięgają braki i jak daleko należy się
          dokopać.Dobry nauczyciel po paru zadaniach będzie wiedział do czego
          należy sięgnąć i od czego zacząć.Tylko że tych prawdziwych
          nauczycieli już prawie nie ma,czy nieliczni to margines na
          wyginięciu.
          Matura z matematyki powinna być,dla "humanistów" na poziomie
          podstawowym.Średnie wykształcenie zobowiązuje do chociaż wiedzy na
          średnim poziomie.Obecnie humaniści przemykają przez szkoły średnie i
          tak są uczeni tej matematyki.Wykształcenie się zdewaulowało.Za moich
          czasów ci humaniści jakoś tę maturę pisali i mogę stwierdzić iż ich
          poziom jest obecnie dużo większy,niż nowowykształconych(nistety
          matematyka rozwija logiczne myślenie a i humaniście jest to
          niezbędne w pracy)
        • Gość: ~~ Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: 212.114.200.* 10.08.09, 08:56
          Hmmmm... Jakoś nie zauważyłem, żeby w programie matematyki zachodziły jakieś
          znaczące zmiany - a przecież kiedyś jednak udawało się ją zdać...
      • Gość: mgr inż Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: 217.153.10.* 07.08.09, 13:20
        Pierwsza,mądra wypowiedź w tym potoku "mądrości".A dziwi mnie
        jeszcze bardziej, iż napisała to polonistka.Musi pani należeć do
        tych PRAWDZIWYCH NAUCZYCIELI jakich obecnie mało uczy po
        szkołach,bo tylko nauczyciel z powołania,humanista ale inteligentny,
        może zauważyć coś tak oczywistego jak wpływ rodziców na dziecko i
        jego przyszłe wybory.Sama jestem "ścisła", a dziecku, które w tym
        roku pisało maturę, dopiero po maturze powiedziałam, iż wreszcie
        będzie miał upragniony spokój od przedmiotów humanistycznych.Jest
        też "ścisły" ale z przedmiotów humanistycznych zawsze miał dobre
        oceny i maturę z polskiego zdał bez problemów.Nie kupował
        prezentacji,nie potrzebował dał sobie radę sam i zdał ją na
        50%.Pisemną na 57% to też chyba niźle jak na umysł ścisły.Nigdy nie
        powiedziałam mu złego słowa na znienawidzonego polaka ani na
        znienawidzoną historię,bo to nie wina przedmiotów tylko nauczycieli
        którzy je prowadzili.Przedmioty ścisłe to jego osobisty wybór,ja je
        tylko zgrabnie w nim rozwijałam.Ma Pani w 100% rację, iż to rodzice
        generują nienawiść do szkoły bądź konkretnych przedmiotów,to od nich
        należało by rozpocząć wychowywanie a w między czasie przyjrzeć się
        nauczycielom,oni też w wielu wypadkach szkodzą.
        • Gość: WK Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.ig.pwr.wroc.pl 07.08.09, 17:30
          Przed laty mój polonista w liceum mówił, że gdy tylko ma wybór to
          zawsze wybiera klasy matematyczno-fizyczne gdyż dobrzy matematycy
          przed wszystkim samodzielnie myślą (i samodzielnie piszą). Nie
          rozumiem zatem podsumowania kiepskiej matury z polskiego: "[..] 57%
          to też chyba niźle jak na umysł ścisły [..]".
    • strikemaster Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 07.08.09, 12:48
      "Po konsultacji z pracodawcami wskazano m.in.: biotechnologię, inżynierię biomedyczną, budownictwo, elektrotechnikę i matematykę - branże, w których najbardziej brakuje specjalistów."

      Tak, kogo jak kogo, ale biotechnologów w Polsce strasznie brakuje. Budowlańców zapewne też, dlatego PIIB robi co może, żeby utrudnić zdobycie uprawnień.
      • Gość: bztku Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: 93.159.135.* 07.08.09, 13:00
        Brakuje ale z kwlifikacjami i mogą być bez dyplomu.
    • nurek76 Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 07.08.09, 13:03
      A po co się męczyc studiowaniem. Jestem informatykiem, po 8 latach
      pracy zarabiam 3 tys na rękę. Jakbym się uparł to znalałbym prace za
      1-1,5 tyś. wiecej kosztem praktycznie całkowitego braku wolnego
      czasu - ja jednak wole odbębnić te 8 godzin za to co mam. A gdybym
      zamiast na studia poszedł na kopalnie, w miedzyczasie zaocznie
      zrobił jakieś studia dla papieru, to teraz byłbym minimum jakmś
      sztygarem, szarpał 4-5 tyś i za 12 lat odchodził na sutą emeryturę,
      która miałbym czas się nacieszyć. A tak bedę zasuwał do 65 roku
      zycia, o ile wcześniej nie oślepnę przed kompem, a na koniec dostanę
      1500 zł. Więc dziwicie się młodym?
      • Gość: corgan Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.chello.pl 07.08.09, 13:15
        > to teraz byłbym minimum jakmś sztygarem, szarpał 4-5 tyś i za 12
        > lat odchodził na sutą emeryturę,

        Za to pewnie z pylicą czy innymi choróbskami zawodowymi które dopadają górników.
        Nie licząc ciągłego zagrożenia wypadkiem na dole, gdzie mogłoby Cie przysypać
        ileś tam ton skał.

        Ile lat średnio żyją górnicy po przejściu na tzw. sutą emeryturzę? Pomyślałeś o
        tym kiedyś?

        W pracy biurowej może Ci spać na łeb co najwyżej segregator albo jakaś
        nawiedzona niewiasta z gatunku "młodych, dynamicznych, robiących błyskotliwą
        karierę i wiedząca czego chce" rzuci w ciebie kubkiem albo zszywaczem "bo ją
        nerwy poniosły". Tylko albo aż tyle. Ew. do chorób zawodowych można zaliczyć
        wielki tyłek który urósł od siedzenia godzinami i żarcia byleczego.

        Dziękuje, ale jakoś wolę pracę w IT niż pracę górnika.
        • nurek76 Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 08.08.09, 15:36
          Jaką pylicą, co ty opowiadasz. Mieszkam w "górniczej" miejscowości,
          osobiście znam ok. 100 osób pracujących jako górnicy i żadna z nich
          nie ma pylicy. Natomiast sporo z nich to zdrowi jak konie 45-letni
          emeryci z emeryturami w okolicach 2,5 tyś zł. I nic nie zapowiada
          żeby mieli szbko umierać. Prawda jest taka że na kopalni w naprawdę
          ciężkich warunkach pracuje może ze 20% ludzi, a cała reszta jedzie
          na ich plecach. A jeśli masz wyższe wykształcenie to na pewno do
          tych 20% się nie zaliczasz.
          Znam też sporo informatyków. Co drugi ma coś ze wzrokiem mimo że to
          najczęściej młodzi ludzie. Jestem ciekaw ilu z nich skończy ze
          skrzywieniem kręgosłupa od tego siedzenia.
    • Gość: woit2 Polskie-cialo-za-funty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 17:15
      praca.wp.pl/kat,18453,title,Polskie-cialo-za-funty,wid,11382424,wiadomosc.html?P[page]=4
    • melanotetra Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach 08.08.09, 13:10
      Nic dodac nic ujac. Dzisiejszy student jest o kilka kategorii
      slabszy pod intelektualnym wzgledem w stosunku do studenta sprzed 10
      lat. Dobor jest przypadkowy - brak egz. wstepnych, wyobrazenia
      kandydatow o tym czym sa poszczegolne dyscypliny, ktore decyduja sie
      studiowac naiwne bo brak ksztalcenia podstawowego, motywacja do
      nauki zadna bo nic to nie zmienia w pragmatycznie postrzeganym zyciu
      a tak sie teraz na nie powszechnie patrzy. To co potrfafi powiedziec
      lub napisac dzisiejszy student przerazilo by 15 lat temu nauczyciela
      w mlodszej klasie ogolniaka a 20 lat temu nauczyciela w starszej
      klasie podstawowki.
      • Gość: jot Re: Wielki deficyt umysłów ścisłych na studiach IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.08.09, 08:14
        Bardzo mnie rozśmiesza idiotyczne rozróżnienie na umysły ścisłe i nieścisłe.
        Albo się myśli, albo nie. Można co najwyżej mówić o zainteresowaniach czy
        predyspozycjach, a nie posługiwać się mętnymi metaforami z
        dziewiętnastowiecznych gimnazjów, jak to robią posiadacze "ścisłych" umysłów. A
        poza tym "ścisły" kojarzy się się ze "ścieśnionym" - nie bez etymologicznego
        tylko powodu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja