Dodaj do ulubionych

Bardziej opłaca mi się jeździć po mieście swoim...

28.08.09, 12:05
W taka pogode jak dzis... wybieram rower. Gdy pada - jade autem... z
komunikacji zbiorowej korzystam tylko w weekend w nocy...
Obserwuj wątek
    • fakirek Bardziej opłaca mi się jeździć po mieście swoim... 28.08.09, 12:06
      nie odbierając słuszności o czasie dojazdu oraz jego komforcie czytelnik
      zapomniał o innych niebagatelnych kosztach jazdy.
      - amortyzacji pojazdu (w tej części za która odpowiada przejechany dodatkowo
      kilometraż) oraz kosztach parkowania w centrum, chyba ze akurat jest w tej
      niewielkiej grupie której to nie dotyczy...
      • Gość: kde44 Re: Bardziej opłaca mi się jeździć po mieście swo IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.08.09, 12:40
        ok, załóżmy, że to podwaja koszt transportu. ale kogo dziś stać na takie
        marnowanie czasu, które wiąże się korzystaniem z komunikacji miejskiej we
        Wrocławiu? Dodatkowo trzeba by jeszcze doliczyć do kosztów komunikacji
        zwiększone ryzyko zarażenia się grypą, czy innym świństwem od współpasażerów
        albo przeziębienia, bo akurat zimno i pada deszcz i autobusy i tramwaje w
        związku z tym mają większe opóźnienia - leczenie kosztuje.
        • Gość: wimp Re: Bardziej opłaca mi się jeździć po mieście swo IP: *.dip.t-dialin.net 28.08.09, 12:46
          BEZPŁATNY SYSTEM KOMUNIKACYJNY - ostatni ratunek dla konajacego
          organizmu miejskiego !
        • Gość: fakir Re: Bardziej opłaca mi się jeździć po mieście swo IP: *.chello.pl 28.08.09, 15:02
          dlatego napisałem o czasie ze się zgadzam z argumentami :)

          a co do ryzyka zachorowań jak jesteś podatny jak nie w autobusie to zarazisz się
          w pracy, w sklepie itp. nie mówiąc o szkodliwym wpływie klimy i skoków temperatur...

        • Gość: wroclawjacek Zaraz Ci się przestanie opłacać IP: *.e-wro.net.pl 30.08.09, 14:33
          > ok, załóżmy, że to podwaja koszt transportu. ale kogo dziś stać na takie
          > marnowanie czasu, które wiąże się korzystaniem z komunikacji miejskiej we
          > Wrocławiu?
          A kogo będzie stac na traenie czasu na jazę autem jak wszyscy zrezygnujemyz MPK?
          Już dziś robi sie wiele testów na czas Jady z Psiego Pola na południe Wrocławia
          i zwykle oscyluj eto wokół 1 godziny.
          W korrkach zdarza się ze ta godzina pozwal przesunąc sie o 1-2-3/
          Zatem nigdy nie wiemy ile dziś będzie trwał przejazd i aby sie nie spóźnić
          wyjeżdzmy wcześniej.
          To tez strata czasu.
          Jesli wyjedziemy o czasie i sie spóźnimy to strata czasu naszego pracodawcy lub
          klientów.

          Przeciez nie trzeba wielkiej wyobraźni ab uzmysłowić sobie ze niedługo auta
          zablokują przeajzd przez Wrocław.
          Autem zawsze bedzie się dawało jeździć ale przejazd będzie zajmował 3,5 godziny
          jak w wielu miastach w Europie.
          Sam przejazd to bajka bo da się wyrąbać w organizmie miasta arterie typu Legnicka.
          Ale samo parkowanie zajmie więcej czasu niż dojazd.
          Czasy parkowania byle gdzie skończą się wkrótce gdy SM wzorem krajów zachodnich
          zmieni sposób pracy każdy strażnik będzie kontrolował kilka ulic w centrum.
          Ponieważ kuno auta to inwestycja na kilka lat to kryzys parkowania ( nie
          dojazdów) dosięgnie każdego kierocę.
          PO kilku wywiezieniach na lawecie czy kilkunastu mandatach trochę inaczej będzie
          wyglądała kalkulacja kosztów.
          Zresztą płacenie mandatów to koszt który nie ułatwi wcale parkowania.
          Im więcej aut tym trudniej będzie wyłączyć jakąś ulice do remontu choćby po to
          aby zmodernizować torowisko.
          Każdy remont kamienicy , czy wymiana rurociagu będzie powodował ze spod danego
          budynku wszyscy będą usieli przestawić auta na zapchane sąsiednie podwórko.
          To zmusi do wywiezienia auta do znajomych w innej dzielnicy lub parkowania kilku
          ulic dalej co zajmie dodatkowy czas na dojście.



          >Dodatkowo trzeba by jeszcze doliczyć do kosztów komunikacji
          > zwiększone ryzyko zarażenia się grypą, czy innym świństwem od współpasażerów

          Wszystkie świństwa są lepsze niż skutki wdychania ołowiu i produktów spalania.
          Zarażenia grypą jest możliwe wszędzie nie tylko w autobusie.
          Prawdopodobieństwo kopniecia w autobusie jest dużo wieksze niż w biurze a tego
          nie podnosisz.



          > albo przeziębienia, bo akurat zimno i pada deszcz i autobusy i tramwaje w
          > związku z tym mają większe opóźnienia - leczenie kosztuje.
          Rozwój cywilizacji prowadzi według tego do znacznego wzrostu zachorowań.
          Tymczasem to właśnie siedzenie w aucie klimatyzowanym i nagrzewanym prowadzi do
          utraty odporności na choroby i przeziębienia.
          Rónie dobrze mozna by postulowac na czas grpy zamykanie wszystkich urzędów szkół
          i przedszkoli.
          Każdy powoód jest dobry aby uzasadnić rezygnację z KZ i usprawiedliwić
          korzystanie z auta.
          Równie dobrze można by te same wady wyliczyć w stosunku do komunikacji lotniczej
          i założę się że gdyby auta potrafiłyby latać wielu nie zawahałoby się wykazać
          wyższości aut nad samolotem.


          Gdy auto miało przewagę nad KZ bo nie było korków a autobusów było dużo mniej to
          nikt się nie ważył krytykować KZ tak jak dzis.
          Gdy zbliża się kres używania auta w zatłoczonych miastach wszyscy starają się
          używać auta ponad miarę tak jakby se bali, że to już ostanie lata więc trzeba
          korzystać. Gmina już dziś powinna rozpocząć kampanie zachęcania do rezygnacji z
          auta.
          Spacer 2 km do pracy (do 20 min) jest niewiele dłuższy od czasu dojazdu autem.
          W zimie zdecydowanie krótszy uwzględniając zaspy i skrobanie auta.

          Jakkolwiek auto jest często potrzebne aby załatwić sprawę w centrum ale
          parkowanie aut w centrum przez osoby tam pracujące to blokowanie miasta na ponad
          8 godzin.
          Ilość chętnych do jazdy do pracy by się zwiększyła gdyby zwiększyć tam liczbę
          miejsc parkingowych.
          Zachęcenie do rezygnacji z auta jako środka dojazdu do pracy uwolniłoby wiele
          miejsc których by nie zajęli ci co jadą tam załatwiać sprawy bo ich ilość jest
          ograniczona.

          Można to osiągnąć stosując progresywną skalę opłat która zwolniłaby z opłaty za
          parkowanie np przez 20 minut a powodowała radykalny wzrost opłat za parkowanie
          powyżej 2 godzin.

          W ten sposób można by uwolnić miejsca parkingowe przed sklepami i ożywić handel
          prze co wpływy miasta znacznie by wzrosły w porównaniu z opłatami parkingowymi a
          sklepikarze by pilnowali aby te miejsca nie były blokowane.
          Zwykły papierowy zegar za szybą stosowany na zachodzie rozwiązałby sprawę
          rozliczania opłat.
          Należy juz myśleć o alternatywnych sposobach komunikacji.
          Niewiele zrobiono dla poprawy bezpieczeństwa jazdy jednośladami typu skutery i
          rowery.
          Wystarczyłoby malować prawy pas szerszy niż lewy i nie wydawać kasy na budowanie
          ścieżek rowerowych i udogodnień dla motocyklistów.
          Nie ma idealnego środka ale każdy wybrałby coś dla ciebie. Ci co się boją spocić
          na rowerze albo są zdechlakami mogliby wybrać skuter który byłby kilka razy
          szybszy niż MPK czy auto.

          Wzrost ilości aut spowoduje konieczność ponoszenia dużo większych nakładów niż
          dziś . Dziś wystarczy co roku pół miliarda wydawać na drogi a wkrótce będzie
          trzeba wydać kilka razy tyle bo to studnia bez dna.
          W dobie komputerów niemożność sterowania światłami tak aby tramwaj nie stał
          dwóch cykli na skrzyżowaniu wydaje się anachronizmem.
          u nie potrzeba żadnych wielkich instalacji.
          Wystarczy czujnik najazdowy i radiowe łącze z komputerem sterującym
          sterownikami. Kilka kamer z prostymi programami analizującymi ruch może upłynnić
          przejazd przez skrzyżowanie.
          Tu nawet okablowanie nie jest potrzebne bo po UMTS-e można sygnały przesyłać.
          Kamery pozwoliłyby karać kierowców blokujących skrzyżowania itd

          No ale o czym mówimy skoro przy remoncie ul.Krakowskiej nie wyłączono torowiska
          z jezdni.
          To zwykły sabotaż.
          Chcą doprowadzić do sytuacji jak w Istambule gdzie doprowadzono do nadmiaru aut,
          aby w 1981 zlikwidować tramwaje aby zrobić dodatkowe pasy. Dziś budują linie
          tramwajowe z powrotem bo ktoś zmądrzał.


          Auto to wspaniały środek komunikacji
          ale nie wolno o tym mówić bo jak wszyscy tak pomyślą to auto zamieni się w
          multimedialną ławkę z daszkiem.

          Dlatego sam jeżdżąc autem namawiam do natychmiastowego ograniczania ruchu aut w
          centrum.
          Zacząłbym od wprowadzenia na wszystkich ulicach ruchu jednokierunkowego aby
          zwiększyć liczbę miejsc parkingowych i karałbym bezlitośnie za nielegalne
          parkowanie.

          To się da zrobić bez pieniędzy i od ręki.
          Jak się nic nie zacznie robić to nie będzie sensu jechać do centrum już za kilka
          lat.

          I zbudować natychmiast rowerzystom drogi dla rowerów bo dziś 10 letnie dziecko
          ma prawo a nawet obowiązek jazdy rowerem po jezdni co gdy widzę na
          ul.Piłsudskiego to mnie przyprawia o zgrozę.





          • Gość: kde44 Re: Zaraz Ci się przestanie opłacać IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.09, 16:01
            nie zrozumiałeś. mieszają Ci się idee z rzeczywistością. ja mówię o wrocławskich
            realiach. polityka UM prowadzi do komunikacyjnej katastrofy, ponieważ "stawiamy
            na tramwaje" (czytaj: od lat degradujemy całą komunikację publiczną). poprawnie,
            niekoniecznie zaś doskonale, funkcjonująca KM to byłby dla mnie argument za
            rezygnacją z auta w mieście. jednak przy tak skandalicznym funkcjonowaniu KM
            Wrocław, nie ma szans na normalne poruszanie się po mieście. przypuszczam, że
            tacy jak Ty nigdy nie mieli problemów typu: przejechać się z dzieckiem na
            badania, do parku itp. oględnie rzecz ujmując: niewygodne.

            na poziomie idei: jestem za KM i degradacją indyw. transportu samochodowego. ale
            realia we wrocławiu są jakie są. w tej chwili czas przejazdu samochodem (nie
            włączając nawet braku oczekiwania na samochód i mało wygodnej lokalizacji
            przystanków...) jest nieporównywalnie krótszy niż tramwajem/autobusem z
            przesiadkami. w gruncie rzeczy nie mamy wyboru.
            • Gość: wroclawjacek Re: Zaraz Ci się przestanie opłacać IP: *.e-wro.net.pl 30.08.09, 17:48
              > na poziomie idei: jestem za KM i degradacją indyw. transportu samochodowego. al
              > e
              > realia we wrocławiu są jakie są.
              Co mają realia do planowego wieloletniego rozwoju KZ ?
              No chyba nie zakładasz ze wyjedziemy z miasta na 3 miesiące a po powrocie
              zastaniemy wziętą " w leasing" KZ ?
              Oczywiście miasto musi zainwestować w KZ i nie liczyć na szybki zwrot ale dobrze
              wiesz że większość kierowców nie przesiądzie się do KM nawet jęli każdy tam
              dostanie oddzielny przedział.
              Po prostu miłość do auta jest jak choroba.
              Tu trzeba "ręcznego sterowania".
              Ograniczenia ruchu w centrum , rozszerzenie stref płatnego parkowania itd




              >w tej chwili czas przejazdu samochodem (nie
              > włączając nawet braku oczekiwania na samochód i mało wygodnej lokalizacji
              > przystanków...) jest nieporównywalnie krótszy niż tramwajem/autobusem z
              > przesiadkami.
              Ze krótszy to często fakt ale nie nie porównywalnie .
              Problemem są torowiska blokowane przez auta i wypadanie z rozkładu.
              To jest dość łatwe do poprawienia i wtedy czas jazdy tramwajem czy autobusem po
              bus pasie będzie nie porównywalnie krótszy od jazdy autem. Ale nawet nic nie
              robiąc z KZ już wkrótce korki ta się zwiększą, że jazda autem nie będzie miała
              sensu.
              Przyjazd 5 minut przed tramwajem i tak się na nic nie przyda gdy wszystkie
              miejsca parkingowe będą zajęte.
              Gdyby przyjąć, że te 5 minut wystarczy na znalezienie miejsca parkingowego kilka
              ulic dalej to trzeba jeszcze na nogach wrócić.

              Zatem cokolwiek niedorzeczna jest argumentacja z autem jest lepiej bo właśnie
              dochodzimy do momentu krytycznego.
              Bywa ze po powrocie z pracy nie możemy pod domem zaparkować. Bywa ze auto
              wykorzystywane do wożenia ciężkich zakupów trzeba rozładowywać z dala.
              Bywa że ciężarówka zaopatrująca sklep nie może zaparkować bo przy krawężniku i
              na chodniku stoją auta.
              Wtedy ciężarówka parkuje na środku ulicy co doprowadza kierowców do pasji.
              Podobnie rzemieślnik nie może dostarczyć towaru i ciągle traci czas na noszenie
              narzędzi itp.
              Poważne problemy zaczynają występować gdy trzeba rozkopać chodnik a część aut
              parkujących nie jest używanych codziennie. Bywa ze i dwa tygodnie kilku
              właścicieli nie ma tak ostatnio widziałem na pl.Zgody.
              Coraz częściej widzę prace na rusztowaniach gdy pod nimi parkują auta narażone
              na zniszczenie i utrudniające podjechanie dźwigu.
              Budowlańcy wsadzają kartkę za wycieraczki kilka dni wcześniej i nie biorą
              odpowiedzialności.

              Daw dni temu koleżanka jechała godzinę spod Fadromy do wiaduktu a ja zawsze
              myślałem ze Fadroma jest przy wiadukcie :)


              >w gruncie rzeczy nie mamy wyboru.
              Ja nie mam problemów .
              Wybory to takie że jak gdzie mnie wiezie MPK pd drzwi to korzystam .
              Jak autem to pomyśle zanim wsiądę aby wybrać trasę lub porę dnia.
              Jest jeszcze rower czy skuter które rozwiązują większośc problemów gdy nie muszę
              worka z cementem wieźć.
              "Nie wiem" co to korki, choć je widzę i czekam aż się zwiększą.
              Tylko korki totalne są obroną przed "korkami".
              Pakowanie kasy w drogi to przedłużanie agonii.
              Z utęsknieniem czekam na Euro2012 aby odbić się od dna.
              Im szybciej Wrocław stanie tym szybciej prezio przestanie chować głowę w piasek .
              Sztuczki typu prezio wróci z urlopu i cofnie decyzje ograniczające MPK to tanie
              chwyty

      • wielki_czarownik Z tą amortyzacją to nie do końca tak. 28.08.09, 15:28
        Z tą amortyzacją to trochę nie tak. Dlaczego? Otóż o ile nie robimy dużych przebiegów (powyżej 20-30 tys. rocznie - zależy od pojazdu) to koszty amortyzacji dla samochodu, który stoi na parkingu i który jedzie są niemalże takie same.
        Dlaczego? Otóż pewne elementy pojazdu trzeba wymieniać co X kilometrów lub Y lat. Z reguły przy normalnym użytkowaniu to się pokrywa - np. rozrząd wymieniamy z reguły co 5 lat lub 100 tys. kilometrów. Jeżeli kręcimy 20 tys. kilometrów rocznie, to akurat wychodzi nam na to samo. Tak samo filtry, paski, oleje itp.
        Tak więc bez różnicy, czy auto postawimy na parkingu czy będziemy zasuwać do pracy. O ile nie kręcimy wielkich przebiegów, to koszty eksploatacyjne (poza paliwem) będą porównywalne. Co 5 lat potrzeba nowego rozrządu, co 3 lata montujemy nowy tłumik itp.
        Jedyna różnica to taka, że w mało jeżdżonym aucie mniej się zużywa zawieszenie.
        • Gość: fakir Re: Z tą amortyzacją to nie do końca tak. IP: *.chello.pl 28.08.09, 15:30
          w ostatnim zdaniu trafiłeś w sedno - w wrocławskich warunkach zarówno zużycie
          elementów pojazdu, jak i koszty eksploatacji SA WYŻSZE niż chciałoby się mieć z
          wyliczeń :)
          • Gość: artek Re: Z tą amortyzacją to nie do końca tak. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.08.09, 21:57
            ja tylko chciałbym dodać, że samochód kupiony za 40 tys. zł a użytkowany przez 5
            lat kosztuje dziennie ok. 20 zł co daje ok 600 zł miesięcznie. jakoś nigdy nie
            widziałem, aby ktokolwiek tą sumę w swych obliczeniach uwzględniał.

            prawda, że niewielka część kwoty zakupu może zostać zwrócona przy sprzedaży
            starego samochodu. z drugiej strony, czteroletnie odsetki od 40 tys. zł to też
            niemała suma ...
            • Gość: kde44 Re: Z tą amortyzacją to nie do końca tak. IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.08.09, 22:51
              no... faktycznie zapomniałem. powiem tak: wszystko oplaca mi sie bardziej niż
              wroclawska km. a nie lubię prowadzic, parkowac, jezdzic, placic za benzyne, OC
              itd. ale na KM we WroclawiuXXI mnie po prostu nei stać.
              • Gość: Wrocławjacek Zajechaliśmy Wrocław IP: *.e-wro.net.pl 30.08.09, 15:33
                > no... faktycznie zapomniałem.
                To ze ty zapomniałeś nikogo nie dziwi bo zapomina o tym 300.000 właścicieli aut.
                Aut będzie wkrótce 800.000 i nawet jak mała cześć ich właścicieli zacznie sobie
                przypominać czego nie uwzględnili (w skrócie myśleć) to niczego nie zmieni.

                > powiem tak: wszystko opłaca mi sie bardziej niż
                > wroclawska km.
                Wiesz co tą są koszty ciągnione ?
                Budzet Wrocławia to 3 mld. Na remonty dróg idzie ponad pół miliarda.
                Na co idzie reszta skoro miasto zrezygnował w tym roku z remontu kamienic ?
                W Legnicy szkołę która leżala przy glownej ulicy zamknieto przez wakacjami i
                dzieci wysłano na Mazury bo ponad połowa miała znacznie przekroczone stężenie
                ołowiu we krwi. Stosowano specjalna dietę mleczną itd.
                Ile kosztuje utrzymanie zieleni ?
                Ile odsnieżanie ?
                Ile malowanie ? Tu dodam ze jeden pasek od zebry kosztuje rocznie 2x30 zł .
                Ile remonty pozapadanej kanalizacji, wodociągów stydzienek komunikacyjnych?
                Ile remonty chodników ?
                Jak jest cena zanieczyszczenia srodowiska ?
                Dlaczego upada kolej itd.
                Można by powiedzieć że rozwój KI ma wpływ na wszystkie dziedziny zycia i
                niewykluczone że 80% wydatków publicznych ma związek z jej utrzymaniem ,ub
                usuwaniem skutków.
                Skoro ty nie liczysz wszystkich swoich kosztów co sam przyznałeś to jak ma to
                zrobić UM ?



                >a nie lubię prowadzic, parkowac, jezdzic, placic za benzyne, OC
                > itd. ale na KM we WroclawiuXXI mnie po prostu nei stać.

                I tak za nią płacisz z własnej kieszeni tylko ze wpływ ołowiu :) nie pozwala ci
                tego zauważyć.
                Nie jeździsz a płacisz.
                Brak inwestowania w KZ spowoduje że koszty ciągnione tez zapłacisz.

                Miasto chciało zaoszczędzić 6-7 mln na komunikacji jednocześnie serwując nam
                "igrzyska " na które mało kto jeździ MPK.
                Fontanna kosztowała 10-20 mln a potem cenzura na wiadomości i nie kosztowała
                "nic" choć mówi się już o 40 mln.
                Tę fontannę tez mamy za darmo bo za nią nie płacimy a możemy się gapić.
                Najbardziej się ciesze ze stadionu za prawie miliard bo ani złotówki nie dołożę .

                Zatem nie wtóruj tym co mówią ze miasta nie stać na rozwój MPK bo nikt nawet nie
                próbuje zrobić prostej symulacji jakie koszty poniesiemy pchając się w KI.


                • Gość: pozdrawiam Re: Zajechaliśmy Wrocław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.09, 16:37
                  300 tys aut. Buahah. Policz kolego razy 2 tą liczbę bo trzeba
                  policzyć pasożyty z okolicznych wsi co jeżdzą do Wrocławia i z niego
                  żyją, a podatki płacą gdzie indziej.
                  • Gość: wroclawjacek Wkrótce go zastawimy. IP: *.e-wro.net.pl 30.08.09, 17:43
                    > 300 tys aut. Buahah. Policz kolego razy 2 tą liczbę bo trzeba
                    > policzyć pasożyty z okolicznych wsi co jeżdżą do Wrocławia i z niego
                    > żyją, a podatki płacą gdzie indziej.

                    Sopot ma i więcej aut niż mieszkańców więc podałem liczbę 800.000aut która może
                    być osiągnięta niebawem jako ze prezydent liczy na wzrost liczby mieszkańców do
                    1 mln a to zapewne chce osiągnąć pozwalając korzystać z auta bez ograniczeń.
                    Z tego powodu nie inwestuje też w Straż Miejską która jest 2-3 razy mniejsza
                    niż w innych miastach.


                    Ale nie liczba aut jest ważna tylko ile wolnych miejsc parkingowych zostało.
                    Na ulice śmiało można wtłoczyć jeszcze 500.000 aut ale na chodnikach zaledwie
                    10-20.000 a są miejsca gdzie nie ma od dawna wolnego miejsca parkingowego wiec z
                    każdym dniem liczba nielegalnie parkujących wzrasta co podważa sens istnienia
                    jakichkolwiek zakazów.
                    Tymi przyjezdnymi jak ich nazywasz wsiokami można walczyć dając im możliwość
                    parkowania na obrzeżach a uwalniając na podstawie biletu parkingowego z opłaty
                    za MPK.
                    Można im zapewnić transport kolejowy szynobusami itd.
                    Faktycznie to przyjezdni nie mieszkańcy robią kipisz.
                    Nie mam tu na myśli tylko tych co przyjeżdżają spoza miasta.

                    Nikt nie przedstawia programu budowy parkingów .
                    Nikt nie wie po jakich torach będzie jeździł Tramwaj +.
                    Nikt nie mowi kiedy UM dogada sie z PKP co do komunikacji aglomeracyjnej.
                    Itd
                    Proste , oczywiste pytana pozostają w sferze obiecanek cacanek.
                    Nawet opóźnienia w budowie dróg próbuje się zmniejszyć rezygnując z budowy dróg
                    dla rowerów niwecząc plan systematycznego łączenia ich w logiczną całość.
                    Przykład decyzja zdaje się Najnigera do rezygnacji ddr na ul.Bożego Ciała ,
                    Widok i Grodzkie.
                    W efekcie jest "ścieżka" na ul Szewskiej mająca rekompensować zakaz jazdy w
                    Rynku ale ta ddr jest z obu stron ślepa.
                    Tak rozwalono realizowany od 15 lat plan opracowany przez Biuro Rozwoju Wrocławia.

                    To tak jakby budować rurociąg przez 15 lat i po to aby go oddać terminie
                    zrezygnować z położenie części rur.
                    Wydano ponad 40 milionów w remont Szewskiej która nie chce się zamienić w deptak
                    lub ulice handlową.

                    Najwięcej blokad SM zakłada pod wielopiętrowym parkingiem na Szewskiej.

                    "Wrocław miastem paradoksów" i wypromowalibyśmy go w świecie bez wydawania kasy
                    na reklamę w zachodniej prasie.


                    Co do KM to na Szewskiej po zmodernizowaniu linii pod Skody okazało się że one
                    tam nie chcą jeździć i wyskakują w kilku miejscach z torów oraz ze ktoś nie
                    zauważył ze obciążalność starego kabla zasilającego była zbyt mała do
                    silniejszych silników Skód.
                    Chyba w Czechach moc podają w innych jednostkach jak SI.
                    Podobnie na pl.Teatralnym tramwaj nie może stanąć na 3 torze bo zbyt blisko
                    zrobili krawężnik więc mogą atm stać tylko tramwaje zabytkowe.

                    Może by tak zadłużyć miasto na stadion i mosty wschodnie po czym ogłosić
                    upadłość i oddać miasto Niemcom za długi?
                    Może dożyję czasów gdy przestaną gadać o tramwajach wodnych, kolejce nad fosą a
                    uruchomią to co jest.







        • Gość: wroclawjacek Re: Z tą amortyzacją to nie do końca tak. IP: *.e-wro.net.pl 30.08.09, 15:12
          > Z tą amortyzacją to trochę nie tak. Dlaczego? Otóż o ile nie robimy dużych prze
          > biegów (powyżej 20-30 tys. rocznie - zależy od pojazdu) to koszty amortyzacji d
          > la samochodu, który stoi na parkingu i który jedzie są niemalże takie same.

          To demagogia.
          Gdyby autobusy odstawić do zajezdni to amortyzacja również byłaby ta sama.
          Zrozum ze w cenie biletu jest amortyzacja.
          Odejmijmy ją i wtedy porównajmy koszty dojazdu.



          > t. Z reguły przy normalnym użytkowaniu to się pokrywa - np. rozrząd wymieniamy
          > z reguły co 5 lat lub 100 tys. kilometrów.
          Bzdura. Na przeglądzie mechanik ogląda pasek o małym przebiegu i zakłada go z
          powrotem po ocenie zużycia.
          Podobnie jest z olejami itd . Producenci chcą zarabiać i namawiają do zbyt
          częstych wymiany części.


          co 3 lata montujemy
          > nowy tłumik itp.
          Ale naciągasz.
          Rzemieślniczy chłam spawany zamiast zagniatania wytrzymuje więcej nawet przy
          częstej jeździe.
          Auto które stoi więcej niż jeździ może nie wymieniać tłumika 15 lat i więcej.

          > Jedyna różnica to taka, że w mało jeżdżonym aucie mniej się zużywa zawieszenie.
          Wszystko się mniej zużywa.
          Opony , zamki, wyciearczaki, rzorósznik, akumulator , zarówki, uszczeki
          drzwiowe, tłumik, silnik, alternator, wszystkie paski , cała elektryka licząć od
          styków w przełącznikach po konstrukcje plastikową dźwigni. Zuzycioe tapicerki,
          klamek , nawet okładizny pedałów.
          5% elementów sie tak samo zuzywa jak kolektory wydechowe, czy chłodnica, węże
          ale i ich czas pracy zależy od "przygod " na drodze typu wstząsy ,skoki
          temperatury itd.
          NAwet szya sie bardziej zuzywa przy jeździe.

          Ale co to za porownywanie "od tyłu".
          Amoryzacji autak nik nie wlicza.
          Analizujac koszt dojazdy do innej miejscowości liczymy tylko paliwo bo przecież
          za autko już zapłaciliśmy.

          W Japonii koszty utrzymania miejsca parkingowego bywają wyższe niż cena autka.
          Takich kosztów jak budowa garażu przy domu , myjni ubezpieczeń nikt nie liczy.
          To własnie one są stałe i zachęcaja do czestego korzystania z auta ale ktoby je
          brał uwagę przy porównaniach ?
          Zresztą osoby zamożne nie robią porównań. One będą jeździć autkiem nawet jak UM
          da darmową KZ lub będzie dopłacał do biletu.
          Osoby biedne nie liczą amortyzacji bo mają tanie autka a a na nich oszczędzają
          na przeglądach czy parkowaniu.
          Trzeba z parkowaniem tak jak z systemem podatkowym zrobić progresywne opłaty za
          parkowanie. Potem podniść opłaty (ewentualnie zmniejszyć) aby dopasować "popyt
          do podaży" miejsc parkingowych.
          Zmniejszy się cheć płacenia za parkowanie to trochę zmniejszy się chęć
          posiadania autka.

          To idiotyzm ze miasto zarabia groszowe sprawy ( chyba kilka milionów) za
          parkowanie aut a pakuje 100 mln (?) w dotowanie MPK.
          Należy natychmiast przestawić relacje.

          Wydaje mi się ze mozna osiągnac taki poziom cen że opłaty za parkowanie
          wystarczą na utrzymanie MPK.

          Obecnie postawienie problemu na głowie powoduje ze miasto oszczędza na MPK 6-7
          mln a bez zmrużenia okiem wydaje corocznie 560 mln na remonty drog.
          Kiedyś miasta zarabiały na mycie, a dziś dokładają do transportu czyli okłamują
          bo gdzieś tę kasę muszą zabrać.
          My nie wiemy sad zabierają a tak kołami swych aut decydowalibyśmy ile damy się
          złupić aby KZ się rozwijała i była szybsza poprzez udrożnienie ulic.
          dziś UM i policja rozkładają ręce jak auta parkują na trawnikach i zakazach.

          Podtrzymywanie tego stanu się zemści , zresztą już Wrocław wygląda tak że
          wstydzę się co pokażemy na Euro2012.

          Komunikacja aglomeracyjna czyli wspólne bilety i organizacja kolei i KM dalej
          tylko w obietnicach.

          Tymczasem mamy gotowe od ponad stu lat super estakady bezkolizyjne umieszczone
          nad ulicami. Koszt szynobusu jest porównywalny z ceną tramwaju.
          Ale w Polsce się nie da bo to Polska.

          Pakujemy kasę w drogi a jak już je zbudujemy będziemy ruch aut w centrum
          ograniczać gdy się okaże, że bez burzenia miasta nie da się zwiększać
          przepustowości. Już światła dla pieszych skrócono na 59 skrzyżowaniach często do
          5 sekund.
          Zawsze ozan jeszcze skrócić.
          Ograniczenia dla KI będą bardzo bolesne gdy ta się rozwinie.
          Lepiej działać już teraz.
          Gdyby namówić ludzi w przyszłości do rzadszego korzystania z auta to korki się
          zmniejszą ale parkingi będą dalej zapchane.
          A przecież problemem jest parkowanie już dziś a co dopiero potem.
          Można namówić ludzi do niekupowania auta ale do rezygnacji będzie bardzo trudno.
          Dziś nie robi się nasadzeń drzew wiedząc że nawet te co są będą wycinane pod
          miejsca parkingowe.
          Urzędnicy w UM mają niezły zgryz gdy muszą znaleźć miejsce gdzie mieszkańcy bez
          samochodów zgodzą się zlikwidować trawnik.















          • wielki_czarownik Re: Z tą amortyzacją to nie do końca tak. 30.08.09, 20:07
            Gość portalu: wroclawjacek napisał(a):


            > To demagogia.
            > Gdyby autobusy odstawić do zajezdni to amortyzacja również byłaby ta sama.
            > Zrozum ze w cenie biletu jest amortyzacja.
            > Odejmijmy ją i wtedy porównajmy koszty dojazdu.
            >

            To w kiosku mogę kupić tańszy bilet bez amortyzacji?


            > Bzdura. Na przeglądzie mechanik ogląda pasek o małym przebiegu i zakłada go z
            > powrotem po ocenie zużycia.

            Fajnego masz mechanika. Podaj mi jego adres, żebym wiedział, gdzie niczego nie naprawiać. Słyszałeś coś o starzeniu się materiałów?
            www.motofakty.pl/artykul/zuzyty_pasek_rozrzadu.html
            > Podobnie jest z olejami itd . Producenci chcą zarabiać i namawiają do zbyt
            > częstych wymiany części.
            >

            To nie wymieniaj a potem zobaczymy, czy ci gwarancję uznają.

            >
            > co 3 lata montujemy
            > > nowy tłumik itp.
            > Ale naciągasz.
            > Rzemieślniczy chłam spawany zamiast zagniatania wytrzymuje więcej nawet przy
            > częstej jeździe.

            Ty masz samochód?

            > Auto które stoi więcej niż jeździ może nie wymieniać tłumika 15 lat i więcej.

            Po co komu auto, które stoi?


            > Opony , zamki, wyciearczaki, rzorósznik, akumulator , zarówki, uszczeki
            > drzwiowe, tłumik, silnik, alternator, wszystkie paski , cała elektryka licząć o
            > d
            > styków w przełącznikach po konstrukcje plastikową dźwigni. Zuzycioe tapicerki,
            > klamek , nawet okładizny pedałów.
            > 5% elementów sie tak samo zuzywa jak kolektory wydechowe, czy chłodnica, węże
            > ale i ich czas pracy zależy od "przygod " na drodze typu wstząsy ,skoki
            > temperatury itd.
            > NAwet szya sie bardziej zuzywa przy jeździe.

            Robaczku czy ty słyszałeś coś o starzeniu się materiałów? A o zużywaniu klamek czy zamków to naprawdę nie wspominaj. Kup sobie porządny samochód, to nie będziesz musiał całej masy tych elemetów regularnie wymieniać.

            Reszta <ciach> bo nie na temat piszesz.
        • Gość: wroclawjacek A ile kosztuje dziennie utrzymanie auta ? IP: *.e-wro.net.pl 30.08.09, 16:23
          np. rozrząd wymieniamy
          > z reguły co 5 lat lub 100 tys. kilometrów. Jeżeli kręcimy 20 tys. kilometrów ro
          > cznie, to akurat wychodzi nam na to samo.

          Pytanie czy posiadanie auta daje nam "prawo" do jazdy 20.000km rocznie po miescie.
          Pomijając takie różnice jak to ile jeździmy na wczasy bo to pomijalne to daje
          nam 54 km dziennie a odliczają weekendy daje to 75 km/dziennie.
          Licząc tylko dni robocze (i urlop , świąta , chorobowe) mamy około 100 km dziennie.

          Jeśli przyjmiemy, że 80% wrocławian mieszka w promieniu 3 km od centrum to takie
          porównanie daje do myślenia.
          Gdy krytykujemy nadmierne korzystanie z auta w mieście to zaraz ktoś mówi ze
          musi raz na tydzień jechać do hipermarketu 4x10km=40 miesięcznie).
          Ktoś inny musi czasem przywieźć materiały budowlane.
          Inny wozi dziecko do przedszkola lub żonę do pracy.
          Ale w rzeczywistości średnia to 20.000 km bo ci co tak namiętnie muszą coś
          przewieźć są w mniejszości lub robią dwa razy tyle km co średnia.
          Zatem ludzie kręcą się "po zapałki " 100 km dziennie i dziwią się ze są korki.
          Ci co mieszkają na peryferiach lub poza miastem robią kilka razy tyle.

          Od lat nie wierzę kierowcom że muszą tyle spraw codziennie załatwić i że
          samochód jest konieczny bo leje się na głowę albo większość kursów wymaga
          przewiezienia towarów.
          Przecież ni policzysz gdzie kto i po co jeździ. Kierowca będzie się upierał ze
          jedzie tam gdzie auto jest nieodzowne.
          Mimo to natrzaskał 20.000 km.
          Zlikwidujmy korki , zbudujmy nowe szersze drogi to zrobi 60.000 km roczne i
          dalej będzie gadał że bez auta nic się nie da załatwić.


          Można jeśli już ok biletach miesięcznych policzyć koszt używania auta.
          Ministerstwo Finansów pozwala odliczać koszty używania auta pod 900 cm 3 do 75
          gr za km.
          20.000 x0,75=15.000zł czyli 1250 zł miesięcznie.
          No tak, wydając tyle na autko może kogoś nie być stać na bilet miesięczny za 80
          zł :P
          W miesiącu jest około 19 dni roboczych co w pewnym uproszczeniu daje koszt 65 zł
          dziennie mimo ze w tym nie ma pełnej amortyzacji , większych napraw, parkowania,
          czasu na obsługę codzienną ,garażu itp.

          Jak widać kierowcy nie są zdolni ocenić celowości intensywnego używania auta w
          mieście.
          Używanie auta jest jak nałóg alkoholizmu czy narkotyki.
          Po prostu zawsze się przesadza i jeszcze ma się pretensje że np darmowych
          parkingów nikt nie buduje.
          Ropa się kończy, miasta wyglądają obleśnie zastawione autami , być może niedługo
          każdy z nas dostanie limit dzienny 40-50 km co spowoduje ze przejazd będzie
          przyjemnością i choć aut będzie dwa razy mniej to przejazd może być kilkakrotnie
          krótszy bo da się np zrobić zielone fale.


          Według mnie można używać auta w mieście ( 90% kierowców) robiąc góra 5.000km
          rocznie.
          Kto się z tym nie zgadza i tak wkrótce się do tej liczby zacznie zbliżać.




          Miasto nie chce nakładać opłat na parkowanie w mieście aby ludzi nie drażnić.
          Ale te dodatkowe kilka zł wobec 65 zł dziennie nie podniesie mocno kosztów
          eksploatacji o może uwolnić połowę miejsc parkingowych w centrum.



          • wielki_czarownik Re: A ile kosztuje dziennie utrzymanie auta ? 30.08.09, 20:44
            20000 rocznie po mieście to by oznaczało +/- 4-4,5 godziny dziennie w aucie (przy średniej miejskiej prędkości ok 20-25 km/h). To chyba o taksówkarzach mówisz.
            To, że ktoś kręci 20 tys. rocznie (z reguły kręci się w Polsce ok 15 tysięcy, jak pokazały badania statystyczne) nie oznacza, że jeździ tylko po mieście. Samochodem jeździ się na wczasy, do rodziny, na wycieczki, na narty etc. Z moich wyliczeń wynika, że po mieście dziennie robi się ok. 30 km przy założeniu, że 20 km to jazda na trasie dom-praca-dom. W sumie daje to ok 7500-8000 rocznie. Reszta to wczasy (1500-2000 km), wizyta u rodziny (650 km), narty (300 km), wycieczka do Czech (400 km), odwiedziny u znajomych w innym mieście (100 km, ale kilka razy w roku) etc.
            • real_mr_pope Re: A ile kosztuje dziennie utrzymanie auta ? 31.08.09, 02:50
              > 20000 rocznie po mieście to by oznaczało +/- 4-4,5 godziny
              > dziennie w aucie (przy średniej miejskiej prędkości ok 20-25
              > km/h). To chyba o taksówkarzach mówisz

              Ależ nie. To mowa o kierowcach, którzy przy każdej okazji
              wypowiadają się na tym forum:) Prawie wszyscy mają dzieci do
              zawiezienia na drugim końcu miasta (a do pracy jadą na trzeci
              koniec), albo ich praca polega na spotykaniu się z klientami na
              mieście, ewentualnie rozwożą towary. A już na pewno wszyscy kierowcy
              mają do pracy/domu kilkanaście kilometrów, mieszkając w dodatku na
              peryferiach bez komunikacji zbiorowej.

              Nawiasem mówiąc, to pominięty został zajebiście ważny argument
              przeciw samochodom: koszty jakie kierowcy ponoszą tracąc czas na
              poszukiwanie wolnego miejsca parkingowego. Jeżeli kierowcy, tak
              twierdzą na forum, tracą pieniądze stojąc w korkach, to czy nie
              tracą pieniędzy szukając parkingu? A jednak przy wyliczeniach o
              kosztach utrzymania samochodu taki argument znika. Dlaczego?
          • Gość: vito Re: A ile kosztuje dziennie utrzymanie auta ? IP: 194.146.120.* 03.09.09, 15:10
            w twoich wyliczeniach jest błąd. Wmawiasz nam że MIESIĘCZNIE kierowca robi 20
            tyś km. a tyle robi ROCZNIE (z resztą mało który - mam 11 letenie auto z
            przejechanymi <100 tyś.). Biorąc pod uwagę ten błąd w twoich wyliczeniach koszt
            posiadania samochodu ogranicza się do niecałych 105zł miesięcznie co jest już
            niewiele wiecej jak 80zł biletu na okaziciela. dodatkowo warto policzyć że
            samochodem zabierzesz czasem ekstra osobę (wspomniana żona do pracy czy dziecko
            do przedszkola) co oznacza że dla rodziny 2 osobowej (para lub rodzic samotnie
            wychowujący dziecko w wieku 4+) już jesteś na plusie.
        • Gość: co nie Re: Z tą amortyzacją to nie do końca tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.09, 16:35
          I widzisz jaki jesteś głupi, a wypowiadasz się zawsze na forum jako
          znawca. Jak samochód będzie stał na parkingu to po 5 latach co
          najwyżej wymienisz pasek rozrządu, a nie rozrząd. No chyba że masz
          rozrząd z łańcuchem to nie masz problemu z wymianą. Ale ty jak
          zwykle musisz poudawać mądrego trolu internetowy.
          • Gość: LEWIZNA Re: Z tą amortyzacją to nie do końca tak. IP: *.chello.pl 30.08.09, 19:44
            Gość portalu: "co nie" napisał(a):

            > I widzisz jaki jesteś głupi, a wypowiadasz się zawsze na forum jako
            > znawca. Jak samochód będzie stał na parkingu to po 5 latach co
            > najwyżej wymienisz pasek rozrządu, a nie rozrząd. No chyba że masz
            > rozrząd z łańcuchem to nie masz problemu z wymianą. Ale ty jak
            > zwykle musisz poudawać mądrego trolu internetowy.

            Sam się zbłaźniłeś kolo tą wypowiedzią.


          • wielki_czarownik Robaczku malutki 30.08.09, 19:55
            Idź do najbliższego mechanika i zapytaj się go, dlaczego nie wymienia się samego paska, ale też rolki, pompę wody etc.
            Poza tym jak samochód będzie nieruszany stał 5 lat na parkingu i go jakimś cudem odpalisz, to równie dobrze możesz jechać na złomowisko.
            • Gość: dec Re: Robaczku malutki IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.06.10, 21:09
              i to wssystko za 48 pln
              • Gość: nasty Re: Robaczku malutki IP: *.wroclaw.mm.pl 13.06.10, 10:10
                20 minut? 20 minut to czekasz na poprzedni autobus, który jest spóźniony już
                40;p Jeżeli i ten przyjedzie, bo nieraz to 3 pod rząd sobie .. odpoczywają?
      • Gość: gość Re: Bardziej opłaca mi się jeździć po mieście swo IP: *.devs.futuro.pl 13.06.10, 21:46
        i o ubezpieczeniu zapomniał, a toto jest coraz droższe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka