Dodaj do ulubionych

Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodziców?

16.07.07, 23:37
Czy nigdy nie zastanawiałeś się, czemu wierzysz w tę religię, a nie w
inną? Czy wierzyłbyś w to samo, gdybyś urodził się w strefie wpływów innego
Kościoła i gdyby Twoi rodzice wyznawali inną wiarę?? Oczywiście sam przyznasz,
że nie!

Religia NIE upowszechnia się przez PRZEKONYWANIE i ŚWIADOMY WYBÓR dojrzałego
człowieka. Mało kto uwierzyłby w tak infantylne i archaiczne wyobrażenie
Absolutu. Kto uwierzy, że Najdoskonalsza Inteligencja posyła ludzi na WIECZNE
potępienie za ledwie KILKADZIESIĄT lat złego życia, albo wymaga by go czcić,
odprawiając różne obrzędy i klepiąc formułki w świątyniach? (nieobecność na
mszy jest grzechem).

Ale religie rozpowszechniają się przez ROZMNAŻANIE - w sposób
epidemiologiczny. Niemal zawsze są bezmyślnie KOPIOWANE od rodziców, którzy we
wczesnym dzieciństwie wpajają nam nakazy, zakazy, lęk przed karą boską itd.
Wystarczy spojrzeć na statystyki, albo na wielkie jednolite plamy na mapie
wpływów poszczególnych religii.
Najzagorzalsi katolicy, gdyby tylko urodzili się w innej "strefie wpływów",
byliby równie fanatycznymi muzułmanami, hinduistami itd.

Cóż to za "poglądy", które zależą od miejsca urodzenia? Od kiedy to poglądy
rozmieszcza się na mapach geograficznych?? A jednak religijne rozmieszcza się
elegancko.
Ludzie, którzy samodzielnie szukają Prawdy o świecie, są najwidoczniej w
mniejszości.
Obserwuj wątek
    • yazonisyn Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 17.07.07, 08:15
      Każdy człowiek ma wolną wolę. I może sam dokonać wyboru. Oczywiście jaj jako
      rodzic przekazuję swojemu Dziecku tak zwane prawdy uniwersalne jak np. nie
      dotykaj gorącego żelazka bo się oparzysz, jak jesz o zamykaj byzie, itd ale
      także mówię dziecku o Bogu, miłości dobry i złu. Przez pewien czas kiedy mój
      syn jest mały wszystko co mówią mu rodzice przyjmuje za pewnik tak jest bo tata
      mi tak powiedział. Ale z biegiem czasu napewno zacznie chcieć sprawdzić
      wszystko na "własnej skórze" i wtedy następuje prawdziwy wybór drogi którą
      będzie podążał przez resztę życia. To wtedy kiedy podośnie sam zadecyduje w co
      chce wierzyć Bóg jest czy też Go nie ma. Tata mówił mi prawdę czy też kłamał w
      sprawach wiary. I tak zapewne będzie z moim synem i tak było ze mną. W pewnym
      momencie stanąłem na rozwidleniu dróg i sam podkreślam sam zadecydowałem w
      którą stronę chcę iść.
      • donkichol Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 17.07.07, 23:45
        > Każdy człowiek ma wolną wolę. I może sam dokonać wyboru.

        Na mapach religii widać wyraźnie, że wielkie religie opierają się na manipulacji
        - nagle prawie wszyscy na danym terytorium mają te same poglądy. Mają wolną
        wolę, ale są zmanipulowani i sami dają się manipulować bo tak jest wygodniej niż
        korzystać z wolnej woli. W tej dziedzinie decydujący wpływ mają rodzice. Oni
        poruszają bujną wyobraźnię dziecka i przywiązują emocjonalnie do danej religii.

        > także mówię dziecku o Bogu, miłości dobry i złu.

        Ciekawe czy również o piekle?

        > Przez pewien czas kiedy mój syn jest mały wszystko co mówią mu rodzice
        > przyjmuje za pewnik tak jest bo tata

        No i właśnie na tym to polega, a rodzice to wykorzystują i opowiadają mity jako
        prawdę.

        > W pewnym momencie stanąłem na rozwidleniu dróg i sam podkreślam sam
        > zadecydowałem w którą stronę chcę iść.

        I dziwnym trafem wybrałeś najpopularniejszy w tej części świata katolicyzm, a w
        każdym razie chrześcijaństwo?
        • yazonisyn Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 18.07.07, 08:06
          donkichol napisał:

          > Na mapach religii widać wyraźnie, że wielkie religie opierają się na
          manipulacj
          > i
          > - nagle prawie wszyscy na danym terytorium mają te same poglądy.

          Proszę o nie uogólnianie nie prawie wszyscy. Wystarczy poczytać różnego rodzaju
          fora ilu jest "przeiwników" KK.

          > Mają wolną
          > wolę, ale są zmanipulowani i sami dają się manipulować bo tak jest wygodniej
          > niż korzystać z wolnej woli. W tej dziedzinie decydujący wpływ mają rodzice.
          > Oni poruszają bujną wyobraźnię dziecka i przywiązują emocjonalnie do danej
          > religii.

          Wybacz ale to, że człowiek nie chc kożystać z swojej wolenj woli jest już tylko
          i wyłącznie jego wyborem. Nikt nikogo nie zmusza do bycia w Kościele. Nikt Cię
          za to nie pośle na stos. Chcesz to wierzysz nie chcesz to nie wierz. Twój
          wybór.

          > > także mówię dziecku o Bogu, miłości dobry i złu.
          >
          > Ciekawe czy również o piekle?
          >

          Jeśli chodzi Ci o to czy straszę Go karą Boską i piekłem to nie. Bóg jest
          miłośćią i kocha wszytkich ludzi bez wzglu na to czy są dobrzy czy źli. To
          staram się Mu przekazać.

          > > Przez pewien czas kiedy mój syn jest mały wszystko co mówią mu rodzice
          > > przyjmuje za pewnik tak jest bo tata
          >
          > No i właśnie na tym to polega, a rodzice to wykorzystują i opowiadają mity
          > jako prawdę.

          Mit to bajka a istnienie Żydów (taki naród żyjący nad morzem) to pewnik tak
          samo jak za prawdę historyczną należałoby uznać istnienie pewnego Żyda ponad
          2000 lat temu o imieniu Jezus.

          >
          > > W pewnym momencie stanąłem na rozwidleniu dróg i sam podkreślam sam
          > > zadecydowałem w którą stronę chcę iść.
          >
          > I dziwnym trafem wybrałeś najpopularniejszy w tej części świata katolicyzm, a
          > w każdym razie chrześcijaństwo?

          Ale wybrałem sam szukając Prawdy w różnych miejscach i ruchach.
          • facet123 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 05.09.07, 09:11
            > Wybacz ale to, że człowiek nie chc kożystać z swojej wolenj woli
            > jest już tylko i wyłącznie jego wyborem. Nikt nikogo nie zmusza do
            > bycia w Kościele. Nikt Cię za to nie pośle na stos.

            Zatem rozumiem, że twoje rozumowanie jest takie: Naturalne jest, że rodzice
            przekazują swoim dzieciom swoją wiarę religijną, jednak dziecko wchodząc w
            dorosłość ma prawo (a nawet trochę jakby obowiązek) zdecydować samodzielnie
            (skorzystać ze swojej wolnej woli) jaką religię będzie wyznawać. To, że
            większość ludzi z tego prawa nie korzysta i pozostaje bezrefleksyjnie przy
            wierze przekazanej przez rodziców to nie wina religii, ani boga, ale ich samych
            (ich lenistwa umysłowego).
            Piszesz, że wypowiedzi ludzi którzy krytykują kościół mimo, że się w nim
            wychowali, jak i sporadyczne przypadki zmiany religii dowodzą właśnie, że każdy
            ma prawo skorzystać ze swojej wolnej woli i że niektórzy z tego prawa korzystają.

            Ja jednak widzę w tym rozumowaniu jedną słabość, a przynajmniej pewną boską
            niesprawiedliwość. Zauważ, że przypadki odejścia od religii albo jej zmiany są
            bardzo sporadyczne. Procent ludzi którzy zmienili religię na inną niż ta
            przekazana im przez rodziców jest bardzo mały (myślę, że rzędu 1-2%). Do tego
            jeszcze duża część tych ludzi zmienia religię np. z powodu związku małżeńskiego
            z osobą innej wiary, albo z powodów politycznych. Ostatecznie więc okazuje się,
            że naprawdę znikoma część ludzi korzysta ze swojej wolnej woli aby podjąć
            samodzielną decyzję.
            Oczywiście, możesz sądzić, że w Polsce dzieje się tak dlatego, że rozumowo
            najlepsza religia to katolicyzm, i nawet ludzie myślący samodzielnie pozostają
            przy katolickiej wierze, a fakt, że została ona im przedtem przekazana przez
            rodziców nie ma na to wpływu. Ale chyba widzisz, że to oszukiwanie się, ponieważ
            tak samo mało ludzi którym przekazano religię inną niż katolicyzm zmienia ją na
            katolicyzm (albo jeszcze jakąś inną), czy też porzuca.
            Skoro więc zarówno w Polsce przypadki katolików zmieniających/porzucających
            religię są bardzo rzadkie, jak i w społecznościach protestanckich, żydowskich,
            hinduistycznych i innych (ale nie karzących śmiercią, za odejście od swojej
            religii, więc muzułmanów nie wymieniam...) przypadki przejścia na inną religię
            so równie rzadkie to wniosek jest taki:
            Ludzie bardzo rzadko korzystają ze swojej wolnej woli zarówno do tego aby
            zmienić/porzucić religię, jak i do tego aby świadomie pozostać przy
            odziedziczonej po rodzicach religii. Czy zgadzasz się z takim wnioskiem?

            Prawdopodobnie jest to spowodowane sposobem w jaki działa ludzki umysł i w jaki
            sposób dzieciństwo kształtuje nas na całe życie - bardzo niewielu ludzi stać na
            to aby racjonalnie i krytycznie potraktować to co w dzieciństwie im wmówiono,
            zwłaszcza jeżeli dotyczy to spraw abstrakcyjnych, takich jak wiara i religia, a
            nie tak łatwo weryfikowalnych nakazów jak "nie dotykaj gorącego".

            Zgodzisz się więc ze mną, że ta bezrefleksyjność, która powoduje, że większość
            ludzi nie zastanawia się nad odziedziczoną wiarą i pozostaje przy niej bez
            głębszego zastanowienia jest czymś złym. Jest wyrzeczeniem się swojej wolnej
            woli (którą zgodnie z chrześcijańską doktryną bóg obdarzył wszystkich ludzi).
            Nazwijmy to "grzechem ignorancji"
            Wygląda na to, że ludzi którzy ten grzech popełnia jest zdecydowanie więcej niż
            tych którzy są od niego wolni. Nie było by w tym nic dziwnego, ponieważ wiadomo,
            że grzeszników jest więcej niż ludzi krystalicznie dobrych i mądrych.
            Jednak jest jeden problem. Ktoś kto popełnia nasz "grzech ignorancji" urodziwszy
            się jako katolik jest wedle religii katolickiej wolny od tego grzechu i stanowi
            przykład pobożnej wierzącej osoby przed którą niebo jest otwarte. Osoba która
            popełnia taki sam grzech ignorancji urodziwszy się w innej społeczności (takiej
            która dopuszcza ewentualną zmianę religii i która ma kontakt z katolikami) jest
            jednak w o wiele gorszej sytuacji, ponieważ nie skorzystała ze swojej wolnej
            woli aby wybrać dobrą drogę.
            Inaczej mówiąc, okazuje się, że to jednak szczęście i ślepy traf (to w jakiej
            rodzinie ktoś się urodzi) decyduje w znacznej części czy jego droga do nieba (w
            ujęciu katolickim) będzie wymagała jedynie ślepego przestrzegania religii
            odziedziczonej po rodzicach, czy trudnego aktu wyrzeczenia się religii w której
            się wyrosło i przejścia na katolicyzm.

            To właśnie niesprawiedliwość o jakiej pisałem i wg mnie przesłanka dl
            stwierdzenia, że to nie wyznawana religia albo jej brak decydują o ewentualnej
            boskiej nagrodzie albo karze.



            • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 05.09.07, 09:57
              facet123 napisał:

              > To właśnie niesprawiedliwość o jakiej pisałem i wg mnie przesłanka dl
              > stwierdzenia, że to nie wyznawana religia albo jej brak decydują o ewentualnej
              > boskiej nagrodzie albo karze.
              Polecam przeczytanie początkowych rozdziałów Księgi Mądrości. W skrócie chodzi o
              to, że kto nie wierzy, dopuszcza się grzechów (bo nie widzi dla siebie nadziei
              zbawienia) i przez to zasługuje na karę.
              • facet123 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 05.09.07, 12:51
                > Polecam przeczytanie początkowych rozdziałów Księgi Mądrości. W
                > skrócie chodzio to, że kto nie wierzy, dopuszcza się grzechów (bo nie
                > widzi dla siebie nadziei zbawienia) i przez to zasługuje na karę.

                A co jeśli ktoś nie wierzy, albo wyznaje inną religię, ale nie dopuszcza się
                grzechów W ogóle czym jest grzech? Przecież różne religie różne czyny
                kwalifikują jako grzech. Odwołując się do rozumu można na podstawie znajomości
                ludzkich emocji i pragnień, na zasadzie empatii i zasady "nie czyń drugiemu co
                tobie nie miłe" zdefiniować pewne obiektywnie złe zachowania. W ogólności
                wszystko czy przynosi cierpienie innemu człowiekowi, lub wypływa z intencji
                czynienia krzywdy innemu uważam za coś niemoralnego. Taka definicja czynu
                niemoralnego zawiera się w definicji grzechu większości religii. Ale za grzech
                uważa się też bardzo wiele czynów które nie czynią drugiej osobie krzywdy jak
                antykoncepcja, albo praktykowanie homoseksualizmu, czy wreszcie po prostu
                odstąpienie od wiary w boga - w to, że te czyny w jakiś sposób się bogu nie
                podobają można tylko wierzyć, bo racjonalnych przesłanek, że tkwi w nich jakieś
                obiektywne zło po prostu brakuje.

                Nie chcę tutaj wnikać w dyskusje na temat grzechów i moralności, ale chcę poznać
                wyjaśnienie tej niesprawiedliwości o jakiej napisałem wcześniej.
                Z szukaniem odpowiedzi w biblii jest ten problem, że nie wszystkie jej fragmenty
                kościół interpretuje dosłownie, więc nie odpowie mi ona na pytanie jak kościół,
                albo zwykli wierzący ludzie, tłumaczą sobie moją wątpliwość.

                Napisałeś, że na karę zasługuje ktoś kto nie widzi dla siebie nadziei
                zbawienia. A co należy rozumieć przez zbawienie? Przecież jeśli ktoś urodził się
                w rodzinie hinduistów, to będzie wierzył w reinkarnację i prawdopodobnie myśl o
                tym, że istnieje coś takiego jak niebo chrześcijan (i zbawienie w
                chrześcijańskim sensie) w ogóle mu nie zaświta.
                Ale tak naprawdę chodzi mi o to że taka osoba najprawdopodobniej popełni "grzech
                ignorancji" o jakim napisałem wcześniej i będzie zadowolona tkwić w przekazanej
                jej przez rodziców religii. Czy zostanie przez to ukarana, w chwili gdy
                analogiczna osoba urodzona w rodzinie chrześcijańskiej nie musi się starać aby
                uwierzyć w zbawienie, bo wiara ta zostanie jej wpojona w dzieciństwie?
                • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 05.09.07, 13:49
                  facet123 napisał:

                  > A co jeśli ktoś nie wierzy, albo wyznaje inną religię, ale nie dopuszcza się
                  > grzechów
                  To jest trudna sprawa, bo nawet niebiosa nie są czyste przed Bogiem. Można
                  jednak mieć nadzieję, że Bóg w jakiś sposób znajduje sposób na odpuszczenie
                  niewierzącym grzechów.

                  W ogóle czym jest grzech?
                  Jest to świadome i dobrowalne uczynienie zła.
                  www.newadvent.org/cathen/14004b.htm
                  Przecież różne religie różne czyny
                  > kwalifikują jako grzech.
                  Ale nie wszystkie słusznie.

                  Ale za grzech
                  > uważa się też bardzo wiele czynów które nie czynią drugiej osobie krzywdy jak
                  > antykoncepcja, albo praktykowanie homoseksualizmu,
                  Kto podejmuje zło moralne we dwoje, krzywdzi siebie i partnera.

                  czy wreszcie po prostu
                  > odstąpienie od wiary w boga
                  Czemu używasz małej litery? Krzydzi się w ten sposób samego siebie.

                  A co należy rozumieć przez zbawienie?
                  www.newadvent.org/cathen/13407a.htm
                  > Z szukaniem odpowiedzi w biblii jest ten problem, że nie wszystkie jej fragment
                  > y
                  > kościół interpretuje dosłownie, więc nie odpowie mi ona na pytanie jak kościół,
                  > albo zwykli wierzący ludzie, tłumaczą sobie moją wątpliwość.
                  Dlatego potrzebne są objaśnienia w Biblii.
                  • facet123 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 07.09.07, 14:25
                    > W ogóle czym jest grzech?
                    > Jest to świadome i dobrowalne uczynienie zła.

                    Homoseksualizm, albo odejście od boga - to przykłady czynów które nie czynią
                    nikomu krzywdy (zła) i mimo tego są uznane przez większość religii za grzechy.
                    Dlaczego?

                    > > Przecież różne religie różne czyny
                    > > kwalifikują jako grzech.
                    > Ale nie wszystkie słusznie.

                    A skąd wiadomo które robią to słusznie, a które nie?


                    > Czemu używasz małej litery? Krzywdzi się w ten sposób samego
                    > siebie.

                    Bóg to dla mnie nazwa pewnego pojęcia (jak nauka, wiedza, miłość) a nie osoby.
                    Dlatego piszę to słowo z małej litery, tak samo jak terminy określające inne
                    pojęcia. Gdy zwracam się do osób albo do rozmówcy to używam wielkiej litery.

                    • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 07.09.07, 15:23
                      facet123 napisał:

                      > > W ogóle czym jest grzech?
                      > > Jest to świadome i dobrowalne uczynienie zła.>
                      > Homoseksualizm, albo odejście od boga - to przykłady czynów które nie czynią
                      > nikomu krzywdy (zła) i mimo tego są uznane przez większość religii za grzechy.
                      Uprawianie homoseksualizmu krzywdzi samcyh uprawiających, odejście od Boga
                      szkodzi samemu odchodzącemu. Poza tym kto się tego dopuszcza, umiera duchowo i
                      przez to szkodzi całemu społeczeństwu.
                      > Dlaczego?
                      >
                      > A skąd wiadomo które robią to słusznie, a które nie?
                      Wiadomo na podstawie znaku Jonasza, czyli zmartwychwstania Chrystusa.>

                      > Bóg to dla mnie nazwa pewnego pojęcia (jak nauka, wiedza, miłość) a nie osoby.
                      Ale dla chrześcijan Bóg jest osobą, więc jeżeli piszesz, że ich Boga nie ma,
                      powinieneś używać dużej litery.
              • facet123 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 05.09.07, 13:12
                Znalazłem o który fragment ci chodziło:

                10 A bezbożni poniosą karę stosownie do zamysłów,
                bo wzgardzili sprawiedliwym i odstąpili od Pana:
                11 nieszczęsny bowiem, kto mądrością gardzi i karnością.
                Nadzieje ich płonne, wysiłki bezowocne,
                bezużyteczne ich dzieła.

                Nie odpowiada to jednak na poje pytanie - dlaczego "mądrzy" muszą być tylko
                ludzie z poza środowisk chrześcijańskich, to znaczy ci którzy muszą wykazać
                wielką siłę ducha i samozaparcia aby wyrwać się z religii w której ich wychowano
                (i która wedle pisma jest fałszywa), a ktoś kto się urodzi w środowisku
                chrześcijańskim jest z tego zwolniony?
                Inne religie również mają swoich mędrców i swoje wzorce które uważają za mądre.
                Nawet ktoś bardzo ceniący mądrość jeśli urodzi się w otoczeniu mędrców innej
                religii będzie miał problem z tym by uwierzyć chrześcijanom, a nie swoim rodzicom.

                Widzę też pewną sprzeczność tego fragmentu z kazaniem na górze : "Błogosławieni
                ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. " - z tego cytatu
                wynika, że mądrość nie jest wcale konieczna do zbawienia, a nawet zbytnia
                pewność siebie w formułowaniu rozumowych wniosków może być postrzegana jako
                niewłaściwa z punktu widzenia wiary (raczej należy pokornie wierzyć, niż
                samodzielnie dociekać jak działa świat) - tak zawsze rozumiałem ten fragment.
                • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 05.09.07, 13:54
                  facet123 napisał:

                  > Znalazłem o który fragment ci chodziło:>
                  > 10 A bezbożni poniosą karę stosownie do zamysłów,
                  > bo wzgardzili sprawiedliwym i odstąpili od Pana:
                  > 11 nieszczęsny bowiem, kto mądrością gardzi i karnością.
                  > Nadzieje ich płonne, wysiłki bezowocne,
                  > bezużyteczne ich dzieła.
                  Nie chodziło mi tylko o to, ale niech będzie.
                  >
                  > Nie odpowiada to jednak na poje pytanie - dlaczego "mądrzy" muszą być tylko
                  > ludzie z poza środowisk chrześcijańskich, to znaczy ci którzy muszą wykazać
                  > wielką siłę ducha i samozaparcia aby wyrwać się z religii w której ich wychowan
                  > o
                  Nie muszą. Mogą być zabawienie, jeżeli nie bez Bożej pomocy będą starali się
                  wieść życie uczciwe.

                  > Inne religie również mają swoich mędrców i swoje wzorce które uważają za mądre.
                  Przecież w Księdze Mądrości nie chodzi o wyznawców innych religii, ale o
                  ateistów. "Myśl jak iskierka z uderzeń serca naszego."

                  > Widzę też pewną sprzeczność tego fragmentu z kazaniem na górze : "Błogosławieni
                  > ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. " - z tego cytatu
                  > wynika, że mądrość nie jest wcale konieczna do zbawienia,
                  Bycie ubogim w duchu polega na czym innym - na nie pokładaniu ufności w
                  bogactwach i na nieprzywiązywaniu się do nich.

                  a nawet zbytnia
                  > pewność siebie w formułowaniu rozumowych wniosków może być postrzegana jako
                  > niewłaściwa z punktu widzenia wiary (raczej należy pokornie wierzyć, niż
                  > samodzielnie dociekać jak działa świat)
                  A kto twierdzi, że nie nalezy samodzielnie dociekać, jak działa świat?
                  • facet123 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 06.09.07, 10:54
                    > Nie muszą. Mogą być zabawienie, jeżeli nie bez Bożej pomocy będą
                    > starali się wieść życie uczciwe.

                    A jeśli ateista stara się wieźć życie uczciwe?

                    > Przecież w Księdze Mądrości nie chodzi o wyznawców w innych religii
                    > ,ale o ateistów. "Myśl jak iskierka z uderzeń serca naszego."

                    Czy twierdzisz, że każda religia przybliża do zbawienia bardziej niż ateizm?
                    Nawet prymitywne wierzenia afrykańskie które nakazują okaleczać dzieci i
                    mordować wrogów? Wedle ich zasad mordowanie członka innego plemienia jest uczciwe.

                    > A kto twierdzi, że nie nalezy samodzielnie dociekać, jak działa
                    > świat?

                    Większość ludzi religijnych odrzuca naukę, gdy stwierdza ona niezgodność
                    rzeczywistości ze słowem biblii. Tak było z Kopernikiem i Darwinem. Istnieje
                    bardzo dużo środowisk mocno religijnych, które twierdzą, że nauka może zagrozić
                    pozycji religii, albo próbują narzucić nauce przekonania religijne (kreacjonizm).


                    • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 06.09.07, 15:44
                      facet123 napisał:

                      > > Nie muszą. Mogą być zabawienie, jeżeli nie bez Bożej pomocy będą
                      > > starali się wieść życie uczciwe.>
                      > A jeśli ateista stara się wieźć życie uczciwe?
                      Może być zbawiony, ale trzeba podkreślić, że potrzebna jest pomoc - łaska Boga.
                      >
                      > Czy twierdzisz, że każda religia przybliża do zbawienia bardziej niż ateizm?
                      No nie iwem.

                      > Nawet prymitywne wierzenia afrykańskie które nakazują okaleczać dzieci i
                      > mordować wrogów? Wedle ich zasad mordowanie członka innego plemienia jest uczciwe.
                      Cóż, wielu ateistów akceptuje aborcję.
                      >
                      > Większość ludzi religijnych odrzuca naukę, gdy stwierdza ona niezgodność
                      > rzeczywistości ze słowem biblii.
                      Skąd ta pewność, że większość?

                      > Istnieje
                      > bardzo dużo środowisk mocno religijnych, które twierdzą, że nauka może zagrozić
                      > pozycji religii, albo próbują narzucić nauce przekonania religijne (kreacjonizm
                      > ).
                      Niestety.
    • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 17.07.07, 08:39
      donkichol napisał:

      > Czy nigdy nie zastanawiałeś się, czemu wierzysz w tę religię, a nie w
      > inną? Czy wierzyłbyś w to samo, gdybyś urodził się w strefie wpływów innego
      > Kościoła i gdyby Twoi rodzice wyznawali inną wiarę?? Oczywiście sam przyznasz,
      > że nie!
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_02.htm
      >
      > Kto uwierzy, że Najdoskonalsza Inteligencja posyła ludzi na WIECZNE
      > potępienie za ledwie KILKADZIESIĄT lat złego życia,
      Każdy grzech jest wystąpieniem przeciwko nieskończonemu autorytetowi Boga.
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_19.htm
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_25.htm
      albo wymaga by go czcić,
      > odprawiając różne obrzędy i klepiąc formułki w świątyniach?
      A dlaczego według ciebie przeciwstawia się to cechom Boga?
      >
      > Ludzie, którzy samodzielnie szukają Prawdy o świecie,
      Jezus jest prawdą.
      • donkichol Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 25.07.07, 23:08
        > www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_02.htm

        cytat z mateusz.pl :
        > Skąd ja mogę mieć pewność, że chrześcijaństwo jest prawdziwe?
        > Przecież to przypadek sprawił, że urodziłem się katolikiem.
        > Gdybym się urodził buddystą, byłbym przekonany, że buddyzm jest prawdziwy.

        Już samo istnienie takich pojęć "urodzić się katolikiem/buddystą" mówi samo za
        siebie...

        Wg tego tekstu wszystkie religie składają się na duchowe bogactwo ludzkości,
        czyli pewnie wszystkie religie mówią o tym samym, choć w inny sposób. To
        niestety wygodne kłamstwo. Religie są wzajemnie sprzeczne: w końcu albo jest
        niebo i piekło, albo reinkarnacja.
        Dlaczego więc mam wierzyć w dogmaty lokalnej religii, skoro gdzie indziej
        wierzyłbym w coś przeciwnego?

        Bo wiara to nie tylko WSKAZÓWKI ŻYCIOWE, WARTOŚCI MORALNE (zresztą one też
        bywają sprzeczne w różnych religiach). To także DOGMATY, "PRAWDY OBJAWIONE". A
        jeśli wierzysz w dogmaty swojej religii, zamykasz się na inne religie i punkty
        widzenia.

        Wg autora tekstu chrześcijaństwo jest najlepsze, bo miało Boga na ziemi, Jezusa
        Chrystusa. To że był on wcieleniem Boga ustalono metodą głosowania dopiero na I
        soborze w 325 r. Wcześniej opinie były różne. Teraz opinia jest jedna, widocznie
        wierzący...dostosowali swoje odczucia do głosowania.

        Równie dobrze można powiedzieć, że wiara iż jakiś człowiek był wcieleniem samego
        Boga (który sam siebie skazał na męki, by odkupić ludzi od własnego potępienia)
        jest największą SŁABOŚCIĄ chrześcijaństwa. Byłoby bardziej przekonujące uznać go
        za proroka.

        z mateusz.pl :
        > Jest On Zbawicielem nie tylko tych narodów, którym udało się utworzyć
        > chrześcijańską kulturę, On naprawdę odkupił wszystkie narody
        > i wszystkich ludzi.

        Jeśli Jacek Salij z mateusz.pl urodziłby się buddystą, napisałby zamiast tego
        np.: "każdy człowiek ma w sobie Naturę Buddy". I udowadniałby, że to buddyzm
        jest najlepszą religią. Tylko wtedy miałby lepsze argumenty. Choćby taki, że
        buddyzm, zamiast listy "prawd" do wierzenia, nakazów i zakazów, zachęca ludzi do
        szukania Prawdy na własną rękę, dostarczając tylko metody. Nie obraża też
        zdrowego rozsądku i naszej wewnętrznej intuicji infantylnymi i okrutnymi
        wyobrażeniami Boga, jakie prezentuje judaizm i chrześcijaństwo.
        • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 26.07.07, 09:35
          donkichol napisał:

          > > www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_02.htm
          >
          > cytat z mateusz.pl :
          > > Skąd ja mogę mieć pewność, że chrześcijaństwo jest prawdziwe?
          > > Przecież to przypadek sprawił, że urodziłem się katolikiem.
          > > Gdybym się urodził buddystą, byłbym przekonany, że buddyzm jest prawdziwy
          > .
          >
          > Już samo istnienie takich pojęć "urodzić się katolikiem/buddystą" mówi samo za
          > siebie...
          To nie są słowa o. Salija, ale kogoś, kto do niego pisał i dlatego nie
          odzwierciedlają nauczania Kościoła.
          >
          > Wg tego tekstu wszystkie religie składają się na duchowe bogactwo ludzkości,
          > czyli pewnie wszystkie religie mówią o tym samym, choć w inny sposób.
          Z innych tekstów o. Salija wynika coś przeciwnego niż to, co napisałeś po słowie
          "pewnie".

          > Dlaczego więc mam wierzyć w dogmaty lokalnej religii, skoro gdzie indziej
          > wierzyłbym w coś przeciwnego?
          O prawdziwości wiary chrześcijańskiej swiadczy zmartwychwstanie Chrystusa.
          >

          > Wg autora tekstu chrześcijaństwo jest najlepsze, bo miało Boga na ziemi, Jezusa
          > Chrystusa. To że był on wcieleniem Boga
          Pomyliłeś pojęcia.

          ustalono metodą głosowania dopiero na I
          > soborze w 325 r.
          Przecież w Ewangelii jest napisane "Ja i Ojciec jedno jestesmy".

          Wcześniej opinie były różne. Teraz opinia jest jedna, widoczni
          > e
          > wierzący...dostosowali swoje odczucia do głosowania.
          Nad słusznością głosowania czuwał Duch Święty.
          >
          > Równie dobrze można powiedzieć, że wiara iż jakiś człowiek był wcieleniem
          samego Boga
          Znowu mylisz pojęcia.

          (który sam siebie skazał na męki,
          Nie skazał się, tylko je przyjął·

          > Jeśli Jacek Salij z mateusz.pl urodziłby się buddystą, napisałby zamiast tego
          > np.: "każdy człowiek ma w sobie Naturę Buddy".
          Ale nie miałby racji.

          > Choćby taki, że
          > buddyzm, zamiast listy "prawd" do wierzenia, nakazów i zakazów, zachęca ludzi
          do szukania Prawdy na własną rękę, dostarczając tylko metody. Nie obraża też
          > zdrowego rozsądku
          Teoria względności i mechanika kwantowa też obrażają zdrowy rozsądek.

          i naszej wewnętrznej intuicji infantylnymi i okrutnymi
          > wyobrażeniami Boga, jakie prezentuje judaizm i chrześcijaństwo.

          A co jest infantylnego i okrutnego w chrześcijańskich wyobrażeniach Boga?
    • yazonisyn Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 27.07.07, 07:30
      Arcyś ostatnie wypowiedzi Donkichola o Mojżeszu chyba należałoby uznać za
      naruszenie zasad tego forum?
      • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 27.07.07, 08:53
        yazonisyn napisał:

        > Arcyś ostatnie wypowiedzi Donkichola o Mojżeszu chyba należałoby uznać za
        > naruszenie zasad tego forum?
        Dlaczego?
        • yazonisyn Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 27.07.07, 12:15
          Pozostawienie "dziewice na ruchanie" przez Mojżesza- cóż kiedyś za
          mniejsze "odstępstwa" językowe dawałeś zakaz pisania na forum, :-)))
          • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 28.07.07, 09:05
            Dobrze, usunąłem to.
    • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 27.07.07, 08:53
      donkichol napisał:

      > Wiem, ale odzwierciedlają smutną prawdę. Mówi się "katolickie dziecko",
      > "muzułmańskie dziecko", tak jakby dziecko mogło mieć już ukształtowany
      światopogląd.
      A kto tak mówi?
      >
      > Zmartwychwstanie to też element wiary - nie ma na to żadnych dowodów.
      Dowody to świadectwo uczniów, którzy Go widzieli i za to oddali życie.

      Zresztą nie ma dowodów nawet na istnienie Jezusa,
      Jeżeli zmartwychwstał, to znaczy, że istnieje.

      a jeśli istniał, nie wiadomo dokładnie co mówił i czynił.
      Wiadomo - z nauczania Kościoła.

      > Możemy przypuszczać, że wiara jest prawdziwa, jeśli jest zgodna z tym co
      > widzimy na zewnątrz i co przeczuwamy wewnątrz.
      Ale nasze odczucia są zniekształcone przez grzechy.

      W moim odczuciu chrześcijaństwo
      > takie nie jest - dlatego musi się opierać na starych księgach i
      > wielowiekowej,wymuszanej siłą tradycji.
      Przeceiż teraz nie wymusza sie niczego siłą.
      >
      > Druga sprawa: wiele dogmatów "prawd", zakazów i nakazów nie pochodzi od
      > Chrystusa, lecz wymyślił je później Kościół.
      "Cokolwiek zwiążecie na ziemi, to będzie związane w niebie."

      Jeszcze nie tak dawno grzechem był
      > o
      > zjeść w piątek mięso, teraz czary-mary i grzechu nie ma.
      Możesz rozszerzyć ten temat?

      > > Przecież w Ewangelii jest napisane "Ja i Ojciec jedno jestesmy".>
      > Może uważał, że wszyscy jesteśmy cząstkami Boga, "dziećmi bożymi", a że czuł
      się szczególnie blisko związany z Bogiem, więc mówił głównie o sobie jako "Synu
      Bożym"?
      Powiedział to, co zacytowałem powyżej. A o sobie mówił głównie jako o Synu
      Człowieczym (aluzja do księgi Daniela).
      >
      > Skazał się, bo jako Bóg sam je sobie wymyślił.
      Te meki wymyslili ludzie.
      >
      > > > Jeśli Jacek Salij z mateusz.pl urodziłby się buddystą, napisałby za
      > miast
      > > > tego np.: "każdy człowiek ma w sobie Naturę Buddy".
      > > Ale nie miałby racji.
      > Dlaczego?
      Bo to nieprawda. Człowiek ma naturę człowieka.
      >
      > > A co jest infantylnego i okrutnego w chrześcijańskich wyobrażeniach Boga?
      > Infantylne jest wyobrażanie sobie Boga tak jak ziemskiego króla, mstliwego i
      > wpadającego w gniew, mającego wszystkie słabości człowieka.
      To były wyobrażenia starożytnych Żydów.

      > Okrutny jest Bóg, który każe izraelitom wyrzynać do końca wrogie im plemiona,
      > mordować niewinnych łącznie ze starcami,dziećmi i kobietami.
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_14.htm
      • g0ldi Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 04.08.07, 10:48
        hmm... zawsze mnie denerwowal ten problem i choc bylo to trudne zbuntowalam sie
        przeciw mojej matce ktora jest zagorzala katoliczka (wyklnela mnie od
        wszystkich diablow) ale coz czlowiek dopoki nie znajdzie swojej drogi swoich
        przekonan pogladow i nie zaakceptuje siebie to tak naprawde wiele nie osiagnie
        a tak przynajmniej moze miec satysfakcje z tego kim jest - świadomie
        ukształtowaną jednostką
        • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 04.08.07, 15:21
          g0ldi napisała:

          > czlowiek dopoki nie znajdzie swojej drogi swoich
          > przekonan pogladow i nie zaakceptuje siebie
          Ważniejsze jest, czy akceptuje go Bóg.

          to tak naprawde wiele nie osiagnie
          "Wszystko moge w Tym, który mnie umacnia."

          > a tak przynajmniej moze miec satysfakcje z tego kim jest - świadomie
          > ukształtowaną jednostką
          Ale to nauka Kościoła jest prawdziwa.
          • g0ldi Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 06.08.07, 15:27
            Bóg akceptuje wszystkich ludzi nie dzieli ich nie wyroznia na lepszych czy
            gorszych i powinienes to wiedziec, w Bogu kazdy ma wsparcie zawsze, Bog nie
            odtraca nikogo. Ale istnieje wielu ludzi ktorzy nie potrafia sie pogodzic ze
            swoja natura z tym jacy sa co prowadzi do ich depresji zalaman psychicznych a
            nawet samobojstw co jak wiadomo jest uznane za jeden z najwiekszych grzechow.
            Człowiek może byc nawet bardzo wierzacy, ale tez trzeba przyznac ze jest istota
            spoleczna i gdy jest odtracony przez spoleczenstwo (co sie teraz czesto zdarza
            nawet z przyczyn religijnych), a nie ma sily w sobie na przeciwstawienie sie
            temu, to raczej ma marne szanse w zyciu. Religia nie ma tu wiele wspolnego. Tu
            raczej liczy sie wiara w swoje możliwosci. A nauka prawdziwa nie jest Kościoła,
            tylko Boga.
            • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 06.08.07, 16:04
              g0ldi napisała:

              > Bóg akceptuje wszystkich ludzi nie dzieli ich nie wyroznia na lepszych czy
              > gorszych
              Ale przecież On "za dobro wynagradza a za zło karze".

              i powinienes to wiedziec, w Bogu kazdy ma wsparcie zawsze, Bog nie
              > odtraca nikogo.
              Odtrąca tych, których potępia.

              > A nauka prawdziwa nie jest Kościoła, tylko Boga.
              "Kościół katolicki przez samego Boga został założony."
              • g0ldi Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 07.08.07, 14:27
                Weźmy np przypowieśc o synu marnotrawnym w której dokładnie jest
                ukazane ze gdy ktos zbladzi a przyzna sie do tego powroci i ukorzy
                sie to wtedy nie zostanie odrzucony. Bóg nigdy przed nikim nie
                zamyka drogi powrotu. I tylko On decyduje o losie czlowieka.
                Kościół natomiast miał byc początkowo wspólnota w której miano sie
                nawzajem wspierac przy tak trudnych czasach jakimi były
                prześladowania (i nie tylko). Miał byc miejscem spotkań, wspólnych
                kontemplacji, miejscem gdzie powstawały prawdziwe wiezi. Obecnie
                tego nie ma. Do to wiele domatów nie zostalo przekazanych przez
                Chrystusa lecz sa one ustanowione przez kolejne pokolenia.
                Pamietajmy tez o ciezszych czasach wypraw krzyzowych, palenia
                niewiernych na stosie, tego ze dawniej glowy papieskie nie stronily
                od uciech i grzeszkow. I zawsze na pierwszym miejscu powinien byc
                Bog a nie Kosciol
                • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 07.08.07, 16:51
                  g0ldi napisała:

                  > Weźmy np przypowieśc o synu marnotrawnym w której dokładnie jest
                  > ukazane ze gdy ktos zbladzi a przyzna sie do tego powroci i ukorzy
                  > sie to wtedy nie zostanie odrzucony. Bóg nigdy przed nikim nie
                  > zamyka drogi powrotu. I tylko On decyduje o losie czlowieka.
                  "Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie." "Komu grzechy
                  zatrzymacie, będą mu zatrzymane."

                  > Kościół natomiast miał byc początkowo wspólnota w której miano sie
                  > nawzajem wspierac przy tak trudnych czasach jakimi były
                  > prześladowania (i nie tylko).
                  To bardzo minimalistyczna wizja. Kosciół to mistyczne ciało Chrystusa i Jego
                  Oblubienica.

                  Miał byc miejscem spotkań, wspólnych
                  > kontemplacji, miejscem gdzie powstawały prawdziwe wiezi. Obecnie
                  > tego nie ma.
                  Uzasadnij, że nie ma.

                  Do to wiele domatów nie zostalo przekazanych przez
                  > Chrystusa lecz sa one ustanowione przez kolejne pokolenia.
                  Chrystus obiecał, że Duch Święty wszystko przypomni.

                  > Pamietajmy tez o ciezszych czasach wypraw krzyzowych, palenia
                  > niewiernych na stosie, tego ze dawniej glowy papieskie nie stronily
                  > od uciech i grzeszkow.
                  I co to ma do rzeczy?
                  • g0ldi Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 07.08.07, 19:25
                    facet wszystkiego sie czepiasz kazdy ma swoje przekonania i po
                    czesci trzeba je uszanowac a dyskusja tego typu mnie nie interesuje
                    • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 08.08.07, 08:27
                      g0ldi napisała:

                      > facet wszystkiego sie czepiasz kazdy ma swoje przekonania i po
                      > czesci trzeba je uszanowac a dyskusja tego typu mnie nie interesuje
                      Ważniejszy jest szacunek dla prawdy.
      • donkichol Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 06.08.07, 22:27
        > > Możemy przypuszczać, że wiara jest prawdziwa, jeśli jest zgodna z tym co
        > > widzimy na zewnątrz i co przeczuwamy wewnątrz.
        > Ale nasze odczucia są zniekształcone przez grzechy.

        Najbardziej widoczny jest fakt, że nasze odczucia są zniekształcone przez wpływ
        rodziców i środowiska, a szczególnie przez indoktrynację w dzieciństwie.

        > W moim odczuciu chrześcijaństwo
        > > takie nie jest - dlatego musi się opierać na starych księgach i
        > > wielowiekowej,wymuszanej siłą tradycji.
        > Przeceiż teraz nie wymusza sie niczego siłą.

        Teraz już nie trzeba. Teraz się wydaje, że coś co przetrwało tak długo, musi
        mieć w sobie prawdę. A subtelnie używa się też siły - używanie władzy
        państwowej, wprowadzenie religii do szkół, no i (szczególnie w Polsce) duża
        presja otoczenia.

        > "Cokolwiek zwiążecie na ziemi, to będzie związane w niebie."

        Czy Jezus powiedział tak o Kościele, który miał powstać w jego imieniu? Jeśli
        tak - sprytnie to wymyślili autorzy Nowego Testamentu, którzy sto lat po
        Chrystusie opisywali jego rzekome słowa, z zamiarem założenia nowej instytucji
        religijnej. Musieli umieścić w świętej księdze słowa, które legitymizowałyby
        działania instytucji jako przedstawicielstwa Boga na Ziemi.

        > Jeszcze nie tak dawno grzechem był
        > > o
        > > zjeść w piątek mięso, teraz czary-mary i grzechu nie ma.
        > Możesz rozszerzyć ten temat?

        Zniesiono ten grzech dopiero gdzieś w II połowie XX wieku, teraz jest to tylko
        "tradycja". A był to ponoć grzech śmiertelny.

        > To były wyobrażenia starożytnych Żydów.

        Ale przecież Biblia ma być Słowem Bożym, więc chyba przekazuje prawdy a nie
        wyobrażenia. Miliony ludzi do dziś wierzy we wszystko co mówi Biblia. Ma to
        konkretne skutki: kiedyś pozwalała uzasadnić każde okrucieństwo, 200 lat temu
        znajdowano w niej uzasadnienie niewolnictwa, dziś uzasadnia się nietolerancję
        dla homoseksualistów. Kiedyś wszyscy bezbożnicy, potem murzyni, dziś murzynów
        już nie wypada, zostali jeszcze geje. Jutro "niezmienny Kościół" stwierdzi że o
        gejach to też były tylko poglądy prymitywnych Żydów.

        Czemu trzymamy się niektórych nakazów Biblii zamiast wszystkich? Czemu nie
        zabijać tych, co pracują w szabat itp. - tak jak w moim poście "List otwarty do
        posła Niesiołowskiego" ?
        • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 07.08.07, 17:03
          donkichol napisał:

          > Najbardziej widoczny jest fakt, że nasze odczucia są zniekształcone przez wpływ
          > rodziców i środowiska, a szczególnie przez indoktrynację w dzieciństwie.
          To wytłumacz, dlaczego ja jestem religijny, a moi bracia - nie.
          >
          > Teraz już nie trzeba. Teraz się wydaje, że coś co przetrwało tak długo, musi
          > mieć w sobie prawdę. A subtelnie używa się też siły - używanie władzy
          > państwowej,
          Możesz rozwinąć ten temat?

          wprowadzenie religii do szkół,
          Przecież nie było przymusu.

          no i (szczególnie w Polsce) duża
          > presja otoczenia.
          Oj, nie taka duża. Ja ostatnio na wycieczce byłem namawiany, żeby się wybrać na
          wycieczke dwudniową w weekend i nie pójść do koscioła.
          >
          > > "Cokolwiek zwiążecie na ziemi, to będzie związane w niebie.">
          > Czy Jezus powiedział tak o Kościele, który miał powstać w jego imieniu?
          Tak.

          Jeśli
          > tak - sprytnie to wymyślili autorzy Nowego Testamentu, którzy sto lat po
          > Chrystusie opisywali jego rzekome słowa, z zamiarem założenia nowej instytucji
          > religijnej. Musieli umieścić w świętej księdze słowa, które legitymizowałyby
          > działania instytucji jako przedstawicielstwa Boga na Ziemi.
          Taki sposób myślenia, jak Twój, cechuje umysł nie oświecony wiarą. Kto jednak
          chce konsekwentnie wierzyć w Chrystusa i Chrystusowi, powinien ufac, że Jego
          nauczanie nie zostało zniekształcone.
          >

          > Zniesiono ten grzech dopiero gdzieś w II połowie XX wieku, teraz jest to tylko
          > "tradycja".
          Przecież nadal obowiązuje przykazanie koscielne "Posty nakazane zachowywac".

          > > To były wyobrażenia starożytnych Żydów.>
          > Ale przecież Biblia ma być Słowem Bożym, więc chyba przekazuje prawdy a nie
          > wyobrażenia.
          Sposób powstawania Pisma był teandryczny, to znaczy Bóg zezwalał natchnionym
          autorom na swobodę w wyborze formy literackiej.

          Miliony ludzi do dziś wierzy we wszystko co mówi Biblia. Ma to
          > konkretne skutki: kiedyś pozwalała uzasadnić każde okrucieństwo, 200 lat temu
          > znajdowano w niej uzasadnienie niewolnictwa,
          Niby jakie było to uzasadnienie niewolnictwa?

          dziś uzasadnia się nietolerancję
          > dla homoseksualistów.
          W interesie maluczkich, aby nie było zgorszenia.

          Kiedyś wszyscy bezbożnicy, potem murzyni, dziś murzynów
          > już nie wypada, zostali jeszcze geje. Jutro "niezmienny Kościół"
          A kto głosi, że niezmienny?

          stwierdzi że o
          > gejach
          Niby jakie stwierdzenia o gejach? Zacytuj je.

          to też były tylko poglądy prymitywnych Żydów.
          Święty Paweł nie był prymitywny.
          >
          > Czemu trzymamy się niektórych nakazów Biblii zamiast wszystkich?
          Bo tak naucza Kościół.

          Czemu nie
          > zabijać tych, co pracują w szabat itp.
          Bo Chrystus uczył, że:
          "Nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat jest dla człowieka."
          "Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień."
          • donkichol Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 23.08.07, 23:33
            > To wytłumacz, dlaczego ja jestem religijny, a moi bracia - nie.

            Jest dużo wyjątków, ale większość jest pod wpływem lokalnej religii. A przede
            wszystkim: wszędzie są ludzie zobojętniali na te sprawy, ale jeśli już ktoś jest
            religijny, to na ogół jest to religia jego rodziców, a w drugiej kolejności
            otoczenia!
            Ilu znasz muzułmanów w swoim otoczeniu? Są jacyś w twojej rodzinie? Twoim
            braciom wpojona religia zobojętniała, ale gdyby czuli że jej potrzebują, to na
            pewno nie wybraliby islamu.

            > > A subtelnie używa się też siły
            > > - używanie władzy państwowej
            > Możesz rozwinąć ten temat?

            1) Obrzędy jedynie słusznej religii wprowadza się jako część ceremonii
            państwowych - święcenie jakiegoś obiektu, msze, wieszanie krzyży - nawet w Sejmie...
            2) Wypowiedzi rządzących polityków
            3) Sponsorowanie Kościoła Kat.przez państwo (opłacanie katechetów, sponsorowanie
            katolickich uczelni, zwolnienia podatkowe i inne ukryte sposoby)
            4) Wprowadzenie religii do szkół, a nawet zwolnienie z lekcji kilka dni z rzędu
            i wychodzenie klasami na wspólne rekolekcje (!)

            > Przecież nadal obowiązuje przykazanie koscielne "Posty nakazane zachowywac".

            Czyli zjedzenie mięsa w piątek nadal jest grzechem? Zdaje się,że jeszcze w XX
            wieku było grzechem...ciężkim.

            > Sposób powstawania Pisma był teandryczny, to znaczy Bóg zezwalał natchnionym
            > autorom na swobodę w wyborze formy literackiej.

            Mi chodzi o treść, nie formę. Biblia mówi, że Bóg jest okrutny, mściwy i
            niesprawiedliwy.

            > Niby jakie było to uzasadnienie niewolnictwa?

            Tu jest jak Kościół bronił niewolnictwa i jakimi cytatami z Biblii się posługiwał:
            www.racjonalista.pl/kk.php/s,581/q,Chrystianizm.a.niewolnictwo
            www.racjonalista.pl/kk.php/s,2773/q,Kosciol.a.niewolnictwo
            > > Kiedyś wszyscy bezbożnicy, potem murzyni, dziś murzynów
            > > już nie wypada, zostali jeszcze geje. Jutro "niezmienny Kościół"
            > A kto głosi, że niezmienny?

            No to jeśli zmienia zdanie, to jak możemy bezkrytycznie kierować się jego
            "prawdami"?

            > > stwierdzi że o gejach
            > Niby jakie stwierdzenia o gejach? Zacytuj je.

            Cytaty z Biblii: pl.wikipedia.org/wiki/Religie_a_homoseksualizm
            Wg Wikipedii już teraz pojawiają się teolodzy, wg których Biblia nie potępia
            homoseksualistów. Tylko czekać, aż Kościół po raz kolejny zmieni nam dyspozycje,
            jak mamy myśleć.

            > > Czemu nie zabijać tych, co pracują w szabat itp.
            > Bo Chrystus uczył, że:
            > "Nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat jest dla człowieka."
            > "Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień."

            Czyli Bóg też zmienia zdanie.
            • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 24.08.07, 08:19
              donkichol napisał:

              > > To wytłumacz, dlaczego ja jestem religijny, a moi bracia - nie.
              >
              > Jest dużo wyjątków,
              Obawiam się, że to te wyjątki zaczynają stawać się rółniez w Polsce większością.

              > Ilu znasz muzułmanów w swoim otoczeniu? Są jacyś w twojej rodzinie? Twoim
              > braciom wpojona religia zobojętniała, ale gdyby czuli że jej potrzebują, to na
              > pewno nie wybraliby islamu.
              No i dobrze.
              >
              > 1) Obrzędy jedynie słusznej religii wprowadza się jako część ceremonii
              > państwowych - święcenie jakiegoś obiektu, msze, wieszanie krzyży - nawet w Sejm
              > ie...
              To ma byc subtelnie?

              > 2) Wypowiedzi rządzących polityków
              Na przykład jakie?

              > 3) Sponsorowanie Kościoła Kat.przez państwo (opłacanie katechetów, sponsorowani
              > e
              > katolickich uczelni, zwolnienia podatkowe i inne ukryte sposoby)
              A co ma to wspólnego z wymuszaniem religijności?

              > 4) Wprowadzenie religii do szkół, a nawet zwolnienie z lekcji kilka dni z rzędu
              > i wychodzenie klasami na wspólne rekolekcje (!)
              Jak wyżej.
              >
              > Czyli zjedzenie mięsa w piątek nadal jest grzechem?
              Tak.

              > Mi chodzi o treść, nie formę. Biblia mówi, że Bóg jest okrutny, mściwy i
              > niesprawiedliwy.
              To powierzchowna interpretacja.
              >
              > > Niby jakie było to uzasadnienie niewolnictwa?>
              > Tu jest jak Kościół bronił niewolnictwa i jakimi cytatami z Biblii się posługiw
              > ał:
              > www.racjonalista.pl/kk.php/s,581/q,Chrystianizm.a.niewolnictwo
              > www.racjonalista.pl/kk.php/s,2773/q,Kosciol.a.niewolnictwo
              Zaglądnę tam, kiedy będę miał wiecej czasu.

              > > > Kiedyś wszyscy bezbożnicy, potem murzyni, dziś murzynów
              > > > już nie wypada, zostali jeszcze geje. Jutro "niezmienny Kościół"
              > > A kto głosi, że niezmienny?>
              > No to jeśli zmienia zdanie,
              No i nie napisałeś, kto głosi, że niezmienny.

              to jak możemy bezkrytycznie kierować się jego "prawdami"?
              A kto pisze o bezkrytyczności?
              >
              > > > stwierdzi że o gejach
              > > Niby jakie stwierdzenia o gejach? Zacytuj je.>
              > Cytaty z Biblii: pl.wikipedia.org/wiki/Religie_a_homoseksualizm
              Wejdę tam, jak bedę miał wiecej czasu.

              > Wg Wikipedii już teraz pojawiają się teolodzy, wg których Biblia nie potępia
              > homoseksualistów. Tylko czekać, aż Kościół po raz kolejny zmieni nam dyspozycje
              > ,jak mamy myśleć.
              To nie jest potępienie homoseksualistów, ale ich praktyk. A ja uwazam, że
              Kościół nie zmieni zdania w tej sprawie, bo potępienie homoseksualizmu jest
              wyraźnie sformułowane w Liście do Rzymian.
              >
              > > > Czemu nie zabijać tych, co pracują w szabat itp.
              > > Bo Chrystus uczył, że:
              > > "Nie człowiek jest dla szabatu, ale szabat jest dla człowieka."
              > > "Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień.">
              > Czyli Bóg też zmienia zdanie
              Niby czemu? Po prostu Bóg dał bardziej rygorystyczne prawo w Starym Testamencie,
              bo innego języka ludzie by nie zrozumieli.
            • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 24.08.07, 12:24
              donkichol napisał:

              > Tu jest jak Kościół bronił niewolnictwa i jakimi cytatami z Biblii się posługiw
              > ał:
              > www.racjonalista.pl/kk.php/s,581/q,Chrystianizm.a.niewolnictwo
              Cesarz Konstanty to nie urzędnik Kościoła a księgi, które są tu wymienione, nie
              należą do kanonu Pisma Świętego.

              > www.racjonalista.pl/kk.php/s,2773/q,Kosciol.a.niewolnictwo
              Święty Augustyn nie był nieomylny i nie prezentował oficjalnego Kościoła. Święty
              Paweł po prostu wyżej stawiał troskę o zbawienie nad sprawy polityczne.
            • z2006 Re: Szukasz Prawdy czy kopiujesz religię od rodzi 24.08.07, 12:31
              donkichol napisał:

              > Cytaty z Biblii: pl.wikipedia.org/wiki/Religie_a_homoseksualizm
              > Wg Wikipedii już teraz pojawiają się teolodzy, wg których Biblia nie potępia
              > homoseksualistów.
              Przecież w tym artykule z Wikipedii jest napisane, że to tylko spekulacje
              liberalnych teologów.
          • heterofob2 Biblia nie potępia gejów!!! 25.08.07, 07:50
            Ba, nigdzie słowo gej" w biblii nie pada!
            • z2006 Re: Biblia nie potępia gejów!!! 25.08.07, 08:29
              To nic, że nie pada. Wystarczy odpowiedni fragment Listu do Rzymian.
    • ell.a A Ty? 24.08.07, 10:53
      pzdr.
      ell.a
      • avchdega-27 Re: A Ty? 24.08.07, 16:33
        Wygląda na to, że nasz kolega „wzniósł się nad poziomy“ (po schodach „wieży
        Babel“ Racjonalisty?) i „przejrzał na oczy“. Obserwując z wysokości religine
        ludzkie mrówki, nagle zrozumiał bezsens ich „odziedziczonych po rodzicach“
        starań o zbawienie duszy, w którch tyle różnorodności, tyle „sprzeczności“
        (niebo, piekło reinkarnacja, nirvana, raj, hurysy itp.)...

        Nie zauważył, że aby poznać Boga, nie musimy budować wież, bo zwykle wraz z
        oddalaniem się od ziemi, przestajemy spoglądać w niebo, a całą uwagę skupiamy na
        znajdujących się w dole, coraz mniej rozpoznawalnych ludzkich „mrówkach“...

        Upojeni coraz większą perspektywą, szerszym horyzontem, przestajemy dostrzegać
        poszczególnego człowieka (oglądanego przecież z góry) z jego tęsknotami,
        obawami, jego pragnieniami i jego nadzieją.

        Z „wieży Babel“ Racjonalisty nie można wierzącemu człowiekowi spojrzeć w twarz,
        nie można z nim porozmawiać, zatraca się wspólny język.

        Zostaje jedynie „szersze spojrzenie“ ułatwiające niesprawiedliwe uogólnienia i
        aroganckie insynuacje...

        A.
        • donkichol Re: A Ty? 04.09.07, 23:58
          > Nie zauważył, że aby poznać Boga, nie musimy budować wież

          To wy budujecie wieże z dogmatów, teologicznych dziwactw itp., zamiast zobaczyć
          świat takim, jakim jest.

          "Między uczniami wywiązała się zażarta polemika na temat tego,
          które zadanie uznać za najtrudniejsze:
          zamknąć w Piśmie, co Bóg objawił;
          zrozumieć to, co w Piśmie Bóg objawił;
          czy wyjaśnić Pismo innym, zrozumiawszy go wcześniej.
          Zapytany o to, Mistrz odpowiedział:
          - Znam jeszcze jedno zadanie, o wiele trudniejsze niż te trzy.
          - Cóż to takiego ?
          - Starać się, żebyście wy, cymbały, zobaczyli rzeczywistość taką, jaka jest."

          (Anthony de Mello SJ - "Minuta Mądrości",tłum. ks.Bogusław Steczek SJ)

          > przestajemy dostrzegać
          > poszczególnego człowieka (oglądanego przecież z góry) z jego tęsknotami,
          > obawami, jego pragnieniami i jego nadzieją.

          Ale ja nie rozmawiam o przeżyciach emocjonalnych, tylko o czystych faktach.
          Religia to nie tylko emocje, przeżywanie mistycznych uniesień, to też niestety
          wiara w konkretne dogmaty, walka z własnym rozumem, zniewolenie, posłuszeństwo.
          Jestem zwolennikiem rozwoju duchowego i szukania prawdy o świecie zamiast
          samookłamywania i samoograniczania się.
          • taliskerr Re: A Ty? 05.09.07, 00:36
            donkichol napisał:

            > > Nie zauważył, że aby poznać Boga, nie musimy budować wież
            >
            > To wy budujecie wieże z dogmatów, teologicznych dziwactw itp.,
            zamiast zobaczyć
            > świat takim, jakim jest.

            T. Dokicholu,
            czym i jaki jest świat? Co jest rzeczywiste, a co nie? Czy Twoje
            negatywne emocje są mniej realne od mojego pytania?
            >
            > "Między uczniami wywiązała się zażarta polemika na temat tego,
            > które zadanie uznać za najtrudniejsze:
            > zamknąć w Piśmie, co Bóg objawił;
            > zrozumieć to, co w Piśmie Bóg objawił;
            > czy wyjaśnić Pismo innym, zrozumiawszy go wcześniej.
            > Zapytany o to, Mistrz odpowiedział:
            > - Znam jeszcze jedno zadanie, o wiele trudniejsze niż te trzy.
            > - Cóż to takiego ?
            > - Starać się, żebyście wy, cymbały, zobaczyli rzeczywistość taką,
            jaka jest."
            >
            > (Anthony de Mello SJ - "Minuta Mądrości",tłum. ks.Bogusław
            Steczek SJ)
            >
            > > przestajemy dostrzegać
            > > poszczególnego człowieka (oglądanego przecież z góry) z jego
            tęsknotami,
            > > obawami, jego pragnieniami i jego nadzieją.
            >
            > Ale ja nie rozmawiam o przeżyciach emocjonalnych, tylko o
            czystych faktach.

            T. A co to jest fakt? Czy fakt, jakim jest Twoje pisanie an tym
            forum, jest podobne, tożsame, analogiczne na przykład do faktu
            prasowego? Czy kwark to taki sam fakt, jak emocja?


            > Religia to nie tylko emocje, przeżywanie mistycznych uniesień, to
            też niestety
            > wiara w konkretne dogmaty, walka z własnym rozumem, zniewolenie,
            posłuszeństwo.
            > Jestem zwolennikiem rozwoju duchowego i szukania prawdy o świecie
            zamiast
            > samookłamywania i samoograniczania się.

            T. Jak dokonujesz swoich poszukiwań? Czy tak, jak uczeń, który
            dowiedział się o istnieniu Kanta i pojechał do Królewca, czy jak
            ktoś odkrywający Amerykę po raz drugi, a moża jak ktoś, kto czy ta
            to, co napisali przed nim, by nie odkrywać Indii po raz drugi?

            Sporo w Twoich odpowiedział buntu, negatywnych (nie znaczy
            niszczących) emocji i walki z czymś, co nazwałbym dogmatem
            wiedzącego lepiej.

            Pozdrowienia,

            taliskerr
            • donkichol Re: A Ty? 10.09.07, 23:28
              > T. Dokicholu,
              > czym i jaki jest świat? Co jest rzeczywiste, a co nie?

              Nie wiemy jaki jest, musimy wyciągać wnioski z tego co obserwujemy na zewnątrz i
              z tego co czujemy wewnątrz. A nie z tego co mówi lokalna religia, jedna z
              tysięcy, które istnieją, istniały kiedyś, albo będą istnieć. Bo zawsze
              znajdzie się inna, która mówi coś przeciwnego.

              > Czy Twoje negatywne emocje są mniej realne od mojego pytania?

              Emocje są realne ale nie muszą mówić prawdy, łatwo nimi manipulować. Lubimy
              wierzyć w pierwszą lepszą mitologię, którą nam ktoś podsunął, bo daje nam to
              przyjemność. Mimo że protestuje rozum i wewnętrzne przeświadczenie.

              > T. A co to jest fakt? Czy fakt, jakim jest Twoje pisanie an tym
              > forum, jest podobne, tożsame, analogiczne na przykład do faktu
              > prasowego? Czy kwark to taki sam fakt, jak emocja?

              No cóż, dziś większość wiedzy czerpiemy z jakiś mediów, a nie z autopsji. Ale
              wszystko można sprawdzić. Ja "Racjonalistę" uważam za godnego zaufania.

              > T. Jak dokonujesz swoich poszukiwań?

              Trudno prowadzić jakieś wielkie poszukiwania, bo nie ma jak. O tych najbardziej
              podstawowych sprawach nie wiemy właściwie nic, czarna dziura... Kieruję się
              wewnętrznym przeczuciem, rozumem i tym co widzę wokół siebie. Owszem,
              chętnie słucham kogoś, kto ma bogatsze przemyślenia, silniejsze przeczucia, bo
              np.medytował. Jeśli jego gadanie ma sens, to być może ma rację. Ale jeśli
              opowiada historie przeczące mojemu rozumowi, intuicji i obserwacji, to nie mam
              powodu traktować tego poważnie.
              • z2006 Re: A Ty? 11.09.07, 08:18
                donkichol napisał:

                > Nie wiemy jaki jest, musimy wyciągać wnioski z tego co obserwujemy na zewnątrz
                > i
                > z tego co czujemy wewnątrz. A nie z tego co mówi lokalna religia, jedna z
                > tysięcy, które istnieją, istniały kiedyś, albo będą istnieć. Bo zawsze
                > znajdzie się inna, która mówi coś przeciwnego.
                (Kol 2,6-15)
                Jak przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie:
                zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w
                wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności. Baczcie, aby kto was nie zagarnął
                w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko
                tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. (...)
          • ell.a Re: A Ty? 05.09.07, 11:43
            > Jestem zwolennikiem rozwoju duchowego i szukania prawdy o świecie
            zamiast> samookłamywania i samoograniczania się.<

            Nie sądzisz, że poziom umysłu człowieka go ogranicza?
            No i czekam na odpowiedź, swoją postawę wypracowałeś sam czy
            przejąłeś od kogoś?
            Pzdr.
            ell.a
            • donkichol Re: A Ty? 10.09.07, 23:31
              > Nie sądzisz, że poziom umysłu człowieka go ogranicza?

              Jasne, ale co nam pozostaje?

              > No i czekam na odpowiedź, swoją postawę wypracowałeś sam czy
              > przejąłeś od kogoś?

              Sam. W dzieciństwie byłem wychowywany na katolika.
              • ell.a Re: A Ty? 11.09.07, 15:50
                > Jasne, ale co nam pozostaje?
                >
                Chodzi mi o to, że ateiści często powołują się na rozum jako
                argument przeciwko wierze. A przeciez sa takie rzeczy, które poza
                ograniczony ludzki umysł wykraczają.

                > Sam. W dzieciństwie byłem wychowywany na katolika.
                >
                Ja też nie podjęłam światopoglądu po rodzicach. Byłam wychowywana
                bez wiary a wręcz przeciwko wierze i Kościołowi.
                pzdr.
                ell.a
                • donkichol Re: A Ty? 28.09.07, 22:44
                  ell.a napisała:
                  > Chodzi mi o to, że ateiści często powołują się na rozum jako
                  > argument przeciwko wierze. A przeciez sa takie rzeczy, które poza
                  > ograniczony ludzki umysł wykraczają.

                  Tak, ale co możemy wtedy zrobić? Kierować się księgami stworzonymi przez ludzi
                  tak samo ograniczonych, wierząc że byli natchnieni przez Boga?
                  Możemy jedynie jak najszerzej otwierać umysł i intuicję i zastanawiać się, jaka
                  odpowiedź jest najbardziej prawdopodobna.

                  > Ja też nie podjęłam światopoglądu po rodzicach. Byłam wychowywana
                  > bez wiary a wręcz przeciwko wierze i Kościołowi.

                  Ale podjęłaś światopogląd od otoczenia (jeśli jesteś katoliczką).
              • avchdega-27 Re: A Ty? 11.09.07, 16:07
                donkichol napisał:

                > No i czekam na odpowiedź, swoją postawę wypracowałeś sam czy
                > > przejąłeś od kogoś?
                >
                > Sam. W dzieciństwie byłem wychowywany na katolika.
                >

                Mam z takim nieco butnym stwierdzeniem pewne problemy:)

                Oczywiście w którymś momencie życia, każdy dorosły człowiek sam sobie wyrabia
                własny światopogląd, bez względu na to „na kogo” został w domu rodzinnym
                wychowany, ale przecież jego wybór nie odbywa się w jakieś próżni informacyjnej,
                w której wybierający sam sobie wszystko sprawdza, udowadnia, wymyśla i dedukuje...

                Jeśli więc zdecydowałeś się na odrzucenie wiary w Boga w jej katolickim wydaniu,
                to stało się tak nie tylko – mam nadzieję – na przekór własnym rodzicom, ale pod
                wpływem _obcych_ argumentów (np. autorów różnych książek, dyskutantów,
                nauczycieli, filozofów, artysów, Racjonalisty – słowem od _innych_) , które to
                argumenty o absurdzie istnienia Boga ostatecznie Cię przekonały.

                Tak więc do niewiary zostałeś jednak _przekonany_ przez innych, chociaż w sposób
                dość – jak wyżej napisałem – butny sam sobie przypisujesz genialność Twojej
                niewiary, jako efektu dociekan Twego własnego rozumu...

                Najpierw zatem byli rodzice, a potem ci _inni_, twierdzący coś zupełnie przeciwnego.

                I o to chyba chodziło w pytaniu e.lli.

                A.

                • donkichol Re: A Ty? 11.09.07, 23:25
                  > Tak więc do niewiary zostałeś jednak _przekonany_ przez innych

                  No u mnie tak nie było. Przestałem chodzić do kościoła w wieku 15 lat, na
                  początku 1990 r. Dopiero zaczęło się zastępowanie poprzedniej jedynie słusznej
                  ideologii następną jedynie słuszną. Jeszcze nie było widać antyklerykalizmu.

                  Mój podziw dla świata i Inteligencji, która to wszystko przenika, był nie do
                  pogodzenia z archaicznym bóstwem, któremu poświęca się nudne msze, odklepywanie
                  pustych formułek, który wymaga bezmyślnego posłuszeństwa itd. Czułem w tym
                  fałsz, sztuczny patos, grozę i pokorę, zamiast logiki, radości życia i zachwytu
                  nad światem. Nielogiczne, sprzeczne z naturą zakazy mające pochodzić od Stwórcy
                  Logiki i Natury.

                  Ale gdybym został przekonany przez kogoś, to nic złego, o ile posłużyłby się
                  sensownymi argumentami, a nie grą na emocjach.

                  > chociaż w sposób dość – jak wyżej napisałem – butny sam sobie
                  > przypisujesz genialność Twojej
                  > niewiary, jako efektu dociekan Twego własnego rozumu...

                  To żadna genialność, wydawało mi się wtedy (jak i dziś), że to powinno być
                  oczywiste już dla każdego w tym wieku.
                  • avchdega-27 Odpowiedź Don Kicholowi (1) 12.09.07, 12:00
                    Na wstępie chciałbym podziękować, że mi w ogóle odpowiedziałeś, pomimo moich –
                    co tu dużo gadać – niezbyt przyjaznych wpisów, bo jest całkiem możliwe, że
                    wywiąże się między nami jakaś ciekawa dyskusja:)

                    Zanim odniosę się do Twojej wypowiedzi, pozwolę sobie na kilka zdań, które
                    stanowią niejako bardzo szerokie obramowanie moich, podkreślam to z naciskiem,
                    _moich_ własnych poglądów. Masz prawo się z nimi nie zgadzać; nie przedstawiam
                    ich w celu przekonania Cię o ich słuszności, ale w celu uświadomienia Ci, z kim
                    wdasz się w ewentualną dyskusję:)))

                    1. Otóż nie trudno udowodnić, że człowiek z natury swojej jest stworzeniem
                    religijnym. My chrześcijanie mówimy tu o tzw. „łasce wiary”, czyli o darze
                    otrzymanym od Stwórcy, który ukształtowując nas na swój obraz i podobieństwo
                    pragnie, abyś my Go poszukiwali, za Nim tęsknili, do Niego podążali... I tak się
                    rzeczywiście na przestrzeni dziejów ludzkości działo! Odkąd człowiek w swoim
                    rozwoju (procesie stworzenia) przekroczył ostatecznie granicę między kierującym
                    się jedynie instynktem zwierzęciem, a człowiekiem myślącym, natychmiast zaczął
                    poszukiwać Boga. Religijność ewoluowała naturalnie, od wierzeń bardzo
                    prymitywnych, aż do koncepcji i religii współczesnych, ludzkość rozwijała swą
                    wiarę, czasem cofała się w tym rozwoju, kluczyła, popełniała błędy – słowem
                    poszukiwała Boga właśnie, ale w sumie aż do dzisiejszych, niezwykle światłych i
                    technicznie zaawansowanych czasów _pozostała_ w swojej _przytłaczającej_
                    większości religijna! Mimo zdobyczy nauki, szalonego rozwoju techniki, mimo
                    sięgania do gwiazd, na świecie żyje zdecydowanie więcej ludzi wierzących niż
                    zdeklarowanych ateistów, a jeśli w grupie tych ostatnich wydzielić jeszcze
                    takich, którzy nie tylko _deklarują_ _się_ jako ateiści, ale są nimi
                    rzeczywiście i z głębokiego przekonania (nigdy nie mają wątpliwości co do
                    słuszności wybranego przez siebie światopoglądu), to w porównaniu z ludźmi
                    wierzącymi ich ilość jest niemalże śladowa, upoważniająca nawet do stwierdzenia,
                    że _prawie_ _wszyscy_ ludzie wierzą w Boga, a przynajmniej nie wykluczają
                    definitywnie istnienie jakiegoś rządzącego Wszechświatem Absolutu.


                    2. W związku z powyższym, zupełnie naturalnie nasuwa się natępny wniosek, a
                    mianowicie taki, że to nie religia, ale _ateizm_ jest czymś wtórnym, czymś, co
                    człowiek musiał sobie najpierw wykoncypować, „udowodnić”, do czego musiał sam
                    siebie przekonać... Inaczej rzecz ujmując, ateizm został wykoncypowany przez
                    człowieka _kiedyś_ _wierzącego_ i tak naprawdę obcy jest jego naturalnym
                    wewnętrznym dążeniom, tęsknotom i pragnieniom...

                    3. Nie jest prawdą, o czym usiłuje przekonać m.i. właśnie „Racjonalista”, jakoby
                    umyśle człowieka zachodził jakiś związek między „dorastaniem”, zarówno tym
                    fizycznym, jak i w sensie rozwoju umysłowego, a słabnięciem wiary w Boga, na
                    zasadzie, że im człowiek (ludzkość) starszy(a) i „mądrzejszy(a)”, tym łatwiej
                    dochodzi do „słusznego” wniosku, że wiara jest – jak to sam określiłeś:
                    „nielogiczna i sprzeczna z naturą”, bo staje się nie do pogodzenia z „radością z
                    życia i zachwytem nad światem”(?!). Gdyby tak było, to „problem” religii, jako
                    zagadnienie dotyczące jedynie tej „niedorozwiniętej umysłowo” szarej masy,
                    udałoby się ludziom „światłym” już dawno ostatecznie rozwiązać. Bo o kierunku
                    rozwoju ludzkości, o zmianach w mentalności człowieka i sposobie postrzegania
                    coraz lepiej poznawanej przez niego rzeczywistości _nigdy_ nie decydowały
                    „szare, ciemne masy”, ale jednostki wibitne, intelektualiści i myślicele...A
                    przecież nie muszę Ci chyba wymieniać przykładów wybitnych jednostek, którym
                    intelekt, ba – nawet sam geniusz! – nie przeszkadzał wierzyć w istnienie Boga;
                    powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie – wśród ludzi genialnych ,
                    ponadprzeciętnych umysłowo, fizyków, matemytaków, nie mówiąc już o filozofach
                    czy wielkich humanistach, rzadziej trafiali się (i trafiają!) ludzie w 100 %
                    przekonani do ateizmu w jego najbardziej radykalnej formie... Oczwiście wiara
                    uczonego antropologa, badającego szczątki Neandertalczyka, będzie inna (nie
                    mylić z lepszą!) niż pani Kazi Wiśniewskiej z rodziny Radia Maryja, ale
                    intelekt, zachwyt nad Wszechświatem i coraz lepsze poznawanie rządzących nim
                    praw, w żadnym wypadku nie wyklucza wiary w Boga, a często wręcz do Niego zbliża...
                    • avchdega-27 Re: Odpowiedź Don Kicholowi (2) 12.09.07, 12:01
                      To tyle tytułem wstępu. Teraz wracam do Twojej wypowiedzi.

                      > No u mnie tak nie było. Przestałem chodzić do kościoła w wieku 15 lat. (...)

                      > Mój podziw dla świata i Inteligencji, która to wszystko przenika, był nie do
                      pogodzenia z archaicznym bóstwem, któremu poświęca się nudne msze, odklepywanie
                      pustych formułek, który wymaga bezmyślnego posłuszeństwa itd. Czułem w tym
                      fałsz, sztuczny patos, grozę i pokorę, zamiast logiki, radości życia i zachwytu
                      nad światem. Nielogiczne, sprzeczne z naturą zakazy mające pochodzić od Stwórcy
                      Logiki i Natury.(...)

                      > To żadna genialność, wydawało mi się wtedy (jak i dziś), że to powinno być
                      oczywiste już dla każdego w tym wieku.

                      W wieku 15-stu lat prawie u każdego dochodzi do róznego rodzaju „kryzysów”, nie
                      tylko takich związanych z dotychczasową wiarą w Boga:)))

                      Człowiek zaczyna dorastać, powoli rozluźnia krępujące go więzy z tracącymi
                      autorytet rodzicami, poprzez zdobywane wykształcenie, lektury, dyskusje z
                      rówieśnikami, poprzez wpływy samodzielnie wybranych autorytetów, jak chociażby
                      lubiani nauczyciele, wychowawcy, czasem trenerzy klubowi, autorzy czytanych
                      książek, gwiazdy filmu czy muzyki itp., usamodzielnia się ostatecznie
                      intelektualnie... Zwykle już jako nastolatek bardzo szybko dochodzi do wniosku,
                      że „wszystko wie” i „wszystko zrozumiał”, a ponieważ faza młodzieńczego buntu
                      ułatwia radykalizm, zrywa po prostu z dotychczasowymi, narzucanymi przez innych
                      (głównie rodziców) poglądami i zaczyna podążać własną drogą.

                      Postawa buntu i zerwania z narzucanymi z góry poglądami, w okresie dorastania
                      sama w sobie nie jest oczywiście naganna, ba, powiedziałbym nawet, że
                      determinuje dalszy rozwój człowieka, ale utożsamianie jej z „logicznym” i
                      nieuchronnym porzuceniem wiary w Boga w wyniku – jak to ktoś bardzo trafnie
                      określił – „wzrastającego dysonansu między dinozaurami, a koncepcją biblijnego
                      Raju, między Neandertalczykiem , a Adamem”, jest nie tylko zupełnie
                      nieuzasadnione (bo wcale tak stać się nie musi!), ale wręcz krzywdzące dla tych
                      wszystkich, którzy w tym czasie właśnie się do Boga zbliżyli, odnaleźli Go...
                      Jest przecież zupełnie możliwe, że ktoś wzrastał w ateistycznej rodzinie, więc
                      jego „bunt” polegał będzie na gorączkowym poznawaniu innych koncepcji na życie,
                      innych „świato – poglądów”, co niejako automatycznie popchnie go w kierunku
                      religii, prawda?

                      Piszesz, że w porzucanej przez Ciebie „rodzicielskiej” koncepcji Boga (to bardzo
                      ważne, bo wychowanie religijne może być różne!) najbardziej przeszkadzały Ci
                      „fałsz, sztuczny patos, groza i pokora”, a brakowało „logiki, radości życia i
                      zachwytu nad światem”.
                      Czyli Ty dorastając tak właściwie nie odrzucałeś ideii Boga, ale formę w jakim
                      Ci Go przedstawiano. Nie przyszło Ci oczywiście na myśl, że być może Bóg jest
                      inny niż chcieliby tego rodzice, czy mało rozgarnięty ksiądz proboszcz, że
                      odmawiane „formułki” wcale nie muszą być „puste”, a msza nie musi być „nudna”,
                      że ktoś przedstawiający Boga groźnego, czyhającego jedynie na ludzkie
                      podknięcia, aby nas surowo ukarać, może się po prostu mylić, że warto byłoby się
                      w tej kwestii „doinformować”...

                      Nic w tym dziwnego, bo tak właśnie regauje sporo ludzi w tym wieku! Młodość
                      zwykle nie ma czasu na „poprawianie” przekazywanych treści, na korekturę
                      otrzymanych od rodziców koncepcji; o wiele prostsze wydaje się jej ich radykalne
                      i całkowite odrzucenie...

                      Szkopuł w tym, że poprzez to „radykalne zerwanie”, zwykle wylewa się „dziecko z
                      kąpielą” i wcale nie musi ono prowadzić do wewnętrznej równowagi i kojącego
                      przekonania o słuszności obranej drogi... Bardzo szybko może się bowiem okazać,
                      że ta przepięknie poukładana budowla nowych, „logicznych”, opartych na „radości
                      życia” i „szerokiej wiedzy”, przekonań, jest jedynie prozaiczną, niczego nie
                      wyjaśniającą „wieżą Babel”, albo chybotliwym „domkiem z kart”. Czasem wystarczy
                      jakieś życiowe niepowodzenie, jakaś tragedia czy zawód, jakieś zbyt długo
                      pozostawione bez odpowiedzi, dręczące wnętrze człowieka pytanie, aby ten domek
                      się zawalił, świat przestał być godny „zachwytu”, a życie pozbawione zostało nie
                      tylko „radości”, ale wręcz przestało mieć jakikolwiek sens (Nietsche) i to
                      _pomimo_ „wyzwalającego” umysł „uśmiercenia” Boga...

                      Sytuacja człowieka wierzącego jest w takim wypadku nieco inna i chyba jednak
                      warto się nad tym trochę zastanowić:)))

                      Pozdr.

                      A.
                      • donkichol Re: Odpowiedź Don Kicholowi (2) 28.09.07, 22:30
                        Zgadzam się, że religijność nie wzięła się z niczego, coś takiego mamy w sobie
                        od zawsze... To głębokie przeczucie zostaje niestety szybko przefiltrowane przez
                        lokalne wierzenia, wykorzystane przez instytucje religijne.

                        > Postawa buntu (...) utożsamianie jej z „logicznym i
                        > nieuchronnym porzuceniem wiary w Boga (...) jest nie tylko zupełnie
                        > nieuzasadnione (bo wcale tak stać się nie musi!), ale wręcz krzywdzące

                        Bunt nie musi prowadzić do niewiary w Boga, ale prowadzi do odrzucenia
                        narzuconych "autorytetów" i do samodzielnego myślenia. A to jest problem dla
                        Kościoła, który chce ustalać w co mamy wierzyć, zawsze pochwalał posłuszeństwo i
                        wszelki autorytaryzm.

                        > Jest przecież zupełnie możliwe, że ktoś wzrastał w ateistycznej rodzinie, więc
                        > jego „bunt” polegał będzie na gorączkowym poznawaniu innych
                        > koncepcji na życie,
                        > innych „świato – poglądów”, co niejako automatycznie popchnie
                        > go w kierunku religii, prawda?

                        Możliwe, wtedy przyczyny mogą być takie:

                        - dobrowolnie się zniewolił, bo tak jest wygodniej.

                        - poznał jakiegoś guru, potrafiącego wpływać na ludzi. Czyli znów porzucił
                        samodzielne myślenie i znalazł się pod czyimś wpływem.

                        - znalazł religię, która wydaje się rozsądna i jest zgodna z jego
                        przemyśleniami. Takich religii musi być niewiele, skoro znam tylko jedną - buddyzm.

                        To wszystko jest zupełnie prawdopodobne u dziecka ateistów, bez przemyślanych
                        poglądów.

                        Ale myślę, że kogoś, kto przemyślał swój ateizm lub niereligijność, trudno już
                        przekonać do religii (może z wyjątkiem ostatniej opcji).

                        > Nie przyszło Ci oczywiście na myśl, że być może Bóg jest
                        > inny niż chcieliby tego rodzice, czy mało rozgarnięty ksiądz proboszcz

                        Przyszło mi na myśl, ale mój Bóg był inny nie tylko od Boga miejscowego
                        proboszcza, same podstawy tej religii były dla mnie nie do przyjęcia.
                        Co bardziej inteligentni wierzący próbują te podstawowe założenia
                        "dointelektualizować", wytłumaczyć po swojemu, "pogłębić", ale to tylko sztuczne
                        komplikowanie i udziwnianie.

                        > Młodość
                        > zwykle nie ma czasu na „poprawianie” przekazywanych treści, na korekturę
                        > otrzymanych od rodziców koncepcji; o wiele prostsze wydaje się jej ich
                        radykalne i całkowite odrzucenie...

                        Bo tutaj niewiele wolno poprawiać, skoro wszystko jest objawione w Biblii, a jak
                        nie jest, to Kościół uprzejmie podpowie, co mamy myśleć. Chyba że na siłę
                        interpretować Biblię po swojemu, co jest mocno naciągane.

                        > Czasem wystarczy
                        > jakieś życiowe niepowodzenie, jakaś tragedia czy zawód, jakieś zbyt długo
                        > pozostawione bez odpowiedzi, dręczące wnętrze człowieka pytanie, aby ten domek
                        > się zawalił, świat przestał być godny „zachwytu”, a życie pozbawion
                        > e zostało nie
                        > tylko „radości”, ale wręcz przestało mieć jakikolwiek sens (Nietsch
                        > e) i to _pomimo_ „wyzwalającego” umysł „uśmiercenia” Boga...

                        Tak, religia bywa w takich chwilach wybawieniem, ale przecież ważniejsze jest
                        dążenie do prawdy niż przyjemny spokój samooszukującego się umysłu.
                        • z2006 Re: Odpowiedź Don Kicholowi (2) 29.09.07, 10:43
                          donkichol napisał:

                          A to jest problem dla
                          > Kościoła, który chce ustalać w co mamy wierzyć, zawsze pochwalał posłuszeństwo


                          Posłuszeństwo zachwalał św. Paweł, twierdząc, że przez posłuszeństwo Chrystusa
                          (do śmierci krzyzowej) uzyskaliśmy uwolnienie od skutków nieposłuszeństwa Adama.
                          > i
                          > wszelki autorytaryzm.
                          Szczególnie w Polsce w latach osiemidziesiątych. ;-)

                          > - poznał jakiegoś guru, potrafiącego wpływać na ludzi. Czyli znów porzucił
                          > samodzielne myślenie i znalazł się pod czyimś wpływem.
                          Czy ty nie próbujesz wpływać na ludzi?

                          > - znalazł religię, która wydaje się rozsądna
                          "Co jest głupotą u Boga, przerasta mądrością ludzi."

                          i jest zgodna z jego
                          > przemyśleniami. Takich religii musi być niewiele, skoro znam tylko jedną - budd
                          > yzm.
                          Skąd wiesz, co jest zgodne z przemysleniami innych?

                          > Bo tutaj niewiele wolno poprawiać, skoro wszystko jest objawione w Biblii, a ja
                          > k
                          > nie jest, to Kościół uprzejmie podpowie, co mamy myśleć.
                          Takie myślenie, jak twoje, jest mozliwe u ludzi, którzy nie uznali w Jezusie
                          Zbawiciela, który ustanowił Kosciół po to, żeby był depozytaruiszem prawdy.

                          > Tak, religia bywa w takich chwilach wybawieniem, ale przecież ważniejsze jest
                          > dążenie do prawdy niż przyjemny spokój samooszukującego się umysłu.
                          Jezus jest Prawdą.
                  • z2006 Re: A Ty? 12.09.07, 16:16
                    donkichol napisał:

                    nudne msze,
                    Miłość zabezpiecza przed nudą.

                    odklepywanie
                    > pustych formułek,
                    One nie są puste.

                    który wymaga bezmyślnego posłuszeństwa itd.
                    Niby czemu bezmyślnego?
                    • donkichol Re: A Ty? 28.09.07, 22:33
                      > który wymaga bezmyślnego posłuszeństwa itd.
                      > Niby czemu bezmyślnego?

                      Bo myślisz tylko w ramach, w jakich ci wolno. Jeśli "urząd nauczycielski
                      Kościoła" ci coś wyjaśnił, to już starasz się nie myśleć, nie mieć żadnych
                      wątpliwości.
                      • z2006 Re: A Ty? 29.09.07, 09:10
                        Skoro myślę, to nie bezmyślnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka