Dodaj do ulubionych

Bezsilność

03.02.09, 08:51
mateusz.pl/czytania/2009/20090203.htm
(Mk 5,21-43)
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki
tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z
przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił
usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i
żyła. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego
napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele
przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie
pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła
od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się
choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i
poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast
uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: Kto
się dotknął mojego płaszcza? Odpowiedzieli Mu uczniowie: Widzisz, że tłum
zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął. On jednak rozglądał się,
by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca,
gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę.
On zaś rzekł do niej: Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź
uzdrowiona ze swej dolegliwości! Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od
przełożonego synagogi i donieśli: Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz
Nauczyciela? Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: Nie
bój się, wierz tylko! I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra,
Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi.
Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: Czemu
robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi. I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych,
którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za
rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań!
Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I
osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym
nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
______________________________________________________

"Kobieta z dzisiejszej Ewangelii wegetowała w poczuciu, że ucieka z niej
życie. Nie potrafiła zrobić nic, by je zatrzymać. Życie w cieniu śmierci,
rozłożonej w czasie... Także Jair nie mógł nic zrobić, by powstrzymać konanie
swej córki. Obie te postacie łączy doświadczenie bezsilności,
niepowstrzymywalnej utraty tego, co najdroższe i najbliższe. Uczmy się składać
własną niemoc u stóp Zbawcy. “Patrzmy na Niego”, który sam zawierzył swe życie
Ojcu i odzyskał je po cierpieniach przeżytej hańby."

o. Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” styczeń/ luty 2005, s. 127
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka