chciałebym się podzielić trawiącymi mnie wątpliwościami
Od pewnego czasu zauważyłem że jestem odporny na nowości rocka.
Wszystko zaczeło się już dużo wcześniej kiedy pojawiła się Nirvana, wybuchł
bum nowe kapele a ja nic - nawet podziwiałem swego czasu Marka Wiernika
(prezentera muzycznego "Starej" trójki jak z zachwytem wypowiadał się na
temat tej nowej fali rocka , teraz zewsząd słysze głosy znowu o nowych
kapelach, czasami pełne zachwytu np. o The Stroke a na mnie to nie robi
wrażenia jak słucham tych rzeczy to mam nie odparte wrażenie że to już było
ja już takie granie słyszałem itd zero reakcji Co jest nie tak stawiam zadużą
poprzeczkę a może każde pokolenie musi mieć swoich idoli, a ja swoich już
miałem? Może już wyrosłem z rocka? choć nie chętnie słucham "nowe" odkrycia z
przeszłości...
Czy może ktoś ma podobny syndrom i wie jak temu zadziałać