Dodaj do ulubionych

Podyskutujmy o The Smiths

13.02.04, 19:11
Tak bym proponował smile Na początek może takie pytanie: w jakiej kolejności
uszeregowalibyście ich płyty? Z krótkim uzasadnieniem...

Moje typy:

1) The Queen Is Dead - szczytowe osiągnięcie: album najrówniejszy,
najbardziej spójny brzmieniowo... Zawierający prawdopodobnie największe ich
osiągnięcie, czyli hymn "There Is A Light That Never Goes Out". Fantastycznie
melodyjna płyta. Morrissey w rewelacyjnej formie pisarskiej. Potrafi wzbudzić
uśmiech ("Frankly Mr Shankly"), by po chwili wzruszyć ("I Know It's Over").
Klasyk, którego wstyd nie znać. A najlepiej znać na pamięć.

2) The Smiths
Debiut. Genialne "Reel Around The Fountain", poza tym trzy pierwsze ich
single, w tym "This Charming Man"... Do tego nieco słabiej znane "Pretty
Girls Make Graves", albo inny mój cichy faworyt, "I Don't Owe You Anything".
2-3 mniej błyskotliwe fragmenty nie psują ogólnego wrażenia: jednego z
najlepszych debiutu dekady.

3) Strangeways, Here We Come
W zasadzie na równi z kolejnym na liście "Meat Is Murder". Trzy ostatnie, co
najmniej dobre single The Smiths (a "Girlfriend In A Coma" i "Last Night I
Dreamt..." wręcz fenomenalne), bardzo podobają mi się jeszcze początek - "A
Rush And A Push And The Land Is Ours" i zamknięcie - "I Won't Share You". Ale
już takie "Death At One's Elbow" - niekoniecznie.

4) Meat Is Murder
Te same zarzuty co w przypadku poprzedniej pozycji: to nierówna płyta. Zawsze
odbieram ją tak, że połowa jest genialna, a druga... już trochę mniej. Z
jednej strony "Barbarism Begins At Home" z fantastycznym finałem (w roli
głównej Andy Rourke), energiczny, otwierający płytę "Headmaster Ritual" czy
dobrze znane "How Soon Is Now?". Z drugiej - takie sobie "Well I Wonder"
albo "Rusholme Ruffians".

Pozdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: kubasa Re: Podyskutujmy o The Smiths IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 19:34
      1. The Queen is Dead - bez wątpienia najlepsza ich plyta. Właściwie każdy utwór
      jest doskonały, począwszy od niezwykłego utworu tytułowego poprzez "Bigmouth
      Strikes Again" aż po fenomenalne "There Is A Light That Never Goes Out"
      oraz "Some Girls Are Bigger Than Others". Płyta niemalże idealna.

      2. The Smiths - "Pretty Girls Make Graves", "Hand In Glove", "This Charming
      Man"... Właściwie ciężko cokolwiek tej płycie zarzucić, no może jeden, góra dwa
      słabsze utwory jak "Still III"

      3. Strangeways, Here We Come - nierówna płyta, jednak ciągle na wysokim
      poziomie. Do cudownego "last Night I Dreamt..." jest pieknie. Potem napięcie
      spada.

      4. Meat Is Murder - bardzo, bardzo przeciętna płyta. "How Soon Is now?" bylo
      jzu wczesniej na Hatful Of Hollow, pozostale kawalki generalnie przecietne.
      • ilhan Re: Podyskutujmy o The Smiths 13.02.04, 19:40
        Gość portalu: kubasa napisał(a):

        > jeden, góra dwa słabsze utwory jak "Still III"

        "Still Ill" słabsze? Hmm, ja miałem na myśli raczej "Miserable Lie" czy "The
        Hand That Rocks The Cradle", ewentualnie "You've Got Everything Now"...

        No ale jak już zerżnąłeś ode mnie kolejność, to dobrze że chociaż inne
        argumenty... tongue_outPP
        • Gość: jack9 Re: Podyskutujmy o The Smiths IP: 80.51.237.* 13.02.04, 20:12
          No to sobie chłopaki podyskutowały...
          • Gość: kubasa Re: Podyskutujmy o The Smiths IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 20:27
            Gość portalu: jack9 napisał(a):

            > No to sobie chłopaki podyskutowały...

            Po cichu licze ze jeszcze dwie osoby sie dopisza. Moze ktos uzna ze "Meat Is
            Murder" jest wybitne?
    • madee1 Re: Podyskutujmy o The Smiths 13.02.04, 22:26
      Oczywiście 'The Queen Is Dead' i 'The Smiths', ale również płyty
      składankowe, 'Hatful Of Hollow', od którego dla mnie wszystko sie zaczęło,
      i 'Louder Than Bombs', ponad 20 piosenek, i to właśnie tej płyty słucham bardzo
      bardzo często. Poza tym, dla mnie The Smiths to fantastyczne okładki, bardzo
      dla nich charakterystyczne, no i fragmenty tekstów, które przypominają mi się
      zupełnie niespodziewanie w różnych sytuacjach życiowych.
    • Gość: irman Re: Podyskutujmy o The Smiths IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 22:52
      Jeśli chodzi o twórczość zespołu The Smiths to znam tylko jedną płytę "The
      Queen is dead" i jest to dobra płytawink.
    • ladyblue Re: Podyskutujmy o The Smiths 13.02.04, 23:16
      z The Smiths najlepsze są kowery wykonywane przez The Ukrainians wink
      • ilhan Re: Podyskutujmy o The Smiths 13.02.04, 23:19
        ladyblue napisała:

        > z The Smiths najlepsze są kowery wykonywane przez The Ukrainians wink

        Nawet biorąc pod uwagę to, że są to covery niezwykle udane, to uważam że jest
        to gruba przesada smile
    • jmarr Re: Podyskutujmy o The Smiths 14.02.04, 19:58
      Ehem, czuję się wywołany do tablicy smile

      1) The Queen Is Dead - i tu nie wymyślę nic oryginalnego - płyta niemalże
      doskonała. Od pierwszego utworu, który po prostu powala do samego końca, który
      stanowi dosyć osobliwą mieszankę jednego ze śmieszniejszych tekstów Moza z
      jedną ze smutniejszych melodii Marra. Jedyne do czego można by się przyczepić w
      przypadku tej płyty to "Never Had No One Ever" (smędzenie maksymalne smile)
      i "The Boy With The Thorn In His Side" (ale to akurat sprawa gustu).

      2) The World Won't Listen - single i ich strony B - pozycja obowiązkowa. Jest
      więc "Ask" gdzie słychać coś jakby 50 gitar (głosy mew to też gitara), London
      (z Joyce'a wychodzą punkowe fascynacje) przy którym mam nieodmienne skojarzenia
      z The Who. Oczywiście jest też "Bigmouth..." i "There Is A Light..." - klasyka.
      No i dwa utwory instrumentalne: "Money Changes Everything" i "Oscillate
      Wildly". W przypadku tej pierwszej wersja studyjna tu zamieszczona wypada dosyć
      blado w porównaniu z koncertem, gdzie momentalnie nabiera życia i przestaje
      brzmieć jak coś do czego Moz nie napisał słów bo stwierdził, że mu się nie
      podoba. "Oscillate Wildly" jest z kolei przypadkiem, w którym jakikolwiek tekst
      mógłby tylko zaszkodzić, bo jest po prostu doskonała (a w jednej z głównych ról
      Andy Rourke i jego wiolonczela smile) Plus oczywiście "Asleep" - jedna z
      najpiękniejszych piosenek o samobójstwie.
      Ogólnie płyta bardzo dobra. Jedynym zgrzytem może być ostatni utwór (chociaż ja
      akurat go dosyć lubię) Golden Lights - cover Twinkle, który przypomina jakieś
      hawajskie melodie (?!)

      3) Meat Is Murder - ja wam dam przeciętna i nierówna (ja nieobiektywny??), za
      to jest dobra. "The Headmaster Ritual" - znakomity początek, "Rusholme
      Ruffians" - wcale nie gorsze. Ci co znają oryginał (pytanie dnia: z czego
      Johnny zerżnął melodię? smile) mogą się pozachwycać kunsztem Anda. "I Want The
      One I Can't Have" - no tak, Morrissey nie umie śpiewać, ale za to umie pisać. Z
      pozostałych na niewątpliwą uwagę zasługują: "How Soon Is Now?" (Stairway To
      Heaven lat 80-tych, jak to ktoś ładnie ujął) - chyba najbardziej znany utwór
      The Smiths i najczęściej przerabiany niestety. Słysząc te wszystkie covery
      można się naprawdę załamać, bo to jeden z tych przypadków gdzie nie można nic
      poprawić, można co najwyżej wszystko schrzanić, co też najczęściej ma miejsce.
      Oryginał to przede wszystkim fenomenalne gitary - dźwięk który dosłownie wciąga
      słuchacza jak bagno.
      "Barbarism Begins At Home" - popis Mike Joyce'a, ale przede wszystkim Rourke'a
      (gdzie dają o sobie znać jego funkowe korzenie) i który to popis na koncertach
      rozciągał się czasami do 15 minut.
      No i "Well I Wonder" - rzadkiej urody kompozycja i moim zdaniem jedna z
      najpiękniejszych jaką Moz & Marr stworzyli.

      4) "Strangeways, Here We Come" - płyta gdzie zespół przechodzi coś w rodzaju
      transformacji. Byłoby oczywiście dużo ciekawiej gdyby nie była płytą ostatnią i
      gdyby w ogóle dane nam było usłyszeć efekty tej transformacji. A tak mamy obok
      takich perełek jak: "Stop Me If...", "A Rush..." i przepiękne "Last Night..."
      również dosyć kiepskie "Death At One's Elbow" i parę innych, przy których
      Streety za dużo kombinował. Ciekawe jest "Death Of A Disco Dancer" - jeden
      wielki jam, niemal psychodelia, Joyce szaleje, a Moz dorwał się do pianina.
      Utwór jest permanentnie niedoceniany i zazwyczaj pomijany, a w rzeczywistości
      jest tak samo wyjątkowy jak "How Soon Is Now?"
      Aha, no i oczywiście ostatnia piosenka na płycie - "I Won't Share You" -
      przedmiot nieustannych domysłów co do osoby adresata (którym niekoniecznie
      musi być Johnny Marr tongue_out)

      5) "Hatful Of Hollow" - kolejny zbiór singli i stron B. Sześć utworów pochodzi
      z debiutanckiego krążka i ja wolę je w wersjach zamieszczonych na "Hatful..." a
      oprócz tego jest tu jeden z moich absolutnych faworytów: "William, It Was
      Really Nothing".

      6) "The Smiths" - miejsce ostatnie bo w dalszym ciągu nie mogę się przekonać do
      produkcji Johna Portera, chociaż momentami niewątpliwie góruje ona nad tym co
      zrobił Troy Tate. Album, który powinien być lepszy, ale z braku i pieniędzy i
      czasu niestety nie jest. Dwie poważne wady: "You've Got Everything Now"
      i "Miserable Lie" - piosenki same w sobie dobre, ale na płycie brzmią fatalnie -
      tam gdzie powinna być gitara jest wielka dziura (podobno to przez badziewny
      wzmacniacz). I jeszcze "Reel Around The Fountain" z kompletnie niepotrzebnym
      pianinem gdzieś tam w środku. Ale są też "Pretty Girls Make Graves" i "Still
      Ill" (radzę posłuchać linii basu i gitary - kiedy jedna opada druga idzie w
      górę - jak dla mnie bomba smile) i "The Hand That Rocks the Cradle" i "This
      Charming Man" i "Suffer Little Children", więc za bardzo nie narzekam.

      To kiedy podyskutujemy o bootlegach? smile)
      • ilhan Re: Podyskutujmy o The Smiths 14.02.04, 20:41
        No! I o to mi chodziło! smile

        jmarr napisał:

        > Jedyne do czego można by się przyczepić w
        > przypadku tej płyty to "Never Had No One Ever" (smędzenie maksymalne smile)
        > i "The Boy With The Thorn In His Side" (ale to akurat sprawa gustu).

        Zgadzam się co w pierwszej kwestii. W kategorii "piosenki do skipowania na
        genialnych albumach" to jest pierwsza trójka ever.
        "The Boy..." był pierwszym utworem The Smiths, jaki usłyszałem momentalnie się
        w nim zakochując, więc to odpada oczywiście smile

        > "Oscillate Wildly" jest z kolei przypadkiem, w którym jakikolwiek tekst
        > mógłby tylko zaszkodzić, bo jest po prostu doskonała

        Agree. Jeden z lepszych instrumentali jakie znam.

        > Plus oczywiście "Asleep" - jedna z najpiękniejszych piosenek o samobójstwie.

        Coś absolutnie niezwykłego. Chyba niczego bardziej poruszającego nigdy nie
        napisali...

        > Ogólnie płyta bardzo dobra. Jedynym zgrzytem może być ostatni utwór (chociaż
        > ja akurat go dosyć lubię) Golden Lights - cover Twinkle, który przypomina
        > jakieś hawajskie melodie (?!)

        Wg mnie akurat lipa smile

        Co do debiutu: nie znam całego "Hatful Of Hollow", ale wolę generalnie
        wykonania z "The Smiths". Chociażby ten "Reel Around The Fountain", ta druga
        wersja jakaś taka... "sucha" jest smile

        Bootlegi: znam tylko "Thank Your Lucky Stars" i jest to bardzo wspaniała sprawa
        (dodatkowy plus to b. dobra jakoś nagrania).

        Na koniec muszę spytać: cover "There Is A Light..." w wykonaniu niejakiego A
        Pretty Sunset słyszał kolega? Jak dla mnie przebija geniusz Boo Radleys
        przy "Queen Is Dead" tongue_outP
        Za to cover "There Is A Light..." po hiszpańsku - ubaw smile

        Pozdr.
        • jmarr Re: Podyskutujmy o The Smiths 14.02.04, 22:18
          ilhan napisał:

          > > Ogólnie płyta bardzo dobra. Jedynym zgrzytem może być ostatni utwór (choci
          > aż
          > > ja akurat go dosyć lubię) Golden Lights - cover Twinkle, który przypomina
          > > jakieś hawajskie melodie (?!)
          >
          > Wg mnie akurat lipa smile

          E tam, gorszą lipą był cover "Work Is a Four-Letter Word" niejakiej pani Black
          (Mike Joyce w chórkach, swiat się kończy smile)


          > Co do debiutu: nie znam całego "Hatful Of Hollow", ale wolę generalnie
          > wykonania z "The Smiths". Chociażby ten "Reel Around The Fountain", ta druga
          > wersja jakaś taka... "sucha" jest smile

          Yyy? hmm... ja wolę te z "Hatful..." i właśnie szczególnie "Reel Around..." bo
          jak dla mnie brzmi ona mniej sztywno i jakoś tak "cieplej". No i oczywiście nie
          ma tego cholernego plumkania, które zawsze kojarzy mi się z jakąś serialową
          ścieżką dźwiękową.

          > Bootlegi: znam tylko "Thank Your Lucky Stars" i jest to bardzo wspaniała
          sprawa
          >
          > (dodatkowy plus to b. dobra jakoś nagrania).

          No faktycznie - nagranie jest porządne. Ja sobie właśnie odsłuchuję "The
          Butterfly Collector" - koncerty z Amsterdamu i Manchesteru - jakość nie
          najlepsza, ale da się wytrzymać. Ciekawe jakim cudem Johnny dorwał się do
          mikrofonu...
          Oprócz tego polecam też "Asleep" - soundchecks & instrumentals. Ma on ten
          niewątpliwy atut, że można usłyszeć jak Marr traktuje nieśmiertely
          klasyk "Groovy Kind of Love" Phila Collinsa smile))

          > Na koniec muszę spytać: cover "There Is A Light..." w wykonaniu niejakiego A
          > Pretty Sunset słyszał kolega? Jak dla mnie przebija geniusz Boo Radleys
          > przy "Queen Is Dead" tongue_outP

          Nie słyszał. Kolega chwilowo ma dosyć coverów, za którą to niechęć
          odpowiedzialni są: Schneider TM i jego chałupnicze elektro-cośtam, które
          miałobyć "There Is A Light...", wersja techno "How Soon Is Now?" (Inner
          Sanctum) i Bis z "The Boy With the Thorn..." co miałobyć chyba wersją dance
          specjalnie dla Ligi Ochrony Przyrody, sądząc po tych żabach i ćwierkaniu
          ptaków. Uuuu... niedobrze mi.

          pzdr.
          • ilhan Re: Podyskutujmy o The Smiths 14.02.04, 22:33
            jmarr napisał:


            > Nie słyszał. Kolega chwilowo ma dosyć coverów, za którą to niechęć
            > odpowiedzialni są:

            A to szkoda, ja np. skompletowałem całkiem sympatyczną kolekcję wersji "There
            Is A Light..."

            A Pretty Sunset
            Braid
            Deluxe
            James Castle
            Mikel Erentxun ("Esta Luz Nunca Se Aparaga"!)
            Nada Surf
            Napoleon Solo
            Ocean Blue
            Saloon
            Schneider TM
            Divine Comedy
            Salford Lads
            Tonid
            Walleye

            Większość rewelacja tongue_outPP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka