Dodaj do ulubionych

NachtUndNebel

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.02, 17:50
25ego kwietnia odbyl sie we wrocławskim klubie "Artysta" koncert
zespołu "Nachtundneben". Ta mloda formacja, pochodząca ze stolicy Dolnego
Slaska, stworzyła widowisko, które zapewne na długo pozostanie w pamięci
publiczności...
Zjawiłem sie na miejscu przed 21a (koncert mial sie rozpoczac wlasnie o tej
godzinie) i od razu pierwsze miłe zaskoczenie - wstęp za darmo! Tradycyjnych
kilkanaście minut dostrajania instrumentów spożytkowałem -tradycyjnie-na
obserwację publicznosci oraz samego klubu, w którym byłem po raz pierwszy.
Lokal urządzony jest dosyć standardowo, bez specjalnego polotu ale także bez
rażąco kiepskich pomysłów. Ważne natomiast, że jak na swoją niewielką
powierzchnię, oferuje całkiem przyzwoitą akustykę. Jednak jak powszechnie
wiadomo to przede wszystkim ludzie stwarzają atmosferę, a Ci dopisali w stu
procentach. Oprócz stałych bywalców i młodzieży licealnej klub wypełniła młoda
humanistyczno-artystyczno bohema. Muzycy, studenci, socjologowie, a także
umysły niezrzeszone -wiekszosc zatopiona w rozmowach, czasem we wlasnych
myślach, a wszyscy gremialnie w gęstym nikotynowym dymie. O ile więc kadry
menadzerskie spedzaja wieczory w ekskluzywnych tańcbudach, badz ucza sie w
samotonści modnych angielskich słówek, to wydaje się, że ludzie wolni, piękni i
wiecznie młodzi spotykają się przy takich okazjach jak koncerty wrocławskich
zespołów rockowych.
Wszechobecny gwar przerywa w pewnym momencie glos wokalisty: "Nazywamy sie
Nachtundneben i nimi jestesmy". Zaczyna sie granie. Pierwszych kilka utworow to
muzyka czerpiaca wyraznie z tradycji klasycznego punk-rocka, no i oczywiscie
zespołów nowofalowych. Te ostatnie przychodzą na myśl zwłaszcza za sprawą
rewelacyjnej gitary basowej, choć niestety nie obyło sie bez kłopotów ze
sprzęganiem. W konsekwencji jeden z utworów został bogato okraszony piskami
lampowego wzmaczniacza. Dopracowania wymagały jedynie pierwsze takty oraz
końcówki kawałków, gdyż za ich sprawą występ niepokojąco przypominał próbę. Na
szczęscie muzycy naprawili to niedopatrzenie juz po pierwszych trzech utworach.
W pewnym momencie perkusista i gitasrzysta zamieniają sie instrumentami. Obaj
muzycy świetnie sobie radzą w nowych (a może właścwych?) rolach, choć od tej
chwili mocne rockowe granie ustępuje miejsca bogactwu flażoletów. Zastanawiam
sie nawet przez chwilę czy to na pewno ten sam zespół. Nie zmienia sie
natomiast atmosfera wśród publiczności- transowe tańce, okrzyki. Nagle na scene
wpada samozwanczy wokalista i do granej melodii improwizuje polsko-niemiecki
tekst. Granice pomiędzy artystą i odbiorcą ulegają zatarciu. Publiczność
szaleje. I tak do północy...
www.nachtundnebel.prv.pl
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka