Dzisiaj podzielę się z Wami owocami moich wielomiesięcznych przemyśleń !!
Usiądźcie wygodnie, bo to co przeczytacie może Wami niesamowicie wstrząsnąć, a nie chciałbym mieć nikogo (szczególnie z co bardziej wiekowych forumowiczów he he

))) na sumieniu !!!
Uwaga !!!
Po dogłębnej analizie kilku kawałków Elvisa jakie na stałe zagościły w mojej kolekcji, wspomnę chociaż "love me tender" i "you were always on my mind" doszedłem do wniosku, że Elvis .....
.
.
.
.
już wszystko zaśpiewał !!!
A dokładniej - zaśpiewał wszystko w temacie: love me love me, love me till the end of time. Give me one more chance etc. Wypływa z tego kolejny rewolucyjny wniosek - po Elvisie to już wszystko popłuczyny i marne kopie KRÓLA ROCK & ROLLA
Nikt, powiadam nikt już więcej nic nowego nie napisał ani nie zaśpiewał.
Ergo - wszelkie lovesongi to chamski plagiat - chyba, że ich twórca zaznaczy, że śpiewa je w hołdzie króla Rock & Rolla
Co wy na to?????????????????

))))))
Loveletter