Dodaj do ulubionych

O jednym utworze zagajenie...

IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 22:37
Utwór o który mi chodzi prześladuje mnie od kilku dni. Utwór należący do
klasyki. Podobno najukochańszy - jeżeli chodzi o fanów tego zespołu. Utwór
nazywa się "Parents". Zespół BUDGIE. Niby zespół drugiej ligi (takie chodzą o
nim teraz opinie) z zespołów lat 70-tych. Co z tego, skoro sam znam kilka
osób, które stawiają go wyżej niż Deep Purple czy Led Zeppelin. Podobno tak
kochano ich tylko w Polsce (no i może w Walii z której pochodzą). Ten utwór-
w sumie mini-suita. 10 minut nostalgiczno-porywającego grania. I nawet nie
przeszkadza mi, że ten główny motyw gitarowy bardzo kojarzy się z popisami
Gillana w "Child in time"(chodzi o te słynne :A A A , A A A ,A A A ,A A A )
Piękna aranżacja, niezły tekst. Utwór bardzo działający na wyobraźnię.
A jako, że nie za dużo na temat tego zespołu na forum- takie małe
przypomnienie.





Obserwuj wątek
    • Gość: Contagion Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.chello.pl 30.06.03, 23:00
      Ech. Nie mam teraz czasu się rozpisywać, ale chcę zapewnić, że w tym
      przecudownym kraju żyje jeszcze kilka osób, które uważają wymieniony przez
      Ciebie utwór za jeden z najlepszych w istoryi rocka. Osobiście wymieniam go
      jednym tchem obok "Epitaph" i "Child in time".
      Pozdrawiam.
    • Gość: etam Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.1.* 30.06.03, 23:01
      Gość portalu: Argus napisał(a):

      > Utwór o który mi chodzi prześladuje mnie od kilku dni. Utwór należący do
      > klasyki. Podobno najukochańszy - jeżeli chodzi o fanów tego zespołu. Utwór
      > nazywa się "Parents". Zespół BUDGIE.>
      >

      pamiętam, ze utwór ten swego czasu też mnie bardzo wzruszał, ma w sobie ogromna
      dawke nostalgii i smutku, która serio, chwtała mnie za serce
      całą płyte "Never Turn...", pododno najlepszą w dorobku grupy, dobrze
      wspominam, za tę jej brudną, zwierzęcą energię

      aha zdaje sie któryś z otworów budgie z tej płyty zagrała Metallica, moze ktoś
      z Was wie który to był?
      • Gość: As Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 30.06.03, 23:08
        Gość portalu: etam napisał(a):

        > Gość portalu: Argus napisał(a):
        >
        > > Utwór o który mi chodzi prześladuje mnie od kilku dni. Utwór należący do
        > > klasyki. Podobno najukochańszy - jeżeli chodzi o fanów tego zespołu. Utwór
        >
        > > nazywa się "Parents". Zespół BUDGIE.>
        > >
        >
        > pamiętam, ze utwór ten swego czasu też mnie bardzo wzruszał, ma w sobie
        ogromna
        >
        > dawke nostalgii i smutku, która serio, chwtała mnie za serce
        > całą płyte "Never Turn...", pododno najlepszą w dorobku grupy, dobrze
        > wspominam, za tę jej brudną, zwierzęcą energię
        >
        > aha zdaje sie któryś z otworów budgie z tej płyty zagrała Metallica, moze
        ktoś
        > z Was wie który to był?



        Breadfan
    • Gość: As Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 30.06.03, 23:06
      Ja cenię Budgie wyżej niż Zeppelinów, i nawet wyżej niż Purpli z lat '70.
      "Never Turn Your Back On A Friend" to wyśmienity album, kiedyś bardzo dużo go
      słuchałem. Ale inne ich płytki też wporzo - szczególnie "Bandolier" i "In For
      The Kill". "Parents" uwielbiam - piękny kawałek, wyśmienite partie gitary
      solowej (charakterystyczne piski na końcu). Budgie to bardzo niedoceniany
      zespół - np. "Hot As A Docker's Armpit" zawiera szybkie, wywijackie solówki
      gitarowe które stały się modne dopiweo 10 lat później w muzyce thrash. No a
      taki np. "Napoleon" to zapowiedź grania w stylu Iron Maiden. No i fajne tytuły
      piosenek mieli smile
      Czytałem ostatnio że ponoć znowu występują, może by do Polski przyjechali?
      Przecież mają tu tylu fanów. Ciekaw jestem tylko jaki skład dobrał do grupy B.
      Shelley.
      • Gość: Argus Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.03, 23:16
        Niesamowite w tym zespole jest jedno... - jest ich tylko trzech- a dają takiego
        kopa, że aż słabo się momentami robi.
        Jednyne do czego mogę mieć zastrzeżenia - to głos Shelleya - bo na basie
        wymiata fantastycznie. Co komu puszczę - kto nie zna tego zespołu - od razu
        mówi - "co to za babka śpiewa??" - coś tu jest na rzeczy. Piskliwy ma ten
        głosik.Ale muzyka jest porywająca.
        A "Parents" to takie małe cudo. Naprawdę piękny kawałek...
        • Gość: As Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 30.06.03, 23:21
          Gość portalu: Argus napisał(a):

          > Niesamowite w tym zespole jest jedno... - jest ich tylko trzech- a dają
          takiego
          >
          > kopa, że aż słabo się momentami robi.

          Na ostatnim albumie "Deliver Us From Evil" nawet czterech (+klawisz), ale to
          już takie komercyjne granie (ale fajne !)

          > Jednyne do czego mogę mieć zastrzeżenia - to głos Shelleya - bo na basie
          > wymiata fantastycznie. Co komu puszczę - kto nie zna tego zespołu - od razu
          > mówi - "co to za babka śpiewa??" - coś tu jest na rzeczy. Piskliwy ma ten
          > głosik

          Też się zetknąłem z taką reakcją, zresztą podobnie było w przypadku Rush z
          lat '70. Bardzo panowie podobnie, po babsku śpiewają, ale Geddy ma milszą barwę
          głosu i dużo większe możliwości wokalne. No i chyba basistą też jest "trochę"
          lepszym smile.
          • Gość: As Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 30.06.03, 23:25
            Aha, jescze nawiązując do prekursorstwa Budgie, to podwójną stopę też zaczęli
            stosować wyjątkowo wcześnie, chociażby w kapitalnym "Zoom Club" z 1974 roku.
            • vulture O jednym zespole zagajenie... 01.07.03, 06:26
              Kurczę, i z "Parents", i z innymi utworami Budgie mam problem - nie mogę
              przebić się przez wokal. O ile w Supetrtamp czy Yes wysoke głosy mnie nie
              denerwują, wokal Budgie po prostu mnie dobija. Chłopak miał mutację dopiero w
              latach osiemdziesiątych. Ale utwór faktycznie super.
              • Gość: Argus Re: O jednym zespole zagajenie... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.03, 10:33
                vulture napisał:

                > O ile w Supetrtamp czy Yes wysoke głosy mnie nie
                > denerwują,
                Znasz pierwszą płytę SUPERTRAMP z 1970? - to jest wyśmienita muzyka...
                Szczególnie 12 minutowy "Try again"... Szkoda, że później grali bardziej popowo.
              • ph5.5 Re: O jednym zespole zagajenie... 01.07.03, 11:51
                vulture napisał:

                > Kurczę, i z "Parents", i z innymi utworami Budgie mam
                problem - nie mogę
                > przebić się przez wokal. O ile w Supetrtamp czy Yes
                wysoke głosy mnie nie
                > denerwują, wokal Budgie po prostu mnie dobija. Chłopak
                miał mutację dopiero w
                > latach osiemdziesiątych. Ale utwór faktycznie super.
                ++++++++++++++++++++++++++++++++

                Vulture,
                fakt, iz nie/trawisz glosu w Budgie jest jak najbardziej
                w porzadku, masz do tego swiete prawo sluchacza. Tak jak
                ja np. doceniam ogromne mozliwosci wokalne Phila
                Collinsa, ale niestety nie/przyswajam tekstow- facer od
                lat spiewa w kolko o tym samym. Kto mu pisze takie slabe
                tematycznie teksty...? Pytanie pozostawiam bez
                odpowiedzi. Do takiej opinii i ja mam swiete prawo
                sluchacza i tez jest w porzadku- jak sadze.

                Pozwole sobie jednak na inna uwage. Aby wykazac sie
                profesjonalna analiza tworczosci danego wykonawcy
                nalezaloby najpierw zapoznac sie z jego/ich portfolio, a
                zwlaszcza z pierwszymi /choc nie tylko/ plytami zespolu
                :„Budgie” z 1971r czy „Squawk” z 1972r. O ile dobrze
                pamietam, wykonawca niezle sobie radzil z meskim wokalem-
                zwlaszcza, ze owczesne dziewczyny z krwi i kosci szalaly
                za nim. Wiec jak jest mozliwym, ze „pomylki” popelniane
                od 1971r wciaz sa wiarygodne i znajduja
                sluchaczy..zwlaszcza damskich? Moze, Szanowny Kolego
                Vulture, bedac przed laty na studenckich imprezach, na
                ktorych z przyjemnoscia sluchales plyt winylowych
                nie/wiedziales, ze to wlasnie graja chlopcy z Budgie,
                ktorych to obecnie podciagasz pod Led Zeppelin czy
                Metallice? Czy pierwszym wykonawca „Schodow do nieba” byl
                LZ a „Bossanovy” Anna Maria Jopek...? W ostatnim pytaniu
                polecam niesmialo jednak zwrocic uwage chocby na zespol
                Pixies.

                Nie/zrozum mnie zle Kolego Vulture, cenie Twoja znajomosc
                muzyki oraz nie/ograniczona, niczym nie/skrepowana
                przestrzen czasowa pozwalajaca nie tylko na wielogodzinne
                przesluchiwanie poszczegolnych utworow, ale i na pisanie
                o nich... Nie/mniej czytajac niektore z Twoich wpisow
                zapoznalam sie juz z tym, czego nie/lubisz,
                nie/akceptujesz, nie/trawisz, nie/znosisz,
                nie/przyswajasz, itd. itp. Z przyjemnoscia, jak tylko
                znajde chwile czasu, chcialabym zapoznac sie z Twoja
                opinia na temat muzyki, ktora lubisz przyswajasz,
                akceptujesz, rozumiesz, tolerujesz i znosisz.

                Licze, ze lista bedzie rownie dluga, smiem miec nadzieje,
                ze nawet dluzsza...

                Klaniam sie z szacunkiem i musze wracac do pracy (ktos w
                musi pracowac). Obiecuje (sobie), ze nastepnym razem
                zagladajac tutaj uwazniej pochyle sie nad przyszla
                tworczoscia Kolegi, te juz popelniona przeczytalam.

                Dygam,
                pH 7,5
                • vulture Re: O jednym zespole zagajenie... 01.07.03, 17:58
                  Do ph5.5

                  A tak w ogóle to o co chodzi??? Napisałem że nie trawię wokalu w Budgie i wiem,
                  że nie była to ani Metallica, ani Maria Koterbska. Zresztą ja nic nie rozumiem
                  i jest gorąco.
                  • vulture Do ph5.5 - Post Scriptum 01.07.03, 17:59
                    Nie zrozum mnie źle, ale wydaje mi się, iż w wielu wątkach wyraziłem się jasno,
                    co lubię, czego słucham i co szanuję. Polecam staranniejszą lekturę.
                • ihopeyouwilllikeme Re: O jednym zespole zagajenie... 02.07.03, 12:59
                  ph5.5 napisała:

                  > Czy pierwszym wykonawca „Schodow do nieba” byl LZ ?

                  No, chyba tak, a nie ??????????????????????????? smile)))))))))))))))))))))
    • heniek99 Re: O jednym utworze zagajenie... 01.07.03, 09:52
      Pamietam, bylo to w drugiej połowie lat 80., gdzieś pod koniec, kiedy istniał
      jeszcze Wieczór Płytowy w II pr. PR... któregoś wieczora Beksiński zaczął tak
      fajnie opowiadać o Budgie, że zacząłem to nagrywac z radia. Bardzo ciekawie
      opowiadał o fascynacji tą muzyką, także przez jego ojca, który malując i
      słuchając głośno właśnie Budgie (jeszcze w latach 70.), rytmicznie wystukiwał
      stopą w podłogę. Był to okres kiedy puszczał w WP całe dyskografie - The Moody
      Blues, Yes... Przyszła kolej i na Budgie, które dzięki niemu poznałem i do
      dzisiaj do tej muzy wracam. Choć ostatnio pierwsza płyta (którą mam na kasecie,
      skopiowaną już z CD) Budgie była zbyt dużym wyzwaniem dla mojego deck'a, bo
      pękł mu pasek klinowy podczas odtwarzania sad
      Aha, no i zdaje się Metallica nagrała jeszcze jeden cover Budgie, oprócz
      Breadfan - Crash course in brain. Surgery.
      • Gość: As Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 01.07.03, 09:56
        A Iron Maiden nagrali "I Can't See My Feelings", jest to utwór z sesji
        nagraniowej do płyty "Fear of the dark" i był zdaje się dołączony do jednego z
        singli z tego albumu (ja kawałek ściągnąłem z audiogalaxy).
    • mantha Re: O jednym utworze zagajenie... 01.07.03, 10:32
      Doskonale pamietam dzien (a raczej noc) kiedy uslyszalam ten utwor pierwszy
      raz. Piekny.....
    • aric Re: O jednym utworze zagajenie... 01.07.03, 10:55
      Bez Breadfan i Baby Please dont Go nie obeszła się żadna impreza w erze
      osiemnastek wśród moich znajomych. Gdy ten charakterystyczny riff tylko
      wystrzelił z odtwarzacza wszyscy jak jeden mąż ruszali i machali tym co mieli.
      Jeszcze wtedy byłem posiadaczem znacznej długości włosów, echh, dawne czasy.
      Never Turn... słuchałem kiedyś na okragło, później mnie zafascynowała In for
      The Kill, była ostrzejsza, i bardziej "brudna".
      Zawsze, nie wiem dlaczego stawiałem Budgie ponad "wielka trójcą". Jakos tak
      bardziej do mnie przemawiali. Po Bandolierze niestety nie znam zadnej płyty w
      całości, zabierałem się do nich kilka razy i niestety niewydzierżyłem.
      A co do Parents, to zawsze bedę pamietał odgłos mew.smile
      • Gość: mamto Re: O jednym utworze zagajenie... IP: *.katowice.agora.pl 02.07.03, 12:36
        tak a propos koncertowania budgie w polsce - jest to możliwe!

        na stronie www.hawkwind.com jest info o wielkim festiwalu rock'n'blues w anglii
        pod koniec lipoca, gdzie zagra m.in. hawkwind, thin lizzy i właśnie budgie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka