Dodaj do ulubionych

Ochłapiarze

21.11.07, 10:41
Polityk LiD: mamy dylemat - cała pula później, czy ochłapy teraz

"Super Express": Rozgrywający Platformy zaczęli pukać do drzwi
lewicy.
Część polityków LiD dostała propozycję przejścia do PO i budowania
lewego skrzydła. Inni zaś przymierzają się do stołków w
ministerstwach. W ten sposób Donald Tusk rozpoczął sklejanie
większości niezbędnej do odrzucenia prezydenckiego weta.

Przed Donaldem Tuskiem pierwsze starcie z Lechem Kaczyńskim - spór o
ustawę medialną. Majstrowanie przy niej skończy się zapewne
prezydenckim wetem. Bez poparcia lewicy koalicja rządowa go nie
odrzuci. Ale lewica za darmo niczego popierać nie będzie. W zamian
może otrzymać stanowiska w radzie nadzorczej i zarządzie TVP. - PO
już zaczyna w tej sprawie podchody. Stoimy przed poważnym dylematem -
czy gramy o całą pulę i zdobycie władzy w przyszłości, czy
interesują nas ochłapy - mówi gazecie jeden z liderów LiD.

PO stara się wciągać LiD do współpracy w wielu miejscach. - Kilka
dni temu pytano Janusza Zemkego o dobrego kandydata na wiceministra
MON. Część moich kolegów dostała zaś oferty przejścia do PO - ucina
rozmówca "SE".

Jak dowiedział się dziennik, desant osób związanych z lewicą ma
zasilić resort zdrowia. Mieliby oni kierować 3 departamentami -
prawnym, polityki lekowej i ubezpieczeń zdrowotnych. Ewa Kopacz
rozmawiała w tej sprawie z Markiem Balickim (minister zdrowia w
rządzie Marka Belki). Według "Super Expressu", propozycję stanowiska
sekretarza stanu w resorcie zdrowia otrzymał Maciej Piróg.

wiadomosci.onet.pl/1644885,11,item.html
Działacze Samoobrony rozważają przejście do PO

"Rzeczpospolita": Lider Samoobrony od kilku dni jednoosobowo kieruje
partią, a terenowi działacze coraz odważniej demonstrują niechęć do
Andrzeja Leppera. Nieoczekiwanie tę sytuację może wykorzystać PO.
Zbliżenie Samoobrony z Platformą widać na wschodzie kraju. Na
Lubelszczyźnie od kilku tygodni trwają intensywne negocjacje w
sprawie przejścia radnych sejmiku Samoobrony do PO. W województwie
lubelskim od grudnia 2006 r. rządzi koalicja PiS - PO, która ma 17
głosów (11 ma PiS). PO jest jednak dopiero trzecią siłą, bo ośmiu
radnych ma opozycyjne PSL. Ale wkrótce ludowcy mogą dołączyć do
koalicji.

- W takiej sytuacji mielibyśmy najmniej, bo tylko sześciu radnych.
Dlatego warto zwiększyć stan posiadania. Stąd rozmowy z niektórymi
radnymi Samoobrony - usłyszał dziennik od działacza lubelskiej
PO.

"Rz" ustaliła, że w zamian za opuszczenie Samoobrony Platforma
obiecała Jackowi Kopciowi funkcję szefa PO w powiecie łukowskim,
skąd Kopeć pochodzi. PO zabiega też o jego klubową koleżankę Lucynę
Kozaczuk. Informacje te potwierdza Józef Krzyszczak, szef klubu
radnych Samoobrony w lubelskim sejmiku. - Rozmowy z naszymi radnymi
były, ale na razie nic z nich nie wynika. Nikt z Samoobrony nie
przeszedł do PO. Ale oczywiście na siłę nikogo zatrzymywać nie
będziemy - dodaje.

wiadomosci.onet.pl/1644893,11,item.html

No to czerwona familia w komplecie. Tej, "Antykomunisto", gdzie
jesteś? Miejsce przy korycie czerwonym robisz zapewne.
Obserwuj wątek
    • tyka5 Sowieciarze 21.11.07, 11:00
      MSZ: Kadrami zajmie się dyplomata po moskiewskiej szkole

      Zmiany, jak pisze "Rz", dotknęły też Ministerstwo Spraw
      Zagranicznych. Wczoraj, nowy dyrektor generalny resortu Rafał
      Wiśniewski zwolnił szefową kadr w ministerstwie, a na jej miejsce
      powołał Romana Kowalskiego. To wieloletni znajomy i współpracownik
      Wiśniewskiego. Największe zdumienie w MSZ wywołał fakt, że Kowalski
      jest absolwentem MGIMO - słynnej akademii dyplomatycznej w Moskwie -
      pisze "Rz".

      Jak dodaje gazeta, Moskiewski Instytut Stosunków Międzynarodowych
      (MGIMO), to uczelnia uchodząca za kuźnię kadr dla komunistycznej
      dyplomacji, a przez niektórych uważana także za miejsce rekrutacji
      przez sowieckie służby specjalne.

      (www.tvn24.pl/-1,1529290,wiadomosc.html)

    • tyka5 Ubecy wracają 22.11.07, 19:30
      znajomi pana Waldemara - część druga
      Tagi: PawlakPSLIII RP
      ---------------------------------------------------------------------
      -----------

      Odruchy wiele o nas mówią. Powiedzmy, że zapraszamy kogoś do
      domu, a gość - natychmiast po wejściu - sunie jak rekin w stronę
      barku... Widząc coś podobnego, bez wątpienia posądzilibyśmy gościa o
      jakąś namiętność do alkoholu. A co powiedzieć możemy o politykach
      obserwując magiczny moment wymiany władzy? Bez wątpienia i oni
      pokazują wtedy co jest dla nich najważniejsze. Pierwszą,
      błyskawiczną wprost decyzją rządu Tuska była zaś dymisja
      Macierewicza (tu ich boli – chciałoby się powiedzieć...). Tak więc
      demon Macierewicz został odsunięty, a typy na „nową” obsadę służb
      specjalnych przedstawiają się nadzwyczaj interesująco.
      Oto „Newsweek” doniósł, że szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego ma
      zostać generał Maciej Hunia. „Nominacja dla generała Hunii może
      budzić zaskoczenie bowiem ostatnio był kojarzony ze środowiskiem
      oficerów sympatyzujących z SLD” – komentował rzecz Grzegorz Indulski
      (1). Na szefa ABW zaś typowany jest zaś Krzysztof Bondaryk, jak
      pisali w „Naszym Dzienniku” Bondaryk „dwukrotnie został usunięty z
      pracy w atmosferze „przecieków” i szukania „kwitów” na niewygodnych
      polityków” (2). Ale na prawdziwą gwiazdę w tym towarzystwie wygląda
      kandydat na zastępcę szefa ABW – lansowany przez PSL. W czwartek -
      14.11.2007 -"Dziennik" przyniósł wiadomość, że zastępcą szefa ABW
      zostanie prawdopodobnie niejaki Zdzisław Skorża (3).


      Zdzisław Skorża to kolega Waldemara Pawlaka od czasów
      studenckich, a także były funkcjonariusz SB – tego mogliśmy się
      dowiedzieć z „Dziennika”. Nie mogliśmy się za to dowiedzieć, że
      Skorża to znajomy Edwarda Mazura. Skąd panowie się znają? Otóż, w
      III RP Mazur – poza wszystkimi innymi obszarami aktywności – był też
      konsultantem kontrwywiadu UOP (ze służbami współpracował jeszcze w
      PRL - ale to wszyscy wiedzą...) Jak donosiła "Rz" (nawiasem mówiąc -
      piórem pani Anny Marszałek) do kontrwywiadu Mazura skaptować miał
      Józef Sasin. Sasin to ciekawa postać, ale dziś zajmiemy się nim
      krótko: w PRL Sasin był generałem SB (w latach 80-tych szef V
      Departamentu MSW zajmującego się gospodarką), w III RP dano mu
      szansę służenia Wolnej Ojczyźnie... Sasin, jako się rzekło miał
      werbować Mazura, ale się do tego nie przyznaje. Utrzymuje, że "w
      sprawie uczestniczył były oficer SB Zdzisław Skorża, w latach 90
      wiceszef UOP" (4). Znajomość Mazura ze Skorżą potwierdza Ryszard
      Bieszyński, który mówił „Trybunie”: „Bardzo dobrym znajomym Mazura
      był płk Zdzisław Skorża, wiceszef UOP z nadania PSL. Od jednego z
      moich rozmówców usłyszałem, że Skorża poznał Mazura przez generała
      Jasika, słynnego z udziału w największej prowokacji służb
      specjalnych wymierzonej w premiera rządu RP. Skąd Mazur znał tego
      asa? Jakąś odpowiedź dał na to przeciek do „ŻW”, ujawniający jego
      powiązania ze służbami PRL, ale także RP” (5). Dodajmy, że Ryszard
      Bieszyński jest – oczywiście – byłym funkcjonariuszem SB, który w
      III RP zrobił karierę w UOP. A pan Jasik? Tak – zgadliście. To były
      funkcjonariusz PRL-owskich spec-służb (wiceszef wywiadu cywilnego),
      którego fachowość doceniono w III RP (został szefem wywiadu UOP).
      Ale wracajmy do naszej opowieści...

      c.d.n.
      • tyka5 Re: Ubecy wracają 22.11.07, 19:31
        Gdy pojawia się Edward Mazur – zwykle pojawia się też
        temat: „zamach na Papałę” Tak będzie i tym razem. Przypomnijmy:
        podejrzewany o udział w organizowaniu zamachu na generała Mazur
        zostaje zatrzymany przez CBŚ 27 lutego 2002 roku. Dwa dni potem był
        już wolny niczym ptak i uleciał z kraju, ale nim uleciał – wpadł na
        pewną imprezę. Była to impreza urządzana – z okazji imienin – przez
        generała Romana Kurnika. Kurnik to też ciekawa figura. Z Służbą
        Bezpieczeństwa związał się w 1976 roku. Katalizatorem jego kariery
        miało być małżeństwo z córką szefa ZOMO - w latach 80-tych awansował
        na szefa kadr SB. Czy niepodległa Rzeczpospolita mogła zrezygnować z
        takiego fachowca? Oczywiście - nie. W III RP Kurnik zrobił więc
        błyskotliwą karierę w policji (poza okresem rządów Olszewskiego i
        Buzka). Pracował w Komendzie Głównej, w latach 1997 - 1998 był zaś
        zastępcą Komendanta Głównego, czyli - zastępcą Papały, któremu sam
        pomagał w awansie. Jeśli wierzyć Antoniemu Lenkiewiczowi, autorowi
        cyklu "Typy i typki postkomunizmu" karierę okołoresortową
        zawdzięczają Kurnikowi także takie postacie jak Krzysztof Janik czy
        Zbigniew Sobotka (6). Tak czy owak, gdy szefem MSWiA został
        Krzysztof Janik, Kurnik trafił do jego gabinetu politycznego.
        Odszedł - po wybuchu "afery starachowickiej". Jak pamiętamy w aferze
        szło o to, że niejaki Andrzej Jagiełło, poseł SLD telefonicznie
        uprzedził kolegów ze Starachowic o ich planowanym aresztowaniu.
        Koledzy, miejscowi radni, mieli być zatrzymani za współpracę z
        lokalną grupą przestępczą. No cóż - takie to były czasy. Politycy
        SLD wchodzili w przyjaźnie z różnymi podejrzanymi typami niemal
        jawnie. W latach 1996-1997 gangsterzy bywali w ośrodku rządowym w
        Łańsku, w 2000 roku funkcjonariusze CBŚ obfotografowali mafiozów
        zabawiających się na strzelnicy razem z szychami Sojuszu (7)... .
        Ale - wracajmy do Starachowic. Jagiełło, ostrzegając kolegów
        powoływał się na informacje uzyskane od Zbigniewa Sobotki - wtedy
        wiceministra MSW. Sobotce o akcji powiedzieć miał generał Antoni
        Kowalczyk, a za promotora kariery Kowalczyka uchodził Kurnik (8).


        Ale to wszystko zdarzyło się później – póki co jesteśmy w roku
        2002 na imieninowej imprezę generała Kurnika, na której pojawił się
        Edward Mazur. Otóż, imprezę ta współorganizować miał nie kto inny
        tylko – pan Skorża(9). Skąd Skorża znał Maura – już wiemy. Ale -
        skąd Mazur znał Kurnika? Sam Kurnik twierdzi, że Mazura poznał w
        połowie lat 90-tych, gdy ten doradzał Waldemarowi Pawlakowi (10).
        Maur faktycznie kręcił się wtedy przy PSL, a razem z Mazurem kręcił
        się – pan Aleksander Żagiel (nie muszę chyba przedstawiać?). Otóż,
        Mazur z Żaglem robili jakiś biznes na zbożu. Interesuje nas to tym
        bardziej, że przy okazji natykamy się na jakichś "polityków z PSL".
        Żagiel zeznawał: "Edek (Edward Mazur)handlował zbożami. Z Edkiem
        spotykaliśmy się na terenie Polski. Poznaliśmy też kilku, lub
        kilkunastu posłów, przeważnie z PSL. Z tymi ostatnimi spotykaliśmy
        się w Sejmie. W Wiedniu poznaliśmy znajomego Mazura, który był
        jednym z sekretarzy w ambasadzie polskiej. Potem w Polsce
        dowiedzieliśmy się, że był wysoko w służbach specjalnych (chodzi o
        Zdzisława S., który był generałem w wywiadzie - najpierw w MSW, a
        potem w UOP)"(11). Czy wśród "polityków PSL" o których mówił Żagiel
        był też Waldemar Pawlak? Nie mam pojęcia. Przypuszczam, że - tak.
        Ale to moje przypuszczenia... A jak brzmi pełne nazwisko Zdzisława
        S.? Nie wiem niestety... Inicjały pokrywają się - oczywiście -
        ze "Zdzisławem Skorżą", ale inne dane się nie zgadzają, więc to
        raczej nie o niego chodzi. Chyba, że autorzy, których cytuję
        pomieszali coś z tym "generałem w MSW" (co do UOP - Skorża był, w
        latach 1993-1997, szychą w UOP, ale w stopniu, zaledwie,
        pułkownika... Czy ma na koncie jakiś epizod dyplomatyczny w Wiedniu -
        nie ustaliłem). Ale i bez tego można orzec, że pan Skorża wydaje
        się być osobą nieźle osadzoną w środowisku – nazwijmy to –
        postSBckim.... Czyli jest typowym kandydatem na wysokie stanowisko w
        służbach Niepodległej Rzeczypospolitej.... Powinniśmy się już
        doprawdy przyzwyczaić...

        Czekamy na dalsze nominacje do administracji mającej nam zbudować
        Drugą Irlandię...

        Przypisy

        1. cyt. za stroną internetową „Czekając na cud”
        2. ND 17.11.2007
        3. Anna Marszałek, Maciej Szulc, Robert Zieliński, Pawlak będzie
        miał wpływ na tajne służby, Dziennik 14.11.2007
        4. Bartosz Wawro, Edward Mazur - agent polskiego kontrwywiadu?,
        Dziennik 15.11.2006.
        5. Ryszard Bieszyński, Mazur jest niewinny!”, Trybuna – sieć.
        6. Antoni Lenkiewicz, Typy i typki postkomunizmu, część VI.
        7. Piotr Skórzyński, Trzecia RP - czyli anarchia upaństwowiona,
        Nasza Polska, 609.
        8. Kto rządzi w policji?, Interia - 1.12.2003.
        9. Witold Starnawski, Sprawy nie do ruszenia, Głos 938/942 – sieć
        10. Piotr Nisztor, W matni bezpieki, Gazeta Polska, 693.
        11. Sylwester Latkowski, Wojciech Sunliński, Przyjaciele mafii,
        Wprost 29/2006 - sieć.

        Niezłe, co?
        A najlepsze, że "młodzi, wykształceni z wielkich miast" naprawdę
        wierzą, że ta ekipa będzie demontować postkomunizm z taką samą
        determinacją co Kaczyński, tylko bardziej elegancko.

        2007-11-22 18:51kataryna121614
        kataryna
        www.kataryna.salon24.pl

        perlyprzedwieprze.salon24.pl/48244,index.html
        • tyka5 Danie główne - Śmietanka 05.12.07, 08:46
          Wielki powrót Śmietanki
          (PAP, tm/05.12.2007, godz. 06:19)

          Andrzej Śmietanko, polityk PSL i zaufany człowiek wicepremiera
          Waldemara Pawlaka, dostał właśnie państwowe stanowisko bez konkursu,
          informuje "Gazeta Wyborcza".

          Dziennik przypomina, że premier Tusk obiecał w expose
          odpolitycznienie państwowych firm i jawne zasady naboru do władz
          spółek. Tego samego dnia prezes Agencji Rynku Rolnego odwołał
          mianowanego za czasów PiS szefa Państwowych Magazynów
          Zbożowych "Elewarr", a prezesem zrobił Śmietankę.

          Nie było konkursu, choć Platforma zapewniała, że konkursy do
          zarządów państwowych spółek będą obowiązkowe. Nina Mirgos-
          Kilanowska, rzeczniczka ARR powiedziała gazecie, że spółka nie musi
          robić konkursów, bo nie należy bezpośrednio do skarbu państwa, tylko
          do (państwowej) ARR.

          Śmietanko w latach 80. działał w ZSL, później w PSL. Był
          wiceprezesem Agencji Rynku Rolnego, a w rządzie Pawlaka - ministrem
          rolnictwa. Rządy AWS-UW przeczekał w Kancelarii Prezydenta
          Kwaśniewskiego. W rządzie Millera przez trzy miesiące był prezesem
          Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Później pracował
          u Aleksandra Gudzowatego. Ostatnio był pełnomocnikiem prezesa
          holdingu Pol-Mot produkującego maszyny rolnicze. Teraz pokieruje
          największymi magazynami zbożowymi w kraju. Elewarr ma 11 elewatorów.

          Lena Kolarska-Bobińska, szefowa Instytutu Spraw Publicznych,
          przestrzega PO i PSL przed politycznymi nominacjami: - Każda partia
          po wygranych wyborach jest rozdarta. Chce zrealizować przedwyborcze
          obietnice o odpolitycznianiu państwowych firm i instytucji, ale z
          drugiej strony boryka się z naciskiem działaczy, którzy pomogli w
          kampanii wyborczej, a teraz chcą stanowisk. Jeśli raz złamie się
          zasady - nie ma ratunku. Nie można być tylko trochę czystym.

          biznes.onet.pl/0,1652837,wiadomosci.html
          • klaker Śmietanka 05.12.07, 20:39
            Mamy ten słynny spis obelg, który wyprowadził z równowagi prezydenta
            i premiera

            Przygotowało go... Centrum Informacyjne Rządu. To kilkusetstronicowy
            (!) spis niepochlebnych wypowiedzi PO pod adresem braci Kaczyńskich
            i PiS. I to nie byle jaki, bo z podtytułami: "Ataki PO na PiS.
            Wybór, październik 2005-2007", "PO - różne ataki", "Ataki PO na PiS.
            Październik 2005 - październik 2007", "Ataki personalne polityków PO
            na polityków PiS. Wybór, październik 2005 - październik 2007).

            Do tego - by łatwiej znaleźć atak na swój temat - posegregowane
            wedle rozdziałów: Lech Kaczyński (pięć stron), Jarosław Kaczyński
            (12 stron!), Przemysław Gosiewski (jedna strona), Zbigniew Ziobro
            (trzy strony), Anna Fatyga (chyba chodzi o min. Fotygę - dwie
            strony).

            Efekt pracy urzędników CIR okazał się imponujący:

            „Mam cały zestaw wypowiedzi Tuska, które są po prostu obelżywe wobec
            mnie" - oznajmił prezydent dziesięć dni po wyborach. Wcześniej
            milczał, bo - jak tłumaczyli jego urzędnicy - czekał na przeprosiny.
            Tak czuł się urażony, że zrezygnował z orędzia do narodu i
            wypowiedział się tylko w przyjaźnie doń
            nastawionej „Rzeczpospolitej".

            „Przeprosiny to pierwszy warunek stosunków paratowarzyskich
            prezydenta z szefem PO" - oznajmił premier w imieniu brata trzy dni
            po wyborach. A od siebie dodał: „Dostałem spis wypowiedzi szefa PO z
            ostatnich dwóch lat i nie mam ani jednej, która by się nie nadawała
            na proces. Pozwiemy również Stefana Niesiołowskiego, wolność słowa
            nie oznacza obrażania".

            Ale to jeszcze nic - bo najwyraźniej z tego samego „spisu"
            korzystali wczoraj w debacie sejmowej politycy PiS, wyczytując co
            bardziej kwieciste wypowiedzi kandydata na wicemarszałka Sejmu
            Stefana Niesiołowskiego.

            Premier domagał się obelg

            Według naszych informatorów takie spisy "obelg" czytywał premier
            Kaczyński. - Pracownicy CIR byli szczególnie uczuleni na to, "kto i
            kiedy źle mówił o premierze" - twierdzi nasz rozmówca. Pochwały w
            mediach interesowały premiera mniej. Ze spisu dowiedział się więc,
            że Stefan Niesiołowski obraził go na 22 sposoby (co wyjaśnia,
            dlaczego premier zamierza go pozywać):

            • „Pan Kaczyński czego dotknął, to się właściwie kończyło destrukcją
            i rozkładem” (październik 2005 r.)

            • „Nimi często powodują kompleksy, osobiste urazy, taka małostkowość
            czy nawet mściwość” (listopad 2005 r.)

            • „Należy zawsze postępować tak, aby zadowolony był z tego J.
            Kaczyński i jego brat” (luty 2006 r.)

            • „To jest to, co panowie Kaczyńscy lubią najbardziej: szukać haków,
            kogoś zastraszyć, przekupić, zaszantażować” (czerwiec 2006 r.)

            • „Władza w Polsce przeszła w ręce ambitnych, mściwych, kłótliwych i
            charakteropatycznych bliźniaków” (lipiec 2006 r.)

            Z kolei prezydent mógł dzięki spisowi utrwalić sobie wypowiedzi
            Tuska:

            • „Wadą braci Kaczyńskich jest to, że coś razem zbudować przychodzi
            im niezwykle trudno” (październik 2005 r.)

            • „Taka ciasnota poglądów, zamknięcie się w sobie, nieufność do
            świata zewnętrznego, brak tolerancji wobec konkurencji i
            konkurentów, i czasami wręcz obsesyjna chęć dominowania i władzy,
            tak, to są cechy, które pamiętam jako dziecko, ale też jako historyk
            u Gomułki, i które dostrzegam u liderów w dzisiejszej koalicji, w
            tym u J. Kaczyńskiego” (maj 2006 r.)

            • „Największą winą Kaczyńskich, pomijając ich obsesje i szaleństwa,
            jest to, że konserwują namiętnie pozostałości socjalizmu. Kaczyńscy
            żałują, że socjalizmu jest tak mało” (wrzesień 2007 r.)

            Bracia z syntez CIR

            Jak widać, w spisie powtarza się słowo „bracia" - które tak
            rozsierdziło premiera. Trzy dni po wyborach tłumaczył publicznie, że
            Tusk ma przeprosić prezydenta za określenie „bracia Kaczyńscy”, bo
            bracia to „zjawisko biologiczne”, a nie „kategoria polityczna”.

            Opracowanie przygotował Wydział Monitoringu i Analiz Mediów CIR.
            Jego naczelnik Wojciech Gniady zasłonił się tajemnicą.

            "Gazeta": Te dokumenty nie mają żadnej klauzuli tajności. To zbiór
            publicznych wypowiedzi!

            - Ale one powstają w ramach wewnętrznej działalności.

            "Gazeta": Na czyje zamówienie?

            - Nie pamiętam, proszę przesłać pytania mailem.

            Zapytaliśmy m.in. o to, kto i kiedy zlecił przygotowanie tych
            analiz. Gniady odpisał: "W wyniku pracy Wydziału Monitoringu
            powstają codzienne raporty z monitoringu mediów; przeglądy prasy
            tygodniowej; tygodniowe opracowania dotyczące wydarzeń na scenie
            politycznej oraz opinii i komentarzy prasowych; raporty problemowe;
            syntezy wypowiedzi polityków; kalendaria wydarzeń".

            Zadzwoniliśmy do szefa CIR dyrektor Agnieszki Glapiak. Nie chciała z
            nami rozmawiać, bo - jak przekazała jej sekretarka - pan Gniady
            odpowiedział na wszystkie nasze pytania.

            Rzecznik rządu Jan Dziedziczak (od poniedziałku poseł PiS) odmówił
            komentarza.

            src: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4649445.html
            ----------------------------------------------------------------

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka