pia.ed
31.12.11, 18:45
W środę do redakcji przychodzi tęgi 30-latek. Ok. 170 cm, krótko ścięte, przerzedzone włosy. Niebieska kurtka, czarne dżinsy, na nogach białe, brudne buty, w ręku stara reklamówka. Mówi, że ma na imię Miłosz. Pokazuje dowód. Prosi o pomoc. Mówi, że nikt w mieście tak bardzo jak on jej teraz nie potrzebuje.
- Od półtora miesiąca szukam pomocy dla dzieci: Konrada, Krzysia i Mai - zaczyna, z trudem powstrzymując płacz. - Maja ma osiem lat, Krzyś cztery, a Konrad dwa. Pół roku temu u najmłodszego wykryto białaczkę. Półtora miesiąca temu żona, Kamila, zmarła na raka. W listopadzie nie dostałem wypłaty. Do firmy w której układałem kostkę, wszedł komornik.
lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,10833109,Syn_z_bialaczka__zona_zmarla__nie_ma_na_prad__Pomozemy_.html