sendivigius
13.04.25, 16:57
Kandydat, choc nie nauk, bo nie jestesmy w Sojuzie, napisal prace doktorska:
drive.google.com/file/d/0BxpDlyNwsI1aSDVsNVRMU0FTMUczNHR1Z3U5cmd0Z0lCTjl3/view?resourcekey=0-0KMcoMqQAHDHXvQsXTsQGg
Przeczytalem troche.
Plusy dodatnie bylyby takie ze jest to jedyny kandydat jakiego macie, ktory umie liczyc, co i tak go plasuje na czele stawki
Sam doktorat jest nie wiadomo czym bo co prawda jest tam duzo opisu jak sie spawy maja, ale nie bardzo tam widac jakies oryginalne mysli lub chociaz prace experymentalne autora. Bieda-przegladowka literatury to, moim zdaniem, jeszcze nie doktorat. A dyskusja wynikow jest bardzo slaba.
W spisie literatury znajdujemy odwolania do "renomowanych czasopism miedzynarodowych".
Mentzen S. (2012), Koszty długu publicznego i bankructwa państwa, Acta Universitatis
Nicolai Copernici, Ekonomia XLIII nr 1, WN UMK, Toruń
Mentzen S., (2012), Optymalna polityka zarządzania długiem publicznym, Metody i
zastosowania badań operacyjnych. Wydawnictwo UE w Poznaniu
Mentzen S. (2012), Zadłużenie publiczne a konkurencyjność gospodarki, Prace Naukowe
studentów i młodych pracowników nauki, Zeszyt 4, TNOIK, Poznań
Ale wciaz na tym bezrybiu...
Nie chce wchodzic w dyskusje polityczne i dyskutowac czy najlepszym prezydentem bylyby jakis profesor fizyk-teoretyk, bowiem wcale tak nie sadze. Chodzi mi o rzut oka na to co to jest doktorat w PL.