Dodaj do ulubionych

Zal do promotora

27.08.09, 11:45
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6970091,Za_plagiat_straca_tytul_i_zaplaca_kare.html
O swoich wątpliwościach co do samodzielności prac studentek kilka miesięcy temu rektora UMK poinformował recenzent. Studentki nie zostały dopuszczone do obrony. Kobiety przyznały się do winy, jednak zastrzegają, że plagiat zrobiły nieumyślnie. Mają żal do promotora, że niedokładnie sprawdzał ich prace.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Zal do promotora 27.08.09, 13:28
      choc odpowiedzialnosc za to co zrobily jest niewatpliwie po stronie studentek,
      zal do promotora jest uprawniony. jesli recenent to wylapal, powinien to byl
      wylapac rowniez ppromotor, ktory pewnie pracy nie czytal.
      • dominikjandomin Re: Zal do promotora 27.08.09, 14:23
        dala.tata napisał:

        > choc odpowiedzialnosc za to co zrobily jest niewatpliwie po stronie studentek,
        > zal do promotora jest uprawniony. jesli recenent to wylapal, powinien to byl
        > wylapac rowniez ppromotor, ktory pewnie pracy nie czytal.

        Zawsze jest możliwość, ze splagiatowały jakąś pracę nieznaną promotorowi, a
        znana recenzentowi... Niestety nie napisali, na czym dokładnie ten plagiat polegał.
        • dala.tata Re: Zal do promotora 27.08.09, 14:54
          tak to jest mozliwe. jednak nie sadze akurat ze plagiatorki doszukaly sie
          jakiejs pracy w czasopismie z Shitwater, Kentucky, nieznanej powszechnie. co
          weicej, ja mysle, ze w wypadku slabych studentow, ppo stylu widac, ze cos jest
          nie tak.

          ale akceptuje, ze mozesz miec racje.
          • winoman Re: Zal do promotora 27.08.09, 15:20

            >
            > ale akceptuje, ze mozesz miec racje.

            Nie wiem jak było, ale mogły po prostu przepisać fragmenty prac magisterskich,
            których promotorem był ich recenzent, nie wiedząc jeszcze, że nim będzie. Nie
            musiały szukać w Kentucky.

            Pozdrawiam!
            • dominikjandomin Re: Zal do promotora 27.08.09, 16:22
              winoman napisał:

              >
              > >
              > > ale akceptuje, ze mozesz miec racje.
              >
              > Nie wiem jak było, ale mogły po prostu przepisać fragmenty prac magisterskich,
              > których promotorem był ich recenzent, nie wiedząc jeszcze, że nim będzie.

              W sumie jo.

              Ja np. nie znam prac magisterskich robionych poza zakładem. Nawet nie ma
              publicznego wykazu tematów, abym mógł sprawdzić, czy ktoś czegoś w temacie nie
              robił.
    • flamengista doczekaliśmy takich czasów 27.08.09, 15:25
      że seryjny zabójca będzie miał pretensje do wychowawców, że źle go wychowali.

      Fajne rośnie pokolenie - zero odpowiedzialności za swoje czyny.

      I żeby nie było - promotor też zawalił.
    • malgunia Re: Zal do promotora 27.08.09, 15:28
      Słyszałam przed chwilą w Trójce wywiad z Bohaterkami.
      One się kompletnie nie poczuwaja do odpowiedzialności i nie widzą niczego złego
      w tym, co zrobiły. Nie rozumieją, o co ten cały szum...
      • dominikjandomin Re: Zal do promotora 27.08.09, 16:24
        A generalnie - CO ZROBIŁY? Zerżnęły tekst z wikipedii, czy z jakiejś magisterki,
        czy może z publikowanego dzieła? Zacytowały czyjeś dane jako własne?
      • rumcajs68 Re: Zal do promotora 27.08.09, 16:39
        Nie poczuwają się, bo przez pięć lat studiów nauczono je, że "tak robią wszyscy"! Podejrzewam, że w taki sam sposób piszą prace magisterskie ich koleżanki, w taki sposób pisały swoje prace licencjackie, prace zaliczeniowe... Miały pecha (i wrednego recenzenta), że to na nie padło! I kto tu winny???
        • flamengista tu masz rację 27.08.09, 18:33
          Co by nie mówić, najpierw trzeba tłuc każdemu studentowi do głowy, że nie wolno
          przepisywać. I dokładnie powiedzieć, co to jest plagiat. Żeby nie było żadnej
          wątpliwości.
          • malgunia Re: tu masz rację 27.08.09, 18:52
            flamengista napisał:

            > Co by nie mówić, najpierw trzeba tłuc każdemu studentowi do głowy, że nie wolno
            > przepisywać. I dokładnie powiedzieć, co to jest plagiat. Żeby nie było żadnej
            > wątpliwości.

            Należałoby zacząć wcześniej, znacznie wczesniej - od poczatku zwalczać wszelkie
            ściąganie. Ściągać uczą się dzieci w szkole podstawowej. Przepisywać (czyt.
            plagiatu) też.
            • flamengista tak, tyle 27.08.09, 18:57
              że na uczelni trzeba coś zrobić z tymi, których w szkole nie nauczono że ściągać
              nie wolno.

              Żeby karać z całą surowością, trzeba mieć podkładkę, żeby student nie rżnął
              przysłowiowego głupa. Jak bohaterki tego wątku.
              • dominikjandomin oświadczenie 27.08.09, 19:06
                Promotor winien brać oświadczenie, w którym jasno jest napisane, co jest
                plagiatem. Student będzie musiał podpisać, ze przeczytał, zrozumiał i
                zobowiązuje się stosować.

                A więc właśnie: jakie czynności podpadają pod plagiat?
            • rumcajs68 Re: tu masz rację 27.08.09, 19:40
              Należałoby przede wszystkim zacząć czytać te prace! Jaki procent pracowników naukowo-dydaktycznych czyta dokładnie prace zaliczeniowe? Bo taki profesor jeden z drugim uważa, że mu korona z głowy spadnie, jak przeczyta wszystkie prace studentów. A później efekty są, jakie są. Nic nie dzieje się bez przyczyny! Student raz poprzepisuje na żywca z książek i dostaje piątkę, drugi raz z internetu i dostaje piątkę, n-ty raz przy pisaniu pracy magisterskiej i dostaje piątkę... I wszyscy są zadowoleni! A tu znalazł się jakiś szurnięty recenzent, który nie rozumie uniwersyteckich "zwyczajów". Można by rzec: taki stary, a taki głupi! Tyle lat pracuje na uczelni i niczego się nie nauczył...
              • flamengista czemu się dziwić - nawet reklamy na naszym forum 27.08.09, 20:02
                dopuszczane przez gazeta.pl dotyczą de facto pisania prac doktorskich za pieniądze:

                www.doktoraty.pl/?gclid=COqDhN20xJwCFRISzAodqlJmsg
                Skoro ludzie są już tak bezczelni, to tym bardziej proceder kwitnie na poziomie
                niższym, tj. magisterskim.

                Co robić w takiej sytuacji? Robić swoje. Ja jednak zamierzam w przyszłości
                czytać prace swoich seminarzystów. Choć z pewnością nie należy to do przyjemnych
                obowiązków.
                • rumcajs68 Re: czemu się dziwić - nawet reklamy na naszym fo 27.08.09, 20:39
                  O właśnie, "nie należy to do przyjemnych obowiązków"! I jeszcze jak dodasz, że przełożeni tych obowiązków nie egzekwują, bo sami tak robią, będziesz miał wyjaśnienie przyczyn zjawiska. A tak na marginesie: lubisz uczyć?

                  Seminarzystów pewnie też zbyt wielu miał nie będziesz, bo oni szybko się zorientują, że są "lepsi" promotorzy. A tak w ogóle, to radzę zanadto się nie wyróżniać z ogółu, chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego...
                  • flamengista Re: czemu się dziwić - nawet reklamy na naszym fo 27.08.09, 22:18
                    > O właśnie, "nie należy to do przyjemnych obowiązków"!
                    No nie należy, bo umówmy się - poziom prac magisterskich jest niski. Więc
                    czytanie takich prac na pewno nie jest rozwijające.

                    > I jeszcze jak dodasz, że
                    > przełożeni tych obowiązków nie egzekwują, bo sami tak robią, będziesz miał wyja
                    > śnienie przyczyn zjawiska.
                    Jasne, część nie egzekwuje i jest to karygodne. Bo są za to opłacani. Ale z
                    drugiej strony - jak seminarzystów jest za dużo... Przecież jak samodzielny ma
                    dylemat: porządnie sprawdzone prace, albo książka profesorska, to wybierze to
                    drugie.

                    > A tak na marginesie: lubisz uczyć?
                    Średnio, choć mi to nie przeszkadza. Może dlatego, że do tej pory prowadziłem
                    kurs mało związany z moimi zainteresowaniami badawczymi. Teraz może będzie
                    lepiej. Niemniej - wolę pracę naukową. Ale rozumiem, że to dzięki dydaktyce mogę
                    też zajmować się badaniami, więc szanuję studentów. To moi pracodawcy;)

                    > Seminarzystów pewnie też zbyt wielu miał nie będziesz, bo oni szybko się zorien
                    > tują, że są "lepsi" promotorzy.
                    Wiesz, na wielkiej ilości seminarzystów mi nie zależy. A co do "orientowania
                    się", to już to ma miejsce: na przykład w zeszłym roku od mojego szefa poszły 2
                    seminarzystki, bo za dużo wymagał...

                    > A tak w ogóle, to radzę zanadto się nie wyróżni
                    > ać z ogółu, chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego...
                    Nie jestem głupi, choć może na takiego wyglądam;)
                    • rumcajs68 Re: czemu się dziwić - nawet reklamy na naszym fo 27.08.09, 23:26
                      flamengista napisał:

                      > umówmy się - poziom prac magisterskich jest niski. Więc
                      > czytanie takich prac na pewno nie jest rozwijające.

                      A coś Ty myślał - że dowiesz się z nich co najmniej tylu ciekawych rzeczy co z prac naukowych? Dydaktyka chyba nie na tym polega.

                      > Ale z
                      > drugiej strony - jak seminarzystów jest za dużo... Przecież jak samodzielny ma
                      > dylemat: porządnie sprawdzone prace, albo książka profesorska, to wybierze to
                      > drugie.

                      Ale studenci nie wiedzą, że on ma taki dylemat, więc mają prawo czuć się pokrzywdzeni. Z drugiej strony dydaktyka to też jego praca, a usprawiedliwianie się, że mało płacą czy za dużo obowiązków, jest co najmniej śmieszne.
                      >
                      > Ale rozumiem, że to dzięki dydaktyce mog
                      > ę
                      > też zajmować się badaniami, więc szanuję studentów. To moi pracodawcy;)

                      Wierzę, że napisałeś to szczerze. Ale nie jest to podejście zbyt powszechne.
                      >

                      > Wiesz, na wielkiej ilości seminarzystów mi nie zależy. A co do "orientowania
                      > się", to już to ma miejsce: na przykład w zeszłym roku od mojego szefa poszły 2
                      > seminarzystki, bo za dużo wymagał...

                      No właśnie, jedni tracą, inni zyskują. Jak ktoś ma choć trochę inteligencji, szybko zaczyna rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi...


                      > Nie jestem głupi, choć może na takiego wyglądam;)

                      A jak się ma to do wcześniejszego stwierdzenia, że - wbrew powszechnemu nieczytaniu prac studentów - Ty będziesz sumiennie realizował ten obowiązek?

                      Generalnie uważam, że karanie studentek to wyłącznie łagodzenie objawów bez leczenia przyczyn.
                      • flamengista obowiązek 28.08.09, 08:48
                        będę realizował sumiennie, ale specjalnie chwalić się tym nie zamierzam...
                        • rumcajs68 Re: obowiązek 28.08.09, 10:05
                          ...na pewno nikt nie zauważy.

                          A życie i tak zweryfikuje te szczytne ideały.
    • h_hornblower nie ma co gadać, fajny przypadek... 27.08.09, 15:42
      Podoba mi się zestawienie tych dwóch zdań w króciutkiej w końcu
      notce:

      1. Oprócz tego obie zostaną [...] pozbawione tytułu magistra.
      2. Studentki nie zostały dopuszczone do obrony.

      pzdr
      horny



      • charioteer1 Re: nie ma co gadać, fajny przypadek... 27.08.09, 16:54
        Poza tym jeszcze dowiadujemy sie z notki, ze sprawa trafila do sadu. Bardzo mnie
        ciekawi, co tam sie wlasciwie stalo.
        • loleklolek_pl Re: nie ma co gadać, fajny przypadek... 27.08.09, 21:15
          Jak do sądu to zapewne coś poważnego. Splagiatowały jakąś pracę recenzenta albo
          coś w ten deseń.
          • h_hornblower ale ja nie o tym! 28.08.09, 00:09
            loleklolek_pl napisał:

            > Jak do sądu to zapewne coś poważnego. Splagiatowały jakąś pracę
            recenzenta albo
            > coś w ten deseń.

            Do obrony nie zostały dopuszczone. Ergo: nie obroniły pracy
            magisterskiej, tak? Ergo2: nie otrzymały tytułu magistra, tak? Ale
            ten tytuł zostanie im odebrany, tak? Gdzie tu sens?

            pzdr
            horny
    • winoman Re: Zal do promotora 27.08.09, 22:05
      Notatka krótsza, ale bardziej precyzyjna:
      miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,6973155,3_tys__zl_za_plagiat___studentki_UMK_skazane.html
      Pozdrawiam!
      • charioteer1 Re: Zal do promotora 27.08.09, 22:44
        przekopiowały fragmenty opracowań, które znalazły w internecie i nie
        odnotowały tego w przypisach.


        I one maja zal do promotora, ze nie sprawdzil wystarczajaco dokladnie? Same nie
        wiedzialy, biedactwa, co robia?
      • niiikaa Re: Zal do promotora 27.08.09, 22:58
        "przekopiowały fragmenty opracowań, które znalazły w internecie i nie
        odnotowały tego w przypisach."

        Pewnie nie wiedziały - przecież kopiują fragmenty opracowań już od szkoły podstawowej. I wszyscy wiedzą, że uczniowie kopiują i nikt pretensji do nich nie ma. Tak zostały nauczone.

        Żeby nie być gołosłowną:

        merlin.pl/lektury-opracowanie/browse/search.html?phrase=lektury+opracowanie§ion=&x=0&y=0&place=0+simple&offer=O&sort=rank&page=1
        i jeszcze jedno:

        merlin.pl/Wzory-wypracowan-dla-wszystkich-klas-gimnazjum_Jacek-Poznanski/browse/product/1,619098.html
        I to mnie przeraża...
        • loleklolek_pl Re: Zal do promotora 27.08.09, 23:36
          Mnie tam w sumie nie przeraża. Akurat z tego co kojarzę, to lista lektur
          obowiązkowych dla szkół bywa w Polsce tematem politycznym (a szkoda). To że
          potem dzieciaki nie za bardzo chcą się mieszać w tę politykę jest akurat
          zrozumiałe i co by nie mówić wcale nie powinno być przerażające.

          Takie nawyki jak kopiowanie z neta stosunkowo łatwo jest wyleczyć na dowolnym
          etapie edukacji. Wystarczy tylko chcieć.
          • niewyspana123 Re: Zal do promotora 28.08.09, 13:06
            a mnie jednak przeraża i niezmiennie dziwi, że ludzie są nieprzyzwoici i
            oszukują. Plagiat to oszustwo i kradzież, nie wyobrażam sobie, jak można nie
            wiedzieć, że się robi coś złego.
            • rumcajs68 Re: Zal do promotora 28.08.09, 13:33
              niewyspana123 napisała:

              > a mnie jednak przeraża i niezmiennie dziwi, że ludzie są nieprzyzwoici i
              > oszukują.

              A mnie to nie dziwi, bo taka jest natura ludzka. Dziwi mnie natomiast, że u nas w Polsce panuje tak powszechne przyzwolenie na to, bo jako społeczeństwo dużo przez to tracimy.

              Plagiat to oszustwo i kradzież, nie wyobrażam sobie, jak można nie
              > wiedzieć, że się robi coś złego.

              Słabo znasz się na ludziach. Jestem pewien, że nawet najwięksi zbrodniarze byli przekonani, że oni to są o.k., tylko ci wszyscy inni ludzie...
              • flamengista niestety to prawda 28.08.09, 18:43
                zawsze chętniej widzimy winę u kogoś innego, niż u siebie samych.

                Te Panie nie są żadnym ewenementem, to typowe. Problem w tym, że nikt życzliwy
                im nie poradził, że skarżąc się w mediach na promotora tylko się dodatkowo
                ośmieszają.

                Prawda jest też taka, że ktoś zawalił wykształcenie tych ex-studentek:
                najprawdopodobniej na poziomie gimnazjum lub szkoły średniej. Przecież gdzieś
                się nauczyły, że można "napisać" wypracowanie przeklejając tekst z internetu. I
                nikt nie zwrócił im uwagi, że jest to naganne.

                Ja jestem bardzo wdzięczny nauczycielce z fizyki, która w liceum zrobiła nam
                kartkówkę i dała mi dwóję za ściąganie. Tę lekcję zapamiętałem na całe życie -
                od tego momentu już nie ściągam. Nauczono mnie, że nie tylko jest to zachowanie
                moralnie naganne, ale SIĘ NIE OPŁACA. Te drugi komponent był szczególnie istotny!

                Te Panie widocznie nie miały tak dobrych nauczycieli...
                • dominikjandomin Re: niestety to prawda 28.08.09, 18:55
                  flamengista napisał:


                  > Ja jestem bardzo wdzięczny nauczycielce z fizyki, która w liceum zrobiła nam
                  > kartkówkę i dała mi dwóję za ściąganie. Tę lekcję zapamiętałem na całe życie -
                  > od tego momentu już nie ściągam. Nauczono mnie, że nie tylko jest to zachowanie
                  > moralnie naganne, ale SIĘ NIE OPŁACA.

                  A ja na praktyce w szkole dowiedziałem się od nauczycielki, ze nie można uczniów
                  karać za ściąganie, żadna dwója czy obniżenie o ceny, nic.

                  Jedne, co się dało na nie wymusić, to prawo do skonfiskowania ściągi uczniowi...

                  W sumie... efekt ocenowy był ten sam (niczego nie umieli i po konfiskacie nie
                  umieli nic napisać), ale efekt wychowawczy?

                  Polska szkoła UCZY KRAŚĆ, PLAGIATOWAĆ, ŚCIĄGAĆ.
                  • flamengista to jest skandal 28.08.09, 19:23
                    szczerze powiedziawszy, ja po takiej "praktyce" poszedłbym z gotowym reportażem
                    do lokalnej gazety.

                    Fajna szkoła, bez dwu zdań. Obawiam się, że takich szkół jest sporo.
                • rumcajs68 Re: niestety to prawda 28.08.09, 19:19
                  flamengista napisał:

                  > zawsze chętniej widzimy winę u kogoś innego, niż u siebie samych.
                  >
                  > Te Panie nie są żadnym ewenementem, to typowe. Problem w tym, że nikt życzliwy
                  > im nie poradził, że skarżąc się w mediach na promotora tylko się dodatkowo
                  > ośmieszają.

                  A ja uważam, że poszły w dobrym kierunku, tylko zrobiły to bardzo nieudolnie. Na ich miejscu postarałbym się o zebranie dowodów obciążających promotora. Wyobraź sobie np. taką sytuację: wszyscy na roku wiedzą, że promotor i tak nie czyta (co nie jest rzadką sytuacją), w związku z tym nikt ze studentów się nie przemęcza, bo się zwyczajnie nie opłaca (ocena nie zależy od jakości pracy, ale np. terminu jej oddania promotorowi, częstotliwości odwiedzania promotora, ogólnego wyglądu pracy, wyglądu spisu literatury itp.). I nagle dwie osoby trafiają na upierdliwego recenzenta, który postawił sobie za punkt honoru nie przepuścić chałtury. Jak takie osoby mają nie czuć się pokrzywdzone?

                  >
                  > Prawda jest też taka, że ktoś zawalił wykształcenie tych ex-studentek:
                  > najprawdopodobniej na poziomie gimnazjum lub szkoły średniej. Przecież gdzieś
                  > się nauczyły, że można "napisać" wypracowanie przeklejając tekst z internetu. I
                  > nikt nie zwrócił im uwagi, że jest to naganne.

                  Ten argument to już jest dosłownie śmieszny (zresztą często się tu powtarza w różnych wypowiedziach)! Winę na gimnazjum czy liceum można zrzucić na I roku studiów, ale nie na ostatnim! Przez pięć lat można z człowiekiem zrobić wszystko. Ja osobiście ani w podstawówce, ani w szkole średniej nie spotkałem takich nauczycieli-olewusów, jak na studiach, bo tam proces dydaktyczny jest jednak chyba kontrolowany w dużo większym stopniu niż w szkołach wyższych.
                  >
                  > Ja jestem bardzo wdzięczny nauczycielce z fizyki, która w liceum zrobiła nam
                  > kartkówkę i dała mi dwóję za ściąganie. Tę lekcję zapamiętałem na całe życie -
                  > od tego momentu już nie ściągam. Nauczono mnie, że nie tylko jest to zachowanie
                  > moralnie naganne, ale SIĘ NIE OPŁACA. Te drugi komponent był szczególnie istotn
                  > y!

                  A ja ściągać się nauczyłem dopiero na studiach (choć robiłem to niezmiernie rzadko, tylko w naprawdę "koniecznych" sytuacjach). Są np. takie sytuacje: wszyscy ściągają, promotor udaje, że nie widzi, materiał do nauczenia jest bardzo obszerny i kompletnie bezsensowny (np. stolice wszystkich państw świata na pamięć i ich liczba ludności, rodzaj i wielkość produkcji przemysłowej we wszystkich, nawet najmniejszych mieścinach Polski... - tak, tak, miałem takie), wykładowca oczywiście wie, że tego wszystkiego nie da się nauczyć (a przy tym po roku dane te się dezaktualizują) i dlatego przymyka oko. Jak tu nie ściągać w takiej sytuacji?
                  >
                  > Te Panie widocznie nie miały tak dobrych nauczycieli...
                  • flamengista Re: niestety to prawda 28.08.09, 19:31
                    > A ja uważam, że poszły w dobrym kierunku, tylko zrobiły to bardzo nieudolnie. N
                    > a ich miejscu postarałbym się o zebranie dowodów obciążających promotora.
                    Tylko co to by zmieniło? Promotor i tak jest w kłopotliwej sytuacji, a im za
                    "demaskowanie" i tak by magistra nie przyznano.


                    > nagle dwie osoby trafiają na
                    > upierdliwego recenzenta, który postawił sobie za punkt honoru nie przepuścić ch
                    > ałtury. Jak takie osoby mają nie czuć się pokrzywdzone?
                    Tak, to poczucie krzywdy jest oczywiste. Jedynie solidarność koleżeńska
                    spowodowała, że one tego nie powiedziały publicznie. Czegoś w stylu: "przecież
                    wszyscy koledzy na roku napisali pracę z internetu";)


                    > Winę na gimnazjum czy liceum można zrzucić na I roku stu
                    > diów, ale nie na ostatnim! Przez pięć lat można z człowiekiem zrobić wszystko.
                    Nie pięć, a na ogół dwa. A student po licencjacie może przyjść z innej uczelni.
                    I nie wszystko, choć akurat nauczenia czym jest plagiat i że jest to
                    niedozwolone - można spokojnie nauczyć. Właśnie zostałem obarczony takim kursem
                    i będę tego uczył naszych studentów;)

                    > materiał do nauczenia jest bardzo obsz
                    > erny i kompletnie bezsensowny (np. stolice wszystkich państw świata na pamięć i
                    > ich liczba ludności, rodzaj i wielkość produkcji przemysłowej we wszystkich, n
                    > awet najmniejszych mieścinach Polski...
                    Ech, słaby jesteś;) Ja po szkole średniej, gdzie wkuwaliśmy dosłownie wszystko
                    spokojnie poradziłem sobie z geografią ekonomiczną. A trzeba było pamiętać m.in.
                    produkcję stali, porzeczek i pszenicy - 5 najważniejszych krajów z każdej
                    kategorii. Po prostu byłem wytrenowany.
                    • charioteer1 Re: niestety to prawda 28.08.09, 19:36
                      flamengista napisał:

                      > Tylko co to by zmieniło? Promotor i tak jest w kłopotliwej sytuacji, a im za
                      > "demaskowanie" i tak by magistra nie przyznano.

                      Przypuszczam, ze cos tam jeszcze bylo. W przeciwnym wypadku uczelni pewnie nie
                      chcialoby sie wnosic sprawy do sadu przeciw wlasnym studentkowm.
                      • rumcajs68 Re: niestety to prawda 28.08.09, 19:50
                        charioteer1 napisał:

                        > flamengista napisał:
                        >
                        > > Tylko co to by zmieniło? Promotor i tak jest w kłopotliwej sytuacji, a im
                        > za
                        > > "demaskowanie" i tak by magistra nie przyznano.
                        >
                        > Przypuszczam, ze cos tam jeszcze bylo. W przeciwnym wypadku uczelni pewnie nie
                        > chcialoby sie wnosic sprawy do sadu przeciw wlasnym studentkowm.

                        Możliwe, że np. za bardzo się "stawiały". A promotor, jakby dostał porządnie po dupie, to by miał taką samą karę, jak studentki. Może też by się czegoś nauczył na starość.
                        >
                    • rumcajs68 Re: niestety to prawda 28.08.09, 19:46
                      Słaby? Ja w tym czasie, kiedy ty wkuwałeś wszystkie możliwe bzdury, robiłem coś bardziej pożytecznego :). A Ty co teraz z tego masz?
                      • flamengista Re: 28.08.09, 20:07
                        Co? Mam wyćwiczoną pamięć!
                        • rumcajs68 Re: 28.08.09, 20:14
                          A skąd wiesz, że to dzięki geografii ekonomicznej, a nie wierszykom w szkole? :) A mówiąc serio: pamięć można także wyćwiczyć, ucząc się sensownych rzeczy. Ponadto wydaje mi się, że w karierze naukowca jest wiele innych rzeczy bardziej przydatnych niż dobra pamięć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka