dm19840ew
05.02.12, 03:00
Ojciec pozostawił dzieciom i żonie dość spory majątek: dom pod miastem(z którego można wyodrębnić dwa lokale mieszkalne) mieszkanie w mieście, oraz udział w nieruchomości rolnej na terenie miasta. Na dzień dzisiejszy jakieś 1,800.000 w nieruchomościach do podziału na 4 osoby.
W chwili obecnej trwają polubowne pertraktacje odnośnie zniesienia współwłasności nieruchomości rolnej (z osobami, które nie dziedziczyły po nim, lecz były pozostałymi współwłaścicielami), uzbrojenia jej w media a w konsekwencji przekształcenie jej w działkę budowlaną, co może zwiększyć jej wartość nawet do wartości domu.
W domu mieszkają dwie osoby, w mieszkaniu jedna. Jedna osoba wyprowadziła się i nie chce mieszkać ani w domu (gdyż przeszkadza jej towarzystwo matki i brata), ani w mieszkaniu (gdyż przeszkadza jej towarzystwo siostry). Chce oddać matce mieszkanie, sprzedać dom i podzielić się pieniędzmi z rodzeństwem na co nie zgadzają się wszyscy pozostali spadkobiercy, którzy uważają, że nie ma to sensu, bo przecież może pomieszkać jakiś czas w domu, który ma 240 m2 powierzchni użytkowej (niestety w części jest on nie wykończony) do czasu wydzielenia działek bez potrzeby sprzedawania czegokolwiek ze wspólnego majątku do czasu podziału.
Może również sprzedać swój udział w spadku i moje pytanie brzmi: jak wybrnąć z tej sytuacji, w momencie kiedy taka osoba nie korzysta ze składników swojego majątku (na własne życzenie) i ma pretensje do pozostałych. I czy sprzedaż udziału jest zjawiskiem częstym; czy są chętni na kupno czyjegoś udziału w masie spadkowej?