Dodaj do ulubionych

problem z byłą właścicielką

19.06.07, 13:55
witam, kupiłam mieszkanie 4 kwietnia 2007r., w akcie zawarto datę
ostatecznego przekazania mieszkania 15 maja 2007r. i tak też się stało.
Nie wiem co mam zrobić bo mam problem z byłą właścicielką, która wydzwania i
nachodzi mnie,że chce zabrać jakieś tam swoje rzeczy (stare meble, żyrandol
itp.) których już nie ma i co do których nie było żadnych ustaleń (wszystko
miało zostać) ani ustnych ani tym bardziej pisemnych.
Czy mam się czego obawiać,.???
Obserwuj wątek
    • monia76 Re: problem z byłą właścicielką 20.06.07, 09:28
      jak wydała mieszkanie i zostawiła w nim rzeczy to o co jej teraz chodzi?
      rozumiem, że wyrzuciłaś to, czego ona się teraz domaga? nie masz się czego
      obawiać - miała czas się przygotować na wydanie mieszkanie, a jeśli nie zdążyła
      wywieźć gratów to jej problem.
    • de_la_hoya Re: problem z byłą właścicielką 23.06.07, 23:11
      Zyrandola nie zabierze, to rzecz trwale związana z mieszkaniem... poza tym
      faktycznie nic nie zabierze, obudziła się z ręką w nocniku to jej problem,
      przecież nie udowodni ze coś zostało...
    • nea78 Re: problem z byłą właścicielką 25.06.07, 09:26
      Nie masz co się przejmować jeżeli w protokolue odbioru mieszkania nie było
      zapisu co zostało to teraz kobiecina może ugryśc Cie ...(wiesz gdzie:) Jak jej
      pozowlisz na takie nachodzenie to jeszcze będzie Ci wmawiać, ze żyrandol ktorego
      się pozbyłaś był bardzo wartościowy i chce zwrotu kasy za niego. Niedaj się
      pognaj babę i tyle!
      • barba1 Re: problem z byłą właścicielką 25.06.07, 11:13
        witam,
        we wtorek miałam " zadymę" na klatce, przyszła była właścicielka i od razu do
        mnie z buzią, że mam jej meble wystawić przed blok, że mam udostępnić
        piwnicę,jak próbowałam z nią normalnie porozmawiać o ci jej chodzi to skoczyła
        do mnie i zaczęła mnie wyzywać od złodziei, że ją okradłam, kiedy powiedziałam
        że za moment wezwę policje to trochę się uspokoiła. kiedy dla świętego spokoju
        otworzyłam jej piwnicę żeby zabrała te swoje "cenne" stare graty zaczęła mnie
        znowu wyzywać. Syn nagle sobie przypomniał że w piwnicy zostawił karton dużych
        płytek na podłogę ( czego oczywiście nie było)...
        Teraz kiedy się pojawi to nawet nie będę z nią rozmawiać tylko zadzwonię na
        policję, bo za chwilę wymyśli że miałą złote klamki ...
        Żałuję tylko że nie spisałam w protokole tych wszystkich szpargałów, teraz
        miałabym jej podpis.
        Pozdrawiam, ;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka