Dodaj do ulubionych

Masz rację, szefie

27.01.10, 20:20

"To może nad wejściem do biurowców powinna wisieć tablica: "Nadmierna praca
może być zagrożeniem dla zdrowia fizycznego i duchowego"?

- A może: "Porzućcie nadzieję, że będziecie sobą, wy, którzy tu wchodzicie""

*************************

W korporacjach nie wykonuje się żadnej nadmiernej pracy. Przecież każdy wie,
że efektywnie pracuje się jedynie 30 min dziennie. Reszta czasu przeznaczona
jest ową pantomimę, bardzo zgrabnie opisaną w artykule.

Obserwuj wątek
    • vibhisana Masz rację, szefie 28.01.10, 09:17
      "Rodzi się nowy ruch "mind set change"" - taki ogólnik ma znieść
      patologię?
      • cosmo-pl Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 21:47
        Fakt, sam znam taką historię. Dyrektor jednego z departamentów w banku, nagle
        znika. Telefon nie odpowiada, rodzina nie wie co się stało, sprawa zgłoszona na
        policję i wszyscy, łącznie ze znajomymi zaangażowani w szukanie. Po 2 tygodniach
        przychodzi lakoniczny sms: przepraszam, nie wytrzymałem, nie wiem czy dam
        kiedykolwiek radę wrócić..

      • martin.slenderlink Dobra reklama 01.02.10, 03:55
        A to nie jest reklama jednej krakowskiej firmy?
        • koham.mihnika.copyright A proper employee is a clone of Korporate Kulture. 01.02.10, 09:20
          Uncle Al
    • bszalacha Mwlibruda jest jak santorski-orkiestra 28.01.10, 21:27
      A jeszcze wczoraj miałam wiedzę,że Melibruda/stary dziad/jest od
      uzależnień.Potem zaczął się przeobrażać w specjalistę od
      psychoterapii i nawet ktoś mu dał prawo certyfikować lekarzy i
      psychologów.
      Teraz próbuje zawłaszczać budynki,bo pewnie,jak Santorski,wywiesi
      szyld,że jest od biznesu/specjalistą,rzecz jasna/.
      Czy tego Pana aby nie obowiązuje kolejne 5 lat kształcenia do
      certyfikatu,którego wymaga od innych?
      Skąd ma te "specjalności"?
      Przecież takie rzeczy wie każdy.
      • piotr.gajdowski Re: Mwlibruda jest jak santorski-orkiestra 31.01.10, 17:36
        Droga Pani. Proponuję zajrzeć na oficjalną stronę Leszka Mellibrudy. Tam jest
        dostępny szczegółowy życiorys, wykaz ukończonych studiów i kursów i co tylko
        Pani sobie życzy. Ponadto jest podany telefon i adres e-mail, co umożliwia Pani
        zadanie wszelkich pytań osobiście. Rozumiem że "stary dziad" nie należy do
        trapiących Panią problemów i służy jedynie próbie zdezawuowania pana M. Pozdrawiam
        • nidemus to prawda-ale czy "tak nie bylo zawsze".... 31.01.10, 20:24
          ...przeciez w kazdej grupie,zatracamy tozsamosc....-to jest
          naturalne w jakims stopniu.

          Ogolnie jednak, korporacje to syf.....
        • cptcrunch Re: Mwlibruda jest jak santorski-orkiestra 31.01.10, 21:24
          Panie Gajdowski !

          Wykaz kursow i szkolen ... powiadasz Pan ?! A co o ne znacza ? Nic. W tym
          kraju pokutuje przekonanie, ze 'mozna nauczyc sie z ksiazek'. Nic bardziej
          mylnego, ale jest to poniekad usprawiedliwione. Bo skad mamy sie uczyc ?

          Co do artykulu. Jest tam bardzo duzo racji i mozna to zaobserwowac bedac tzw.
          szczurem korporacyjnym. Jednak pozostae pytanie o uczciwosc tych Panow. Dwniej
          uzaleznienia, potem psychoterapia a teraz 'biznes'. Pytanie skad taka obfitosc -
          jak najbardziej na miejscu.
          Dawniej wojownicy, aby uwiargygodnic to co mowia pokazywali swoje blizny.
          Mozem Pan Melibruda rowniez pokazalby swoje ? Wtedy byloby wiadomo, ze mowi o
          czyms co zna a nie na podstawie certyfikatu wystawionego przez ... Santorskiego ?
      • piotr.gajdowski Re: Mwlibruda jest jak santorski-orkiestra 31.01.10, 17:38
        Aha, jeszcze jedno. Specjalistą od uzależnień jest Jerzy Mellibruda, wywiad
        został przeprowadzony z Leszkiem. Pozdrawiam
      • bob_arctor Re: Mwlibruda jest jak santorski-orkiestra 31.01.10, 22:12
        A jeszcze wczoraj miałam wiedzę,że Melibruda/stary dziad/jest od
        uzależnień

        Pani wiedza zarówno wczoraj, jak dzisiaj i pewnie też jutro nie
        pozwala Pani nawet odróżnić Leszka Mellibrudy od Jerzego Mellibrudy.
        Proszę się zatem nie pogniewać, że nie potraktuję poważnie ani tego,
        ani żadnego innego z Pani stwierdzeń.
        P.S. Nie jestem pewien, w jakim Pani jest wieku (poziom wpisu
        wskazywałby, że w dość młodym), ale jestem pewien, że także Pani
        kiedyś się zestarzeje. Życzę Pani, żeby często wtedy zwracano się do
        Pani tak jak najwyraźniej Pani lubi, Pani (jeśli nie teraz, to w
        przyszłości) stara babo.
      • dr.tapczan Re: Mwlibruda jest jak santorski-orkiestra 02.02.10, 13:46
        Też tak myślałem...wódko pozwól żyć, Halszka Wasilewska i Melibruda...owszem ale
        Jerzy, nie Leszek!
    • zablokowany-obrazliwy-nick Korporacja jest jak sekta 28.01.10, 21:49

    • justa_only Masz rację, szefie 31.01.10, 18:16
      Mam 31 lat. "wychodowalam" sie na Wyborczej, W czasie studiow
      codziennie ta gazete czytalam. Ped do kariery, staze, wyjazdy
      zagraniczne.... kariera przez wielkie K. Szkoda, ze w tamtych
      czasach tak malo bylo artykulow o negatywnych konsekwencjach pogoni
      szczurow. A tak naprawde mam uczucie, ze Wyborcza napedzala ta cala
      machine(Gra o Staz itp). No coz 4 lata z zycia wyjete mam... A moze
      tylo cztery lata, zanim nastapilo opamietanie. Noce po 4 godziny
      snu, praca w weekendy, czar szefa. Uff, dobrze juz to miec za
      soba...forum.gazeta.pl/i/16/forum/wyslijBtn.gif.
      • mr.man Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 19:00
        przeciez o korporacjach wiadomo wszystko od lat 80 tych, Firma,
        American psycho, Wall Street, Adwokat diabla. Jak pan mogl to
        przeoczyc? Jedyne co mnie zastanawia to fakt, ze kazde pokolenie uzala
        sie na te same problemy zawodowe i nic sie nie zmienia. Widac kazdy sie
        dorabia po trupach a potem zostaje rybakiem, rolnikiem albo guru od
        samodoskonalenia.
        • justa_only Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 19:42
          Albo kims kto zajmuje sie praca spoleczna? Szkoda ze Pan o tym nie
          napomknal. Co do ksiazek/filmow, ma Pan zapewne racje. Jednakze co do
          zasiegu informacji o negatywnyych skutkach, zostane przy swojej
          perwotnej wersji, czyli znikomej ilosc masowo dostepnych informacji.
          Pozdrawiam, J
          • ongoing Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 21:27
            oj, Justa, GW chyba rzeczywiście sprawiła, że zapomniałaś, ze naleąy
            samodzielnie myśleć... staż we wspomnianym "Grasz o staż" można wygrać również w
            firmie nie będącej korporacją - to po pierwsze, a po drugie - mam już parę lat
            stażu pracy za sobą i pracowałam zarówno w korporacji jak i w małych firmach,
            ale i w organizacji pozarządowej, gdzie tzw. praca społeczna była najwyższym
            dobrem i muszę przyznać, że tam przeszłam największe pranie mózgu. Postawmy
            sprawę jasno - każda praca jest dla pieniędzy i bardzo dobrze jest, jeśli się
            lubi to, co się robi. Nigdzie nie jest idealnie, a najważniejsze to dopasować
            się do tzw. kultury korporacyjnej, jeśli się w tych klimatach człowiek
            odnajdzie, to bez uszzcerbku na zdrowiu i życiu prywatnym przetrwa te 8-10
            godzin pracy dziennie:)
        • ready4freddy Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 23:13
          mr.man napisał:

          > przeciez o korporacjach wiadomo wszystko od lat 80 tych, Firma,
          > American psycho, Wall Street, Adwokat diabla. Jak pan mogl to
          > przeoczyc? Jedyne co mnie zastanawia to fakt, ze kazde pokolenie uzala
          > sie na te same problemy zawodowe i nic sie nie zmienia. Widac kazdy sie
          > dorabia po trupach a potem zostaje rybakiem, rolnikiem albo guru od
          > samodoskonalenia.

          tak, ale kiedys media (GW rowniez, a nawet przede wszystkim, jak pisze
          przedmowca) przedstawialy wszelkie ciemne strony jako niemal lewacka , klamliwa
          propagande, cos na zasadzie "Ameryka jest dla byka" - albo jestes twardy i dasz
          rade, bo kto jak nie ty, no albo jestes roszczeniowym przyglupem, ktory by tylko
          d.pa do gory lezal, ale wtedy nie licz na wille z basenem (w domysle:
          bezproblemowo osiagalna dla tych twardzieli, co zakasali rekawy i wzieli sie do
          roboty). no, ale ostatnio caly model sie dosc spektakularnie wywalil na pysk,
          wiec pojawia sie troche artykulow w innym tonie, wot, cala zagadka.
          • jkdab Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 23:21
            > no, ale ostatnio caly model sie dosc spektakularnie wywalil na
            pysk,
            > wiec pojawia sie troche artykulow w innym tonie, wot, cala zagadka

            oj chyba nie, z tego co wiem, to śrubę jeszcze mocniej przykręcili,
            bo "jest kryzys" i jeśli ktos nie chce stracić pracy, to musi
            jeszcze dłużej i ciężej pracować, za mniejszą stawkę, bo premie
            obcięli.
          • strangeday Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 23:54
            Który model się wywalił i gdzie ?

            Też widzę tę zmianę tonu, ale niestety na przykład tutaj jest to wpadanie ze skrajności w skrajność.
    • adam.2x Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 19:39
      Trochę mnie to przypomina przesadzone opowiastki przy piwie o kulturze korporacyjnej w USA z przed paru dekad opowiadane zwłaszcza przez ludzi którzy nie byli w stanie podołać wymogom pracy. Jeśli to jest jednak prawda to można tylko współczuć. Powiem również że wątpię aby takie practyki stowrzyły naprawdę wydajną instytucję. Dla mnie to tylko dowodzi że poszczególne oddziały nie mają wyraźnie określonych celów i sposobu oceny pracowników ale za to niedorozwinętą (no może niedokształconą) kadrę kierowniczą.
      • strangeday Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 20:01
        Trafnee obserwacje.

        Ten artykukuł to jakiś stos ogólników w stylu "mały Jasio wyobraża sobie Wielką Złą Korporację", do tego chyba w połowie lat pięćdziestiątych.

        Trudno mi uwierzyć, jak takie firmy są w stanie efektywnie działąć, odnosić sukcesy, skoro wg artykułu zajmują się pisaniem "patologicznych scenariuszy korporacyjnych" oraz praniem mózgu swoim pracownikom.
        • wielki_czarownik To uwierz 31.01.10, 20:21
          O sukcesach tych firm możesz poczytać np. w kontekście setek miliardów dolarów wpompowanych w nie przez Obamę, by nie upadły.
          Pamiętaj, że korporacje obracające setkami milionów mogą sobie pozwolić na błędy. Małe czy średnie firmy już nie.
          • adam.2x Re: To uwierz 31.01.10, 20:28
            wielki_czarownik napisał:

            > O sukcesach tych firm możesz poczytać np. w kontekście setek miliardów dolarów
            > wpompowanych w nie przez Obamę, by nie upadły.....
            ----------------------------
            W tym wypadku problem był w czym innym. Myślę że ludzie będą o tym pisali prace
            naukowe przez następne 50 lat jak po kryzysie z 1929.
            • wielki_czarownik Właśnie nie 31.01.10, 23:34
              Problem wyniknął z beztroskiego postępowania korporacji. Temu damy kredyt, tamtemu, temu też, tu zrobimy to, tu weźmiemy pożyczkę... Ojej! Mamy 100 miliardów długów! Pomóżcie!!
              Gdyby mała firma postępowała tak, jak większość banków czy np. firm motoryzacyjnych, to by momentalnie padła. Ale te były duże, miały dużo pieniędzy, wpływy w kręgach władzy, więc przez dłuższy czas mogły się (naszym kosztem) wybronić. No i znów im się udało. Pan prezes zarabiający 5 milionów miesięcznie narobił długów, zwolnił 10 tys. ludzi, a Ty za to zapłaciłeś w podatkach!
              Tu by się po prostu przydało postępowanie a'la Rewolucja Francuska. Szubienica przed każdym bankiem i fabryką i tyle.
              • adam.2x Re: Właśnie nie 01.02.10, 00:11
                Problem jest dużo bardziej skomplikowany. Kryzys nastąpił na skutek wielu
                czynników włączając globalizację ekonomii, dążenie do maksymalizacji zysków z
                szybko gromadzących się kapitałów z nowych rynków, ilość pieniądza która weszła
                na rynek, i innych. W celu efektywnego gromadzenia zysków w tych nowych
                warunkach, w roku 1999 usunięto praktycznie bariery prawne z lat 30-tych dla
                banków w łączeniu kapitałów z różnych źródeł i investowania w dowolne cele.
                Ponieważ te instytucje zatrudniały bardzo zdolnych i kreatywnych ludzi, wkrótce
                ich nieskrępowana działalność doprowadziła do rozpowszechnienia się mechanizmów
                zysków które przestały być zrozumiałe dla większości. Stracono zwłaszcza sens
                ryzyka które to ze sobą niosło. Oni sami tak naprawdę robili dobrą robotę bo
                całkowicie wypełniali zadania firm w osiąganiu zysku i oczekiwania społeczne. To
                nie tylko banki ale i społeczeństwo musi dobrze przemyśleć co tak naprawdę chce
                i na co może sobie pozwolić.


          • strangeday Re: To uwierz 31.01.10, 21:33
            Zgadzam się, że to patologia, ale to już trochę inny temat - politycznego 'umocowania' wielkich firm i ich wpływu na rządy państw.
        • lahdaan Czyj sukces? 31.01.10, 20:34
          A dzięki komu odnoszą sukces? Dzięki tym szczurom, oczywiście. O tym właśnie
          jest mowa w tym artykule. Mam wrażenie, że go nie przeczytałeś, lub przeczytałeś
          bardzo pobieżnie.

          Tam nikt się nie przejmuje jednostką. Można ją wymienić jak gdyby to było koło
          zębate maszyny, a koszty tej operacji są mniejsze niż zysk.
          • mekkanik Re: Czyj sukces? 31.01.10, 20:49
            Akurat - firma oparta na sztywnym wodzostwie i "szczurach" dostanie prędzej czy później w d... od takiej, która stworzy normalne warunki pracy i przez to przyciągnie lepszych pracowników.
            Jeszcze raz - to już nie lata 50-te w USA...

            Obraz tutaj jest tak uproszczony i czarno-biały, że aż nie ma o czym dyskutować.

            • jkdab mekkanik????? byłeś w korporacji???? 31.01.10, 23:08
              > Akurat - firma oparta na sztywnym wodzostwie i "szczurach"
              dostanie prędzej czy
              > później w d... od takiej, która stworzy normalne warunki pracy i
              przez to przy
              > ciągnie lepszych pracowników.


              buhahahahahahaha - oj chyba jeszcze na studiach jesteś, alebo
              dopiero pierwszy rok w pracy w korporacji
            • bubster Re: Czyj sukces? 02.02.10, 11:59
              To dlaczego w Polsce tak dobrze ma się Accenture, Big 4 itp?
        • jkdab strangeday nie masz pojęcia o czym piszesz 31.01.10, 23:03
          > Ten artykukuł to jakiś stos ogólników w stylu "mały Jasio wyobraża
          sobie Wielką
          > Złą Korporację", do tego chyba w połowie lat pięćdziestiątych.

          pracowałeś w korporacji w latach 50'??? Ja nie, ale pracowałem
          jeszcze rok temu i muszę się z niektórymi tezami zgodzi.


          > Trudno mi uwierzyć, jak takie firmy są w stanie efektywnie
          działąć, odnosić suk
          > cesy, skoro wg artykułu zajmują się pisaniem "patologicznych
          scenariuszy korpor
          > acyjnych" oraz praniem mózgu swoim pracownikom.


          1. Korporacja nie jest efektywna w działaniu. Korporacja działa z
          pozycji siły i na tym polega jej przewaga nad mniejszymi i
          słabszymi, ale za to efektywnymi i zdolniejszymi.
          2. Pranie mózgu ma miejsce praktycznie każdego dnia, czasem było to
          aż tak jaskrawe, że aż się człowiek zastanawiał, jak ludzie mogą się
          na to nabierać. A jednak niektórzy to łykali.
          3. "Podziemie" - ma miejsce.
          4. "Wykluczenie z podziemia" - ma miejsce.
          5. "Polowania" - mają miejsce.
          6. "Nieomylność szefa" - to standard, co prawda paraliżujący
          decyzyjność i innowacyjność, ale jednak standar

          chcesz cos jeszcze wiedzieć
          • wan4 Re: strangeday nie masz pojęcia o czym piszesz 01.02.10, 15:52
            jkdab napisał:

            > 1. Korporacja nie jest efektywna w działaniu. Korporacja działa z
            > pozycji siły i na tym polega jej przewaga nad mniejszymi i
            > słabszymi, ale za to efektywnymi i zdolniejszymi.


            trafiłeś w sedno... Aż mi sie chciało zalogować, by ci to przyznac:)



            > 2. Pranie mózgu ma miejsce praktycznie każdego dnia, czasem było to
            > aż tak jaskrawe, że aż się człowiek zastanawiał, jak ludzie mogą się
            > na to nabierać. A jednak niektórzy to łykali.
            > 3. "Podziemie" - ma miejsce.
            > 4. "Wykluczenie z podziemia" - ma miejsce.
            > 5. "Polowania" - mają miejsce.
            > 6. "Nieomylność szefa" - to standard, co prawda paraliżujący
            > decyzyjność i innowacyjność, ale jednak standar
            >
            > chcesz cos jeszcze wiedzieć
        • olias Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 23:07
          efektywność? chłopie - na co komu efektywność? zresztą korporacja
          doskoała to jest taka gdzie nie można określić efektywności żadnej
          jej części.
          • jkdab Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 23:43
            efektywności się nie bada w korporacji, bo wtedy okazałoby się, że
            wszystkie działy są nieefektywne. Czasem zamawia się ekspertyzy u
            konsultantów, które niczego nie dają poza szmalem dla konsultanta.
            • strangeday Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 09:56
              Sorry, ale Twoje doświadczenie pochodzi chyba z "korporacji" w stylu Poczta Polska, PKP lub TP SA...
              • jkdab Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 12:07
                ad 1. "sorry" - a ile ty masz lat dziciaku???
                ad 2. Oki bada się "tzw. efektywność", która niczego nie wnosi.
                Ad 3. proszę wytłumacz mi co jest efektywnego w utrzymywaniu przez
                wiele korporacji marek, produktów etc. które nie przynoszą niczego z
                wyjątkiem problemu dla wszystkich. Zazwyczaj jest tak, ze jakis
                brand manager dostaje taką markę do swojego portfela i po roku nadal
                nic nie wie o tej marce, bo ma jeszcze pod opieką drugą, znacznie
                mocniejszą, na której mu zależey, z której jest "dumny" i z której
                jest tak naprawdę rozliczany. Oczywiście korporacja zamiast się
                skupic na kilku/kilkunastu najmocniejszych markach, cały czas
                dofinansowuje równiez marki słabe... czasem trwa to nawet wiele lat,
                zanim takiego trupa wycofa się z rynku.
                Ad4. Niestety korporacja jest nieefektywna, bo rzeczywiście bardzo
                często, chyba nawet zawsze mamy do czynienia z dogmatycznąścią
                decyzji szefa. Niektórzy potrafią upie...ć pomysł tylko po trzech
                pierwszych zdaniach, bo oni mają "swoją wizję".
                Ad5. Powiedz mi co jest efektywnego w robieniu kampanii reklamowej
                jakiegoś produktu, kiedy ta reklama w żaden znaczący sposób się nie
                różni od kampanii konkurencji??? Jak konsument oglądając blok
                reklamowy może wychwycić róznicę między zupą knorra a winiar???
                Widziałem wyniki takich badań i ponad 85% odbirców nie potrafiła
                odpowiedzieć kto reklamował barszcz a kto grzybową. I co??? I nic.
                Korporacje nadal połowę swojego budżetu marketingowego ładują w TV
                nie wiedząc jakie to efekty przynosi.
                Ad6. Powiedz mi po co działy sprzedaży tak naciskają na róznego
                rodzaju promocje??? Przecież to jest w 90% wywalony pieniądz, a
                jednak nadal kasa idzie na tego rodzaju działania.
                Ad7. Nieefektywność polega również na tym, że na wszystko musisz
                mieć maila. Jak ktoś do ciebie przyjdzie i powie Tobie, że czegoś od
                Ciebie oczekuje, że ma jakąś sprawę itp, to ty musisz do niego i
                najlepiej wszystkich świętych napisać maila z prośbą o
                potwierdzenie, albo odwrotnie mówisz mu wprost "poproszę o maila, a
                ja się do tego ustosunkuję". Na czytanie i pisanie bezsensownych
                maili myślę, że ludzie tracą ponad godzinę dzienie - założę się że
                tego nikt nie badał.
                Ad.8 Działy HR w korporacjach - kurcze kto to jest? Jak oni się tam
                dostali? Jaka jest ich efektywność i jaki jest ich cel?
        • bubster Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 02.02.10, 11:58
          Są. Od "scenariuszy" sa specjalni ludkowie.
          Szefowie niższgo szczebla wypełniają scenariusze a maluccy pracuja
          po 16/doba.
      • fastforward Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 20:51
        Zgadzam się w zupełności.
        Ten artykuł to jakiś stek bzdur i komunałów. Pracuję w międzynarodowych
        korporacjach od piętnastu lat i nigdzie czegoś takiego nie widziałem. O,
        przepraszam, z małym wyjątkiem: słyszałem narzekania pracowników. Najczęściej
        tych, którzy nie mieli pomysłu na swoje życie i poczucia odpowiedzialności za
        swoje wybory. Tak, jakby znaleźli się w firmie z przymusu, bo ktoś im kazał i
        mieli o to pretensje. A prawda jest taka, że nie ma czegoś takiego jak
        'korporacja'. 'Korporacja' nie jest podmiotem. To zachowanie ludzi tworzy
        atmosferę. Więc jeśli ktoś narzeka, to narzeka także na swoje własne zachowanie
        i decyzje.
        Dziwne, że wysokie standardy i wymagania bywają określane jako element
        psychicznej przemocy lub manipulacji. Jeśli ktoś tak to odbiera, to niech idzie
        do małej firmy w Polsce i popatrzy na tamtejszą kadrę kierowniczą i stosunki
        pracy. Być może będzie miał więcej powodów do narzekania ;-)
        • mirk4 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 21:21
          Fastforward idź do neurologa albo psychologa zanim będzie za poźno!!
          Nawet jak Ci teraz dobrze idzie w życiu, to z czasem przestanie
          dobrze iść - to gwarantuje, każdy tak ma. A wtedy napiszesz coś
          zupełnie innego. Będziesz zły na korporację bo zniszczyła Ci twój
          misterny plany, zniszczyła karierę, a tak naprawdę byłeś zbyt głupi
          bp trafił się ktoś bardziej wystry i Cię wyj@#$$#ał.

          Buahaaahaa,

          A zdanie, idee i poglądy to trzeba mieć własne, a nie takie jakie
          jakie mieć wypada.
          • marcink_23 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 21:40
            Wyzywac kogos od psychicznych tylko dlatego ze pracuje w
            korporacji ;)
            Ja tez pracuje w zagranicznej korporacji - od 8 do 16.30, w milej
            atmosferze z kulturalnymi, wyksztalconymi ludzmi, za 2 srednie
            krajowe, do tego mnostwo dodatkowych benefitow. Zadnej pracy w domu
            (jak raz chcialem pracowac to mnie pogonili), zadnego mobingu,
            prawie zadnych stresow. Lepiej bym wyszedl chyba tylko na zalozeniu
            wlasnej firmy, ale wtedy dopiero jest harowka i zapierdziel.

            Wiec lepiej sam sie udaj do psychologia albo psychiatry.
            • olias Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 23:09
              I'm robot.
            • olias Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 23:11
              a ciekawe czy ja przypadkiem nie zapierdz... w części produkcyjnej
              na twoje nic-nie-robienie? z warszawy jesteś? centrala pasożytująca
              na podległych firmach produkcyjnych?
        • marcink_23 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 21:26
          Dokładnie, stek bzdur. Strasznie przerysowany artykuł.
          Lepiej niech napiszą o prowincjonalnych polskich firemkach, gdzie
          sie pracuje za 1200brutto a szef-burak kazda niesubordynacje
          kwituje: za bramą czeka sto chetnych na Twoje miejsce. Z zycia
          wziete: male miasto na wschodzie, dziewczyna pracuje na stazu w
          firemce, tak jak 3/4 pracownikow tej firmy, gdy decyduje sie odejsc
          z tego bagna slyszy na odchodne od szefa: zaluje ze Pania
          zatrudnilem, zamiast Pani moglem wziasc ta bystra dziewczyne co zna
          2 jezyki. Chamstwo i prostactwo w czystej postaci.
        • czarko28 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 22:19
          Popieram przedmówcę. Pracuję w korporacji (pierwszej i pewnie
          ostatniej) od 7 lat. Normalna atmosfera, inteligentni ludzie, praca
          zwykle od 9 do 17.30 (w tym 1 godz. na przerwę obiadową). Nigdy nie
          pracowałem w weekend. Nauczyłem się tu bardzo dużo, od prowadzenia
          międzynarodowych projektów w bardzo zróżnicowanym środowisku
          kulturowym (bez bycia rzucanym po świecie) poprzez rozwiązywanie
          konfliktów w pracy aż po całościowe patrzenie całościowe na
          problemy. Mimo iż specjalizuję się w zarządzaniu w IT, miałem
          również okazję pracować w rekrutacji, regularnie też prowadzę
          interview z kandydatami, a także prowadzę szkolenia. Takiej dawki
          wiedzy nie dostałem nigdzie indziej. Co więcej, założyłem własną
          firmę, którą powoli rozwijam (oczywiście po godzinach) i która
          pewnie pozwoli mi się na spokojnie uniezależnić od etatu (który był
          moim wyborem). Jak widać, korporacja nie musi być be :) Myślę, że
          zamiast narzekać, warto realizować stawiane przez siebie (i innych -
          jeżeli dla nich pracujemy) cele najlepiej jak potrafimy, dotrzymywać
          terminów, być słownym i nie skupiać się na gierkach, nie kombinować,
          nie próbować podkładać świń, tylko jasno komunikować swoje potrzeby,
          mieć jasne kryteria ocen i z nich się rozliczać, mieć dobrze
          zdefiniowane ścieżki eskalacji (jak nie do szefa, do do szefa szefa -
          tylko najpierw trzeba zrozumieć, jakie 'korporacja' ma procedury) -
          i wtedy praca w dużej firmie pozwoli godnie żyć i 'odjechać' młodym,
          gniewnym i sfrustrowanym pod względem zawodowym, pod kątem wiedzy,
          kompetencji i profesjonalizmu.

          Pozdrawiam :)
          • olias Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 23:15
            powtórze pytanie rzucone inemu - czy przypadkiem nie pracujesz
            w "centrali" pasożytującej na firmach podległych? bo pzrecież KTOŚ
            musi dawać pieniążki.
            • czarko28 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 31.01.10, 23:36
              Pracuję w centrum serwisowym obsługującym IT dla całej korporacji -
              jednym z 2 (drugie jest w Azji). Można więc powiedzieć, że to
              właśnie u nas obsługujemy centralę i większość siedzib firmy na
              świecie (pod kątem IT). Analogią mogą być np. centra obsługi
              księgowej otwierane w Polsce przez inne duże korporacje (Kraków,
              Wrocław). Fakt, jestem na stanowisku menedżerskim i są stanowiska
              wyższe i niższe od mojego. Ale nawet na najniższych (biurowo-
              administracyjnych), z tego co się orientuję, płaca jest mocno
              konkurencyjna i ludzie chcą dla nas pracować. Są bardzo wysokie
              standardy jeżeli chodzi o zarządzanie ludźmi, rozkazywanie nie
              istnieje. Obowiązuje zasada - jeżeli ludzie Tobie podlegli sobie nie
              radzą, Ty za to odpowiadasz. No to się wtedy starasz, żeby Twoim
              ludziom było dobrze, bo wtedy wydobywasz z nich potencjał (lubią
              pracować, mają dobre warunki, więc i efekty są dobre). To tak w
              skrócie :)
            • trv Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 11:23
              Jak masz problem z pracą w produkcji to się zwolnij i idź tam gdzie lepiej płacą
              np do tej twojej mitycznej centrali spijającej 'ciężko wypracowane przez Ciebie
              zyski'. Nie masz na to odwagi, umiejętności albo wiedzy? Nie nasza wina i nie
              truj dupy.
          • swoboda_t Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 00:00
            czarko28 napisał:

            > Nauczyłem się tu bardzo dużo (...) aż po całościowe patrzenie
            całościowe na
            > problemy.(...) regularnie też prowadzę
            > interview z kandydatami,(...) Myślę, że
            > zamiast narzekać, warto realizować stawiane przez siebie (...)
            cele (...), jasno komunikować swoje potrzeby,
            > mieć jasne kryteria ocen i z nich się rozliczać, mieć dobrze
            > zdefiniowane ścieżki eskalacji (jak nie do szefa, do do szefa
            szefa -
            > tylko najpierw trzeba zrozumieć, jakie 'korporacja' ma procedury


            Dobrze mieć jasno zdefiniowane ścieżki eskalacji pomagające przy
            zachowaniu procedur w komunikowaniu swoich potrzeb i przy
            całościowym spojrzeniu na problemy umożliwiające osiąganie swoich
            celów podczas interview...

            Zajebista jest ta korporacyjna nowomowa :D
            • adam.2x Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 00:32
              Każda dziedzina ma specyficzny (zwany fachowym) język tylko po to aby można się
              szybko i efektywnie porozumieć o sprawach istotnych w pracy. Jeśli nie lubisz
              tej "nowomowy" to poczytaj publikacje z matematyki, fizyki, chemii, biologii itp.
            • czarko28 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 00:38
              Przyznaję się bez bicia - pewne sformułowania wziąłem wprost z
              języka używanego w tejże korporacji :) Jeżeli były niezrozumiałe i
              wyciągnąłeś / wyciągnęłaś z nich wnioski, jak w Twoim poście, służę
              wyjaśnieniami (na priv).

              A na poważnie, myślę, że taka nowomowa wynika z prób upewnienia się,
              że nikt nie poczuje się urażony (polityczna poprawność czy coś
              takiego), a także z tego, że niektóre wyrażenia trudno oddać w
              języku polskim. Każda firma ma swój slang, podobnie jak każda
              branża. Jakoś nie oburza Cię, jak mniemam, mówienie 'udało mi się
              kupić niezłą furę, z ładnymi alusami, utwardzonymi amorkami...',
              prawda? A można by zarzucić samochodziarzom, że
              stosują 'korporacyjną' (= samochodową) nowomowę.

              Dlatego prosiłbym Cię o odniesienie się do znaczenia tego, co
              napisałem, a nie do formy (chyba, że rzeczywiście nie zrozumiałeś/-
              aś tych sformułowań - a wtedy służę pomocą).

              Pozdrawiam!
            • czarko28 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 00:49
              Oczywiście użyłem języka z tejże korporacji - nie ma co tego
              ukrywać. Wydaje mi się, że ta nowomowa jest rezultatem prób
              nieurażenia niczyich uczuć (stąd ta sztuczna neutralność =
              poprawność polityczna) a także trudności w wyrażeniu w języku
              polskim niektórych treści.

              Samochodziarze też mówią 'alusy, amorki, fura, leder' itp. a jakoś
              nikt nie zarzuca im nowomowy. Dlatego prosiłbym Cię o odniesienie
              się do treści tego, co napisałem a nie samego języka (bo nie wnosi
              to wiele do rozmowy).

              Pozdrawiam!
            • czarko28 Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 01.02.10, 00:51
              Ojoj, chochlik mi zrobił psikusa - proszę o przeczytanie jednej z
              dwóch wklejonych odpowiedzi. Myślałem, że pierwszą mi wcięło :)
            • bubster brakował mi jeszcze: 02.02.10, 12:05
              - synergii
              - poprawy wydajności i efektywności (efficient, quality and
              effectiveness!)

              kto jeszcze coś dorzuci?
              • ryve Re: brakował mi jeszcze: 03.02.10, 00:05
                "spolaryzowania uwagi" - to mój faworyt.

                "modelu biznesowego", "surwejów", "raportowania do...", "śledzenia czasu
                pracy"... szlag! chyba czas na zmiany...
                • bubster Deliverables!!!! 03.02.10, 14:58
                  DELIVERABLES!!!!
                  Mam, mam!
                  Kulrowe wręcz "deliwerablesy"
          • bubster Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 02.02.10, 12:04
            Czarko, wierz mi, ZDARZAJĄ się takie firmy, jak Twoja. Zdarzają, nie
            przeważają.
            To tak jak napisać "A mój wójek wypił butelkę wódki, jechał
            samochodem i nic się nie stało" na poparcie tezy, że można jeździć
            po pijaku.
        • bubster Re: Wczesny stopień (niedo) rozwoju ? 02.02.10, 12:02
          Fastforward przypomina mi znajomych z poprzedniej pracy,
          twierdzących że nie siedzą "po godzinach" podczas gdy przychodzili
          na 8-9 a wychodzili 20-21 :-)
          Przypomina mi też managerkę, która poryczała się w pracy kilka razy
          bo nie dawała rady z nadmiarem obowiązków (16/doba) ale po
          przeczytaniu podobnego artykułu oburzała się, jak mozna takie rzeczy
          pisać.
    • gnago Masz rację, szefie 31.01.10, 19:57
      W dniu wolnym lub w czasie wolnym telefony służbowe ignoruje się to zasada zdrowego życia
    • vermetto Masz rację, szefie 31.01.10, 20:16
      Rozmowa nie jest zła, choć mocno demonizuje korporacje. Na ironię
      losu zakrawa jednak fakt, że ukazuje się w Gazecie Wyborczej
      należącej do Agory, a więc zdecydowanie firmy o wszystkich cechach
      korporacji...
      • lesny_dziadzio __________________________________________________ 31.01.10, 22:39
        Ja bym chciał pracowac firmie tego pana - solidnej, polskiej, a nie żadnej
        korporacji: www.youtube.com/watch?v=dHXMILwtQTg
    • tatazygmunta taa 31.01.10, 20:27
      "Bożena Aksamit: "Tam zawsze jesteś lokajem" usłyszałam od dyrektora
      banku, gdy spytałam, dlaczego rzucił posadę. Został rzeźbiarzem.
      Dziś jest szczęśliwym człowiekiem"
      Zostal rzezbiarzem i jest szczesliwym czlowiekiem bo dostal kilka
      milionow odprawy i teraz moze bawic sie w rzezbiarstwo lol
      • nstemi Re: taa 31.01.10, 20:45
        Rzeźbiarzem nie zostaje się ot tak, bo ktoś zapragnął się "przekwalifikować".
        Może się mylę, ale do tego trzeba mieć i zdolności i nazwijmy to duszę artysty.
        Łatwo wyobrazić sobie, że taki człowiek nie będzie szczęśliwy w żadnej korporacji.
        Ja pracowałam w trzech korporacjach (w tym dwóch amerykańskich) i moim zdaniem
        obserwacje w artykule są mocno przejaskrawione i demonizują temat. To trochę
        tak, jakby zebrać obserwacje i patologie z wielu różnych firm i ubrać je w jedną
        opowieść o złej korporacji.
        • tatazygmunta Re: taa 31.01.10, 21:28
          tez pracowalem w amerykaniskiej korporacji i tez uwazam ze mocno
          przesadzaja w tym artykule.
          Co do Japonczykow to raczej ich cechy narodowe spowodowaly ze firmy
          japonskie dzialaja w taki sposob a nie inny. Japonczycy storzyli
          taki system a nie "system tworzy zapracowanych Japonczykow"
      • eti.gda Re: taa 31.01.10, 21:15
        tatazygmunta napisał:

        > "Bożena Aksamit: "Tam zawsze jesteś lokajem" usłyszałam od
        dyrektora
        > banku, gdy spytałam, dlaczego rzucił posadę. Został rzeźbiarzem.
        > Dziś jest szczęśliwym człowiekiem"
        > Zostal rzezbiarzem i jest szczesliwym czlowiekiem bo dostal kilka
        > milionow odprawy i teraz moze bawic sie w rzezbiarstwo lol

        Ja też dostałem sporą odprawę, stosowną do mego stanowiska
        (średniego szczebla) w wielkiej korporacji. Nie były to miliony, ale
        np. górnik pewnie by pozazdrościł. Pozwoliło mi to przeżyć skromnie,
        ale godnie 10 lat do emerytury. Teraz też czuję się szczęśliwym
        człowiekiem.
    • bibliotekareczka Masz rację, szefie 31.01.10, 20:30
      Nie sądzicie, że artykuł jest odrobinę przerysowany?
      W której pracy nie ma wyścigu szczurów, nieczystych zagrywek itp?
      Z jednym zastrzeżeniem, w korporacjach przynajmniej dobrze płacą. Bardzo chętnie popracuję w korporacji. Poza tym dla mnie twierdzenie, że wyścig szczurów jest zły, to płacz tych, którzy odpadają w wyścigu z lepszymi. Przepraszam, czasy 2000 za to czy się stoi, czy się leży minęły już dawno. Nie nadajesz się do pracy biurowej, idź kopać rowy - może tam zrobisz karierę. Chcecie płakać nad korporacjami i nad tym, że traci się życie w pracy, płaczcie nad całym moim pokoleniem 80+, bo to wy nam zgotowaliście kapitalizm, w ktorym młodzi ludzie muszą wypruwać sobie żyły, by mieć minimum...minimum, które kiedyś dostawało się na starcie za sam fakt istnienia. Mówię tutaj o mieszkaniach, talonach na samochody, czy meble.
      • swoboda_t Re: Masz rację, szefie 01.02.10, 00:09
        bibliotekareczka napisała:

        > minimum, które kiedyś dostawało się na starcie za sam fakt
        istnienia. Mówię tutaj o mieszkaniach, talonach na samochody,
        > czy meble.

        Hehe, co za bzdety. Ja jestem pokolenie 80+, ale Ty to chyba
        bardziej 90- skoro nie pamiętasz jak było. Mieszkania kosztowały
        wieloletnie zarobki+wieloletnie oczekiwanie, meble trzeba było sobie
        wystać lub załatwić (i oczywiście słono zapłacić), a talony na
        samochody były dla wybranych i jeszcze trzeba było mieć na auto kupę
        kasy, bo maluch kosztował ca. 60 średnich pensji, a duży fiat w
        relacji do zarobków tyle, co dziś Audi A6.
    • myslacyszaryczlowiek1 Znalezione w internecie 31.01.10, 20:32
      kultura korporacyjna firm
      Autor: hegemon72 30.03.09, 16:26
      Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytującOdpowiedz
      Umieść 5 szympansów w jednym pokoju. Zawieś banana przy suficie i ustaw
      drabinę tak by umożliwiała dotarcie do banana.
      Zainstaluj system, który będzie wlewał lodowatą wodę w całym pomieszczeniu,
      gdy tylko któryś z szympansów zacznie wspinać się po drabinie. Szympansy
      szybko nauczą się, że nie należy wdrapywać się na drabinę.

      Po jakimś czasie wyłącz system "zalewania lodowata wodą" Teraz zastąp jednego
      z szympansów nowym. Ten ostatni wejdzie po drabinie i, nie wiedząc czemu,
      dostanie wpie...od pozostałych. Następnie zastąp jeszcze jednego ze starych
      szympansów nowym. Ten też dostanie wpie...i to szympans nr. 6 (ten, który był
      przed nim wprowadzony) będzie bił najmocniej.

      Kontynuuj wymianę starych szympansów, aż będą same nowe. Zauważysz, że żaden z
      nich nie będzie się starał wchodzić na drabinę, a jeżeli trafi się jeden,
      który o tym choćby pomyśli, to na pewno dostanie wpie...od pozostałych.
      Najgorsze jest to, że żaden z nich nie wie dlaczego.

      Tak właśnie wykuwa się kultura korporacyjna firmy. Teraz, gdy znany
      jest mechanizm procesu, zrozumiałym jest dlaczego przyśpiesza się wymianę
      "dinozaurów na młodych, dynamicznych, dlaczego nie dostajesz bananów i
      dlaczego wielu twoich współpracowników chętnie ci wpie......
    • zygmuntt0 fajny artykul, ale.. 31.01.10, 20:38
      ..autory nigdy nie pracował w koroporacji. NIezłe s-f.
    • kaja_ Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 20:38
      "- Na początku korporacja uwodzi i hołubi, potem następuje czas kształtowania,
      który niekiedy kończy się klasycznym praniem mózgu. Nęceniem są: służbowy
      laptop, komórka, samochód, wyjazdy integracyjne."

      dlaczego uważa się, że służbowy laptop czy komórka to jakiś bonus? zwykłe
      narzędzie pracy
      • rraaddeekk Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 20:48
        Telefon służbowy to narzędzie i to wkurzające, bo trzeba nosić 2
        telefony (prv i firmowy).
        Może w latach '90 to był jakiś luksus, bo nielicznych było stać na
        prywatne komórki.
      • cillian1 Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 20:57
        > dlaczego uważa się, że służbowy laptop czy komórka to jakiś bonus?
        > zwykłe narzędzie pracy
        zależy, ja ostatnio straciłem i jestem wolny hahahaha
        często te gadżety są formą za "wierność", czy coś w tym guście.
    • mamula66 Gdzie Pan, Panie Doktorze widzial taka korporacje? 31.01.10, 20:40
      Gdzie Pan, Panie Doktorze widzial taka korporacje? I czy W OGOLE
      widzial pan jakas korporacje?

      To co Pan opisuje to "przedsiebiorstwo socjalistyczne". Tak firmy
      dzialaly za komuty. Teraz musza sie wykazac wynikami finansowymi, a
      w osiaganiu owych wynikow stoi w poprzek wszelkiego rodzaju
      nepotyzm, kumoterstwo i gierki.
      • maaac Dobrze je opisał. 31.01.10, 20:52
        I większa korporacja tym bardziej zaczyna przypominać
        przedsiębiorstwo socjalistyczne. Nawet w tym, że jakby się działo
        coś złego to "państwo pomoże".
      • eti.gda Re: Gdzie Pan, Panie Doktorze widzial taka korpor 31.01.10, 21:22
        mamula66 napisał:

        > Gdzie Pan, Panie Doktorze widzial taka korporacje? I czy W OGOLE
        > widzial pan jakas korporacje?
        >
        > To co Pan opisuje to "przedsiebiorstwo socjalistyczne". Tak firmy
        > dzialaly za komuty. Teraz musza sie wykazac wynikami finansowymi,
        a
        > w osiaganiu owych wynikow stoi w poprzek wszelkiego rodzaju
        > nepotyzm, kumoterstwo i gierki.

        Masz rację, w podobny sposób, chociaż niezupełnie tak samo,
        pracowały duże przedsiębiorstwa "za komuny". Dokładniej można o tym
        przeczytać w książce prof. Krystyny Daszkiewicz "Traktat o złej
        robocie". Metody działania tzw. "kuglarzy" tam opisane w większości
        są aktualne dziś, z tym, że wtedy dochodził jeszcze aspekt
        polityczny - wszystko musiało być "na bazie i po linii". Dochodziły
        jeszcze kliki powiązane z PZPR.
      • ilr Re: Gdzie Pan, Panie Doktorze widzial taka korpor 31.01.10, 22:46
        Zatrudnij się w TP S.A. to zobaczysz taką firmę na własne oczy.
    • k-th dobrze ze pracuje w administracji publicznej :) 31.01.10, 20:44
      ciekawe czy ktos sprawdza ilu w administracji publicznej pracuje bylych
      managerow - super ludzi, ktorzy mieli odwage powiedziec ze korporacje nie sa
      cool :))
      • punter Re: dobrze ze pracuje w administracji publicznej 31.01.10, 21:19
        przez pewien okres miałem dyrektora, który wywodził się z korporacji, konkretnie
        z tzw. wielkiej czwórki (korporacja zrezygnowała z niego, nie na odwrót
        bynajmniej).

        jedyne co wprowadził do administracji to mobing, i zwykłe chamstwo w stosunkach
        z innymi (szczególnie starszymi od siebie podwładnymi - wiadomo "młody wilk" ok.
        42-43 lat)
        • nomadsoul Re: dobrze ze pracuje w administracji publicznej 31.01.10, 23:25
          punter napisał:

          > przez pewien okres miałem dyrektora, który wywodził się z korporacji, konkretni
          > e
          > z tzw. wielkiej czwórki (korporacja zrezygnowała z niego, nie na odwrót
          > bynajmniej).
          >
          > jedyne co wprowadził do administracji to mobing, i zwykłe chamstwo w stosunkach
          > z innymi (szczególnie starszymi od siebie podwładnymi - wiadomo "młody wilk" ok
          > .
          > 42-43 lat)
          >

          nie sądzisz że te dwa fakty: jego arogancja i fakt że został zwolniony z którejś
          z firm z wilekiej czwórki, mogą być powiązane?
          • bubster Re: dobrze ze pracuje w administracji publicznej 02.02.10, 12:08
            Niekoniecznie. Tam nie rozliczają ze stosunków z podwładnymi i
            atmosfery pracy (tzn. rozliczają ale w teorii). Liczy się zysk jaki
            manager i jego zespół przyniósł firmie.
    • dddupa Z tym językiem i podziemiem - prawda, na prawdę 31.01.10, 20:45
      istnieje i bardzo ważną rzeczą jest bywanie albo dostęp do informacji, prawda też jest z tym, że tracący entuzjazm są izolowani, ale reszty to jakieś bzdury dotyczące może 1% naprawdę patologicznych firm. Tendencyjny tekst, nastawiony na sensację, godny porządnego tabloida.
    • serce_mi_peka Masz rację, szefie... w agorze tez 31.01.10, 20:50
      a Wy to co macie tam u siebie sielanke, hehehe... ludzie dajcie
      spokoj, jestescie strukturalnie i mentalnie taka sama korporacja jak
      kazda inna. Ciekawe czy to powisi na forum. Moze wiecej szczegolow?
    • danz Spaczony artykuł 31.01.10, 20:52
      1) maruda, ty błaźnie nie kompromituj się więcej.
      30 min. to może ty pracujesz, nie wierzę by była instytucja w której większość
      ludzi by pracowała po 30 minut a reszta to nieróbstwo. Oczywiści mogą być osoby
      które nawet tego nie wyrabiają, ale to margines. Jak ktoś siedzi na help-descu i
      non stop ma telefony to nic nie robi? Jak by tak było to łatwo by było
      awansować, bo wtedy dwie godzinki pracy i jestem najlepszy :)

      A jeśli chodzi o czarny scenariusz, to nic odkrywczego takie spojrzenie. Ale tak
      naprawdę jeśli chodzi o efektywność w większym wymiarze to jedyna droga. Władca
      much było o dzieciach które same sobie zgotowały piekło, bez przymusu. Firma to
      po prostu mały świat ze wszystkimi ludzkimi przywarami, nie uważam by je
      bardziej eksponowały.
      • cillian1 Re: Spaczony artykuł 31.01.10, 21:04
        > nie wierzę by była instytucja w której większość

        prezydent? BBN i prezydencka sitwa?
      • maruda.r Re: Spaczony artykuł 01.02.10, 01:51
        danz napisała:

        > 1) maruda, ty błaźnie nie kompromituj się więcej.
        > 30 min. to może ty pracujesz, nie wierzę by była instytucja w której większość
        > ludzi by pracowała po 30 minut a reszta to nieróbstwo. Oczywiści mogą być osoby
        > które nawet tego nie wyrabiają, ale to margines. Jak ktoś siedzi na help-descu
        > i
        > non stop ma telefony to nic nie robi?

        *************************

        Owszem, błaźnie - bo oznacza to, że spieprzył wdrożenie.

    • nogi wiemy dużo o pracy w korporacji 31.01.10, 20:58
      korporacyjnehaiku.blox.pl/html
      • nukatt Re: wiemy dużo o pracy samodzielnej 31.01.10, 21:25
        Własna firma – jak zarabiać wykorzystujac swój talent?
    • eti.gda Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 21:09
      maruda.r napisał:

      W korporacjach nie wykonuje się żadnej nadmiernej pracy. Przecież
      każdy wie,
      > że efektywnie pracuje się jedynie 30 min dziennie. Reszta czasu
      przeznaczona
      > jest ową pantomimę, bardzo zgrabnie opisaną w artykule.
      >

      Gdzieś przeczytałem, ale nie pamiętam, gdzie: "Każda organizacja
      działa tak źle, jak to tylko jest możliwe".
    • mekkanik ! 31.01.10, 21:09
      Już wiem!
      Ten artykuł jest sponsorowany przez aktualnych pracowników korporacji, żeby wystraszyć obecnych młodych z wyżu i w zamian wysłać ich na kurs rzeźby i lepienia z gliny - i zmniejszyć sobie konkurecnję ;) Sprytne!
    • wicker_man.73 Wszystkie zdarzenia i postacie wymyślone 31.01.10, 21:20
      Tak powinno być dopisane do tego artyku... opowiadania, zmyślonego, jak wszelkie inne temu podobne w wyborczej. Jeżeli ktoś naprawdę zna życie, "siedział głęboko" w pewnych opisywanych dziedzinach, to wie że mam rację. Te wszelkie anonimowe postacie, typu "Pan Dyrektor Banku - Rzeźbiarz" są na poziomie scenariuszy "o życiu" telenoweli "M, jak miłość".
    • kkorzempa Pozwinna być ustawa pozwalająca wyrzucić koncern.. 31.01.10, 21:23
      Ja bym wprowadził ustawę pozwalającą Państwowej Inspekcji Pracy
      zakazać koncernowi (uporczywie łamiącemu prawa pracowników)
      prowadzenia jakiejkolwiek dzialalności na terenie Polski (produkcja
      i także sprzedaż produktów i usług). Posiadane przez taki koncern
      nieruchomości powinny automatycznie przechodzić na rzecz skarbu
      państwa a na wywiezienie ruchomości firma miałaby tydzień. Gdyby
      Biedronka, Tesco i podobni dostali taką czerwoną kartkę i zarządy
      innych korporacji pomyślały by pięć razy przed wprowadzeniem
      procedur gnojących pracowników.
      • eti.gda Re: Pozwinna być ustawa pozwalająca wyrzucić konc 31.01.10, 21:27
        kkorzempa napisał:

        > Ja bym wprowadził ustawę pozwalającą Państwowej Inspekcji Pracy
        > zakazać koncernowi (uporczywie łamiącemu prawa pracowników)
        > prowadzenia jakiejkolwiek dzialalności na terenie Polski
        (produkcja
        > i także sprzedaż produktów i usług). Posiadane przez taki koncern
        > nieruchomości powinny automatycznie przechodzić na rzecz skarbu
        > państwa a na wywiezienie ruchomości firma miałaby tydzień. Gdyby
        > Biedronka, Tesco i podobni dostali taką czerwoną kartkę i zarządy
        > innych korporacji pomyślały by pięć razy przed wprowadzeniem
        > procedur gnojących pracowników.

        Co ty opowiadasz, to przecież "za komuny" gnojono pracowników,
        a "Solidarność" obaliła komunę, aby już nigdy do tego nie dochodziło!
        • gringo68 10 lat i wystarczy 31.01.10, 21:37
          połowa lat 90-tych, duża kasa, komórka, służbowa fura, wizytówka
          zamiast uścisku dłoni, zazdrość w oczach tych którym się nie
          powiodło, poczucie przynależności do "lepszej" kasty, modne knajpy,
          kluby, incentivy na Karaibach, życie "dynamiczne" i jednocześnie
          dyspozycyjne...

          po kilku latach jednak zmieniają sie priorytety, zaczyna się widzieć
          ten słynny wyścig szczurów, wyścig aż do bólu, skostnienie firmy,
          utrącanie wszelkiej inicjatywy, powszechne klimaty rodem z Dilberta,
          koniecznośc poświęcania życia osobistego i rodzinnego...


          wymiksowałem się z kołchozu i poszedłem na swoje...

          dokonałem dobrego wyboru...

          uścisk ręki prezesa nie jest bezcenny, za niego też można zapłacić...
    • jami8 Nie uogólniajmy 31.01.10, 21:31
      w wywiadzie powtarzają się słowa "niemal wszystkie" prawie zawsze", "bardzo
      często".
      A gdzie konkretne liczby?

      Sam pracuję w dużej korporacji (jakoś tak pod 100 tys ludzi na świecie,
      zależnie od roku) - od ponad piętnastu lat.

      Nikt nie zmusza mnie do chodzenia w garniturze, ja też nie zmuszam swoich
      podwładnych.
      Z szefami wszyscy są na "ty" - ale do niczego to nie zobowiązuje.

      Są - jak wszędzie - różne style zarządzania, ale nie ma stylistyki wojennej.

      Tak, coraz częściej centrala wie lepiej, pachnie mi to coraz bardziej
      gospodarką centralnie zarządzaną - ale nie widzę wokół siebie wyścigu szczurów.

      A więc nie wszystkie, nie zawsze...
    • rav107 Masz rację, szefie 31.01.10, 21:33
      Myślę że opinie przedstawione w tym wywiadzie są co najmniej... mocno
      przerysowane, a w niektórych miejscach zupełnie wydumane. Pracowałem przez
      ponad 6 lat w korporacji międzynarodowej, teraz pracuje w dużej firmie
      polskiej mającej jak najbardziej cechy korporacji. Moje zdanie jest takie, że
      każdy tak bardzo wsiąka w korporacyjną kulturę i sposoby korporacyjnego
      zachowania, jak bardzo na to sam sobie pozwoli. Mimo wszystko w moich
      dotychczasowych doświadczeniach w korporacjach ciągle największe znaczenie
      mają jednak kompetencje i to co człowiek jest w stanie wnieść do zespołu czy
      firmy, a nie jego podległość czy podporządkowanie różnym niekoniecznie zdrowym
      regułom.

      Osobiście ma tą satysfakcję, że nigdy nie dałem się zamienić w pracoholika, a
      kiedy firma przestała być dobrym pracodawcą, powiedziałem po prostu "do
      widzenia". Innym elementem, który jest dla mnie powodem do dumy, to że ma swój
      własny obszar zainteresowań/pasji, który realizuję, i firmie nic do tego.
      Problem tylko w tym, że realizując moją pasję nie byłbym w stanie zarobić
      nawet 1/3 tego co płaci mi korporacja... a jednak jakby na to nie spojrzeć,
      pieniądze szczęścia nie dają, ale pomagają je znaleźć...
      • tomekk46 Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 21:56
        problemy wydumane.w glowie wam sie od pieniedzy przewraca i tyle.stalina by na
        was wyslac to byscie mieli korporacje:D
      • gringo68 Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 21:57
        tych parę czy parenaścię tysięcy ochłapów to dla ciebie duża kasa???
        faktycznie niewiele ci potrzeba...
        • rav107 Re: Masz rację, szefie 31.01.10, 22:19
          gringo68 napisał:
          > tych parę czy parenaścię tysięcy ochłapów to dla ciebie duża kasa???
          > faktycznie niewiele ci potrzeba...

          Pokaż mi REALNY sposób, w który pracując mniej niż dzisiaj mogę zarobić te
          kilkanaście tys., które dostaję dziś w korporacji, a rzucę korporację choćby i
          jutro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka