Dodaj do ulubionych

Największa demokracja, największa biurokracja

29.01.11, 17:42
Indie to kraj rosnących kontrastów.
Ludzie którzy bez żadnych środków umierają na chodniku i Miliarderów.
Kto za gwarantuje że ten pokój społeczeństwa, w najbliższych latach pozostanie.

Kolosalne wydatki zbrojeniowe, strach przed Pakistanem,
prowadzi do wydatków finansowych, które gdzie indziej brakują.
Obserwuj wątek
    • adam.2x Indie vs. Chiny 29.01.11, 19:15
      Ciekawy artykuł do którego mogę dodać parę własnych obserwacji.

      Pracując z ludźmi zarówno z Chin jak i Indii można zauważyć parę różnic kulturowych które mogą być ważne dla sposobu w jaki społeczeństwa rozwijają się.

      Powiem że wsród Hindusów można zauważyć wiecej ludzi zwracających uwagę na rozwiązania systemowe podczas gdy wsród Chińczyków można spotkać więcej ludzi dobrych w rozpracowywaniu detali w zakresie bliskim wyznaczonych im zadań.

      Hindusi mają tendencję do zwracania większej uwagi na struktury hierarchiczne i ich miejsce w tych strukturach podczas gdy Chińczycy częsciej akceptują swą pozycję koncentrując się na wydajnosci, efektywnosci pracy.

      Ja bym raczej nie ryzykował twierdzeń że Indie przescigną Chiny w przewidywalnej przyszłosci. Uważam że jesli nawet Indie osiągną przewagę populacji to jednak wydajnosć pracy Chińczyków będzie dużo większa.
      • bezzebnypirat Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 14:07
        Rowniez poznalem wieru Hindusow i Chinczykow, nie do konca jednak zgodze sie z Toba. Rzeczywiscie Chinczyk pracuje niesamowicie wydajnie, ale przy tym nie ma w tym kreatywnosci, innowacyjnosci. Do tego strach przed wyrazeniem swojego zdania, blokady kulturowe, jakies zaszczepione gleboko przez kulture urazy... A Hindusi duzo bardziej przypominaja nas pod wzgledem kulturowym, przy czym moga rowniez dobrze pracowac, otwierac biznesy itp. Sa duzo bardziej przedsiebiorczy, innowacyjni.
        • 1maruti1 Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 14:34
          Nie mogę się zgodzić. Te same historie o braku innowacyjności, kreatywności mówiono dawniej w kontekście Japończyków, a później w kontekście np. Korei. A jednak obecnie nie sposób mówić o braku innowacyjności. Zgadza się, że są mniej przedsiębiorczy i mniej gotowi na ryzyko, ale to wcale nie wyklucza innowacyjności czy kreatywności, a jedynie umiejscawia je w innych strukturach.

          Wciąż hołduje się w Polsce niesprawdzonym teoriom, że przedsiębiorczość jest kluczowa dla rozwoju, dla innowacyjności. Tymczasem w ostatnich latach badania naukowe wykazują, że to bzdura neoliberalna.

          Pomijam, że Chińczycy znacznie przekraczają Indie pod względem jakości uczelni oraz poziomu innowacyjności nauki.
          • bezzebnypirat Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 16:07
            No coz, Japonia ostatnimi czasy nie wiem czy zauwazyles, ale nie radzi sobie najlepiej. Najwieksze na swiecie zadluzenie, rosnace bezrobocie, gigantyczne podatki, samobojstwa, 20 letni 'kryzys' gospodarczy... do tego nieziemska biurokracja itp. Choc fakt, ze wszystko zalezy od punktu widzenia;-)
            • alicja.30.tysiecy @@@ Demokracja na papierze... 30.01.11, 16:46
              Toż to demokracja tylko na papierze. Demokracja to coś więcej niż wybory powszechne.

              Ustrój feudalny z fasadą wyborów i tyle.
              • comandante_che Demokracja na papierze... 30.01.11, 20:43
                ...a w rzeczywistości Himalaje rozwarstwienia społecznego. Łatwo rosnąć, gdy wzrost odbywa się kosztem większości.
                • rozenek_taki Re: Demokracja na papierze... 30.01.11, 22:25
                  Też tak myślę, bo Indie to:
                  - 1.2 mld ludności
                  - ponad 2.000 różnych grup etnicznych
                  - setki różnych języków i religii
                  - nieprawdopodobne rozwarstwienie społeczne poprzez system kastowy
                  - ponad 50% populacji to ludzie poniżej 25 roku życia
                  - już obecnie makabryczne przeludnienie ...

                  • kagan.blox Re: Demokracja na papierze... 30.01.11, 22:28
                    Indie: dawniej bylo zle, dzis jest jeszcze gorzej, a w przyszlosci bedzie wrecz tragicznie...
                    • rozenek_taki Re: Demokracja na papierze... 30.01.11, 22:30
                      Mógłbyś rozwinąć tą myśl?

                      • noducks polskie firmy nie maja tam szans 30.01.11, 22:44
                        hindusi to ludzie bardzo dumni. 16 lat temu zmienili nazwe bombaju na mumbaj, bo poprzednia przypominala im okres kolonializmu. caly swiat uszanowal ta zmiane (nawet anglicy), ale oczywiscie polacy dalej mowia bombaj. to tak jakby ktos nam mowil o breslau. ale polacy nie gesi i inne bzdury
                        • rozenek_taki Re: polskie firmy nie maja tam szans 30.01.11, 22:50
                          Polacy to też bardzo dumni ludzie, a polskie byznesy nie mają szans nawet w Polsce :)

                          • hankrearden Plusem Chin jest ateizm, z drugiej jednak strony h 31.01.11, 01:17
                            Plusem Chin jest ateizm, z drugiej jednak strony religie hinduistyczne nie są aż tak szkodliwe jak chrześcijaństwo: nie każą pracowitym poświęcać się dla dobra leni, albo normalnym ludziom nadstawiać drugigo policzka przestępcom.
                            • rozenek_taki Re: Plusem Chin jest ateizm, z drugiej jednak str 31.01.11, 02:13
                              Skąd masz te dane, z radia Tirana?
                              Ateistów w Chinach jest jedynie circa 15% przy sporej liczbie agnostyków ale buddyzm i taoizm są jak najbardziej obecne. Nawet na Kubie nie ma ateizmu.

                              • galilleo <<<nic z tego nie bedzie>>> 31.01.11, 09:51
                                przyczyna jest prosta i dla Chin i dla Indii zabraknie surowcow by mogly sie rozwinac tak jak zachod.
                                • kagan.blox Re: <<<nic z tego nie bedzie>>? 31.01.11, 10:46
                                  Chiny biora surowce z Syberii i Australii, a tam jest ich "oczeń mnogo" albo, jak kto woli "skolko ugodno". Poza tym to Chuny maja swoje wlasne surowce (np. ziemie rzadkie), gdyz Chiny to kraj wielki jak USA!
                              • kagan.blox Re: Plusem Chin jest ateizm, z drugiej jednak str 31.01.11, 10:43
                                Wedlug CIA:
                                China - Religions:
                                Daoist (Taoist), Buddhist, Christian 3%-4%, Muslim 1%-2%
                                note: officially atheist (2002 est.)
                                A de facto narodowa religia (wl. ideologia) calych Chin jest konfucjanizm, ktory jednak trudno uwazac za religie!
                                • rozenek_taki Re: Plusem Chin jest ateizm, z drugiej jednak str 02.02.11, 04:40
                                  A ja myślałem, że specjalnością CIA są porwania zakładników i przekazywanie ich na tortury ...
                                  popatrz pan, te szczwane lisy również mieszają w statystykach
                                  • kagan.blox Re: Plusem Chin jest ateizm, z drugiej jednak str 02.02.11, 12:40
                                    ;-)
                                    • kagan.blox Re: Plusem Chin jest ateizm! 03.02.11, 11:52
                                      Nie tyle ateizm, ile Konfucjanizm,a wiec odrzucenie naszej polskiej wiary w katolickie gusla...
                                      • rozenek_taki Re: Plusem Chin jest ateizm! 03.02.11, 15:34
                                        Czy tam u Ciebie nie ma opieki psychiatrycznej, na boga?

                                        • kagan.blox Re: Plusem Chin jest ateizm! 03.02.11, 18:03
                                          A czy ty masz wizje tej zydowskiej Pani Bogurodzicy, jej syna Jezusa czy tez moze tylko swietych? Blogoslawiony Karol Wojtyla sie moze tobie pokazuje?
                      • kagan.blox Re: Demokracja na papierze... 31.01.11, 10:38
                        Dawniej byla tam dyktautura maharadzow i system kastowy (do dzis zreszta istniejacy), pozniej brytyjska okupacja i powtarzajace sie kleski glodu w Bengalu, a pozniej przyszla tzw. niepodleglosc i tzw. zielona rewolucja a wiec ekspolozja ludnosci, ale przeciez wiadomo, ze w dlzuzszym okresie czasu dziala prawo Malthusa, a wiec Indie musza upasc pod naciskiem eksplozji ludnosci.
            • 1maruti1 Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 22:55
              Tak. Ale nie można tego zwalić na brak innowacyjności japońskiej gospodarki.
              • kagan.blox Re: Indie vs. Chiny 31.01.11, 10:48
                Japonie rozlozyla glownie polityczna, gospodarcza i militarna zaleznosc od USA (p. np. pod Plaza Accords).
          • kun3 Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 18:21
            Trudno mi weryfikować informację o jakości uczelni Chin i Indii ale wystarczy otworzyć Photoshopa i przyjrzeć się kto tworzy taki program - Hindusi, jak się zdaje, preferują studia zagraniczne.
            • kagan.blox Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 22:06
              I co z tego? Chinczycy produkuja juz nie tylko hardware dla komputera na ktorym piszesz swe posty...
            • adam.2x Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 22:08
              Z chińskich uniwersytetów na studia doktoranckie do USA wyjeżdżają tylko najlepsi zakwalifikowani przez władze chińskie.
            • von.g Re: Indie vs. Chiny 30.01.11, 22:47
              >Photoshopa i przyjrzeć się kto tworzy taki program - Hindusi,

              Akurat jesli chodzi o informatyke to srednio sie w niej spisuja. Uczelnie masowo produkuja absolwentow a jakosc pracy odbiega od standardow. Wiele firm IT wycofuje sie jednak z Indii.
              • kagan.blox Re: Indie vs. Chiny 31.01.11, 10:49
                Otoz to. W Indiach (i nie tylko, ale glownie) zwiekszenie ilosci informatykow przechodzi w spadek ich jakosci. Takie sa bowiem prawa dialektyki Hegla i Marksa-Engelsa...
    • myslacyszaryczlowiek1 Największa demokracja, największa biurokracja 29.01.11, 21:44
      Wydatki zbrojeniowe w krajach kapitalistycznych są motorem rozwoju. Najlepiej klasie pracującej wiodło się wtedy gdy te wydatki osiągały wysoki poziom.
      Bo tu działa prosty mechanizm. Bogacze są wysoko opodatkowani a kasa im zabrana dalej pracuje zasilając kieszenie dobrze opłacanych ludzi w fabrykach zbrojeniowych. A gdy mają za dużo to zamieniają tę wolną gotówkę na złote klamki w pokojach. Te pieniądze dalej nie krążą nie zasilają dołu drabiny społecznej.
      • drupal Re: Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 07:34
        "Bogacze są wysoko opodatkowani" ????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Nie bądź naiwny. Nigdzie na świecie bogacze nie płacą wysokich podatków ponieważ istnieje coś takiego jak przerzucalność podatku.
        Bogacze czyli właściciele firm, wliczają podatek w cenę sprzedawanych produktów i usług.
        Tym, kto naprawdę płaci podatki bogaczy jest zawsze nieposiadająca niczego biedota.

        Socjalistyczne mity o opodatkowaniu bogatych można włożyć między bajki.

        Tylko artyści, sportowcy i wolne zawody mogą podlegać wysokim podatkom dla bogaczy. Właściciele fabryk i zakładów usługowych nie płacą nigdy nic, po prostu zaraz po podwyższeniu podatku podnoszą ceny swoich produktów i usług.

        Że też biedacy całego świata dają się nabierać od tylu lat na tę socjalistyczną bzdurę.

        ciekawe czy Kaczyńskiego i PiS też przyjmie Izrael, jak u nas naród będzie miał ich dość?

        Dowód? Pomimo progresywnych podatków istniejących od dziesięcioleci w socjalistycznych krajach trzeciego świata przepaść między bogatą elitą a powszechną biedotą pogłębia się a nie zmniejsza, jak chcieliby rządzący w tych krajach niemiłosiernie socjaliści.

        Rozwiązanie?
        Całkowita likwidacja podatku dochodowego jako podatku gnębiącego przedsiębiorczych i biednych ludzi pracy.

        W zamian wprowadzenie jednego tylko i powszechnego podatku od posiadanego majątku.

        Kto nie ma nic tylko dwoje rąk do pracy nie płaci nic. Płacą tylko posiadacze.

        Taki podatek jest sprawiedliwy z jednego podstawowego powodu: państwo za pomocą wojska i policji ochrania majątki tych, którzy coś posiadają.
        I oni głownie powinni za tę ochronę płacić.

        Biedny człowiek nie powinien płacić nic, dopóki się nie dorobi.

        Takie rozwiązanie nie podoba się socjalistom, którzy są dwulicowi i załgani do szpiku kości.
        Niby chcą pomagać biednym ale tak naprawdę są na usługach bogaczy.
        Podatek dochodowy pozwala golić biedotę i opływać w dostatki bogaczom i socjalistom, których przekupili i pozwolili rządzić. Ta symbioza dwu pasożytów - socjalizmu i wielkiego biznesu trwa już ponad sto lat.
        • stefan.kalafior Re: Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 13:52
          Interesujace twierdzenie. Taki podatek jest sprawiedliwy z jednego podstawowego powodu: państwo za pomocą wojska i policji ochrania majątki tych, którzy coś posiadają.
          I oni głownie powinni za tę ochronę płacić.

          to w swietle powyzszego skomentuj takie przestepstwa jak gwalt, pobicie, morderstwo, handel narkotykami.

          A teoria przerzucaniu kosztow przez wlascicieli przedsiebiorstw to taka bzdez ze az zeby bola. O jakim podatku piszesz O CIT, VAT? Sprecyzuj bo trudno az nie wiadomo gdze zaczac krytyke
          • drupal Re: Największa demokracja, największa biurokracja 01.02.11, 14:57
            napisałem wyraźnie, że chodzi o podatek dochodowy - czyli dla firm to CIT, dla zwykłych ludzi dochodowy.
            VAT i wszelkie inne formy "powszechne" podatku jak akcyzy w XXI wieku znikną w krajach, które się chcą rozwijać, pozostaną w rejonach stagnacji jak Europa

            System powinien być prosty i wspierający przedsiębiorczość wśród najbiedniejszych - najlepiej całkowicie zwalniając ich z wszelkich podatków czyli akcyz i VAT.

            Wtedy i państwo nie ma obciążeń wypłatą zasiłków i generalnie socjalem i w narodzie nie ma nastroju do rewolty tylko chęć do pracy i bogacenia się.

            A proste prawo odciąża sądy, prokuraturę, skarbówkę i nie marnuje ludzkiego czasu na włóczenie się po urzędach i wypełnianie dziwacznych pism urzędowych.
            • rozenek_taki Re: Największa demokracja, największa biurokracja 01.02.11, 15:39
              To było już oczywiste dla inteligentnych ludzi dawno temu i opisuje to doskonale drugie prawo Parkinsona. Zgodnie z nim „każdy nowomianowany szef chce natychmiast zatrudnić swego zastępcę”. Wynika to po pierwsze z chęci władzy, po drugie zaś związane jest z faktem, że pracownicy dużych organizacji sami tworzą sobie zadania do wykonania – wynikające choćby z chęci przypodobania się swoim szefom albo informowania siebie nawzajem o własnych dokonaniach. Wyjaśnia to doskonale dlaczego w ogromnej większości krajów liczba urzędników państwowych stale rośnie w tempie około 5 – 7 % rocznie – nawet wtedy, gdy przyrost naturalny jest tam bliski zeru. Wolska i Bruksela to znakomite przykłady tego cyrku!

              • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 01.02.11, 18:47
                Każdy nowomianowany szef chce natychmiast zatrudnić swego zastępcę, takze po to, aby w razie nakazanej z gory redukcji etatow mial kogo zwolnic (inaczej to sam szef bylby zwolniony). W budzetowce czy tez w duzych prywatnych firmach, gdzie wlasciciel(e) nie ma(ja) juz wplywu na zarzadzanie, optymalna taktyka jest maskymalizacja zatrudnienia, takze po to, aby mozna bylo sie w razie czego wykazac oszczednosciami i jednoczesnie wciaz miec wystaczajaca ilosc ludzi do pracy.
                lech.keller@gmail.com
            • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 01.02.11, 18:50
              1. Z czego bedziesz finansowac oswiate, sluzbe zdrowia czy policje, jak zlikwidujesz podatki?
              2. Co zrobisz z bezrobotnymi, gdy im zabierzesz zasilki, a nie bedziesz dalej miec dla nich pracy?
              3. Co zrobisz z urzednikami zwolnionymi na skutej reformy prawa? Nie sadz naiwnie, ze "niewidzialna reka rynku" znajdzie dla nich prace...
              • drupal Re: Największa demokracja, największa biurokracja 02.02.11, 14:02



                1. Z czego bedziesz finansowac oswiate, sluzbe zdrowia czy policje, jak zlikwidujesz podatki?

                Prezydent Komorowski zatwierdził dziś budżet Polski na 2011 rok. To 300 miliardów po stronie wydatków. Tyle ściąga się rocznie od obywateli i firm w formie podatków (trochę mniej, bo cały czas mamy deficyt). Ale dla uproszczenia niech będzie.

                OK., pozostawmy tę samą kwotę ale zmieńmy źródło poboru.
                Zamiast brać to z akcyz, VAT, CIT itd. pobierzmy tylko od tych, którzy mają za co i z czego płacić.
                Powiedzmy, mamy rodzinę, która mieszka w wynajmowanym na lewo mieszkaniu, nie ma samochodu i tylko ojciec pracuje.
                Płacą za wynajem 800 zł/mc do kieszeni właściciela (standard w Polsce)
                Teraz ojciec zarabia 2000 zł/mc. I powinien od tego zapłacić podatek dochodowy. Zostaje na rękę 1600.
                Wg mojego pomysłu nie płaci żadnego podatku dochodowego, dostaje 2000 na rękę a w dodatku płaci mniej za wynajem mieszkania (opodatkowany majątek musi zarabiać a konkurencja duża) i koszty utrzymania, które też nie są obłożone podatkiem dochodowym, VAT, akcyzą.
                Właściciel tego mieszkania (wartego powiedzmy 200 tys. zł) płaci co miesiąc państwu 400 zł podatku od posiadanego majątku (wcześniej nie płacił nic)

                Efekt końcowy jest taki, że łatwo jest znaleźć pracę i odbić się od dna ale w miarę bogacenia się jest coraz trudniej i kosztowniej pomnażać majątek, bo automatycznie rośnie podatek.

                Uproszczenie systemu i likwidacja zbędnych podatków nie oznacza "likwidacji podatków".
                Budżet państwa może być znacznie mniejszy niż obecnie i utrzymać finansowanie prywatnej oświaty i lecznictwa dla wszystkich obywateli tego kraju (np. powszechnym systemem kuponów oświatowych, emerytalnych i na leczenie). Co od państwa - jednakowe dla wszystkich. A co ponadto - płać sam. Jeśli zgadzamy się, że państwo gwarantuje emerytury dla wszystkich, to niech one będą minimalne i jednakowe dla każdego. Wtedy ZUS jest niepotrzebny, oszczędzamy dziesiątki miliardów, dostajemy na rękę całą pensję, bez jakichkolwiek "ciachań" państwa i dopiero z tego płacimy podatek, o ile mamy za co.

                Likwidacja zbędnych podatków i przeniesienie ciężaru opodatkowania na "posiadany majątek" - mieszkania i ich wyposażenie, domy, samochody , firmy i ich wyposażenie - spowoduje przecież:
                - drastyczny spadek cen wynajmu mieszkań - nikomu nie będzie się opłacało samo posiadanie - tylko kapitał, który zarabia będzie w stanie na siebie zarobić. Nieużywany trzeba sprzedać bo cały czas tworzy koszty.
                - drastyczny spadek cen energii, paliw, żywności, samochodów, maszyn i urządzeń - nieobciążonych VAT, CIT, akcyzą itp itd.
                - - całkowitą i definitywną likwidację czarnego rynku i oszustw podatkowych. Masz= płacisz. Nie masz nic - nie płacisz. A praca nie jest opodatkowana, tylko wypracowane efekty pracy w postaci zakupionego majątku - tylko tego najważniejszego jak mieszkania, samochody, firmy z wyposażeniem.

                2. Co zrobisz z bezrobotnymi, gdy im zabierzesz zasilki, a nie bedziesz dalej miec dla nich pracy?

                Bezrobotnym będzie się żyć dużo łatwiej - nawet dorywcza praca pozwoli spokojnie opłacić mieszkanie i wyżywienie.
                Uwolnienie kapitału - bo do tego prowadzi ten system - spowoduje, że szybko zaczniemy się rozglądać za nowymi pracownikami z zagranicy. Bezrobocie to problem socjalistów. Bo oni mocno podatkują pracę.
                Jeśli nie opodatkowujesz pracy bezrobocie znika.
                Popatrz na ranking wolności gospodarczej - tam w czołówce są kraje, które najmniej podatkują pracę. Niżej to już czysty socjalizm, prowadzący do powszechnej biedy.


                3. Co zrobisz z urzednikami zwolnionymi na skutej reformy prawa? Nie sadz naiwnie, ze "niewidzialna reka rynku" znajdzie dla nich prace...


                Nie sądzę naiwnie ale los tych pasożytów mnie nie obchodzi - niech zajmą się po raz pierwszy w życiu jakąś normalną pracą - co może być dla nich szokiem, przyznaję.
                • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 02.02.11, 17:40
                  1. OK. Tu sie zgadzam, ze należy opodatkowac glownie majatek, a nie dochody oraz przede wszystkim zniesc regresywne podatki typu VAT. Tyle, ze jesli opodatkujesz wlasciciela mieszkania, ktory je wynajmuje, to on po prostu podwyzszy czysz, czyli ze najemca niekoniecznie bedzie musial sie miec lepiej, nawet gdy bedzie placic nizszy podatek (chyba, ze panstwo bedzie budowac mieszkania do wynajecia). Zgoda tez co do bonu edukacyjnego i zdrowotnego oraz zgoda tez co do emerytur: ja juz dawno temu postulowalem likwidacje OFE i ZUSu i placenie (glownie socjalnych) emerytur z biezacych dochodow skarbu panstwa via urzedy skarbowe: mikro.univ.szczecin.pl/bp/pdf/97/9.pdf.
                  2. Niestety, ale nie masz, jak zreszta kazdy liberal, programu likwidacji bezrobocia. Bowiem logika wolnego rynku jest taka, ze tworzy on bezrobocie a nie je likwiduje, co widac chocby po okolo 10% bezrobociu w liberalnych gospodarczo Stanach. I powszechna bieda to wynik niekontrolowanego kapitalizmu: najmniej biedy jest w mocno socjalistycznej Skandynawii, a najwiecej w Afryce, Poludniowej Azji i Ameryce Lacinskiej, czyli tam, gdzie przewaza, i to od lat, liberalizm gospodarczy (leseferyzm).
                  3. Oj, dlugo to bys na stolku 'rzadziciela' nie wytrwal. Zmiotla by cie rewolucja...
      • agg Re: Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 17:06
        > jeniowych. A gdy mają za dużo to zamieniają tę wolną gotówkę na złote klamki w
        > pokojach. Te pieniądze dalej nie krążą nie zasilają dołu drabiny społecznej.

        najbardziej doly drabiny spolecznej zasila powszechne diadostwo ktore nalezy wprowadzic jaki obowiazujacy system. Gdyby bowiem wladza pozwolila sie ludziom nadmiernie dorabiac byloby to dla spoleczenstwa szkodliwe. nalezy po prostu wprowadzic komune z porwotem a takze popieram kominustyczne idiotyzmy o walce klasowej to bowiem pomaga dolom drabiny spolecznej.
    • kaczka_dziwaczka_czyli_dziwna rosnące kontrasty = trupy zmarłych z głodu ??? 30.01.11, 01:45
      art.usa napisał:

      > Indie to kraj rosnących kontrastów.
      > Ludzie którzy bez żadnych środków umierają na chodniku i Miliarderów.

      rosnące kontrasty = trupy zmarłych z głodu

      ładny eufemizm (rosnące kontrasty) - czy tam też jakiś balcerowicz doradza hinduskiemu rządowi ?
      • kaczka_dziwaczka_czyli_dziwna ludobójstwo poprzez politykę ekonomiczną 30.01.11, 01:53
        Zastanawiam się, czy jeżeli polityka ekonomiczna powoduje zwiększoną śmiertelność, to czy można mówić o ludobójstwie ?

        Przecież każde ograniczenie pacjentom dostępu do lekarstw lub dostępu do diagnostyki (w Polsce to ma miejsce: trzy miesiące czekania na diagnostykę raka = śmierć) albo usług medycznych powoduje oczywiście wcześniejszą śmiertelność i przedwczesną śmiertelność, również wśród ludzi w średnim wieku.

        Niby nie rozstrzeliwanie, nie komory gazowe, ale przecież efekt dokładnie ten sam - człowiek, który mógłby żyć, umiera.
        • same.zalety Re: ludobójstwo poprzez politykę ekonomiczną 30.01.11, 11:17
          nie kaczko dziwaczko, nie jest ludobójstwo...

          sektor usług zdrowotnych ma to do siebie, że nigdy nie ma w nim wystarczająco dużo pieniędzy. zawsze można kupić nowszą maszynę diagnostyczną, nowsze leki, refundować leczenie jeszcze jednej rzadkiej i bardzo kosztownej choroby. nigdzie na świecie potrzeby w tym zakresie nie są zaspokojone w pełni.

          takie życie;)

          natomiast myślę, że jednak czujesz różnicę między ograniczeniem usług medycznych, a chodzenie z karabinem i strzelanie do wybranej grupy ludzi?
          • geckoon Re: 30.01.11, 14:06
            interesujace
            a dlaczego "sektor" spozywczy nie ma takich problemow ?
            ludzie mniej jedza niz choruja ?
            czlowiek przeziebiony moze nie jesc czy moze nie wziac leku i nie odwiedzic lekarza ?

            "refundowac" bardzo ladne slowo, dobrze ze nikt mi serka bialego nie refunduje bo bym sie go pewnie nie doczekal
            mam kase to kupuje nie mam to jest zawsze problem, i to samo trapi panstowe monopole, bo nie ma tylu ludzi zeby zapenic "refundowanie" powaznych operacji dla kazdego gdy potrzebuja ... juz latwiej bylo by sobie taka operacje zkredytowac niz refundowac, bylo by szybciej.

            pewnie wladze "cywilizowanego"swiata nie robie tego celowo, faktycznie trudno porownac utrudnianie leczenia do strzelania, ale mozna tez ulatwiac a nie utrudniac ... choc to nie znaczy ze wiecej osob bedzie sie leczyc, byc moze tyle samo.
            • bezzebnypirat Re: 30.01.11, 14:15
              > mam kase to kupuje nie mam to jest zawsze problem, i to samo trapi panstowe mon
              > opole, bo nie ma tylu ludzi zeby zapenic "refundowanie" powaznych operacji dla
              > kazdego gdy potrzebuja ... juz latwiej bylo by sobie taka operacje zkredytowac
              > niz refundowac, bylo by szybciej.

              Pewnie tak, ale juz widze tych pacjentow chorych na raka, z ich cudowna zdolnoscia kredytowa i obecnym kredytem na 200k leczacych sie na najnowszym sprzecie.

              > pewnie wladze "cywilizowanego"swiata nie robie tego celowo, faktycznie trudno p
              > orownac utrudnianie leczenia do strzelania, ale mozna tez ulatwiac a nie utrudn
              > iac ... choc to nie znaczy ze wiecej osob bedzie sie leczyc, byc moze tyle samo

              W tej chwili dostep przecietnego obywatela do sluzby zdrowia jest na pewno lepszy, niz gdyby wszystko bylo prywatne. I to MIMO kolejek na 3 lata do zabiegow itp. Dlaczego? Bo ludzie zarabiajacy srednia krajowa w naszym kraju (czy mniej) nie mieliby pieniedzy na jakiekolwiek konkretniejsze operacje ani zdolnosci kredytowej na nie. W tej chwili bogatsi, ktorzy nie korzystaja z publicznej sluzby zdrowia, subsydiuja niewydolny system publiczny i jakos to sie kreci. W gruncie rzeczy calkiem sensownie biorac pod uwage biede Polski.
              • 1maruti1 Re: 30.01.11, 14:40
                Jest problem z tym twierdzeniem, bo bogatych jest niewiele, a ich składki zdrowotne są odgórnie ograniczone...
                • bezzebnypirat Re: 30.01.11, 16:09
                  To zalezy jak definiujesz bogactwo, fakt, ze bylem nieprecyzyjny. Niemniej ludzie, ktorzy maja przez firmy wykupione ubezpieczenie zdrowotne i pakiety na prywatne leczenie subsydiuja de facto publiczna sluzbe zdrowia, bo placa skladki, a nie korzystaja z przyslugujacych im swiadczen. Takich ludzie jest wiele tysiecy, odczuwalna liczba w skali kraju.
                  • 1maruti1 Re: 30.01.11, 22:58
                    Jest jakieś grono takich ludzi, ale dochodzi do poważnych problemów zdrowotnych zauważ, że ci sami ludzie spadają na publiczną służbę zdrowia, bo prywatna tych samych usług nie oferuje, bo to za duże wydatki. To 'dofinansowanie' to więc summa summarum marny procent ogólnych wydatków publicznych na służbę zdrowia.
              • gruby_dolar Re: 30.01.11, 15:00
                wporządku ale w takim razie efektywne ubezpieczenia zdrowotne byłyby jakimś rozwiązaniem nieprawdaż?

                Wiele osób jeździ samochodami za 100 tysięcy (to w zasadzie nic spektakularnego) za 200-300 tysiecy też. Ubezpieczalnie nie mają problemu by ubezpieczyć taki samochód na pełną jego wartość. W dodatku w przeciwienstwie do NFZ potrafią na tym zarobić i opłacić pracowników, biura, własna flotę, premię prezesów i jakoś nie widzę fali bankructw.

                Podobne ubezpieczenia w służbie zdrowia mogłby przynieść rozwiązanie. Jednak musi to być rozwiązane tak jak ubezpieczyciela. Pieniądze nie mogą iść tak jak teraz przez ZUS (tu trzeba opłacić siedziby, rachunki, pensje, samochody i....zus i ubezpieczenie zdrowotne tych pracowników) a potem idą do NFZ gdzie znów te pieniadze muszą opłacić ZUS i ubezpieczenie zdrowotne pracowników, rachunki, premie i pensje i dopiero potem trafiają do lekarzy. Przecież to absurd.

                Podobnie jak o samochód podobnie w życiu większość dba o swoje o zdrowie. A przynajmniej nikt nie ma na celu zachorować. Nie ma sensu wprowadzać grup ryzyka ponieważ jakby nie patrzeć alkoholicy i palacze i tak dokładają się do budżetu płacąc akcyzę. Tak samo nie ma co podwyższać ubezpieczenia zawodowym kierowcom i przedstawicielom handlowym, oni dokładają sie poprzez benzynę. No chyba że państwo zrezygnuje z akcyzy to wtedy jestem jak najbardziej za tym aby te grupy ryzyka płaciły 2x tyle co reszta społeczeństwa.

                Póki co obrót pieniędzy przez NFS jest zupełnie absurdalny i nieefektywny. Oczywiście będzie również grupa ludzi, którzy są bez pracy i nie mogą zostać ubezpieczeni. Ale i tak juz dziś płacimy za nich więc tak czy inaczej możemy płacić za nich dalej lecz po pierwsze mniej, po drugie można zmotywować ich do poszukiwania pracy, np. sponsorując im ubezpieczenie medyczne przez 6 miesięcy 100%, jeżeli w tym czasie nie podejmą pracy (a praca jest, roboty publiczne czekają, miasta brudne etc.) ucinamy im ubezpieczenie do 50%, po 12 miesiącach muszą martwić się same.

                i tak można by wymieniać.
                • bezzebnypirat Re: 30.01.11, 16:32
                  > Wiele osób jeździ samochodami za 100 tysięcy (to w zasadzie nic spektakularnego
                  > ) za 200-300 tysiecy też. Ubezpieczalnie nie mają problemu by ubezpieczyć taki
                  > samochód na pełną jego wartość. W dodatku w przeciwienstwie do NFZ potrafią na
                  > tym zarobić i opłacić pracowników, biura, własna flotę, premię prezesów i jakoś
                  > nie widzę fali bankructw.

                  Niestety czesto maja problemy, zeby ubezpieczyc drozsze auta na pelna ich wartosc, czesto nalegaja na ubezpieczene dodatkowo domu, zycia czy jakas inna usluge, ktora moglaby rozlozyc ryzyko. Nie mowie tu o flotach aut czy autach za 150k, mowie o takich za wieksze pieniadze.

                  > Podobne ubezpieczenia w służbie zdrowia mogłby przynieść rozwiązanie. Jednak mu
                  > si to być rozwiązane tak jak ubezpieczyciela. Pieniądze nie mogą iść tak jak te
                  > raz przez ZUS (tu trzeba opłacić siedziby, rachunki, pensje, samochody i....zus
                  > i ubezpieczenie zdrowotne tych pracowników) a potem idą do NFZ gdzie znów te p
                  > ieniadze muszą opłacić ZUS i ubezpieczenie zdrowotne pracowników, rachunki, pre
                  > mie i pensje i dopiero potem trafiają do lekarzy. Przecież to absurd.

                  A jak jest z ubezpieczeniami komunikacyjnymi? W swojej skladce oplacasz posrednika (broker czy po prostu sprzedawca) i jego ZUSy itp, oplacasz piekne biura i ich pracownikow, oplacasz w koncu spolke-matke, ktora stosujac transfer-pricing wyprowadza ewentualne zyski. Czy to w sektorze publicznym, czy prywatnym, masz przerost biurokracji. Bo nasz swiat daleki jest od zalozen rynku doskonalego, konsument nie ma doskonalego dostepu do informacji i doskonalej ilosci czasu na porownywanie ofert itp. Wreszcie czeste sa kartele w wielu branzach.

                  > Podobnie jak o samochód podobnie w życiu większość dba o swoje o zdrowie. A prz
                  > ynajmniej nikt nie ma na celu zachorować. Nie ma sensu wprowadzać grup ryzyka p
                  > onieważ jakby nie patrzeć alkoholicy i palacze i tak dokładają się do budżetu p
                  > łacąc akcyzę.

                  Doprawdy? Gdzie widzisz te wiekszosc? Pali cala masa ludzi, dynamike wzrostu osob otylych mamy rekordowa, McDonalds bije rekordy sprzedazy itp. Wiekszosc ludzi w dpie ma swoje zdrowie i czasami interesuje sie nim jak cos zacznie sie psuc, ale nawet wtedy niekoniecznie. I wtedy czesto jest zbyt pozno...

                  Generalnie rozumiem co masz na mysli, w teorii wyglada to pieknie. Ale pokaz mi w praktyce sprawny system sluzby zdrowia bedacy calkowicie prywatny. Taki, do ktorego dostep jest jak najbardziej publiczny. Podstawowym problemem naszego kraju jest wszedobylski brak pieniedzy. Ludzie zarabiaja niewiele, wiec niewiele moga wydac. Syf na ulicach itp to rowniez brak pieniedzy - jest na budowe drog, nie ma na ich utrzymanie. I tak dalej i tak dalej. Dlatego rzeczywiscie powinnismy teraz wprowadzi sporo liberalnych rozwiazan ekonomicznych, ale tez przydaloby sie sporo 'lewicowych', zeby np ukrocic tranfer-pricing, na ktorym tracimy miliardy zlotych.
                • pawel.nn Efektywne ubezpieczenie zdrowotne? 30.01.11, 18:33
                  Co znaczy: efektywne ubezpieczenie zdrowotne?
                  Największa grupą ryzyka nie są alkoholicy czy palacze tylko ludzie starsi. Opieka zdrowotna ostatnich kilku miesięcy jest droższa niż cała reszta życia. Gdybym miał prywatny zakład ubezpieczeń to chętnie bym ubezpieczał ludzi młodych którzy oprócz dentysty i ginekologa nie chodzą do lekarzy a usuwał ich z sytemu po osiągnięciu 60 lat. Z punktu widzenia finansów publicznych idealny patriota po przejściu na emeryturę natychmiast umiera (odpada wypłacanie mu renty i leczenie go).
      • dzielanski Odnośnie indyjskich kontrastów 30.01.11, 18:25
        Kontrasty obserwowało się w Indiach także wtedy, gdy prowadziły one socjalistyczną politykę.
        Nie byłem w Chinach, ale podejrzewam, że przed widokiem indyjskiej nędzy chroni tam zagranicznego turystę czy biznesmena sprawność aparatu policyjno-admnistracyjnego. Na ulicach chińskich metropolii nie ma żebraków, bo żebractwo jest tam zakazane przez prawo. Kropka. Ciekaw jestem, ilu ludzi odwiedzających Chiny może coś powiedzieć o poziomie życia na wsi w którejś z prowincji interioru.
        Indira Gandhi też chciała pozbyć się żebraków z ulic wielkich miast, ale zazwyczaj nałazili oni z powrotem - jeden z uroków niemożności zaprowadzenia systemu policyjnego.
        • rozenek_taki Re: Odnośnie indyjskich kontrastów 30.01.11, 22:29
          Czyżby Cyganie mają to swoje żebractwo "we krwi" po Hindusach?


        • kagan.blox Re: Odnośnie indyjskich kontrastów 30.01.11, 22:30
          W Chinch nie ma dzis koniecznosci zebrania. To chyba proste...
          • rozenek_taki Re: Odnośnie indyjskich kontrastów 31.01.11, 02:21
            Kolejna Twoja brednia i to w tym samym wątku ... czy Ty chłopie rozumiesz co to znaczy oceniać kraj o tak abstrakcyjnie dużej liczbie ludzi? W Chinach żyje circa 40 razy więcej ludzi niż w Polsce, a gros eksportu dóbr przemysłowych pochodzi z regionu wsch. wybrzeża wytwarzanego jedynie przez ułamek ludności Chin ... Czy zapomniałeś wziąć swoich tabletek?

            • kagan.blox Re: Odnośnie indyjskich kontrastów 31.01.11, 10:52
              Wszedzie jest tak, ze mniejszosc utrzymuje wiekszosc. W Europie Zachodniej w rolnictwie pracuje dzis np. gora kilka % ludnosci, a mimo tio Europa ma olbrzymie nadwyzki zywnosci. Kiedy USA byly fabryka swiata, to tez gros eksportu dóbr przemysłowych pochodzil tam z jednego regionu (z grubsza pomiedzy NYC a Chicago).
    • jagopa Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 14:27
      Niby jak w Indiach przejawia sie ta demokracja? Krowy maja prawo glosy?
    • conspicuousfrom Re: Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 14:44
      Fajny artykul, ciekawie napisany, czytalem z prawdziwa przyjemnoscia. jednak nie wspomniano ze Tata Nano nie odniosl spodziewanego sukcesu i projekt zakonczy sie najprawdopodobniej klapa. Ale po za tym artykul OK
      • wnec2005 Cygan 30.01.11, 15:03
        pracowalem tez z Hindusami, przemadrzale to jak cholera nawet jak nie wie o co chodzi, zawsze maja racje. Duzo firm w USA ktore zatrudnaja Hindusow naparzyklad programistow stara sie ich trzymac w separcji od innych Hindusow, tam gdzie trzech Hindusow to koniec z praca. Hindusi kompletnie przypominaja Cyganow w zachowaniu, sa tez lekarze bylem u takiego Hindusa lekarza jeden wielki smrod i ubustwo. Hindusi to prowizorka jeszcze duzo musza sie uczyc.
        • sooffka Re: Cygan 30.01.11, 15:56
          Cyganie, czyli inaczej Romowie to jedno z plemion indyjskich. "Nasi" europejscy Cyganie wywodzą swe korzenie właśnie od nich, natomiast w Indiach nadal żyje całkiem spore plemię Romów. Stąd podobieństwa kulturowe.
        • kagan.blox Re: Cygan 30.01.11, 16:20
          Pelna zgoda, wnec2005!
          Z Hindusami pracowac sie nie da, gdyz sa to w 99% przemadrzali a niedouczeni balaganiarze, ktorzy potrafia wypuszczac tylko braki i niedorobki (co dobrze widac na przykladzie niskiej jakosci oprogramowania takich irm jak np. Microsoft, ktore dla oszczednosci zatrudniaja sporo Hindusow). Za to z Chinczykami to mi sie zawsze bardzo dobrze wspolpracowalo.
        • fawad Hindsuscy programiści 30.01.11, 16:20
          Ja również pracuję sporo z Hindusami, w jednej z największych na świecie film produkujących oprgramowanie. Nie ma z nimi najmniejszego problemu, są mili, znają się na swojej robocie. Jedyny problem jaki zauważam to taki, że mnóstwo z nich to młodzi ludzie bez większego doświadczenia zawodowego ale to dotyczy wszystkich nacji. Jeśli rozejrzysz się po softwarowym światku to od razu zauważysz, że coraz więcej z nich zajmuje naprawdę wysokie pozycje włącznie z CEO. W dodadku doskonale się asymilują w krajach anglojęzycznych, do tego stopnia, że rozmawiają między sobą w miejscach publicznych po angielsku.

          - TomiK
          • kagan.blox Re: Hindsuscy programiści 30.01.11, 18:14
            Znaczy sie oni mysla, ze rozmawiają między sobą w miejscach publicznych po angielsku. Bo ten jezyk, ktory oni uzywaja, to tylko czasem angielski przypomina...
    • moon.river3 rosnacy konsumpcjonizm w Chinach i Indii 30.01.11, 15:49
      to tylko przyspieszenie zaglady zycia na naszej planecie.
    • kagan.blox Największa parodia demokracji na swiecie 30.01.11, 16:15
      India to zadna demokracja a tylko jej parodia. Poza tym to kraj olbrzymich i rosnacych kontrastow oraz panstwo z najwieksza (i wciaz rosnaca) iloscia muzulmanow na swiecie, co samo w sobie gwarantuje powazne problemy wewnetrzne. Poza tym to India, w odroznieniu od Chin, jest sztucznym tworem brytyjskiego imperializmu i jedyne co laczy polnoc Indii z jej poludniem to (zreszta dosc marna) znajomosc jezyka angielskiego wsrod wykztalconych elit. Tak wiec India, ze swymi problemami ekonomicznymi i religijnymi, ze swa nieefektywna i mocno skorumpowana demokracja oraz z fatalna infrastruktura nie bedzie nigdy konkurentem dla Chin, szczegolnie ze Chiny wkraczaja w faze intensywnego rozwoju opartego na deficycie sily roboczej, a wiec nowoczesnych technologiach, a India bedzie miec klopoty nawet z wykarmieniem rosnacej ilsoci swych biedakow.
      lech.keller@gmail.com
      • dzielanski Który kraj nie jest sztucznym tworem? 30.01.11, 18:37
        Jeszcze siedemdziesiąt lat temu północy z południem Chin nie łączyła znajomość żadnego języka. Być może w tej chwili większość ludności umie się już posługiwać językiem mandaryńskim, ale doszło do tego jedynie wskutek sztucznego procesu wykreowanego przez pekińskie władze.
        • kagan.blox Re: Który kraj nie jest sztucznym tworem? 30.01.11, 21:56
          Chiny jako panstwo maja tradycje siegajace tysiace lat w przeszlosc oraz nie sa na 100% tworem zadnego imperializmu, w odroznieniu od Indii, ktore zostaly sztucznie stworzone w XIX wieku przez Brytyjczykow. Jeszcze po II WS krol brytyjski (wl. ZK czyli UK) byl jednoczesnie cesarzem Indii.
          • rozenek_taki Re: Który kraj nie jest sztucznym tworem? 31.01.11, 01:59
            Czasami próbujesz dobrze kombinować, ale wielokrotnie rzekome "fakty" jakie podajesz nawet nie są śmieszne. Największym muzułmańskim krajem na świecie jest Indonezja z circa 205 mln muzułmanów gdy w Indiach jest 155 mln muzułmanów, to pierwsze primo.

            Faktem jest, że Indie to konglomerat ponad 2.000 różnych grup etnicznych ale tylko idiota może myśleć, że Chińczycy nie mają podobnego zjawiska. ponadto Indie to kraj o jednej z najstarszych kultur na świecie i już 3.300 lat p.n.e. istniała tzw. Indus Valley Civilization na płn. subkontynentu indyjskiego. To co się wydarzyło pod panowaniem Angoli to śmiesznie niedawno w porównaniu do ich historii i nie potrzeba żadnego doktoratu, żeby to wiedzieć :)

            • rozenek_taki Re: Który kraj nie jest sztucznym tworem? 31.01.11, 02:05
              I jeszcze jedno: Twój komentarz o roli angielskiego w Indiach jest zwyczajnie idiotyczny. Słyszałeś o hindi?

              • kagan.blox Re: Który kraj nie jest sztucznym tworem? 31.01.11, 10:57
                Hindi nie jest jezykiem calych Indii, zas jezykiem calych Chin jest dzis mandarynski!
                • rozenek_taki Re: Który kraj nie jest sztucznym tworem? 31.01.11, 14:02
                  kagan.blox napisała:

                  > Hindi nie jest jezykiem calych Indi ...

                  Widzę, że Twój stan się nawet dzisiaj pogorszył porównując do wczorajszego. Szczerze współczuję!

                  • kagan.blox Re: Który kraj nie jest sztucznym tworem? 31.01.11, 14:10
                    Stac cie tylko na kolejny chamski atak ad personam?
                    Languages in India:
                    Hindi 41%, Bengali 8.1%, Telugu 7.2%, Marathi 7%, Tamil 5.9%, Urdu 5%, Gujarati 4.5%, Kannada 3.7%, Malayalam 3.2%, Oriya 3.2%, Punjabi 2.8%, Assamese 1.3%, Maithili 1.2%, other 5.9%
                    note: English enjoys the status of subsidiary official language but is the most important language for national, political, and commercial communication; Hindi is the most widely spoken language and primary tongue of 41% of the people; there are 14 other official languages: Bengali, Telugu, Marathi, Tamil, Urdu, Gujarati, Malayalam, Kannada, Oriya, Punjabi, Assamese, Kashmiri, Sindhi, and Sanskrit; Hindustani is a popular variant of Hindi/Urdu spoken widely throughout northern India but is not an official language (2001 census).
            • kagan.blox Re: Który kraj nie jest sztucznym tworem? 31.01.11, 10:56
              1. Wydaje mi sie, ze ilosc muzulmanow w Indiach jest jednak mocno zanizona z wzgledow politycznych.
              2. 155 mln muzulmanow to jest wiecej niz cala ludnosc Niemiec i Polski razem wzieta.
              3. W Chinach dominuje rasa (narodowosc) Chan (91.5% wedlug CIA), a w Indiach mamy mozaike plemion i religii wzajemie sie nienawidzacych, jak np. w Afryce.
              4. Indie moze maja stara kulture, ale co ona zostawila? System kastowy i olbrzymia nedze...
              Pozdr. anyway
    • telesfor_szuwarek Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 16:45
      "Tymczasem indyjska klasa średnia, definiowana jako ludzie o dochodach w przedziale 6-30 tys. dol. rocznie i licząca dziś około 300 mln członków"

      Czyli ok. 18 do 90 tysięcy złotych rocznie...

      Wygląda na to, że indyjska klasa średnia pod względem dochodów jest mniej więcej taka sama jak w Polsce, a licząc procentowy udział w miliardowym społeczeństwie jest liczniejsza od polskiej (u nas ok. 3 procent, tam 30...)
      • thauramarth Re: Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 17:08
        Tyle, ze koszty zycia w Indiach sa zupelnie inne. Zarabiajac np. ok $2000 na miesiac jestes krezusem i masz dom ze sluzba. W Polsce z taka kasa raczej niewykonalne...
        Dodam od siebie, ze Hindusi bardzo slabo sie asymiluja,a roznice kulturowe w ich przypadku sa duzo wieksze niz wsrod innych nacji. Fakt, ze mowia po angielsku, ale to wszystko. Z drugiej strony maja zylke do interesow. W porownaniu do Indii, to Polska bedzie raczej trzecim swiatem, jesli juz nie jest.
        • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 18:16
          Indie byly sa i beda III swiatem. Taka jest bowiem trzecioswiatowa mentalnosc Hindusow...
      • chwalipieta Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 07:40
        telesfor_szuwarek napisał:

        > "Tymczasem indyjska klasa średnia, definiowana jako ludzie o dochodach w przedz
        > iale 6-30 tys. dol. rocznie i licząca dziś około 300 mln członków"
        >
        > Czyli ok. 18 do 90 tysięcy złotych rocznie...
        >
        > Wygląda na to, że indyjska klasa średnia pod względem dochodów jest mniej więce
        > j taka sama jak w Polsce, a licząc procentowy udział w miliardowym społeczeństw
        > ie jest liczniejsza od polskiej (u nas ok. 3 procent, tam 30...)

        no ja Cię proszę. w tym przedziale który podałeś to w Polsce bardzo dużo ludzi zarabia i żyje.
        klasa średnia to przynajmniej 100tys. EURO rocznie wpływu na konto
        • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 10:59
          Chyba PLN. 100 tys. euro DOCHODU na rok to juz jest (LOWER) UPPER CLASS!
          • chwalipieta Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 12:12
            kagan.blox napisała:

            > Chyba PLN. 100 tys. euro DOCHODU na rok to juz jest (LOWER) UPPER CLASS!

            średniej klasy samochód 150tys, dla żony kompakt za 80tys, średniej klasy domek ok 800tys. itd...

            jak Ty chcesz to wszystko sfinansować za 100tys PLN/rocznie?????

            w Polsce tak naprawdę nie ma klasy średniej
            • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 13:00
              Na kredyt! Tak przeciez zyja cala tzw.middle class!
    • herr7 zabraknie im słodkiej wody... 30.01.11, 18:22
      chyba, że nauczą się oczyszczać swoje ścieki. Póki co tego nie potrafią. Bez słodkiej wody nie ma rolnictwa, przemysłu i miast. Prognozy odnośnie Indii są przesadzone. Zachód stawia na Indie, jako przeciwwagę dla Chin, ale to za mało. Indie są dużo bardziej skorumpowane, mają mniej zasobów i już teraz brakuje im słodkiej wody...
      • kagan.blox Re: zabraknie im słodkiej wody... 30.01.11, 21:58
        I ogolnie zarcia. Zachod jest bardzo naiwny liczac na to, ze Indie beda jakakolwiek przeciwwaga dla Chin. Indie mialy szanse za Nehru, ale pozniejsze rzady wprowadzily tam wolny rynek a wiec i chaos, ktory panuje tam do dzis i dalej bedzie tam panowac...
    • anx78 Koszty społeczne i infrastruktóralne -dobiją indie 30.01.11, 19:09
      i to już niedługo - chińczycy lepiej to rozegrali.
      to w chinach buduje sie teraz infrastrukturę na 10lecia..
      india przejada wzrost gospodarczy na ekspansję wewnętrzną społeczeństwa.

      moment kryzysu żywnościowego i zapewnienie bezpieczeństwa socjalnego położy na łopatki hindusów...
      obecne 14 latki za lat 20 bedą ładować koktajle mołotowa w kazdy budynek i auto..
      • kagan.blox Re: Koszty społeczne i infrastrukturalne 30.01.11, 21:59
        Masz na 100% racje...
    • jaybee1 Jakie metrow Delhi? 30.01.11, 20:04

      W Delhi nie ma metra, panie redaktorze.
      Metro jest w Kalkucie (tak, tak - tej od slumsow... co burzy pewien obraz, prawda?)
      Metro w Kalkucie jest porywnywalne pod wzgledem czystosci z metrem warszawskim.
      • kiciar Re: Jakie metrow Delhi? 30.01.11, 21:27
        Czy na pewno byles w Delhi? Zapewniam Cie, ze metro jest i ma sie bardzo dobrze. ostatnio dobudowali odcinek z dworca w New Delhi do lotniska,
        • kagan.blox Re: Jakie metrow Delhi? 30.01.11, 22:00
          Jest, ale to raczej SKM a nie metro, niemniej jest tam cos "metropodobnego".
    • kupakupie To nie demokracja to feudalizm!!!!! 30.01.11, 20:36
      Pewnie jestem nienormalny ale wielbienie kraju w ktorym ludzie umieraja na ulicach nie jest dla mnie zrozumiale!!!
      • kagan.blox Re: To nie demokracja to feudalizm!!!!! 30.01.11, 22:00
        Ja tez tak uwazam!
    • jagopa Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 20:46
      Tytul artykulu adekwatny do stanu faktycznego. Niby jak to Indie maja te Stany wyprzedzic? W ilosci pracownikow customer service na uslugach Amerykanow, moze, ale gospodarczo to sie nigdy nie stanie, no chyba, ze Hindusi wezma rozwod z krowami i je zjedza, wtedy populacja sie zmniejszy i z 99% biedoty Indie beda mialy ich 98%.
    • flying_ben "..kopiuje prawa autorskie.."? 30.01.11, 21:04
      "..w jakim stopniu Bollywood kopiuje prawa autorskie studiów filmowych Hollywoodu, i dochodzenie roszczeń."
      Kopiowanie praw autorskich???
      Czy nie chodzi raczej o ich "łamanie"?
      • kagan.blox Re: "..kopiuje prawa autorskie.."? 30.01.11, 22:01
        A jaka jest kara za "kopiowanie praw autorskich"?
    • marekmarek44 Największa demokracja, największa biurokracja 30.01.11, 21:59
      Zgadzam się z większością opinii,że póki co to Indie nie przegonią Chin.
      W Chinach niema aż tak wielkiego problemu społecznego wykluczenia co w Indiach,zatem widoki na wewnętrzną konsumpcję w Chinach są większe. Poza tym to Chińskie towary ,a nie Indyjskie podbijają dziś cały świat,nie wyłączając USA.Jeśli dodamy do tego ogromny napływ kapitału obcego,oraz rozwój najnowocześniejszych technologii,jaki mamy w Chinach,to dojdziemy do wniosku,że przewadze Chin w najbliższym czasie nic nie zagraża.
      • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja! 30.01.11, 22:04
        Indie nie maja szans, gdyz maja zywy do dzis system kastowy, ktory uniemozliwia awans spoleczny na wieksza skale, a poza tym to Indie rozlozy worlny rynek, ktory w biednym kraju z ponad miliardem ludnosci moze oznaczac tylko i wylacznie powszechny chaos. W Indiasch obserwujemy wzrost entropii spolecznej, poza drobnymi wysepkami ladu, np. w tzw. metro delhijskim.
    • eva15 Bajka o potężnych, demokratycznych Indiach 31.01.11, 00:05
      Ten artykuł to taka kompilacja zachodnich mainstreamowych pobożnych życzeń, wg których Indie kreuje się medialnie jako przeciwwagę dla coraz bardziej samodzielnych i kierujących się interesem własnym Chin. Kreuje się na siłę i wbrew faktom, Indiom brakuje wszystkiego, co mają Chiny, czyli brak im np.:
      sprawnego państwa (rządu) z jasno określoną pronarodową, długofalową polityką, skutecznej organizacji i administracji, poczucia wspólnoty narodowej (Indie to sztuczny zlepek) i wielu innych komponetów.
      Indie są rozchwiane, penetrowane przez Zachód/USA, pseudodemokratyczyne (system kastowy), bez planu i głowy. Państwo bez głowy jest łatwym żerem dla innych.

      I dlatego niewątpliwie w najbliższych latach znaczna część zachodniej produkcji będzie się przenosić z Chin do Indii ( i innych Bangladeszów) . W Chinach, zgodnie z długofalowym planem, rosną płace i prawa pracownicze, w Indiach ludzie są niewolnikami (szczególnie ci z niższych kast) no i , co ważne, można tam zatrudniać praktycznie za darmo dzieci- coś, co w Chinach jest zupełnie niemożliwe, tam dzieci są bogactwem narodu, mają chodzić do szkół a nie do fabryk.

      Zachód będzie inwestować w Indie, tylko Hindusi niewiele będą z tego mieć, Ten kraj ma spełniać tą rolę, której nie chciały Chiny - być tanim producentem i nie podskakiwać.
      Ale i z tym można się przeliczyć - właśnie rozpoczęły się w Indiach rozruchy:

      de.rian.ru/politics/20110130/258217087.html
      • kagan.blox Re: Bajka o potężnych, demokratycznych Indiach 31.01.11, 14:11
        100% racji, eva15!
    • pl2512 Indie nie są żadną największą demokracją świata!.. 31.01.11, 00:15
      To kraj w którym systematycznie armia dławi wszelkie próby separatyzmu. Przykładem zbrodnie w Pendżabie. To kraj, którego największym problemem jest bród i choroby, o których cywilizacja dawno zapomniała. To jeden wielki syf, bród i wszawica. Ten kraj jest przykładem skrajnego nacjonalizmu i szowinizmu tłumów szmaciarzy, nie opartego na żadnych racjonalnych przesłankach. A jego brudne, kastowe, prymitywnie zacofane, społeczeństwo analfabetów jest ostrzeżeniem dla świata jak nisko do poziomu rynsztoku może upaść homo sapiens!
      • kagan.blox Re: Indie nie są żadną największą demokracją świa 31.01.11, 14:12
        Tez masz (niestety) racje, pl2512.
        (...) jego (hinduskie) brudne, kastowe, prymitywnie zacofane, społeczeństwo analfabetów jest ostrzeżeniem dla świata jak nisko do poziomu rynsztoku może upaść homo sapiens!
        • rozenek_taki Re: Indie nie są żadną największą demokracją świa 31.01.11, 14:15
          Chłopie, Ty jesteś ostrzeżeniem dla świata co powoduje zapominanie o łykaniu tabletek ... A może za mało popijasz?

          • kagan.blox Indie nie są żadną największą demokracją świata! 31.01.11, 14:17
            Znow tylko chamski atak ad personam? Ze slumsow Mumbaju czy moze z dzielnic nedzy Kolkaty?
    • wybitniemadry padol religijnych zabobonow nie jest demokracja 31.01.11, 01:27
      tak dlugo jak beda modlic sie do krow dogonic moga tylko polactwo
      • kagan.blox padol religijnych zabobonow nie jest demokracja! 31.01.11, 14:13
        Bo tez byc nia nie moze. I co to za 'demokracja' z systemem kast?
    • antares777 Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 01:44
      No proszę!

      A zaczęli od czego?
      No, od czego?
      Śmiało, proszę!

      Tak, właśnie tak: od robienia dzieci.

      A nasz Sejm się nie kwapi :(((
      • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 14:14
        I na robieniu dzieci skoncza...
    • hanysek.0 Glupia i szkodliwa laurka 31.01.11, 02:05
      Ten artykul to glupia i szkodliwa laurka. Glupia, bo wartosc przwidywan 'ekspertow' na 40 lat do przodu jest po prostu zerowa. Kropka. A szkodliwa bo slodzi i wybiela dosyc ciemny obraz.
      Zamiast laurki powinno byc np. ostrzezenie przed rzekomo dobrymi, wyksztalconymi, pracowitymi, swietnie mowiacymi po ang (native speakers prawie) pracownikami.
      A realia: podrabiane na potege dokumenty, wziete z ksiezyca osiagniecia akademickie w CV, no i ten angielski wolajacy o pomste z nieba. Zatrudnienie KILKU Hindusow w jakiejs firmie to pewniejsza recepta na klopoty niz wzrost podatku od firm!
      Z dala od Hindusow, z dala od ich papierowych osiagniec, z dala od Hinduskiego businessu.
      • kagan.blox Re: Glupia i szkodliwa laurka 31.01.11, 14:15
        Tez tak uwazam!
        Hinduskie realia: podrabiane na potege dokumenty, wziete z ksiezyca osiagniecia akademickie w CV, no i ten angielski wolajacy o pomste z nieba. Zatrudnienie KILKU Hindusow w jakiejs firmie to pewniejsza recepta na klopoty niz wzrost podatku od firm!
        Z dala od Hindusow, z dala od ich papierowych osiagniec, z dala od Hinduskiego businessu. (hanysek.0)
    • baby1 Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 04:55
      "Na razie drogi są w fatalnym stanie. Na przejazdach kolejowych czekałem ..." To żywcem pasuje do opisu Polski.
      • jot-tka Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 08:23
        ciekawostka
        prawie 'chwile temu' oglądałam program o międzynarodowej akcji 'minikredytów dla ubogich',w którą to akcję włączone są też Indie ze szczególnym uwzględnieniem tzw. 'niedotykalnych'.ciekawa akcja i ponoć przynosi pozytywne efekty w krajach i obszarach dotknietych nędzą i nierównością społeczną pod hasłem: "damy wedkę zamiast ryby".
        ps
        minikredyty są do zwrotu
        za zwrot kredytu odpowiedzialna jest wspólnota np.wioski
        kredytobiorczyniami są przewaznie kobiety
        • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 14:20
          Minikredyty to taka ladna nazwa dla zalegalizowanej lichwy, gdyz musza byc one na bardzo wysoki procent (duze ryzyko ich niesplacenia oraz wysokie koszty administracji duza iloscia malych pozyczek).
      • cumentator Bejbi nie nawijaj 31.01.11, 09:03
        baby1 napisała:

        > "Na razie drogi są w fatalnym stanie. Na przejazdach kolejowych czekałem ..." T
        > o żywcem pasuje do opisu Polski.

        I z tego latwo poznac ze sie o Indiach nie ma pojecia. A zlepy ma sie zasadzie prostego myslenia w stylu "biedakom w Indiach i w Polsce zyje sie ciezko" -> biedak indyjski=biedak polski.
      • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 14:18
        Bo Polska to takie Indie Europy (Rumunia z jej cyganami to zas taki europejski Bangla Desz).
    • komercyjny02 Po raz tysiąc pierwszy 31.01.11, 09:51
      wciskasz ten twój dopisek zaczynający się od słowa "Warnig" (pisownia oryginału).
      Czy mógłbyś wyjaśnić w jakim to języku oraz co to słowo znaczy?
    • drugilukasz2983 Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 10:42
      Indie i Chiny to dwa państwa, które stanowią zagrożenie dla Europy i U.S. Zagrożenie militarne a przede wszystkim gospodarcze. Ktoś w zachwycie demokracji i wolności wymyślił wolny rynek (który wcale nie jest wolny) i pozwolił przenieść produkcję z Europy do Chin/Indii.

      W efekcie czego my w Europie nie mamy pracy a Chińczycy się bogacą. Europejskie fabryki nie są w stanie konkurować z chińskimi. Niestety nikt o tym nie pomyślał. Nasi rządzący podcieli nam gałąź na której wszyscy siedzimy.

      Oczywiście, możecie powiedzieć, że w Europie coś tam się jeszcze produkuje np. sery, wina i Airbusa ale i tak tylko kropla w morzu produkcji. Udupili nas.

      Pójdziemy wszyscy na służbę do Chińczyka a on nie lubi białych. Skryta niechęć do Zachodu w Chinach jest wielka.
      • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 14:38
        No coz, Chinczycy nie zapraszali Anglikow i innych zachodnich Europejczykow do siebie w XIX w.... Musimy wiec glosno mowic, ze my Polacy to jestesmy Wschodem, a NIE Zachodem!
        drugilukasz2983 napisał: Skryta niechęć do Zachodu w Chinach jest wielka.
        • rozenek_taki Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 15:01
          O której masz przerwę na kawę?
          • kagan.blox Re: Największa demokracja, największa biurokracja 31.01.11, 15:04
            Ja mieszkam na poludniu Europy, a wiec zawsze mam wieczna i permantna, nieprzerwana sieste!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka