123jna
22.02.12, 09:16
Nie lubie okreslenia "inteligent" - jest to wymysl tzw. (na Zachodzie) wschodnio-europejski. Na swiecie uzywa sie okreslenia intelektualista, czlowiek kultury. Nie musi byc on przypisany do jakiejs okreslownej grupy zawodowej, moze nawet nie miec wyzszego wyksztalcenia. W PRL-u to byl prawie kazdy z dyplomem wyzszej uczelni. Wiemy dzis, ze wiele z nich bylo falszywych, "zalatwionych" po znajomosci, a nawet za noc z promotorem, czy - plaszcz ortalionowy na uczelini bialostockiej dla rektora (lata 60-te). Tamta "inteligencja" odeszla juz w przeszlosc i dobrze. Potrzebujemy prawdziwych intelektualistow, znajacych swiat a nie zamknietych w sobie, w swej kascie "inteligentow". Przez pana Hartmana przemawia rozgoryczenie, widzi bowiem, ze juz jego slowa nie odgrywaja roli, w wolnym swiecie nie mozna sie wycofywac i w malej, kameralnej grupie ludzi, pouczac i wysmiewac spoleczenstwo, tego "nikt", ktory to zajmuje miejsce tych niepozornych z papierosikiem w ustach, komunistycznych inteligentow. Dla mnie profesor Bartoszewski i premier Mazowiecki to wspaniali intelektualisci, z nich mozemy byc dumni a nie z tego "zoliborskiego inteligenta" z falszywa matura.