shadowthrone
29.02.12, 13:44
Oczywiście, że ma prawo prosić. Może nawet poprosić, żeby ją nazywać ministereczką, ministrówą, ministrzycą i ministrówną. Im częściej będzie się obśmiewać takie dziwolągi językowe tym bardziej jest prawdopodobne, że normą nigdy się nie staną. Ale jedno jej się udało - odwrócić uwagę od własnej niekompetencji. Tu należy jej się pełny podziw.