marysiaa68
22.03.12, 19:08
Nareszcie ktoś napisał coś o jeździe Sobolewskich na Mironie. Bo ona jest tak nachalna, że aż niesmaczna.
Zachwycałam się twórczością Mirona, ale banialuki jakie Sobolewski wypisuję, że w czasach PRL-u dopiero tam u Mirona czuli się wolni, prawdziwi, nieskrępowani... śmieszą. Uczestniczyłam w takim spotkaniu u Mirona, i było w tym zgromadzeniu bab coś tak upozowanego, nieprawdziwego, że własnym oczom nie wierzyłam.
Nikt tam nie był naturalny, wszyscy odgrywali jakiś fałszywy tatr ochów i achów nad zasuszonym kwiatkiem, wszystkie te kiciekocie siliły się na powiedzenie czegoś odkrywczego o paproszku na podłodze, tylko mistrz był tam naturalny. Szybko wyszłam, żeby odetchnąć prawdziwym powietrzem.