Dodaj do ulubionych

Chcę przykrości, czyli Miron i Sandauer

22.03.12, 19:08
Nareszcie ktoś napisał coś o jeździe Sobolewskich na Mironie. Bo ona jest tak nachalna, że aż niesmaczna.
Zachwycałam się twórczością Mirona, ale banialuki jakie Sobolewski wypisuję, że w czasach PRL-u dopiero tam u Mirona czuli się wolni, prawdziwi, nieskrępowani... śmieszą. Uczestniczyłam w takim spotkaniu u Mirona, i było w tym zgromadzeniu bab coś tak upozowanego, nieprawdziwego, że własnym oczom nie wierzyłam.
Nikt tam nie był naturalny, wszyscy odgrywali jakiś fałszywy tatr ochów i achów nad zasuszonym kwiatkiem, wszystkie te kiciekocie siliły się na powiedzenie czegoś odkrywczego o paproszku na podłodze, tylko mistrz był tam naturalny. Szybko wyszłam, żeby odetchnąć prawdziwym powietrzem.
Obserwuj wątek
    • komcionauta Sandauer spaprał życiorys przy kotle z grochówką 24.03.12, 13:02
      To dobrze, że był w konflikcie z większością "środowiska literackiego", ale od połowy lat 70-tych już trudno to wytrzymywał i robił różne rzeczy po prostu na złość ówczesnemu "opozycyjnemu salonowi". Tym bardziej, że znał poczynania części tych ludzi jeszcze z lat 50-tych i miał ich za konformistów, którzy przykleją się do każdej okazji. A jak się robi na złość, to często się robi głupio. No i wylądował w końcu w stanie wojennym przy tym kotle z wojskową grochówką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka