Dodaj do ulubionych

Chcemy nauki na poziomie

11.05.12, 19:48
Szkoda że słuszna inicjatywa została wypaczona przez głupie roszczenia.

Nie chodzi o to by wykładowcy mówili o tym co się wczoraj zdarzyło, tylko by ogólnie nadążali za panującymi standardami, co najbardziej boli na kierunkach technicznych.
Obserwuj wątek
    • uszuszusz Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 19:50
      Najważniejsze, żeby folwarczni panowie polskich uniwersytetów poczuli przynajmniej symboliczną presję na początek. Popieram.
      uszusz.blogspot.com/
      • piotr228 Wiedza gazetowa 16.05.12, 10:10
        Jaka wiedza, takie studia. Richard P. Feynman powiedział kiedyś, że o kulturze społeczeństwa decyduje zakres rozumienia fizyki teoretycznej. Rozumienie kryzysu w Grecji lub np. pojawienia się kolejnych szczepów bakterii odpornych na znane antybiotyki, jest wtedy łatwiejsze. W naszym społeczeństwie postępuje deprecjonowanie fizyki i nauk ścisłych w ogólności. Ostatnio wydaje się że nawet znajomość przepisów Komisji Europejskiej jest ważniejsza od prawdziwej wiedzy. Niestety ale GW ma tu także sporo na sumieniu. Gdy np. prof. Turski ośmielił sie stwierdzić że (z punktu widzenia naukowego) ocieplenie klimatu jest problematyczne, natychmiast zaprzestano go zapraszać do komentowania.

        Podsumowując, uczmy (w liceum) nauk ścisłych na solidnym poziomie, a będziemy lepszymi humanistami.
    • olsztynski.blogspot.com Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 19:56
      A może warto spojrzeć na problem od innej strony?
      Panuje opinia, że kadra profesorska zarabia jakieś kokosy.

      A tak naprawdę profesor na niejednej publicznej uczelni ma tylko trochę lepszą pensję od nauczyciela wuefu z podstawówki. To wymusza dodatkowe "chałturzenie" i stąd czasu na pracę na macierzystej uczelni nie staje. A zresztą nawet jak jest czas to skoro uczelnia ma cię gdzieś, MNiSW ma cię gdzieś to nie ma motywacji. Ale oczywiście spragniona wiedzy młodzież, żąda aby doktor z pensją 3500 zł brutto dostarczał edukacji na poziomie Harvardu.
      • bumcykcykhopsiup Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:24
        nie kolego, nikt nie zada aby uczelnia dostarczala wykszatalcenie na poziomie harvardu. na poczatek starczylby uniwerek ktory ksztalci studentow tak jak to robi State University of Campinas z brazylii. miejsce 276-300 w rankingu swiatowym. jagielonka-najlepszy polski uniwerek- ktora konczylem jest na miejscu 301-350...
      • herbapol Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:27
        Ciągle stara śpiewka:mało pieniędzy!Tymczasem nie zrobi się z grajka ulicznego wirtuoza,darowując mu Stradivariusa.Tu trzeba coś więcej niż pieniędzy,chociaż i te są ważne,potrzebny jest duch naukowca a nie nauczyciela.Potrzbna jest pasja.
        Ządania młodzieży w pełni uzasadnione.Popieram.
        • kolombo7 Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:54
          Z samej pasji się nie wyżyje. To nie te czasy szczytnych ideałów. Tak było za komuny.
          • mikelondon Re: Chcemy nauki na poziomie 16.05.12, 09:05
            Jest na ten problem lekarstwo - oceny wykładowcow. Ci, którzy zbierają najsłabsze - wypad z uczelni. Będzie mniej wykładowców, będzie dla tych, którzy zostaną więcej zajeć do prowadzenia.
            Na uczelniach technicznych zacznijmy wymagać okreslonych kwalifikacji od prowadzacych zajęcia (takich jak np uprawnienia na kierunkach związanych z budownictwem). Skończmy z bylejakością.
            Sztandarowym przykładem jest Politechnika Łódzka - tam wśród pracowników Instututu Elektroenergetyki jest całkiem sporo niekompetentnych osób trzymanych ze względu na układy z dziekanem - kierownikiem instytutu itp. Pozbyć się takich, będzie więcej na pensje dla tych, którzy chcą pracować i mają coś ciekawego do powiedzenia, dysponują wiedzą i umiejętnościami. Po co trzymać ludzi ,którzy mało wiedzą, bełkoczą ciągle to samo i używają ciągle tych samych slajdów niezbyt związanych z tematem?
            A oceny wykładowców na tejże Politechnice to kpina - jeden z nich dostał przynajmniej 90% negatywnych ocen (za niekompetencję) i co? Ano ciągle dalej prowadzi przedmiot Elektroenergetyka. Dodam, że na tym przedmiocie nalezy przygotować projekt, o czym ten gość nie ma bladego pojęcia...
      • cehaem Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:37
        > Panuje opinia, że kadra profesorska zarabia jakieś kokosy.

        Ja akurat twierdze, ze niejeden zarabia adekwatnie do swoich umiejetnosci. Aczkolwiek znane mi sie tez przypadki sumiennych ludzi, ktorzy na stolkach profesorskich nie odwalaja kitu.

        > pensję od nauczyciela wuefu z podstawówki. To wymusza dodatkowe "chałturzenie"
        > i stąd czasu na pracę na macierzystej uczelni nie staje.

        Czasu starcza, tylko nie ochoty. Wielu zapomina, gdzie sa priorytety.

        > i. Ale oczywiście spragniona wiedzy młodzież, żąda aby doktor z pensją 3500 zł
        > brutto dostarczał edukacji na poziomie Harvardu.

        3,5 to niewiele ponizej mitycznej sredniej krajowej. Tragedii nie ma, zwlaszcza, jesli doda sie 13., dodatek wakacyjny etc. Luksusy to oczywiscie gdzie indziej, ale spojrzyjmy sobie katem oka na zachod. Czy tam, uwzgledniajac wszystkie warunki, ceny etc. jest rzeczywiscie rozowo? W Niemczech mlody dr, ale tylko taki, ktory ma spore plecy, na dzien dobry dostanie (w zaleznosci od landu) 2900-3100. I to tylko na dwa-trzy lata. Potem trzeba pakowac manatki i sie przenosic (a Niemcy male nie sa). Tak robi sie dwa razy, potem lapie sie stypendium habilitacyjne pisze w trzy lata habilitacje i zaczyna sie okres wyczekiwania i uruchamiania kontaktow. Przez pare semestrow, jesli ma sie szczescie i "plecy" sa zastepstwa, albo ich nie ma. Wtedy mozna sie zaraz powiesic, bo za plecami czekaja byli "turbojuniorprofesorowie", ktorzy zdecydowali sie na ten desperacki krok i kosztem autowyzysku i wlazenia komu sie nie da bez wazeliny porobili habilitacje. Ale ogolnie zyje sie z nadziei na upragniona profesure. Czasami nawet z pomocy spolecznej.

        Fajne to?
      • wersal-55 Re: Chcemy nauki na poziomie 12.05.12, 13:18
        olsztynski.blogspot.com napisał:

        > A może warto spojrzeć na problem od innej strony?
        > Panuje opinia, że kadra profesorska zarabia jakieś kokosy.
        >
        > A tak naprawdę profesor na niejednej publicznej uczelni ma tylko trochę lepszą
        > pensję od nauczyciela wuefu z podstawówki. To wymusza dodatkowe "chałturzenie"
        > i stąd czasu na pracę na macierzystej uczelni nie staje. A zresztą nawet jak je
        > st czas to skoro uczelnia ma cię gdzieś, MNiSW ma cię gdzieś to nie ma motywacj
        > i. Ale oczywiście spragniona wiedzy młodzież, żąda aby doktor z pensją 3500 zł
        > brutto dostarczał edukacji na poziomie Harvardu.
        Polskie TZ. UCZELNIE TO NISKI POZIOM,DLATEGO NIE DAJE PRACY TYM LUDZIOM,NISKI POZIOM.Rozwiazanie,prywatyzacja uczelni i placenie za nauke na kazdym poziomie,nie stac cie na to,zamiatanie ulic,minimalne wyksztalcenie srednie.TZ.studenci w naszym miescie BRESLAU,WYPAD I TO SZYBKI,UCZELNIE PRZEKSZTALCIMY W NASZE ZACHODNIE.Odpowiedz tylko merytoryczna nie wyksztalceni polscy studenci,smiechu warte.
    • gnom_opluwacz Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:27
      Nauka na poziomie? Przecież byłaby rzeźnia na egzaminach.

      A poza tym, po co im wykłady o wydarzeniach najnowszych. To już GW nie wystarcza?
      • spokojny.zenek Re: Chcemy nauki na poziomie 12.05.12, 11:37
        gnom_opluwacz napisał:

        > Nauka na poziomie? Przecież byłaby rzeźnia na egzaminach.

        No tak, ale to jest tak, jak z wrzaskami o "łagodnym prawie" i "łagodnych sądach". Przestępcy to ci "inni", tak samo tutaj - rzeźnia nie dotknęłaby przecież tych przekonanych o własnej wielkości tylko jakichś innych..

    • ojapierdziu Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:45
      Mówią, że kiedy przychodzi do pisania licencjatu i magisterki, są bezradni, bo nie mają nawet pojęcia, od czego zacząć. Niektórzy nie potrafią zrobić przypisu. Przez pięć lat studiów nikt ich tego nie nauczył.

      ŻE CZEGO MAJĄ ICH UCZYĆ NA STUDIACH? Może jakby przez 5 lat studiów (i 12 lat wcześniejszej edukacji) zaglądnęli do książki to by wiedzieli jak zrobić przypis, a jak bibliografię. A tak to faktycznie, wiedza tajemna.
      • flamengista tu mają rację 12.05.12, 10:52
        akurat ja miałem to szczęście i na obu kierunkach które ukończyłem miałem kursy metodologiczne. Do tego tzw. proseminarium, czyli "przedszkola" przed właściwym seminarium magisterskim.

        I tam pisało się prace pisemne, ba - ćwiczyło kwerendę. I to nie tylko na komputerze - np. dostawaliśmy losowe kartki z daną pozycją bibliograficzną i mieliśmy zbadać, gdzie ona się znajduje. Sporo tego było i potem pisać było łatwiej.

        I to nie było wcale tak dawno, początek 21 wieku...
        • spokojny.zenek Re: tu mają rację 12.05.12, 11:19
          W dobie "cięć" najłatwiej zaoszczędzić na proseminariach.
      • malwo Re: Chcemy nauki na poziomie 13.05.12, 08:28
        ojapierdziu napisała:
        >
        > ŻE CZEGO MAJĄ ICH UCZYĆ NA STUDIACH? Może jakby przez 5 lat studiów (i 12 lat w
        > cześniejszej edukacji) zaglądnęli do książki to by wiedzieli jak zrobić przypis
        > , a jak bibliografię. A tak to faktycznie, wiedza tajemna.

        Zgadzam się. Studenci nie podchodza zbyt powaznie do studiowania. To pewnie prawda.
        Egzaminator, który toleruje brak elementarnej wiedzy i plagiaty wykonuje dobrze swoją pracę?
        Jedna sesja wystarczy, żeby liczebność grup wróciła do normy. Co przeszkadza tym ludziom, szanować siebie i swoją pracę? Student ma studiować a nie odrabiać zadane lekcje. Gdyby w I semestrze polała połowa za braki formalne prac, to do następnego terminu część by się nauczyła a reszta nauczyłaby się zanim ponownie przyszłaby studiować.

        Ja pracuję w budownictwie i dla dobra firmy, którą reprezentuję muszę zwalniać ludzi, którzy nie odpowiadają wysokim wymaganiom. W Europie nie jest to takie proste. Dlaczego nie robi tego profesor na uniwersytecie?
        • mikelondon Re: Chcemy nauki na poziomie 16.05.12, 09:14
          malwo napisał:
          > Ja pracuję w budownictwie i dla dobra firmy, którą reprezentuję muszę zwalniać
          > ludzi, którzy nie odpowiadają wysokim wymaganiom. W Europie nie jest to takie p
          > roste. Dlaczego nie robi tego profesor na uniwersytecie?

          Ależ oblewają. U mnie na PŁ oblewają np za to, że student nie zna długości linii napowietrznych WN w Polsce. Albo mocy zainstalowanej polskich elektrowni. Przy czym dotyczy to danych z 2004 roku. Na tym konkretnym egzaminie odsiew jest w granicach 70%. Słabo?
          Tylko powiedz mi - jaki jest wpływ nieznajomości długości linii napowietrznych wysokiego napięcia na moje kwalifikacje jako przyszłego inzyniera elektryka? Widzisz związek? Bo ja nie.
          • malwo Re: Chcemy nauki na poziomie 16.05.12, 16:10
            mikelondon napisał:

            > Ależ oblewają. U mnie na PŁ oblewają np za to, że student nie zna długości lini
            > i napowietrznych WN w Polsce. Albo mocy zainstalowanej polskich elektrowni. Prz
            > y czym dotyczy to danych z 2004 roku. Na tym konkretnym egzaminie odsiew jest w
            > granicach 70%. Słabo?
            > Tylko powiedz mi - jaki jest wpływ nieznajomości długości linii napowietrznych
            > wysokiego napięcia na moje kwalifikacje jako przyszłego inzyniera elektryka? Wi
            > dzisz związek? Bo ja nie.

            Ja widzę. Jest przedmiot.Trzeba się uczyć i sprostać wymaganiom. Ci, którzy nie są w stanie do łopaty.
            70% oblanych dobry wynik-facet ma jaja. Oby takich wiecej. 30% które przejdzie sito, będzie miało lepsze warunki nauki. I o to chodzi.
    • kolombo7 Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:52
      Tylko mają wymagania od innych. Jak ich interesuje to niech sami czytają literaturę, teraz jest to dostępne
    • rockier Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 20:54
      Nauka na poziomie to i egamin na poziomie. A jak np. na takim WPiA UG próbuje się przekazać wiedzę na poziomie na Hstorii Państwa i Prawa Polskiego, a potem ją uczciwie sprawdzić na egaminie, to się kończy 80 procentami dwój w pierwszym i drugim terminie, w związku z czym studenci biegają do prasy, żeby się wyżalić, iż profesor się uwziął i jest niespawiedliwy, a pismaki do niego z pretensjami, dlaczego dwóje stawia takiej dobrej młodzieży.
      • bumcykcykhopsiup Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 21:02
        dlatego trza isc sciezka brytyjska. egzaminow ustnych brak. wszystko pisemnie. jak ktos sie uzala to zawsze mozna sprawdzic jak napisal egzamin.
        tyle ze na to potrzeba i checi i pieniedzy.
        • rockier Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 21:20
          Jeśli chodzi WPiA UG, to dziś już i tak ogromna większość egaminów jest pisemna (co wcale nie jest takie dobre - prawnik musi umieć się spójnie i precyzyjnie wysłowić). Tyle tylko, że te egzaminy to coraz częściej testy, bo po reformie Handtkego przychodzą na studia ludzie, którzy z sensownym pisaniem (nie mówiąc o czytelnym) są na bakier. A test to żaden egamin, który niczego nie sprawdza. Śmieciowy egamin pod śmieciową wiedzę, która wyleci z głowy 5 minut po egzaminie.
          • bumcykcykhopsiup Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 22:41
            w ukeju testow nie uswiadczys.
            wszystko jest pisemne, ze czego 50% to prace "open book", czyli korzystasz z czego chcesz (net, ksiazki itp). i jakos to leci. zdaje sie ze przyzwoicie
            • moa.k Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 23:18
              Nie wiem na jakim jesteś uniwerku, ale u nas, na Imperial College, o "open book" możesz sobie pomarzyć.
              • bumcykcykhopsiup Re: Chcemy nauki na poziomie 11.05.12, 23:23
                czyli zdaje sie ze ma szkocja troche inny system niz anglia :)
                • moa.k Re: Chcemy nauki na poziomie 12.05.12, 00:10
                  Powiedz jaki uniwerek to się dowiemy czy to wynika z kraju czy z miejsca w rankingu.
                  • bumcykcykhopsiup Re: Chcemy nauki na poziomie 12.05.12, 00:19
                    dundee
                    • moa.k Re: Chcemy nauki na poziomie 12.05.12, 00:33
                      176 na świecie, oferta na przykładowy kurs (patrzyłem matematykę) to BCC (na polskie - 60%, 50%, 50%), więc może i open book exams się pojawiają. Ale i tak lepiej studiować w dundee niż na uw czy innym ujocie, życzę powodzenia.
                      • bumcykcykhopsiup Re: Chcemy nauki na poziomie 12.05.12, 10:37
                        ode mnie zeby wskoczyc na biznes chcieli a z hnd... lobuzy :D
                        co do zyczen- podziekowac i wzajemnie :)
    • ubiquitousghost88 "Młodości! Ty nad poziomy wylatuj!"... 11.05.12, 21:04
      ...a wy tu mi o "poziomie"...
      Ale tą dzisiejszą młodzież solidaruchy rzuciły na kolana...
      Pokolenie JP2, psia mać!
    • kalosanty 3310 PLN brutto + dodatek stażowy zarabia 11.05.12, 23:23
      na Uniwersytecie Wrocławskim adiunkt z habilitacją. Zajęty wiązaniem końca z końcem nie ma już czasu na naukę ani cierpliwosci do studentów...
      • uszuszusz to zwolnić go, studenci niech się uczą sami 12.05.12, 01:20
        Skoro nie mają czasu na studentów to niech "idą się bujać". To jakiś absurd. Inteligentni studenci i tak wszystkiego w tych warunkach które mamy uczą się sami, wspierając się na prawdziwych profesorach ze świata do których można znaleźć niezły dostęp w sieci.
        Niech studenci zawiązują kolektywy i uczą się sami, to naprawdę nie jest wielkie wyzwanie w dzisiejszych czasach. Tylko kto będzie wystawiał dyplomy?
        uszusz.blogspot.com/
        • valana Re: to zwolnić go, studenci niech się uczą sami 12.05.12, 09:45
          uszuszusz napisał:

          > Skoro nie mają czasu na studentów to niech "idą się bujać". To jakiś absurd. In
          > teligentni studenci i tak wszystkiego w tych warunkach które mamy uczą się sami
          > , wspierając się na prawdziwych profesorach ze świata do których można znaleźć
          > niezły dostęp w sieci.

          Może się nie znam, ale czy studia właśnie na czymś takim nie polegają? Że w zasadzie to ja się uczę sam?
        • spokojny.zenek Re: to zwolnić go, studenci niech się uczą sami 12.05.12, 10:40
          A jak sobie wyobrażasz studia? Że ktoś przychodzi na wykład i dyktuje do kajecików wiedzę do zapamiętania? Zaś problem polega na tym, że nie powinien tego robić z "pożółkłych karteczek sprzed lat" lecz z karteczek, które sobie przygotował bezpośrednio przed takim wykładem?
        • kotek.filemon Re: to zwolnić go, studenci niech się uczą sami 12.05.12, 21:31
          uszuszusz napisał:

          > Skoro nie mają czasu na studentów to niech "idą się bujać". To jakiś absurd. In
          > teligentni studenci i tak wszystkiego w tych warunkach które mamy uczą się sami

          A nie pomyliłeś czasem studiów wyższych z gimnazjum? Całe życie myślałem, że studia są po to, żeby pokazać, jak się uczyć, a nie po to, żeby pokazać, czego "od do" się nauczyć.
          • uszuszusz Re: to zwolnić go, studenci niech się uczą sami 12.05.12, 22:06
            Odpowiesz sobie sam/sama jak się zastanowisz.
            - np. skoro uczą jak się uczyć, no to czegoś jednak uczą itd. itp.
      • mandolinka.bramborova Re: 3310 PLN brutto + dodatek stażowy zarabia 15.05.12, 20:46
        Ojeju jeju, nędzne 3310 brutto + dodatek za 3 godziny wykładu, 3 godziny na konsultacjach oraz kilka godzin w bibliotece czy w archiwum tygodniowo (swoją drogą na kwerendę i tak zdobywa się grant, albo nawet i bez grantu wydaje się książkę). Naprawdę, można się przepracować!
        Ile wykładowcy musieliby zarabiać, żeby nie musieć "chałturzyć"? Ile godzin tygodniowo byliby gotowi wówczas poświęcić na pracę? Bo przypominam, że norma w Polsce to 40 godzin.
    • flamengista sama incicjatywa cieszy 12.05.12, 10:46
      choć niektóre postulaty są zupełnie nierealne. Ale niech wreszcie ambitni studenci (bo tacy są, tylko ich głos nie przebija się zza masy przeciętnych, chcących papierka) włączają się w dyskusję na wykładach, niech proponują swoje rozwiązania. Faktycznie, coś się ruszyło i u nas. Jeszcze 2-3 lata temu na sugestię zaproponowania, co można w syllabusach zmienić, nie było żadnej reakcji. Teraz w ankietach pojawiają się pierwsze sensowne propozycje.

      Ale do meritum:

      1. "Wykładowców interesuje głównie historia, lekceważą bieżące wydarzenia" - mogę mówić tylko za siebie. Ja próbuję na kursach nawiązać do bieżących wydarzeń, ale najczęściej studenci nie chcą o nich dyskutować. Większość bieżącymi wydarzeniami się nie interesuje (!), a ci ambitniejsi, którzy mają sporą wiedzę - wstydzą się. Bycie kujonem nie jest trendy, najlepiej się nie wychylać i być przeciętnym. Tego niestety uczy polska szkoła.
      Moja rada: samemu zaproponować taką dyskusję, szczególnie młodemu wykładowcy, któremu na ogół jeszcze się chce i ma entuzjazm do dydaktyki.

      2. "W ankietach ocen są pytania o kulturę osobistą wykładowców albo o punktualność. Nikogo nie interesuje, czy wykorzystują nowe badania, czy korzystają na bieżąco z nowej literatury"
      Nie interesuje, bo niestety w ocenach pracowników praca dydaktyczna ma marginalny wpływ na końcową ocenę. Liczy się głównie praca naukowa, a dobrzy dydaktycy na polskich uczelniach są niedoceniani.
      Moja rada: samemu zorganizować konkurs na najlepszych wykładowców na uczelni. U nas tak już jest, konkurs organizuje parlament studencki. W ten sposób przynajmniej studenci docenią tych, którym zależy na jakości kursów. A to zawsze miłe i motywuje do dalszej pracy.

      3. "Podobne kłopoty są z przenosinami do innej grupy ćwiczeniowej, zmianą promotora."
      To bardzo trudno zmienić. Trzeba by zmienić regulacje dotyczące minimalnej liczebności grup ćwiczeniowych i seminaryjnych. W przypadku seminarium moim zdaniem należałoby przejść na tryb indywidualnego rozliczania pracy promotora - od wypromowanego studenta. W ten sposób profesorom i adiunktom opłacałoby się nawet przyjąć funkcję promotora dla jednego studenta.
      Moja rada: spisać petycję z postulatem zmniejszenia liczebności grup i osób na kierunku (większa elitarność studiów), zebrać podpisy i wysłać do Pani Minister Barbary Kudryckiej. Bo to ministerstwo i narzucony uczelniom sposób finansowania promuje duże grupy.

      4. "Studenci chcieliby w miarę samodzielnie układać plan zajęć. Tylko wtedy okazałoby się, że uznany profesor ma mniej grup albo, że nikt nie zapisał się do niego na magisterium"
      No, to jest problem:) Ale też problemem są krajowe ramy kwalifikacji i pewne minimum kierunkowe, które musi być zrealizowane. Gdyby studentom pozwolić na pełną swobodę, zamiast np. ekonometrii czy makroekonomii wybieraliby "kursy" z NLP czy kursy pisania listów motywacyjnych i CV.

      5. "Chcą więcej pisać - referatów, esejów, opracowań. Mówią, że kiedy przychodzi do pisania licencjatu i magisterki, są bezradni, bo nie mają nawet pojęcia, od czego zacząć."
      Pełna zgoda! Sam doszedłem do podobnych wniosków lata temu i wprowadziłem to na moim kursie (kurs podstawowy, kierunkowy, na początkowym okresie studiów).
      Efekt? 250 prac pisemnych do poprawienia, 3 tygodnie wyrwane z życiorysu na poprawienie 1 terminu, 50% plagiatów (tak, żywcem przeklejone z internetu). Następnie 120 prac w drugim terminie, znowu 50% plagiatów. 60 prac w trzecim terminie, 50% plagiatów. Paru bezczelnych oszustów napisało jeszcze o komis i zostali oczywiście przepuszczeni, bo tym razem zamiast pracy była odpowiedź ustna. Do tego: wkurzona żona (przez kilka tygodni praktycznie nie było ze mną kontaktu, tylko siedziałem i poprawiałem prace) i zmęczony szef, który musiał się tłumaczyć czemu jego pracownik tak wielu studentów oblał i jeszcze musiał chodzić na komisy.

      Więc jeśli mają być prace pisemne na zaliczenie kursów, to bardzo fajnie ale:
      - na kursie nie może być więcej niż 50 osób (na każdej z form studiów);
      - plagiaty są bezwzględnie tępione - nie tylko kończy się to oceną niedostateczną, ale z urzędu komisją dyscyplinarną. Pierwsza próba - nagana z wpisem do akt, druga - relegacja ze studiów i wilczy bilet.

      Moja rada: a teraz, ambitni studenci przekonajcie owe 50% potencjalnych oszustów, że teraz koniec z obijaniem się i pora na prawdziwe studia. Życzę powodzenia:)

      Oczywiście mogłem darować sobie ten ironiczny ton, ale sprawa jest prosta. Bez radykalnej zmiany finansowania szkolnictwa wyższego nic z tego nie wyjdzie. Trzeba zawalczyć o elitarność studiów wyższych - licencjatu obronić się już nie da, ale niech to będzie magisterium. Studia magisterskie przedłużyć o rok, zwiększyć finansowanie i urzędowo ograniczyć nabór, by mogło nań studiować jakieś 15-20% obecnych studentów.

      Wtedy te postulaty uda się wdrożyć.
      • spokojny.zenek Re: sama incicjatywa cieszy 12.05.12, 11:18
        flamengista napisał:


        > 1. "Wykładowców interesuje głównie historia, lekceważą bieżące wydarzenia" - mo
        > gę mówić tylko za siebie. Ja próbuję na kursach nawiązać do bieżących wydarzeń,
        > ale najczęściej studenci nie chcą o nich dyskutować. Większość bieżącymi wydar
        > zeniami się nie interesuje (!), a ci ambitniejsi, którzy mają sporą wiedzę - ws
        > tydzą się.

        Kiedyś na egzaminie pisemnym na studiach I stopnia zadałem pytanie, nie kryję, że w celu poprawienia wyników, dotyczące jak najbardziej materii egzaminu ale nawiązujące do bardzo głośnego wydarzenia medialnego. Tak głośnego, że można było odnieść wrażenie, że "cala Polska" tym żyje. Pytanie spowodowało maskarę, okazało się, że 1/3 egzaminowanych w ogóle nie wie, o czym mowa. A miał to być samograj dający wszystkim łatwe punktu.

        > Moja rada: samemu zaproponować taką dyskusję, szczególnie młodemu wykład
        > owcy, któremu na ogół jeszcze się chce i ma entuzjazm do dydaktyki.

        Niby racja, ale skończy się to tym, że taki młody niewypalony będzie sobie dyskutował z niewielka grupką.


        > 2. "W ankietach ocen są pytania o kulturę osobistą wykładowców albo o punktualn
        > ość. Nikogo nie interesuje, czy wykorzystują nowe badania, czy korzystają na bi
        > eżąco z nowej literatury"
        > Nie interesuje, bo niestety w ocenach pracowników praca dydaktyczna ma marginal
        > ny wpływ na końcową ocenę. Liczy się głównie praca naukowa, a dobrzy dydaktycy
        > na polskich uczelniach są niedoceniani.

        Owszem, ale to też trochę zależy od sformułowania pytań w tych ankietach, a to jest - z metodologicznego punktu widzenia - fatalne. Z nielicznymi wyjątkami, gdy jest gorzej, niż fatalne.
        Różne ankiety widziałem, w niektórych były pytania na przykład o to, czy prowadzący zajęcia był do nich dobrze przygotowany. Interesująca nas tutaj kwestia w tym się mieści. No ale co z tego, jeśli większość ankiet jest wypełniana "z ekstrapolacją" albo "z projekcją"? Jeśli się nie lubi wykładowcy, to okazuje się, że i z punktualnością u niego fatalnie i nieprzygotowany przychodzi. A gdy się go ocenia ogólnie dobrze, to poszczególne elementy też zyskują.

        > Moja rada: samemu zorganizować konkurs na najlepszych wykładowców na ucz
        > elni.

        Czy w takim konkursie wykładowca, z którym studenci spotykają się na trzecim roku albo później ma JAKIEKOLWIEK szanse z wykładowcami na roku pierwszym? Być może przy poprawnej metodologii...

        > 3. "Podobne kłopoty są z przenosinami do innej grupy ćwiczeniowej, zmianą promo
        > tora."
        > To bardzo trudno zmienić. Trzeba by zmienić regulacje dotyczące minimalnej licz
        > ebności grup ćwiczeniowych i seminaryjnych. W przypadku seminarium moim zdaniem
        > należałoby przejść na tryb indywidualnego rozliczania pracy promotora - od wyp
        > romowanego studenta. W ten sposób profesorom i adiunktom opłacałoby się nawet p
        > rzyjąć funkcję promotora dla jednego studenta.

        Dopóki płaci się za seminarum...

        > Moja rada: spisać petycję z postulatem zmniejszenia liczebności grup i o
        > sób na kierunku (większa elitarność studiów), zebrać podpisy i wysłać do Pani M
        > inister Barbary Kudryckiej. Bo to ministerstwo i narzucony uczelniom sposób fin
        > ansowania promuje duże grupy.

        Słusznie prawisz. Na razie jednak nalezy sie skupić na zatrzymaniu tendencji do podnoszenia tych minimów w nieskończoność.


        > 4. "Studenci chcieliby w miarę samodzielnie układać plan zajęć. Tylko wtedy oka
        > załoby się, że uznany profesor ma mniej grup albo, że nikt nie zapisał się do n
        > iego na magisterium"
        > No, to jest problem:)

        A czemu? Są kierunki i wydziały, gdzie od ponad 20 lat praktycznie każdy student ma to, co gdzie indziej się nazywa ITS. I jakoś to działa.


        > Ale też problemem są krajowe ramy kwalifikacji i pewne mi
        > nimum kierunkowe, które musi być zrealizowane. Gdyby studentom pozwolić
        > na pełną swobodę, zamiast np. ekonometrii czy makroekonomii wybieraliby "kursy"
        > z NLP czy kursy pisania listów motywacyjnych i CV.

        Do pewnego stopnia. To się da uregulować.

        > 5. "Chcą więcej pisać - referatów, esejów, opracowań. Mówią, że kiedy przychodz
        > i do pisania licencjatu i magisterki, są bezradni, bo nie mają nawet pojęcia, o
        > d czego zacząć."
        > Pełna zgoda! Sam doszedłem do podobnych wniosków lata temu i wprowadziłem to na
        > moim kursie (kurs podstawowy, kierunkowy, na początkowym okresie studiów).
        > Efekt? 250 prac pisemnych do poprawienia, 3 tygodnie wyrwane z życiorysu na pop
        > rawienie 1 terminu, 50% plagiatów (tak, żywcem przeklejone z internetu). Następ
        > nie 120 prac w drugim terminie, znowu 50% plagiatów. 60 prac w trzecim terminie
        > , 50% plagiatów. Paru bezczelnych oszustów napisało jeszcze o komis i zostali o
        > czywiście przepuszczeni, bo tym razem zamiast pracy była odpowiedź ustna. Do te
        > go: wkurzona żona (przez kilka tygodni praktycznie nie było ze mną kontaktu, ty
        > lko siedziałem i poprawiałem prace) i zmęczony szef, który musiał się tłumaczyć
        > czemu jego pracownik tak wielu studentów oblał i jeszcze musiał chodzić na kom
        > isy.

        Wiem doskonale, o czym mówisz :-)



        • cehaem Re: sama incicjatywa cieszy 12.05.12, 12:55
          s
          > Niby racja, ale skończy się to tym, że taki młody niewypalony będzie sobie dysk
          > utował z niewielka grupką.

          Nie jest tak zle. Ale nalezy to robic od samego poczatku. A tak, "mlody niewypalony" na trzecim roku dostaje gromadke skutecznie zniechecona przez zajecia na dwoch poprzednich.
          • spokojny.zenek Re: sama incicjatywa cieszy 12.05.12, 17:36
            Z tego, co zaobserwowałem, to w ogóle problemem programów (a także sposobu ich realizacji) najróżniejszych kierunków studiów jest to, że najpierw jest sporo różnych - często zbędnych - "wstępów" i "wprowadzeń" a potem znienacka zaczyna się twardy konkret. Brakuje natomiast zajęć, na których można by spokojnie nauczyć studiowania i bycia studentem. Potem sobie oczywiście możemy narzekać, na przykład nie bez racji na szkołę średnią, ale niewiele z tego narzekania wynka, bo na pewne rzeczy jest i tak za późno.
          • flamengista no właśnie 12.05.12, 18:54
            lepiej się skoncentrować na tej gromadce, której zależy i która faktycznie się interesuje studiami. Część z nich "pociągnie za uszy" bystrzejszych z "szarej masy". A resztą naprawdę nie ma się co przejmować, bo oni po prostu na studia na ogół się nie nadają.
            • spokojny.zenek Re: no właśnie 12.05.12, 19:39
              Ta koncentracja w wypadku masowych kierunków nie jest nawet wynikiem przemyślanej decyzji, lecz dokonuje się "sama z siebie". Rozziew między dobrymi i tymi ewidentnie nienadającymi się przybiera charakter już nie ilościowy, lecz jakościowy - oni są po prostu z innej planety, niewiele ich łączy poza podobnym indeksem (a i to ostatnio nie bardzo :-)
        • flamengista no niestety 12.05.12, 18:52
          z ocenami mojej osoby w ankietach zaobserwowałem przykrą prawidłowość: odkąd zaprzestałem tego eksperymentu z pracami (z których oblewałem 50% za plagiaty), ocena kursu wzrosła z 3,9 (w skali 1-5) do 4,5. I to nie tylko ocena ogólna zajęć, ale wszystkie komponenty. Nagle "stałem się" bardziej punktualny (choć tu uczciwie przyznaję, że nawalam i zdarza mi się spóźnić do 5 minut na wykład), lepiej przygotowany, a nawet bardziej kulturalny.

          W dodatku prowadzę naprawdę wiele kursów - od podstawowego kursu metodologicznego, przez podstawowy kierunkowy, na wykładach monograficznych (powiązanych z moimi badaniami) skończywszy. Oczywiście w ankietach "bryluję" szczególnie w tych ostatnich, studenci są nimi wręcz zachwyceni (swoją drogą - niezłe jaja, bo dydaktykiem jestem przeciętnym;).

          Problem w tym, że wielu wykładowców musi prowadzić kurs, który mu przypiszą - jeśli to jest tylko podstawowy kurs z metod, to naprawdę trudno zabłysnąć. Wiadomo, że wykładowca prowadzący kurs o kulturze Indian Machiguenga wypadnie statystycznie lepiej, niż ten który musi prowadzić "wstęp do socjologii", albo, co gorsza - ekonometrię lub podstawy rachunkowości.
          • spokojny.zenek Re: no niestety 12.05.12, 19:27
            flamengista napisał:

            > z ocenami mojej osoby w ankietach zaobserwowałem przykrą prawidłowość: odkąd za
            > przestałem tego eksperymentu z pracami (z których oblewałem 50% za plagiaty), o
            > cena kursu wzrosła z 3,9 (w skali 1-5) do 4,5. I to nie tylko ocena ogólna zaję
            > ć, ale wszystkie komponenty. Nagle "stałem się" bardziej punktualny (choć tu uc
            > zciwie przyznaję, że nawalam i zdarza mi się spóźnić do 5 minut na wykład), lep
            > iej przygotowany, a nawet bardziej kulturalny.

            O to to to. Właśnie o tym pisałem. I to jest właśnie jeden z powodów sprawiających, że oceny studenckie w obecnym kształcie są prawie bezwartościowe.


            > W dodatku prowadzę naprawdę wiele kursów - od podstawowego kursu metodologiczne
            > go, przez podstawowy kierunkowy, na wykładach monograficznych (powiązanych z mo
            > imi badaniami) skończywszy. Oczywiście w ankietach "bryluję" szczególnie w tych
            > ostatnich, studenci są nimi wręcz zachwyceni (swoją drogą - niezłe jaja, bo dy
            > daktykiem jestem przeciętnym;).

            Widzę tu pewną kokieterię ;-)

            > Problem w tym, że wielu wykładowców musi prowadzić kurs, który mu przypiszą - j
            > eśli to jest tylko podstawowy kurs z metod, to naprawdę trudno zabłysnąć. Wiado
            > mo, że wykładowca prowadzący kurs o kulturze Indian Machiguenga wypadnie statys
            > tycznie lepiej, niż ten który musi prowadzić "wstęp do socjologii", albo, co go
            > rsza - ekonometrię lub podstawy rachunkowości.

            Oczywiście. To bardzo charakterystyczne zjawisko - na różnych kierunkach.
      • cehaem Re: sama incicjatywa cieszy 12.05.12, 12:51
        Dobrze to ujales. Oczywiscie, ze moglbym zadawac sobie trud i zadawac prace zaliczeniowe. Tylko aby krytycznie przeczytac 150 parustronicowych prac i miec jeszcze czas na omowienie ich ze studentami, musialbym je zadawac na samym poczatku semestru i miec najpozniej dwa miesiace Srednio na kazdy przypadek nalezy poswiecic godzine (przeczytanie, krytyczne uwagi i potem osobista rozmowa, ewtl. przeczytanie poprawionej wersji). To mozna robic, a wrecz nalezy, ale w takim przypadku pensum nie powinno przekraczac 80 godzin na zajecia proseminaryjne na semester. Ale potem odezwaly by sie glosy, ze jestem darmozjadem i leniem, itp.
        • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 07:32
          cehaem napisał:

          To mozna robic, a wrecz nalezy, ale w takim p
          > rzypadku pensum nie powinno przekraczac 80 godzin na zajecia proseminaryjne na
          > semester. Ale potem odezwaly by sie glosy, ze jestem darmozjadem i leniem, itp.
          Politycy z PO obiecali zreformować RP. Z tego co widzę, nic im z tego nie wychodzi. Dziwię się tylko, że środowisko naukowe nie potrafi wyartykułować swoich słusznych rządań.
          Wie Pan jak należy dobrze kształcić studentów i nie stara się Pan zmienić systemu, żeby to było mozliwe?
          Zastanawiam się kto miałby to zrobić skoro profesor od administracji nie potrafi napisać porządnie ustawy?
      • futurama2012 Re: sama incicjatywa cieszy 12.05.12, 17:22
        Pierwszym postulatem "ambitnych" powinno byc ograniczenie naboru na studia o jakies 80%. Reszta niech konczy jakies polzawodowe szkoly polwyzsze (niech i nazywaja sie "wyzsze", skoro wmowiono ludziom, ze kazdy moze zostac magistrem...).
        To by zapewne zmniejszylo ilosc pracownikow, ale moze wtedy mogliby oni wiecej czasu poswiecac "tym ambitnym", a nie walczyc z tlumaczeniem rzeczy trywialnych "przecietnemu studentowi".
        Co do "dydaktykow" - jezeli ktos nie uprawia dobrej nauki, to dupa z niego, a nie dydaktyk (poza nielicznymi "klasycznymi" przedmiotami). W szkole sredniej moze byc i dobrym, ale jezeli UWr ma byc dobrym uniwersytetm, to nie wystarcza byc przyjaznym, elokwentnym etc. Niestety gdyby popatrzec na nauke uprawiana na UWr, to dobrze ona koreluje z poziomem przecietnego studenta... Oczywiscie sa jednostki lepsze i gorsze (i roznice sa spore), ale srednio z 2/3 pracownikow UWr powinno sie wyslac na zasilek.
        • wersal-55 Re: sama incicjatywa cieszy 12.05.12, 19:45
          futurama2012 napisał:

          > Pierwszym postulatem "ambitnych" powinno byc ograniczenie naboru na studia o ja
          > kies 80%. Reszta niech konczy jakies polzawodowe szkoly polwyzsze (niech i nazy
          > waja sie "wyzsze", skoro wmowiono ludziom, ze kazdy moze zostac magistrem...).
          > To by zapewne zmniejszylo ilosc pracownikow, ale moze wtedy mogliby oni wiecej
          > czasu poswiecac "tym ambitnym", a nie walczyc z tlumaczeniem rzeczy trywialnych
          > "przecietnemu studentowi".
          > Co do "dydaktykow" - jezeli ktos nie uprawia dobrej nauki, to dupa z niego, a n
          > ie dydaktyk (poza nielicznymi "klasycznymi" przedmiotami). W szkole sredniej mo
          > ze byc i dobrym, ale jezeli UWr ma byc dobrym uniwersytetm, to nie wystarcza by
          > c przyjaznym, elokwentnym etc. Niestety gdyby popatrzec na nauke uprawiana na
          > UWr, to dobrze ona koreluje z poziomem przecietnego studenta... Oczywiscie sa j
          > ednostki lepsze i gorsze (i roznice sa spore), ale srednio z 2/3 pracownikow UW
          > r powinno sie wyslac na zasilek.
          >Ma pan racje,czas to zmienic,studia skonczylem na politechnice w NIEMCZECH w latach 70-tych,poziom bardzo wysoki,dzisiaj tz.polibuda WROCLAW (BRESLAU) TO CELOWE DZIALANIE,JAKIE,TYPOWO POLSKIE.Mam wiecej wiadomosci,czas by do macierzy itd.
        • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 07:36
          futurama2012 napisał:

          > ... Oczywiscie sa jednostki lepsze i gorsze (i roznice sa spore), ale srednio z 2/3 pracownikow UW
          > r powinno sie wyslac na zasilek.
          Po wysłało ich do ministerstw i dlatego nic w Polsce nie działa jak należy
          • futurama2012 Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 09:44
            Masz jakąś obsesję PO, a temat jest inny (nawiasem, ta ich reforma NiSzW to krok w dobrym kierunku - oczywiście wg wielu za mały etc, ale wg wielu za duży ;)
            • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 11:24
              futurama2012 napisał:

              > Masz jakąś obsesję PO, a temat jest inny (nawiasem, ta ich reforma NiSzW to kro
              > k w dobrym kierunku - oczywiście wg wielu za mały etc, ale wg wielu za duży ;)
              Ja nie mam obsesji. Zle działające instytucje państwowe są wynikiem złego rządzenia.
              Zwolenniocy PO zapomnieli na czym polega dyskusja merytoryczna.
              Dziennikarze GW również. Wiecej czasu poświecają na krytykę opozycji niż rządu, który kompromituje RP.
        • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 11:26
          futurama2012 napisał:

          > Pierwszym postulatem "ambitnych" powinno byc ograniczenie naboru na studia o ja
          > kies 80%. Reszta niech konczy jakies polzawodowe szkoly polwyzsze (niech i nazy
          > waja sie "wyzsze", skoro wmowiono ludziom, ze kazdy moze zostac magistrem...).
          > To by zapewne zmniejszylo ilosc pracownikow, ale moze wtedy mogliby oni wiecej
          > czasu poswiecac "tym ambitnym", a nie walczyc z tlumaczeniem rzeczy trywialnych
          > "przecietnemu studentowi".
          > Co do "dydaktykow" - jezeli ktos nie uprawia dobrej nauki, to dupa z niego, a n
          > ie dydaktyk (poza nielicznymi "klasycznymi" przedmiotami). W szkole sredniej mo
          > ze byc i dobrym, ale jezeli UWr ma byc dobrym uniwersytetm, to nie wystarcza by
          > c przyjaznym, elokwentnym etc. Niestety gdyby popatrzec na nauke uprawiana na
          > UWr, to dobrze ona koreluje z poziomem przecietnego studenta... Oczywiscie sa j
          > ednostki lepsze i gorsze (i roznice sa spore), ale srednio z 2/3 pracownikow UW
          > r powinno sie wyslac na zasilek.

          kulturaliberalna.pl/2012/04/17/sroda-edukacja-malecka-bezplatne-studia-publiczne-przywilej-czy-prawo-jalowa-dyskusja-w-mediach/
      • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 07:14
        Podoba mi się konkluzja. Należy zmienic sposób finansowania i organizację pracy uczelni.
        Inteligentni ludzie, elita kraju nie potrafi ustosunkować się do bredni, które wypisała w ustawie p. Kudrycka.
        Dyskusja zniewolonych ludzi. Studenci do profesorów: uczcie nas lepiej, profesowie do studentów: nie oszukujcie.
        Profesor Barbara Kudrycka jest członkiem wielu krajowych i międzynarodowych organizacji zajmujących się reformami administracji publicznej, przeciwdziałaniem korupcji, budowaniem instrumentów wspomagających funkcjonowanie administracji publicznej szczebla samorządowego i rządowego (m.in. Stowarzyszenia Instytucji i Uczelni Administracji Publicznej Europy Centralnej i Wschodniej - NISPACEE, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Edukacji Administracji Publicznej - SEAP oraz Międzynarodowej Organizacji Uczelni i Instytucji Administracji Publicznej - IIASIA.). Jest też członkiem Komisji Ekspertów ds. Administracji Publicznej ONZ (ECOSOC
        I nikt nie ma do rządu pretensji, że reforma, którą przeprowadził niczego nie zmieniła.
        • futurama2012 Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 09:55
          Jakich bredni? Jakieś konkrety?
          Ta reforma, to jedna z nielicznych rzeczy, które nieźle wyszły obecnemu rządowi...przepraszam, powinienem chyba napisać reżimowi ;)
          • spokojny.zenek Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 10:30
            Wyszła w tym sensie, że została skutecznie przeprowadzona. Co jednak konkretnie zmieniło się na lepsze?
            • futurama2012 Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 16:30
              np. finansowanie, np. procedury zdobywania stopni, np. wieloetatowość (na "bi").
              Przeczytaj ustawę.
              • spokojny.zenek Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 18:02
                Pytałem, co Twoim zdaniem zmieniło się NA LEPSZE. Co się w ogóle zmieniło, wiem doskonale, ustawę znam.
          • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 11:19
            futurama2012 napisał:

            > Jakich bredni? Jakieś konkrety?
            > Ta reforma, to jedna z nielicznych rzeczy, które nieźle wyszły obecnemu rządowi
            > ...przepraszam, powinienem chyba napisać reżimowi ;)
            Coś w tym jest. Wprowadzanie niekonstytucyjnych zmian jest pierwszym krokiem do zamordyzmu.
            Ja uważam, że wynika to bardziej z braków w wiedzy p. prof Kudryckiej.
            kulturaliberalna.pl/2012/04/17/sroda-edukacja-malecka-bezplatne-studia-publiczne-przywilej-czy-prawo-jalowa-dyskusja-w-mediach/
            To nie jest prawda, ze komunistyczny system kształcenia był lepszy od obecnego.
            Najlepszym tego dowodem jest p. Minister.
            • futurama2012 Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 16:26
              Koleżanka/ga socjalistka...
              Swoja drogą: odpłatność za dodatkowy kierunek studiów dla wszystkich poza najlepszymi studentami to niezbyt istotny fragment "reformy Kudryckiej".
              To co istotne, to finansowanie.
              • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 17:06
                futurama2012 napisał:

                > Koleżanka/ga socjalistka...
                > Swoja drogą: odpłatność za dodatkowy kierunek studiów dla wszystkich poza najle
                > pszymi studentami to niezbyt istotny fragment "reformy Kudryckiej".
                > To co istotne, to finansowanie.
                Ja jestem liberałem. Wie koleżanka/ga na co przyznano granty w dziedzinie prawa?
                Ja nie uważam, że studia powinny być za darmo. Sam płaciłem grubą forsę, żeby wykształcić dziecko. Płacę duże pieniądze, żeby po raz kolejny zmienić zawód.
                Skoro uważasz, że istotą reformy jest finansowanie nauki, nie dziwi Cię, że na ten temat nikt nie rozmawia?
                Ludzie z Kultury Liberalnej zwracaja uwagę na ten własnie problem. Mnie szokuje fakt, ze dyskusja o ustawie zaczyna się po jej uchwaleniu.
                • spokojny.zenek Re: sama incicjatywa cieszy 13.05.12, 18:03
                  malwo napisał:


                  > Ja jestem liberałem.

                  :-))


                  • malwo Re: sama incicjatywa cieszy 14.05.12, 17:00
                    spokojny.zenek napisał:

                    > malwo napisał:
                    >
                    >
                    > > Ja jestem liberałem.
                    >
                    > :-))
                    >
                    >
                    Mnie nie interesują głęby, które kończa szkoły wyższe i nie mają pracy. Mnie pytanie, dlaczego uczelnie kształcą pedagogów nie interesuje. Kazdy jest dorosły i musi wiedzieć na co sie decyduje jeśli idze na nauczanie poczatkowe, w chwili gdy mądrzy ministrowie PO zamykają szkoly.
                    To jest skandal, ze dyskusja o szkolnictwie wyższym zaczyna sie po uchwaleniu ustawy. To jest bolszewizm.
                    Trafiłem na Krytykę Liberalna i zobaczyłem, że jest interesujaca grupa, która chce rozmawiać poważnie.
                    Ci ludzie są logiczni. Jeśli ma być wprowadzona odpłatność, to najpierw należy zmenić konstytucję.
                    Ja jestem za odpłatnoscią dla wszystkich. Nie można tego jednak wprowadzic bolszewickim ukazem niekompetentnego ministra, ponieważ narobi takiego bałaganu jak w słuzbie zdrowia.
          • flamengista ? 13.05.12, 11:54
            Nieźle wyszła? Po pierwsze, to do oceny reformy potrzeba paru lat.

            Ja jednak twierdzę, że obecna reforma to zwykłe mieszanie herbaty łyżeczką, bez dosypywania cukru. Od mieszania słodsza nie będzie.
      • maga164 Re: sama incicjatywa cieszy 16.05.12, 15:35
        Nie trzeba marudzić, że prace pisemne to zajmują dużo czasu przy sprawdzaniu tylko pójść po rozum do głowy. Są programy rozpoznające plagiaty - wystarczy powiedzieć, że mają przynieść pracę również w formie elektronicznej. I o co chodzi, że do 50 studentów - że niby tylko jeden prowadzący prowadzi dany przedmiot przy dużej liczbie studentów? Na moim roku jest ok 120 osób i z większości przedmiotów jest projekt do zrobienia. Biorąc pod uwagę, że błędy w pracy są dokładnie określone można chyba uznać, że prace są czytane. A jednak mimo to nikt z tych projektów nie rezygnuje, bo jak mamy coś zapamiętać to prędzej przez robienie projektów, niż kolokwia na które większość uczy się dzień przed. Co nie zmienia faktu, że robienie ich bywa upierdliwe.
    • jamesbond28 BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 12.05.12, 19:28
      A wykładowcom i nauczycielom akademickim przypominamy, że to oni są dla studentów, a nie odwrotnie (dzięki nim zarabiają pieniądze), i że są opłacani z budżetu Państwa.
      • spokojny.zenek Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 12.05.12, 19:36
        Zaś forumowiczom przypominamy, że pisanie ogólnikowych banałów nie jest mile widziane. Między innymi dlatego, ze pokazuje iż autor nie ma nic sensownego do powiedzenia.
        • jamesbond28 Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 12.05.12, 19:40
          czyżby odezwał się nauczyciel akademicki, który chce przetrwać do emerytury? ;)

          spokojny.zenek napisał:

          > Zaś forumowiczom przypominamy, że pisanie ogólnikowych banałów nie jest mile wi
          > dziane. Między innymi dlatego, ze pokazuje iż autor nie ma nic sensownego do po
          > wiedzenia.
          • spokojny.zenek Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 12.05.12, 19:41
            Nie.
            • ubiquitousghost88 Ale mu ćwieka zabiłeś. Siedzi i myśli... 12.05.12, 21:28
              spokojny.zenek napisał:

              > Nie.
      • kotek.filemon Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 12.05.12, 21:52
        Takich młodych i ambitnych masz dwoje-troje na grupę dziekańską. Gdyby z 10 grup pozbierać po 5 osób, utworzyć z nich grupkę i kazać pracować, to od razy wszyscy zainteresowani byliby zachwyceni. Tak jak wyżej pisał "flamengista", można by wtedy proponować studentom prace seminaryjne, projekty w grupkach, etc. Oczywiście gdyby spróbować takie miki w normalnej grupie, to skończyłoby się średnią ocen studentów rzędu 2,5, średnią ocen w ankietach studenckich jeszcze niższą i ogólnym kataklizmem.

        Przypominam też warunki brzegowe zagadnienia: pracownik naukowy w cywilizowanym kraju ma dwukrotnie niższe pensum dydaktyczne, grupy 15-osobowe i nie musi się zastanawiać, za co kupić papier do drukarki i toner. Przy okazji ma też wyższe fundusze badawcze, a nie da się ciągnąć dydaktyki na poziomie nie biorąc udziału w badaniach naukowych na poziomie.
        • jamesbond28 Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 12.05.12, 22:11
          kotek.filemon napisał:
          > Takich młodych i ambitnych masz dwoje-troje na grupę dziekańską. Gdyby z 10 gru
          > p pozbierać po 5 osób, utworzyć z nich grupkę i kazać pracować, to od razy wszy
          > scy zainteresowani byliby zachwyceni. Oczy wiście gdyby spróbować takie miki w normalnej >grupie, to skończyłoby się średnią ocen studentów rzędu 2,5
          Nie wszyscy muszą kończyć studia. Dobry hydraulik czy budowlaniec zarabia pewnie więcej niż nie jeden prof. Być może zmniejszenie liczby studentów zmniejszyło by bezrobocie i ogólnie poprawiło rynek pracy w Polsce dzięki mniejszej liczbie absolwentów z tytułem kopiuj-wklej.

          > Przypominam też warunki brzegowe zagadnienia: pracownik naukowy w cywilizowanym
          > kraju ma dwukrotnie niższe pensum dydaktyczne, grupy 15-osobowe i nie musi się
          > zastanawiać, za co kupić papier do drukarki i toner. Przy okazji ma też wyższe
          > fundusze badawcze, a nie da się ciągnąć dydaktyki na poziomie nie biorąc udzia
          > łu w badaniach naukowych na poziomie.
          To fakt! Zgadzam się.
          >
        • malwo Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 13.05.12, 07:41
          kotek.filemon napisał:
          >
          > Przypominam też warun;ki brzegowe zagadnienia: pracownik naukowy w cywilizowanym
          > kraju ma dwukrotnie niższe pensum dydaktyczne, grupy 15-osobowe i nie musi się
          > zastanawiać, za co kupić papier do drukarki i toner. Przy okazji ma też wyższe
          > fundusze badawcze, a nie da się ciągnąć dydaktyki na poziomie nie biorąc udzia
          > łu w badaniach naukowych na poziomie.
          >
          >
          Osobiście martwi mnie to, że nie ma młodych naukowców, którzy stworzyliby grupę nacisku, by z tego kołchozu wyjść.
          • gazetakoszerna Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 13.05.12, 15:47
            Dziwi mnie fakt, że w tych wszystkich reformach nie wzięto pod uwagę tego, że pod względem liczby godzin pensum to RP bije wszelkie rekordy. W krajach białego człowieka nie ma tak, że pensum może wynosić np. 250 godz., bo to jest chore. Nikt przecież nie liczy czasu potrzebnego na przygotowania. Jeżeli dodać różne inne przedmioty, które trzeba z dnia na dzień przejąć (a tak bywa) to ląduje się na poziomie ponad 300 godz.
            Dziwi mnie fakt, że w reformach nie uwzględniono specyfiki organizacji pracy dydaktycznej. W roku można prowadzić nawet 6 różnych przedmiotów (co pewnie wynika z dzikiego poziomu pensum). Przedmioty te nie muszą w ogóle dotyczyć specjalizacji prowadzącego czy jej/jego zainteresowań.
            Dziwi mnie fakt, że mimo, iż od 1990 liczba studentów w III RP wzrosła bodajże z 200tys do ok 2 mln, to w tym czasie liczba wykładowców wzrosła chyba x2. Ale to w głównej mierze wpływ szkółek prywatnych, niech będzie.
            Dziwi mnie fakt, że w reformach łukiem ominięto administracje uczelniane, to jednak chyba temat do oddzielnej reformy i światłej dyskusji na łamach GW.
            Dziwnym nie jest, że mało kto z kadry to zauważa czy chce zauważyć. To środowisko w ogóle nie jest zainteresowane jakąkolwiek współpracą we własnym gronie. Jest jakby uosobieniem sejmu I RP.
            Z tymi studentami się zagadzam, ale ich postulatów nie da się zrealizować bez zmiany systemu pracy dydaktycznej na uczelniach.
            • futurama2012 Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 13.05.12, 16:40
              Pensum wynosi zazwyczaj 210, a nie 250 godzin. To, oraz wzrost studentow do 2 mln pozwala wykladowcom miec potrojne pensa i "godziwa" wyplate (~10 000) za 610 godzin pracy rocznie (4 godziny dziennie w trakcie trwania roku akademickiego i zostaja jeszcze 2 miesiace wakacji...).
              Oczywiscie nie dotyczy ro wszystkich uczonych - naszym slabiutkim fizykom z UWarszawskiego, czy wrocławskim informatykom trudno jest pracowac na 3 etaty - nikt takiego niepotrzebnego, ścisłego wykształcenia nie potrzebuje.
              Co do administracji - "państwo" nie daje pieniędzy na administrację. To ile jej jest zależy tylko od konkretnej szkoły wyższej. Chce Pan Rektor mieć 2 tysiące urzędników, to zabiera kasę z badań, pensji uczonych etc.
              • gazetakoszerna Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 13.05.12, 17:59
                Nie wiem skąd wiesz, że zazwyczaj pensum wynosi 210 godz., to zależy od uczelni (Senatu), jak się zapewne orientujesz. Sprawdziłeś/aś pensa we wszystkich ponad czterystu szkołach wyższych (publicznych, prywatnych), w bananowej republice i te 210 to jest średnia czy mediana? Twierdzę, że może ono wynosić 250 na niektórych uczelniach, na innych może i 210, ale to nie są normy białego człowieka, który ma jeszcze publikować, robić badania, jeździć na konferencję. To też trochę czasu zajmuje, ale pewnie o tym wiesz. O liczebności grup nie wspominam, 25-30 osób to przecież norma.
                Ten argument o pracy przez kilka godz w tygodniu i 210 czy ileś tam w roku zawsze mnie bawi. Przecież jak Kowalski to usłyszy... Oprócz wakacji dolicz jeszcze ferie zimowe i wszystkie inne wolne, których Kowalski w życiu nie uświadczy.
                Nie wiem również po czym wnosisz, że tzw. "potrojone pensa" pozwalają na wypłatę około 10tys., z autopsji to czy jak? W GW przeczytane? Czy może masz jakieś inne źródła tych danych, nie wiem, losowałeś/losowałaś tę kwotę?
                Państwo na administrację pieniędzy nie daje, ale jeżeli państwo chce reformować ten segment życia publicznego, to chyba powinno to robić systemowo, bo gó... z tego wyjdzie.
                Nie krytykuje reformy jako takiej, ale te wymagania nie mają jakichkolwiek bodźców pozytywnych. Nie wprowadza reforma żadnej motywacji, może poza strachem, że coś się zmienia i w rankingach trzeba wysoko być. Wynagrodzenie w relacji do czasu pracy nie jest tu żadnym bodźcem, bo chyba to głównie podważasz. Nie mówię tu wyłącznie o czasie prowadzenia zajęć, ale o czasie potrzebnym także na przygotowanie (np. nowe publikacje w przedmiotowym zakresie).
              • flamengista różnie z tymi nadgodzinami bywa 14.05.12, 09:18
                Nie przeczę, są koledzy którzy chętnie biorą nadgodziny - najwyraźniej nie mają pomysłu na karierę akademicką i chcą "trzepać łatwą kasę". Jednak dla ambitnych pracowników naukowych uwikłanie w masową dydaktykę jest degradujące i hamuje rozwój. W dodatku jest mało opłacalne. O wiele lepiej niż na dydaktyce zarabiać na ekspertyzach.

                U nas w zakładzie nadgodziny traktuje się jako dopust Boży - musimy je brać, bo mamy za mało pracowników. Ale nikogo te dodatkowe zajęcia nie cieszą, mimo że są to dodatkowe pieniądze. Po prostu jeśli ktoś jest dobry to dobra praca sama go znajdzie...
                • warsz-awka Re: różnie z tymi nadgodzinami bywa 15.05.12, 09:55
                  U mnie na uczelni nikt za nadgodziny nie płaci. Za to na początku roku dostajemy do podpisania pismo, że zgadzamy się na powiększenie pensum i nie będziemy żądać za to wynagrodzenia...
            • malwo Re: BRAWA dla tych młodych ambitnych ludzi 13.05.12, 17:26
              Myślę, że powinni bardziej stanowczo domagać się prawa do uczesniczenia w zmianach.
              kulturaliberalna.pl/2012/04/24/wrobel-dzierzgowski-stanczyk-serzysko-kataklizm-edukacyjny/
      • flamengista wykładowcy są dla... 14.05.12, 09:11
        Przede wszystkim wykładowcy powinni rozliczać się nie przed studentami, a polskim podatnikiem. Podatnikiem, który płacąc ich pensje oczekuje, że inwestuje w kapitał ludzki nowej generacji obywateli.

        Niestety, inwestycja ta obecnie przynosi mały zwrot i faktycznie trzeba coś z tym fantem zrobić. Ale winni są nie tylko wykładowcy, również i ci studenci którzy marnują pieniądze publiczne nic nie robiąc i studiując dla papierka.

        I jeszcze jedno: samych wykładowców jest stosunkowo mało. Większość kadry na uczelniach to pracownicy naukowo-dydaktyczni, którzy w pierwszym rzędzie są rozliczani za badania naukowe.
        • malwo Re: wykładowcy są dla... 14.05.12, 18:22
          flamengista napisał:

          >
          > Niestety, inwestycja ta obecnie przynosi mały zwrot i faktycznie trzeba coś z t
          > ym fantem zrobić. Ale winni są nie tylko wykładowcy, również i ci studenci któr
          > zy marnują pieniądze publiczne nic nie robiąc i studiując dla papierka.
          >
          Studiowałem w komunizmie prawie osiem lat i też ciagle słyszałem, że jestem pasozytem.
          Teraz inni studiują za moje pieniądze. Zyję w wolnym kraju i nie rozumiem, jak można mieć pretensje do ludzi, którzy studiuja dla dyplomu. Ja z mojego korzystałem pół roku, bo tyle wytrzymałm w bolszewickiej szklole.
          Zastanawianie się nad tym, kóry student przynosi zyski jest absurdem.
          Pana zadaniem jest uwalić tych, którzy się nie uczą i których poziom nie odpowiada wysokim kryteriom.
          Jeśli niedouczona p. Minister zmusza Pana, durnym systemem finansowania uczelni, do zaliczania przedmiotu nieukom i młotom, to należy naciskać by wprowadzono logiczniejszy system.
          • flamengista no to naciskamy 14.05.12, 18:52
            problem w tym, że politycy się boją zmian. I słusznie.

            Bo powrót do "elitarności" studiów oznacza:
            - redukcję etatów na uczelniach, zostawienie jedynie najwydajniejszych pracowników. Cała masa ludzi zostanie bez pracy, często w wieku 50+;
            - likwidację wielu uczelni regionalnych i peryferyjnych, które były chlubą lokalnej społeczności i bezpiecznym miejscem na "przezimowanie" po przegranych wyborach samorządowych;
            - skokowy wzrost i tak wysokiego bezrobocia wśród młodych ludzi i terapię szokową, pokazującą że skończyła się młodość i trzeba iść do pracy. Kilkadziesiąt tysięcy protestujących ws. ACTA młodych ludzi wstrząsnęło rządem, kilkaset tysięcy wściekłych młodych po prostu rząd obali.

            Owszem, w dłuższym okresie będą z tego korzyści, ale politycy planują działania od wyborów do wyborów.
    • zergall Chcemy nauki na poziomie 13.05.12, 04:32
      "Marta Górska: - To jest uniwersytet, jeden z najważniejszych w Polsce, jeśli komuś nie chce się solidnie pracować, niech zmieni uczelnię. Nie musi być studentem uniwersytetu, niech wybierze małą, prywatną uczelnię w Legnicy czy w Kaliszu, gdzie bez wysiłku zdobędzie kwit, że jest magistrem."

      Oznacza, mniej więcej:

      "W dupie byłam, gó... widziałam" albo "Gówno wiem, ale się wypowiem".
    • gnom_opluwacz Mordy w kubeł, no! 15.05.12, 07:50
      Toż naucza Mistrz Pacewicz:

      "Nowoczesna edukacja odchodzi od sprawdzania wiedzy na rzecz badania umiejętności, bo w XXI w. całą wiedzę mamy dosłownie pod ręką (klawiaturą). Stawia na umiejętności myślenia, np. prowadzenia logicznego wywodu, czytania ze zrozumieniem, rozwiązywania problemów".

      Umiecie myśleć? Przeprowadzić logiczny wywód? Czytać ze zrozumieniem? Rozwiązywać problemy? No to w czym problem. Poszukajcie w sieci o arabskich rewolucjach.
      • eryk2 Re: Mordy w kubeł, no! 15.05.12, 10:59
        gnom_opluwacz napisał:

        > Toż naucza Mistrz Pacewicz:
        >
        > "Nowoczesna edukacja odchodzi od sprawdzania wiedzy na rzecz badania umiejętnoś
        > ci, bo w XXI w. całą wiedzę mamy dosłownie pod ręką (klawiaturą). Stawia na umi
        > ejętności myślenia, np. prowadzenia logicznego wywodu, czytania ze zrozumieniem
        > , rozwiązywania problemów".

        W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" jest też o tym, że uznanie "Romea i Julii" za powieść nie jest wielkim błędem (na poziomie gimnazju):

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11723779,Gimnazjalista___Romeo_i_Julia__to_powiesc__Egzaminator_.html?lokale=szczecin
        Pójdę dalej - nie jest to też wielkim błędem na poziomie studiów filologicznych. Ostatecznie przecież ważne jest prowadzenie logicznego wywodu i rozwiązywanie problemów, a nie kwestie genologiczne (co wynika z tego, że jest to dramat, a nie powieść? dla rozwiązywania problemów - nic). A swoją drogą, panie Pacewicz - czyż uznanie "Romea i Julii" za powieść nie jest dowodem braku zdolności czytania ze zrozumieniem? Przecież jest tam napisane "tragedia" (a nie "powieść"). I czyż uznanie "Romea i Julii" za powieść nie dowodzi braku umiejętności zastosowania wiedzy teoretycznej w praktyce - jeśli wie się, jak wygląda utwór dramatyczny (zapis tekstu), to co za problem zastosować tę wiedzę w praktyce (czyli wykazać się umiejętnością odróżniania tekstu dramatycznego od niedramatycznego)? Ale pewnie pan Pacewicz wie lepiej (podobnie jak reformatorzy oświaty).
        • spokojny.zenek Re: Mordy w kubeł, no! 15.05.12, 11:07
          eryk2 napisał:


          > . A swoją drogą, panie Pacewicz
          > - czyż uznanie "Romea i Julii" za powieść nie jest dowodem braku zdolności czyt
          > ania ze zrozumieniem? Przecież jest tam napisane "tragedia" (a nie "powieść").

          Może komuś umiejętność czytania ze zrozumieniem podpowiedziała, że użyte tu słowo "tragedia" miało być przystępnym określeniem poziomu dzieła?

          • sonta2 Re: Mordy w kubeł, no! 15.05.12, 21:26
            spokojny.zenek napisał:

            > Może komuś umiejętność czytania ze zrozumieniem podpowiedziała, że użyte tu sło
            > wo "tragedia" miało być przystępnym określeniem poziomu dzieła?

            Pewnie ten ktoś - czytający ze zrozumieniem - sam użyłby bardziej odpowiedniego słowa "masakra", ale przyjął ze zrozumieniem, że słowo "tragedia" też można tolerować. Wszak posiadł nie tylko umiejętność czytania ze zrozumieniem, ale i cnotę tolerancji.
    • warsz-awka Chcemy nauki na poziomie 15.05.12, 08:26
      Pracuję na uczelni - państwowej, dużej, wysoko w rankingach i z tej pozycji chcę się odnieść do postulatów studentów:
      większej aktywności od wykładowców, zaangażowania, oczytania w nowej literaturze, znajomości nowych badań;
      - w czasie, który mam przeznaczony na konsultacje ze studentami, siedzę sama, studenci nie przychodzą. Przychodzą dopiero wtedy, kiedy czegoś nie zaliczyli. Lektury do zajęć dla studentów zostawiam w lektorium, mają łatwy dostęp (nowe pozycje) - w 90% nie czytają. Mogłabym wszystkie lektury do zajęć skompletować z najnowszych pozycji (choć uważam, że Ci co uprawiali naukę kilkanaście, dziesiąt lat temu też mogli mądrze pisać), które znam, ale czy to by zmieniło nastawienie do czytania lektur, zapoznawania się z nimi przez studentów? Organizowałam we współpracy z uniwersytetem z zagranicy wymianę studencką, studenci nie ponosili ŻADNYCH kosztów, miałam kłopoty ze skompletowaniem grupy.
      Mój postulat: większa aktywność ze strony studentów.
      * rzetelnych ocen wykładowców i wyciągania konsekwencji wobec tych, którzy nie radzą sobie na uczelni;
      Bardzo chciałabym żeby studenci rzetelnie oceniali wykładowców. Ale oceny przeprowadzane są po zaliczeniach i stopień wystawiony wykładowcy zależy wprost od stopnia jaki ja wystawiam studentowi - oceny jakie uzyskuję są skrajne nawet w prostych "administracyjnych" punktach ankiety: "obecność na zajęciach". Według części zajęcia odbywają się "bardzo regularnie", według innych "bardzo nieregularnie". W efekcie średnia z mojej oceny: "zajęcia odbywają się nieregularnie". Oceny wykładowców to forma zemsty studentów!
      * wpływu studentów na program nauczania w ramach przedmiotu, swobody w wyborze wykładowców;
      Skoro tak dobrze wiedzą, co powinno znaleźć się w programach studiów to po co im w ogóle studia??? Może kółka samokształcenia wystarczą?
      * zwiększenia liczby prac pisemnych w trakcie studiów;
      Dwa lata temu zrezygnowałam z prac pisemnych. Powód: na zajęciach obowiązkowych bawiłam się w śledczego, sprawdzając skąd dany fragment został skopiowany. Nawet jak byłam to w stanie dokładnie udowodnić, student nie ponosił żadnych konsekwencji, w myśl zasad: "student zapewnia nam pracę" i "każda sztuka na wagę złota". Przy zajęciach fakultatywnych, wybieranych przez studentów, postawiony przeze mnie wymóg pisania pracy jako formy zaliczenia dyskwalifikował moje zajęcia jako "zbyt trudne" (wiedza od samych studentów).
      * łatwiejszego dostępu do indywidualnego toku studiów;
      Nie ma problemu, pod warunkiem że nadal będzie to studiowanie, a nie jedynie "zaliczanie" zajęć na których przez cały semestr student się nie pojawił.
      * zwiększenia liczby promotorów prac magisterskich i licencjackich.
      Bardzo chętnie! Ale "przelicznik studento-godzin" jest (przynajmniej na mojej uczelni) ustawiony tak, że to się po prostu "nie kalkuluje". Moja uczelnia liczy mi 7 godzin ROCZNIE za każdego studenta na seminarium magisterskim. Jeśli mam ich 8 lub więcej w grupie liczy mi się 60 godzin rocznie, a tak to mniej. Czy można rzetelnie i odpowiedzialnie prowadzić pracę magisterską poświęcając studentowi jedynie 7 godzin w roku??? Mi się to nie udaje.
      Też chcę nauki na poziomie, ale do podniesienia poziomu potrzebujemy partnerów - studentów.

    • cancro Chcemy nauki na poziomie 15.05.12, 08:46
      Studia, jak wskazuje sama nazwa, polegają na studiowaniu, czyli samodzielnym zdobywaniu wiedzy po ukierunkowaniu przez wykładowcę. Niestety, polski student pełen pretensji i roszczeń studiować nie lubi. Oczekuje, ze wykładowca poda mu wiedzę w postaci przeżutej papki do przyswojenia, a i z tego rzadko korzysta. Zdjęcie ilustrujące artykuł wymownie świadczy o tym, co najbardziej interesuje wrocławskich studentów. Jest to alkohol.
      Zmiany ustrojowe w naszym kraju spowodowały, że można parafrazować piosenkę Jerzego Stuhra: studiować każdy może. Przy czym studiować znaczy "imprezować" po wyrwaniu się spod kontroli rodzicielskiej. Ot i cały sens studenckiego protestu: dajcie nam wszystko gotowe, a wtedy się zobaczy. Kiedyś na forum GW przeczytałem post jednego ze studentów historii, który napisał, ze on "pier..li takie studia, co trzeba tyle czytać!" Drodzy studenci do roboty, a może wówczas i wasze uczelnie podskoczą w rankingach. Wszak jesteście "produktem końcowym, świadczącym o poziomie edukacji. Bez waszej chęci do nauki nic z tego nie będzie. Mniej piwa i pijackich burd na mieście, a więcej nauki!
    • hanysek.0 Chcemy nauki na poziomie 15.05.12, 17:54
      A uczyć się chcemy? Bo ja mam poważne wątpliwości....
    • vbn53 Chcemy nauki na poziomie 15.05.12, 19:45
      Na UG jest tak samo. Pożółkłe notatki "profesor" M., studenci zmuszani do uczestnictwa w seminarium u "profesora" K. itd.

      Nieuczciwe wybory? Norma. NIKT nic nie wie i nagle wygrywają ci sami kandydaci co 2-3 lata temu.

      Niestety NIC z tym nie zrobicie. Kadra jest zbyt leniwa. Mają jeszcze poparcie leniwych studentów. To wystarczy żeby trwać na wieki, wieków...
      • do_odpowiadania Re: Chcemy nauki na poziomie 15.05.12, 20:00
        A mnie denerwuje, że jak czytam o "UWr" to są to zazwyczaj nauki społeczne. Np. na matematyce to naprawdę wygląda inaczej.
    • yanca1 Chcemy nauki na poziomie 15.05.12, 20:02
      Studenci chcą więcej pisać - ha ha ha. U mnie n a ćwiczeniach i konwersatoriach piszą po jednej pracy semestralnej, a i tak jest wielkie narzekanie. A żeby pisać powinno się ....czytać. Jednego roku na każde cwiczenia kazałam przygotować tekst (dałam do skserowania), i co? Kilka osób miało teksty, z nich kilka przeczytało i tak 2-3 miało ochotę na rozmowę ze mną na ich temat. Chciałam też dyskutować na wykładach - podałam listę lektur, co tydzień mówiłam o czym będę mówić nastęnym razem i znowu 2-3 osoby zainteresowane. Mimo tego, że wykład fakultatywny więc teoretycznie wszyscy wybierający go powinni być zainteresowani.
      Niestety większość cieszy się jak wyklądowca coś tam podyktuje, potem z tego odpyta i nie każe nic ponad to. Cieszę się, że gdzieś są inni, myślący studenci :)
    • mandolinka.bramborova Inicjatywa 15.05.12, 20:22
      Zaskakujące że wśród wysuwających postulat "rzetelnych ocen wykładowców i wyciągania konsekwencji wobec tych, którzy nie radzą sobie na uczelni" są osoby, które po kilka(naście) razy, aż do końca trzeciego roku, zdawały przedmiot z pierwszego. Może by tak od siebie zacząć pozytywne zmiany na uczelni?
    • 4head Jaka matura tacy studenci.. 15.05.12, 20:49
      Uprzedzę, że wykładowcy nie są bez winy "zarastając" w swoim światku i faktycznie nie lubią zmian. Ale inicjatywa studentów kompletnie poroniona bo to właśnie historia - odległe dzieje są kluczem do zrozumienia procesów, które się dzieją teraz. To właśnie ci niby studenci powinni sami dociekać, szukać po źródłach i formułować wnioski a nie oczekiwać podania na tacy. To właśnie jest nauka.
      Dla studentów zagadka..
      Czy pozycja kościoła katolickiego w XVII w. Polsce oraz kościoła luterańskiego w XVII w. Prusach mogła mieć wpływ na późniejsze losy obu państw?
      • eryk2 Re: Jaka matura tacy studenci.. 15.05.12, 21:36
        Ale inicjatywa studentów kompletnie poroniona bo to właśnie
        > historia - odległe dzieje są kluczem do zrozumienia procesów, które się dzieją
        > teraz. To właśnie ci niby studenci powinni sami dociekać, szukać po źródłach i
        > formułować wnioski a nie oczekiwać podania na tacy. To właśnie jest nauka.

        Oni chcieliby, żeby ktoś w stylu Tomasza Lisa przystępnie im opowiedział w 5 minut, dlaczego Kaddafi był zły. I wg nich XIX wiek oraz rządy włoskie w północnej Afryce nie mają tu nic do rzeczy... Może nawet nie potrzebują elementarnej wiedzy o islamie (pisze o tym ciocia Wiki, a kobiety w burkach każdy widział w telewizji).
        • eryk2 P.S. 15.05.12, 21:43
          Od czasu, gdy mój znajomy historyk usłyszał 10 lat temu od licealistów, że dominującym wyznaniem na Ukrainie jest islam, nic mnie już nie zdziwi - a profesorkowie twierdzący, że nie należy nic wymagać od studentów, bo wszystko jest w internecie, i że trzeba tylko nauczyć dzieciarnię obsługi Gugli, budzą jedynie mój pusty śmiech...
          • malwo Re: P.S. 15.05.12, 22:15
            eryk2 napisał:

            > Od czasu, gdy mój znajomy historyk usłyszał 10 lat temu od licealistów, że domi
            > nującym wyznaniem na Ukrainie jest islam, nic mnie już nie zdziwi - a profesork
            > owie twierdzący, że nie należy nic wymagać od studentów, bo wszystko jest w int
            > ernecie, i że trzeba tylko nauczyć dzieciarnię obsługi Gugli, budzą jedynie mój
            > pusty śmiech...
            >
            A ja chcialbym zapłakać. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie logicznego wywodu, w którym o " Romeo i Julii'' mówi się powieść.
            Pan Pacewicz, który mówi, że we współczesnym świecie ludzie nie potrzebują elementarnej wiedzy, to jakiś półinteligent.
            Kiedyś śmialiśmy się z; Para-męt pikczers. Teraz tak wyglądają dyskusje o kinematografii redaktorów GW>
          • 4head Wykłady najlepiej na youtube.. 15.05.12, 22:53
            ..z możliwością ściągnięcia filmików na smartfona i nie dłuższe niż 5 min.
            Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie i jeśli ktoś ma problem z ogarnięciem wiedzy bazowej, potrzebnej do dalszych badań, nauki bądź pracy to powinien sobie darować i zrobić coś policealnego czy coś w tym stylu. Ktoś w końcu musi obsadzić zawody, do których wystarczy średnie.
            • eryk2 Re: Wykłady najlepiej na youtube.. 16.05.12, 04:00
              Ktoś w końcu musi obsa
              > dzić zawody, do których wystarczy średnie.

              Nie ma już takich zawodów!!! Nawet, żeby podjąć pracę kucharza, trzeba skończyć Wyższą Szkołę Gotowania na Gazie...
    • ami_lii Chcemy nauki na poziomie 15.05.12, 22:20
      Z jednej strony, mają trochę racji. Studiuję filologię angielską. Przez 2 lata doprowadzała mnie do furii :

      - Informatyka : sprawdźcie w google jak znaleźć jakąś tabelkę/stronę/artykuł a dalej róbcie co chcecie. Pod koniec semestru dostaliśmy do zrobienia prezentację w power poincie na 5 (!!) slajdów, wykładowca nawet ich nie obejrzał, wszyscy dostali 5.

      - Socjologia : niby coś tam robimy ale chodziło w sumie tylko o jedno : wykładowcy marzy się praca doktorska z analizy zachowań w grach on-line. Tyle że on nie zna angielskiego. To może zróbmy tak, wy mi przetłumaczycie materiały, dostaniecie piątki a ja te materiały wykorzystam w pracy doktorskiej i wszyscy będą zadowoleni.

      - Filozofia/Etyka : Wykładowca siada za biurkiem, półtorej godziny dyktuje swoje notatki. Na sali jest ze 20 osób, gdy rok liczy ponad 100. Wykładowcy chyba nawet to nie przeszkadza.

      Ale teraz pora na historię z ostatnich moich zajęć z konwersacji. Wykładowca wpada na pomysł by podyskutować z nami o wyborach w USA. Na 24 osoby, jestem jedyną osobą która wie że w ogóle są jakieś wybory!
    • bertrama Przeginają 16.05.12, 08:19
      A dlaczego niby każdy film ma być "ćwiczeniem językowym"? To nie anglistyka.
    • sunday Istotnie, tragedia... 16.05.12, 08:22
      No tak. Wykładowca mówi o XIX wieku, zamiast narzekać na współczesny Kościół i poplotkować o tym, jak zlinczowali Kaddafiego. Istotnie, tragedia.
    • sybirak2 Chcemy nauki na poziomie 16.05.12, 11:31
      Studia wyższe to nie nauka, ale studiowanie wybranych zagadnień przez studenta (nie ucznia).
    • mhm6 Chcemy nauki na poziomie 17.05.12, 00:27
      rzygam już kolejnymi artykulikami o biednych i ambitnych studentach, którzy chcą kolejnych rzeczy
      jakby ich tam było 10% obecnego składu, może by się dało prowadzić zajęcia na poziomie
      równanie w dół, a ten dół nie powinien nawet do LO trafić

      chcecie dyskusji o bieżących wydarzeniach? analiz? SAMI SOBIE ZANALIZUJCIE, a nie - referaty ściągnięte z netu, bo nikt już nie przeczyta nawet skryptu, bo mu literki się mylą pod nazwą dysleksji :/

      banda leni i roszczeniowych nieudaczników
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka