Dodaj do ulubionych

Dramat Adama Michnika

19.11.05, 15:54
Skórzyński w Rzepie musiał puścić tekst o Michniku, dlatego postanowił
złagodzić jego wymowę wstępniaczkiem odredaqkcyjnym. Tylko jedno zdanie jest
warte zauważenia, zdanie za które Michnik nie będzie wdzięczny autorowi:

"Publikowane w ostatnich miesiącach w "Gazecie Wyborczej" historyczne eseje
Michnika dotykają także - w sposób prowokujący do dyskusji- najistotniejszych
kwestii Polski współczesnej. TYMCZASEM ZAPADŁA WOBEC NICH ZDUMIEWAJĄCA CISZA."

i to jest największy dramat Michnika. Jest krytykowany za czyny z ostatnich
piętnastu lat, gdy jednocześnie jego słowa są - pisząc kolokwialnie -
zbiorowo olewane. Nikomu nie chce się wziąć pióra do ręki, gdyż wobec
Michnika stosuje się taryfę ulgową. Do MIchnika powinno dotrzeć, że nei8
znajdzie swojego miłosza, który dostrzeże w nim człowieka wśród skorpionów.
Michnika można odnaleźć w przyjaźni urbanowej, w towarzystwie ludzi swojego
honoru.
Czy Michnik zdaje sobie sprawę, że zaczyna bić dzwon prawdy?
Że nadchodzi czas by zapłacić rachunki wystawiane in blanco wolskim i innym?
Michnik jest bankrutem. I nie pomoże Michnikowi ucieczka do przodu w eseje z
raną na czole.

ps. a od Herberta niech Michnik się w końcu odpi....
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Dramat Adama Michnika 19.11.05, 16:28
      Michnik jest wielki i taki już pozostanie bezwzględu na wszystko
    • leszek.sopot jaki tobie bije dzwon? 19.11.05, 17:12
      Co to jest "dzwon prawdy" - w lewym czy prawym uchu tobie dzwoni?
      • rekontra spokojnie Leszku 19.11.05, 19:11
        leszek.sopot napisał:

        > Co to jest "dzwon prawdy" - w lewym czy prawym uchu tobie dzwoni?

        nie osiągnąłem Twojego poziomu, by pisać Michnikowi, że bije mu dzwon.
        Napisałem bardzo delikatnie, aluzyjnie, ale czytelnie i w sposób całkowicie
        zamierzony - że bije mu dzwon prawdy. Poczekaj miesiąc, dwa, pół roku.
        Możesz być pewien, że świat Twoich autorytetów będzie inaczej wyglądał
        niż jawi Ci się dzisiaj.


        • leszek.sopot nie wiesz co znaczy autorytet 19.11.05, 19:48
          Moje ideały nie zależą od autorytetu tego czy innego człowieka, ale od ideałów,
          które ten czy inny człowiek przedstawiał. Czy ty mógłbyś np. zrozumieć stosunek
          Mickiewicza do Puszkina, czyli do człowieka, który sprzedał się carowi i za
          jego pieniądze pisał ody przeciwko Polsce i Polakom? Dlaczego Mickiewicz mimo
          to cenił jego twórczośc a nawet i samego Puszkina? Czyż nie dlatego, że
          wiedział czym jest carat, czym są kazamaty, zesłanie i więzienie, że wiedział
          jak jest czarujący blichtr balów, pałaców, dworek i służących. Mickiewicz
          wiedział w jakim położeniu znajduje się człowiek w rękach bezdusznej carskiej
          maszyny władzy. Dlatego Puszkin zawsze pozostawał dla niego autorytetem i
          przyjacielem.
          Tak samo i dla mnie autorytetem pozostanie Michnik. Mogę go nie lubić,
          przeklinać, ale pozostanie on dla mnie kimś bliskim - nie jako człowiek, ale
          jako ten, który potrafił wyrazić wiele z idei, które i dla mnie są ważne.
          Autorytet to nie guru sekty, za którym trzeba powtarzać wyuczone formułki. Ze
          swoimi autorytetami należy toczyć spór i walkę, tak jak toczył wojnę Jakub z
          Aniołem - o czym przejmująco śpiewał Jacek Kaczmarski.
          • tad9 Anioły z powyłamywanymi skrzydłami 19.11.05, 20:04
            leszek.sopot napisał:

            > Tak samo i dla mnie autorytetem pozostanie Michnik.

            "Warto przyjrzeć się fragmentowi (...) z marcowej "Kultury". Nie tylko po to,
            by rozszyfrować gdzie skryty jest Adam Michnik; Charłamp prowadzi akurat w tym
            miejscu wcale ucieszną grę typu "aluzju poniał?" i nie pozostawia wiele miejsca
            na wątpliwości. Trzeba wczytać się w ów cytat także dlatego, że dla rozważań o
            legendzie Michnika ma on znaczenie podstawowe: " - wstrząsającą przygodę miał
            mój znajomy pisarz, człowiek podkreślam delikatny i zupełnie niekonfliktowy.
            Został przez Byłego Moralistę (nazwijmy go więc B.M.) wzięty na bok, gdzie
            otrzymał propozycję współpracy z "naszą grupą". - Bo nie wiem czy wiesz -
            rzekł B.M. - że wpie..sz się w moją działkę. Pisarz nie wiedział. I z
            przykrością odmówił, tłumacząc się umowami oraz zobowiązaniami, no i tym, że
            przecież wcześniej nikt mu nie proponował. - To ja ci teraz proponuję - rzekł
            moralista, potykając się o własne słowa. Gdy i to nie pomogło, B.M. oświadczył -
            To ja ciebie zniszczę". (Andrzej Horubała, A.M./B.M - czytając Michnika dziś).

            Czy wiesz wszystko o zwyczajach i metodach swojego autorytetu?


            PS
            Tekst Horubały wydrukowany w 1991 roku w "Tygodniku Literackim" mocno
            przypomina teksty publikowane od 2 tygodni w "Rz". Taką mamy skalę opóźnień. W
            1991 w żadnej dużej "poważnej" gazecie nie mógłby się ukazać.
            • leszek.sopot Re: Anioły z powyłamywanymi skrzydłami 19.11.05, 20:29
              Przecież w opozycji były spory i kłótnie. To żadne odkrywanie tajemnic. Nota
              bene mogę zdradzić, że jeden z ludzi RMP, na którego mówiliśmy "Cień" wyjawił
              mi, że Wiesiek Walendziak mówił na mój temat biskupowi Gocławskiemu
              niestowrzone rzeczy byle tylko ten nie wyraził zgody na pewne przedsięwzięcie,
              które poparłem. Biskup zgody na to przedsięwzięcie nie dał (było to przed
              pielgrzymką papieża w 1987 r.).
              Mało się o tym pisze, ale wśród grup opozycyjnych była bardzo duża rywalizacja -
              nie tylko o rząd dusz, ale i o dojścia o zagraniczną i kościelną pomoc. Było
              to coś naturalnego, że ludzi się krytykowało mówiąc im prosto w oczy co źle
              robią. Takie zagranie jak Walendziaka było bardzo parszywe. Z przytoczonego
              przez ciebie cytatu wynika, że Michnik mówił wprost.
              Nie wiem jak ty, ale ja potrafię się zachwycać poezją czy literaturą ludzi,
              którzy w życiu prywatnym byli godnymi pożałowania kreaturami. Żyjący ludzie nie
              są aniołami. Warto jednak czerpać z nich to, co może być dobre i być może
              pozostanie na pożytek przyszłym pokoleniom.
              • tad9 Re: Anioły z powyłamywanymi skrzydłami 19.11.05, 21:38
                leszek.sopot napisał:

                > Przecież w opozycji były spory i kłótnie. To żadne odkrywanie tajemnic. Nota
                > bene mogę zdradzić, że jeden z ludzi RMP, na którego mówiliśmy "Cień" wyjawił
                > mi, że Wiesiek Walendziak mówił na mój temat biskupowi Gocławskiemu
                > niestowrzone rzeczy byle tylko ten nie wyraził zgody na pewne
                przedsięwzięcie,
                > które poparłem.

                I - zapewniam Cię - że gdyby Michnik pisał szczerze na takie tematy, byłoby to
                i ciekawsze i więcej wnoszące do naszej wiedzy o historii, niż jego
                wypracowania o Mickiewiczu. Więc jak to w końcu jest? Moralista podejmujący
                wybory kierując się przy tym surową etyką, czy gracz polityczny, kreujący się
                na moralistę? Wygląda mi to raczej na walkę rywalizujących ośrodków, walkę o
                zajęcie jak najlepszej pozycji i jak najskuteczniejsze "wykolegowanie"
                konkurencji. Grupie Michnika udało się - przy pomocy różnych, nie zawsze
                czystych, metod - zająć, by nie powiedzieć zmonopolizować, ogromną część
                przestrzeni publicznej. Czy aby na pewno dlatego, że byli najmoralniejsi?
                • leszek.sopot Re: Anioły z powyłamywanymi skrzydłami 19.11.05, 22:59
                  Może byłoby tak, że gdyby Michnik nie żył w PRL ale w jakimś wolnym kraju,
                  stałby sie w tym kraju wybitnym i cenionym moralistą. PRL skazywał jednak takie
                  niespokojne duchy jak on na działalność polityczną, na sprzeciw i walke. Czy
                  każdego jest stać na to, aby poświęcić intelektualne przyjemności na
                  działalność opozycyjną? Mało kogo było na to stać. Raptem kilkaset osób - może
                  dlatego, że ten PRL za Gierka nie był już taki siermiężny i straszny, że
                  nonkonformizm opanował partyjnych i bezpartyjnych a załamany ruiną moralną
                  Polaków prymas Wyszyński w swych kazaniach świętokrzyskich za główną swoją
                  misję uznał pracę za przywróceniem człowieczeństwa człowiekowi? Coś podobnego
                  dało się odczuć w zmianie postawy laickiej opozycji, która zmieniła front.
                  Przedtem były to intelektualne manifestacje - w postaci listów, apeli,
                  protestów. Po Radomiu zwrócono się wprost do ludzi. Można chyba skrótowo
                  napisac, że wrócono do korzeni polskiej walki o niepodległość. Tam tkwiła
                  przecież wiedza o tym, że bez polskiego ludu na niepodległość nie ma szns.
                  Teraz przeskakując przez kilka lat do czasu 1989 roku. Co dla ludzi walczących
                  o niepodległośc musiało stac się najważniesze - na pewno budowa demokratycznych
                  struktur państwa oraz przebudowa gospodarki aby Polska stała się w pełni
                  demokratycznym, praworządnym i silnym ekonomicznie państwem. Jestem przekonany,
                  że tym celom Michnik wszystko podporządkował. Jeśli tak, to nie mógł już być
                  wyrazicielem głosu ludu, bo wiele z tych reform szło w poprzek oczekiwaniom
                  tego ludu (także i moim).
                  Ideał demokracji - to rezygnacja z automatycznego rewanżu (dekumunizacji) i
                  uznanie, że byłoby to działanie nieuczciwe - czyli takie, jakie stosowali
                  komuniści, którzy wykluczali wszystkich inaczej myślących z życia politycznego
                  i społecznego. A więc jedynym sposobem dekomunizacji jest wolna konkurencja
                  wyborcza. Stąd nieporuzumienia a później właściwie otwarta wojna ze wszelkiej
                  maści endekami.
                  Idea praworządności - a więc wszystkie winy muszą być udowodnione przed sądem a
                  wszelkie głosy, które z góry przesądzają o winie musiały przypominać o
                  nagonkach z czasów peerelowskiej propagandy. Stąd nieporozumienia a później też
                  właściwie wojna z ludźmi żądającymi szybkich rozliczeń - wieloma byłymi
                  internowanymi, więźniami politycznymi, pobitymi i szykanowanymi ludźmi, a także
                  tymi młodymi w czasie stanu wojennego, którzy nie zdążyli wykazać się w
                  czasie "wojny z komuną".
                  Ideał silnej i nowoczesnej gospodarki - a więc nie żadna "trzecia droga", nie
                  program "samorządnej rzeczypospolitej" ale efektywna gospodarka wzorowana na
                  systemach sprawdzonych w świecie.
                  Michnik wobec każdego z tych ideałów zajmował postawę radykalną - czyli taką
                  samą jak w czasie walki z komunistami. Po 1989 roku nie przypuszczał chyba, że
                  właśnie wśród komunistów będzie miał najwięcej zwolenników wyznających takie
                  same ideały. Przeciwnicy Michnika uznali, że nie jest to sprawa ideałów, ale
                  zmowy, spisku pookrągłostołowego i przystąpiono do zmasowanego ataku. Niestety
                  nie tylko na Adama, ale i na ideały. Ideę demokracji i państwa obywatelskiego
                  zamieniono na bezwzględną międzypartyjną wojnę, z ideii praworządności
                  uczyniono argument propagandowy na rzecz zaostrzenia kar, przywrócenia kary
                  śmierci i lustrację wszystkich i wszystkiego. A w realizacji ideału
                  gospodarczego widzi się tylko to, że został opanowany przez byłych agentów i
                  politycznych kacyków.
                  Nic dziwnego, że Michnika wierzącego w słuszność wybranej drogi, w słuszność
                  swoich ideałów, otoczyli wrogowie ze wszystkich stron, a on broniąc się
                  popełniał błędy, szrżował, przesadzał, ale jeśłiby mu to wybaczyć, to okazuje
                  się, że ma rację. Nawet z tymi nieszczęsnymi "ludźmi honoru" - bo jeśli jedni
                  nazywają ich winnymi wszystkich zbrodni i nieszczęśc Polski (chyba nie zdając
                  sobie sprawy z tego, że inni ludzie na ich miejscu mogliby sprawić nam dużą
                  gorszą kaźnię - jak np. Honecker w Niemczech, czy czescy bądź węgierscy
                  zamordyści), to czemóżby on dla kontrastu nie dostrzegł, że te ich działania,
                  które umożliwiły bezkrwawe wyjście z komunizmu zasługują na ten epitet. Dopiero
                  wówczas, gdy sąd udowodni im winę, gdy zostaną skazani, mogą - zdaniem
                  Michnika - zostać odarci z honoru i godności (choć, jak z kolei nauczał prymas
                  Wyszyński, żadnego człowieka, nawet zbrodniarza nie można pozbawić godności).
                  Oczywiście trzeba by to wszystko opisac szerzej, inaczej przedstawić cele i
                  ideały (jest też ich i więcej). Ważne jest jeszcze dla mnie to, że każdy z tych
                  ideałów można próbować w różny sposób wprowadzać w życie. Dobrze, że Michnik
                  ich w życie nie wprowadzał, a tylko pisał. Choć może i szkoda, bo jak się
                  widzi, jak inni wcielają w życie swoje programy, to robi się mdło. Ja
                  szczególnie byłem przywiązany do idei samorządności i nie podobała mi się
                  szybka prywatyzacja i upadłości przedsiębiorstw bez zapewnienia przyszłości
                  ludziom pozbawianym pracji (dla mnie bardzo ważne są w tym względzie zwierzenia
                  Jacka Kuronia).
                  Na pewno Michnik nie był najmoralniejszy. Nie wiem co znaczy "grupa Michnika".
                  • tad9 jeszcze jedno pytanie 19.11.05, 23:48
                    Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie lepszy dla komunistów rozwój sytuacji, niż
                    ten, który miał miejsce po 1989 roku? Chodzi mi o scenariusze realne. Czy
                    komuniści mogli wylądować jeszcze bardziej miękko w III RP?
                    • leszek.sopot Re: jeszcze jedno pytanie 19.11.05, 23:52
                      Tak - gdyby wybrali chiński model transformacji ustrojowej.
                      • patience Re: jeszcze jedno pytanie 19.11.05, 23:58
                        a moze to wlasnie byl chinski model transformacji ustrojowej?
                        • leszek.sopot Re: jeszcze jedno pytanie 20.11.05, 00:08
                          patience napisała:

                          > a moze to wlasnie byl chinski model transformacji ustrojowej?


                          W chińskim modelu opozycji nie było i jest do tej pory zakazana. Za opozyjność
                          idzie się do więziania, przymusowe roboty lub dostaje kulę w tył głowy.
                          Co do polskiego modelu transformacji - ja uważam, że przyjęliśmy najlepsze
                          rozwiązanie, z tym jednak zastrzeżeniem, że z powodu pośpiechu wiele rzeczy
                          zrobiono niestarannnie i popełniono zbyt wiele błędów. Zarazem też trzeba
                          pamiętać, że właściwie transformację rozpoczęto już wcześniej bez udziału
                          opozycji - za czasów rządu Rakowskiego, kiedy to zezwolono na handel dolarami,
                          wydano usyawę o działalności gospodarczej i prawie masowo zaczęto zezwalać na
                          powstawanie spółek już nie tylko z udziałem kapitału zagranicznego ale i
                          krajowych przedsiębiorstw.
                          • patience Re: jeszcze jedno pytanie 20.11.05, 01:25
                            Ano, dobrze trafiasz. Wlasnie dowcip polega na tym, ze transformacja ustrojowa
                            sie zaczela nie w 89 a wczesniej, silami w 100% aparatu komunistycznego. juz w
                            1987 roku Fundusz Walutowy wydal raport z ich misji do Polski, co oznacza, ze
                            bylo po negocjacjach. Mieli 2 lata na ustawienie sie i kupienie troskliwie
                            wybranych liderow opozycji. Dlatego wlasnie wariant chinski, tylko w opakowaniu
                            europejskim. Kulek w leb nie bylo dlatego, ze na nasze szczescie Polska jest w
                            europie nie Azji, i byla frontline Zimnej wojny, czego sie o Chinach powiedziec
                            nie da, dlatego w Polsce nie bylo Tiananmen... Dziadek Reagan nas uratowal.
                            Przez 'kupienie' rozumien niekoniecznie pieniadze, choc elicie okraglostolowej
                            sie ten biznes sowicie oplacil. Poprzez kupienie rozumiem takze kompletne
                            zidiocenie co poniektorych. Zaleznosc sluzbowa od Kiszczaka byla chyba jednak
                            zjawiskiem marginalnym. Szwindel polega wiec na tym, ze to nie byl na zadnym
                            etapie model hiszpanski, mimo, ze tak to owczesna prasa przedstawiala. Dlatego
                            rowniez nie bylo w takim wariancie transformacji miejsca na konstytucje. W
                            chinach rowniez nie ma miejsca... a transformacja hiszpanska zaczela sie wlasnie
                            od zgromadzenia narodowego.
                            • leszek.sopot Re: jeszcze jedno pytanie 20.11.05, 02:43
                              Sama chciałaś aby podac tobie przykład, gdzie komuniści sami sobie założyli
                              kapitalizm a bidota dalej żyje w nędzy. Chyba lepszego przykładu nad Chiny nie
                              ma. Żadnym przykładem nie są przecież Korea czy Kuba. Można się jescze
                              zastanowić nad Rosją, gdzie pełnię władzy ekonomicznej i politycznej mają byli
                              funkcjonariusze KGB i partyjni oligarchowie, a prywatna inicjatywa jest w pełni
                              zależna od wziątek.
                              Fundusz Walutowy badał sytuację ekonomiczną Polski w aspekcie jej zadłużenie, a
                              negocjacje na ten temat trwały od dawien dawna. Może pamiętasz, że to
                              Balcerowicz i Wałęsa wytargowali umożenie części polskich długów?
                              Z bzdurami o kupieniu liderów opozycji dyskutować nie będę. W jaki sposób m.in.
                              kupiono Kaczyńskiego, Borsuka, Mazowieckiego czy Michnika? A przecież nie można
                              także zapominać o postawie Kościoła bez którego po prostu do żadnych rozmów by
                              nie doszło. Dalej napisałaś jakieś puste słowa o elicie okrągłostołowej - ile
                              to osób, które, co się im "sowicie opłaciło"? Jaka zależność służbowa od
                              Kiszczaka? Co ma do polskiej transformacji model hiszpański - tam moja droga
                              był kapitalizm i u nich po prostu zezwolono na system wielopartyjny oraz
                              swobodną działalność związków zawodowych. Jak to nie było miejsca na
                              konstytucję - przecież szybko przystąpiono do opracowania tzw. małej
                              Konstytucji i rozpoczęto prace nad nową. Myślisz, że konstytucję można uzgodnić
                              w kilka miesięcy?
                              • patience Re: jeszcze jedno pytanie 20.11.05, 03:08
                                > swobodną działalność związków zawodowych. Jak to nie było miejsca na
                                > konstytucję - przecież szybko przystąpiono do opracowania tzw. małej
                                > Konstytucji i rozpoczęto prace nad nową. Myślisz, że konstytucję można
                                uzgodnić w kilka miesięcy?

                                Powtarzasz komunaly, leszku i chyba nie bardzo rozumiesz co pisze. O modelu
                                hiszpanskim bynajmniej nie ja mowie, tylko przywoluje owczesna propagande.
                                Wystarczy przejrzec archiwa GW zeby stwierdzic kto sie na Hiszpanie powolywal.
                                Termin 'kupowanie' wyjasnilam w poprzednim poscie wystarczajaco, a komu sie
                                oplacilo sowicie, to juz cala Polska sobie obejrzala w tv, na posiedzeniach
                                komisji sledczych oraz oficjalnie publikowanych zeznaniach majatkowych. Jako
                                dodatkowa lekture polecam raporty Transparency International na temat kronizmu w
                                panstwach postkomunistycznych. Poza tym sie zgadzam, ze lepszego przykladu niz
                                Chiny nie ma. Sama to napisalam. Ostatnie twoje pytanie dotyczy konstytucji.
                                Owszem mozna. Dowodem jest to, ze Polska napisala swoja konstytucje jako
                                przedostatnia, za nami byla tylko Albania. Z czego wynika, ze pozostale panstwa
                                zaczely pozniej, skonczyly wczesniej. Ponadto konstytucji sie nie 'uzgadnia'
                                tylko uchwala za pomoca Zgromadzenia Narodowego. Konstytucja nie polega na
                                porozumieniu elit.

                                Tak przy okazji, owe chinskie porownania, ktore tak - zdaje sie - cie
                                zaskoczyly, nie sa bynajmniej moim pomyslem. Coraz czesciej wlasnie tak sie
                                ocenia transformacje Bloku Wschodniego po 89 roku w nauce zachodniej. Jest to
                                tym bardziej uzasadnione, ze tylko w Polsce istniala liczaca sie opozycja, a i
                                tutaj postkomunisci zapewnili sobie monopol na lewej stronie sceny oraz powazne
                                wplywy na prawicy. I jakby ta opinia zdobywa coraz wieksza popularnosc. Mysle,
                                ze w Polsce stopniowo rowniez sie bedzie przebijac, bo przeplyw informacji
                                miedzy osrodkami akademickimi jest obecnie bardzo intensywny. Przeciez nie
                                odbierze sie mlodym ludziom paszportow, zeby nie mogli wyjechac na stypendia,
                                ani nie odetnie ludzi od internetu.
                      • tad9 Re: jeszcze jedno pytanie 20.11.05, 18:21
                        leszek.sopot napisał:

                        > Tak - gdyby wybrali chiński model transformacji ustrojowej.

                        Uważasz, że w Polsce roku 1989 możliwy był "chiński model transformacji
                        ustrojowej"? Jak miałoby to wyglądać?
                        • leszek.sopot Re: jeszcze jedno pytanie 20.11.05, 18:50
                          tad9 napisał:

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > Tak - gdyby wybrali chiński model transformacji ustrojowej.
                          >
                          > Uważasz, że w Polsce roku 1989 możliwy był "chiński model transformacji
                          > ustrojowej"? Jak miałoby to wyglądać?

                          Jak w Chinach, czyli bez udziału opozycji. Nie byłoby zaproszenia po strajku
                          sierpniowym 1988 roku na rozmowy do Magdalenki, a reformy rozpoczęte przez
                          Rakowskiego nabrałyby rozpędu. Gdybanie czy to by im się udało jest pozbawione
                          sensu.
            • rekontra tragiczna postać? 19.11.05, 21:14
              tad9 napisał:
              > To ja ciebie zniszczę". (Andrzej Horubała, A.M./B.M - czytając Michnika
              dziś).
              >
              > Czy wiesz wszystko o zwyczajach i metodach swojego autorytetu?


              czasmi MIchnik wydaje się być postacią tragiczną. Ale wystarczy takie
              świadectwo by po raz kolejny zauważyć, że kieruje nim skrajny cynizm.
          • rekontra może Michnik się nawróci 19.11.05, 21:10
            leszek.sopot napisał:

            > Moje ideały nie zależą od autorytetu tego czy innego człowieka, ale od
            > ideałów, które ten czy inny człowiek przedstawiał.

            GW od lat kreuje autorytety moralne, a właściwie wskazuje kto jest autorytetm
            moralnym, a czaqsmi pisze kto nim nie jest. U nas występowała inteligencja, na
            zachodzie prawie nikt o niej nie słyszał. Tak samo wkładem polskiej lewicy
            laickiej do postępu jest produkcja autorytetów moralnych.

            > Czy ty mógłbyś np. zrozumieć stosunek
            > Mickiewicza do Puszkina, czyli do człowieka, który sprzedał się carowi i za
            > jego pieniądze pisał ody przeciwko Polsce i Polakom? Dlaczego Mickiewicz mimo
            > to cenił jego twórczośc a nawet i samego Puszkina?

            Kiedyś pochłonąłem jednym tchem "Kto zabił Puszkina" Woroszylskiego, pamiętam
            do dzisiaj zakończenie, ale pomimo to, nie czuję się na siłach, by oceniać ich
            związki. Skoro piszesz o autorze i dziele, to dzzisiaj już nie potrafiłbym
            wrócić do tej lektury. Właśnie ze wzaględu na autora Woroszylsskiego,
            ekspryszcatego, który zdawało się coś zrozumiał. Nawet Herbert traktował go jak
            przyjaciela. Czy mógł przewidzxieć?.
            Można powiedzieć, że jestem biografistą. Tyle innych książek czeka.

            Czytałem
            > Dlatego Puszkin zawsze pozostawał dla niego autorytetem i
            > przyjacielem.

            Puszkin jakiego ja znam (dzięki Woroszylskiemu), był niepokorny i odważny.
            Ale redaktor naczelny Michnik, czy jest niepokorny ? Czy on płynie od piętnastu
            lat pod prąd, czy z postkomuniswtycznym pradem Urbana, Kiszczaka i
            Jaruzelskiego?

            > Tak samo i dla mnie autorytetem pozostanie Michnik. Mogę go nie lubić,
            > przeklinać, ale pozostanie on dla mnie kimś bliskim - nie jako człowiek, ale
            > jako ten, który potrafił wyrazić wiele z idei, które i dla mnie są ważne.

            Jakie są te idee MIchnika, do których jest on przywiązny? Jego idee to
            antyidee. Walka z ksenofobiąpolską, nacjonalizmem. Korzystając z
            wielu "świadectw" osób które go dobrze znały, niektórzy z nich traktowali
            Michnika jak syna, niektórzy jak mistrza, niektórzy jak przyjaciela, niektórzy
            byli nim zauroczeni, niektórzy uwiedzeni mam wyrobione zdanie o Michniku,
            cynicznym graczu. Te osoby w różny sposób wyrażają myśl Herberta, że Michnik to
            człowiek złej woli, manipulator. MOgę zacytować Burka, któy uważał Michnika za
            jedną z najszlachetniejszych osób jakie znał.

            "Między 1966 a 1968 poznałem osobiście Michnika, piliśmy sobie wtedy z ust, on
            czytał wszystko, co ja gdzieś pisałem, ja interesowałem się nim."
            "Powiedziałem wówczas o nim, że jest to jeden z najszlachetniejszych i
            najbardziej rozumnych ludzi w Polsce." (gdy Michnik siedział)

            "Moje rozejście z nim nastąpiło w okolicach roku 90, kiedy spytał mnie w
            jakiejś rzadkiej już między nami rozmowie, bo on odgrywał wtedy znaczną rolę
            polityczną, czego się boję. Odpowiedziałem, że komunizmu, na co on mnie wyśmiał
            mówiąc, że tego nie ma i nigdy nie będzie."
            "Michnik powiedział, że dla niego głównym zagrożeniem jest nacjonalizm,
            ksenofobia, więc wszystkie polskie strachy. Zobaczyłem wtedy, że on się nie
            nauczył wielu rzeczy, nawet lekcji Cywińskiego do końca nie wziął, że była ona
            dla niego na jakimś etapie, owszem, przydatna, ale do lojalności nie
            zobowiązywała." (wspominałeś w innym wątku Rodowody Cywińskiego)

            "Później on publicznie się rzucił na mnie, gdy napisałem w ankiecie dla „Pulsu"
            o Jaruzelskim, wypowiadając się w duchu, (...), że to postać straszna, że o
            żadnej rehabilitacji nie może być mowy i że stan wojenny był zbrodnią. Adam
            Michnik skomentował moja wypowiedź słowami, których ja z kolei nie chcę tu już
            ani przytaczać ani komentować."

            i długi cytat, ale wart tego:

            "Być może tak. Michnik to jest przecież szachista polityczny. Kiedyś miałem go
            za człowieka bardzo ideowego i nie widziałem w nim nic więcej niż ideowość,
            widocznie za słabo go znałem. Ci, którzy go obserwowali bardziej krytycznie
            mieli sporo zastrzeżeń, że jest ambicjonerem, graczem, trudno w nim odróżnić
            to, co jest ideowością i szlachetnością, od tego, co jest chęcią odgrywania
            roli pierwszego amanta historii. W późnych latach 80. postrzegałem go coraz
            bardziej jako „szachistę". Ktoś zauważył, że Adam musi wygrać każdą partię, a
            jak nie wygrywa, to po prostu kopie szachownicę, zwalając ją ze stołu. Tak
            trzeba widzieć jego poczynania za kulisami wydarzeń i działalność w „Gazecie
            Wyborczej" w latach 90. — on nie pozwala polskiej szachownicy stać i partnerom
            grać. Uprawia perfidną dywersję przeszkadzając w ukonstytuowaniu się sceny
            politycznej na normalnych demokratycznych zasadach."

            czyli wracamy do oceny Herberta, który traktował go jak syna, i spotkał się z
            odpłatą, nawet w dzisiejszym numerze GW.

            > Autorytet to nie guru sekty, za którym trzeba powtarzać wyuczone formułki. Ze
            > swoimi autorytetami należy toczyć spór i walkę, tak jak toczył wojnę Jakub z
            > Aniołem - o czym przejmująco śpiewał Jacek Kaczmarski.

            Jakże MIchnik może być autorytetem, skoro zamilkł. Ja nie traktuję tej
            serii "esejów" poważnie. To jest przygotowywanie gruntu.
            Brzozowski się nawrócił, przewartościował cały swój światopogląd, może i
            Michnik się nawróci.

            Brzozowski zaczynał od krytyki endecji, a skończył na obronie. Może Michnik się
            nawróci na tę prawdziwą Polskę, a nie Polskę taką, przy której niektórzy chcą
            majstrować, majstrować przy naszych zaletach narodowych,które nazywają wadami,
            niepoprawnych inżynierów dusz.

            ps. a Rodowody niepokornych, chyba mało dzisiaj kto o nich wiue cokolwiek.
            Zresztą Cywiński też zdaje się odwrócił od Michnika pomysłów.

            ps.2. pisałeś o ideałach Solidarności. Na obecnej scenie politycznej Kaczyńscy
            je reprezentują i o nich pamiętają. Dlatego Solidarność ich poparła, a także
            Borusewicz, i Walentynowicz, i Gwiuazda. Iw łaśnie dlatego Wałęsa jest wrogiem,
            nie tylko ze względu na wachowskocebulowe powiązania. Chciałby mieć monopol.
            • tad9 zjawisko "Michnik" 19.11.05, 21:32
              rekontra napisał:


              > GW od lat kreuje autorytety moralne, a właściwie wskazuje kto jest autorytetm
              > moralnym, a czaqsmi pisze kto nim nie jest. U nas występowała inteligencja,
              >na zachodzie prawie nikt o niej nie słyszał. (...)

              I może w tym kierunku powinna iść cała dyskusja o Michniku? Teksty z "Rz", póki
              co, odnoszą się do samego Michnika, a przecież Michnik jest w tym wszystkim
              bodaj najmniej interesujący. To nie znaczy, że jego postać nie jest ciekawa. Po
              prostu, są kwestie ciekawsze. Ciekawsze - dla mnie przynajmniej - jest np.
              zagadnienie: w jaki sposób mogło zaistnieć zjawisko "Michnik"? Próba
              odpowiedzi, to już byłaby opowieść nie tylko o Michniku, ale o całej formacji,
              której Michnik jest przedstawicielem i współkreatorem zarazem. Więcej. To
              byłaby dyskusja o całej warstwie, którą zwiesz "inteligencją". Takiej dyskusji
              po 1989 roku zabrakło.

              • leszek.sopot Re: zjawisko "Michnik" 19.11.05, 23:48
                tad9 napisał:

                > Więcej. To byłaby dyskusja o całej warstwie, którą zwiesz "inteligencją".
                Takiej dyskusji po 1989 roku zabrakło.


                Jak to zabrakło? W czasie "wojny na górze" i kampanii wyborczej Wałęsy w 1991
                roku powiedziano głośne nie dla inteligencji, która na swoje nieszczęście
                poparła Mazowieckiego (może oprócz kilku wyjątków, które później bardzo
                żałowały, że poparli "głos ludu"). Od tego czasu jakaś "ciemna polityka" stała
                się ważniejsza od głosów rozsądku.
                • tad9 Re: zjawisko "Michnik" 19.11.05, 23:51
                  leszek.sopot napisał:

                  > Jak to zabrakło?

                  Zwyczajnie - zabrakło. Musieliby dyskutować o samych sobie, co nie byłoby
                  przyjemne. Woleli przyjąć pozę Autorytetów pouczających ciemne masy.


                  • leszek.sopot Re: zjawisko "Michnik" 19.11.05, 23:54
                    To ciemne masy miały dyskutować o inteligencji? Chyba nie lubią ani dyskutować
                    ani myśleć i dlatego popierały Tymińskiego i Wałęsę.
              • rekontra wytarte ścieżki 21.11.05, 09:34
                tad9 napisał:

                > I może w tym kierunku powinna iść cała dyskusja o Michniku? Teksty z "Rz",
                póki
                > co, odnoszą się do samego Michnika, a przecież Michnik jest w tym wszystkim
                > bodaj najmniej interesujący. To nie znaczy, że jego postać nie jest ciekawa.
                > Po prostu, są kwestie ciekawsze.

                Michnik jest postacią sztandarową, to on mówił "odpie ... się od generała", on
                naznaczył honorem Kiszczaka, on był świadkiem w sądzie w sprawie zbrodni w
                koppalni Wuejek, on został mianowany przez Wałęsę redaktorem gazety Wyborczej,
                on obok Geremka jest "najbardziej znany" na zachodzie.


                > Ciekawsze - dla mnie przynajmniej - jest np.
                > zagadnienie: w jaki sposób mogło zaistnieć zjawisko "Michnik"? Próba
                > odpowiedzi, to już byłaby opowieść nie tylko o Michniku, ale o całej
                > formacji, której Michnik jest przedstawicielem i współkreatorem zarazem.
                > Więcej. To byłaby dyskusja o całej warstwie, którą zwiesz "inteligencją".
                > Takiej dyskusji po 1989 roku zabrakło.

                Nie tak dawno przeczytałem "Demokrację peryferii" Krasnodębskiego, oraz
                Śpiewaka "Pamięć po komunizmie". Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Śpiewak,
                przecież on jest z tej "formacji inteligenckiej", tak samo czasmi "dobrze mówi"
                Krzemiński - obecnie PO, czasmi idzie w poprzek wytartych ścieżek.
                Można w tych pracach znaleźć częściowe odpowiedzi.
                Dlaczego nie ma dyskusji? Wiem, że zadajesz retoryczne pytanie.
                Gdyż jest monopol jednomytślenia, w dramatyczny sposób ujawnił soę brak
                równowago pomiędzy środowiskami w czasie wyborów. Tak jak lewica laicka
                zdominowała opozycję (z KORu usunięto lub zmarginalizowano Ziembińskiego,
                Macierewicza, Naimskiego, i wielu innych ) tak samo się stało po 1989 roku.
                Stąd między innymi plany systemu jednopartyjnego Michnika, na bazie komitetów
                obywatelskich, stąd w dalekiej analogii dzisiaj ponownie ujawnione fakty o
                inwigilacja prawicy i instrukcji 0015.

                Zawęził bym pojęcie "inteligencji" do inteligencji salonowej, warszawki i
                krakówka. Czyli po prostu szeroko rozumianego środowiska Unii Demokratycznej.
                Mówisz Michnik, a w domyśle UD, myślisz UD, a w domysle Michnik.
                To bez wątpienia guru tego środowiska, obok Geremka, dla tych bardziej
                wysmakowanych.
                • patience Re: wytarte ścieżki 21.11.05, 15:59
                  Inwigilowana byla rowniez lewica solidarnosciowa. Nie zapominajmy, ze kiedys SLD
                  niemialo monopolu na lewice. Jednym z ostatnich przedstawicieli solidarnosciowej
                  lewicy jest np. Andrzej Gwiazda.
            • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 19.11.05, 23:44
              Na Zachodzie nie ma inteligencji?
              GW kreowała autorytety, czy po prostu drukowała głosy osób, których głos był
              bardzo ważny dla społeczeństwa? Jaki autorytet został przez GW wykreowany?
              Co do książek. Ja w stanie wojennym pochłonąłem jednym tchem wydaną oficjalnie
              książkę Władysława Terleckiego "Twarze 1863" - szególne umieszczony w
              niej "Spisek" oraz "Dwie głowy ptaka". Jest to książka o wierności i zdradzie.
              Zafascynowała mnie głównie ze względu na odtworzenie psychicznych postaw i
              myśli głównych bohaterów. Chyba od czasu tej książki bardziej zastanawiać mnie
              zaczęło psychiczne podłoże decyzji podejmowanych przez ludzi i ich uwarunkowań
              od wielu bardzo różnych okoliczności. Jeśli znalazłbyś czas na jakąś lekturę to
              gorąco tę książkę polecam.
              Jego stosunek do Kiszczaka, Cimoszewicza czy Jaruzelskiego wynika, moim
              zdaniem, wprost z wcześnie przyjętych ideałów. Napisałem o tym w innym poście:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=32215196&a=32233186
              Wiele osób za przyczyną swojego pstępowania Michnik zranił. Także i ja w
              jakiejś małej części mogę się czuć przez niego skrzywdzony. Niesprawiedliwie
              często postępował z ludźmi. Nie wiem czy słusznie, ale jestem przekonany, że
              nie wynika to z jego małości, ale z powodu wyznawanych ideałów, które są
              nadrzędne na "przyziemnymi" i pojedynczymi problemami jakiegoś człowieka - tym
              bardziej wtedy, gdy stawał na drodze realizacji ideału sprawiedliwości,
              praworządności, społeczeństwa obywatelskiego itp. Z tym, że niestety
              najczęściej w realnym życiu nie zawsze potrafił dobrze ocenić to, czy ktoś
              rzeczywiście działa na szkodę tych ideałów a i reakcja Adama była często
              nieadekwatna do stopnia "winy".
              A czy dla Polski nie jest zła ksenofobia i nacjonalizm? Czy to, co byłó na
              początku lat 90. postrzegane jeszcze jako folklor i dziwactwo, dziś się nie
              rozrosło do sporych rozmiarów? Michnik uważał, ja też - i wcale nie pod wpływem
              Michnika, że trzeba ostro się temu przeciwstawiać a nie chować głowę w piasek.
              Przecież te środowiska rozsiewają zło, nietolerancję - a te uczucia są jak
              łatwo rozprzestrzeniający się wirus. Trudno tę zarazę będzie wyleczyć.
              Co do "nawrócenia" Michnika. Miałem taką nadzieję (i mam nadal) po pogrzebie
              Kuronia i przemówieniu Modzelewskiego, co Michnik bardzo przeżył. Na pewno
              jednak pod słowem "nawrócenie" podkładamy inne znaczenie.
              PiS choć jest najbliżej to jest jednak daleko od ideałów Solidarności - tak ja
              je rozumiem. Ideały "Solidarności" były dużo bardziej związane z poszanowaniem
              godności wszystkich ludzi - także wrogów i przestępców. Te ideały mówiły o
              społeczeństwie obywatelskim a nie partyjnym. To temat na inny wątek.
              • patience Re: może Michnik się nawróci 19.11.05, 23:55
                wiernosc idealom? hm... Pawka Korczagin.

                terra.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?291196
                • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 00:13
                  Co z tym Pawką? Jakby nie było to był chłopak, który nie dla paru groszy ale
                  dla ideałów zrobił to co zrobił bo wierzył, że to było słuszne. Dał się zwieść
                  bolszewickiej propagandzie bazującej na płytkich populistycznych hasłach, które
                  w mało wykształcone umysły wsiąkały jak w gąbkę.
                  • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 00:50
                    A zgadnij, dlaczego system totalitarny musial pawke korczagina stworzyc? Dla
                    ulatwienia dodam, ze dla Hitlera ponoc idealy tez byly najwazniejsze... tak
                    przynajmniej mzna sadzic po wytycznych w sprawie wychowania dzieci i mlodziezy w
                    hitlerjugend. to bylo prawdziwie ideowe wychowanie.

                    Raz juz zadalam to pytanie, ale moze powtorze: czy dysydent znaczy automatycznie
                    demokrata?
                    ;))
                    • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 02:52
                      Czy ja gdzieś napisałem, że desydent zawsze jest demokratą??? Desydent może być
                      też anarchistą i monarchistą, wszystko zależy jakie ma przekonania i jakie
                      wyznaje poglądy - czy ja musze pisać takie oczywistości?
                      Każdy wariat może mieć swoje ideały. Warto je znać, aby wiedzieć z kim ma się
                      do czynienia. Z twojego postu natomiast można zrozumieć, że dla ciebie każdy
                      człowiek mający jakieś ideały jest podejrzany bo może z niego wyrosnąc Hitler.
                      Coś czuję, że jesteś przesiąknięta bezideowością i bezwyrazistością. Ja szarych
                      bloków i ludzi bez wyrazu nie cenię. Aż strach się z czymś wychylac, bo jeszcze
                      ktoś pomyśli, że się wierzy w ideały, a szczególnie gdy się wyzna, że te ideały
                      to np. tolerancja, równość, demokracja i miłość.
                      • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 03:21
                        Leszku, uch. Znowu Pawka Korczagin sie klania. Zadne idealy nie usprawiedliwiaja
                        czynow. Czyny mozna uzasadniac wylacznie czynami. Innymi slowy, tworcy rezimu
                        Pol Pota byli wielce ideowi, i z powodu tych idei zostali ludobojcami. To jest
                        lekcja, ktorej nie odrobil miedzy innymi Adam Michnik, dwukrotnie podal w
                        bibliografii "Korzenie totalitaryzmu" Arendt, ale albo tej ksiazki nie czytal,
                        albo zupelnie nie zrozumial. Pawka KOrczagin zawiera sie miedzy innymi w tym, co
                        napisales:

                        "Nie wiem czy słusznie, ale jestem przekonany, że
                        nie wynika to z jego małości, ale z powodu wyznawanych ideałów, które są
                        nadrzędne na "przyziemnymi" i pojedynczymi problemami jakiegoś człowieka - tym
                        bardziej wtedy, gdy stawał na drodze realizacji ideału sprawiedliwości,
                        praworządności, społeczeństwa obywatelskiego itp. Z tym, że niestety
                        najczęściej w realnym życiu nie zawsze potrafił dobrze ocenić to, czy ktoś
                        rzeczywiście działa na szkodę tych ideałów a i reakcja Adama była często
                        nieadekwatna do stopnia "winy".

                        Przeciwstawiles "malosci" "ideowosc". To jest bledna alternatywa. Demokracja nie
                        jest ideowa, to tylko technika rzadzenia. Ideal sprawiedliwosci, praworzadosci
                        etc,. istnieje tylko w mysleniu totalitarnym. "Dzialanie na szkode idealow"
                        rowniez. Demokracje z zalozenia nie sa idealne, a myslenie demokratyczne bazuje
                        na przeswiadczeniu, ze MUSI istniec wiele idei, takze na temat demokracji. Nie
                        ma wiec 'winnych' ktorych Michnik moglby karac, jak piszesz, czasem
                        nieadekwatnie do stopnia winy. Demokracja nie polega na maszerowaniu pod
                        sztandarem jakiegos idealu - na tym polega jej przeciwienstwo. To jest syndrom
                        Pawki Korczagina, ktory przezyl, jak widac, PRL.
                        • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 04:07
                          Powinienem już nic nie pisac tylko spac, ale kilka słów w półprzytomnym widzie
                          jeszcza napiszę. "Czyny można usprawiedliwiać wyłącznie czynami" - napisałaś,
                          że masło jest maślane. Nie czynami ale chyba skutkami? W prawie karnym
                          dodatkowo dany czyn może być różnie traktowany niezależnie od skutku ze względu
                          nna afekt, niepoczytalność czy np. wyższą konieczność. Podajesz przykład Pol
                          Pota, to ja może podam przykład twórców amerykańskiej demokracji, których chyba
                          nie obwinisz za to, że byli ludźmi ideowymi. Tak samo z trudem chyba przyjdzie
                          tobie oskarżać polskich podchorążych, że z powodu swych ideałów rozpoczęli 29
                          listopada powstanie?
                          Ja bez swoich ideałów nie mógłbym żyć. Cóż warte byłoby życie, gdybym tylko
                          miał przejmować się życiem przyziemnym i codziennym. Do luftu z nim i lepiej
                          byłoby palnąc sobie w skroń. Wegetować, robić pieniądze, główkować jak się
                          wspiąc na wyższy szczebel kariery - takie życie miałbym wybrać? Nigdy. Mylisz
                          ideje ze sposobami sprawowania władzy. Nie byłoby dzisiejszej europejskiej
                          cywilizacji bez ideii równości obywatelskiej, wolności i braterstwa. Musieli
                          być ludzie, którzy te ideały nieśli w sobie i je propagowali.
                          Czyżbyś myślała, że ideii demokracji nie było, że to tak samo z siebie się
                          zrobiło bo to najlepszy z możliwych sposobów współżycia społecznego? Myślisz,
                          że ideał państwa demokratycznego nie jest zagrożony i że nie trzeba go bronić?
                          Tych co chcą bronić oskarżyłabyś o zbrodnię bo nie chą aby rozpleniały się
                          jakieś zamordystyczne tendencje, które często przyoblekają się w ładnie
                          brzmiące hasełka propagandowe? Demokracji trzeba bronić i o nią walczyć.
                          Napisałem o tym, że Michnik czasem (na pewno zbyt często) szarżował i
                          przesadzał, czym wyrządził krzywdę ludziom. To moje zdanie jednak nie uprawnia
                          by się na nie powołowyć przy porównywaniu Michnika do Hitlera czy Pol Pota.
                          Znaj umiar droga pani.
                          Pewnie, że wyrzej będę stawiał tych ludzi, którzy żyją ideałami równości i
                          tolerancji od tych, którzy albo są nijacy, albo też wszystko chcą
                          podporządkować sobie a w ten sposób zaprzeczyć demokracji. Demokracja nie jest
                          bowiem dzikim anarchizmem (jest też etyczny anarchizm Kropotkina - bardzo mi
                          bliski), gdzie wszystko jest dozwolone. Trzeba tych, którzy zagrażają
                          demokratycznym procedurom powstrzymywać, trzeba wskazywać im jakie mogą być
                          konsekwencje ich postepowania. Są "winni", których nawet trzeba karać - to ci,
                          którzy głoszą, że dla pewnych ludzi czy grup społecznych nie ma równości, że
                          nie ma dla nich miejsca w demokratycznym społeczeństwie. Powinno się karać
                          tych, którzy szerzą nietolerancję, nienawiść, rozpowiadają kłamstwa i
                          pomówienia. Demokracji, w której najistoniejkszymi elementami są etyka i
                          moralność ciągle się nie doczekaliśmy, gdyż na ludziach ciąży cały czas piętno
                          PRL, czyli czasów, kiedy poprzez cwaniactwo i konformizm usiłowano sobie radzić
                          z nieprzyjaznym dla normalnego życia systemem.
                          Demokracja jak najbardziej polega na maszerowaniu pod ideałami. Sięgnij sobie
                          choćby do amerykańskiej konstytucji - jeśli polska ci się nie podoba. Za te
                          ideały walczyli Kościuszko i Pułaski, a także polskie legiony i tysiące,
                          tysiące ludzi.
                          • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 05:02
                            Chyba sie nie rozumiemy... Niepodleglosc nie jest idealem tylko zdolnoscia
                            calkiem praktyczna, do decydowania o wlasnym losie. Ludzie w powstaniach nie
                            walczyli o powszechna szczesliwosc czy jakikolwiek ideal tylko o to, zeby
                            sformowac rzad jaki im odpowiada. Bynajmniej nie byli utopistami, wystarczy
                            troche poczytac materialy zrodlowe, by sie przekonac, ze bylo wrecz
                            przeciwnie... Walki o przyszla wladze zaczynali tak wczesnie, ze byla to jedna z
                            przyczyn klesk powstanczych. Nie potrafili rowno maszerowac pod sztandarem mimo
                            zagrozenia militarnego... ale wracajac do totalitaryzmu:

                            "Thomas Körner przez 25 lat pracował nad dziewięcioczęściową powieścią o tym, co
                            stanowi sedno komunizmu - pisał o utopii. I udało mu się uchwycić istotę tego
                            zła: to nie praktyka, o której "krytycznie lojalni" autorzy pisali, że była
                            głupia i brutalna, jest tym złem. Zło tkwi w idei, w utopii właśnie." Zlo nie
                            tkwilo w bledach i wypaczeniach komunizmu, tylko w komunizmie. W totalitarnym
                            Ideale. Polecam ten tekst z Rzeczpospolitej, jest dosyc wstrzasajacy, zreszta, z
                            roznych wzgledow. I kolejny cytat, napisany jak na zamowienie: "W zatwierdzonym
                            przez Mielkego "Słowniku pracy polityczno-operacyjnej" znalazła się taka m.in.
                            wskazówka: "Nienawiść jest zasadniczym składnikiem czekistowskich uczuć i
                            podstawą namiętnej i nieubłaganej walki z wrogiem. Nienawiść musi być obecna i
                            świadomie wzmacniana jako siła napędowa zadań operacyjnych".

                            To jest wlasnie sila napedowa Pawki Korczagina, ktora powoduje, że denuncjuje
                            ojca i odcina sie od matki - w imie maszerowania pod sztandarem Idealu. Nie
                            nalezy lekko traktowac tej postaci, bo uksztaltowala sposob myslenia wielu ludzi
                            w calym Bloku Wschodnim, w tym zapewne wplynela jakos na sposob myslenia mlodego
                            Adama Michnika (czerwone harcerstwo). Ideal musi byc CZYSTY I NIENARUSZONY.
                            Stale mu zagraza BRUD (w wydaniu Michnika - rynsztok). No i w imie IDEALU sie
                            walczy z BRUDNYM WROGIEM. Taki tez jest "Ja sztandar" z jego wymaganiem, by za
                            nim maszerowano, jako personiikacja Historii... A jesli nie, to kara, "byc moze
                            czasem przesadna..." Prof. Swiderski zauwazyl ze WROG Michnika nie ma twarzy. A
                            skoro nie ma, to kazdego mozna podpasowac. To tez zreszta charakterystyczna
                            cecha myslenia totalitarnego, WROG musi byc BRUDNY i musi byc kategoria
                            zbiorowa. Albo inaczej, na indywidualizacje w mysleniu totalitarnym nie ma miejsca.

                            Doswiadczenia i kryteria demokracji, a nawet systemow autorytarnych, nijak sie
                            maja do doswiadczen totalitaryzmu. Polska wychodzi z totalitaryzmu... nie tylko
                            na poziomie ekonomii. Niepodleglosc i wolnosc posiadaja nie tylko grupy ludzi,
                            przede wszystkim wolnosc jest stanem indywidualnym czlowieka. Dlatego stanowczo
                            odmawiam maszerowania za jakimkolwiek upersonifikowanym sztandarem. Chadzam
                            sobie to tu, to owdzie, jak mi sie podoba. Czego i Tobie, i wszystkim zycze:))

                            www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_051119/plus_minus_a_4.html
                            • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 11:23
                              Co ty z tym komunizmem. Naprawdę nie możesz zrozumieć, że jest coś takiego jak
                              idały demokracji i praw człowieka? Bez tych ideałów nie byłoby naszej
                              współczesnej cywilizacji. Demokracja to nie jest bezideowość. Jeśli tego nie
                              rozumiesz, to ja nie zamierzam tego dalej tłumaczyć. Sięgnij po prostu do
                              książek. Może zacznij od Platona, który nie akceptował tezy o względności cnót,
                              a jego gwałtowne odrzucenie relatywizmu było krytyką poglądów sofistów.
                              Twierdził, że cnót nie można nabyć poprzez doświadczenie. Cnoty są ideami -
                              absolutami, które da się poznawać jedynie rozumowo i które istnieją niezależnie
                              od nas. Poszczególne, czyste idee Platon nazywał w niektórych swoich dziełach
                              formami; do form należały dobro, sprawiedliwość, piękno i równość. Twierdził,
                              że formy są niewidoczne i niezmienne; są wiecznymi bytami istniejącymi w
                              wyższej sferze, poza empirycznie doświadczanym światem ludzi. Jedynie formy są,
                              według Platona, realne; wszystko, co ludzie poznają swoimi zmysłami, jest
                              ledwie cieniem tej rzeczywistości. A ponieważ "prawda o istniejących rzeczach
                              zawsze tkwi w naszej duszy, nasza dusza winna być nieśmiertelna".4) Kiedy dusza
                              łączy się z kolejnym ciałem, przynosi ze sobą wiedzę o formach. Dusza zatem do
                              argumentowania i dowodzenia wykorzystuje rozum, a nie empiryczne obserwacje, i
                              przypomina sobie wiedzę, którą już wcześniej posiadała.
                              Ksiądz Tischner z kolei odpowiadając kiedyś na pytanie czy mamy w Polsce
                              demokrację odpowiedział we właściwym sobie stylu: "To jest takie pytanie, jak
                              to, czy żona ma męża? W pewnym sensie ma. Jeśli jest zapisane w parafii i w
                              urzędzie to ma. Ale żona wie, że chłop to jest stworzenie nieobliczalne. W
                              związku z tym trzeba go stale udoskonalać. Z demokracją jest podobnie. My mamy
                              demokrację, tylko musimy ją udoskonalać. Starożytni Grecy nie nazywali siebie
                              demokracją. Tak nazywali demokrację ateńską jej przeciwnicy, mówiąc, że w niej
                              rządzi lud czyli rządzi ten, kto jest najgłupszy. W ten sposób pojmowane słowo
                              demokracja służyło za obelgę. Sami Grecy nazywali siebie nomokracją, czyli
                              rządami prawa. Ten wymiar - demokracja jako nomokracja - jest bardzo ważny.
                              Prawem manipuluje się mniej. Ustrój ten ma swoje wady i zalety. Wadą jest fakt,
                              że sam siebie może zniszczyć. Każdy inny ustrój trzeba niszczyć z zewnątrz.
                              Zaletą zaś jest to, że jest otwarty na udoskonalenia.

                              Co do "zdolności decydowania o własnym losie" - to jest ideał wolności. Swoją
                              drogą, gdzie ja napisałem, że polscy powstańcy byli utopistami? Tak twierdzili
                              ich najzagorzalsi krytycy, którzy mrzonkami nazywali ich walkę o wolność i
                              niepodległość.
                              Napisałaś, że podhorążownie nie potrafili równo maszerować pod sztandarem...
                              Czy ty wiesz, co piszesz, czy piszesz co ci ślina na język przyniesie?
                              • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 14:44
                                Platon? hm... "Spoleczenstwo Otwarte i jego wrogowie" Karl Popper. Tenze wiazal
                                demokracje raczej z Arystotelesem, a korzeniu totalitaryzmu szukal wlasnie w
                                Platonie. Arendt zreszta tez, i jeszcze paru filozofow. W zasadzie nie znam
                                przypadku odwrotnego. Oni pewnie tez nie zrozumieli? Daj spokoj, leszek, ni
                                pisalam tego wszystkiego by cie gnebic w jakikolwiek sposob, tylko by
                                przedstawic punkt widzenia, ze z tym sztandarem i maszerowaniem to jednak
                                bardziej skomplikowane. W rzeczy samej, chyba najlepiej bedzie, jak w tym
                                miejscu przerwiemy.
                                • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 15:29
                                  Ech, przytoczyłem Platona abyś mogła zrozumieć czym są idee, a nie czym jest
                                  demokracja. Niestety chyba nie zauważyłaś co się czym je.
                                  Pewnie, że dam sobie spokój, gdyż nie rozumiesz o czym piszę i dochodzisz do
                                  absurdalnych wniosków zasłaniając się jeszcze nie wiadomo po co Arystotelesem,
                                  Popperem i Arendt. Ich myśli pewnie zresztą też nie rozumiesz.
                                  • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 15:44
                                    leszku, okiej. Nie rozumiem. Na zakonczenie mam jednakowoz porade, ze jesli
                                    rozmawiasz z dyskutantem traktujacym ciebie z szacunkiem, lepiej byloby, gdybys
                                    sobie nie folgowal z przezwiskami. Nie ukrywam, ze twoja wymiane zdan ponizej z
                                    kolega uwazam za raczej malo kulturalna oraz niewiele wnoszaca. Polecane przeze
                                    mnie lektury naleza do tak zwanego kanonu studenckiego. Sa napisane przystepnie.
                                    Szczegolnie Poppera polecam, napisal grube tomiszcze o tym, czym sie rozni idea
                                    od idealu, Arystoteles od Platona, a demokracja od totalitaryzmu. Byc moze wtedy
                                    przejrzysz co napisales jeszcze raz i sam powyciagasz sobie wnioski. Ja sie
                                    poddaje;)
                                    • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 15:53
                                      Patience, sama mnie zaczepiłaś w niezrozumiały dla mnie sposób przez
                                      przytoczenie nazwiska Pawki Korczagina. Cóż, ja mógłbym przytoczyć na to np.
                                      przykład Koziołka Matołka. To nie ja do ciebie przyszedłem, ale ty z jakimś
                                      mało trafionym przykładem, że niby co, Michnik to bolszeik? Jak z czymś takim
                                      dyskutować. Później brnęłaś w jakieś dywagacje na temat tego, że ideały są
                                      groźne bo to Hitler, Pol Pot..., a ci co o demokrację walczą są tak samo źli
                                      jak jacyś nawiedzieni zamordyści. Może ty potrafisz żyć bez idei, ja nie.
                                      Kanon tzw. lektur studenckich dawno mam za sobą.
                                      • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 16:37
                                        > Kanon tzw. lektur studenckich dawno mam za sobą.
                                        Bujasz;)
                                        • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 17:18
                                          patience napisała:

                                          > > Kanon tzw. lektur studenckich dawno mam za sobą.
                                          > Bujasz;)

                                          Byłoby mi miło, gdybym bujał:)
                                          Moje zdjęcie z bieszczadzkiej połoniny w wizytówce jest na prawdę sprzed wielu
                                          lat. Bywalcy starej ciemnicy na forum kraj jeśli czytali tam moje posty, to
                                          mogą wiedzieć kiedy tam byłem bo im opisałem obiad w jakiejś jadłodalni w
                                          Cisnej, gdzie podano nam gotowane ziemniaki i przegotowaną wodę na spóźniony
                                          obiad.
                                          • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 17:35
                                            okiej, wierze. W takim razie byc moze uda sie kiedys porozmawiac spokojniej na
                                            temat wychodzenia z PRL. Nie chce mi sie sprawdzac kto to napisal, ze do tej
                                            pory nie bylo wlasciwie dyskusji nad zjawiskiem inteligencja a wychodzenie z
                                            PRL. Zgadzam sie, ze to by byla bardzo interesujaca dyskusja, miedzy innymi
                                            dlatego, ze dawna opozycja wcale nie byla immunizowana na PRLowski sposob
                                            myslenia, niekiedy nawet prezentowala dosyc zwierciadlane podejscie. Np. na
                                            Aquanecie mielismy jakis czas temu bardzo interesujaca dyskusje na temat
                                            Czlowiek z Zelaza jako alter ego Pawki Korczagina. Ktos napisal, ze
                                            transformacja ekonomiczna to najlatwiejsze, co bylo do zrobienia. Ktos inny, ze
                                            wolnosc przychodzi od srodka...
                                    • zalogowany.franek Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 16:11
                                      Żałosne, jak przeinaczyć można sens wielkich książek. Zostałem wywołany do
                                      tablicy, ale w żaden sposób nie potrafię tego bełkotu skomentować. Koziołka
                                      Matołka Leszek wymienił chyba nieprzypadkowo. Może rzeczywiście jego poczytaj,
                                      jeśli z Poppera i Arendt jesteś w stanie zrozumieć tyle, ile tutaj
                                      zaprezentowałaś.
                                      • patience Re: O RANY 20.11.05, 17:02
                                        Ponizej cos prostszego niz ksiazka. Cytaty z sieci.

                                        W systemach totalitarnych władze wymagają od jednostki nie tylko
                                        podporządkowania się, ale również zaakceptowania ideologii i publicznego
                                        manifestowania tej akceptacji. Władzę zaś sprawują "nieomylne" jednostki
                                        (Hitler, Stalin), które poddane są kultowi. Błędnie twierdzi się, że jednym z
                                        teoretyków państwa totalitarnego był Platon, którego głównym celem było
                                        poszukiwanie państwa idealnego.
                                        pl.wikipedia.org/wiki/Totalitaryzm
                                        W systemach totalitarnych władze wymagają od jednostki nie tylko
                                        podporządkowania się, ale również zaakceptowania ideologii i publicznego
                                        manifestowania tej akceptacji. Władzę zaś sprawują "nieomylne" jednostki
                                        (Hitler, Stalin), które poddane są kultowi. Błędnie twierdzi się, że jednym z
                                        teoretyków państwa totalitarnego był Platon, którego głównym celem było
                                        poszukiwanie państwa idealnego.
                                        Czasem za totalitarne uznaje się również ugrupowania religijne, w których jest
                                        wymagane całkowite podporządkowanie się wiernych nakazom przywódców.
                                        www.wyborczy.pl/index.php?akcja=slownik&slowo=Totalitaryzm+(%B3ac.+totus+ca%B3y)
                                        Leszek zaczal od zdefiniowania IDEALU i dywagowal potem na temat rozmaitych
                                        'bledow i wypaczen we wprowadzaniu owego idealu w zycie. Pozniej wyjasnil
                                        dodatkowo, ze terminy ideal oraz idea traktuje wymiennie, a definicje czerpie z
                                        Platona.

                                        Oto jeden z cytatow z Leszka:

                                        "Nie wiem czy słusznie, ale jestem przekonany, że
                                        nie wynika to z jego małości, ale z powodu wyznawanych ideałów, które są
                                        nadrzędne na "przyziemnymi" i pojedynczymi problemami jakiegoś człowieka - tym
                                        bardziej wtedy, gdy stawał na drodze realizacji ideału sprawiedliwości,
                                        praworządności, społeczeństwa obywatelskiego itp. Z tym, że niestety
                                        najczęściej w realnym życiu nie zawsze potrafił dobrze ocenić to, czy ktoś
                                        rzeczywiście działa na szkodę tych ideałów a i reakcja Adama była często
                                        nieadekwatna do stopnia "winy".

                                        Z tego cytatu wynika jasno, ze leszek uwaza, ze istnieje wzorzec idealny,
                                        personifikowany w osobie Michnika, i ze Michnik popelnil jedynie 'bledy i
                                        wypaczenia', bijac zbyt mocno 'winnych', tj. nie zgadzajacych sie z
                                        zdefiniowanym przez nigo idealem. Przyklady z panstwami totalitarnymi pojawily
                                        sie dlatego, ze we wszystkich krysysach w tych panstwach oficjalna linia partii
                                        byla taka, ze komunizm jest w porzadku, tylko ekipa rzadzaca popelnila bledy i
                                        wypaczenia. Zwykle zreszta te bledy i wypaczenia polegaly wlasnie na 'nadmiernym
                                        karaniu'. Patrz, referat Chruszczowa lub tez ocena Grudnia 7o po upadku Gomulki.
                                        Leszek zademonstrowal identyczny sposob rozumiowania, tylko w odniesieniu do
                                        osoby Michnika. Idealy jedynie sluszne, tylko trochge bledow i wyp[aczen po
                                        droddze... Nawet o maszerowaniu napisal;))

                                        c.b.d.o.

                                        szanowanko, panowie intelektualisci:)
                                        • leszek.sopot Re: O RANY 20.11.05, 17:36
                                          Brniesz dalej? Według ciebie nie ma demokratycznych ideałów?
                                          Po co te cytaty o totalitaryzmie, przecież to oczywistości. Tylko tobie sie w
                                          jakiś niewiadomy sposób może wydawać, że dla mnie jakimś spersonifikowanym
                                          wzorcem idei jest Michnik. Dawno z taką bzdurą nie miałem do czynienia. Co post
                                          to kolejne głupstwo.
                                          Bez poszukiwania państwa idealnego, bez myślenia o utopii, bardzo trudny byłby
                                          postęp cywilizacji. Na prawdę, moja droga, potrzebni są w świecie kolumbowie.
                                          • patience Re: O RANY 20.11.05, 17:49
                                            idee istnieja, idealy z natury rzeczy sa niedemokratyczne, inaczej by nie byly
                                            idealami. Roznica jest taka, ze czlowiek realizujacy swoje idee ma swiadomosc,
                                            ze ktos inny moze posiadac inne, w zwiazku z czym efekt koncowy jest wynikiem
                                            pewnego consensusu. Ideal to wzorzec, cos w rodzaju wzorca metrycznego. W
                                            spoleczenstwie budowanym na 'wzorzec' nieuchronnie pojawia sie problem
                                            'odchylen' 'piatej kolumny' 'sabotazystow' etc. I kar, rzecz jasna, kar za
                                            odchylenia. W nawiazaniu do kwestii inteligencja a PRL dodalabym jeszcze, ze
                                            jest wysoce interesujaca kwestia jezyka. Inaczej pisywala polska inteligencja (a
                                            tym samym, inaczej myslala) o ideach i idealach w PRL, a inaczej mysleli i
                                            pisali ich owczesni odpowiednicy w Europie Zachodniej. Zaryzykowalabym opinie,
                                            ze miedzy tymi sposobami myslenia jest przepasc, i ze ksiazki produkowane
                                            obecnie zblizaja sie do tego, co o Platonie myslal Popper, a nie do tego, co o
                                            Platonie myslal Marks. Czasem ludziom jest trudno przeskoczyc ...
                                            • leszek.sopot Re: O RANY 20.11.05, 18:45
                                              patience napisała:

                                              > idee istnieja, idealy z natury rzeczy sa niedemokratyczne, inaczej by nie byly
                                              > idealami. Roznica jest taka, ze czlowiek realizujacy swoje idee ma swiadomosc,
                                              > ze ktos inny moze posiadac inne, w zwiazku z czym efekt koncowy jest wynikiem
                                              > pewnego consensusu. Ideal to wzorzec, cos w rodzaju wzorca metrycznego. W
                                              > spoleczenstwie budowanym na 'wzorzec' nieuchronnie pojawia sie problem
                                              > 'odchylen' 'piatej kolumny' 'sabotazystow' etc. I kar, rzecz jasna, kar za
                                              > odchylenia. W nawiazaniu do kwestii inteligencja a PRL dodalabym jeszcze, ze
                                              > jest wysoce interesujaca kwestia jezyka. Inaczej pisywala polska inteligencja
                                              (a tym samym, inaczej myslala) o ideach i idealach w PRL, a inaczej mysleli i
                                              > pisali ich owczesni odpowiednicy w Europie Zachodniej. Zaryzykowalabym opinie,
                                              > ze miedzy tymi sposobami myslenia jest przepasc, i ze ksiazki produkowane
                                              > obecnie zblizaja sie do tego, co o Platonie myslal Popper, a nie do tego, co o
                                              > Platonie myslal Marks. Czasem ludziom jest trudno przeskoczyc ...
                                              >

                                              Nie wiem co pisywał Marks - ta zachodnia myśl jest mi niestety obca. Wolałem
                                              czytać polskich autorów - np. Prusa i Sienkiewicza. Każdy człowiek marzy o
                                              ideale, niestety prawie wszyscy godzą się na bylejakość. Etyka i moralność
                                              opisywana przez filozofów to także postulat dążenia do idealnego zachowania, a
                                              za jej nieprzestrzeganie powinna spaść na ludzi kara - choćby w postaci
                                              niechęci znajomych. Problem odchyleń i piątej kolumny jest właściwy jakiemuś
                                              państwu totalitarnemu - masz najwyraźniej jakiś z tym totalitaryzmem
                                              nieusuwalny problem i być może wydaje się tobie, że ci, którzy z totalitaryzmem
                                              walczyli zastąpili go nowym, totalitaryzmem - czy o udowodnienie tej bzdury
                                              tobie chodzi?
                                              Problem języka? Najbardziej uderzająca różnica między Zachodnimi a polskimi
                                              pracami naukowymi jest właśnie język - na zachodzie inteligencja potrafi pisac
                                              o najbardziej skomplikowanych sprawach w sposób jasny i logiczny. Polacy
                                              posługują się za to specyficznym pseudonaukowym językiem mającym udowodnić, że
                                              posługujący się nim zasługuje na miano inteligenta.
                                              Zgaduję jednak, że ty znowu nieumiejętnie posłużyłaś się tym razem
                                              określeniem "problem języka", bo chyba chodzi tobie o spoób interpretacji i
                                              poglądy. To jednak co innego.
                                              Przeskakujesz z tematu na temat. Może wyjaśnisz choćby o co tobie chodziło z tą
                                              nieumiejętnością chodzenia w równym szeregu pod sztandarem?
                                              • patience Re: O RANY 20.11.05, 19:19
                                                no chyba nie pogadamy. Najpierw piszesz, ze zachodnich filozofow nie czytales, a
                                                potem ich wychwalasz za jasnosc w wyrazaniu mysli. W zwiazku z czym nie wiem,
                                                czy oganiczac sie w dyskusji wylacznie do dziewietnastowiecznych lektur
                                                polskich, czy tez pytac ktory sie twoim zdaniem jasno wyraza, by operowac na
                                                lekturach i jezyku tobie znanym. mam dosyc, wybacz, do zobaczenia w innym watku.
                                                • leszek.sopot Re: O RANY 20.11.05, 19:46
                                                  Kiedy napisałem, że zachodnich filozofów nie czytałem? Ciągle musisz zmyślac?
                                                  • patience Re: O RANY 20.11.05, 20:12
                                                    Np tu:

                                                    "Myślisz, że ideał państwa demokratycznego nie jest zagrożony i że nie trzeba go
                                                    bronić? ... Demokracji trzeba bronić i o nią walczyć. ... Demokracja jak
                                                    najbardziej polega na maszerowaniu pod ideałami."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=32215196&a=32239227

                                                    Nawiasem mowiac, slownika wyrazow ortograficznych tez nie czytales. Powodzenia w
                                                    walce o pokoj, idealna demokracje oraz wznoszenie idealow jak NAJWYRZEJ sie
                                                    da, zebu POD nimi nie trzeba bylo sie zginac, jak pod PRLowskim butem. Bywaj.
                                                  • leszek.sopot Re: O RANY 20.11.05, 22:37
                                                    W przytoczonym fragmencie nijak się nie mogę doczytać, że napisałem o tym, że
                                                    nie czytałem zachodnich filozofów. Może jakimś innym cytatem wytłumaczysz to
                                                    swoje zmyślenie.
                                                  • patience Re: O RANY 20.11.05, 23:24
                                                    Okiej. Troche sie czuje zadreczona, ale niech bedzie. Prostymi slowami, jak
                                                    chlopu cepem.

                                                    "Myślisz, że ideał państwa demokratycznego nie jest zagrożony i że nie trzeba go
                                                    bronić?"

                                                    Nie ma czegos takiego jak ideal panstwa demokratycznego, gdyz demokracja to
                                                    tylko sposob rzadzenia. Ile panstw demokratycznych, tyle wariantow. Natomiast w
                                                    PRLowskiej paranauce owszem, istnial. Nazywal sie demokracja socjalistyczna,
                                                    ktora charakteryzowala sie tym, ze istniala tylko jako ideal, do ktorego trzeba
                                                    bylo maszerowac pod swiatlym kierownictwem. To co istnialo w realu, nazywalo sie
                                                    socjalizmem realnym, czyli odchylonym od idealu. Za odchylenia byly kary, i ty
                                                    cos tam o karaniu wspomniales. Karal wodz, straznik idealu. Immanentna cecha
                                                    demokracji socjalistycznej bylo istnienie zagrazajacych jej wrogow. Dlatego tez
                                                    popularnym, acz surrealistycznym haslem byla walka o pokoj. Tymczasem skoro
                                                    idealu nie ma, to nie moze byc zagrozony. Proste.

                                                    "... Demokracji trzeba bronić i o nią walczyć."

                                                    Jak wyzej. To zdanie zawiera zalozenie a priori, ze istnieje wrog czyhajacy na
                                                    demokracje i dlatego militaryzacja jest jej niezbednym elementem. Wynikowo
                                                    wychodzi z tego koniecznosc podporzadkowania sie wodzowi wojennemu, bo inaczej w
                                                    tej walce bedzie balagan i mozna walke przegrac. Stad sie wzielo Sloneczko
                                                    Karpat albo Sztandar Gazety Wyborczej, nawiasem mowiac.

                                                    ... Demokracja jak
                                                    najbardziej polega na maszerowaniu pod ideałami."

                                                    Jak wyzej. Pomijajac oryginalna stylistyke, ponownie wskazujesz, ze demokracja
                                                    wyraza sie w maszerowaniu. To zmilitaryzowany jezyk, typowy dla okresu minonego.

                                                    Wierz mi lub nie wierz, wszystko mi jedno, ale pomysl na utozsamienie z
                                                    demokracja przemarszow, poczucia zagrozenia i koniecznosci walki, jest bardzo
                                                    obcy spoleczenstwom zachodnim. Tam sie walczy tylko wtedy, kiedy sie musi, prawo
                                                    do odmowy wykonania rozkazu maja nie tylko cywile, ale i zolnierze, jesli
                                                    uznaja, ze ich dowodcom sie cos popie..lo, a wolnosc polega na tym, ze sie
                                                    chodzi tam, gdzie sie chce, a nie nad lub pod idealami. Tego rodzaju opinie jak
                                                    twoje mozna znalezc wylacznie w literaturze pisanej w jezyku polskim, i to
                                                    dawno. Albo w innych jezykach bylego bloku wschodniego.
                                                    I prosze przestan mnie dreczyc bo mam dosyc, a staram sie byc uprzejma i
                                                    odpowiadam. Chocbys pekl, nie znajdziesz swoich koncepcji u ZADNYCH teoretykow
                                                    zachodnich. c.b.d.o. Ale jak chcesz, to szukaj, tylko juz mnie nie drecz.

                                                    A teraz na zakonczenie jeszcze raz calosc:

                                                    ""Myślisz, że ideał państwa demokratycznego nie jest zagrożony i że nie trzeba
                                                    go bronić? ... Demokracji trzeba bronić i o nią walczyć. ... Demokracja jak
                                                    najbardziej polega na maszerowaniu pod ideałami."

                                                    Jesli wrocisz do Pawki Korczagina, to znajdziesz u niego przemyslenia identyczne
                                                    z twoimi. Nie tylko u niego. W przemowieniach wszystkich kolejnych 1 sekretarzy
                                                    PZPR. Co wcale nie znaczy, ze sie swiadomie poslugujesz tym jezykiem. Ludzie na
                                                    ogol operuja na wyuczonej symbolice, ktorej nie poswiecaja zbyt wiele refleksji.
                                                    Starczy juz?
                                                  • leszek.sopot "militaryzacja demokracji"?! 21.11.05, 00:09
                                                    Demokracja to nie tylko sposób rządzenia. Jeśli tego nie rozumiesz, to trudno.
                                                    Dalej się nie dowiedziałem, kiedy to ja napisałem, że nie czytałem zachodnich
                                                    filozofów. Ty nie czytasz, ani nie dyskutujesz. Ty perrorujesz w myśl jakich
                                                    własnych schemtów i pod te schematy przekłamujesz moje wypowiedzi.
                                                    Oczywiście, że jest coś takiego jak ideał państwa demokratycznego - np. za taki
                                                    uważają swoją demokrację Amerykanie. Co to są za ideały: to przede wszystkim
                                                    gwarantowanie praw jednostce w równym i powszechnym dostępie do edukacji,
                                                    sądów, działalności gospodarczej, zawiązywania organizacji, wyrażania swoichj
                                                    poglądów itd. Nigdzie nie znajdziesz chyba definicji demokracji zawężonej tylko
                                                    do sposobu sprawoawania władzy - to twój własny wkład w rozwój politologii i
                                                    filozofi.
                                                    Nie rozumiesz co to znaczy obrona demokracji - a to przecież znaczy w
                                                    największym skrócie obronę praw każdego człowieka. Za działania przeciwko tym
                                                    prawom wszędzie są stosowane kary - w każdym demokratycznym kraju! Gdzie ty
                                                    żyjesz, że tego nie wiesz?
                                                    Jeśli ty z takimi oczywistościami zamierzasz dyskutować, to już nie ze mną.
                                                    Naprawdę bowiem nie rozumiem o czym piszesz: "pomysl na utozsamienie z
                                                    demokracja przemarszow" - do czego nawiązujesz, coś sie tobie przyśniło?
                                                    Ten twój fragment należałoby uhonorowac jakimś wpisem do humoru zeszytów
                                                    szkolnych: "Jak wyzej. To zdanie zawiera zalozenie a priori, ze istnieje wrog
                                                    czyhajacy na demokracje i dlatego militaryzacja jest jej niezbednym elementem.
                                                    Wynikowo wychodzi z tego koniecznosc podporzadkowania sie wodzowi wojennemu, bo
                                                    inaczej w tej walce bedzie balagan i mozna walke przegrac. Stad sie wzielo
                                                    Sloneczko Karpat albo Sztandar Gazety Wyborczej, nawiasem mowiac" - co za chora
                                                    logika. Tylko w twojej głowie mogło się urodzić wywnioskowanie, że konieczna
                                                    dla demokracji jest jej militaryzacja. "Wynikowo wychodzi", że paplasz
                                                    cokolwiek.
                                                    Jeśli chcesz, to napisz coś więcej. Nie tylko ja się pośmieję.
                                                  • patience Re: "militaryzacja demokracji"?! 21.11.05, 00:28
                                                    Nie rozumiesz co to znaczy obrona demokracji - a to przecież znaczy w
                                                    > największym skrócie obronę praw każdego człowieka.

                                                    A tobie sie wydaje ze komunisci mieli na sztandarach wypisane dzialanie na
                                                    szkode praw czlowieka? W najwiekszym skrocie?
                                                    ;)

                                                    > Za działania przeciwko tym
                                                    > prawom wszędzie są stosowane kary - w każdym demokratycznym kraju!

                                                    To prawda. Za dzialanie przeciwko PRAWOM, a nie przeciwko idealom... Prawom
                                                    stanowionym przez ludzi w parlamentach, przynalezacych do roznych partii i
                                                    opowiadajacym sie za rozmaitymi ideami i rozmaitymi koncepcjami rzadzenia
                                                    panstwem. To sie nazywa consensus, a nie ideal;)) Sama koncepcja praw czlowieka
                                                    zawarta w Karcie ONZ tez ulegala modyfikacjom w miare uplywu czasu, np. niektore
                                                    koncepcje co do praw czlowieka z okresu bezposrednio powojennego dzisiaj calkiem
                                                    spora grupa ludzi by uznala za naruszanie praw czlowieka.

                                                    Za to w PRL jak najbardziej, bylo wiele procesow za dzialania na szkode idealow.
                                                    Niektore konczyly sie karami smierci... Trudno nam sie rozmawia, bo najwyrazniej
                                                    poslugujemy sie innymi pojeciami. Jak rzeklam powyzej, bardzo sie zmeczylam,
                                                    niech to zmeczenie mnie usprawiedliwi, ze sie jednak zachowam nieuprzejmie i
                                                    wycofam z tej dyskusji. Jestes mistrz dreczenia;)
                                                  • leszek.sopot Re: "militaryzacja demokracji"?! 21.11.05, 00:48
                                                    Nie zamierzałem ciebie dręczyć. Mam wrażenie, że to ty chcesz mnie zamęczyć na
                                                    śmierć. Jeszcze raz przypomnę, że to nie ja ciebie zaczepiłem, ale ty mnie.
                                                    Prawa nie są pisane tak jak jakaś instrukcja obsługi pralki. Prawa wynikają z
                                                    nadrzędnych ideałów, które w formie sklasyfikowanej powinny być zawarte w
                                                    konstytucji.
                                                    Prawdą jest, że Konstytucja PRL pełna była pięknych deklaracji, cóż z tego
                                                    skoro spisane tam prawa nie miały żadnego zastosowania. PRL nie był systemem
                                                    demokratycznym - chyba o tym wiesz?
                                                    Czy wiesz, że coś jednak z sensem napisałaś? Jest bowiem tak, że polityka to
                                                    zderzanie ze sobą różnych ideałów, np. państwa solidarnego i liberalnego - w
                                                    demokracji odbywa się to poprzez negocjacje, dyskusje, a w końcu głosowanie.
                                                    Cieszę się, że znalazłaś miejsce dla ideałów w demokracji, że jednak nie są to
                                                    dla ciebie tylko, jak twierdziłaś - procedury rządzenia.
              • zalogowany.franek Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 09:08
                Ech Leszku, ja tam pojąć nie mogę, że jeszcze chce Ci się z takimi oszołomami
                rozmawiać. Mach chłopie cierpliwość! Myślisz, że to ma jakibądź sens?
                • leszek.sopot Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 11:34
                  zalogowany.franek napisał:

                  > Ech Leszku, ja tam pojąć nie mogę, że jeszcze chce Ci się z takimi oszołomami
                  > rozmawiać. Mach chłopie cierpliwość! Myślisz, że to ma jakibądź sens?


                  Ja miałem ochotę porozmawiać o tym o czym pisał Michnik w swoim tekście. Jest
                  to jednak chyba niewykonalne. Z kolei trudność w rozmowie o Michniku jest to,
                  że ludzie wolą się skupiać na mało znaczących detalach, albo wogóle na niczym,
                  gdyż chcą tylko powyzywać Michnika od najgorszych.
                  W jaki jednak inny sposób tu na forum ja mógłbym wylać swoje żale na temat
                  moich zszarzałych ideałów, marzeń, a nawet przegranego życia. Czasem do takich
                  wynurzeń służą mi jako pretekst dowolny post. I jeśli ktoś pisze mi, że
                  walczący o ideały demokracji to równie dobrze mogliby byc uważani za
                  totalitarystów dążących do dyktaturu, to nie zamierzam się tymi głupstwami
                  przejmować (choc nie zawsze, czasem piorun we mnie strzeli). Chciałoby się na
                  forum podyskutować sensowniej, uczciwiej, z dala od propagandowego wrzasku.
                  Cóż, na bezrybiu...
                  • patience Re: może Michnik się nawróci 20.11.05, 14:48
                    Heheh intelektualisci z was mniej wiecvej tacy sami jak pan adam, nie wystarczy
                    wymienic platona, jeszcze trzeba sie dowiedziec z czym on sie je: Ale
                    faktycznie, nie mam co nadwrezac waszych cennych studiow nad Platonem, klaniam sie;)
                • rekontra dorośniesz, a właściwie zniżysz się ? 21.11.05, 08:56
                  zalogowany.franek napisał:

                  > Ech Leszku, ja tam pojąć nie mogę, że jeszcze chce Ci się z takimi oszołomami
                  > rozmawiać. Mach chłopie cierpliwość! Myślisz, że to ma jakibądź sens?

                  kliniczny przypadek mumity, dorośniesz, a własciwie, zniżysz się ?

                  Włąśnie dlatego oscylujecie wokół błędu statystycznego.
    • tad9 Re: Dramat Adama Michnika 19.11.05, 17:14
      rekontra napisał:

      > Skórzyński w Rzepie musiał puścić tekst o Michniku, dlatego postanowił
      > złagodzić jego wymowę wstępniaczkiem odredaqkcyjnym. Tylko jedno zdanie jest
      > warte zauważenia, zdanie za które Michnik nie będzie wdzięczny autorowi:
      >
      > "Publikowane w ostatnich miesiącach w "Gazecie Wyborczej" historyczne eseje
      > Michnika dotykają także - w sposób prowokujący do dyskusji- najistotniejszych
      > kwestii Polski współczesnej. TYMCZASEM ZAPADŁA WOBEC NICH ZDUMIEWAJĄCA CISZA."

      Rzecz w tym, że te eseje są, coż, średniej jakości. Dość trudno odnieść się do
      potopu historycznych analogii i cytatów, z dzieł znanych (choć w sporej części
      trącących już myszką). Niby wszyscy wiedzą w co Michnik celuje pisząc to
      wszystko, ale z drugiej strony jest to jakieś rozlazłe i niekonkretne. Skoro
      mamy czasy, w których o problemie lustracji można rozmawiać wprost, po co
      historyczne ciuszki? Ta metoda była dobra na PRL. Pisząc o - np - powstaniu
      styczniowym, pisało się tak naprawdę o stanie wojennym. Ale dziś?
      • stpaul Re: Dramat Adama Michnika 19.11.05, 18:31
        Przedzieranie się przez te wypracowania wymaga dużo determinacji. Komentowane
        nie są, bo prawdopodobnie nikt nie doczytał do końca.
      • rekontra myślę, że Michnik boi się otwartej polemiki 19.11.05, 19:05
        tad9 napisał:

        > Niby wszyscy wiedzą w co Michnik celuje pisząc to
        > wszystko, ale z drugiej strony jest to jakieś rozlazłe i niekonkretne. Skoro
        > mamy czasy, w których o problemie lustracji można rozmawiać wprost, po co
        > historyczne ciuszki? Ta metoda była dobra na PRL. Pisząc o - np - powstaniu
        > styczniowym, pisało się tak naprawdę o stanie wojennym. Ale dziś?


        Pisze o tym w dzisiejsej rzepie Bratkowski, o aluzyjności publicystyki
        Michnika, "sprawiającej wrażenie, jakby autor chował się przed nieprzyjaznym
        światem w krąg młodzieńczych lektur". Michnik boi się konfrontacji, dlatego
        wybrał takie pole ewentualnej polemiki.
        ON, Ponad Wszystkimi, Wielki Miłosierny, Wybaczający. Ale to miłosierdzie i
        wybaczenie, jest skażone grzechem załatwiania na boku osobistego interesu
        rodzinnego. Może Michnik już myśli, jak przejdzie do historii, co pozostanie?

        Kapitał roztrwonił. Pewnie czytał wiele razy Miłosza "Człowiek wśród
        skorpionów" i myśli jak oceni go historia? Co uczynić?
        Miłosz pięć lat służył reżimowi komunistycznemu i jest jeszcze autorytetem
        moralnym. Ale mało kto pisze o Szczypiorskim jako autorytecie moralnym. A był
        taki Niekwestionawanmym medialnym autorytetem dla czytelników wyborczej.
        Dzisiaj milczą wstydliwie. A czego się dowiemy, gdy pomału archowiści dotrą do
        archiwaliów stalinowskich?

        Dzisiaj w sposób manipulatorski, niegodziwy dla doraźnycxh celów politycznych
        atakuje się Herberta. Wszyscy umoczeni troszeczkę.

        Michnika świat runął. Myślę, że wie, że nie ma argumentów,że nie ma nikogo
        wiarygodnego z nazwiskiem, kto stanąłby przy nim. Autorytety moralne Michnika
        się zużyły. Nie tak dawno, wiele osób działalnością opozycyjną częściowo
        naprawiło błędy młodości (pisanie na zamówienie o zaplutych karłąch reakcji,
        wyznaczanie celów ataku, sekretarzowanie w partii, dziennikarka w służbie
        reżimu - atakowanmiem uwięzionych biskupów, robienie kariery, urządzenie się i
        dopiero wówczas zerwanie z komunizmem). Ale osoby te u schyłku życia ponownie
        weszły do tej samej rzeki, ponownie zrobiły z siebie pożytecznych idiotów na
        służbie wojny z polskim ciemnogrodem.
        Nie tak dawno wielu pisarzy, aktorów występowałow obronie Kulczyka, Samsona,
        Rywina. W modzie było mówienie - mieliśmy dobrą wolę, a winę trzeba udowodnić.

        Michnik, mógł wypinać pierś i mówić, patrzcie jaki jestem wielki, wybaczam
        Kiszczakowi i Jaruzelskiemu - ok, ale niech robi to w swoim iminieu.
        W przededniu ujawnienia nowych faktów w sprawie mordu na Popiełuszce,
        w przededniu ujawnienia nowych faktów o Wolskim, co czeka na Michnika?
        Co powie - a ja im tak uwierzyłem w Magdalence? Łatwo można będzie mu wykazać
        obłudę i hipokryzję, stosowanie podójnych standardów.

        Michnik stracił sens życia publicznego, a ponadto Michnik się boi przyszłości.
    • rekontra Wśród łopotu sztandarów i hańby domowej II 21.11.05, 08:46
      rekontra napisał:

      > Czy Michnik zdaje sobie sprawę, że zaczyna bić dzwon prawdy?

      Przeczytałem "prawie" wszystkie listy, aż do zdan napisanych w didaskaliach.
      Na zapytanie Franka czy ma sens dyskusja z oszołomami (Franek jest bystrzacha,
      jestem od wielu lat oszołomem) Leszek pisze, a właściwie wyznaje:

      "Ja miałem ochotę porozmawiać o tym o czym pisał Michnik w swoim tekście.
      Jest to jednak chyba niewykonalne. Z kolei trudność w rozmowie o Michniku jest
      to, że ludzie wolą się skupiać na mało znaczących detalach, albo wogóle na
      niczym, gdyż chcą tylko powyzywać Michnika od najgorszych.
      W jaki jednak inny sposób tu na forum ja mógłbym wylać swoje żale na temat
      moich zszarzałych ideałów, marzeń, a nawet przegranego życia. Czasem do takich
      wynurzeń służą mi jako pretekst dowolny post. "

      Najpierw uwaga ogólna, czy w tym wątku warto dyskutować z tym co Michnik
      napisał w swoich esejach? Uważam, że jeżeli Michnik nie pisze wprost o sobie,
      lub aluzyjnie nie wskazuje siebie, jako bohatera swych przemyśleń, to nie warto
      zajmować się tym, co cierpliwy papier znosi.

      Miłosz, jakże bliski Michnikpowi, po pięcioletniej służbie reżimowi w
      ambasadach amerykańskiej i paryskiej, gdy w koncu "wybrał wolność",
      również wściekle atakował Polskę przedwojenną, polską emigrację,
      wybrzydzał na Polaków usprawiedliwiając swoje wybory, wybielając siebie.
      Michnik pisząc o polskim rynsztoku, o ultrasach moralnych i kanaliach podąża
      tą samą ścieżką.

      Zatytułowałem wątek "Dramat Adama Michnika" i w tym wątku, nie warto dyskutować
      ze słowami, już można podsumować działalność Michnika, osoby publicznej, ze
      świecznika opozycji. Słusznie Patience porówanała staż Michnika opozycjonisty -
      1968 - 1988, ze stażem .... no właśnie kim był Michnik w latach 1989 - 2005.
      Może ustalimy, kogo i co reprezentował Michnik przez ostatnie lat?

      Czy odebranie znaczka Solidarności było gestem bez znaczenia? Czy sprzedanie
      legitymacji Solidarności przez Bujaka, jest gestem bez znaczenia?

      Polska miała sztandary, i takimi sztandarami - dzisiaj byśmy powiedziaeli
      medialnymi sztandarami, byli Wałęsa, Michnik. Dla polskiej inteligencji takim
      sztandarem był Tygodnik Powszechny. (na marginesie Leszku, to co napisałem o
      inteligencji, a czemu częśćiowo swoim pytanmiem zdałeś się zaprzeczać, znajduje
      potwierdzenie - inteligencja to przede wszystkim specjalność polska i rosyjska).

      I nastąpiło zderzenie wyobraźeń o sztandarach ze sztandarami. Przecież im
      bardziej opluwano w telewizji Michnika i Kuronia, tym bardziej stawali się
      sztandarami walki z komuną. (dzisiaj, gdy mówi się o socjotechnice, słyszymy
      o budowaniu wizerunku, przeciwnicy mogliby powiedzieć, że to był celowy
      zabieg). Wszyscy Ci, którzy nie znali Michnika i Kuronia, mieli wyidealizowany
      ich obraz. I nagle nastąpiło brutalne zderzenie wizerunku, ikony Michnika z
      peawdziwym Michnikiem. Michnik któy wygrażając pieścią broni jaruzelskiego,
      jednocześnie z pianą na ustach atakuje w programie telewizyjnym Jarosława
      Kaczyńskiego. Zderzenie ikony MIchnika, z Michnikiem obrońcą komuny i
      postkomuny, obrońcą esbeków i ich przywilejów, obrońcą Jaruzelskiego.
      Punktem kulminacyjnym budowy nowego Michnika, było nazwanie Kiszczaka
      człowiekiem honoru. Świat się zawalił.
      Pisząc, że Michnikowi "zaczyna bić dzwon prawdy" miałem na myśli również to,
      że przyjdzie mu zapłacić rachunki za wszystkich "bronionych" przez siebie.
      Jakby powiedział poeta - czyny są spisane.

      Polska ma fatalne położenie geopolityczne, pomiędzy sowietami i Niemcami,
      a Polacy mieli pecha, że w 1989 roku znależli się pomiędzy sztandarami Michnika
      i Wałęsy. Czy to są "zszarzałe ideały" walki z komuną?
      I nieszczęsny Bujak przepraszający za Solidarność?

      Wałęsa przypadek prostszy do analizy. Wielki przywódca Solidarnośći, i ten sam,
      który w sposób skandaliczny przerżnął egzamin z prezydentury, intelektualny
      dyzma na prezydenckim stołku. Wałesa, który ostatnio wrócił do łask salonowych
      na psteokatym koniu, mówił i mówi o budowaniu, gdy sam jako prezydent niczego
      nie zbudował. Przyczyna? Między innymi przyczynami, pisząc wprost jęzukiem
      młodzieżowym - zbyt niskie ajkiu odpowiedzialne za budowanie.
      Dlatego między innymi oparł prezydenturę na Wachowskim, i zawiesił na
      płaszczach generalskich w przedpokoju, i wymodlił w kaplicy u Cebuli.

      Michnik, to trudniejszy przypadek niż Wałęsa. Dlaczego postępował tak a nie
      inaczej? Dlaczego tak wściekle atakował i atakuje "polski ciemnogród", "polską
      ksenofobię". Dlaczego dzisiaj pisze o polskim rynsztoku, dlaczego sam posługuje
      się takim językiem?

      Rana na czole? Rodzinna trauma? Mania wielkości?

      Jeżeli chodzi o obronę komuny, i wybielanie to skłaniam się do rodzinnej
      traumy. Broniąc ich, bronił swoich najbliższych. (jeżeli chodzi o ranę na
      czole, także przedwojenna historia KPP). Atakując polski ciemnogród, Michnik
      broni swoich wyborów, znajduje dla nich usprawiedliwienie i uzasadnienie.
      Michnikowi nie udało się zwinąć sztandaru, nawet nie udało się mu zdjąć znaczka
      Solidarnosci - zerwano mu go, gdyż na niego nie zasłużył. Michnik nie zwinął
      sztandaru, Michnik poniósł całkowtą klęskę. Pozostała mu walka o uratowanie
      tego co się da. Jeżeli czyta się głosy o nim jego byłych przyjaciół,
      uwiedzionych przez niego (Kuroń pisał, że Michnik chce uwieść każdego)
      "rozczarowanych", to zdaje się sobie sprawę, że te głosy nie przedostały się
      jeszce do opinii publicznej.
      Dotychczas, największe spustoszenie w medialnym wizerunku Michnika poczyniły
      słowa Heerberta - cytat z pamięci - "Michnik jest manipulatorem. To jest
      człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny." i film półkownik "Obywatek
      poeta". Nadchodzi czas, że Michnik nie będzie mógł już milczeć.
      Nadchodzi czas gdy Michnik będzie musiał się zmierzyć ze samym sobą.
      Hańba domowa wersja postkomunizstyczna?
      Wiadomo, jak wyglądało rozliczenie się z komunizmem wielu pisarzy
      i koryfeuszy kultury socrealistycznej "wśród łopotu sztandarów rewolucji".
      Michnik był sztandarem. Wnioski?

      > Chciałoby się na forum podyskutować sensowniej, uczciwiej, z dala od
      > propagandowego wrzasku. Cóż, na bezrybiu...

      Michnik był sztandarem, uczynił z siebie sztandar, i uczyniono z niego sztandar
      walki z komuną (wolna europa). Dlatego, powinien sobie zdawać sprawę, że jego
      czyny nie należą już tylko do niego. Uważam, że swoją działalnością w latach
      1989 - 2005, napluł milionom Polaków w twarz. I uważam, że właśnie w
      październiku i listopadzie ta Polska ponownie zabiera głos. Bez czepiania się
      słówek, uważam, że dopiero teraz jest szansa by wiele spraw dokończyć.

      ps. a działalność lewicy laickiej, tych którzy tak jak Geremek mówili i pisali
      że społeczeństwo polskie nie dorosło do demokracji, tyuch któzry dzisiaj
      wybrzydzają na niską frekwencją, to "Hańba domowa II" - dopisuję do tytułu
      listu. Nie Torańska i jej Oni, nie Trznadel, kto przeprowadzi rozmowy z NIMI o
      tym jak rozpieprzyli dorobek Solidarności ?
      • rekontra budowanie polskiej demokracji 21.11.05, 09:12
        pisać, czy czytać oto jest pytanie. Ja sobie piszę i piszę Leszku, a tymczasem
        dopiero teraz czytam:

        Ujawnią akta z czasów "inwigilacji prawicy"?

        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3023777.html
        pisałem: "Czy Michnik zdaje sobie sprawę, że zaczyna bić dzwon prawdy?"

        kto okaże się użytecznym idiotą, a kto pociągającym za sznurki?
        Właśnie tak - Hańba domowa II.
        Pierwsze rozmowy z Mazowieckim, Geremkiem, Michnikiem, Kozłowskim, Bujakiem,
        Kiszczakiem, Jaruzelskim, Cioskiem, Hallem.
        • yaddo Re: budowanie polskiej demokracji 21.11.05, 14:49
          rekontra napisał:
          > kto okaże się użytecznym idiotą, a kto pociągającym za sznurki?

          Cytat z "dobrej" bolszewickiej szkoły. Nieważne, że dowodów brak.
          • rekontra Re: budowanie polskiej demokracji 22.11.05, 00:44
            yaddo napisał:

            > rekontra napisał:
            > > kto okaże się użytecznym idiotą, a kto pociągającym za sznurki?
            >
            > Cytat z "dobrej" bolszewickiej szkoły. Nieważne, że dowodów brak.

            to mnie najbardziej zadziwia, z jaką łatwością Olejniczak, Napieralski i młode
            aparatczyki SLD mówią jak powinna wyglądać demokracja, z jaką łatwością żywa
            jeszcze komuna i i żywa postkomuna mówi o bolszewickich szkołach i metodach.
            Zadziwiające.
        • patience Re: budowanie polskiej demokracji 21.11.05, 16:12
          W czasach rzadow suchockiej byla taka sprawa zwiazana z byly, czlonkiem
          tymczasowej komisji krajowej, jozefem piniorem. Byl przeciwnikiem okraglego
          stolu gdyz uwazal ze przelom powinien sie zaczac nie od magdalenki, a od
          zgromadzenia narodowego. W czasie negocjacji trzymali go w pudle. Po 89 chcial
          sie starac o prace, ale jest z zawodu prawnikiem, a jako kryminalista (4 wyroki)
          sie nie kwalifikowal. Dlatego w jego imieniu mecenas Kiszyna wystapila o kasacje
          wyrokow bez odszkodowania. w odpowiedzi dostala papier podpisany osobiscie
          przez ministra sprawidliwosci z rzadu suchockiej, ze te wyroki byly ... sluszne.
          Dopiero kampania poparcia dla JP zorganizowana przez jego zwiazkowych
          przyjaciol oraz protesty wysylane przez miedzynarodowe centrale zwiazkowe ta
          decyzje zmienily. Kulisy tej sprawy tez bym chciala poznac.
          • rekontra dobre 22.11.05, 00:52
            patience napisała:

            > W czasach rzadow suchockiej byla taka sprawa zwiazana z byly, czlonkiem
            > tymczasowej komisji krajowej, jozefem piniorem. Byl przeciwnikiem okraglego
            > stolu gdyz uwazal ze przelom powinien sie zaczac nie od magdalenki, a od
            > zgromadzenia narodowego. W czasie negocjacji trzymali go w pudle. Po 89 chcial
            > sie starac o prace, ale jest z zawodu prawnikiem, a jako kryminalista (4
            wyroki
            > )
            > sie nie kwalifikowal. Dlatego w jego imieniu mecenas Kiszyna wystapila o
            kasacj
            > e
            > wyrokow bez odszkodowania. w odpowiedzi dostala papier podpisany osobiscie
            > przez ministra sprawidliwosci z rzadu suchockiej, ze te wyroki byly ...
            sluszne.

            nie tak dawno czytałem felieton Lecha Dymarskiego o znanym dobrze wszystkim
            wyborcomz telewizora Ferdynandzie R.,. Kogoś zatrzymano w latach początkowych
            stanu wojennego za rozrzucanie ulotek, adwokat wystąpił o badania
            psychiatryczne - aby bronić klienta, a po wielu latach, zastępca prokuratora
            Generalnego Ferdynand Rymarz, zaskarża wyrok w innej sprawie - i powołuje się
            na badania psychiatrycznme z 82 roku. A prasa czepie się Kryżego, gdy pod nosem
            ma znacznie smaczniejsze dziennikarskie kąski.
            • patience Re: dobre 22.11.05, 06:04
              tez dobre, nie znalam...
      • tad9 Re: Wśród łopotu sztandarów i hańby domowej II 21.11.05, 16:29
        rekontra napisał:


        > Najpierw uwaga ogólna, czy w tym wątku warto dyskutować z tym co Michnik
        > napisał w swoich esejach? Uważam, że jeżeli Michnik nie pisze wprost o sobie,
        > lub aluzyjnie nie wskazuje siebie, jako bohatera swych przemyśleń, to nie
        >warto zajmować się tym, co cierpliwy papier znosi.

        I właśnie cel pisania tych esejów polega na tym, by merytorycznej dyskusji
        uniknąć. Zamiast o konkretach rozmawiamy o abstrakcjach. Wielkim Lustratorze,
        Mechanizmach Naganiaczy, Ultrasach Rewolucji Moralnej, i tym podobnych
        figurach. A może zejść z tego piedestału i porozmawiać np. o tym gdzie podziało
        się sto ileśtam tysięcy konfidentów (lub kilkaset tysięcy - zależy jakie
        kryteria przyjmiemy). Czy wśród dziennikarzy nie było TW? Nie słyszałem, by
        jakiś wypłynął. Albo - jak wyglądało finansowe zaplecze przekształcania się
        PZPR w "socjaldemokrację"? Czy to prawda, że z PRL przeniesione zostały żywcem
        pewne biznesowo-towarzyskio-polityczne układy stworzone na bazie "bezpieki"?
        Nie ciekawsze by to było od dywagacji o Mickiewiczu?
        • rekontra Re: Wśród łopotu sztandarów i hańby domowej II 22.11.05, 00:40
          tad9 napisał:


          > I właśnie cel pisania tych esejów polega na tym, by merytorycznej dyskusji
          > uniknąć. Zamiast o konkretach rozmawiamy o abstrakcjach. Wielkim Lustratorze,
          > Mechanizmach Naganiaczy, Ultrasach Rewolucji Moralnej, i tym podobnych
          > figurach.

          to jest przygotowywanie sobie gruntu, myślę, że Michnik jest bardzo
          osamotniony, Sam wśród szaraczków - z nijakim ministrem nie pogada, do
          nijakiego premiera nie zadzoni? Ola potrzebuje rady, ale nie takiej,
          by się usunęła w cień, Leszek nie jest pod telefonem, Olek zajęty pakowaniem
          manatek. Cicho wszędzie, głucho wszędzie. A towarzysze walki z polskim
          ciemnogrodem w kolejce po emeryturę czy oidcinek renty. A ile można z Urbanem
          gadać po próżnicy, gdy nie już przełożenia na konkrety?

          > A może zejść z tego piedestału i porozmawiać np. o tym gdzie podziało
          > się sto ileśtam tysięcy konfidentów (lub kilkaset tysięcy - zależy jakie
          > kryteria przyjmiemy). Czy wśród dziennikarzy nie było TW? Nie słyszałem, by
          > jakiś wypłynął. Albo - jak wyglądało finansowe zaplecze przekształcania się
          > PZPR w "socjaldemokrację"? Czy to prawda, że z PRL przeniesione zostały
          żywcem
          > pewne biznesowo-towarzyskio-polityczne układy stworzone na bazie "bezpieki"?
          > Nie ciekawsze by to było od dywagacji o Mickiewiczu?

          Michnik dużo wie, ale czy dobrze pamięta? Masz rację, Mickiewicza niech zostawi
          innym historykom, poziom kompetencji został dawno osi,ągnięty.
          Zwróć uwagę, w kolejnych "esejach" na jakie nazwiska się powoływał, kogo brał w
          obronę, a kim się posługiwał. Same Nazwiska, i jak się teraz zmierzyć z Nowym
          Dniem.
      • leszek.sopot Wśród rządnych władzy oszołomów 22.11.05, 12:34
        rekontra napisał:
        > Najpierw uwaga ogólna, czy w tym wątku warto dyskutować z tym co Michnik
        > napisał w swoich esejach? Uważam, że jeżeli Michnik nie pisze wprost o sobie,
        > lub aluzyjnie nie wskazuje siebie, jako bohatera swych przemyśleń, to nie
        warto zajmować się tym, co cierpliwy papier znosi.


        Twoja opinia. Widocznie masz jakąś michnikofobię.


        > Zatytułowałem wątek "Dramat Adama Michnika" i w tym wątku, nie warto
        dyskutować ze słowami, już można podsumować działalność Michnika, osoby
        publicznej, ze świecznika opozycji. Słusznie Patience porówanała staż Michnika
        opozycjonisty - 1968 - 1988, ze stażem .... no właśnie kim był Michnik w latach
        1989 - 2005.

        > Może ustalimy, kogo i co reprezentował Michnik przez ostatnie lat?


        Napisałem już w swoim poście, na który odpowiedziano mi jedynie bezsensownym
        pytaniem.


        > Czy odebranie znaczka Solidarności było gestem bez znaczenia? Czy sprzedanie
        > legitymacji Solidarności przez Bujaka, jest gestem bez znaczenia?


        Mówiło to bardzo wiele o "S", która sprzedała swoje ideały polityce, która
        zaczęła dzielić a nie łączyć, która zaczęła rozsiewać nienawiść a nie miłość,
        która służyła jako trampolina dla prywatnych karier a nie dla dobra wspólnego
        itd.


        > Polska miała sztandary, i takimi sztandarami - dzisiaj byśmy powiedziaeli
        > medialnymi sztandarami, byli Wałęsa, Michnik.


        ????
        Ktoś kto swoje przywiązanie do ideii utożsamia od jakichś symboli lub osób, nie
        wie o co walczy, jest co najwyżej członkiem drepczącego stada drepczącym
        pokornie za swym przewodnikiem. O wiele ważniejsze od osób są przekonania
        moralne i etyczne każdego z osobna. Przywiązanie do osób jako do jedynych
        wyraziciieli własnych przekonań to inwalidztwo umysłowe. Jeszcze poza wszystkim
        to najważniejszym symboelm była po prostu "S" oraz papież.


        > Dla polskiej inteligencji takim sztandarem był Tygodnik Powszechny. (na
        marginesie Leszku, to co napisałem o inteligencji, a czemu częśćiowo swoim
        pytanmiem zdałeś się zaprzeczać, znajduje potwierdzenie - inteligencja to
        przede wszystkim specjalność polska i rosyjska).


        No tak, na Zchodzie nie ma inteligencji, pewnie ją przerobili w Mc Donaldzie na
        hot doga.


        > I nagle nastąpiło brutalne zderzenie wizerunku, ikony Michnika z peawdziwym
        > Michnikiem.


        Śmieszne. A może zderzenie prawdziwego Michnika z przyprawiaczami gęby? Jak
        ikona mpogła by się z czymś zderzyć? Prędzej spaść na podłogę, albo też i
        zderzyć się... na cle z nadgorliwym funkcjonariuszem rekwirującym przemytnikom
        kolorowe obrazki.


        > Michnik któy wygrażając pieścią broni jaruzelskiego, jednocześnie z pianą na
        ustach atakuje w programie telewizyjnym Jarosława Kaczyńskiego. Zderzenie ikony
        MIchnika, z Michnikiem obrońcą komuny i postkomuny, obrońcą esbeków i ich
        przywilejów, obrońcą Jaruzelskiego.


        Jaka pięść, jaka piana? Masz senne koszmary, czy bawisz się w czarną
        propagandę? Mylisz obronę komuny, postkomuny, esbeków i ich przywilejów(???)
        oraz Jaruzelskiego, z obroną zasad na fundamencie których
        powstała "Solidarność". Jeśli nie wiesz, co to były za zasady, to jesteś tylko
        marnym propagandzistą. Jeśli nie wiesz, że żadnemu człowiekowi nie wolno
        odbierać jego godności, prawa do obrony, sprawiedliwego sądu, że powinniśmy się
        przede wszystkim kierować zasadą praworządności, to znaczy, że opowiadasz się
        za zasadami dyktatu, przymusu, wykluczenia, cenzury i represji. Czyli za PRL na
        opak - po prostu chciałbyś aby jedna klika złodziei została zastąpiona przez
        nową klikę, która posługiwałaby się w swoim rządzeniu tymi samymi zasadami i
        metodami, co ich poprzednicy. Dla ciebie jest obca demokracja wraz ze wszyskimi
        wynikającymi konsekwencjami - choćby tymi związanymi z prawami człowieka i
        obywatela?


        > Punktem kulminacyjnym budowy nowego Michnika, było nazwanie Kiszczaka
        > człowiekiem honoru. Świat się zawalił.


        Komu, bo chyba nie tobie?


        > Pisząc, że Michnikowi "zaczyna bić dzwon prawdy" miałem na myśli również to,
        > że przyjdzie mu zapłacić rachunki za wszystkich "bronionych" przez siebie.
        > Jakby powiedział poeta - czyny są spisane.


        Co za bezsens. W myśl jakiej ideologii obrona kogoś, nawet najgorszego
        zbroniarza, może być uważana za zbrodnię - chyba tylko w myśl jakichś
        bolszewickich sądów ludowych. W dodatku, co to znaczy obrona, jak ona
        wyglądała, o co w niej chodziło - to już za trudne zadanie do wykonania dla
        inteligentnych inaczej, którzy wierzą w słuszność wyimaginowanej jedynej
        słusznej sprawy - tej sprawy, którą objawia im jakiś prorok rewolucji (np.
        rewolucji moralnej, która oznacza tylko i wyłącznie szerzenie nienawiści,
        nietolerancji i zła).



        > Czy to są "zszarzałe ideały" walki z komuną?

        Zszarzałe ideały, kolego, to te, który są zawarte m.in. w "etyce
        solidarności", "solidarności sumień", w uchwale programowej I zjazdu "S", to
        jest to, co mówił o "S" Jan Paweł II, a i wyśpiewywał Jacek Kaczmarski. Ideały
        zszarzały bo rozprzestrzenił się kult pieniądza i prywata, kult
        grupowego/partyjnego interesu, kult szybkiej kariery za każdą cenę.
        Roztrwoniono "Solidarność" pisaną dużą i małą literą - chciano ją zarezerwować
        tylko dla wybranych, tylko dla tych, których ktoś uznawał za "prawdziwych", a
        ci "prawdziwi" by się wykazać, że taki są, starali się być jeszcze bardziej
        radykalni, jeszcze bardziej zapiekli w... nienawiści.




        > I nieszczęsny Bujak przepraszający za Solidarność?


        Jego przeprosiny to dużo, dużo za mało. Powinien przeprosić przede wszystkim
        Wałęsa, ale i Kaczyński, Tusk i Bielecki (a i późniejszy liderzy z jaśnie
        oświeconym Krzaklewskim na czele), którzy jakże wiele zniszczyli z tego
        wspólnego dobra jakim była "S". To "wspólne dobro" zdegradowali do poziomu
        dobra dla wybranej kasty mającej realizować cele tylko dla wybranych osób - w
        dodatku cele polityczne.


        > Michnik, to trudniejszy przypadek niż Wałęsa. Dlaczego postępował tak a nie
        > inaczej? Dlaczego tak wściekle atakował i atakuje "polski cemnogród", "polską
        > ksenofobię". Dlaczego dzisiaj pisze o polskim rynsztoku, dlaczego sam
        posługuje się takim językiem?


        Słusznie robi. Ta ksenofobia i ciemnogród są po prostu wstrętne i budzą
        obrzydzenie.



        > Wiadomo, jak wyglądało rozliczenie się z komunizmem wielu pisarzy
        > i koryfeuszy kultury socrealistycznej "wśród łopotu sztandarów rewolucji".
        > Michnik był sztandarem. Wnioski?


        Dobrze, że jest wierny swoim zasadom, źle że dał się uwieść "przyjaciołom
        wolnego rynku" - określenie Jacka Kuronia, który po połączeniu UD z KLD odsunął
        się na dalszy plan życia politycznego. Bowiem liberalne zasady, a przede
        wszystkiem metody stosowane przez KLD (od czasu wojny na górze) były
        zaprzeczeniem zasad solidarności. Solidarność właśnie rozbiła się przede
        wszystkim na rafie nazywającą się gospodarką wolnorynkową i egoistycznych
        zachowaniach.


        > Michnik był sztandarem, uczynił z siebie sztandar, i uczyniono z niego
        sztandar walki z komuną (wolna europa).


        Nie chodziło tylko o walke z komuną - to prostackie uproszczenie.


        > Dlatego, powinien sobie zdawać sprawę, że jego czyny nie należą już tylko do
        niego. Uważam, że swoją działalnością w latach 1989 - 2005, napluł milionom
        Polaków w twarz. I uważam, że właśnie w październiku i listopadzie ta Polska
        ponownie zabiera głos. Bez czepiania się słówek, uważam, że dopiero teraz jest
        szansa by wiele spraw dokończyć.


        Widzenie świata zamykającego się tylko do wizji walki z komuną jest płaskie i
        bardzo ubogie. Cofa o wiele lat wstecz i w niczym nie posuwa do przodu. Zresztą
        komuny już dawno nie ma.
        Najbardziej rozpieprzyli dorobek "Solidarności" właśnie tacy, którzy wzywali do
        nieustannej wojny i walki ze wszystkim, którzy choćby o centymetr wychylili się
        w bok. Nie o taką Polskę
        • rekontra hot dog z inteligenta 22.11.05, 16:05


          rekontra napisał:

          > Dla polskiej inteligencji takim sztandarem był Tygodnik Powszechny. (na
          > marginesie Leszku, to co napisałem o inteligencji, a czemu częśćiowo swoim
          > pytanmiem zdałeś się zaprzeczać, znajduje potwierdzenie - inteligencja to
          > przede wszystkim specjalność polska i rosyjska).

          leszek.sopot napisał:

          No tak, na Zchodzie nie ma inteligencji, pewnie ją przerobili w Mc Donaldzie
          na hot doga.


          powinieneś być bardziej ostrożny Leszku ironizując, jeżeli piszę to raczej
          piszę, jeżeli mam wątpliwości, to piszę że wątpię :)) spytaj Freemasona.

          Nie mam czasu szperać, gdzie czytałem i co czytałem o inteligencji, ale
          przypomnę sobie i napiszę od siebie, ale może uznasz, że nie ma potrzeby ?

          Wklepałem w wyszukiwarkę i oto czytam:

          "nie przypadkiem inteligencja jako grupa społeczna nie pojawiła się w krajach
          zachodniej Europy", sadzę, że artykuł odredakcyjny w Znaku, ze powyższym
          stwierdzeniem kończy spór w tym punkcie.

          www.znak.com.pl/znak/mies549.html
          NASZE RODOWODY Inteligencja w poszukiwaniu tożsamości

          Inteligencja przez dwieście lat pełniła w Polsce rolę strażnika narodowych
          tradycji, wyrażała aspiracje wolnościowe, zabiegała o cywilizacyjny postęp
          warstw niższych, głosiła hasła sprawiedliwości społecznej. Jej etos był etosem
          służby. Równocześnie jednak pojawienie się tej specyficznej warstwy społecznej
          było wynikiem splotu nieszczęśliwych okoliczności historycznych: utraty
          niepodległości i zacofania gospodarczego; nie przypadkiem inteligencja jako
          grupa społeczna nie pojawiła się w krajach zachodniej Europy. Czy więc dzisiaj,
          wraz z przywróceniem w Polsce demokracji i wolnego rynku, misja inteligencji
          dobiegła kresu? Czy odwoływanie się do jej etosu nie jest przejawem śmiesznego
          anachronizmu, pychy lub wręcz chęci podtrzymania patologii, której inteligencja
          zawdzięcza swe istnienie? Czy warstwa ta upodobni się do zachodniej "klasy
          średniej" czy też w epoce globalnej kultury masowej na nowo spróbuje
          zdefiniować naszą tożsamość kulturową?
          Spory na te tematy toczyły się przez całą dekadę lat 90. Nie zamierzamy
          jednak w nie wchodzić. Dla "Znaku" jest rzeczą oczywistą, że etos inteligencki
          przetrwa - stanowi on bowiem nieusuwalny składnik polskości i zniknąć mógłby
          tylko wraz z nią. Rzeczywisty problem polega na czym innym: do jakich tradycji
          polskiej inteligencji powinniśmy się dzisiaj odwoływać, co kontynuować, a czego
          poniechać? Chcemy zastanowić się nad tymi pytaniami, podejmując refleksję nad
          dziełem "mistrzów", wielkich autorytetów, do których odwołują się rozmaite
          nurty ideowe i światopoglądowe polskiej inteligencji. Co z ich dorobku
          zachowało aktualność, czego uczą nas, czytani na nowo, w początkach kolejnego
          stulecia. Sięgnęliśmy do twórczości autorów, którzy formowali postawy polskiej
          inteligencji na przełomie XIX i XX wieku czy w czasach II Rzeczypospolitej:
          Boya, Brzozowskiego, Conrada, Irzykowskiego, Szujskiego i Sienkiewicza. Ale do
          tematu wracać będziemy w przyszłości, przyglądając się przesłaniu kolejnych
          myślicieli - aż po mistrzów polskiej inteligencji ostatnich dekad XX stulecia.

          • leszek.sopot Re: hot dog z inteligenta 22.11.05, 21:58
            "inteligencja jako grupa społeczna", to nie to samo co inteligencja jako
            wykształcona część społeczeństwa charakteryzująca się przede wszystkim
            humanizmem - jak ja ją rozumiem. Można oczywiście przyjąć, jak to zrobiono
            w "Znaku", że inaczej ją zdefiniowano w Polsce. Jest to chyba nieuniknione, że
            w społeczeństwach zamkniętych, dyktatorskich, gdzie niemożliwa jest opozycja,
            na inteligencją spadły obowiązeki, które nie były znane w krajach bardziej
            demokratycznych: "strażnika narodowych tradycji, wyrażała aspiracje
            wolnościowe, zabiegała o cywilizacyjny postęp warstw niższych, głosiła hasła
            sprawiedliwości społecznej. Jej etos był etosem służby".
            Po prostu polska inteligencja nie mogła się poświęcić jedynie nauce, sztuce czy
            kulturze - czyli humanizmowi.
            Może moje dywagacje są błędne, ale skoro nie byłoby na Zachodzie inteligencji,
            to po co już od Średniowiecza tam wyjeżdżała polska młodzież, dlaczego to z
            Zachodu przychodziły do nas nowe prądy filozoficzne i artystyczne. Mówienie o
            tym, że pisanie o inteligencji to polski wynalazek wydaje mi się dlatego
            nieporozumieniem. Oczywiście, że w świecie współczesnym znaczenie inteligencji
            jako nośnika wartości humanistycznych, bardzo zmalało. Całe szczęście, że od
            czasu do czasu przypisuje się jej jeszcze jakieś znaczenie - głównie w
            okolicach przyznawania Nagród Nobla. Dlatego mam nadzieję, że nie wszystkich
            przerobiono już na hot dogi.
            Na pytanie czy istnieje inteligencja bez tego garba nałożonego nam przez
            historię, ja odpowiadam, że istnieje. Choć być może należałoby używać innego
            określenia - humaniści, z których maszynka do robienia pieniędzy nie zrobi
            towaru na sprzedaż.
            • rekontra Re: hot dog z inteligenta 22.11.05, 22:04
              leszek.sopot napisał:

              > "inteligencja jako grupa społeczna", to nie to samo co inteligencja jako
              > wykształcona część społeczeństwa charakteryzująca się przede wszystkim
              > humanizmem - jak ja ją rozumiem.

              myślę, że jest to dość oczywisty fakt. Nie sądzisz?
              • rekontra Re: hot dog z inteligenta 22.11.05, 22:07


                przypomnę kontekst w jakim napisałem o inteligencji:

                "GW od lat kreuje autorytety moralne, a właściwie wskazuje kto jest autorytetm
                moralnym, a czaqsmi pisze kto nim nie jest. U nas występowała inteligencja, na
                zachodzie prawie nikt o niej nie słyszał. Tak samo wkładem polskiej lewicy
                laickiej do postępu jest produkcja autorytetów moralnych. "


                czy spotykasz się z używaniem na zachodzie do celów polemicznych, politycznych
                z "autorytetami moralnymi" któe w dodatku piszą "zbiorowe listy" poparcia,
                oburzenia lub dania wyrazu?
                • leszek.sopot Re: hot dog z inteligenta 22.11.05, 23:06
                  rekontra napisał:

                  >
                  >
                  > przypomnę kontekst w jakim napisałem o inteligencji:
                  >
                  > "GW od lat kreuje autorytety moralne, a właściwie wskazuje kto jest
                  autorytetm moralnym, a czaqsmi pisze kto nim nie jest. U nas występowała
                  inteligencja, na zachodzie prawie nikt o niej nie słyszał. Tak samo wkładem
                  polskiej lewicy laickiej do postępu jest produkcja autorytetów moralnych. "


                  A ja pytałem, kogo to niby GW wykreowała. Czy mozna powołać do życia jakiś
                  sztuczny autorytet?

                  > czy spotykasz się z używaniem na zachodzie do celów polemicznych,
                  politycznych z "autorytetami moralnymi" któe w dodatku piszą "zbiorowe listy"
                  poparcia, oburzenia lub dania wyrazu?


                  Nie śledzę polemik zagranicznych, czytałem jednak jak wielokrotnie
                  intelektualiści francuscy protestowali lub apelowali w różnych sprawach.
        • rekontra sztandar kupiłem od Michnika 22.11.05, 16:23
          leszek.sopot napisał:

          > Twoja opinia. Widocznie masz jakąś michnikofobię.

          Skoro założyłem wątek "Dramat Adama Michnika", to pewnie coś jest na rzeczy.
          Gdybym zacytował tytuły esei jakie zawiesza w gazecie Michnik, to mógłbyś
          doszukać się znaleźć znacznie więcej fobii., fobii kompleksowej, może potem uda
          mi się ją nazwać i przyszpilić.

          > Napisałem już w swoim poście, na który odpowiedziano mi jedynie bezsensownym
          > pytaniem.

          Możesz przypomnieć o jaki post chodzi?


          Piszesz, że "S" zaczęłą rozsiewać nienawiść. Czy możesz poprzeć swój sąd
          kilkoma faktami, bym mógł wyrobić sobie zdanie, o czym myślisz?


          > > Polska miała sztandary, i takimi sztandarami - dzisiaj byśmy powiedziaeli
          > > medialnymi sztandarami, byli Wałęsa, Michnik.
          >
          >
          > ????
          > Ktoś kto swoje przywiązanie do ideii utożsamia od jakichś symboli lub osób,
          nie
          > wie o co walczy, jest co najwyżej członkiem drepczącego stada drepczącym
          > pokornie za swym przewodnikiem.

          Sztandar kupiłem od Michnika. W rzepie ukazał się kilka dni temu artykuł "Ja
          Sztandar". Stąd wzięło się tak rozliczne sztandarowanie w moim liści, i dlatego
          odniosłem to również do sztandaru W.
          Wolę sztandar, niż wzięte z nowomowy salonowej "ikona".

          > > Michnik któy wygrażając pieścią broni jaruzelskiego, jednocześnie z pianą
          > na
          > ustach atakuje w programie telewizyjnym Jarosława Kaczyńskiego. Zderzenie
          ikony
          >
          > MIchnika, z Michnikiem obrońcą komuny i postkomuny, obrońcą esbeków i ich
          > przywilejów, obrońcą Jaruzelskiego.
          >
          >
          > Jaka pięść, jaka piana? Masz senne koszmary, czy bawisz się w czarną
          > propagandę? Mylisz obronę komuny, postkomuny, esbeków i ich przywilejów(???)
          > oraz Jaruzelskiego, z obroną zasad na fundamencie których
          > powstała "Solidarność".


          Tutaj też proszę, byś rozwinął tę "obronę zasad", która kazała (czy raczej
          legitymozowała) Michnika do tej formy obrony Jaruzelskiego jaką wybrał Michnik.

          > Jeśli nie wiesz, co to były za zasady, to jesteś tylko
          > marnym propagandzistą. Jeśli nie wiesz, że żadnemu człowiekowi nie wolno
          > odbierać jego godności, prawa do obrony, sprawiedliwego sądu,

          i tutaj poproszę o rozwinięcie myśli.


          > Dla ciebie jest obca demokracja wraz ze wszyskimi
          > wynikającymi konsekwencjami - choćby tymi związanymi z prawami człowieka i
          > obywatela?

          Na to odpowiem, ale nie teraz. Prozaiczny brak czasu, dlatego tytlko
          sygnalizuję, że list przeczyzteałem.


          > > Punktem kulminacyjnym budowy nowego Michnika, było nazwanie Kiszczaka
          > > człowiekiem honoru. Świat się zawalił.
          >
          > Komu, bo chyba nie tobie?

          Rónież myśl do ropzwinięcia.


          > Co za bezsens. W myśl jakiej ideologii obrona kogoś, nawet najgorszego
          > zbroniarza, może być uważana za zbrodnię - chyba tylko w myśl jakichś
          > bolszewickich sądów ludowych. W dodatku, co to znaczy obrona, jak ona
          > wyglądała, o co w niej chodziło - to już za trudne zadanie do wykonania dla
          > inteligentnych inaczej, którzy wierzą w słuszność wyimaginowanej jedynej
          > słusznej sprawy - tej sprawy, którą objawia im jakiś prorok rewolucji (np.
          > rewolucji moralnej, która oznacza tylko i wyłącznie szerzenie nienawiści,
          > nietolerancji i zła).

          Szeroko odpowiem, czym była obrona zbrodniarzy przez Michnika, jak to widzę.


          > > Czy to są "zszarzałe ideały" walki z komuną?
          >
          > Zszarzałe ideały, kolego, to te, który są zawarte m.in. w "etyce
          > solidarności", "solidarności sumień", w uchwale programowej I zjazdu "S", to
          > jest to, co mówił o "S" Jan Paweł II, a i wyśpiewywał Jacek Kaczmarski.
          Ideały
          > zszarzały bo rozprzestrzenił się kult pieniądza i prywata, kult
          > grupowego/partyjnego interesu, kult szybkiej kariery za każdą cenę.
          > Roztrwoniono "Solidarność" pisaną dużą i małą literą - chciano ją
          zarezerwować
          > tylko dla wybranych, tylko dla tych, których ktoś uznawał za "prawdziwych", a
          > ci "prawdziwi" by się wykazać, że taki są, starali się być jeszcze bardziej
          > radykalni, jeszcze bardziej zapiekli w... nienawiści.

          Bez wątpienia Kultu pieniądza, nie możesz zarzucić Solidarności.

          > > I nieszczęsny Bujak przepraszający za Solidarność?
          >
          >
          > Jego przeprosiny to dużo, dużo za mało. Powinien przeprosić przede wszystkim
          > Wałęsa, ale i Kaczyński, Tusk i Bielecki (a i późniejszy liderzy z jaśnie
          > oświeconym Krzaklewskim na czele), którzy jakże wiele zniszczyli z tego
          > wspólnego dobra jakim była "S". To "wspólne dobro" zdegradowali do poziomu
          > dobra dla wybranej kasty mającej realizować cele tylko dla wybranych osób - w
          > dodatku cele polityczne.



          Widzisz, a te Twoje słowa ""wspólne dobro" zdegradowali do poziomu dobra dla
          wybranej kasty" odnoszę do UD, ROADu, UW, środowiska wyborczej, warszawki i
          krakówka - rozwinę potem co myślę pisząc warszawka.



          > Dlaczego dzisiaj pisze o polskim rynsztoku, dlaczego sam
          > posługuje się takim językiem?
          >
          >
          > Słusznie robi. Ta ksenofobia i ciemnogród są po prostu wstrętne i budzą
          > obrzydzenie.

          Również do rozwinięcia.



          obcięło Ci koniec list, pewnie piszesz w okienku i przepadł.

          Piszemy z tego samego punktu widzenia, z punktu widzenia pierwszej Solidarności
          i dochodzimy do tak diametralnie różnych wnmiosków.
          Myślę, że mamy się o co spierać.

          pozdrawiam

          ps. dzisiaj brak czassu, a tyle wątków do rowinięcia.

          • leszek.sopot ja mam mój własny 22.11.05, 22:58
            rekontra napisał:

            > Możesz przypomnieć o jaki post chodzi?

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=32215196&a=32233186
            > Piszesz, że "S" zaczęłą rozsiewać nienawiść. Czy możesz poprzeć swój sąd
            > kilkoma faktami, bym mógł wyrobić sobie zdanie, o czym myślisz?


            O kampaniach nienawiści - najpierw przeciw Mazowieckiemu, a później przeciw
            Wałęsie. Kampaniach sterowanych z pobudek politycznych. Nie chce mi się o tym
            pisać. Ta nienawiść dotknęła mnie wówczas także osobiście. Czyż w "S" nie
            możnabyło otwarcie mówić, że popiera się Mazowieckiego? Tyle obraźliwych słów
            ile można było usłyszeć na posiedzeniach KK lub Zarządu Regionu Gdańskiego pod
            adresem każdego z obozu posierpniowego, kto wyraził jakąś krytyczną uwagę pod
            adresem "S", nie można było nawet przeczytać w "Nie" Urbana". Skąd ten ton, ta
            moda na uwiarygadnianie, że się jest prawdziwie wierny aktualnie modnej linii?
            To uwiarygadnianie od czasu wojny na górze zawsze polegało na ostentacyjnym
            manifestowaniu wręcz nienawiści do UD, a później UW. W "Solidarności" nie
            atakowano nigdy tak postkomunistów jak tzw. różowych.


            > Tutaj też proszę, byś rozwinął tę "obronę zasad", która kazała (czy raczej
            > legitymozowała) Michnika do tej formy obrony Jaruzelskiego jaką wybrał
            Michnik.


            Nie wiem, czy muszę coś rozwijać skoro ty poprzestałeś tylko na samych
            oskarżeniach bez żadnego uzasadnienia. Ale niech ci będzie. Wybacz, że posłużę
            się cytatem, w którym ja widzę trzon moralny "S": "Związek nasz wyrósł z buntu
            społeczeństwa polskiego doświadczonego w ciągu przeszło trzech dziesięcioleci
            łamaniem praw ludzkich i obywatelskich; z buntu przeciwko dyskryminacji
            światopoglądowej i wyzyskowi ekonomicznemu. Był protestem przeciwko
            istniejącemu systemowi sprawowania władzy. [...] Chodziło nam również o
            sprawiedliwość, o demokrację, o prawdę, o praworządność, o ludzką godność, o
            swobodę przekonań, o naprawę Rzeczypospolitej, nie zaś tylko o chleb, masło i
            kiełbasę. Wszystkie wartości elementarne nazbyt były sponiewierane, by można
            było uwierzyć, że bez ich odrodzenia cokolwiek zmieni się na lepsze. Protest
            ekonomiczny musiał być zarazem protestem moralnym". Podkreśliłbym w tym cytacie
            fragment, że bez odrodzenia elementarnych wartości nic nie zmieni się na
            lepsze. Te wartości też zostały wymienione: demokracja, sprawiedliwość,
            praworządność...
            Może jszcze jeden cytat. "solidarność, ta zrodzona z kart i ducha Ewangelii,
            nie potrzebuje wroga lub przeciwnika, aby się umacniać i rozwijać. Ona się
            zwraca do wszystkich, a nie przeciwko komukolwiek. Podstawą i źródłem
            solidarności jest to, o co każdemu człowiekowi naprawdę w życiu chodzi. [...]
            Rzecz dotyka godności człowieka. Godność człowieka opiera się na jego sumieniu.
            Najgłębsza solidarność jest solidarnością sumień" - ks. Tischner, 1980. Oznacza
            to także, że tej godności nie możemy odbierać także swoim wrogom. "S" i
            przyklejające się do niej partie po 1989 posługiwały się metodami, które miały
            odrzeć przeciwników z godności. To się rozpoczęło od ohydnej "wojny na górze",
            ten jakiś esbecki styl propagandy i walki z politycznymi przeciwnikami.

            > i tutaj poproszę o rozwinięcie myśli.

            Może najpierw rozwiń swoje. Dla mnie przypisywanie "S" tylko nieokreślonego
            antykomunizmu, to fałsz. Chodziło głównie o odbudowanie demokracji, w której
            wszyscy Polacy mieliby równe prawa.


            > Bez wątpienia Kultu pieniądza, nie możesz zarzucić Solidarności.


            Na pewno nie w takim stopniu, jak innym. Jednak w różnym czasie było to różnie.
            Mógłbym to uzasadnić wracając pamięcią do czasu powstania Funduszu i Fundacji
            Gospodarczej "S" i jakie kariery zrobili przewijajający się tam ludzie - z
            Merklem na czele.


            > Widzisz, a te Twoje słowa ""wspólne dobro" zdegradowali do poziomu dobra dla
            > wybranej kasty" odnoszę do UD, ROADu, UW, środowiska wyborczej, warszawki i
            > krakówka - rozwinę potem co myślę pisząc warszawka.


            To nie UD odeszła od "S", to "S" uznała ją za swego głównego wroga - moim
            zdaniem dlatego, że ludzie związani wówczas ze Związkiem chcieli na podziałach
            i tanich hasłach zdobyć popularność i robić kariery polityczne, a nie dlatego,
            że UD była antyzwiązkowa lub antyrobotnicza.


            > > Słusznie robi. Ta ksenofobia i ciemnogród są po prostu wstrętne i budzą
            > > obrzydzenie.
            >
            > Również do rozwinięcia.

            Co tu uzasadniać?

            > obcięło Ci koniec list, pewnie piszesz w okienku i przepadł.

            Niestety. Teraz zrobię "ctrl V" i najwyżej dokleję.
            • rekontra linia obrony - polski ciemnogród i ksenofobia 23.11.05, 11:28
              leszek.sopot napisał:

              > O kampaniach nienawiści - najpierw przeciw Mazowieckiemu, a później przeciw
              > Wałęsie. Kampaniach sterowanych z pobudek politycznych. Nie chce mi się o tym
              > pisać. Ta nienawiść dotknęła mnie wówczas także osobiście.

              ale to nie Solidarność zaczęłą rozsiewać nienawiść, to Ty nienawiść widziałeś
              u niektórych członków Solidarności.

              > Czyż w "S" nie można było otwarcie mówić, że popiera się Mazowieckiego?

              A w moim środowisku popieranei Wałęsy łączyło się z otracyzmem, łagodnym co
              prawda. Uważam jednakże, że dla cxzłonków Solidarności naturalnym było
              popieranie Wałęsy i dziwię się Mazowieckiemu, że wówczas, na początku drogi,
              dał się namówić na kandydowanie.

              > To uwiarygadnianie od czasu wojny na górze zawsze polegało na ostentacyjnym
              > manifestowaniu wręcz nienawiści do UD, a później UW. W "Solidarności" nie
              > atakowano nigdy tak postkomunistów jak tzw. różowych.

              Ja Ci wytłumaczę ze swojego punktu widzenia. Postkomuna to po prostu wrogowie,
              a różowi to zdrajcy. Uważam, że środowsiko UD zdradziło Solidarność.
              Możnaby powiedzieć, że na grzbietach robotników doszli do władzy.

              > > Tutaj też proszę, byś rozwinął tę "obronę zasad", która kazała (czy raczej
              > > legitymozowała) Michnika do tej formy obrony Jaruzelskiego jaką wybrał
              > Michnik.

              > Nie wiem, czy muszę coś rozwijać skoro ty poprzestałeś tylko na samych
              > oskarżeniach bez żadnego uzasadnienia.

              Ten list jest również skróowy, zgadzam się, napisałem bez uzasadnienia, ale
              po prostu nie mam czasu, a nie chcę pisać bez żadnego zastanowienia, tak jak
              się rozmawia, gdyż wkradnie się chaos.


              > Najgłębsza solidarność jest solidarnością sumień" - ks. Tischner, 1980.
              Oznacza
              > to także, że tej godności nie możemy odbierać także swoim wrogom. "S" i
              > przyklejające się do niej partie po 1989 posługiwały się metodami, które
              > miały odrzeć przeciwników z godności.

              Tak, ale jeżeli chodzi o Jaruzeklskiego i Kiszczaka, bo to o nich pytałem w
              aspekcie ich obrony przez Michnka, należałoby zapytać - czy jest w nich
              poczucie winy? skrucha? do czego się przyznają? czy znamy prawdę? sprawa
              Popiełuszki, Pyjasa ? a ostatnio sprawa Jaruzelskiego z informacji wojskowej,
              czyli bezpośredni dowód, jak przebiegała jego kariera? dlaczego w jego wy[padku
              rok 68 pryncypialny Michnik tak lekko traktujer, nie traktując w ogóle?

              Przyznać należy, że Ki9szczak usunął się w cień, chociaż kilkakroptnie lekko
              zaatakowany mówił o jakichś zdjęciach i nagraniach. Wyglądało to na sznataż.
              Ale Jaruzelski? Prowokacyjne wyjazdy do Moskwy po ordery? Wolski z IW ?
              Przecież to "zbawca" i "patriota.
              Dlatego społeczeństwo winno znać PRAWDĘ. I dlatego Michnik nie miał prawa
              mówić "odpie... się od generała". Najpierw osąd komunizmu (nawet stalinizmu nie
              osądzono i hańby domowej, kolaboracji ze stalinizmem), najpierw prawda, a potem
              pojednanie i wybaczenie.


              > Mógłbym to uzasadnić wracając pamięcią do czasu powstania Funduszu i Fundacji
              > Gospodarczej "S" i jakie kariery zrobili przewijajający się tam ludzie - z
              > Merklem na czele.

              No ale przyznasz, że to nei obciąża Solidarności.

              > To nie UD odeszła od "S", to "S" uznała ją za swego głównego wroga - moim
              > zdaniem dlatego, że ludzie związani wówczas ze Związkiem chcieli na
              podziałach
              > i tanich hasłach zdobyć popularność i robić kariery polityczne, a nie
              dlatego,
              > że UD była antyzwiązkowa lub antyrobotnicza.

              Ja myślę, że nie chodzi o to, że UD była antyzwiąszkowa i antyrobotnicza, ona
              byłą prozwiązkowa i prorobotnicza. Ale UD nawiązała do swoich korzeni, zbyt
              wiele więzi towarzyskich, rodzinnych, koleżeńskich w końcu salonowych łączyło
              różowych z czerwonymi. Warszawka UD - skrzydło artystyczne, część artystyczna
              salonu to koryto, koniukturalizm, oportunizm, natomiast drugie skrzydło to
              związki rodzinne, a także młodość - kariery profesorskie, poselskie, pisarskie
              powiązane ze służbą komunie. Późno otworzyli oczy, a część z nich otworzyłą
              oczy gdy delikatnie odsuwano ich od waaaadzy przesuwając na stołki prezesowskie
              czy spółdzielcze.

              >
              > Co tu uzasadniać?

              Ciemnogród i ksenofobia? Bez uzasadnienia? Właśnie ten atak na poslki
              ciemnogród i polską ksenbofobię, Michnik ostatnio dołączył polski rynsztok
              to jest przyjęta linia obrony. Poczynając od przedwojennych komunistów,
              nielicznych przedwojennych socjalistów promoskiewskich, po służących sowietom
              po wojnie, to jest linia obrony między innymi Miłosza.
              Czas rozwiniąć nietkóre tezy, ale chyba się nie spieszy.
    • patience Dramat Adama Michnika pogłębia się 23.11.05, 21:42
      Obóz Cywilizacji - kwestią smaku?

      terra.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?649253
      heheh
    • rekontra przyjaźnie i szorstkie przyjaźnie 26.11.05, 07:13
      rekontra napisał:

      > Czy Michnik zdaje sobie sprawę, że zaczyna bić dzwon prawdy?

      www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1586&news_id=81752&scroll_article_id=81752&layout=1&p
      age=text&list_position=1

      To Michnik i Kwaśniewski zniszczyli karierę Millera

      Marek Dyduch - szara eminencja lewicy Marek Dyduch był związany blisko z
      Leszkiem Millerem. (...) Afera Rywina ujrzała światło dzienne po to, żeby
      osłabić pozycję rosnącego w siłę premiera Leszka Millera.

      O tym, że afera wyszła na jaw właśnie w grudniu 2002 roku, a nie zaraz po
      złożeniu przez producenta filmowego korupcyjnej propozycji, zadecydował
      Aleksander Kwaśniewski - takimi sensacyjnymi wyznaniami dzieli się w rozmowie
      z "Super Expressem" Marek Dyduch, były sekretarz generalny SLD, przyjaciel
      Millera.

      Za zgodą Pałacu Prezydenckiego
      Dyduch do sprawy Rywina wraca w chwili, gdy minister sprawiedliwości Zbigniew
      Ziobro ogłasza, że ruszy śledztwo w sprawie ustalenia składu grupy trzymającej
      władzę.

      - Rywin poszedł walczyć o zmianę przepisów, które już dawno były zmienione. A
      jeśli tak było, to dlaczego nagle w grudniu cała sprawa wychodzi na jaw? Jest
      przeciek, znajduje się nagranie, mimo że ono od pół roku leżało u Michnika w
      biurku? - zastawia się Marek Dyduch. I zaraz sam sobie odpowiada: - Mogę
      zakładać, a trochę o tej sprawie wiem, że Michnik taktycznie wyjechał w tym
      czasie z Polski i sprawa ujrzała światło dzienne nieprzypadkowo. Relacje między
      nim a prezydentem były przecież powszechnie znane. Moim zdaniem, chodziło o
      osłabienie Millera, a sygnał do jej ogłoszenia wyszedł z Pałacu Prezydenckiego.


      O tym, że sprawa korupcyjnej propozycji została wykorzystana do zniszczenia
      pozycji Millera, szeptano od dawna. Po raz pierwszy jednak znany polityk lewicy
      postanowił tę opinię uwiarygodnić własnym nazwiskiem.

      Czy Dydych będzie kamyczkiem? nowym Kaczmarkiem?

    • rekontra przyjaźnie i szorstkie przyjaźnie 26.11.05, 07:13
      rekontra napisał:

      > Czy Michnik zdaje sobie sprawę, że zaczyna bić dzwon prawdy?

      www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1586&news_id=81752&scroll_article_id=81752&layout=1&p
      age=text&list_position=1

      To Michnik i Kwaśniewski zniszczyli karierę Millera

      Marek Dyduch - szara eminencja lewicy Marek Dyduch był związany blisko z
      Leszkiem Millerem. (...) Afera Rywina ujrzała światło dzienne po to, żeby
      osłabić pozycję rosnącego w siłę premiera Leszka Millera.

      O tym, że afera wyszła na jaw właśnie w grudniu 2002 roku, a nie zaraz po
      złożeniu przez producenta filmowego korupcyjnej propozycji, zadecydował
      Aleksander Kwaśniewski - takimi sensacyjnymi wyznaniami dzieli się w rozmowie
      z "Super Expressem" Marek Dyduch, były sekretarz generalny SLD, przyjaciel
      Millera.

      Za zgodą Pałacu Prezydenckiego
      Dyduch do sprawy Rywina wraca w chwili, gdy minister sprawiedliwości Zbigniew
      Ziobro ogłasza, że ruszy śledztwo w sprawie ustalenia składu grupy trzymającej
      władzę.

      - Rywin poszedł walczyć o zmianę przepisów, które już dawno były zmienione. A
      jeśli tak było, to dlaczego nagle w grudniu cała sprawa wychodzi na jaw? Jest
      przeciek, znajduje się nagranie, mimo że ono od pół roku leżało u Michnika w
      biurku? - zastawia się Marek Dyduch. I zaraz sam sobie odpowiada: - Mogę
      zakładać, a trochę o tej sprawie wiem, że Michnik taktycznie wyjechał w tym
      czasie z Polski i sprawa ujrzała światło dzienne nieprzypadkowo. Relacje między
      nim a prezydentem były przecież powszechnie znane. Moim zdaniem, chodziło o
      osłabienie Millera, a sygnał do jej ogłoszenia wyszedł z Pałacu Prezydenckiego.


      O tym, że sprawa korupcyjnej propozycji została wykorzystana do zniszczenia
      pozycji Millera, szeptano od dawna. Po raz pierwszy jednak znany polityk lewicy
      postanowił tę opinię uwiarygodnić własnym nazwiskiem.

      Czy Dydych będzie kamyczkiem? nowym Kaczmarkiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka