rekontra
19.11.05, 15:54
Skórzyński w Rzepie musiał puścić tekst o Michniku, dlatego postanowił
złagodzić jego wymowę wstępniaczkiem odredaqkcyjnym. Tylko jedno zdanie jest
warte zauważenia, zdanie za które Michnik nie będzie wdzięczny autorowi:
"Publikowane w ostatnich miesiącach w "Gazecie Wyborczej" historyczne eseje
Michnika dotykają także - w sposób prowokujący do dyskusji- najistotniejszych
kwestii Polski współczesnej. TYMCZASEM ZAPADŁA WOBEC NICH ZDUMIEWAJĄCA CISZA."
i to jest największy dramat Michnika. Jest krytykowany za czyny z ostatnich
piętnastu lat, gdy jednocześnie jego słowa są - pisząc kolokwialnie -
zbiorowo olewane. Nikomu nie chce się wziąć pióra do ręki, gdyż wobec
Michnika stosuje się taryfę ulgową. Do MIchnika powinno dotrzeć, że nei8
znajdzie swojego miłosza, który dostrzeże w nim człowieka wśród skorpionów.
Michnika można odnaleźć w przyjaźni urbanowej, w towarzystwie ludzi swojego
honoru.
Czy Michnik zdaje sobie sprawę, że zaczyna bić dzwon prawdy?
Że nadchodzi czas by zapłacić rachunki wystawiane in blanco wolskim i innym?
Michnik jest bankrutem. I nie pomoże Michnikowi ucieczka do przodu w eseje z
raną na czole.
ps. a od Herberta niech Michnik się w końcu odpi....