jacekszz
18.09.06, 05:51
Demokracja to ciezka praca uczestniczenia w zyciu spolecznym,
branie udzial w dyskusjach i branie odpowiedzialnosci za podjete decyzje. Tak
ja przynajmniej zrozumialem przemowienia Paryklesa. Szkoda ze Autor artykulu
nie nawiazal do przemowienia Peryklesa, ktore wyglosil on przed rozpoczeciem
wojny, a w ktorym to tlumaczyl obywatelom Aten wage i konsekwencje uwiklania
sie w wojne ze Sparta. Zgadzam sie ze wojna wydawala mu sie nieunikniona, ale
tez nalezy chyba wspomniec ze Perykles podsumowal sytuacje ekonomiczna Aten
wskazujac na zasoby pieniezne, ktore Ateny beda musialy przeznaczyc na
prowadzenie dzialan wojennych. Perykles podal rowniez wersje pesymistyczna i
wskazal na rezerwy ktore beda mogly byc zuzyte jesli rzeczy nie beda sie mialy
zbyt rozowo.
Ale do rzeczy - Grecy w czasie wojen Peloponezkich nie byli rozfilozofowanymi
pieknoduchamii. Z tej ksiazki mozna sie wiele nauczyc ale Autor artykulu znow
pominal najwazniesza lekcje histori i nic nowego pod sloncem sie nam nie
wydarza. Uwazni czytelnicy lektury latwo spostrzega rowniez prosty fakt
historyczny: przynaleznosc do blokow militarnych moze slono kosztowac i moze
stac sie nawet powodem upadku panstwa.
Do Autora chcialbym powiedziec, ze rozwodnil On przeslanie tej swietnej
lektury do granic braku zainteresowania. Coz sie tu dziwic ze ludziom sie nie
chce czytac historycznych tekstow przy tak metnej zachecie. Przyznam sie, ze
ledwo sie zmusilem aby samemu dobrnac do konca tego artykulu. Parafrazujac, "w
tym tekscie jest miejsce na zbyt wiele butelek szampana".