Dodaj do ulubionych

Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi!

25.11.06, 08:19
"przemawiać na rzecz Generała"

Zgadza się, w tej Gazecie Generał zaczyna się od dużej litery...
Obserwuj wątek
    • janul1 A ubecja w GW-nie skrzeczy 25.11.06, 08:35
      larum, larum, łajdaków się wreszcie nazywa łajdakami, a nie ludzmi honoru, a
      nieudacznikow i szarlatanów jak Mazowicki czy Kuczynski - nieudacznikami i
      sarlatanami, larum, ubecja w odwrocie.
      • janstrak Kuczyński-jest pan wyjątkową komunistyczną mendą 27.11.06, 11:16
        !
        • equipage Re: Kuczyński-jest pan wyjątkową komunistyczną me 27.11.06, 14:19
          Pozdrowienia DEBILU!
    • willie1950 Brawo Waldemar Kuczyński! 25.11.06, 09:07
      A wam wszystkim gów..rze i nawiedzone pisuary wara od Generała! Wkurza mnie jak
      na temat tamtych wydarzeń głos zabierają gnojki, co wtedy moczyli pieluchy w
      żłobkach albo chcieli zostać milicjantami, gdy ich w przedszkolu pytano: "Kim
      chciałbyś być, gdy dorośniesz?" Niektórym marzenia się spełniły: są
      prokuratorami w IPN-ie...
      • sherman-doberman Re: Brawo Waldemar Kuczyński! 25.11.06, 12:57
        Zgadzam się.
        Nie zawsze podzielałam zdanie p. Kuczyńskiego, ale w tym wypadku ma rację.
        Zwłaszcze, że był nie tylko biernym obserwatorem wydarzeń i naocznym świadkiem,
        ale i ich aktywnym uczestnikiem i to w sposób dość bolesny.
        Panowie nawiedzeni moralizatorzy religijni naprawiacze ojczyzny:
        Pomijając waszą niewiedzę z powodu wieku, togdzie się podziały nauki Chrystusa?

        • rabemich Re: Brawo Kuczynski, ubecja, TW i bandziory z PZPR 25.11.06, 20:06
          vel sld, tak trzymac, nie poddawac się tej uczciwej prawicowej holocie. Bo jak
          zyc w Polsce gdzie nie rządzą bandyci ubecja i przyszywani opozycjonisci jak TW
          Bolek, Kuron, Maleszka, Czajkowski i im podobni. Przeciez to koniec swiata, jak
          mozna odsuwac od wladzy takie "autorytety" i "ludzi honoru", którzy swoj honor
          pokazywali zlecjąc mordy na Pyjasie, Popieluszce i innych opozycjonistach, nie
          kolaborujących z mordercami, a ktorych w Wyborczej uwaza sie za oszolomow.
        • t-800 Re: Brawo Waldemar Kuczyński! 26.11.06, 13:36
          sherman-doberman napisała:

          > Pomijając waszą niewiedzę z powodu wieku, togdzie się podziały nauki
          Chrystusa
          > ?

          Pan red. Adam Michnik pamiętał o naukach i wybaczył bezdyskusyjnie i w imieniu
          wszystkich Polaków wszystko wszystkich ubekom, esbekom i komunistycznym
          zbrodniarzom, natomiast nauk redaktorowi nie stało, by wybaczyć Giertychowi
          tego, że nazwał go "aparatczykiem" - i za to natychmiast podał go do sądu.
      • nowytor4 Sam jesteś gnojem i zasrańcem, byłem w wojsku 25.11.06, 21:39
        w stanie wojennym.
        I jaruzelskiego nie powiesić, a koniami przez całą Polske przeciągnąć.
        Taka sama menda zdradziecka jak ty.
    • cziriklo Jestes szubrawcem, kolego/kolezanko gw-organ... 25.11.06, 14:09
    • leszek.sopot Wojsk do Polski nie wprowadzać 25.11.06, 14:10
      Co do oceny działań IPN - pełna zgoda. Co do oceny działań gen. Jaruzelskiego -
      zdanie w 100 proc. odmienne.

      Wojsk do Polski nie wprowadzać
      Jurij Andropow, szef KGB, na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR z 29
      października 1981 r. stwierdził: „My jednak powinniśmy twardo obstawać przy
      swoim stanowisku i naszych wojsk do Polski nie wprowadzać”. Jego słowa
      oznaczają, że było to stanowisko wypracowane już dużo wcześniej. Także Ustinow
      mówił: „w ogóle należy stwierdzić, że nie można wprowadzić naszych wojsk do
      Polski”.
      Co innego twierdzi gen. Jaruzelski. Trudno wierzyć jego słowom, skoro jego
      najwierniejszy towarzysz gen. Kiszczak zanotował w podręcznych notatkach,
      przygotowanych na naradę kierownictwa MSW tuż przed wprowadzeniem stanu
      wojennego, że argument o grożącej sowieckiej interwencji jest tylko
      straszakiem: „używać straszaka interwencji, koncentracji wojsk na granicy, że
      już mogą wejść wojska nie tylko radzieckie, ale czeskie, niemieckie i tu nie ma
      wyjścia [...] każda metoda dopuszczalna – straszyć, mówić o tym, że
      przywódcy »S« mówią o wieszaniu nawet Kuroń”.
      Zgodnie z planami MSW z 25 listopada 1981 r. przewidywano, że w najgorszym III
      wariancie wprowadzania stanu wojennego „nie wyklucza się pomocy wojsk Układu
      Warszawskiego”. O taką też pomoc prosili generałowie Jaruzelski i Siwicki
      podczas posiedzenia Komitetu Ministrów Obrony Układu Warszawskiego w Moskwie 3
      grudnia 1981 r. i wnioskowali, aby do komunikatu końcowego wprowadzić
      sformułowania o „pomocy sprzymierzonych krajów”.
      W Pradze odnaleziono dokładne sprawozdanie z grudniowego posiedzenia. Jego
      autorem jest Martin Dzúr, minister obrony Czechosłowacji. Martin Dzúr napisał w
      sprawozdaniu dla Gustáva Husáka, szefa Komunistycznej Partii Czechosłowacji, że
      4 grudnia, tuż przed wydaniem komunikatu po obradach, do Moskwy nadszedł pilny
      telegram z Warszawy. Jaruzelski domagał się, aby dodać akapit ze
      słowami: „Komitet wyraził zaniepokojenie, dotyczące rozwoju sytuacji w PRL,
      wywołane wywrotową działalnością sił antysocjalistycznych, które [...] wywołują
      konieczność podjęcia odpowiednich środków do zapewnienia bezpieczeństwa
      społeczeństwa socjalistycznego”. Generałowie Siwicki i Jaruzelski przedstawiali
      w Moskwie dramatyczny obraz sytuacji w Polsce po to, aby mieć argument za
      wprowadzeniem stanu wojennego własnymi rękoma: groźbę interwencji wojskowej
      Układu Warszawskiego. Z czeskich dokumentów i z notatki Dzúra wynika jednak, że
      w 1981 roku takiego zagrożenia nie było. Było ono realne rok wcześniej.
      Nad końcowym komunikatem po posiedzeniu Komitetu długo dyskutowano. Nikt poza
      Jaruzelskim nie domagał się, aby zawrzeć w nim choćby aluzję o interwencji
      wojskowej. W końcu wersję proponowaną przez Jaruzelskiego odrzucono. Wprost
      powiedziano także, że interwencja wojsk sprzymierzonych jest niemożliwa. Jest o
      tym mowa w sprawozdaniu Dzúra: „Marszałek Nikołaj Ogarkow [szef sztabu sił
      zbrojnych ZSRR] powiedział Siwickiemu, że sowieccy towarzysze nie chcą takiego
      rozlewu krwi, jak na Węgrzech w 1956 roku”. Dlatego w końcowym komunikacie
      znalazła się jedynie wzmianka na temat sytuacji w Polsce: „Wyrażono solidarność
      w walce PZPR, wszystkich polskich patriotów, przeciw kontrrewolucji”.
      Ministrowie obrony państw Układu Warszawskiego nie zgodzili się na werbalną
      groźbę interwencji, czym do dziś zasłania się jako swoim alibi gen. Jaruzelski.
      Decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku podjął sam, a
      jedynym argumentem, którym wówczas się podpierał była dramatyczna sytuacja w
      kraju i zachowanie „Solidarności”, która miała zdaniem generała plany przejęcia
      władzy.
      Polska nie stała pod szantażem wkroczenia do kraju wojsk sowieckich. To
      przywódcy PZPR byli szantażowani, że jeżeli nie mogą poradzić sobie
      z „Solidarnością” to ich stanowiska zajmą inni polscy komuniści. Przywódcy PZPR
      byli bowiem oceniani nie z sukcesów osiąganych przez swoje kraje, ale z
      gorliwości wykonywania politycznych wytycznych płynących z Moskwy. Tylko
      najwierniejszy z wiernych wykonawców moskiewskich poleceń mógł być szefem
      polskiej partii i rządzić krajem. Właśnie w ten sposób należy odczytywać
      zachowane dokumenty wschodnioniemieckiej SED, w których odnotowano, że 16
      września Ciosek w rozmowie z nieznanym przedstawicielem SED mówił, że
      Jaruzelski przeszedł proces przemyśleń i „jeżeli strona radziecka go postawi
      pod silnym naciskiem, może dojdzie on do pozytywnego rozstrzygnięcia”, którym
      miało być wprowadzenie dyktatury wojskowej. W podobnym duchu miał mówić
      Kociołek 28 września do członka Biura Politycznego SED i sekretarza organizacji
      berlińskiej Konrada Naumanna, że znalazł dla swego stanowiska zrozumienie u
      Jaruzelskiego i zwracał uwagę na różnice między Kanią a Jaruzelskim. Można z
      tych notatek a także innych dokumentów oraz wspomnień Kani odczytać, że wśród
      polskiego kierownictwa istniała różnica poglądów dotycząca zasadności
      wprowadzenia stanu wojennego oraz, że zdecydowanym jego zwolennikiem był
      generał Jaruzelski.
      Na przełomie września i października opcja konfrontacyjnego rozwiązania zdobyła
      przewagę i konsekwencją tego była zmiana na stanowisku I sekretarza PZPR, gdy
      Kanię zastąpił Jaruzelski. Generał wiedział, że przyjmując to stanowisko godzi
      się w pełni podporządkować swoją politykę radzieckim dyrektywom, a odsunięcie
      Kani oznacza wybranie drogi konfrontacji, a nie trudnego dialogu ze
      społeczeństwem.
      Z dostępnych dokumentów wynika, że pierwotnie planowano wprowadzić stan wojenny
      dopiero wówczas, gdy sytuacja w kraju będzie alarmistyczna, albo gdy do MSW
      dotrze potwierdzona informacja o zamiarze ogłoszenia przez „Solidarność”
      strajku generalnego. To założenie po zamianie Kani na Jaruzelskiego było już
      nieaktualne.
      Interwencja wojsk radzieckich i ewentualnie innych krajów socjalistycznych
      spowodowałby sankcje ekonomiczne na wielką skalę dla całego bloku sowieckiego.
      Mogło to spowodować bankructwo systemu. Stąd polityczna gra polegająca na
      zmuszaniu Jaruzelskiego do samodzielnych działań. Wprowadzenia stanu wojennego
      przez Jaruzelskiego było dla Moskwy najlepszą opcją a dla Polski najgorszą.
      Decyzja generała uniemożliwiła demokratyzację kraju, zaostrzała wewnętrzne
      podziały polityczne, podważała autorytet Wojska Polskiego, a przede wszystkim
      spowodowała, że zachodnie sankcje gospodarcze dotknęły tylko PRL. Jaruzelski
      domagał się zwiększenia radzieckiej pomocy gospodarczej w zamian za podjęcie
      akcji samodzielnej. Jego prośby były dla ZSRR nierealne. W protokole obrad
      Biura Politycznego KC KPZR z 10 grudnia 1981 r. odnotowano, że traktowano
      naciski Jaruzelskiego jako szantaż. Podczas tych obrad Jurij Andropow tłumaczył
      prośby Jaruzelskiego o wprowadzenie wojsk radzieckich do Polski jako próbę
      wciągnięcia ZSRR w akcję, która naraziłaby dobre imię ZSRR i spowodowała
      ekonomiczną katastrofę całego bloku:
      „Jaruzelski wysuwa wobec nas dość wyraźne postulaty gospodarcze i uzależnia
      przeprowadzenie »operacji X« od naszej pomocy gospodarczej; nawet więcej – on
      wysuwa, chociaż nie bezpośrednio, żądania pomocy wojskowej. W związku z tym
      pragnę stwierdzić, że nasza pozycja sformułowana dawniej i na ostatnim
      posiedzeniu politbiura, a jeszcze wcześniej wyrażona przez Leonida Iljicza,
      jest w pełni słuszną i nie powinniśmy od niej odstępować. Wyrażając się
      inaczej, my zajmujemy pozycję pomocy międzynarodowej, przejmujemy się sytuacją
      zaistniałą w Polsce, ale co się tyczy »operacji X«, to jest to sprawa, która
      winna być wyłącznie w gestii polskich towarzyszy. Tak będzie, jak oni
      zadecydują. My nie będziemy więcej naciskać ani ich od tego odciągać”.
      • kuczynski2 Leszku źle odczytujesz dokumenty. 25.11.06, 20:42
        Leszku,
        moim zdaniem źle odczytujesz sens tych wszystkich dokumentów. Je nalezy czytać
        nastepująco, a przynajmniej te interpretacje trzeba dopuścic, jako co najmniej
        równoprawna innej. Sens słów Andropowa, jeśli są wierne był taki; Towarzysz
        Jaruzelski i polscy towarzysze, nie maja co liczyc na naszą pomoc, musza
        załatwić sprawę (czytaj rozbic kontrrewolucję)sami. Ale jesli tego nie potrafia
        zrobić, czy jeśli zwątpimy w to, że nie potrafia tego zrobic to pogadamy
        inaczej, to zrobia to inni polscy towarzysze. Sam o tym wspominasz. I wiadomo
        co to by byli za towarzysze i wiadomo, że wtedy byloby ostrzej o wiele. Nigdzie
        w żadnym dokumencie, w żadnym fakcie nie ma niczego co by wskazywało, że mówiąc
        nie wejdziemy Rosjanie rozumieja przez to, że jest im obojętne co się w POlsce
        stanie, że jest im obojętne czy utrzyma sie czy upadknie system komunistyczny.
        Nigdzie nie ma ślady faktu, że Rosja Breżniewa pogodziłaby się z upadkiem
        komunizmu w najwazniejszym kraju dla nich. Ktos kto w to wierzy grzeszy
        naiwnościa niespotykaną. Jaruzelski bał sie nie tylko interwencji, ale także
        inspirowanego przez ZSRR puczu twardych. Dlatego robił rózne ruchy, ktore miały
        utrzymać u Rosjan jego wiarygodność, bo utrata oznaczałaby najpierw pucz
        betonu, potem kraważ zawieruche w kraju a na koniec wejście Układu
        Warszawawskiego. Sankcje?! Leszku, co ty opowiadasz. Jakie sankcje moga byc
        gorsze od zawalenia sie imperialnego panowania Sowietów w Europie Centralnej?
        Czym oni mogliby im zagrozić. Najbardziej zbożem, ale kupiliby je bez problemu,
        rynek zbozowy jest spory. A Europa Zachodnia od razy zrobiłaby w spodnie ze
        strachu i zyczyłaby, żeby jak najszybciej spokój zapanował w Polsce, bo jeszcze
        by im odcieli rope i gaz, a kto wie czy czołgi nie ruszyłyby dalej.
        Waldemar Kuczyński
        • leszek.sopot dla mnie są jednoznaczne 25.11.06, 23:35
          Andropow i inni nie mieli dylematu czy komunizm w Polsce padnie, ale czy
          pogodzić się z istnieniem "S" i z demokratyzacją systemu w Polsce. Dokumenty
          wskazują, że byli gotowi pogodzić się z bieżącą sytuacją jeśliby sami Polacy
          jej nie zmienili. Istnienie "S" oczywiście godziło w żywotne interesy spójności
          całego bloku, w którym nigdzie nic nie mogło działać niezależnie od rządzącej
          komunistycznej partii. Z drugiej jednak strony Polska dawała przykład, że jest
          możliwa pokojowa koegzystencja masowej organizacji społecznej z władzą, gdy ta
          organizacja nie zrywa sojuszy, nie odsuwa rządzącej partii od władzy i zdaje
          sobie sprawę z geopolitycznej sytuacji. Mi nie są zanane żadne plany odsunięcia
          komunistów od władzy, zerwania sojuszy czy szturmu na siedzibę KC PZPR, Sejm,
          siedzibę rządu - a tylko w takim przypadku komuniści radzieccy mogliby
          bezwględnie grozić i zdecydować się na interwencję.
          Nie twierdzę, że za pół roku, rok czy za dwa lata sowieci nie zmieniliby
          zdania. Ale na pewno w grudniu 1981 r. odmówili interwencji. Przekonali się, że
          nie grozi upadek systemu w Polsce i uznali, że to sprawa polskich komunistów
          czy - skrótowo pisząc - chcą zarządząć burdelem czy przywrócą sobie koszarowy
          porządek. Polscy komuniści uznali, że lepiej żyć w koszarach.
          Jaruzelski nie nadawał się na szefa rządu. Umiał dowodzić i zarządzać armią.
          Nie umiał sobie poradzić w sytuacji gdy nie można było tylko rozkazywać. Na
          jego miejsce nie sposób było znaleźć człowieka lepiej wykonującego polecenia
          Moskwy dlatego za pewne przyjmuję, że Jaruzelski nie zostałby odsunięty oraz
          to, że ktoś inny zrobiłby nam krwawą łaźnię. Może wręcz przeciwnie?
          Uzasadnienie wprowadzenia stanu wojennego podawane przez Jaruzelskiego nie jest
          nic warte. Ani "S" nie przygotowyała rewolucji ani także ZSRR nie była gotowa
          na interwencję.
          Gorbaczow nie wziął się z nikąd. Już w 1981 r. na Kremlu musiały nie być obce
          myśli dotyczące zmiany kursu. To nie jedna osoba nagle przekonała cały KC KPZR
          do pierestrojki. Kto wie czy dalsza pokojowa koegzystencja "S" i PZPR oraz
          rozważna demokratyzacja Polski nie wzmocniłaby szybciej reformatorów w Moskwie,
          którzy już dostrzegali, że imperialne zapędy przynoszą straty a nie zyski.
          Jaruzelski zbyt późno zobaczył, że w ZSRR idzie nowe i wcale nie był tak
          gorącym zwolennikiem zmian jak się dziś może wydawać. Podążał on krok za
          Gorbaczowem a nie przed sowieckim pierwszym sekretarzem.
          Dokumenty nie kłamią. Oddają wprost sytuację z grudnia 1981 r. Oczywiście nie
          oddają pełnej sytuacji i ja np. wierzę Jaruzelskiemu, że sowieccy generałowie w
          żartach i na serio grozili mu, że ich tank zaparkują nad Wisłą. Ale czyż to nie
          był po prostu nacisk psychiczny na podatnego radzieckim wpływom wychowanka
          armii? Jaruzelski całę życie słuchał głównie radzieckich dowódców i im wierzył.
          Na drugim miejscu musiał stawiać władzę polityczną. Choć od generałów nic nie
          otrzymał na piśmie to jednak wierzył w ich groźby a nie w słowa Andropowa i
          innych, którzy bezczelnie grali Jaruzelskim jak wytraszoną marionetką. Był na
          pewno w psychicznej matni, rzeczywistość brał za fikcję, teorie i
          przypuszczenia za prawdę. Cały czas przecież nad nim odbywała się gra
          polityczna na najwyższym szczeblu - miał sam zmusić siebie i zależnych od
          siebie ludzi by działać jak człowiek sowiecki bo miał wykonać rozkaz Moskwy.
          Zachował się nawet jak Kadar i wzywał o pomoc bratnie armie. I co? Spotkała go
          oficjalna odmowa a jednocześnie dostał wezwanie na 14 grudnia na Kreml. Bał się
          tego spotkania, dał się zapędzić w psychiczny kozi róg... wprowadził stan
          wojenny mimo iż nie groziły strajki, nie szykowano rewolucji i nie groziła nam
          interwencja.
      • przemek05 Re: dzieki za te wypowiedz 26.11.06, 01:05
        Mam takie samo zdanie: wzywanie do IPN bylych internowanych, zeby ich
        przepytywac, czy w grudniu 81 jakiejs lojalki nie podpisali, to wredna akcja,
        swiadczaca o calkowitym niezrozumieniu warunkow, w jakich sie wtedy zylo.

        Zas co do Jaruzela, to az mna zatrzeslo - wprowadzil stan wojenny, zeby ratowac
        swoja klike, nie chcial dzielic wladzy z opozycja, a teraz pojawia sie, i to w
        GW, advocatus diaboli, zeby swiadczyc na jego korzysc. Nie ma zadnego dokumentu
        stwierdzajacego planowane wejscie Rosjan w koncu 81r. Z wielu zrodel wynika, ze
        to sam general J zabiegal o to, zeby nas Rosjanie postraszyli interwencja, a
        im, zajetym walkami w Afganistanie, nawet tego sie nie chcialo.
        Moze jeszcze bedziemy wychwalac gen. J za rozprawienie sie
        z "antysocjalistycznymi elementami" na Wybrzezu, moze mu damy Virtuti Militari
        za bohaterskie opanowanie Hradec Kralove w 1968? :-)
        • frank_drebin No coz p. Kuczynski musi miec duzy problem 26.11.06, 01:23
          Bo przeciez Jaruzelski tez ma "osiagniecia" na froncie odzydzania LWP w roku
          1968 ... Jakis syndrom sztokcholmski ......
          przemek05 napisał:

          > Mam takie samo zdanie: wzywanie do IPN bylych internowanych, zeby ich
          > przepytywac, czy w grudniu 81 jakiejs lojalki nie podpisali, to wredna akcja,
          > swiadczaca o calkowitym niezrozumieniu warunkow, w jakich sie wtedy zylo.
          >
          > Zas co do Jaruzela, to az mna zatrzeslo - wprowadzil stan wojenny, zeby
          ratowac
          >
          > swoja klike, nie chcial dzielic wladzy z opozycja, a teraz pojawia sie, i to
          w
          > GW, advocatus diaboli, zeby swiadczyc na jego korzysc. Nie ma zadnego
          dokumentu
          >
          > stwierdzajacego planowane wejscie Rosjan w koncu 81r. Z wielu zrodel wynika,
          ze
          >
          > to sam general J zabiegal o to, zeby nas Rosjanie postraszyli interwencja, a
          > im, zajetym walkami w Afganistanie, nawet tego sie nie chcialo.
          > Moze jeszcze bedziemy wychwalac gen. J za rozprawienie sie
          > z "antysocjalistycznymi elementami" na Wybrzezu, moze mu damy Virtuti
          Militari
          > za bohaterskie opanowanie Hradec Kralove w 1968? :-)
        • leszek.sopot ale Jaruzelski wcale nie jest jednoznaczny 26.11.06, 01:58
          Jaruzelskiemu bowiem sowieckie dokumenty z narad politbiura nie były znane. Co
          innego mogli między sobą mówić i postanawiać a czym innym mogli go straszyć.
          Dodatkowo sowiecki generał rzeczywiście ostrzegał Jaruzelskiego przed
          interwencją za co musiał się tłumaczyć przed Andropowem i Breżniewem. Można się
          zastanawiać kto miał większą władzę w ZSRR: Biuro Polityczne KPZR czy Sztab
          Generalny Armii Czerwonej? Za Stalina władza wojskowa i polityczna była w
          jednych rękach, a generalicja była być może bardziej honorowana od politycznych
          liderów. Po śmierci Stalina nigdy władzy politycznej nie udało się objąć pełnej
          kontroli nad armią. Groźba wojny w Europie, a obawiano się, że mogła ją wywołać
          interwencja wojsk radzieckich w Polsce, podzieliła jednak cvhyba dość wyraźnie
          sowiecki establishment. ZSRR zależało na tym by Jaruzelski samodzielnie
          wprowadził stan wojenny i możliwe, że stosowano wobec niego podwójną grę. Z
          jednej strony odmawiano pomocy wojskowej a także dostatecznej pomocy
          gospodarczej a z drugiej strony wysyłano sygnały o przygotowywaniu interwencji.
          Nie można przecież zapomnieć, że dogłębnie przekonany o inwazji był płk.
          Kukliński, który z tego powodu namówił Amerykanów aby nikogo nie ostrzegali
          przed mającym być wprowadzonym stanem wojennym bo według niego stan wojenny był
          oczywiście lepszy od inwazji. Ale i Kukliński opierał swoje kalkulacje w
          przeważającym stopniu na informacjach ze źródeł wojskowych. My dopiero po 1990
          r. mogliśmy przekonać się jaka była rzeczywista gra Kremla.
          Tak jednoznacznie krytykując Kuczyńskiego nie można jednak zapomnieć, że mimo
          wszystko obracamy się w sferze przypuszczeń. Dlatego ja twierdzę jedynie, że na
          pewno w grudniu 1981 r. i może w ciągu następnych kilku miesięcy nie groziła
          nam żadna interwencja, a czy działanie Jaruzelskiego wyprzedzające przyszłe
          działania Rosjan było słuszne czy nie to już tylko dywagacje. Nie wiemy jak
          rozwinęłaby się sytuacja w kraju, czy np. jednak radykalni działacze nie
          pchnęliby "S" do nieobliczalnych działań i jak wówczas zachowałyby się wojska
          sojusznicze. Ja przypuszczam, że do tego by nie doszło ale równie uprawnione są
          opinie przeciwne.
          • przemek05 Re: przyjmuje te zastrzezenia 26.11.06, 21:14
            Nie wiadomo dokladnie jaki byl stan wiedzy decydentow na jesieni 81r, jednak
            Jaruzelski to nie Kuklinski, orientowal sie w sytuacji, trudno temu zaprzeczyc.
            Niezaleznie od przyczyn, przeciw Jaruzelskiemu przemawia sposob wprowadzenia
            stanu wojennego. Dlaczego byly internowania zamiast porozumienie, chocby i
            wsparte argumentem sily? Skad ta lawina klamstw, pokazywanie w TV jakichs
            toporkow, ktorymi Solidarnosc miala skracac o glowe komunistow, jakichs
            fikcyjnych list osob do rozwalki, ograniczenie poruszania sie ludnosci,
            odciecie benzyny, zawieszenie zajec na uczelniach, cenzura itd. Nie mowiac juz
            o mordach w kop. Wujek, hordach ZOMO na ulicach. Tego nie mozna zapomniec ani
            wybaczyc.
    • haen1950 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 25.11.06, 16:30
      Jaruzelski zfundował Polsce 10 lat podłego życia. Ale jak się popatrzy na tę
      niby solidarnościową swołocz u władzy to wiecej klasy przyznaję Jaruzelskiemu.
      Przynajmniej nie był zwyczajnym kłamcą lub złodziejem. I nie zadawał się z
      takimi.
      • przemek05 Re: nie byl zwyczajnym klamca... 26.11.06, 01:12
        ...byl arcyklamca, kierowal cala klamliwa propaganda stanu wojennego, z Urbanem
        i cala reszta. Nie byl zlodziejem, ale byl kims gorszym - gdy stal na czele
        wojska, zawsze krew sie lala - 1970 na Wybrzezu, 1981 w kop. Wujek, w 1968 w
        Jicinie (gdzie wprowadzil polskie oddzialy, narazajac na szwank dobre imie
        zolnierza polskiego). To ma byc "klasa"? Dziekuje za taka klase.
    • t-800 W "GW" wypisują bzdury a Waldemar "Życzę Polsce 25.11.06, 19:38
      ... jak najgorzej" Kuczyński się niezdrowo podnieca... Wstyd...
    • t-800 No a "Generał" oczywiście z wielkiej litery! He,he 25.11.06, 19:39
      Słusznie zauważył Wojak Szwejk. Inaczej jeszcze by się Pan Generał obraził na
      Pana Redaktora! He, he, he, he! :-)))
    • t-800 Waldemar Kuczyński: Życzę Polsce jak najgorzej 25.11.06, 19:44
      galba.blox.pl/2006/07/W-Kuczynski-Polsce-zycze-jak-najgorzej.html

      Co mnie obchodzi, czy Kuczyński odmawia czy nie?
      • pralinka.pralinka Re: A kto to Kuczyński? 25.11.06, 22:04
        Czy to nie ten co tak życzył Polsce jak najgorzej? On się tymi słowami
        przekreślił jako Polak, więc mało interesujące jest co ma do powiedzenia także w
        tej sprawie.
    • rogerr1 Kuczynski to podla swinia 26.11.06, 02:07
    • bernardo Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 26.11.06, 09:08
      Mam wrażenie, że droga polityczna pana Kuczyńskiego zatoczyła krąg - od
      komunisty do postkomunisty. Od wielbiciela Marksa i Lenina (bo chyba wstąpił do
      PZPR z przekonania?) po wielbiciela Jaruzelskiego i Kwaśniewskiego.
      Pisze Kuczyński w swoim życiorysie że był nieustająco nękany przez SB. Myślę,
      że zupełnie niepotrzebnie nękali. Dzisiejsze poglądy i wypowiedzi, czy na temat
      generała przez duże “G” (bo u pana Kuczyńskiego generał jest chyba zawsze przez
      duże “G”), czy o stanie wojennym, czy wreszcie o sojuszu z postkomunistami z
      SLD świadczą o tym, że niepotrzebnie wyrzucili z PZPR, a jeśli dodać jeszcze
      wypowiedzi o Rosji postsowieckiej i polskim wecie (na blogu), to cały system
      postkomunistyczny ma w panu Kuczyńskim orędownika, i to w dodatku za darmo.
      Lenin (a może Stalin?) miał na takich ludzi dość jednoznaczne określenie, ale
      nie będę cytować, by nie obrażać.
      Co do laurki dla generała przez duże “G” – w ten sposób można by usprawiedliwić
      80% stalinowskich zbrodniarzy i pewnie z połowę hitlerowskich. Czyli “ja tylko
      wydawałem rozkazy, mordowali inni”. Czy naprawdę pan Kuczyński nie widzi
      odpowiedzialności generała przez duże “G” za rozliczne zbrodnie i to nie tylko
      w stanie wojennym ale wcześniej i później również. Czy można wyobrazić sobie by
      Kiszczak, czy generał przez duże “G” nic nie wiedzieli o szwadronach śmierci,
      mordach politycznych itd.? I nawet jeśli trudno to udowodnić sądownie, to
      przyzwoity człowiek nigdy nie powinien stać za nimi murem.

      Naprawdę PZPR zyskałaby wiele pozostawiając pana Kuczyńskiego w swych
      szeregach – byłby pewnie drugim Rakowskim, a może nawet pierwszym?
      pozdrawiam
      bernardo
      • topolowka Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 26.11.06, 10:10
        Kiedy pani prokurator Ewa Koj wyleci ze stanowiska za idiotyczny i niestosowny
        zart w rozmowie z prasa???

        A Jaruzelskiego nie trzeba tak bronic, wyrywajac sie przed szereg.
        • bernardo W ogóle pomysł z wysyłaniem policji był lichy 26.11.06, 11:25
          ale to nie ma nic wspólnego z obroną generała przez duże "G" i postkomuny jako
          takiej.

          Ktoś powinien za to odpowiedzieć, pani Koj, albo i zwierzchnicy.
      • t-800 Hitler mój bliźni 26.11.06, 13:32
        bernardo napisał:

        > Co do laurki dla generała przez duże “G” – w ten sposób można
        > by usprawiedliwić
        > 80% stalinowskich zbrodniarzy i pewnie z połowę hitlerowskich. Czyli “ja
        > tylko
        > wydawałem rozkazy, mordowali inni”.

        A propos:
        perlyprzedwieprze.blox.pl/2006/05/Hitler-moj-blizni-Czytajac-Adama-M.html
    • pozarski Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 26.11.06, 21:24
      wojakszwejk napisał:

      > "przemawiać na rzecz Generała"
      >
      > Zgadza się, w tej Gazecie Generał zaczyna się od dużej litery...

      Tak,zadziwiajace,tym bardziej,ze sa dowody na to,ze Rosjanie nie szykowali
      inwazji(mieli rece pelne roboty w Afganistanie),a zebral je i opublikowal
      Wladimir Bukowski.Pan Kuczynski sie zdecydowanie myli.
    • aquarius43 Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 27.11.06, 08:58
      Szanowny panie kuczyński całym sercem popieram Pana opinię o P.Wojciechu
      Jaruzelskim i ocenę stanu wojennego.To była najwyższa konieczność i to nas
      uratowało.Pozdrawiam .Ryszard ze Skwierzyny.
    • aquarius43 Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 27.11.06, 09:01
      Przepraszam za małą literkę w nazwisku,zwykła pomyłka w klawiszu.Winno
      być "Kuczyński".Ryszard.
    • t-800 Marzec '68, Czerwiec '78, Popiełoszuko - pochwała 27.11.06, 09:32
      ... generała w "GW".
    • adrem63 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 28.11.06, 22:55
      Chociaż W. Kuczyńskiego krytykowałem wielokrotnie za inne sprawy jednak w
      sprawie śledztwa i traktowania gen. Jaruzelskiego muszę mu przyznać rację. Ci
      którzy twierdzą inaczej, dają się kierować nienawiści, albo stracili poczucie
      realizmu, bądź nie posiadają wyobraźni.
      Nie wykluczam, że zawiodła ich po prostu pamięć.

      Dzisiaj nie można twierdzić na podstawie oderwanych od kontekstu wypowiedzi
      paru ważnych Rosjan, że „oni nie agresory” że inwazja na Polskę była
      niemożliwa.
      „Przeszłość jest równie trudna do przewidzenia jak przyszłość”.

      Z jednej strony betonowy walec komunistycznego nacisku, z drugiej strony piekło
      waśni wewnętrznych, strajków, pogrążania gospodarki, głodu. Jaruzelski wybrał
      mniejsze zło, by spełnić swój obowiązek, by ratować nasz dom - Polskę.


      • soulgarden Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 30.11.06, 04:39
        > Dzisiaj nie można twierdzić na podstawie oderwanych od kontekstu wypowiedzi
        > paru ważnych Rosjan, że „oni nie agresory” że inwazja na Polskę był
        > a
        > niemożliwa.
        > „Przeszłość jest równie trudna do przewidzenia jak przyszłość”.
        >
        > Z jednej strony betonowy walec komunistycznego nacisku, z drugiej strony piekło
        >
        > waśni wewnętrznych, strajków, pogrążania gospodarki, głodu. Jaruzelski wybrał
        > mniejsze zło, by spełnić swój obowiązek, by ratować nasz dom - Polskę.
        >
        >

        Muszę się tu częściowo zgodzić. Ale nie wynika z tego,że generał był
        bohater.Tylko tyle możemy mówić co układać proporcje różnych szczegółów i ich
        wzajemnych zapętleń.Wszystko rozgrywało się w planie gdybań.W Moskwie gdybano i
        z tego szły zapewne te sterowniki na Jaruzela jak też prawdą jest,że jego
        konformistyczna kariera nie zaczęła się przejęciem steru od Kani.Solidarność
        była coraz odważniejsza.I jeśli przewidywało się stłumienie powrotu strajku
        ogólnopolskiego - to to mogło być bardziej krwawe bez stanu wojennego ze względu
        na możliwą odwagę zachowań masowych(przy strajku ogólnopolskim).To wszystko z
        kolei było przejżyste dla pewnego sposobu myślenia.Gdyby generał myślał
        kategoriami dumy,odwagi,wolnej Polski to znalazłby wizję jechania po najcieńszej
        bandzie i przeprowadzenia kraju przez bardziej przewlekłe,wiele dłuższe,choć
        trochę lżejsze pałowania niż stan wojenny.Pamiętajmy,że ta masa ludzi która
        poczuła ogrom siły przez doświadczenie swojej masy przy wizycie papierza to była
        rzecz niesamowita,ta energia działała na wyobraźnię generała.Można uznać,że był
        on jednym z najpożądniejszych choć jednak tchórzy lub złym człowiekiem który
        zabił małą garstkę z kolei z tchórzostwa.Jedno co jest pewne,że jeśli przyjmiemy
        tą najprzychylniejszą wersję,to był to jednak człowiek systemu,konformista
        systemu itd.Bohaterowie byli zabijani lub katowani.Stąd mały apel do tych którzy
        pragną dobra tego nieszczęsnego staruszka zastraszanego latami:Nie róbcie z
        niego bohatera bo budzicie złe instynkty. Jaruzelski jeśli zasugerował możliwość
        urzycia broni- też częściowo pozostanie w sferze poza pokojową oceną,gdyż strach
        przed ruskimi udzielał się w PZPR tak,że możliwość brutalnego przekazania
        uprawnień czy spisku twardszych była tak samo odległa co mogła być nagle
        bliska.Istotą wydarzeń realną było działanie napiętnowane gdybaniem,które miało
        w sobie może więcej realizmu,a może więcej myślenia małego.To jest coś czego nie
        potrafią pojąć w pełni rozmaici historycy dzisiejsi.Można gdybając
        powiedzieć:Największy humanista wśród twardogłowych aparatczyków;możemy równie
        dobrze:Człowiek którego świadomość nie wyszła z wymiaru aparatczyka=tchórza.To
        pewien format ludzki spowodował,że był po stronie,po której był,i że doszedł w
        przebiegu historii swojego życia do stanowiska sekretarza generalnego (i
        wykluczmy Walenrodyzm oczywiście).Jak więc od człowieka o tej mentalności
        oczekiwać czegoś więcej niż ugięcie karku skoro całe życie jego było ugięciem
        karku?I z tej perspektywy,i z tej jego perspektywy- ten jego gest był w jego
        formacie czymś godnym i bohaterskim.A jeśli był bohaterem II wojny światowej to
        był.Tyle,że co to ma wspólnego z przyjmowaniem odznaczeń i jeżdzeniem na
        akademie do Moskwy nie tak dawno? To jest fajansiarska godność.
        • adrem63 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 30.11.06, 14:48
          „ Unikajmy postawy wyniosłych sędziów poprzednich pokoleń”- ( B16 )

          Człowiek w swoim życiu popełnia błędy, dokonuje także czasami czynów
          szlachetnych.
          Nie czuję się zdolny do oceny życia gen. Jaruzelskiego, „oceni go Bóg i
          historia”.
          Nie twierdzę, że był bohaterem narodowym z powodu wprowadzenia stanu wojennego,
          który być może uratował mój kraj od anarchii, upadku gospodarki, prawdopodobnie
          wojny domowej w czasie której „bratnie kraje” wyciągnęłyby do nas „pomocną
          rękę”.

          O wiele bardziej dla mnie bohaterem staje potem,
          gdy zgodnie z wolą narodu przyczynia się walnie do dokonania transformacji
          ustrojowej,
          gdy ugodzony i poważnie zraniony przez St. Helskiego kamieniem, wybacza mu
          publicznie i zwraca się do sądu z wnioskiem o niekaranie sprawcy,
          gdy „nadstawia policzek” na kolejne uderzenia, stawiając się na liczne wezwania
          do różnych sądów na wytaczane mu sprawy o charakterze politycznym pomimo złego
          stanu zdrowia i podeszłego wieku,
          gdy z podziwu godnym zacięciem broni swych racji i decyzji politycznych pisząc
          liczne książki i wypowiadając się publicznie,
          gdy w kadej sytuacji zachowuje się jak zwykle taktownie, z godnością i honorem.

          > Gdyby generał myślał
          > kategoriami dumy, odwagi,wolnej Polski to znalazłby wizję jechania po
          najcieńszej
          > bandzie i przeprowadzenia kraju przez bardziej przewlekłe, wiele dłuższe,choć
          > trochę lżejsze pałowania niż stan wojenny.
          Ja myślę, że generał Jaruzelski jak i inni wielcy patrioci miał odwagę i wizję
          Polski, która mogłaby się wybić na niepodległość jednak w aktualnym stanie
          układu politycznego nie widział innej realnej możliwości przeprowadzenia czegoś
          podobnego lub uznał, że takie przeprowadzenie jest zbyt ryzykowne.
          Michaił Gorbaczow nie był wtedy jeszcze politykiem znanym, a jego „głasnost”
          i „pierestrojka” wyszły dopiero kilka lat później.

          > A jeśli był bohaterem II wojny światowej to
          > był.Tyle,że co to ma wspólnego z przyjmowaniem odznaczeń i jeżdzeniem na
          > akademie do Moskwy nie tak dawno? To jest fajansiarska godność.
          Nie, zupełnie nie, był najstarszym rangą polskim kombatantem uczestnikiem II WŚ
          na uroczystości rocznicowej.
          >>9 maja 2005 r. W.Jaruzelski wziął udział w obchodach 60 rocznicy Dnia
          Zwycięstwa w Moskwie w czasie których został odznaczony przez prezydenta
          Władymira Putina "Orderem 60-lecia Zwycięstwa".
          10-12 maja 2005 r. W.Jaruzelski przebywał z wizytą na Syberii. Odwiedził grób
          swojego ojca w Bijsku oraz stojący obok pomnik upamiętniający represjonowanych
          Polaków...<<
          Cytat z życiorysu generała.

          Jeszcze jeden aspekt tej sprawy,
          w polskiej mentalności bohaterem narodowym jest raczej ten kto wyprowadzi naród
          na ulice do walki zbrojnej w wyniku której zginą tysiące lub setki tysięcy, bez
          względu na wynik takiej walki, niż człowiek który działa przeciwnie, hamuje
          i ostudza zapały czekając na lepszy moment, dla uniknięcia zbyt wielu ofiar
          i w efekcie osiąga dużo więcej.

          W. Jaruzelski powiedział kiedyś:
          "Wszystko musi dojrzeć. Zboże, owoc i człowiek. Ja długo dojrzewałem do
          decyzji, które trzeba było podjąć w końcu lat osiemdziesiątych".

          Dzisiaj, dalsze nękanie tego zasłużonego dla Polski chociaż niewątpliwie
          kontrowersyjnego człowieka nikomu nie potrzebnymi śledztwami i procesami widzę
          w kategoriach „kundlizmu”.

          Oczekuję od p.prezydenta L.Kaczyńskiego odpowiedniego działania w tej sprawie.

      • n_i_k Uchronił przed agresją ZSRR? 01.12.06, 13:17
        I dlatego go nie sądzić? Wedle niektórych hipotez (np. W.Suworow "Dzień M")
        atak III Rzeszy na Sowiety uchronił nas (i Europę) przed zalewem Armii
        Czerwonej. Dlaczego zatem sądzono nazistów?
        • soulgarden Re: Uchronił przed agresją ZSRR? 02.12.06, 04:35

          n_i_k napisał:

          > I dlatego go nie sądzić? Wedle niektórych hipotez (np. W.Suworow "Dzień M")
          > atak III Rzeszy na Sowiety uchronił nas (i Europę) przed zalewem Armii
          > Czerwonej. Dlaczego zatem sądzono nazistów?


          Czy Kiszczak umiejętnie przeniósł swoje decyzje na podwładnych oficerów ZOMO? Wg
          mnie największa szkoda wynika z nieosądzenia dowódcy tamtego plutonu ZOMO.Jest
          teraz recydywa mordów policyjnych na zasadzie nie wykluczania strzelania
          śmiertelnego w wyniku ultimatum itp(nie zagrożeń życia osób trzecich).Górnicy
          nie zastosowali się do jakiegoś ultimatum podobnie jak ci wszyscy,których
          policja zabiła w ostatnich latach.Dopuki dowódca tego plutonu nie zostanie
          osądzony jako winny,terroryzm policyjny będzie raczej czymś nienajlepszym,a nie
          tym czym jest w istocie.

          Na Jaruzelskim spoczywała presja betonu,który go w pewnym sensie wytypował do
          ukonkretnienia konieczności wzięcia za mordę narodu.(Może nie powinien
          podejmować decyzji objęcia steru?)Potem Jaruzelski przekazał to w formie
          konkretniejszej Kiszczakowi i wreszcie Kiszczak wydał rozkaz z sugestią nie
          wykluczającą użycia broni.Każdy inny etap osobowy można fetyszyzować jak
          Jaruzelskiego. Nie dziwi prymitywne sprowadzanie od 1989 roku zagadnienia
          tragicznych skutków stanu wojennego do Jaruzelskiego.

          PS Czemu dla was Jaruzelski jest takim wydzielonym tworem w historii?

    • t-800 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 01.12.06, 19:21
      Ten cyrk ma dalszy ciąg. Szczegóły:
      maciejrybinski.salon24.pl/1828,index.html
      • kot.kot1 Plagiator! 08.12.06, 23:45
        Romanowski i Kuczyński przynajmniej piszą co mysla, a nie przepisuja jak
        Rybiński z Frankfurter Allgemaine Zeitung. To pajac!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka