wojakszwejk 25.11.06, 08:19 "przemawiać na rzecz Generała" Zgadza się, w tej Gazecie Generał zaczyna się od dużej litery... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
janul1 A ubecja w GW-nie skrzeczy 25.11.06, 08:35 larum, larum, łajdaków się wreszcie nazywa łajdakami, a nie ludzmi honoru, a nieudacznikow i szarlatanów jak Mazowicki czy Kuczynski - nieudacznikami i sarlatanami, larum, ubecja w odwrocie. Odpowiedz Link Zgłoś
equipage Re: Kuczyński-jest pan wyjątkową komunistyczną me 27.11.06, 14:19 Pozdrowienia DEBILU! Odpowiedz Link Zgłoś
willie1950 Brawo Waldemar Kuczyński! 25.11.06, 09:07 A wam wszystkim gów..rze i nawiedzone pisuary wara od Generała! Wkurza mnie jak na temat tamtych wydarzeń głos zabierają gnojki, co wtedy moczyli pieluchy w żłobkach albo chcieli zostać milicjantami, gdy ich w przedszkolu pytano: "Kim chciałbyś być, gdy dorośniesz?" Niektórym marzenia się spełniły: są prokuratorami w IPN-ie... Odpowiedz Link Zgłoś
sherman-doberman Re: Brawo Waldemar Kuczyński! 25.11.06, 12:57 Zgadzam się. Nie zawsze podzielałam zdanie p. Kuczyńskiego, ale w tym wypadku ma rację. Zwłaszcze, że był nie tylko biernym obserwatorem wydarzeń i naocznym świadkiem, ale i ich aktywnym uczestnikiem i to w sposób dość bolesny. Panowie nawiedzeni moralizatorzy religijni naprawiacze ojczyzny: Pomijając waszą niewiedzę z powodu wieku, togdzie się podziały nauki Chrystusa? Odpowiedz Link Zgłoś
rabemich Re: Brawo Kuczynski, ubecja, TW i bandziory z PZPR 25.11.06, 20:06 vel sld, tak trzymac, nie poddawac się tej uczciwej prawicowej holocie. Bo jak zyc w Polsce gdzie nie rządzą bandyci ubecja i przyszywani opozycjonisci jak TW Bolek, Kuron, Maleszka, Czajkowski i im podobni. Przeciez to koniec swiata, jak mozna odsuwac od wladzy takie "autorytety" i "ludzi honoru", którzy swoj honor pokazywali zlecjąc mordy na Pyjasie, Popieluszce i innych opozycjonistach, nie kolaborujących z mordercami, a ktorych w Wyborczej uwaza sie za oszolomow. Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Re: Brawo Waldemar Kuczyński! 26.11.06, 13:36 sherman-doberman napisała: > Pomijając waszą niewiedzę z powodu wieku, togdzie się podziały nauki Chrystusa > ? Pan red. Adam Michnik pamiętał o naukach i wybaczył bezdyskusyjnie i w imieniu wszystkich Polaków wszystko wszystkich ubekom, esbekom i komunistycznym zbrodniarzom, natomiast nauk redaktorowi nie stało, by wybaczyć Giertychowi tego, że nazwał go "aparatczykiem" - i za to natychmiast podał go do sądu. Odpowiedz Link Zgłoś
nowytor4 Sam jesteś gnojem i zasrańcem, byłem w wojsku 25.11.06, 21:39 w stanie wojennym. I jaruzelskiego nie powiesić, a koniami przez całą Polske przeciągnąć. Taka sama menda zdradziecka jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Wojsk do Polski nie wprowadzać 25.11.06, 14:10 Co do oceny działań IPN - pełna zgoda. Co do oceny działań gen. Jaruzelskiego - zdanie w 100 proc. odmienne. Wojsk do Polski nie wprowadzać Jurij Andropow, szef KGB, na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR z 29 października 1981 r. stwierdził: „My jednak powinniśmy twardo obstawać przy swoim stanowisku i naszych wojsk do Polski nie wprowadzać”. Jego słowa oznaczają, że było to stanowisko wypracowane już dużo wcześniej. Także Ustinow mówił: „w ogóle należy stwierdzić, że nie można wprowadzić naszych wojsk do Polski”. Co innego twierdzi gen. Jaruzelski. Trudno wierzyć jego słowom, skoro jego najwierniejszy towarzysz gen. Kiszczak zanotował w podręcznych notatkach, przygotowanych na naradę kierownictwa MSW tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego, że argument o grożącej sowieckiej interwencji jest tylko straszakiem: „używać straszaka interwencji, koncentracji wojsk na granicy, że już mogą wejść wojska nie tylko radzieckie, ale czeskie, niemieckie i tu nie ma wyjścia [...] każda metoda dopuszczalna – straszyć, mówić o tym, że przywódcy »S« mówią o wieszaniu nawet Kuroń”. Zgodnie z planami MSW z 25 listopada 1981 r. przewidywano, że w najgorszym III wariancie wprowadzania stanu wojennego „nie wyklucza się pomocy wojsk Układu Warszawskiego”. O taką też pomoc prosili generałowie Jaruzelski i Siwicki podczas posiedzenia Komitetu Ministrów Obrony Układu Warszawskiego w Moskwie 3 grudnia 1981 r. i wnioskowali, aby do komunikatu końcowego wprowadzić sformułowania o „pomocy sprzymierzonych krajów”. W Pradze odnaleziono dokładne sprawozdanie z grudniowego posiedzenia. Jego autorem jest Martin Dzúr, minister obrony Czechosłowacji. Martin Dzúr napisał w sprawozdaniu dla Gustáva Husáka, szefa Komunistycznej Partii Czechosłowacji, że 4 grudnia, tuż przed wydaniem komunikatu po obradach, do Moskwy nadszedł pilny telegram z Warszawy. Jaruzelski domagał się, aby dodać akapit ze słowami: „Komitet wyraził zaniepokojenie, dotyczące rozwoju sytuacji w PRL, wywołane wywrotową działalnością sił antysocjalistycznych, które [...] wywołują konieczność podjęcia odpowiednich środków do zapewnienia bezpieczeństwa społeczeństwa socjalistycznego”. Generałowie Siwicki i Jaruzelski przedstawiali w Moskwie dramatyczny obraz sytuacji w Polsce po to, aby mieć argument za wprowadzeniem stanu wojennego własnymi rękoma: groźbę interwencji wojskowej Układu Warszawskiego. Z czeskich dokumentów i z notatki Dzúra wynika jednak, że w 1981 roku takiego zagrożenia nie było. Było ono realne rok wcześniej. Nad końcowym komunikatem po posiedzeniu Komitetu długo dyskutowano. Nikt poza Jaruzelskim nie domagał się, aby zawrzeć w nim choćby aluzję o interwencji wojskowej. W końcu wersję proponowaną przez Jaruzelskiego odrzucono. Wprost powiedziano także, że interwencja wojsk sprzymierzonych jest niemożliwa. Jest o tym mowa w sprawozdaniu Dzúra: „Marszałek Nikołaj Ogarkow [szef sztabu sił zbrojnych ZSRR] powiedział Siwickiemu, że sowieccy towarzysze nie chcą takiego rozlewu krwi, jak na Węgrzech w 1956 roku”. Dlatego w końcowym komunikacie znalazła się jedynie wzmianka na temat sytuacji w Polsce: „Wyrażono solidarność w walce PZPR, wszystkich polskich patriotów, przeciw kontrrewolucji”. Ministrowie obrony państw Układu Warszawskiego nie zgodzili się na werbalną groźbę interwencji, czym do dziś zasłania się jako swoim alibi gen. Jaruzelski. Decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku podjął sam, a jedynym argumentem, którym wówczas się podpierał była dramatyczna sytuacja w kraju i zachowanie „Solidarności”, która miała zdaniem generała plany przejęcia władzy. Polska nie stała pod szantażem wkroczenia do kraju wojsk sowieckich. To przywódcy PZPR byli szantażowani, że jeżeli nie mogą poradzić sobie z „Solidarnością” to ich stanowiska zajmą inni polscy komuniści. Przywódcy PZPR byli bowiem oceniani nie z sukcesów osiąganych przez swoje kraje, ale z gorliwości wykonywania politycznych wytycznych płynących z Moskwy. Tylko najwierniejszy z wiernych wykonawców moskiewskich poleceń mógł być szefem polskiej partii i rządzić krajem. Właśnie w ten sposób należy odczytywać zachowane dokumenty wschodnioniemieckiej SED, w których odnotowano, że 16 września Ciosek w rozmowie z nieznanym przedstawicielem SED mówił, że Jaruzelski przeszedł proces przemyśleń i „jeżeli strona radziecka go postawi pod silnym naciskiem, może dojdzie on do pozytywnego rozstrzygnięcia”, którym miało być wprowadzenie dyktatury wojskowej. W podobnym duchu miał mówić Kociołek 28 września do członka Biura Politycznego SED i sekretarza organizacji berlińskiej Konrada Naumanna, że znalazł dla swego stanowiska zrozumienie u Jaruzelskiego i zwracał uwagę na różnice między Kanią a Jaruzelskim. Można z tych notatek a także innych dokumentów oraz wspomnień Kani odczytać, że wśród polskiego kierownictwa istniała różnica poglądów dotycząca zasadności wprowadzenia stanu wojennego oraz, że zdecydowanym jego zwolennikiem był generał Jaruzelski. Na przełomie września i października opcja konfrontacyjnego rozwiązania zdobyła przewagę i konsekwencją tego była zmiana na stanowisku I sekretarza PZPR, gdy Kanię zastąpił Jaruzelski. Generał wiedział, że przyjmując to stanowisko godzi się w pełni podporządkować swoją politykę radzieckim dyrektywom, a odsunięcie Kani oznacza wybranie drogi konfrontacji, a nie trudnego dialogu ze społeczeństwem. Z dostępnych dokumentów wynika, że pierwotnie planowano wprowadzić stan wojenny dopiero wówczas, gdy sytuacja w kraju będzie alarmistyczna, albo gdy do MSW dotrze potwierdzona informacja o zamiarze ogłoszenia przez „Solidarność” strajku generalnego. To założenie po zamianie Kani na Jaruzelskiego było już nieaktualne. Interwencja wojsk radzieckich i ewentualnie innych krajów socjalistycznych spowodowałby sankcje ekonomiczne na wielką skalę dla całego bloku sowieckiego. Mogło to spowodować bankructwo systemu. Stąd polityczna gra polegająca na zmuszaniu Jaruzelskiego do samodzielnych działań. Wprowadzenia stanu wojennego przez Jaruzelskiego było dla Moskwy najlepszą opcją a dla Polski najgorszą. Decyzja generała uniemożliwiła demokratyzację kraju, zaostrzała wewnętrzne podziały polityczne, podważała autorytet Wojska Polskiego, a przede wszystkim spowodowała, że zachodnie sankcje gospodarcze dotknęły tylko PRL. Jaruzelski domagał się zwiększenia radzieckiej pomocy gospodarczej w zamian za podjęcie akcji samodzielnej. Jego prośby były dla ZSRR nierealne. W protokole obrad Biura Politycznego KC KPZR z 10 grudnia 1981 r. odnotowano, że traktowano naciski Jaruzelskiego jako szantaż. Podczas tych obrad Jurij Andropow tłumaczył prośby Jaruzelskiego o wprowadzenie wojsk radzieckich do Polski jako próbę wciągnięcia ZSRR w akcję, która naraziłaby dobre imię ZSRR i spowodowała ekonomiczną katastrofę całego bloku: „Jaruzelski wysuwa wobec nas dość wyraźne postulaty gospodarcze i uzależnia przeprowadzenie »operacji X« od naszej pomocy gospodarczej; nawet więcej – on wysuwa, chociaż nie bezpośrednio, żądania pomocy wojskowej. W związku z tym pragnę stwierdzić, że nasza pozycja sformułowana dawniej i na ostatnim posiedzeniu politbiura, a jeszcze wcześniej wyrażona przez Leonida Iljicza, jest w pełni słuszną i nie powinniśmy od niej odstępować. Wyrażając się inaczej, my zajmujemy pozycję pomocy międzynarodowej, przejmujemy się sytuacją zaistniałą w Polsce, ale co się tyczy »operacji X«, to jest to sprawa, która winna być wyłącznie w gestii polskich towarzyszy. Tak będzie, jak oni zadecydują. My nie będziemy więcej naciskać ani ich od tego odciągać”. Odpowiedz Link Zgłoś
kuczynski2 Leszku źle odczytujesz dokumenty. 25.11.06, 20:42 Leszku, moim zdaniem źle odczytujesz sens tych wszystkich dokumentów. Je nalezy czytać nastepująco, a przynajmniej te interpretacje trzeba dopuścic, jako co najmniej równoprawna innej. Sens słów Andropowa, jeśli są wierne był taki; Towarzysz Jaruzelski i polscy towarzysze, nie maja co liczyc na naszą pomoc, musza załatwić sprawę (czytaj rozbic kontrrewolucję)sami. Ale jesli tego nie potrafia zrobić, czy jeśli zwątpimy w to, że nie potrafia tego zrobic to pogadamy inaczej, to zrobia to inni polscy towarzysze. Sam o tym wspominasz. I wiadomo co to by byli za towarzysze i wiadomo, że wtedy byloby ostrzej o wiele. Nigdzie w żadnym dokumencie, w żadnym fakcie nie ma niczego co by wskazywało, że mówiąc nie wejdziemy Rosjanie rozumieja przez to, że jest im obojętne co się w POlsce stanie, że jest im obojętne czy utrzyma sie czy upadknie system komunistyczny. Nigdzie nie ma ślady faktu, że Rosja Breżniewa pogodziłaby się z upadkiem komunizmu w najwazniejszym kraju dla nich. Ktos kto w to wierzy grzeszy naiwnościa niespotykaną. Jaruzelski bał sie nie tylko interwencji, ale także inspirowanego przez ZSRR puczu twardych. Dlatego robił rózne ruchy, ktore miały utrzymać u Rosjan jego wiarygodność, bo utrata oznaczałaby najpierw pucz betonu, potem kraważ zawieruche w kraju a na koniec wejście Układu Warszawawskiego. Sankcje?! Leszku, co ty opowiadasz. Jakie sankcje moga byc gorsze od zawalenia sie imperialnego panowania Sowietów w Europie Centralnej? Czym oni mogliby im zagrozić. Najbardziej zbożem, ale kupiliby je bez problemu, rynek zbozowy jest spory. A Europa Zachodnia od razy zrobiłaby w spodnie ze strachu i zyczyłaby, żeby jak najszybciej spokój zapanował w Polsce, bo jeszcze by im odcieli rope i gaz, a kto wie czy czołgi nie ruszyłyby dalej. Waldemar Kuczyński Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot dla mnie są jednoznaczne 25.11.06, 23:35 Andropow i inni nie mieli dylematu czy komunizm w Polsce padnie, ale czy pogodzić się z istnieniem "S" i z demokratyzacją systemu w Polsce. Dokumenty wskazują, że byli gotowi pogodzić się z bieżącą sytuacją jeśliby sami Polacy jej nie zmienili. Istnienie "S" oczywiście godziło w żywotne interesy spójności całego bloku, w którym nigdzie nic nie mogło działać niezależnie od rządzącej komunistycznej partii. Z drugiej jednak strony Polska dawała przykład, że jest możliwa pokojowa koegzystencja masowej organizacji społecznej z władzą, gdy ta organizacja nie zrywa sojuszy, nie odsuwa rządzącej partii od władzy i zdaje sobie sprawę z geopolitycznej sytuacji. Mi nie są zanane żadne plany odsunięcia komunistów od władzy, zerwania sojuszy czy szturmu na siedzibę KC PZPR, Sejm, siedzibę rządu - a tylko w takim przypadku komuniści radzieccy mogliby bezwględnie grozić i zdecydować się na interwencję. Nie twierdzę, że za pół roku, rok czy za dwa lata sowieci nie zmieniliby zdania. Ale na pewno w grudniu 1981 r. odmówili interwencji. Przekonali się, że nie grozi upadek systemu w Polsce i uznali, że to sprawa polskich komunistów czy - skrótowo pisząc - chcą zarządząć burdelem czy przywrócą sobie koszarowy porządek. Polscy komuniści uznali, że lepiej żyć w koszarach. Jaruzelski nie nadawał się na szefa rządu. Umiał dowodzić i zarządzać armią. Nie umiał sobie poradzić w sytuacji gdy nie można było tylko rozkazywać. Na jego miejsce nie sposób było znaleźć człowieka lepiej wykonującego polecenia Moskwy dlatego za pewne przyjmuję, że Jaruzelski nie zostałby odsunięty oraz to, że ktoś inny zrobiłby nam krwawą łaźnię. Może wręcz przeciwnie? Uzasadnienie wprowadzenia stanu wojennego podawane przez Jaruzelskiego nie jest nic warte. Ani "S" nie przygotowyała rewolucji ani także ZSRR nie była gotowa na interwencję. Gorbaczow nie wziął się z nikąd. Już w 1981 r. na Kremlu musiały nie być obce myśli dotyczące zmiany kursu. To nie jedna osoba nagle przekonała cały KC KPZR do pierestrojki. Kto wie czy dalsza pokojowa koegzystencja "S" i PZPR oraz rozważna demokratyzacja Polski nie wzmocniłaby szybciej reformatorów w Moskwie, którzy już dostrzegali, że imperialne zapędy przynoszą straty a nie zyski. Jaruzelski zbyt późno zobaczył, że w ZSRR idzie nowe i wcale nie był tak gorącym zwolennikiem zmian jak się dziś może wydawać. Podążał on krok za Gorbaczowem a nie przed sowieckim pierwszym sekretarzem. Dokumenty nie kłamią. Oddają wprost sytuację z grudnia 1981 r. Oczywiście nie oddają pełnej sytuacji i ja np. wierzę Jaruzelskiemu, że sowieccy generałowie w żartach i na serio grozili mu, że ich tank zaparkują nad Wisłą. Ale czyż to nie był po prostu nacisk psychiczny na podatnego radzieckim wpływom wychowanka armii? Jaruzelski całę życie słuchał głównie radzieckich dowódców i im wierzył. Na drugim miejscu musiał stawiać władzę polityczną. Choć od generałów nic nie otrzymał na piśmie to jednak wierzył w ich groźby a nie w słowa Andropowa i innych, którzy bezczelnie grali Jaruzelskim jak wytraszoną marionetką. Był na pewno w psychicznej matni, rzeczywistość brał za fikcję, teorie i przypuszczenia za prawdę. Cały czas przecież nad nim odbywała się gra polityczna na najwyższym szczeblu - miał sam zmusić siebie i zależnych od siebie ludzi by działać jak człowiek sowiecki bo miał wykonać rozkaz Moskwy. Zachował się nawet jak Kadar i wzywał o pomoc bratnie armie. I co? Spotkała go oficjalna odmowa a jednocześnie dostał wezwanie na 14 grudnia na Kreml. Bał się tego spotkania, dał się zapędzić w psychiczny kozi róg... wprowadził stan wojenny mimo iż nie groziły strajki, nie szykowano rewolucji i nie groziła nam interwencja. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: dzieki za te wypowiedz 26.11.06, 01:05 Mam takie samo zdanie: wzywanie do IPN bylych internowanych, zeby ich przepytywac, czy w grudniu 81 jakiejs lojalki nie podpisali, to wredna akcja, swiadczaca o calkowitym niezrozumieniu warunkow, w jakich sie wtedy zylo. Zas co do Jaruzela, to az mna zatrzeslo - wprowadzil stan wojenny, zeby ratowac swoja klike, nie chcial dzielic wladzy z opozycja, a teraz pojawia sie, i to w GW, advocatus diaboli, zeby swiadczyc na jego korzysc. Nie ma zadnego dokumentu stwierdzajacego planowane wejscie Rosjan w koncu 81r. Z wielu zrodel wynika, ze to sam general J zabiegal o to, zeby nas Rosjanie postraszyli interwencja, a im, zajetym walkami w Afganistanie, nawet tego sie nie chcialo. Moze jeszcze bedziemy wychwalac gen. J za rozprawienie sie z "antysocjalistycznymi elementami" na Wybrzezu, moze mu damy Virtuti Militari za bohaterskie opanowanie Hradec Kralove w 1968? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
frank_drebin No coz p. Kuczynski musi miec duzy problem 26.11.06, 01:23 Bo przeciez Jaruzelski tez ma "osiagniecia" na froncie odzydzania LWP w roku 1968 ... Jakis syndrom sztokcholmski ...... przemek05 napisał: > Mam takie samo zdanie: wzywanie do IPN bylych internowanych, zeby ich > przepytywac, czy w grudniu 81 jakiejs lojalki nie podpisali, to wredna akcja, > swiadczaca o calkowitym niezrozumieniu warunkow, w jakich sie wtedy zylo. > > Zas co do Jaruzela, to az mna zatrzeslo - wprowadzil stan wojenny, zeby ratowac > > swoja klike, nie chcial dzielic wladzy z opozycja, a teraz pojawia sie, i to w > GW, advocatus diaboli, zeby swiadczyc na jego korzysc. Nie ma zadnego dokumentu > > stwierdzajacego planowane wejscie Rosjan w koncu 81r. Z wielu zrodel wynika, ze > > to sam general J zabiegal o to, zeby nas Rosjanie postraszyli interwencja, a > im, zajetym walkami w Afganistanie, nawet tego sie nie chcialo. > Moze jeszcze bedziemy wychwalac gen. J za rozprawienie sie > z "antysocjalistycznymi elementami" na Wybrzezu, moze mu damy Virtuti Militari > za bohaterskie opanowanie Hradec Kralove w 1968? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot ale Jaruzelski wcale nie jest jednoznaczny 26.11.06, 01:58 Jaruzelskiemu bowiem sowieckie dokumenty z narad politbiura nie były znane. Co innego mogli między sobą mówić i postanawiać a czym innym mogli go straszyć. Dodatkowo sowiecki generał rzeczywiście ostrzegał Jaruzelskiego przed interwencją za co musiał się tłumaczyć przed Andropowem i Breżniewem. Można się zastanawiać kto miał większą władzę w ZSRR: Biuro Polityczne KPZR czy Sztab Generalny Armii Czerwonej? Za Stalina władza wojskowa i polityczna była w jednych rękach, a generalicja była być może bardziej honorowana od politycznych liderów. Po śmierci Stalina nigdy władzy politycznej nie udało się objąć pełnej kontroli nad armią. Groźba wojny w Europie, a obawiano się, że mogła ją wywołać interwencja wojsk radzieckich w Polsce, podzieliła jednak cvhyba dość wyraźnie sowiecki establishment. ZSRR zależało na tym by Jaruzelski samodzielnie wprowadził stan wojenny i możliwe, że stosowano wobec niego podwójną grę. Z jednej strony odmawiano pomocy wojskowej a także dostatecznej pomocy gospodarczej a z drugiej strony wysyłano sygnały o przygotowywaniu interwencji. Nie można przecież zapomnieć, że dogłębnie przekonany o inwazji był płk. Kukliński, który z tego powodu namówił Amerykanów aby nikogo nie ostrzegali przed mającym być wprowadzonym stanem wojennym bo według niego stan wojenny był oczywiście lepszy od inwazji. Ale i Kukliński opierał swoje kalkulacje w przeważającym stopniu na informacjach ze źródeł wojskowych. My dopiero po 1990 r. mogliśmy przekonać się jaka była rzeczywista gra Kremla. Tak jednoznacznie krytykując Kuczyńskiego nie można jednak zapomnieć, że mimo wszystko obracamy się w sferze przypuszczeń. Dlatego ja twierdzę jedynie, że na pewno w grudniu 1981 r. i może w ciągu następnych kilku miesięcy nie groziła nam żadna interwencja, a czy działanie Jaruzelskiego wyprzedzające przyszłe działania Rosjan było słuszne czy nie to już tylko dywagacje. Nie wiemy jak rozwinęłaby się sytuacja w kraju, czy np. jednak radykalni działacze nie pchnęliby "S" do nieobliczalnych działań i jak wówczas zachowałyby się wojska sojusznicze. Ja przypuszczam, że do tego by nie doszło ale równie uprawnione są opinie przeciwne. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: przyjmuje te zastrzezenia 26.11.06, 21:14 Nie wiadomo dokladnie jaki byl stan wiedzy decydentow na jesieni 81r, jednak Jaruzelski to nie Kuklinski, orientowal sie w sytuacji, trudno temu zaprzeczyc. Niezaleznie od przyczyn, przeciw Jaruzelskiemu przemawia sposob wprowadzenia stanu wojennego. Dlaczego byly internowania zamiast porozumienie, chocby i wsparte argumentem sily? Skad ta lawina klamstw, pokazywanie w TV jakichs toporkow, ktorymi Solidarnosc miala skracac o glowe komunistow, jakichs fikcyjnych list osob do rozwalki, ograniczenie poruszania sie ludnosci, odciecie benzyny, zawieszenie zajec na uczelniach, cenzura itd. Nie mowiac juz o mordach w kop. Wujek, hordach ZOMO na ulicach. Tego nie mozna zapomniec ani wybaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
haen1950 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 25.11.06, 16:30 Jaruzelski zfundował Polsce 10 lat podłego życia. Ale jak się popatrzy na tę niby solidarnościową swołocz u władzy to wiecej klasy przyznaję Jaruzelskiemu. Przynajmniej nie był zwyczajnym kłamcą lub złodziejem. I nie zadawał się z takimi. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: nie byl zwyczajnym klamca... 26.11.06, 01:12 ...byl arcyklamca, kierowal cala klamliwa propaganda stanu wojennego, z Urbanem i cala reszta. Nie byl zlodziejem, ale byl kims gorszym - gdy stal na czele wojska, zawsze krew sie lala - 1970 na Wybrzezu, 1981 w kop. Wujek, w 1968 w Jicinie (gdzie wprowadzil polskie oddzialy, narazajac na szwank dobre imie zolnierza polskiego). To ma byc "klasa"? Dziekuje za taka klase. Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 W "GW" wypisują bzdury a Waldemar "Życzę Polsce 25.11.06, 19:38 ... jak najgorzej" Kuczyński się niezdrowo podnieca... Wstyd... Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 No a "Generał" oczywiście z wielkiej litery! He,he 25.11.06, 19:39 Słusznie zauważył Wojak Szwejk. Inaczej jeszcze by się Pan Generał obraził na Pana Redaktora! He, he, he, he! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Waldemar Kuczyński: Życzę Polsce jak najgorzej 25.11.06, 19:44 galba.blox.pl/2006/07/W-Kuczynski-Polsce-zycze-jak-najgorzej.html Co mnie obchodzi, czy Kuczyński odmawia czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
pralinka.pralinka Re: A kto to Kuczyński? 25.11.06, 22:04 Czy to nie ten co tak życzył Polsce jak najgorzej? On się tymi słowami przekreślił jako Polak, więc mało interesujące jest co ma do powiedzenia także w tej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
bernardo Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 26.11.06, 09:08 Mam wrażenie, że droga polityczna pana Kuczyńskiego zatoczyła krąg - od komunisty do postkomunisty. Od wielbiciela Marksa i Lenina (bo chyba wstąpił do PZPR z przekonania?) po wielbiciela Jaruzelskiego i Kwaśniewskiego. Pisze Kuczyński w swoim życiorysie że był nieustająco nękany przez SB. Myślę, że zupełnie niepotrzebnie nękali. Dzisiejsze poglądy i wypowiedzi, czy na temat generała przez duże “G” (bo u pana Kuczyńskiego generał jest chyba zawsze przez duże “G”), czy o stanie wojennym, czy wreszcie o sojuszu z postkomunistami z SLD świadczą o tym, że niepotrzebnie wyrzucili z PZPR, a jeśli dodać jeszcze wypowiedzi o Rosji postsowieckiej i polskim wecie (na blogu), to cały system postkomunistyczny ma w panu Kuczyńskim orędownika, i to w dodatku za darmo. Lenin (a może Stalin?) miał na takich ludzi dość jednoznaczne określenie, ale nie będę cytować, by nie obrażać. Co do laurki dla generała przez duże “G” – w ten sposób można by usprawiedliwić 80% stalinowskich zbrodniarzy i pewnie z połowę hitlerowskich. Czyli “ja tylko wydawałem rozkazy, mordowali inni”. Czy naprawdę pan Kuczyński nie widzi odpowiedzialności generała przez duże “G” za rozliczne zbrodnie i to nie tylko w stanie wojennym ale wcześniej i później również. Czy można wyobrazić sobie by Kiszczak, czy generał przez duże “G” nic nie wiedzieli o szwadronach śmierci, mordach politycznych itd.? I nawet jeśli trudno to udowodnić sądownie, to przyzwoity człowiek nigdy nie powinien stać za nimi murem. Naprawdę PZPR zyskałaby wiele pozostawiając pana Kuczyńskiego w swych szeregach – byłby pewnie drugim Rakowskim, a może nawet pierwszym? pozdrawiam bernardo Odpowiedz Link Zgłoś
topolowka Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 26.11.06, 10:10 Kiedy pani prokurator Ewa Koj wyleci ze stanowiska za idiotyczny i niestosowny zart w rozmowie z prasa??? A Jaruzelskiego nie trzeba tak bronic, wyrywajac sie przed szereg. Odpowiedz Link Zgłoś
bernardo W ogóle pomysł z wysyłaniem policji był lichy 26.11.06, 11:25 ale to nie ma nic wspólnego z obroną generała przez duże "G" i postkomuny jako takiej. Ktoś powinien za to odpowiedzieć, pani Koj, albo i zwierzchnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Hitler mój bliźni 26.11.06, 13:32 bernardo napisał: > Co do laurki dla generała przez duże “G” – w ten sposób można > by usprawiedliwić > 80% stalinowskich zbrodniarzy i pewnie z połowę hitlerowskich. Czyli “ja > tylko > wydawałem rozkazy, mordowali inni”. A propos: perlyprzedwieprze.blox.pl/2006/05/Hitler-moj-blizni-Czytajac-Adama-M.html Odpowiedz Link Zgłoś
pozarski Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 26.11.06, 21:24 wojakszwejk napisał: > "przemawiać na rzecz Generała" > > Zgadza się, w tej Gazecie Generał zaczyna się od dużej litery... Tak,zadziwiajace,tym bardziej,ze sa dowody na to,ze Rosjanie nie szykowali inwazji(mieli rece pelne roboty w Afganistanie),a zebral je i opublikowal Wladimir Bukowski.Pan Kuczynski sie zdecydowanie myli. Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius43 Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 27.11.06, 08:58 Szanowny panie kuczyński całym sercem popieram Pana opinię o P.Wojciechu Jaruzelskim i ocenę stanu wojennego.To była najwyższa konieczność i to nas uratowało.Pozdrawiam .Ryszard ze Skwierzyny. Odpowiedz Link Zgłoś
aquarius43 Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 27.11.06, 09:01 Przepraszam za małą literkę w nazwisku,zwykła pomyłka w klawiszu.Winno być "Kuczyński".Ryszard. Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Marzec '68, Czerwiec '78, Popiełoszuko - pochwała 27.11.06, 09:32 ... generała w "GW". Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 28.11.06, 22:55 Chociaż W. Kuczyńskiego krytykowałem wielokrotnie za inne sprawy jednak w sprawie śledztwa i traktowania gen. Jaruzelskiego muszę mu przyznać rację. Ci którzy twierdzą inaczej, dają się kierować nienawiści, albo stracili poczucie realizmu, bądź nie posiadają wyobraźni. Nie wykluczam, że zawiodła ich po prostu pamięć. Dzisiaj nie można twierdzić na podstawie oderwanych od kontekstu wypowiedzi paru ważnych Rosjan, że „oni nie agresory” że inwazja na Polskę była niemożliwa. „Przeszłość jest równie trudna do przewidzenia jak przyszłość”. Z jednej strony betonowy walec komunistycznego nacisku, z drugiej strony piekło waśni wewnętrznych, strajków, pogrążania gospodarki, głodu. Jaruzelski wybrał mniejsze zło, by spełnić swój obowiązek, by ratować nasz dom - Polskę. Odpowiedz Link Zgłoś
soulgarden Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 30.11.06, 04:39 > Dzisiaj nie można twierdzić na podstawie oderwanych od kontekstu wypowiedzi > paru ważnych Rosjan, że „oni nie agresory” że inwazja na Polskę był > a > niemożliwa. > „Przeszłość jest równie trudna do przewidzenia jak przyszłość”. > > Z jednej strony betonowy walec komunistycznego nacisku, z drugiej strony piekło > > waśni wewnętrznych, strajków, pogrążania gospodarki, głodu. Jaruzelski wybrał > mniejsze zło, by spełnić swój obowiązek, by ratować nasz dom - Polskę. > > Muszę się tu częściowo zgodzić. Ale nie wynika z tego,że generał był bohater.Tylko tyle możemy mówić co układać proporcje różnych szczegółów i ich wzajemnych zapętleń.Wszystko rozgrywało się w planie gdybań.W Moskwie gdybano i z tego szły zapewne te sterowniki na Jaruzela jak też prawdą jest,że jego konformistyczna kariera nie zaczęła się przejęciem steru od Kani.Solidarność była coraz odważniejsza.I jeśli przewidywało się stłumienie powrotu strajku ogólnopolskiego - to to mogło być bardziej krwawe bez stanu wojennego ze względu na możliwą odwagę zachowań masowych(przy strajku ogólnopolskim).To wszystko z kolei było przejżyste dla pewnego sposobu myślenia.Gdyby generał myślał kategoriami dumy,odwagi,wolnej Polski to znalazłby wizję jechania po najcieńszej bandzie i przeprowadzenia kraju przez bardziej przewlekłe,wiele dłuższe,choć trochę lżejsze pałowania niż stan wojenny.Pamiętajmy,że ta masa ludzi która poczuła ogrom siły przez doświadczenie swojej masy przy wizycie papierza to była rzecz niesamowita,ta energia działała na wyobraźnię generała.Można uznać,że był on jednym z najpożądniejszych choć jednak tchórzy lub złym człowiekiem który zabił małą garstkę z kolei z tchórzostwa.Jedno co jest pewne,że jeśli przyjmiemy tą najprzychylniejszą wersję,to był to jednak człowiek systemu,konformista systemu itd.Bohaterowie byli zabijani lub katowani.Stąd mały apel do tych którzy pragną dobra tego nieszczęsnego staruszka zastraszanego latami:Nie róbcie z niego bohatera bo budzicie złe instynkty. Jaruzelski jeśli zasugerował możliwość urzycia broni- też częściowo pozostanie w sferze poza pokojową oceną,gdyż strach przed ruskimi udzielał się w PZPR tak,że możliwość brutalnego przekazania uprawnień czy spisku twardszych była tak samo odległa co mogła być nagle bliska.Istotą wydarzeń realną było działanie napiętnowane gdybaniem,które miało w sobie może więcej realizmu,a może więcej myślenia małego.To jest coś czego nie potrafią pojąć w pełni rozmaici historycy dzisiejsi.Można gdybając powiedzieć:Największy humanista wśród twardogłowych aparatczyków;możemy równie dobrze:Człowiek którego świadomość nie wyszła z wymiaru aparatczyka=tchórza.To pewien format ludzki spowodował,że był po stronie,po której był,i że doszedł w przebiegu historii swojego życia do stanowiska sekretarza generalnego (i wykluczmy Walenrodyzm oczywiście).Jak więc od człowieka o tej mentalności oczekiwać czegoś więcej niż ugięcie karku skoro całe życie jego było ugięciem karku?I z tej perspektywy,i z tej jego perspektywy- ten jego gest był w jego formacie czymś godnym i bohaterskim.A jeśli był bohaterem II wojny światowej to był.Tyle,że co to ma wspólnego z przyjmowaniem odznaczeń i jeżdzeniem na akademie do Moskwy nie tak dawno? To jest fajansiarska godność. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 30.11.06, 14:48 „ Unikajmy postawy wyniosłych sędziów poprzednich pokoleń”- ( B16 ) Człowiek w swoim życiu popełnia błędy, dokonuje także czasami czynów szlachetnych. Nie czuję się zdolny do oceny życia gen. Jaruzelskiego, „oceni go Bóg i historia”. Nie twierdzę, że był bohaterem narodowym z powodu wprowadzenia stanu wojennego, który być może uratował mój kraj od anarchii, upadku gospodarki, prawdopodobnie wojny domowej w czasie której „bratnie kraje” wyciągnęłyby do nas „pomocną rękę”. O wiele bardziej dla mnie bohaterem staje potem, gdy zgodnie z wolą narodu przyczynia się walnie do dokonania transformacji ustrojowej, gdy ugodzony i poważnie zraniony przez St. Helskiego kamieniem, wybacza mu publicznie i zwraca się do sądu z wnioskiem o niekaranie sprawcy, gdy „nadstawia policzek” na kolejne uderzenia, stawiając się na liczne wezwania do różnych sądów na wytaczane mu sprawy o charakterze politycznym pomimo złego stanu zdrowia i podeszłego wieku, gdy z podziwu godnym zacięciem broni swych racji i decyzji politycznych pisząc liczne książki i wypowiadając się publicznie, gdy w kadej sytuacji zachowuje się jak zwykle taktownie, z godnością i honorem. > Gdyby generał myślał > kategoriami dumy, odwagi,wolnej Polski to znalazłby wizję jechania po najcieńszej > bandzie i przeprowadzenia kraju przez bardziej przewlekłe, wiele dłuższe,choć > trochę lżejsze pałowania niż stan wojenny. Ja myślę, że generał Jaruzelski jak i inni wielcy patrioci miał odwagę i wizję Polski, która mogłaby się wybić na niepodległość jednak w aktualnym stanie układu politycznego nie widział innej realnej możliwości przeprowadzenia czegoś podobnego lub uznał, że takie przeprowadzenie jest zbyt ryzykowne. Michaił Gorbaczow nie był wtedy jeszcze politykiem znanym, a jego „głasnost” i „pierestrojka” wyszły dopiero kilka lat później. > A jeśli był bohaterem II wojny światowej to > był.Tyle,że co to ma wspólnego z przyjmowaniem odznaczeń i jeżdzeniem na > akademie do Moskwy nie tak dawno? To jest fajansiarska godność. Nie, zupełnie nie, był najstarszym rangą polskim kombatantem uczestnikiem II WŚ na uroczystości rocznicowej. >>9 maja 2005 r. W.Jaruzelski wziął udział w obchodach 60 rocznicy Dnia Zwycięstwa w Moskwie w czasie których został odznaczony przez prezydenta Władymira Putina "Orderem 60-lecia Zwycięstwa". 10-12 maja 2005 r. W.Jaruzelski przebywał z wizytą na Syberii. Odwiedził grób swojego ojca w Bijsku oraz stojący obok pomnik upamiętniający represjonowanych Polaków...<< Cytat z życiorysu generała. Jeszcze jeden aspekt tej sprawy, w polskiej mentalności bohaterem narodowym jest raczej ten kto wyprowadzi naród na ulice do walki zbrojnej w wyniku której zginą tysiące lub setki tysięcy, bez względu na wynik takiej walki, niż człowiek który działa przeciwnie, hamuje i ostudza zapały czekając na lepszy moment, dla uniknięcia zbyt wielu ofiar i w efekcie osiąga dużo więcej. W. Jaruzelski powiedział kiedyś: "Wszystko musi dojrzeć. Zboże, owoc i człowiek. Ja długo dojrzewałem do decyzji, które trzeba było podjąć w końcu lat osiemdziesiątych". Dzisiaj, dalsze nękanie tego zasłużonego dla Polski chociaż niewątpliwie kontrowersyjnego człowieka nikomu nie potrzebnymi śledztwami i procesami widzę w kategoriach „kundlizmu”. Oczekuję od p.prezydenta L.Kaczyńskiego odpowiedniego działania w tej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
n_i_k Uchronił przed agresją ZSRR? 01.12.06, 13:17 I dlatego go nie sądzić? Wedle niektórych hipotez (np. W.Suworow "Dzień M") atak III Rzeszy na Sowiety uchronił nas (i Europę) przed zalewem Armii Czerwonej. Dlaczego zatem sądzono nazistów? Odpowiedz Link Zgłoś
soulgarden Re: Uchronił przed agresją ZSRR? 02.12.06, 04:35 n_i_k napisał: > I dlatego go nie sądzić? Wedle niektórych hipotez (np. W.Suworow "Dzień M") > atak III Rzeszy na Sowiety uchronił nas (i Europę) przed zalewem Armii > Czerwonej. Dlaczego zatem sądzono nazistów? Czy Kiszczak umiejętnie przeniósł swoje decyzje na podwładnych oficerów ZOMO? Wg mnie największa szkoda wynika z nieosądzenia dowódcy tamtego plutonu ZOMO.Jest teraz recydywa mordów policyjnych na zasadzie nie wykluczania strzelania śmiertelnego w wyniku ultimatum itp(nie zagrożeń życia osób trzecich).Górnicy nie zastosowali się do jakiegoś ultimatum podobnie jak ci wszyscy,których policja zabiła w ostatnich latach.Dopuki dowódca tego plutonu nie zostanie osądzony jako winny,terroryzm policyjny będzie raczej czymś nienajlepszym,a nie tym czym jest w istocie. Na Jaruzelskim spoczywała presja betonu,który go w pewnym sensie wytypował do ukonkretnienia konieczności wzięcia za mordę narodu.(Może nie powinien podejmować decyzji objęcia steru?)Potem Jaruzelski przekazał to w formie konkretniejszej Kiszczakowi i wreszcie Kiszczak wydał rozkaz z sugestią nie wykluczającą użycia broni.Każdy inny etap osobowy można fetyszyzować jak Jaruzelskiego. Nie dziwi prymitywne sprowadzanie od 1989 roku zagadnienia tragicznych skutków stanu wojennego do Jaruzelskiego. PS Czemu dla was Jaruzelski jest takim wydzielonym tworem w historii? Odpowiedz Link Zgłoś
t-800 Re: Waldemar Kuczyński: Odmawiam odpowiedzi! 01.12.06, 19:21 Ten cyrk ma dalszy ciąg. Szczegóły: maciejrybinski.salon24.pl/1828,index.html Odpowiedz Link Zgłoś
kot.kot1 Plagiator! 08.12.06, 23:45 Romanowski i Kuczyński przynajmniej piszą co mysla, a nie przepisuja jak Rybiński z Frankfurter Allgemaine Zeitung. To pajac! Odpowiedz Link Zgłoś