rudotka 08.12.06, 07:15 a kto inny ma popierać moherową koalicje jak nie mohery? PiS-owi pozostalo już tylko Radio Maryja. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
1zorro To jest dno dna! Jak mozna popierac takie radio??? 08.12.06, 07:32 kaczor oszalal juz do reszty. Moralnie i politycznie jest skonczony. Za trzy lata zniknie jak "spadajaca gwiazda". I tylko smrod po tej koalicji zostanie... Odpowiedz Link Zgłoś
1zorro Re: taki jak po tobie 08.12.06, 08:23 no, no, odezwal sie madry katolik. Nie wstyd ci , ze "koszerna2 czytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
krasnov Nie rozumiem tytułu artykułu… 08.12.06, 17:53 Co ma wspólnego fakt, że premier poprosił o wsparcie, ze stwierdzeniem, że radio ma ryja? (Lepper powiedziałby "papę"). __________ Ogród Jane Austen - nieco łagodniejszy świat. Odpowiedz Link Zgłoś
henricus Re: To jest dno dna! Jak mozna popierac takie rad 08.12.06, 10:33 I masz racje. Dodatek do tego: OBALAMY WATYKAN!!!!!!!! PAPIEZ TO ZYD !!!!!!!!! POLSKA DLA POLAKOW !!!! NIECH ZYJE POLSKI PRZEMYSL ODZIEZOWY Z NAJWIEKSZA PRODUKCJA BERECIKOW NA SWIECIE!!!!!!!! JEZUS BYL ZYDEM !!!!!!!! ( i za to mnie w tym forum chyba powiesza) ... wiec jako przyszlz nieboszczyk mam wszystko w zupie - dla uprzejmosci prosze zmienic litere "z" na "d". Odpowiedz Link Zgłoś
honkers Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 08:22 Uczestniczenie premiera w uroczystościach w Toruniu to policzek dla demokracji. No chyba że premier pojechał po odpust dla Lepera Odpowiedz Link Zgłoś
1zorro Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 08:24 byl u spowiednika, przyjal komunie, zmowil "paciorek2 i wszystko jest znowu O.K! Odpowiedz Link Zgłoś
kamil2007 Racja Polska 08.12.06, 09:59 Tsk jest wyrwijmy wszystkie chwasty z polskiej ziemi i żydów i masonów i balcerowicza, co przez 15 lat polske zmarnowal i postkomune, ktora jak wiemy jest gorsza od komuny, i liberałów i pederastów. Zostana tylko prawdziwi polacy, pokazemy jeszcze unii ze polska nie da sie zgniesc! wojewoda przypilnuje, zeby unia nie przekupila polskiego chlopa blyskotkami i pieniedzmi, a ojciec tadeusz najlepszy obronca wolnosci slowa przypilnuje, aby media polskojezyczne trzymaly sie z dala, na marginesie zycia publicznego! biedna polska z okowow staje. zobaczycie jeszcze to wymodlimy, pojdziecie wy na stos!!! A ciepla rodzina radia bedzie rosla w milosci i cnocie z Andrzejem Lepperem na czele!!!! Niech zyje IVRP ojca Rydzyka i braci Kaczynskich!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sam.biuro Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 09:54 Wstepuje do Samoobrony, zakladam biuro, poszukuje asystentek. Wszystkie chetne prosze o email z cv na sambiuro@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
rm429 Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 10:00 Kto rozsądny oglądał ten żałosny spektakl wyciągnął z tego wnioski. Moherowy elektorat nie może decydować o losach tego kraju. Trzeba w przyszłości chodzić na wybory i marginalizować to kołtuństwo. Zresztą przykładem były ostatnie wybory samorządowe. Kaczyński dał świadectwo ubóstwa jadąc tam i przedkładając te uroczystości ponad ważne sprawy w kraju łącznie z przełożeniem wyjazdu do Wilna. Żałosna ta dzisiejsza władza. Przy okazji wyszła też sprawa podziału wśród hierarchów kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
11tadeusz11 O Qrwa jego 08.12.06, 10:38 W jakim my kraju żyjemy ? To jest chyba tylko makabryczny sen z pogranicza horroru ! Odpowiedz Link Zgłoś
samozwaniec1 Wstydze sie,ze jestem Polakiem 08.12.06, 10:46 Europa widzi,co sie dzieje w najtrudniejszym kraju Unii.Widzi i sie smuci.A mnie tutaj,poza Polska jest wstyd,ze w moim kraju do wladzy doszlo oszolomstwo i ludzie o podwojnej moralnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 Polska dla Polakow, nie gnidoUBectwa 08.12.06, 16:59 soulworm napisał: > fuck you Odpowiedz Link Zgłoś
rm429 Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 11:38 ...Tylko to mu jeszcze w odruchu desperacji pozostało..A potem ostanie jeno sznur..I bardzo dobrze, pije piwo którego sam nawarzyl. Odpowiedz Link Zgłoś
rekin761 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 11:40 czy tan najgorszy z najgorszych rzadów zacznie cos wreszcie robić czy juz tylko modlenie im zostało (szczególnie do radia maryja). Premierze podaj sie pan do dymisji bo na rządzeniu to sie pan nie znasz. po co się męczyć? wszystko sie wali co dotkniecie sypie sie a gospodarce tylko przeszkadzacie. NIC nie zrobiliscie wię przyznajcie się i do domu bo ludzie maja juz tego dosyć. Odpowiedz Link Zgłoś
halfliner Oto paradoks nad paradoksami: czciciele 08.12.06, 12:43 Żyda Chrystusa i jego Matki poszli odsłonić pomnik ufundowany przez szmalcownika. Odpowiedz Link Zgłoś
filut1 Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 12:44 A'propos tych "obrońców tradycji", to Adam Mickiewicz w części trzeciej Dziadów pisał: "Nie mieszam sie do wszystkich świetych z litanii lecz nie pozwolę bluźnić imieniu Maryi!" A teraz gdy rydzykowa hołota pod szyldem Matki Pana Jezusa głosi antysemityzm, nienawiść, nietolerancję i gdy przyklaskują temu biskupi i spora część kleru to co to wam mówi o naszym kościele katolickim? tylko poczekajmy na jakąś neofaszystowską partię, która nazwie się "partia Jezus" i uzyska automatycznie błogosławieństwo z ambon kraiku naszego nieszczęsnego płynące i zwyciestwo w wyborach zapewnione! Odpowiedz Link Zgłoś
sarmata RM popiera koalicję kurew, złodziei i PiSu!!! 08.12.06, 12:52 Radio Maryja wejdzie w koalicje nawet z diabłem, nie mówiąc o prostytutkach i pedofilach, jeśli widzi w tym swój interes. To skandal, że Lepper i Giertych wciąż pozostają w rządzie. Bojownicy o odnowę moralną IV RP są kompletnie zeszmaceni. Odpowiedz Link Zgłoś
p26 Rozbawił mnie ten biskup Głódź hehe swoim tekstem 08.12.06, 13:10 "Hierarcha stwierdził, że Radio Maryja "niesie w Polską rzeczywistość poczucie odpowiedzialność za Kościół, troskę o kształt polskiego domu, a także to, co w ojczyźnie boli w wymiarze życia publicznego, obywatelskiego, medialnego". - Ono jest świadectwem przemian po '89 roku, świadectwem czasu wolności, wymodlonego, wywalczonego, wycierpianego. A wolności się nie umacnia kpiną z tego, co wielkie i święte, co służy dobru publicznemu, ojczyźnie, państwu - mówił abp Głódź. - Radio Maryja jest znakiem publicznego wyznawania wiary. I niech ten znak stanie się klejnotem i trwa w wielkiej rodzinie mediów w Polsce i świecie." CIEKAWE CZY TAKI GŁUPI CZY NAIWNY CZY PO PROSTU ŚLEPY Odpowiedz Link Zgłoś
gringo_w666 To radio RynszTok Fm popiera ku...stwo 08.12.06, 14:28 oraz Milan TV (UB-TVN). Rozczulili się nad zwykłą k....ą i nadal ją promują jako "pokrzywdzoną" Ludzie nie dajcie się zwariować k... to k... Odpowiedz Link Zgłoś
malleus1111 rydzyk gringo 08.12.06, 16:58 A ty co tu robisz? Dlaczego nie w Toruniu? Dla Rydzyka kasy uzbierac? jakis brak dysctpliny u tych pisubekow. Poczatek rozkladu. Odpowiedz Link Zgłoś
tormann Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 14:29 ADAM! TAK BARDZO CHCIAŁBYM ZOSTAĆ KUMPLEM TWYM ...! Odpowiedz Link Zgłoś
kropekus Sto lat gratulacje dla Radia Maryja i ks.Rydzyka!! 08.12.06, 16:46 ..I wysylam malenki podarunek swiateczny na potrzeby redakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
makabi Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 17:07 To wstyd, żeby premier rzadu Rzeczpospolitej, wielu ministrów i czołowych polityków (dawnije możńa by powiedzieć aktyw partyjny i członkowie Kc) płąsczy sie przed jakąś propagandową instytucja. Jej misja ma niewiele wspólnego z prawdziwym nauczaniem Kościolą, za to wspieranie jej jest bardoz na ręę Włądzy. wstydzę się, że premier mojego kraju jest tak posłuszny pysze i zarzoumialstwu grzesznego anty-zakonnika. Wstyd mi,że premier mojego kraju ma czas na to żeby ostentacyjnie pomodlić się kosciele posód innych podobnych sobie przekonaniami polityków i po raz kolejny podzielić kraj na tych co sa z nim i na tych co sa przeciw niemu. Panie premierze pan jest jak grób pobielany... Tylko że jakby nawet mewsjasz to panu powiedział, to zachowałby siępan jak faryzeusze, którzy to usłyszli w światyni Odpowiedz Link Zgłoś
monopol Niech łaska spłynie na Ojca Rydzyka i... 08.12.06, 17:14 ...pokój jego duszy i wieczny odpoczynek... Odpowiedz Link Zgłoś
tomxp Re: Niech łaska spłynie na Ojca Rydzyka i... 08.12.06, 17:57 obawiam sie ze to co splynie na prawielebnego (oraz swite jego klakierow z samymym dobrem na czele, no i edgar tez)to nie bedzie laska niestety Odpowiedz Link Zgłoś
as200 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 18:16 Od wiekow Polska traci na znaczeniu. Utrata slowianskich ziem etnicznych juz za Piastow, oddanych fizycznie, po wiekach, przez Stalina - ale niezakorzenionych jeszcze przez polska kulture. Nieudane proby kolonizacji Litwy, Bialorusi i Ukrainy - cykl wojen z Rosja zakonczonych rozbiorami.... Przegrane powstania i wojny, wyniszczajace emigracje itd itp ..... i kompensacja przez literature i naciaganie historii "ku pokrzepieniu serc"...... Jaka jest obecnosc Polski w polityce i gospodarce swiatowej ?? Bylem dwa tygodnie temu na olbrzymich targach Elektronica 2006 w Monachium. Znalazlem jedna, mala polska firme, w zasadzie przedstawiciela/dystrybutora firm zachodnich. A Niemcy, Dunczycy, Francuzi, Norwegowie, Hiszpanie, Wlosi - juz wygrywaja z USA na wielu frontach... Na czym ma polegac polska sila przebicia w dzisiejszym swiecie ??? Nie mamy gorskich granic jak Szwajcaria, wodnych kanalow dajacych bezpieczenstwo jak Anglia, nie lezymy na bezpiecznych polwyspach jak Wlochy lub Hiszpania. Sasiadow mamy niepewnych i nie umiemy z nimi sie nie klocic jak Czesi. Wyzsze wyksztalcenie ma mniej niz 10% Polakow, inteligencji z doswiadczeniem jak na lekarstwo... Wiec co zostaje ?? Jedyna droga to nawiazanie do starych tradycji piastowskich - zrecznej dyplomacji (Kazimierz Wielki), swiatlych intelektualistow (Stanislaw ze Skarbimierza) i rozumienia wlasnych interesow i wlasnych mozliwosci. Gdzie sa ludzie na miare potrzeb ?? Czy Radio Maryja i ludzie z nim zwiazani spelniaja konieczne kryteria ? Czy reprezentuja swiatowa klase w dziedzinie wiedzy, intelektu, doswiadczenia, horyzontow, wyobrazni ?? Czy tez sa rezultatem bledow, niewiedzy, ciemnoty, zlych koncepcji, nieskutecznych tradycji - jakich pelna jest polska historia, historia upadlego kolosa.... Ktory dostal w koncu szanse (na jak dlugo ??) Odpowiedz Link Zgłoś
ulisse dobrze przypomniec co prawil JK 08.12.06, 23:04 "W zadnym wypadku nie zostane premierem, jesli mój brat Lech wygra wybory prezydenckie. Bylaby to sytuacja nie do zaakceptowania przez polskie spoleczenstwo." J.K. 10.2005 "Dla mnie raz dane slowo jest swiete i sadze, ze dla koalicjantów takze." powiedzial Jaroslaw Kaczynski. "Zycie Warszawy", 10 lipca 2006 "Wladza Samoobrony w Polsce to bedzie kryzys europejski, duzo wiekszy niz ten austriacki." Jaroslaw Kaczynski, 2002.11.15, Trójka W "Glosie Wybrzeza" z 18 i 22 czerwca 2003 r. opublikowano wywiad z panem poslem Jaroslawem Kaczynskim. Powiedzial on: "Samoobrona jest tworem bylych oficerów sluzb bezpieczenstwa. Mój brat, który byl ministrem stanu do spraw bezpieczenstwa, dostal raport, z którego wynikalo, ze grupa bylych oficerów SB zalozyla Zwiazek Zawodowy 'Samoobrona'?. I dalej czytamy: ?To formacja uzywana do oslony tylów tego calego ukladu i ochrony tego nieporzadku, który jest w kraju, i jednoczesnie korzystajaca z tego nieporzadku. To sa ludzie, którzy nabrali kredytów i chca zyc jak przedsiebiorcy, a maja kwalifikacje do kopania rowów". W serwisie PAP-u z 2004.03.25, Jaroslaw Kaczynski potwierdzil: "Ciesze sie, ze bede na pierwszej linii walki z Samoobrona. Uwazam, ze mam dowody na potwierdzenie moich slów i w odpowiednim momencie je przedstawie". Jaroslaw Kaczynski, 2004.02.16, PR3: "My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do wladzy w Polsce uczestniczyc nie bedziemy, bo prosze zauwazyc, ze kolejne takie rzady w Polsce jak te, które mamy obecnie, albo te które byly w poprzedniej kadencji i mamy do czyniena z Samoobrona przy wladzy i naprawde z nieszczesciem dla naszego kraju." Jaroslaw Kaczynski, 22 marca 2004, Czat gazeta.pl "Ja jestem przeciwnikiem mówienia o koalicjach przed wynikiem wyborów. Mamy dwa wyrazne zakazy, które dzis obowiazuja w samorzadach, a beda tez obowiazywac w nowym parlamencie - SLD i Samoobrona. A dzis powinno sie powiedziec odwrotnie - Samoobrona i SLD." Marzec 2005 rok / antena RMF FM RMF FM: Czy w przyszlej kadencji Sejmu bedzie mozliwa sytuacja kiedy partia poprze ludzi majacych klopoty z prawem ? Lech Kaczynski: "Nie ma takiej mozliwosci. PIS jest partia ludzi praworzadnych, którzy daza do rozliczen krzywd. Nie poprzemy nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu tocza sie sprawy sadowe. To jest sprzeczne z idealami PIS". RMF FM: Czyli poparcie dla takiego polityka jak na przyklad Andrzej Lepper gdyby staral sie o fotel marszalka jest niemozliwe? Lech Kaczynski: "Nie ma takiej mozliwosci. Najwyzsze funkcje w panstwie musza sprawowac ludzie czysci jak lza. Andrzej Lepper udowodnil, ze ma za nic prawo i jest politycznym awanturnikiem. Poparcie PISu dla tego polityka w jakiejkolwiek sytuacji jest nierealne." "..nigdy wiecej nie wolno juz rozmawiac z ludzmi o marnej reputacji. I chce wam tutaj, w tym szczególnym miejscu, w tym, mozna powiedziec, swietym miejscu Polaków, przyrzec, ze nigdy wiecej juz z takimi ludzmi rozmawiac nie bedziemy.." - J. Kaczynski - Odpowiedz Link Zgłoś
duch.przeszlosci ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:35 DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I) 13 grudnia zacznie się oficjalny kociokwik propagandowy. Będzie kolejny zbiorowy orgazm, jakich doświadczyliśmy już z Wojtyłą i Benedyktem XVI. Będą wspomnienia, wskazywanie miejsc, w których stanął tramwaj z braku prądu, a który zatrzymał bohaterski motorniczy. Przypomną nawiedzonych „bardów”, oraz ich ckliwo-smętne rymowanki, czyli tzw. „pieśni patriotyczne”, które śpiewali trzęsącym się głosem idącym z krtani wprowadzonej w rezonans przez drgający z przejęcia napletek, będą... itd., itp. Przypomną wrzaski JP II, że „odebrano Narodowi wiarę”! A cóż on takiego dał w zamian, poza pokwitowaniem odbioru zbiorowej skargi? Prawda, szczuł słuchających go obietnicami, że niebo wyrównania doznane krzywdy i upokorzenia byle tylko „nie gasili ducha” (bojowego). Zamiast chwilą refleksji objąć 25 lat problematycznego szczęścia, jakie dała Polsce „Solidarność”, propaganda uderzy w dzwon agitacji zniesławiającej pamięć 13 grudnia 1981 r. i Generała Wojciecha Jaruzelskiego. Właśnie ci, którzy z całą perfidią i świadomie eskalowaną prowokacją, pchali społeczeństwo do otwartej wojny z władzą, nie chcą uznać słuszności decyzji wprowadzenia stanu wojennego, który uratował kraj przed tragedią. Gdzie są dzisiaj te miliony ludzi, idące wówczas za „Solidarnością”? Gdzie Oni są?! Wymarli czy wyemigrowali?! Po 13 grudnia 1981 r. były rzekomo „masakry”, „represje” „krwawe ofiary reżimu”, a mimo to Naród przetrwał. Przyszła „Solidarność”, a z nią „wolność”, „niepodległość” i Naród zaczął się rozpraszać, Polaków w Ojczyźnie ciągle ubywa! Po co pożałowania godne skamlenie Propagandy, która wybiórczo, tendencyjnie i kłamstwem sławi tę nędzną kurwę, solidarnościową matkę-Przeszłość, skoro Naród aż nazbyt dobrze zna jej córkę, dziwkę -Teraźniejszość?! Wolność otworzyła puszkę Pandory!¹ To, co dzieje się po 1989 r. w na wskroś rozmodlonej Polsce, gdzie rozwydrzone opozycyjne elity polityczne sieją zarazę wszelkiego zła i nieszczęść, których apogeum przypada na IV RP i jej koalicyjnej władzy, zmusza do okrzyku: - Stanu wojennego! Chcę Prawdy, nad którą chylę się z szacunkiem, unosząc zasłonę skrywającą Jej szlachetne Oblicze, a nie nachalnej i zakłamanej agitacji, nawet błogosławionej przez Kościół. Dlaczego Amerykanie wiedząc o przygotowaniach do wprowadzenia stanu wojennego, nie ostrzegli „Solidarności”, ani Watykanu? Odpowiedź jest banalnie prosta! Bo sami byli zaniepokojeni tym wszystkim, co wyprawiały podburzone przez kler, i rozwydrzone przez przywódców opozycji tłumy, autentycznie obawiając się, że w dalszym rozwoju wydarzeń, do Polski wejdą siły Układu Warszawskiego, czego ponad wszystko chcieli uniknąć! Dlatego skądinąd słusznie uznali, że w istniejącym stanie rzeczy, najlepszym wyjściem jest stan wojenny, który uspokoi nastroje. Dzięki Generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu, wielu tych nieprzeciętnie opętanych szaleńców opozycyjnych, żyje i nadal działa ze szkodą dla kraju, bowiem w ostatnim momencie zostali internowani dla ich własnego dobra. Ale to dziadostwo za nic nie przyzna się do zbawiennych dla nich skutków tej decyzji władz PRL, gdyż chwała aureoli „prześladowań” którą wymościli swoje móżdżki, popadłaby wówczas w ruinę. W tamtym okresie niemal wszyscy z prominentnych opozycjonistów przypominali małpy, którym Watykan z błogosławieństwem Wojtyły dał do ręki brzytwę, puszczając „na żywioł”. Oni z całą premedytacją chcieli pogrążyć Naród w totalnym kataklizmie, byle tylko odpowiedzialnością obciążyć władze. I to właśnie uniemożliwił im Generał Wojciech Jaruzelski, na co są wściekli i nie mogą Mu tego wybaczyć. Dzisiaj, usłużna wobec władzy „niezależna” prasa, wyspecjalizowana w podziemnym wydawaniu par excellence propagandowych treści, przenosząc na grunt stosunków ideowych te same wątki, szynkuje na swoich łamach jad duchowego obłędu, jak niegdyś u kresu PRL. Z bandycką ordynarnością i pychą wdziera się przemocą w świadomość czytelnika, próbując skłócić jego przekonania, a wizję przyszłości, złożyć w ofierze przeszłości. Nie daje mi spokoju propagandowa koncepcja komunistycznych prześladowań i „zbrodni” na narodzie, z których się wyłączam. Chociaż byłem bezpartyjny, nie udzielałem się w żadnej organizacji prorządowej, nie byłem informatorem ani agentem SB, a mimo to , „komunistyczny terror” nawet mnie nie drasnął! Dlatego, powiadam, wykluczam się z tej części Narodu, na której popełniono „zbrodnie”. Ja przeżyłem, aby dać świadectwo Prawdzie… Co więc robiłem w PRL? Nic szczególnego! Po przyjściu na świat, żyłem, podobnie jak miliony rodaków, aby w końcu doczekać jakiejś tam neoliberalno-narodowosocjalistycznej IV RP… Ani PZPR, czy inna ówczesna partia, a tym bardziej obecna kloaka polityczna, nie uczyniły mnie niewolnikiem swoich idei. Mówię to, co uważam za słuszne, ganię to, co w moim przekonaniu zasługuje na krytykę. Dlatego nie mam potrzeby łatać oraz wybielać własnej przeszłości i żyję w moralnym komforcie w przeciwieństwie do niejednego, przefarbowanego śmiecia, który zaprzedał wyznawane ideały i przekonania na rzecz „nowego” ustroju oraz jego władców, mimo, iż kiedyś Księżom i hrabiom dogryzał. Gdzie napluł, potem wylizał. (W. Rzymowski) Mając podwójne obywatelstwo: Polski Ludowej oraz zgniłej moralnie i skorumpowanej Trzecio-Czwartej RP, w odniesieniu do tej pierwszej, szanując ją, nie czułem się prześladowany, zastraszony ani zniewolony. Natomiast ze wszystkimi ohydztwami i szachrajstwami obecnej, z całym obrzydzeniem mam jak najgorsze zdanie o niej. Jeżeli tzw., „zbrodni na narodzie” nie należy rozumieć tylko jako fizycznej likwidacji ludzi, to w takim razie do czego się odnosi ta górnolotna definicja i co ona obejmuje?! Jeśli tylko „zbrodnie komunistyczne”, szczególnie w latach 1945-1956, to przypomnę, że WiN-owskie i im podobne bandy w niczym nie ustępowały oprawcom z SB. Jednych oskarża się o zbrodnie, a drugich, którzy też się ich dopuścili, rehabilituje, a nawet honoruje pomnikami oraz medalami, bowiem walczyli o „niepodległość”! Jedno jest pewne: gdyby „zaplute karły reakcji” przejęły władzę w 1945 r. wszelka opozycja wobec nich byłaby mordowana równie zawzięcie, jak mordowali walcząc w podziemiu. Dlaczego mam bezkrytycznie wierzyć, że milicjanci strzelali do górników w kopalni „Wujek” dla zabawy? Nawet ukuto specjalne określenie na tę akcję: pacyfikacja! Wszak w IPN mają na to stosowne teczki! Ale już nie mówi się o tym, że okupujący kopalnię, górnicy, zaatakowali milicjantów żelaznym prętami i kulkami, koktajlami Mołotowa oraz innymi niebezpiecznymi przedmiotami, zanim otwarli ogień. Wobec oczywistej agresji, milicjanci nie tylko, że bronili samych siebie, ale egzekwowali obowiązujące wówczas prawo w równym stopniu, co policja dzisiaj! W Poznaniu 1956 r. robotnicy autentycznie chwycili za broń, co spotkało się z reakcją wojska i funkcjonariuszy SB, którzy będąc w realnym zagrożeniu, strzelali do uzbrojonego tłumu nie tyle w obronie władzy, ale bardziej w trosce o własne życie. Ale ten kontekst wydarzeń poznańskiego Czerwca jest bardzo umiejętnie reżyserowany i przedstawiany w sposób wygodny obecnie obowiązującej wykładni tamtych wydarzeń. Jak dumnie wspomina tamte wydarzenia niejaki Jerzy Rzakowski z Poznania, „W czerwcu 1956 r. niszczyłem radiostację zagłuszającą i obrzucałem butelkami z benzyną budynek UB”. Wobec tego funkcjonariusze UB mieli dać się bezkarnie zabić? Nielicznie uzbrojeni demonstranci mieli swój cel, uzbrojona po zęby władza swój. Konfrontacja musiała skończyć się w ten sposób. Poznań, 28 Odpowiedz Link Zgłoś
duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:40 Poznań, 28 czerwca 2006 r. Zupełna kompromitacja. Na uroczystości związane z 50 rocznicą poznańskiego Czerwca przybyło zaledwie ok. 5 tysięcy osób i to głównie zaproszonych gości, a spodziewano się nawet 100 tysięcy. Urzędy i zakłady pracy dały pracownikom wolne, aby mogli uczestniczyć w obchodach. Nie pomogła obecność prezydentów Polski, Słowacji, Czech, Niemiec i Węgier. Społeczeństwo to wszystko po prostu, olało, gdyż ma już po prostu dość tych rocznicowych komedii. Niech oni sobie obchodzą to swoje święto, bo nic innego im nie zostało. Pamięć tego protestu utrzymują tylko ustawy i okazjonalne uroczystości „narodowe”, w których oficjele, niejednokrotnie nawet za cenę ośmieszenia, plotą niestworzone bzdury o Czerwcu 56, dzięki któremu doszło do przemian ustrojowych. Zaprawdę, powiadam Wam, Kościół, ten odwieczny Judasz, głoszący rzekomą świętą prawdę słowami kłamstwa, nie tylko 1 Maja, uroczysty dzień światowego Proletariatu zaanektował, wstawiając świętego Ziutka, podobnie jak zagarnął pogańskie święta jako swoje. Co podstawi na 28 Czerwca? Może jakąś świętą Nawałnicę lub pogańską Nadzieję, której świątynia poświęcona przez Atyliusza znajdowała się tuż przy forum holitorium? Czarna magnateria usiłuje wpisać się pozytywnie w najnowsze dzieje Polski, jakkolwiek w swoich szeregach miała wielu agentów oraz informatorów SB. Kto wie, czy to akurat oni nie dostarczyli informacji pozwalających zaplanować i dokonać zbrodni na ich konfratrze, księdzu Popiełuszko? Niech zapamiętają potomni, co zrobił Kościół w 2006 roku! Na pomniku poznańskiego Czerwca 56 dopisano słowa „O boga”, których nie było! Tak oto świątobliwi kłamcy siłą wdarli się w Czerwiec 56, gdyż uznali, że właściwie był to protest przeciwko rzekomemu tępieniu religii i wiary przez komunizm. Ale stała się rzecz chwalebna acz niebywała, która świadczy, że wśród uczestników Czerwca 56 są uczciwi oraz przyzwoici ludzie. Odważnie i zdecydowanie zaprotestowali przeciwko zmianie napisu na pomniku, bowiem był to protest Głodu, a nie rzekomej obrony katolicyzmu! Jednak czarni skaperowali swoich poddanych i postawili na swoim. Krytycyzm wobec PRL sprowadza się tylko do obelg, a cały odwet zamyka się w pogardzie, której niewielu się przeciwstawia. Warcholstwo rzuca się na PRL niczym zarażone wścieklizną psy i korzystając z ponurego przywileju choroby, kąsa pamięć Ludowej Ojczyzny, nie bacząc na obiektywizm, który jest im zupełnie obcy. Główne ostrze jest tu skierowane w komunistyczną ideologię, po to, aby nasze najnowsze dzieje przyoblec w dramatyzm okresu PRL, którą manifestem prokuratorskim od czci i wiary odsądza IPN. Chcą uwić Polsce Ludowej wieniec z pokrzyw i ostów, a ją samą przedstawić jako szkodliwe zboczenie. A jak wiadomo, menerzy z prawicy nie walczą na argumenty, tylko kłamstwem i łajdackim oszczerstwem, w czym są doskonale wyćwiczeni. Wykładnia najnowszej Historii Polski, dokonywana jest przez cenzorów-komentatorów, pilnie strzegących, aby do opinii publicznej nie przedostała się kontrabanda innej, niż oni głoszą, oceny przeszłości. Chodząc w gorsecie zakłamania, manipulują wygodnymi sobie faktami, nie bacząc na uczciwość i rzetelność, gdyż w Trzecio-Czwartej RP, kłamstwu udzielono prawa honorowego obywatelstwa. Wobec położenia dziesiątków tysięcy ofiar „Solidarności”, chwała Tobie, Polsko Ludowa, za pobudowanie tysięcy dworców kolejowych, będących dzisiaj azylem i noclegownią tych, którzy tylko z wyglądu przypominają ludzi, a z dziejów losu są ofiarami kłamstw opozycji! Który z „wyzwolicieli” ostrzegał, że w Polsce powstanie nowa „klasa” społeczna, której człowieczeństwo spadnie do kategorii „podludzi”, dla których śmietnik będzie jedynym źródłem pożywienia, miejscem zarobku i mieszkaniem? Nikt! Te podstępne łotry obiecywały wszystkim „bułkę z szynką”! Powiadają słowa modlitwy: „Chleba naszego, powszedniego daj nam dzisiaj”, które tysiące ust bezmyślnie powtarzają. Tak może się modlić tylko biedak, bezdomny, uciemiężony; którego każdy kęs strawy przesiąkł krwawym potem, poniżeniem, wyzuciem z godności; który nie żąda łaski ani jałmużny, lecz pracy; który wygrzebując się rano ze sterty śmieci, pod którymi spędził noc, idzie szukać coś do zjedzenia. W państwie, w którym z powodu głodu i nędzy wzrasta przestępczość; w którym dziecko nie doszedłszy do pełnego rozwoju cielesnego i umysłowego, musi kraść lub zarabiać żebraniem, aby pomóc bezrobotnym rodzicom; gdzie kobieta sprzedaje swe ciało lub je „wynajmuje” w celu zdobycia chleba; gdzie tysiące rodzin jest eksmitowanych z mieszkań, gdyż nie mają z czego opłacić dzierżawy, jakże cynicznie, wręcz nieludzko brzmią słowa rozlegające się z ambon: „Łaknącego nakarmić”… * Nazwa “Solidarność” jest zawłaszczona. Poprzedniczka etosowej bestii nazywała się „Partia Robotnicza »Solidarność«” i została utworzona przez grupę rozłamową w I Proletariacie w marcu 1834 r., która sprzeciwiała się prowadzeniu walki politycznej. Jej twórcą i przywódcą był Kazimierz Puchniewicz (1858-1884). Celem partii było prowadzenie agitacji socjalistycznej wśród społeczeństwa, a także ograniczonej walki ekonomicznej. “Solidarność” istniała do lata 1883 roku. Doktryna walki klasowej (socjalizm), walki rasowej (nacjonalizm), i jednostkowej (liberalizm), które w XIX niepodzielnie zajęły arenę duchową umysłowości człowieka, są obecne w naszych realiach. Rzecz w tym, czy udałoby się to wszystko scalić, pogodzić ze sobą i wcielić w życie. Może ta kakofonia ideałów stworzyłaby wzorowy system? Ojcem solidaryzmu był Polak, J. K. Potocki, którego wiekopomne dzieło „Współzawodnictwo i współdziałanie” miałoby epokowe znaczenie, gdyby nie było napisane po polsku. Jego idee sprowadzają się do zapewnienia każdemu człowiekowi „existens minimum” (ubezpieczenia, emerytury) kosztem tych, którzy mają „existens maximum (postępowy podatek dochodowy) – stają się zrozumiałe i realne dopiero na tle ogólnego poglądu, który w stosunkach między różnymi grupami społecznymi widzi obok pierwiastka walki, pierwiastek współdziałania. A czegoś takiego brak w Polsce! Żaden naród nie porywa się do rewolucji, jeżeli nie zmusza go do niej rozpaczliwa ostateczność. Kiedy społeczeństwo jest głodne, bezdomne i sponiewierane, niech rządzący nie oczekują, że w czasie rewolty, jakiekolwiek prawo będzie skuteczną zaporą przed czynami wzburzonego tłumu. Kiedy w PRL wschodziła nowa gwiazda polityczna proletariatu, Naród uwierzył w rozsiewane wokół promienie Nadziei. Niemal wszyscy lgnęli do jego powabnego blasku, wierząc, że oświetli Przyszłość. Ale nieopodal, w jego mroku czaiły się szablozębne hieny, które czekały cierpliwie, aż lśnienie zwabi ofiary w ich pułapkę. Po niedługim czasie, zwolna zaczęła się zacierać różnica między ideą a rabunkiem; między bojownikiem a bandytą; między rewolucją a mętami społecznymi. Kiedy w końcu hasła socjalne okazały się nieziszczalne, kiedy nie spełniono obietnic Sierpnia 80, zaczęto uciekać się do zastępczych haseł: „demokracja”, „niepodległość”, „samostanowienie”, „wolność słowa” i tym podobne truizmy, którymi zaczęto zaśmiecać umysły społeczeństwa. „Solidarność” wstępując na publiczną arenę, chciała robić wielką Historię, jakkolwiek swojej jeszcze nie mała. Jej działacze przypominali maturzystę, który staje u progu życia z głową nabitą teoriami, nie znając realiów, tylko abstrakcyjne ujęcia, dokonane przez kogoś innego, a przez niego wyuczone na pamięć. Gdy zaczął rozpalać się ogień rewolucji, opozycja wzięła do ręki książkę, myśląc, że znajdzie w niej rozwiązanie wszystkich problemów. Imperializm liderów „Solidarności” nie zważał na co może Odpowiedz Link Zgłoś
duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:42 DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I) Imperializm liderów „Solidarności” nie zważał na co może się zdobyć, tylko głosił, czego powinien dokonać. W efekcie ci kowale naszego losu, posiedli nieodpowiedzialną władzę nad odpowiedzialnymi sprawami, a z uciskanych przeistoczyli się w uciskających. Do tego wszystkiego przedzierzgnęli się w najefektywniejszych złodziei i okazali największymi kłamcami. Tymczasem nędza mieszkaniowa, drożyzna żywności, lekarstw i dzierżawy przy nijakich zarobkach, bezdomność kalek i starców, zaniedbane i demoralizowane dzieciństwo, brak należytej opieki medycznej, wzrost przestępczości, śmiertelności i chorób, spowodowane ujemnymi warunkami higienicznym i odżywiania, oto obraz rządów tych, którzy kilkanaście lat temu leżeli plackiem u stóp ludzi, żebrząc o łaskę zaufania i obiecując dobrobyt! Od władz PRL, „Solidarność” żądała spełnienia „ludzkich” postulatów, którym sprawując rządy, sama sprzeniewierzyła się. I na tym polega jej największe kłamstwo, któremu należy dawać świadectwo, bez względu na liczebność sfory ujadającej w jej obronie! Solidarnościowa opozycja napisała społeczeństwu bezwartościowy katechizm polityczno-ekonomiczny, który był zbiorem pobożnych życzeń. Oni sku..li nie tylko siebie, ale hańbą okryli cały Naród, rozsiewając jad chełpliwego, a tchórzliwego szowinizmu, nie ustawali i nadal nie ustają w wysiłkach, aby Polacy byli wiecznie skłóceni. Społeczeństwo nie chciało niczego innego, jak żyć po ludzku. Bieda i brak nadziei, przyciągnęło je w liczbie ponad 10 milionów w jedną organizację, która miała odmienić jego los... Program socjalny opozycji wyrósł na gruncie rzeczywistego niedostatku społeczeństwa, przy ogólnych niedomaganiach, ale jego autorzy nie mieli żadnego pomysłu, jak go zrealizować. Nie zdawali sobie nawet sprawy z tego, że istota ich konceptu opierała się na podobnych reformach przeprowadzonych już w Nowej Zelandii wiele ponad 100 lat temu, opisanych w anglojęzycznej literaturze i przetłumaczonych bodaj na wszystkie języki świata, co wówczas było wyrazem postępu społecznego. Natomiast w jego polskiej wersji pominięto wszystko to, co najistotniejsze. Ale ten barbarzyński stan rzeczy stworzył doraźną korzyść, a mianowicie szansę na licytacje i przetargi polityczne. Przemielenie przez wszystkie propagandowe młynki głoszonych postulatów, spowodowało, że cały impet został zahamowany, a pamiątką po tych rajfurach ideologach, zostały tylko niespełnione programy i... oni sami. Wówczas jak i dziś, u tych politycznych alfonsów, nie istniała najmniejsza ochota, aby programy dopasować do oczekiwań społeczeństwa. Oni chcą przystosować społeczne potrzeby do własnych programów. “Solidarność” nie zdobyła wolności dla społeczeństwa, lecz dla siebie, politycznej szarańczy, która obsiadła Polskę ssąc ją, niczym pijawka swojego żywiciela. Zwyciężył Czerwiec 56? Nie, sromotnie przegrał! Wywyższana ponad wszystko „wolność”, nie jest równoznaczna z tym, co obiecywano Polakom i czego się spodziewali. Ludziom trzeba bezprzykładnie nachalną propagandą wmówić, że „niepodległość” była tu najważniejsza. Reszta się nie liczy. Jakie postulaty przyciągnęły ludzi w szeregi „Solidarności”?: Gdańsk, 17 sierpnia 1980 1. Zalegalizowanie niezależnych od partii i pracodawców związków zawodowych. 2. Zagwarantowanie prawa do strajku. 3. Przestrzeganie zagwarantowanej w Konstytucji PRL wolności słowa, druku i publikacji. 4. Przywrócenie do poprzednich praw ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 i studentów wydalonych z uczelni za przekonania, zniesienie represji za przekonania. 5. Podanie w środkach masowego przekazu informacji o utworzeniu MKS oraz opublikowanie jego żądań. 6. Podjęcie realnych działań wyprowadzających kraj z kryzysu. 7. Wypłacenie strajkującym zarobków za strajk, jak za urlop wypoczynkowy, z funduszu Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ). 8. Podniesienie zasadniczej płacy o 2 tys. zł. 9. Zagwarantowanie wzrostu płac równolegle do wzrostu cen. 10. Realizowanie pełnego zaopatrzenia rynku. Eksport wyłącznie nadwyżek. 11. Zniesienie cen komercyjnych oraz sprzedaży za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym. 12. Wprowadzenie zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej oraz zniesienie przywilejów Milicji Obywatelskiej, Służby Bezpieczeństwa i aparatu partyjnego. 13. Wprowadzenie bonów żywnościowych na mięso. 14. Obniżenie wieku emerytalnego - dla kobiet do 50 lat, dla mężczyzn do 55, lub zapewnienie emerytur po przepracowaniu w PRL 30 lat dla kobiet i 35 dla mężczyzn. 15. Zrównanie rent i emerytur starego portfela. 16. Poprawienie warunków pracy służby zdrowia. 17. Zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach. 18. Wprowadzenie płatnych urlopów macierzyńskich przez 3 lata. 19. Skrócenie czasu oczekiwania na mieszkania. 20. Podniesienie diety z 40 do 100 złotych i dodatku za rozłąkę. 21. Wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy. Niestety, wiele z tych punktów, jeżeli nie wszystkie, są – jak się okazuje – nadal aktualne. Szczególnie brak środków do życia lub wegetacja. W takim razie, trzeba tylko nowego przywódcy i kolejnego buntu... W okresie triumfu „Solidarności”, niewielu dostrzegało, ponury cień tragedii zaczynający wiać nad Polską, który zwolna powlekał mrokiem strachu miliony serc, budząc wielką trwogę. Naród, otumaniony przez dzisiejszych sprawców jego nędzy i pogardy, wówczas połączył się we wspólnym nieszczęściu i spotkał w jednym kole braterstwa, a jednocześnie osierocenia, aby dać się kolejny raz unieszczęśliwić. Ci, w ręce których społeczeństwo oddało swoje przeznaczenie i złożyło w ofierze nawet życie, zamiast osuszyć łzy słabości i żalu, odpłacili Narodowi nędzą, rozpaczą i kłamstwem. Społeczeństwo olśnione „autorytetem” papieża i wzmocnione słabością tych, od których uciekło, przeszło ze stanu wojennego w stan kościelny. Pierwsi wszystko zabrali – drudzy wszystko dawali. Podjudzani i instruowani przez Kościół etosowcy, mając w swoich szeregach znakomitych literatów, próbowali przyszłość Polski łatać pięknymi aforyzmami, ale łaty rozłaziły się. Ich klasowy interes, rajcowany przez papieża i jego kler kazaniami, oraz materialnym wsparciem, tak naiwnie i brutalnie pchał do przodu ich rewolucję, że niebawem z pozornej zgody, powstały między nimi antagonizmy i niemal wojna. W międzyczasie zdołano tak sprytnie pokierować społeczeństwem, że nawet się nie spostrzegło, kiedy stało się „pałę” do bicia lewicy i polskości, na rzecz katolicyzmu. Zdziczały etos, nie mogąc moralnie i politycznie przodować całemu społeczeństwu, stanął do walki na dwa fronty: z ówczesną władzą i opozycyjną kontrrewolucją we własnym łonie. Ta cała ich „niepodległość” była hasłem dnia, a nie długofalowym programem. Dlaczego etosowa rewolta ugrzęzła w błocie? Dlatego, że wszyscy nawzajem oszukiwali się; dlatego, że prawdę mieli tylko dla siebie, ale społeczeństwu jej nie mówili, dlatego ma dzisiaj to, czego najmniej się spodziewało. Wprawdzie istniały różne „wizje”, lecz skrywano je w podziemiach sprzysiężenia, nie zdradzając ich bytu wobec ludzi rozsądniejszych, którzy spoglądali na nie z góry, jako mieszkający powyżej konspiracyjnych suteren. „Solidarność” miała manifest złożony z rebusów, które każdy mógł według własnego gustu rozwiązywać. Był to zaiste wspaniały program… O wszystkim i o niczym. Wówczas działacze podzieleni na różne obozy, grupowali się na zasadzie indywidualnych zapatrywań, które jeszcze nie zmierzały do konkretnych celów politycznych. Tamten moment nie dawał podstaw do mówienia o „opozycji” w szerokim tego słowa znaczeniu, ale o „wrogach” ustroju. Był to okres, gdzie pewnych ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:44 DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I) Ludziom trudniącym się np. nauczaniem, mało przeszkadza, że jeden czyni to w imię dobra narodowego, drugi, w imię jakichś idei, trzeci na rzecz realnych korzyści kulturalnych, czwarty z innego jeszcze powodu, itd. Wzajemną tolerancję nauczycieli potęguje okoliczność, że nie mamy tu do czynienia z szeroko rozumianą polityką, a raczej z „pracą społeczną.” Jednak pozorna tolerancja skończyła się, gdy nauczyciele-konspiratorzy rozpoczęli walkę o władzę! To, co ich do tej pory łączyło, zaczęło dzielić. Bardzo szybko swoje ostre szpony stępili w zażartej walce między sobą. W końcu to, co przez lata skrywało się pod ziemią, niczym gorący gejzer wybiło nagle na powierzchnię. Społeczeństwo otumanione wrzawą haseł politycznych, bez namysłu podążyło za nimi. Stateczni ludzie, dotąd zwolna i spokojnie przeżuwający czyjeś poglądy, zaskoczeni koniecznością zajęcia stanowiska wobec biegu wydarzeń i przymuszeni nakazem chwili, musieli przyjąć polityczny chrzest i opowiedzieć się za jednymi lub drugimi. Wypadało więc szybko zaopatrzyć się w jakiś postępowy program i oficjalnie zacząć go ogłaszać i wyznawać. Fabrykowano ad hoc manifesty polityczne na użytek nowych i starych grup, co nie było takie trudne, zważywszy, iż ich leitmotivem były „wolność” i „demokracja”. O „dobrobycie” też mówiono, ale bardzo ogólnikowo, bowiem – chcąc nie chcąc – musiano odwoływać się tu do ideologii socjalistycznej. W każdym razie programy wykonano sobotnim ściegiem na niedzielny targ i w efekcie nie było z nich żadnego pożytku. Niemal każdy punkt był przeżytkiem i nie był dogłębnie przemyślany, ale w końcu nie chodziło tu o ich realizm, lecz o klasyczny populizm, dla którego nadszedł okres triumfu. Etos, jak mówiłem, nie miał nigdy żadnego programu politycznego z prawdziwego zdarzenia, tylko pobożne życzenia oraz ideologię, która zamykała się w jednym słowie: niepodległość. Słowo to, było klejnotem u złotoustych kaperów politycznych. Wierzono w niepodległość kraju, ale nikt głębiej nad jej treścią się nie zastanawiał. Cynicznie powtarzali ludziom w kółko: - Zobaczycie, będzie lepiej! A po objęciu władzy? W końcu w 1989 r. rzeczywistość zeszła z obłoków na ziemię. Skończyło się bujanie w obłokach demagogii, mrzonek i porywających kazań. Ci, którzy wywołali potop rewolucji, uratowali się, a wykonawcy, zginęli w jej falach. Lecz kiedy prawda i rzeczywistość przerosła miarę uprzedzeń, zaszczepionych modlitwami w duszę; gdy przewrotność kłamstwa, udającego prawdę, któremu uległ przeciętny zjadacz chleba, wyszła na jaw; kiedy kłamstwa polityków zaczęły parzyć umysł i serce niczym gorące żelazo, wówczas w doniosłej chwili odwagi oraz determinacji, przejrzeli na oczy. Zaczęli patrzyć na ręce polityków, pełne kuglarskich sztuczek, spoglądali w ich oczy, łowili każdy fałszywy ruch lub gest bezczelności, i nie mogli uwierzyć własnym oczom…Oto zostali oszukani! Ale już było za późno. Na dnie otumanionych sumień, prostych i naiwnych, acz szczerych do głębi i cierpiących rozterki, błysnęło w końcu zrozumienie rzeczy. Policzono wszystkie ogniwa w łańcuchu krzywd, którym władza opasała społeczeństwo. W końcu nie tak dawny szturm zdesperowanych bezrobotnych na parlament, przypomniał politykom, (lecz na krótko), że coś społeczeństwu obiecali; że są coś winni. Kodeks karny grozi więzieniem każdemu, kto sprowadza niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia innego człowieka. W Polsce, ubezwłasnowolniono materialnie i życiowo miliony ludzi, pozbawiając ich pracy, a co za tym idzie, utratę zdrowia w wyniku m.in. niedożywienia… I co? Nic! Państwu wolno doprowadzać miliony ludzi na skraj nędzy, samobójczej śmierci itp., bowiem rząd rygorom kodeksu karnego nie podlega. Politycy nie odpowiadają przed jakimkolwiek sądem. Na nich wyrok może wydać tylko Sąd Historii. Rewolucja „Solidarności”, która zajęła wobec społeczeństwa nie współrzędne, ale nadrzędne stanowisko, skończyła się masowym bezrobociem, nędzą, upadkiem moralności oraz wieloma innymi negatywnymi zjawiskami. W końcu stała się rzecz naturalna. Od etosu zaczęły odpadać te pierwiastki, które organicznie do niego nie należały. Legiony “S” zachwiały się. W dalszym rozwoju wydarzeń, od „S” odchodzili ludzie, którzy nie chcieli być eo ispo szeregowymi obrońcami etosu. Oni wszyscy chcieli władzy i jej pragnienie, poróżniło ich. Wówczas naiwni stratedzy solidarnościowi, pełni zapału do intryg, wykopsali Wałęsę, przy którym zostało tylko kilku ludzi, parę kobiet oraz jeden ksiądz i powołali nowego przewodniczącego. Żywili naiwną nadzieję, że sypiący się etos, uratuje Krzaklewski, bowiem ci idioci nie rozumieli, że to, co samo życie rozkłada, nie scali żaden człowiek. Nastąpiła era „Solidarności” Krzaklewskiego, której trzonem była zbitka ćwierćinteligentów nawiedzonych poczuciem misji dziejowej, która zakokietowała na śmierć pana przewodniczącego. Wkrótce ta cała szumowina skupiona w różnych groteskowych partyjkach, skleiła się w śmierdzącą kupę AWS pod patronatem „Solidarności”, udając przed społeczeństwem monolit. Ileż w nich było i jest zakłamania, ileż przekleństw stało się ich udziałem, ileż nienawiści tych prostych ludzi, których tak haniebnie oszukano... W końcu dychawiczny etos zdechł wśród złorzeczeń ludzi, których oszukał. * IPN, jako wyraz Implozji Prawicowej Nienawiści, z racji jednostronnych ocen, zbiera tylko materiały obciążające PRL. A gdzie są dowody obrony?! Jest tam wielu klasycznych aparatczyków, pozujących na poważnych badaczy-historyków, którzy nadając swoim dociekaniom, (polegających na wybiórczym przepisywaniu odnalezionych dokumentów) pozory obiektywnych opracowań, płodzą tendencyjne ramoty propagandowe. Ale żeby było śmieszniej, niektórzy nawet robią „doktoraty” na materiałach znajdujących się w IPN, które jeden z najwyższych dostojników kościelnych określił mianem „śmieci”. Ta par excellence inkwizycyjna instytucja, z urzędu nader oszczędna w prawdzie, której zresztą zaklejono usta, odprawia nad PRL sąd kapturowy. Jeżeli udowodni się taką czy inną zbrodnię, jej przebieg i sprawców, to rzecz chwalebna. Ale skoro jeden, dziesiąty przypadek ma stanowić podstawę oceny 50 lat istnienia PRL, to mamy do czynienia z manipulacją. Równie dobrze można zdelegalizować kibiców jakiejś drużyny, tylko dlatego, że w grupie 5000 zawsze znajdzie się 100-200, którzy urządzają po meczowe burdy. A więc , jak powiadam, nad PRL nie odbywa się rzeczowa dyskusja, ale proces, jednostronna farsa, z której można wnioskować, że w latach 1945-1989 niczego dobrego u nas nie zrobiono, i aż dziw bierze, że Naród przetrwał ten krwawy, ludobójczy reżim i nie został unicestwiony! 5 listopada 2004 r. media doniosły, że prokuratura z katowickiego oddziału IPN ma zająć się kwestią wprowadzenia stanu wojennego. Sprawa jest wyjątkowo „dęta”, a śledztwo w tak ważnej sprawie, poprowadzi aż jeden prokurator (sic!), któremu potrzeba będzie mniej więcej trzech lat na zapoznanie się z dokumentami! Do tego należy przesłuchać cały Naród, skoro dokonano na nim zbrodni, a nie tylko tych, którzy „cierpieli prześladowania”. Zresztą IPN nigdy, jak dotąd, nie sprecyzował „czym” lub „co” jest „zbrodnią na narodzie”! Przyjmując to określenie werbalnie, to od tych, na których dokonano fizycznej „zbrodni”, raczej trudno będzie uzyskać jakiekolwiek zeznania. Ponieważ IPN wyjaśnił już wszystkie „zbrodnie na Narodzie”, przeto zajął się okolicznościowymi publikacjami o „ciężkiej” muzyce. Wydano nawet „pamiątkowy” album o festiwalach w Jarocinie, na których miało się roić od funkcjonariuszy SB. Są jednak głupi i naiwni ludzie, aby z tego po Odpowiedz Link Zgłoś
duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:45 DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I) Są jednak głupi i naiwni ludzie, aby z tego powodu wyrazić swoje zdziwienie i oburzenie. Brakuje tylko jeszcze liczby ofiar oraz form prześladowań wykonawców oraz zwolenników tego gatunku muzyki. Wynik ciężkiej pracy „poważnych” śledczych IPN i ich „sensacyjne” oraz „szokujące” fakty, wystarczy zestawić z normalnym tego rodzaju działaniem np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie CIA, FBI oraz inne służby federalne, notorycznie zajmują się nie tylko festiwalami Woostock czy środowiskami hippisów, ale również gejów, lesbijek sekt religijnych itp. I nikt tam nie gorszy się tymi działaniami, a traktuje jako normalną kontrolę państwa nad pewnymi zachowaniami, zjawiskami czy grupami społecznymi, które póki nie naruszają litery prawa, nie mają się czego obawiać. Wysoko rozwinięte państwa kapitalistyczne miały, mają i mieć będą szerokie protesty socjalne, tłumione krwawo przez władzę. Ale tam jakoś nikomu nie przyszło do głowy, aby przypisać tym ruchom podłoże ustrojowe! To tylko u nas baranom można wszystko wmówić. A niby jakie jest podłoże strajków od 1989 roku? Inne niż w okresie PRL? Dzisiaj władza bohatersko tłumi te protesty, co prawda jak na razie w bardziej „cywilizowany” sposób, ale już grozi strajkującym „ubraniem w kamasze”, co jest namiastką stanu wojennego. Że jeszcze nie ma śmiertelnych ofiar, chociaż już byli ranni, to być może tylko kwestia czasu... * Widzimy, że od 1989 roku dzikie szaleństwa przeobrażonej Polski pociągają za sobą wyjątkowy i nienaturalny rozrost kultu przenajświętszej wolności oraz demokracji, których podobno ponad wszystko tak pragnęło społeczeństwo. Niestety, wraz z nią, rozwinęła się gangrena korupcji, złodziejstwa, poddaństwa i uległości wobec różnych autorytetów narzuconych przez eucharystycznych działaczy. Polityka państwa sprawiana przy pomocy świętych sakramentów oraz międzypartyjnych intryg, których ofiarami jest społeczeństwo, póki co, wyraża się wzrostem bezrobocia oraz ubożeniem Narodu. Takiego złodziejstwa jakie grasuje od 1989 r. nie było w okresie PRL. Cechą polskiej kultury politycznej jest skłonność do podłych czynów, których nie popełniłby przeciętny człowiek bez parlamentarnej aureoli. Chwali się i realizuje politykę, która nie gardzi żadnymi środkami, wiodącymi do celu. Ale przy każdej nadarzającej się okazji osiągnięcia osobistej korzyści, szatan bierze górę nad aniołem, nawet w Kościele! W świadomości tej części społeczeństwa, której nie przewrócono w głowie, wdzięczność dla Generała Wojciecha Jaruzelskiego za ocalenie Ojczyzny, będzie wieczna. Niestety, z dobrodziejstwa stanu wojennego, skorzystała także ówczesna opozycja, z wielką szkodą dla Polski… PRZYPIS: 1. Kiedy Prometeusz wykradł z Nieba ogień aby dać go ludziom, Zeus w akcie zemsty nakazał Hefajstosowi ulepić z gliny pierwszą kobietę, którą nazwano Pandora (obdarzona wszystkim). Boginie i bogowie wyposażyli ją w elementy doskonałości: Wenus – urodę, Pallas Atena – mądrość, Merkury – dar wymowy, itd. Od Zeusa dostała puszkę, którą miała obdarować swojego wybrańca. Ale Prometeusz nie ufał Zeusowi i podejrzliwie patrzył na jego prezenty, jednak jego brat, Epimeteusz (mądry po szkodzie) poślubiwszy Pandorę, otworzył ową puszkę, z której wylały się na świat wszelkie klęski oraz nieszczęścia trapiące ludzkość. Nie wypadła z niej tylko Nadzieja, która przywarła mocno do jej dna. Widzę tu Kościół z Wojtyłą na czele w roli Zeusa. Resztę, niech każdy sobie dopowie wg własnego uznania. Oto najnowsza historia Polski, o której czytamy w starożytnej mitologii... BOGDAN MOTYL Odpowiedz Link Zgłoś
takisiaki1 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 23:34 PRZEPROŚCIE I SPIE..JCIE. DOSYĆ WSTYDU! Odpowiedz Link Zgłoś
jjjnjankowski Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 23:35 jezli chodzi o biskupa poete; Kazanie wygłosił biskup Tadeusz Płoski, ordynariusz polowy Wojska Polskiego. - Radio Maryja jest jak pług, który lemieszem fali radiowej przewraca zachwaszczony od dwóch stuleci polski ugór i wydostaje na powierzchnię wszystkie chwasty, które tę ziemię wyjaławiają - stwierdził. - to az nie wiem, pochwalil czy przywalil? Odpowiedz Link Zgłoś
babette663 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 09.12.06, 00:09 Pielgrzymi - w większości po sześćdziesiątce - ściągali autokarami już od wczesnego rana ----------------------------------- a jak ci PIELGRZYMI PO 60-TCE poumieraja to kto gluchoPiSom zostanie????sam Rydzyk to za malo, no i sekciarz za darmo bez datkow krzyczal w eter nie bedzie. Zlikwidowac zapomogi, nie podnosic emerytur, jak sie ma prawie 300 zl na aparat do odbierania TRWAM to jak lodowka pusta to aparat wpieprzac Odpowiedz Link Zgłoś