Dodaj do ulubionych

Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja

08.12.06, 07:15
a kto inny ma popierać moherową koalicje jak nie mohery? PiS-owi pozostalo
już tylko Radio Maryja.
Obserwuj wątek
    • 1zorro To jest dno dna! Jak mozna popierac takie radio??? 08.12.06, 07:32
      kaczor oszalal juz do reszty. Moralnie i politycznie jest skonczony. Za trzy
      lata zniknie jak "spadajaca gwiazda". I tylko smrod po tej koalicji zostanie...
      • 80662270a taki jak po tobie 08.12.06, 07:41
        • 1zorro Re: taki jak po tobie 08.12.06, 08:23
          no, no, odezwal sie madry katolik. Nie wstyd ci , ze "koszerna2 czytasz?
          • wacek44 O, antysemita się odezwał ! 08.12.06, 11:12
            • krasnov Nie rozumiem tytułu artykułu… 08.12.06, 17:53
              Co ma wspólnego fakt, że premier poprosił o wsparcie, ze stwierdzeniem, że radio ma ryja? (Lepper powiedziałby "papę").
              __________
              Ogród Jane Austen - nieco łagodniejszy świat.
              • karl witajcie IV RP krainie moralności 09.12.06, 00:28

      • henricus Re: To jest dno dna! Jak mozna popierac takie rad 08.12.06, 10:33
        I masz racje.
        Dodatek do tego:

        OBALAMY WATYKAN!!!!!!!!
        PAPIEZ TO ZYD !!!!!!!!!
        POLSKA DLA POLAKOW !!!!
        NIECH ZYJE POLSKI PRZEMYSL ODZIEZOWY Z NAJWIEKSZA PRODUKCJA BERECIKOW NA
        SWIECIE!!!!!!!!
        JEZUS BYL ZYDEM !!!!!!!!
        ( i za to mnie w tym forum chyba powiesza)
        ... wiec jako przyszlz nieboszczyk mam wszystko w zupie - dla uprzejmosci
        prosze zmienic litere "z" na "d".


    • honkers Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 08:22
      Uczestniczenie premiera w uroczystościach w Toruniu to policzek dla demokracji.
      No chyba że premier pojechał po odpust dla Lepera
      • 1zorro Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 08:24
        byl u spowiednika, przyjal komunie, zmowil "paciorek2 i wszystko jest znowu O.K!
    • jacek230 Zalosny spektakl. 08.12.06, 08:45
      .
      • pierot6 szatan istnieje !..a na imie mu Rydzyk... 08.12.06, 09:32
        • kamil2007 Racja Polska 08.12.06, 09:59
          Tsk jest wyrwijmy wszystkie chwasty z polskiej ziemi i żydów i masonów i
          balcerowicza, co przez 15 lat polske zmarnowal i postkomune, ktora jak wiemy
          jest gorsza od komuny, i liberałów i pederastów. Zostana tylko prawdziwi polacy,
          pokazemy jeszcze unii ze polska nie da sie zgniesc! wojewoda przypilnuje, zeby
          unia nie przekupila polskiego chlopa blyskotkami i pieniedzmi, a ojciec tadeusz
          najlepszy obronca wolnosci slowa przypilnuje, aby media polskojezyczne trzymaly
          sie z dala, na marginesie zycia publicznego! biedna polska z okowow staje.
          zobaczycie jeszcze to wymodlimy, pojdziecie wy na stos!!! A ciepla rodzina radia
          bedzie rosla w milosci i cnocie z Andrzejem Lepperem na czele!!!! Niech zyje
          IVRP ojca Rydzyka i braci Kaczynskich!!!
    • sam.biuro Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 09:54
      Wstepuje do Samoobrony, zakladam biuro, poszukuje asystentek. Wszystkie chetne
      prosze o email z cv na sambiuro@gazeta.pl
      • m.malone A po ci cv 09.12.06, 01:14
        niech przysyłaja zdjęcia (nago rzecz jasna)
    • rm429 Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 10:00
      Kto rozsądny oglądał ten żałosny spektakl wyciągnął z tego wnioski. Moherowy
      elektorat nie może decydować o losach tego kraju. Trzeba w przyszłości chodzić
      na wybory i marginalizować to kołtuństwo. Zresztą przykładem były ostatnie
      wybory samorządowe. Kaczyński dał świadectwo ubóstwa jadąc tam i przedkładając
      te uroczystości ponad ważne sprawy w kraju łącznie z przełożeniem wyjazdu do
      Wilna. Żałosna ta dzisiejsza władza. Przy okazji wyszła też sprawa podziału
      wśród hierarchów kościoła.
    • 11tadeusz11 O Qrwa jego 08.12.06, 10:38
      W jakim my kraju żyjemy ? To jest chyba tylko makabryczny sen z pogranicza
      horroru !
      • samozwaniec1 Wstydze sie,ze jestem Polakiem 08.12.06, 10:46
        Europa widzi,co sie dzieje w najtrudniejszym kraju Unii.Widzi i sie smuci.A
        mnie tutaj,poza Polska jest wstyd,ze w moim kraju do wladzy doszlo oszolomstwo
        i ludzie o podwojnej moralnosci.
        • wacek44 To spadaj do lepszego świata pederastów 08.12.06, 11:13
          • soulworm sam spadaj. polska dla polakow, nie polactwa! 08.12.06, 12:20

            • abba15 Polska dla Polakow, nie gnidoUBectwa 08.12.06, 16:59
              soulworm napisał: >


              fuck you
              • tomxp Re: Polska dla Polakow, nie gnidoUBectwa 08.12.06, 17:59
                hmm
    • rm429 Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 11:38
      ...Tylko to mu jeszcze w odruchu desperacji pozostało..A potem ostanie jeno
      sznur..I bardzo dobrze, pije piwo którego sam nawarzyl.
    • rekin761 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 11:40
      czy tan najgorszy z najgorszych rzadów zacznie cos wreszcie robić czy juz tylko modlenie im zostało (szczególnie do radia maryja). Premierze podaj sie pan do dymisji bo na rządzeniu to sie pan nie znasz. po co się męczyć? wszystko sie wali co dotkniecie sypie sie a gospodarce tylko przeszkadzacie. NIC nie zrobiliscie wię przyznajcie się i do domu bo ludzie maja juz tego dosyć.
    • icc217 Masowe rozmiekczanie mozgu 08.12.06, 12:41
      '... RM plugiem ...' itp.
    • halfliner Oto paradoks nad paradoksami: czciciele 08.12.06, 12:43
      Żyda Chrystusa i jego Matki poszli odsłonić pomnik ufundowany przez
      szmalcownika.
    • filut1 Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 12:44
      A'propos tych "obrońców tradycji", to Adam Mickiewicz w części trzeciej Dziadów
      pisał:
      "Nie mieszam sie do wszystkich świetych z litanii
      lecz nie pozwolę bluźnić imieniu Maryi!"
      A teraz gdy rydzykowa hołota pod szyldem Matki Pana Jezusa głosi antysemityzm,
      nienawiść, nietolerancję i gdy przyklaskują temu biskupi i spora część kleru to
      co to wam mówi o naszym kościele katolickim?
      tylko poczekajmy na jakąś neofaszystowską partię, która nazwie się "partia
      Jezus" i uzyska automatycznie błogosławieństwo z ambon kraiku naszego
      nieszczęsnego płynące i zwyciestwo w wyborach zapewnione!
    • sarmata RM popiera koalicję kurew, złodziei i PiSu!!! 08.12.06, 12:52
      Radio Maryja wejdzie w koalicje nawet z diabłem, nie mówiąc o prostytutkach i
      pedofilach, jeśli widzi w tym swój interes. To skandal, że Lepper i Giertych
      wciąż pozostają w rządzie. Bojownicy o odnowę moralną IV RP są kompletnie
      zeszmaceni.
    • petrucchio Dziad pod kościołem? n/t 08.12.06, 13:07

    • p26 Rozbawił mnie ten biskup Głódź hehe swoim tekstem 08.12.06, 13:10
      "Hierarcha stwierdził, że Radio Maryja "niesie w Polską rzeczywistość poczucie
      odpowiedzialność za Kościół, troskę o kształt polskiego domu, a także to, co w
      ojczyźnie boli w wymiarze życia publicznego, obywatelskiego, medialnego". - Ono
      jest świadectwem przemian po '89 roku, świadectwem czasu wolności, wymodlonego,
      wywalczonego, wycierpianego. A wolności się nie umacnia kpiną z tego, co
      wielkie i święte, co służy dobru publicznemu, ojczyźnie, państwu - mówił abp
      Głódź. - Radio Maryja jest znakiem publicznego wyznawania wiary. I niech ten
      znak stanie się klejnotem i trwa w wielkiej rodzinie mediów w Polsce i świecie."


      CIEKAWE CZY TAKI GŁUPI CZY NAIWNY CZY PO PROSTU ŚLEPY
      • gringo_w666 To radio RynszTok Fm popiera ku...stwo 08.12.06, 14:28
        oraz Milan TV (UB-TVN).
        Rozczulili się nad zwykłą k....ą i nadal ją promują jako "pokrzywdzoną"
        Ludzie nie dajcie się zwariować k... to k...
        • malleus1111 rydzyk gringo 08.12.06, 16:58
          A ty co tu robisz? Dlaczego nie w Toruniu? Dla Rydzyka kasy uzbierac?
          jakis brak dysctpliny u tych pisubekow. Poczatek rozkladu.
    • tormann Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 14:29
      ADAM! TAK BARDZO CHCIAŁBYM ZOSTAĆ KUMPLEM TWYM ...!
    • kropekus Sto lat gratulacje dla Radia Maryja i ks.Rydzyka!! 08.12.06, 16:46
      ..I wysylam malenki podarunek swiateczny na potrzeby redakcji.
    • douglasmclloyd Dno, siedem metrow mulu i dopiero PiS nt 08.12.06, 17:00
    • makabi Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 17:07
      To wstyd, żeby premier rzadu Rzeczpospolitej, wielu ministrów i czołowych
      polityków (dawnije możńa by powiedzieć aktyw partyjny i członkowie Kc) płąsczy
      sie przed jakąś propagandową instytucja. Jej misja ma niewiele wspólnego z
      prawdziwym nauczaniem Kościolą, za to wspieranie jej jest bardoz na ręę Włądzy.
      wstydzę się, że premier mojego kraju jest tak posłuszny pysze i zarzoumialstwu
      grzesznego anty-zakonnika.
      Wstyd mi,że premier mojego kraju ma czas na to żeby ostentacyjnie pomodlić się
      kosciele posód innych podobnych sobie przekonaniami polityków i po raz kolejny
      podzielić kraj na tych co sa z nim i na tych co sa przeciw niemu.

      Panie premierze pan jest jak grób pobielany... Tylko że jakby nawet mewsjasz to
      panu powiedział, to zachowałby siępan jak faryzeusze, którzy to usłyszli w światyni
    • monopol Niech łaska spłynie na Ojca Rydzyka i... 08.12.06, 17:14
      ...pokój jego duszy i wieczny odpoczynek...
      • tomxp Re: Niech łaska spłynie na Ojca Rydzyka i... 08.12.06, 17:57
        obawiam sie ze to co splynie na prawielebnego (oraz swite jego klakierow z
        samymym dobrem na czele, no i edgar tez)to nie bedzie laska
        niestety
    • as200 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 18:16
      Od wiekow Polska traci na znaczeniu.
      Utrata slowianskich ziem etnicznych juz za Piastow, oddanych fizycznie, po
      wiekach, przez Stalina - ale niezakorzenionych jeszcze przez polska kulture.
      Nieudane proby kolonizacji Litwy, Bialorusi i Ukrainy - cykl wojen z Rosja
      zakonczonych rozbiorami....
      Przegrane powstania i wojny, wyniszczajace emigracje
      itd itp ..... i kompensacja przez literature i naciaganie historii "ku
      pokrzepieniu serc"......
      Jaka jest obecnosc Polski w polityce i gospodarce swiatowej ??
      Bylem dwa tygodnie temu na olbrzymich targach Elektronica 2006 w Monachium.
      Znalazlem jedna, mala polska firme, w zasadzie przedstawiciela/dystrybutora
      firm zachodnich.
      A Niemcy, Dunczycy, Francuzi, Norwegowie, Hiszpanie, Wlosi - juz wygrywaja z
      USA na wielu frontach...
      Na czym ma polegac polska sila przebicia w dzisiejszym swiecie ???
      Nie mamy gorskich granic jak Szwajcaria, wodnych kanalow dajacych
      bezpieczenstwo jak Anglia, nie lezymy na bezpiecznych polwyspach jak Wlochy lub
      Hiszpania. Sasiadow mamy niepewnych i nie umiemy z nimi sie nie klocic jak
      Czesi.
      Wyzsze wyksztalcenie ma mniej niz 10% Polakow, inteligencji z doswiadczeniem
      jak na lekarstwo...
      Wiec co zostaje ??
      Jedyna droga to nawiazanie do starych tradycji piastowskich - zrecznej
      dyplomacji (Kazimierz Wielki), swiatlych intelektualistow (Stanislaw ze
      Skarbimierza) i rozumienia wlasnych interesow i wlasnych mozliwosci.
      Gdzie sa ludzie na miare potrzeb ??
      Czy Radio Maryja i ludzie z nim zwiazani spelniaja konieczne kryteria ?
      Czy reprezentuja swiatowa klase w dziedzinie wiedzy, intelektu, doswiadczenia,
      horyzontow, wyobrazni ??
      Czy tez sa rezultatem bledow, niewiedzy, ciemnoty, zlych koncepcji,
      nieskutecznych tradycji - jakich pelna jest polska historia, historia upadlego
      kolosa....
      Ktory dostal w koncu szanse (na jak dlugo ??)
    • ulisse dobrze przypomniec co prawil JK 08.12.06, 23:04
      "W zadnym wypadku nie zostane premierem, jesli mój brat Lech wygra wybory
      prezydenckie. Bylaby to sytuacja nie do
      zaakceptowania przez polskie spoleczenstwo."
      J.K. 10.2005

      "Dla mnie raz dane slowo jest swiete i sadze, ze dla koalicjantów takze."
      powiedzial Jaroslaw Kaczynski.
      "Zycie Warszawy", 10 lipca 2006

      "Wladza Samoobrony w Polsce to bedzie kryzys europejski, duzo wiekszy niz ten
      austriacki."
      Jaroslaw Kaczynski, 2002.11.15, Trójka

      W "Glosie Wybrzeza" z 18 i 22 czerwca 2003 r. opublikowano wywiad z panem
      poslem Jaroslawem Kaczynskim. Powiedzial on:
      "Samoobrona jest tworem bylych oficerów sluzb bezpieczenstwa. Mój brat, który
      byl ministrem stanu do spraw bezpieczenstwa,
      dostal raport, z którego wynikalo, ze grupa bylych oficerów SB zalozyla Zwiazek
      Zawodowy 'Samoobrona'?. I dalej czytamy: ?To
      formacja uzywana do oslony tylów tego calego ukladu i ochrony tego nieporzadku,
      który jest w kraju, i jednoczesnie
      korzystajaca z tego nieporzadku. To sa ludzie, którzy nabrali kredytów i chca
      zyc jak przedsiebiorcy, a maja kwalifikacje do
      kopania rowów".

      W serwisie PAP-u z 2004.03.25, Jaroslaw Kaczynski potwierdzil:
      "Ciesze sie, ze bede na pierwszej linii walki z Samoobrona. Uwazam, ze mam
      dowody na potwierdzenie moich slów i w odpowiednim
      momencie je przedstawie".

      Jaroslaw Kaczynski, 2004.02.16, PR3:
      "My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do wladzy w
      Polsce uczestniczyc nie bedziemy, bo prosze
      zauwazyc, ze kolejne takie rzady w Polsce jak te, które mamy obecnie, albo te
      które byly w poprzedniej kadencji i mamy do
      czyniena z Samoobrona przy wladzy i naprawde z nieszczesciem dla naszego kraju."

      Jaroslaw Kaczynski, 22 marca 2004, Czat gazeta.pl
      "Ja jestem przeciwnikiem mówienia o koalicjach przed wynikiem wyborów. Mamy dwa
      wyrazne zakazy, które dzis obowiazuja w
      samorzadach, a beda tez obowiazywac w nowym parlamencie - SLD i Samoobrona. A
      dzis powinno sie powiedziec odwrotnie -
      Samoobrona i SLD."

      Marzec 2005 rok / antena RMF FM
      RMF FM: Czy w przyszlej kadencji Sejmu bedzie mozliwa sytuacja kiedy partia
      poprze ludzi majacych klopoty z prawem ?
      Lech Kaczynski: "Nie ma takiej mozliwosci. PIS jest partia ludzi praworzadnych,
      którzy daza do rozliczen krzywd. Nie poprzemy
      nikogo z wyrokiem sadu lub przeciwko komu tocza sie sprawy sadowe. To jest
      sprzeczne z idealami PIS".

      RMF FM: Czyli poparcie dla takiego polityka jak na przyklad Andrzej Lepper
      gdyby staral sie o fotel marszalka jest niemozliwe?
      Lech Kaczynski: "Nie ma takiej mozliwosci. Najwyzsze funkcje w panstwie musza
      sprawowac ludzie czysci jak lza. Andrzej Lepper
      udowodnil, ze ma za nic prawo i jest politycznym awanturnikiem. Poparcie PISu
      dla tego polityka w jakiejkolwiek sytuacji jest
      nierealne."

      "..nigdy wiecej nie wolno juz rozmawiac z ludzmi o marnej reputacji. I chce wam
      tutaj,

      w tym szczególnym miejscu, w tym, mozna powiedziec, swietym miejscu Polaków,
      przyrzec,

      ze nigdy wiecej juz z takimi ludzmi rozmawiac nie bedziemy.." - J. Kaczynski -
      • duch.przeszlosci ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:35
        DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I)



        13 grudnia zacznie się oficjalny kociokwik propagandowy. Będzie kolejny zbiorowy
        orgazm, jakich doświadczyliśmy już z Wojtyłą i Benedyktem XVI.
        Będą wspomnienia, wskazywanie miejsc, w których stanął tramwaj z braku prądu, a
        który zatrzymał bohaterski motorniczy. Przypomną nawiedzonych „bardów”, oraz ich
        ckliwo-smętne rymowanki, czyli tzw. „pieśni patriotyczne”, które śpiewali
        trzęsącym się głosem idącym z krtani wprowadzonej w rezonans przez drgający z
        przejęcia napletek, będą... itd., itp.

        Przypomną wrzaski JP II, że „odebrano Narodowi wiarę”! A cóż on takiego dał w
        zamian, poza pokwitowaniem odbioru zbiorowej skargi? Prawda, szczuł słuchających
        go obietnicami, że niebo wyrównania doznane krzywdy i upokorzenia byle tylko
        „nie gasili ducha” (bojowego).
        Zamiast chwilą refleksji objąć 25 lat problematycznego szczęścia, jakie dała
        Polsce „Solidarność”, propaganda uderzy w dzwon agitacji zniesławiającej pamięć
        13 grudnia 1981 r. i Generała Wojciecha Jaruzelskiego.

        Właśnie ci, którzy z całą perfidią i świadomie eskalowaną prowokacją, pchali
        społeczeństwo do otwartej wojny z władzą, nie chcą uznać słuszności decyzji
        wprowadzenia stanu wojennego, który uratował kraj przed tragedią.
        Gdzie są dzisiaj te miliony ludzi, idące wówczas za „Solidarnością”? Gdzie Oni
        są?! Wymarli czy wyemigrowali?!
        Po 13 grudnia 1981 r. były rzekomo „masakry”, „represje” „krwawe ofiary reżimu”,
        a mimo to Naród przetrwał. Przyszła „Solidarność”, a z nią „wolność”,
        „niepodległość” i Naród zaczął się rozpraszać, Polaków w Ojczyźnie ciągle ubywa!

        Po co pożałowania godne skamlenie Propagandy, która wybiórczo, tendencyjnie i
        kłamstwem sławi tę nędzną kurwę, solidarnościową matkę-Przeszłość, skoro Naród
        aż nazbyt dobrze zna jej córkę, dziwkę -Teraźniejszość?!

        Wolność otworzyła puszkę Pandory!¹
        To, co dzieje się po 1989 r. w na wskroś rozmodlonej Polsce, gdzie rozwydrzone
        opozycyjne elity polityczne sieją zarazę wszelkiego zła i nieszczęść, których
        apogeum przypada na IV RP i jej koalicyjnej władzy, zmusza do okrzyku:
        - Stanu wojennego!

        Chcę Prawdy, nad którą chylę się z szacunkiem, unosząc zasłonę skrywającą Jej
        szlachetne Oblicze, a nie nachalnej i zakłamanej agitacji, nawet błogosławionej
        przez Kościół.

        Dlaczego Amerykanie wiedząc o przygotowaniach do wprowadzenia stanu wojennego,
        nie ostrzegli „Solidarności”, ani Watykanu?

        Odpowiedź jest banalnie prosta! Bo sami byli zaniepokojeni tym wszystkim, co
        wyprawiały podburzone przez kler, i rozwydrzone przez przywódców opozycji tłumy,
        autentycznie obawiając się, że w dalszym rozwoju wydarzeń, do Polski wejdą siły
        Układu Warszawskiego, czego ponad wszystko chcieli uniknąć!
        Dlatego skądinąd słusznie uznali, że w istniejącym stanie rzeczy, najlepszym
        wyjściem jest stan wojenny, który uspokoi nastroje.

        Dzięki Generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu, wielu tych nieprzeciętnie opętanych
        szaleńców opozycyjnych, żyje i nadal działa ze szkodą dla kraju, bowiem w
        ostatnim momencie zostali internowani dla ich własnego dobra. Ale to dziadostwo
        za nic nie przyzna się do zbawiennych dla nich skutków tej decyzji władz PRL,
        gdyż chwała aureoli „prześladowań” którą wymościli swoje móżdżki, popadłaby
        wówczas w ruinę.

        W tamtym okresie niemal wszyscy z prominentnych opozycjonistów przypominali
        małpy, którym Watykan z błogosławieństwem Wojtyły dał do ręki brzytwę,
        puszczając „na żywioł”. Oni z całą premedytacją chcieli pogrążyć Naród w
        totalnym kataklizmie, byle tylko odpowiedzialnością obciążyć władze. I to
        właśnie uniemożliwił im Generał Wojciech Jaruzelski, na co są wściekli i nie
        mogą Mu tego wybaczyć.

        Dzisiaj, usłużna wobec władzy „niezależna” prasa, wyspecjalizowana w podziemnym
        wydawaniu par excellence propagandowych treści, przenosząc na grunt stosunków
        ideowych te same wątki, szynkuje na swoich łamach jad duchowego obłędu, jak
        niegdyś u kresu PRL. Z bandycką ordynarnością i pychą wdziera się przemocą w
        świadomość czytelnika, próbując skłócić jego przekonania, a wizję przyszłości,
        złożyć w ofierze przeszłości.

        Nie daje mi spokoju propagandowa koncepcja komunistycznych prześladowań i
        „zbrodni” na narodzie, z których się wyłączam. Chociaż byłem bezpartyjny, nie
        udzielałem się w żadnej organizacji prorządowej, nie byłem informatorem ani
        agentem SB, a mimo to , „komunistyczny terror” nawet mnie nie drasnął! Dlatego,
        powiadam, wykluczam się z tej części Narodu, na której popełniono „zbrodnie”. Ja
        przeżyłem, aby dać świadectwo Prawdzie…

        Co więc robiłem w PRL? Nic szczególnego! Po przyjściu na świat, żyłem, podobnie
        jak miliony rodaków, aby w końcu doczekać jakiejś tam
        neoliberalno-narodowosocjalistycznej IV RP…
        Ani PZPR, czy inna ówczesna partia, a tym bardziej obecna kloaka polityczna, nie
        uczyniły mnie niewolnikiem swoich idei. Mówię to, co uważam za słuszne, ganię
        to, co w moim przekonaniu zasługuje na krytykę.

        Dlatego nie mam potrzeby łatać oraz wybielać własnej przeszłości i żyję w
        moralnym komforcie w przeciwieństwie do niejednego, przefarbowanego śmiecia,
        który zaprzedał wyznawane ideały i przekonania na rzecz „nowego” ustroju oraz
        jego władców, mimo, iż kiedyś
        Księżom i hrabiom dogryzał.
        Gdzie napluł, potem wylizał.
        (W. Rzymowski)

        Mając podwójne obywatelstwo: Polski Ludowej oraz zgniłej moralnie i
        skorumpowanej Trzecio-Czwartej RP, w odniesieniu do tej pierwszej, szanując ją,
        nie czułem się prześladowany, zastraszony ani zniewolony. Natomiast ze
        wszystkimi ohydztwami i szachrajstwami obecnej, z całym obrzydzeniem mam jak
        najgorsze zdanie o niej.

        Jeżeli tzw., „zbrodni na narodzie” nie należy rozumieć tylko jako fizycznej
        likwidacji ludzi, to w takim razie do czego się odnosi ta górnolotna definicja i
        co ona obejmuje?! Jeśli tylko „zbrodnie komunistyczne”, szczególnie w latach
        1945-1956, to przypomnę, że WiN-owskie i im podobne bandy w niczym nie
        ustępowały oprawcom z SB. Jednych oskarża się o zbrodnie, a drugich, którzy też
        się ich dopuścili, rehabilituje, a nawet honoruje pomnikami oraz medalami,
        bowiem walczyli o „niepodległość”!

        Jedno jest pewne: gdyby „zaplute karły reakcji” przejęły władzę w 1945 r.
        wszelka opozycja wobec nich byłaby mordowana równie zawzięcie, jak mordowali
        walcząc w podziemiu.

        Dlaczego mam bezkrytycznie wierzyć, że milicjanci strzelali do górników w
        kopalni „Wujek” dla zabawy? Nawet ukuto specjalne określenie na tę akcję:
        pacyfikacja! Wszak w IPN mają na to stosowne teczki! Ale już nie mówi się o
        tym, że okupujący kopalnię, górnicy, zaatakowali milicjantów żelaznym prętami i
        kulkami, koktajlami Mołotowa oraz innymi niebezpiecznymi przedmiotami, zanim
        otwarli ogień. Wobec oczywistej agresji, milicjanci nie tylko, że bronili
        samych siebie, ale egzekwowali obowiązujące wówczas prawo w równym stopniu, co
        policja dzisiaj!

        W Poznaniu 1956 r. robotnicy autentycznie chwycili za broń, co spotkało się z
        reakcją wojska i funkcjonariuszy SB, którzy będąc w realnym zagrożeniu,
        strzelali do uzbrojonego tłumu nie tyle w obronie władzy, ale bardziej w trosce
        o własne życie. Ale ten kontekst wydarzeń poznańskiego Czerwca jest bardzo
        umiejętnie reżyserowany i przedstawiany w sposób wygodny obecnie obowiązującej
        wykładni tamtych wydarzeń.
        Jak dumnie wspomina tamte wydarzenia niejaki Jerzy Rzakowski z Poznania, „W
        czerwcu 1956 r. niszczyłem radiostację zagłuszającą i obrzucałem butelkami z
        benzyną budynek UB”.
        Wobec tego funkcjonariusze UB mieli dać się bezkarnie zabić? Nielicznie
        uzbrojeni demonstranci mieli swój cel, uzbrojona po zęby władza swój.
        Konfrontacja musiała skończyć się w ten sposób.

        Poznań, 28
        • duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:40
          Poznań, 28 czerwca 2006 r. Zupełna kompromitacja. Na uroczystości związane z 50
          rocznicą poznańskiego Czerwca przybyło zaledwie ok. 5 tysięcy osób i to głównie
          zaproszonych gości, a spodziewano się nawet 100 tysięcy. Urzędy i zakłady pracy
          dały pracownikom wolne, aby mogli uczestniczyć w obchodach.
          Nie pomogła obecność prezydentów Polski, Słowacji, Czech, Niemiec i Węgier.
          Społeczeństwo to wszystko po prostu, olało, gdyż ma już po prostu dość tych
          rocznicowych komedii.

          Niech oni sobie obchodzą to swoje święto, bo nic innego im nie zostało. Pamięć
          tego protestu utrzymują tylko ustawy i okazjonalne uroczystości „narodowe”, w
          których oficjele, niejednokrotnie nawet za cenę ośmieszenia, plotą niestworzone
          bzdury o Czerwcu 56, dzięki któremu doszło do przemian ustrojowych.

          Zaprawdę, powiadam Wam, Kościół, ten odwieczny Judasz, głoszący rzekomą świętą
          prawdę słowami kłamstwa, nie tylko 1 Maja, uroczysty dzień światowego
          Proletariatu zaanektował, wstawiając świętego Ziutka, podobnie jak zagarnął
          pogańskie święta jako swoje. Co podstawi na 28 Czerwca? Może jakąś świętą
          Nawałnicę lub pogańską Nadzieję, której świątynia poświęcona przez Atyliusza
          znajdowała się tuż przy forum holitorium?

          Czarna magnateria usiłuje wpisać się pozytywnie w najnowsze dzieje Polski,
          jakkolwiek w swoich szeregach miała wielu agentów oraz informatorów SB. Kto wie,
          czy to akurat oni nie dostarczyli informacji pozwalających zaplanować i dokonać
          zbrodni na ich konfratrze, księdzu Popiełuszko?

          Niech zapamiętają potomni, co zrobił Kościół w 2006 roku! Na pomniku
          poznańskiego Czerwca 56 dopisano słowa „O boga”, których nie było! Tak oto
          świątobliwi kłamcy siłą wdarli się w Czerwiec 56, gdyż uznali, że właściwie był
          to protest przeciwko rzekomemu tępieniu religii i wiary przez komunizm.

          Ale stała się rzecz chwalebna acz niebywała, która świadczy, że wśród
          uczestników Czerwca 56 są uczciwi oraz przyzwoici ludzie. Odważnie i
          zdecydowanie zaprotestowali przeciwko zmianie napisu na pomniku, bowiem był to
          protest Głodu, a nie rzekomej obrony katolicyzmu! Jednak czarni skaperowali
          swoich poddanych i postawili na swoim.

          Krytycyzm wobec PRL sprowadza się tylko do obelg, a cały odwet zamyka się w
          pogardzie, której niewielu się przeciwstawia. Warcholstwo rzuca się na PRL
          niczym zarażone wścieklizną psy i korzystając z ponurego przywileju choroby,
          kąsa pamięć Ludowej Ojczyzny, nie bacząc na obiektywizm, który jest im zupełnie
          obcy.

          Główne ostrze jest tu skierowane w komunistyczną ideologię, po to, aby nasze
          najnowsze dzieje przyoblec w dramatyzm okresu PRL, którą manifestem
          prokuratorskim od czci i wiary odsądza IPN. Chcą uwić Polsce Ludowej wieniec z
          pokrzyw i ostów, a ją samą przedstawić jako szkodliwe zboczenie. A jak
          wiadomo, menerzy z prawicy nie walczą na argumenty, tylko kłamstwem i łajdackim
          oszczerstwem, w czym są doskonale wyćwiczeni.

          Wykładnia najnowszej Historii Polski, dokonywana jest przez
          cenzorów-komentatorów, pilnie strzegących, aby do opinii publicznej nie
          przedostała się kontrabanda innej, niż oni głoszą, oceny przeszłości. Chodząc w
          gorsecie zakłamania, manipulują wygodnymi sobie faktami, nie bacząc na uczciwość
          i rzetelność, gdyż w Trzecio-Czwartej RP, kłamstwu udzielono prawa honorowego
          obywatelstwa.

          Wobec położenia dziesiątków tysięcy ofiar „Solidarności”, chwała Tobie, Polsko
          Ludowa, za pobudowanie tysięcy dworców kolejowych, będących dzisiaj azylem i
          noclegownią tych, którzy tylko z wyglądu przypominają ludzi, a z dziejów losu są
          ofiarami kłamstw opozycji!

          Który z „wyzwolicieli” ostrzegał, że w Polsce powstanie nowa „klasa” społeczna,
          której człowieczeństwo spadnie do kategorii „podludzi”, dla których śmietnik
          będzie jedynym źródłem pożywienia, miejscem zarobku i mieszkaniem? Nikt! Te
          podstępne łotry obiecywały wszystkim „bułkę z szynką”!

          Powiadają słowa modlitwy: „Chleba naszego, powszedniego daj nam dzisiaj”, które
          tysiące ust bezmyślnie powtarzają. Tak może się modlić tylko biedak, bezdomny,
          uciemiężony; którego każdy kęs strawy przesiąkł krwawym potem, poniżeniem,
          wyzuciem z godności; który nie żąda łaski ani jałmużny, lecz pracy; który
          wygrzebując się rano ze sterty śmieci, pod którymi spędził noc, idzie szukać coś
          do zjedzenia.

          W państwie, w którym z powodu głodu i nędzy wzrasta przestępczość; w którym
          dziecko nie doszedłszy do pełnego rozwoju cielesnego i umysłowego, musi kraść
          lub zarabiać żebraniem, aby pomóc bezrobotnym rodzicom; gdzie kobieta sprzedaje
          swe ciało lub je „wynajmuje” w celu zdobycia chleba; gdzie tysiące rodzin jest
          eksmitowanych z mieszkań, gdyż nie mają z czego opłacić dzierżawy, jakże
          cynicznie, wręcz nieludzko brzmią słowa rozlegające się z ambon: „Łaknącego
          nakarmić”…

          *
          Nazwa “Solidarność” jest zawłaszczona. Poprzedniczka etosowej bestii nazywała
          się „Partia Robotnicza »Solidarność«” i została utworzona przez grupę rozłamową
          w I Proletariacie w marcu 1834 r., która sprzeciwiała się prowadzeniu walki
          politycznej. Jej twórcą i przywódcą był Kazimierz Puchniewicz (1858-1884).
          Celem partii było prowadzenie agitacji socjalistycznej wśród społeczeństwa, a
          także ograniczonej walki ekonomicznej. “Solidarność” istniała do lata 1883 roku.

          Doktryna walki klasowej (socjalizm), walki rasowej (nacjonalizm), i jednostkowej
          (liberalizm), które w XIX niepodzielnie zajęły arenę duchową umysłowości
          człowieka, są obecne w naszych realiach. Rzecz w tym, czy udałoby się to
          wszystko scalić, pogodzić ze sobą i wcielić w życie. Może ta kakofonia ideałów
          stworzyłaby wzorowy system?

          Ojcem solidaryzmu był Polak, J. K. Potocki, którego wiekopomne dzieło
          „Współzawodnictwo i współdziałanie” miałoby epokowe znaczenie, gdyby nie było
          napisane po polsku. Jego idee sprowadzają się do zapewnienia każdemu człowiekowi
          „existens minimum” (ubezpieczenia, emerytury) kosztem tych, którzy mają
          „existens maximum (postępowy podatek dochodowy) – stają się zrozumiałe i realne
          dopiero na tle ogólnego poglądu, który w stosunkach między różnymi grupami
          społecznymi widzi obok pierwiastka walki, pierwiastek współdziałania. A czegoś
          takiego brak w Polsce!

          Żaden naród nie porywa się do rewolucji, jeżeli nie zmusza go do niej
          rozpaczliwa ostateczność. Kiedy społeczeństwo jest głodne, bezdomne i
          sponiewierane, niech rządzący nie oczekują, że w czasie rewolty, jakiekolwiek
          prawo będzie skuteczną zaporą przed czynami wzburzonego tłumu.

          Kiedy w PRL wschodziła nowa gwiazda polityczna proletariatu, Naród uwierzył w
          rozsiewane wokół promienie Nadziei. Niemal wszyscy lgnęli do jego powabnego
          blasku, wierząc, że oświetli Przyszłość.
          Ale nieopodal, w jego mroku czaiły się szablozębne hieny, które czekały
          cierpliwie, aż lśnienie zwabi ofiary w ich pułapkę. Po niedługim czasie, zwolna
          zaczęła się zacierać różnica między ideą a rabunkiem; między bojownikiem a
          bandytą; między rewolucją a mętami społecznymi.

          Kiedy w końcu hasła socjalne okazały się nieziszczalne, kiedy nie spełniono
          obietnic Sierpnia 80, zaczęto uciekać się do zastępczych haseł: „demokracja”,
          „niepodległość”, „samostanowienie”, „wolność słowa” i tym podobne truizmy,
          którymi zaczęto zaśmiecać umysły społeczeństwa.

          „Solidarność” wstępując na publiczną arenę, chciała robić wielką Historię,
          jakkolwiek swojej jeszcze nie mała. Jej działacze przypominali maturzystę, który
          staje u progu życia z głową nabitą teoriami, nie znając realiów, tylko
          abstrakcyjne ujęcia, dokonane przez kogoś innego, a przez niego wyuczone na
          pamięć. Gdy zaczął rozpalać się ogień rewolucji, opozycja wzięła do ręki
          książkę, myśląc, że znajdzie w niej rozwiązanie wszystkich problemów.

          Imperializm liderów „Solidarności” nie zważał na co może
        • duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:42
          DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I)

          Imperializm liderów „Solidarności” nie zważał na co może się zdobyć, tylko
          głosił, czego powinien dokonać. W efekcie ci kowale naszego losu, posiedli
          nieodpowiedzialną władzę nad odpowiedzialnymi sprawami, a z uciskanych
          przeistoczyli się w uciskających. Do tego wszystkiego przedzierzgnęli się w
          najefektywniejszych złodziei i okazali największymi kłamcami.

          Tymczasem nędza mieszkaniowa, drożyzna żywności, lekarstw i dzierżawy przy
          nijakich zarobkach, bezdomność kalek i starców, zaniedbane i demoralizowane
          dzieciństwo, brak należytej opieki medycznej, wzrost przestępczości,
          śmiertelności i chorób, spowodowane ujemnymi warunkami higienicznym i
          odżywiania, oto obraz rządów tych, którzy kilkanaście lat temu leżeli plackiem u
          stóp ludzi, żebrząc o łaskę zaufania i obiecując dobrobyt!

          Od władz PRL, „Solidarność” żądała spełnienia „ludzkich” postulatów, którym
          sprawując rządy, sama sprzeniewierzyła się. I na tym polega jej największe
          kłamstwo, któremu należy dawać świadectwo, bez względu na liczebność sfory
          ujadającej w jej obronie!

          Solidarnościowa opozycja napisała społeczeństwu bezwartościowy katechizm
          polityczno-ekonomiczny, który był zbiorem pobożnych życzeń. Oni sku..li nie
          tylko siebie, ale hańbą okryli cały Naród, rozsiewając jad chełpliwego, a
          tchórzliwego szowinizmu, nie ustawali i nadal nie ustają w wysiłkach, aby
          Polacy byli wiecznie skłóceni.

          Społeczeństwo nie chciało niczego innego, jak żyć po ludzku. Bieda i brak
          nadziei, przyciągnęło je w liczbie ponad 10 milionów w jedną organizację, która
          miała odmienić jego los...

          Program socjalny opozycji wyrósł na gruncie rzeczywistego niedostatku
          społeczeństwa, przy ogólnych niedomaganiach, ale jego autorzy nie mieli żadnego
          pomysłu, jak go zrealizować. Nie zdawali sobie nawet sprawy z tego, że istota
          ich konceptu opierała się na podobnych reformach przeprowadzonych już w Nowej
          Zelandii wiele ponad 100 lat temu, opisanych w anglojęzycznej literaturze i
          przetłumaczonych bodaj na wszystkie języki świata, co wówczas było wyrazem
          postępu społecznego. Natomiast w jego polskiej wersji pominięto wszystko to, co
          najistotniejsze. Ale ten barbarzyński stan rzeczy stworzył doraźną korzyść, a
          mianowicie szansę na licytacje i przetargi polityczne.

          Przemielenie przez wszystkie propagandowe młynki głoszonych postulatów,
          spowodowało, że cały impet został zahamowany, a pamiątką po tych rajfurach
          ideologach, zostały tylko niespełnione programy i... oni sami.

          Wówczas jak i dziś, u tych politycznych alfonsów, nie istniała najmniejsza
          ochota, aby programy dopasować do oczekiwań społeczeństwa. Oni chcą
          przystosować społeczne potrzeby do własnych programów.
          “Solidarność” nie zdobyła wolności dla społeczeństwa, lecz dla siebie,
          politycznej szarańczy, która obsiadła Polskę ssąc ją, niczym pijawka swojego
          żywiciela.

          Zwyciężył Czerwiec 56? Nie, sromotnie przegrał! Wywyższana ponad wszystko
          „wolność”, nie jest równoznaczna z tym, co obiecywano Polakom i czego się
          spodziewali. Ludziom trzeba bezprzykładnie nachalną propagandą wmówić, że
          „niepodległość” była tu najważniejsza. Reszta się nie liczy.
          Jakie postulaty przyciągnęły ludzi w szeregi „Solidarności”?:

          Gdańsk, 17 sierpnia 1980
          1. Zalegalizowanie niezależnych od partii i pracodawców związków zawodowych. 2.
          Zagwarantowanie prawa do strajku. 3. Przestrzeganie zagwarantowanej w
          Konstytucji PRL wolności słowa, druku i publikacji. 4. Przywrócenie do
          poprzednich praw ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 i
          studentów wydalonych z uczelni za przekonania, zniesienie represji za
          przekonania. 5. Podanie w środkach masowego przekazu informacji o utworzeniu MKS
          oraz opublikowanie jego żądań. 6. Podjęcie realnych działań wyprowadzających
          kraj z kryzysu. 7. Wypłacenie strajkującym zarobków za strajk, jak za urlop
          wypoczynkowy, z funduszu Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ). 8.
          Podniesienie zasadniczej płacy o 2 tys. zł. 9. Zagwarantowanie wzrostu płac
          równolegle do wzrostu cen. 10. Realizowanie pełnego zaopatrzenia rynku. Eksport
          wyłącznie nadwyżek. 11. Zniesienie cen komercyjnych oraz sprzedaży za dewizy w
          tzw. eksporcie wewnętrznym. 12. Wprowadzenie zasady doboru kadry kierowniczej na
          zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej oraz zniesienie
          przywilejów Milicji Obywatelskiej, Służby Bezpieczeństwa i aparatu partyjnego.
          13. Wprowadzenie bonów żywnościowych na mięso. 14. Obniżenie wieku emerytalnego
          - dla kobiet do 50 lat, dla mężczyzn do 55, lub zapewnienie emerytur po
          przepracowaniu w PRL 30 lat dla kobiet i 35 dla mężczyzn. 15. Zrównanie rent i
          emerytur starego portfela. 16. Poprawienie warunków pracy służby zdrowia. 17.
          Zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach. 18.
          Wprowadzenie płatnych urlopów macierzyńskich przez 3 lata. 19. Skrócenie czasu
          oczekiwania na mieszkania. 20. Podniesienie diety z 40 do 100 złotych i dodatku
          za rozłąkę. 21. Wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy.

          Niestety, wiele z tych punktów, jeżeli nie wszystkie, są – jak się okazuje –
          nadal aktualne. Szczególnie brak środków do życia lub wegetacja. W takim razie,
          trzeba tylko nowego przywódcy i kolejnego buntu...

          W okresie triumfu „Solidarności”, niewielu dostrzegało, ponury cień tragedii
          zaczynający wiać nad Polską, który zwolna powlekał mrokiem strachu miliony serc,
          budząc wielką trwogę. Naród, otumaniony przez dzisiejszych sprawców jego nędzy i
          pogardy, wówczas połączył się we wspólnym nieszczęściu i spotkał w jednym kole
          braterstwa, a jednocześnie osierocenia, aby dać się kolejny raz unieszczęśliwić.
          Ci, w ręce których społeczeństwo oddało swoje przeznaczenie i złożyło w ofierze
          nawet życie, zamiast osuszyć łzy słabości i żalu, odpłacili Narodowi nędzą,
          rozpaczą i kłamstwem.

          Społeczeństwo olśnione „autorytetem” papieża i wzmocnione słabością tych, od
          których uciekło, przeszło ze stanu wojennego w stan kościelny. Pierwsi wszystko
          zabrali – drudzy wszystko dawali.

          Podjudzani i instruowani przez Kościół etosowcy, mając w swoich szeregach
          znakomitych literatów, próbowali przyszłość Polski łatać pięknymi aforyzmami,
          ale łaty rozłaziły się. Ich klasowy interes, rajcowany przez papieża i jego kler
          kazaniami, oraz materialnym wsparciem, tak naiwnie i brutalnie pchał do przodu
          ich rewolucję, że niebawem z pozornej zgody, powstały między nimi antagonizmy i
          niemal wojna.

          W międzyczasie zdołano tak sprytnie pokierować społeczeństwem, że nawet się nie
          spostrzegło, kiedy stało się „pałę” do bicia lewicy i polskości, na rzecz
          katolicyzmu.
          Zdziczały etos, nie mogąc moralnie i politycznie przodować całemu społeczeństwu,
          stanął do walki na dwa fronty: z ówczesną władzą i opozycyjną kontrrewolucją we
          własnym łonie. Ta cała ich „niepodległość” była hasłem dnia, a nie długofalowym
          programem.

          Dlaczego etosowa rewolta ugrzęzła w błocie? Dlatego, że wszyscy nawzajem
          oszukiwali się; dlatego, że prawdę mieli tylko dla siebie, ale społeczeństwu jej
          nie mówili, dlatego ma dzisiaj to, czego najmniej się spodziewało.

          Wprawdzie istniały różne „wizje”, lecz skrywano je w podziemiach sprzysiężenia,
          nie zdradzając ich bytu wobec ludzi rozsądniejszych, którzy spoglądali na nie z
          góry, jako mieszkający powyżej konspiracyjnych suteren.

          „Solidarność” miała manifest złożony z rebusów, które każdy mógł według własnego
          gustu rozwiązywać. Był to zaiste wspaniały program… O wszystkim i o niczym.

          Wówczas działacze podzieleni na różne obozy, grupowali się na zasadzie
          indywidualnych zapatrywań, które jeszcze nie zmierzały do konkretnych celów
          politycznych. Tamten moment nie dawał podstaw do mówienia o „opozycji” w
          szerokim tego słowa znaczeniu, ale o „wrogach” ustroju. Był to okres, gdzie
          pewnych ludzi
          • duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:44
            DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I)

            Ludziom trudniącym się np. nauczaniem, mało przeszkadza, że jeden czyni to w
            imię dobra narodowego, drugi, w imię jakichś idei, trzeci na rzecz realnych
            korzyści kulturalnych, czwarty z innego jeszcze powodu, itd. Wzajemną tolerancję
            nauczycieli potęguje okoliczność, że nie mamy tu do czynienia z szeroko
            rozumianą polityką, a raczej z „pracą społeczną.”

            Jednak pozorna tolerancja skończyła się, gdy nauczyciele-konspiratorzy
            rozpoczęli walkę o władzę! To, co ich do tej pory łączyło, zaczęło dzielić.
            Bardzo szybko swoje ostre szpony stępili w zażartej walce między sobą.

            W końcu to, co przez lata skrywało się pod ziemią, niczym gorący gejzer wybiło
            nagle na powierzchnię. Społeczeństwo otumanione wrzawą haseł politycznych, bez
            namysłu podążyło za nimi. Stateczni ludzie, dotąd zwolna i spokojnie
            przeżuwający czyjeś poglądy, zaskoczeni koniecznością zajęcia stanowiska wobec
            biegu wydarzeń i przymuszeni nakazem chwili, musieli przyjąć polityczny chrzest
            i opowiedzieć się za jednymi lub drugimi. Wypadało więc szybko zaopatrzyć się w
            jakiś postępowy program i oficjalnie zacząć go ogłaszać i wyznawać.

            Fabrykowano ad hoc manifesty polityczne na użytek nowych i starych grup, co nie
            było takie trudne, zważywszy, iż ich leitmotivem były „wolność” i „demokracja”.
            O „dobrobycie” też mówiono, ale bardzo ogólnikowo, bowiem – chcąc nie chcąc –
            musiano odwoływać się tu do ideologii socjalistycznej.

            W każdym razie programy wykonano sobotnim ściegiem na niedzielny targ i w
            efekcie nie było z nich żadnego pożytku. Niemal każdy punkt był przeżytkiem i
            nie był dogłębnie przemyślany, ale w końcu nie chodziło tu o ich realizm, lecz o
            klasyczny populizm, dla którego nadszedł okres triumfu.

            Etos, jak mówiłem, nie miał nigdy żadnego programu politycznego z prawdziwego
            zdarzenia, tylko pobożne życzenia oraz ideologię, która zamykała się w jednym
            słowie: niepodległość. Słowo to, było klejnotem u złotoustych kaperów
            politycznych. Wierzono w niepodległość kraju, ale nikt głębiej nad jej treścią
            się nie zastanawiał. Cynicznie powtarzali ludziom w kółko: - Zobaczycie, będzie
            lepiej!
            A po objęciu władzy?

            W końcu w 1989 r. rzeczywistość zeszła z obłoków na ziemię. Skończyło się
            bujanie w obłokach demagogii, mrzonek i porywających kazań. Ci, którzy wywołali
            potop rewolucji, uratowali się, a wykonawcy, zginęli w jej falach.

            Lecz kiedy prawda i rzeczywistość przerosła miarę uprzedzeń, zaszczepionych
            modlitwami w duszę; gdy przewrotność kłamstwa, udającego prawdę, któremu uległ
            przeciętny zjadacz chleba, wyszła na jaw; kiedy kłamstwa polityków zaczęły
            parzyć umysł i serce niczym gorące żelazo, wówczas w doniosłej chwili odwagi
            oraz determinacji, przejrzeli na oczy. Zaczęli patrzyć na ręce polityków, pełne
            kuglarskich sztuczek, spoglądali w ich oczy, łowili każdy fałszywy ruch lub gest
            bezczelności, i nie mogli uwierzyć własnym oczom…Oto zostali oszukani! Ale już
            było za późno.

            Na dnie otumanionych sumień, prostych i naiwnych, acz szczerych do głębi i
            cierpiących rozterki, błysnęło w końcu zrozumienie rzeczy. Policzono wszystkie
            ogniwa w łańcuchu krzywd, którym władza opasała społeczeństwo.
            W końcu nie tak dawny szturm zdesperowanych bezrobotnych na parlament,
            przypomniał politykom, (lecz na krótko), że coś społeczeństwu obiecali; że są
            coś winni.

            Kodeks karny grozi więzieniem każdemu, kto sprowadza niebezpieczeństwo utraty
            zdrowia lub życia innego człowieka. W Polsce, ubezwłasnowolniono materialnie i
            życiowo miliony ludzi, pozbawiając ich pracy, a co za tym idzie, utratę zdrowia
            w wyniku m.in. niedożywienia… I co? Nic! Państwu wolno doprowadzać miliony ludzi
            na skraj nędzy, samobójczej śmierci itp., bowiem rząd rygorom kodeksu karnego
            nie podlega. Politycy nie odpowiadają przed jakimkolwiek sądem. Na nich wyrok
            może wydać tylko Sąd Historii.

            Rewolucja „Solidarności”, która zajęła wobec społeczeństwa nie współrzędne, ale
            nadrzędne stanowisko, skończyła się masowym bezrobociem, nędzą, upadkiem
            moralności oraz wieloma innymi negatywnymi zjawiskami.

            W końcu stała się rzecz naturalna. Od etosu zaczęły odpadać te pierwiastki,
            które organicznie do niego nie należały. Legiony “S” zachwiały się. W dalszym
            rozwoju wydarzeń, od „S” odchodzili ludzie, którzy nie chcieli być eo ispo
            szeregowymi obrońcami etosu. Oni wszyscy chcieli władzy i jej pragnienie,
            poróżniło ich.
            Wówczas naiwni stratedzy solidarnościowi, pełni zapału do intryg, wykopsali
            Wałęsę, przy którym zostało tylko kilku ludzi, parę kobiet oraz jeden ksiądz i
            powołali nowego przewodniczącego. Żywili naiwną nadzieję, że sypiący się etos,
            uratuje Krzaklewski, bowiem ci idioci nie rozumieli, że to, co samo życie
            rozkłada, nie scali żaden człowiek.

            Nastąpiła era „Solidarności” Krzaklewskiego, której trzonem była zbitka
            ćwierćinteligentów nawiedzonych poczuciem misji dziejowej, która zakokietowała
            na śmierć pana przewodniczącego. Wkrótce ta cała szumowina skupiona w różnych
            groteskowych partyjkach, skleiła się w śmierdzącą kupę AWS pod patronatem
            „Solidarności”, udając przed społeczeństwem monolit. Ileż w nich było i jest
            zakłamania, ileż przekleństw stało się ich udziałem, ileż nienawiści tych
            prostych ludzi, których tak haniebnie oszukano... W końcu dychawiczny etos
            zdechł wśród złorzeczeń ludzi, których oszukał.
            *
            IPN, jako wyraz Implozji Prawicowej Nienawiści, z racji jednostronnych ocen,
            zbiera tylko materiały obciążające PRL. A gdzie są dowody obrony?!
            Jest tam wielu klasycznych aparatczyków, pozujących na poważnych
            badaczy-historyków, którzy nadając swoim dociekaniom, (polegających na
            wybiórczym przepisywaniu odnalezionych dokumentów) pozory obiektywnych
            opracowań, płodzą tendencyjne ramoty propagandowe.

            Ale żeby było śmieszniej, niektórzy nawet robią „doktoraty” na materiałach
            znajdujących się w IPN, które jeden z najwyższych dostojników kościelnych
            określił mianem „śmieci”.
            Ta par excellence inkwizycyjna instytucja, z urzędu nader oszczędna w prawdzie,
            której zresztą zaklejono usta, odprawia nad PRL sąd kapturowy.

            Jeżeli udowodni się taką czy inną zbrodnię, jej przebieg i sprawców, to rzecz
            chwalebna. Ale skoro jeden, dziesiąty przypadek ma stanowić podstawę oceny 50
            lat istnienia PRL, to mamy do czynienia z manipulacją.
            Równie dobrze można zdelegalizować kibiców jakiejś drużyny, tylko dlatego, że w
            grupie 5000 zawsze znajdzie się 100-200, którzy urządzają po meczowe burdy.

            A więc , jak powiadam, nad PRL nie odbywa się rzeczowa dyskusja, ale proces,
            jednostronna farsa, z której można wnioskować, że w latach 1945-1989 niczego
            dobrego u nas nie zrobiono, i aż dziw bierze, że Naród przetrwał ten krwawy,
            ludobójczy reżim i nie został unicestwiony!

            5 listopada 2004 r. media doniosły, że prokuratura z katowickiego oddziału IPN
            ma zająć się kwestią wprowadzenia stanu wojennego. Sprawa jest wyjątkowo „dęta”,
            a śledztwo w tak ważnej sprawie, poprowadzi aż jeden prokurator (sic!), któremu
            potrzeba będzie mniej więcej trzech lat na zapoznanie się z dokumentami! Do tego
            należy przesłuchać cały Naród, skoro dokonano na nim zbrodni, a nie tylko tych,
            którzy „cierpieli prześladowania”. Zresztą IPN nigdy, jak dotąd, nie sprecyzował
            „czym” lub „co” jest „zbrodnią na narodzie”! Przyjmując to określenie werbalnie,
            to od tych, na których dokonano fizycznej „zbrodni”, raczej trudno będzie
            uzyskać jakiekolwiek zeznania.

            Ponieważ IPN wyjaśnił już wszystkie „zbrodnie na Narodzie”, przeto zajął się
            okolicznościowymi publikacjami o „ciężkiej” muzyce. Wydano nawet „pamiątkowy”
            album o festiwalach w Jarocinie, na których miało się roić od funkcjonariuszy
            SB. Są jednak głupi i naiwni ludzie, aby z tego po
            • duch.przeszlosci Re: ..a miało być tak pięknie!! 08.12.06, 23:45
              DOBRODZIEJSTWO STANU WOJENNEGO (I)

              Są jednak głupi i naiwni ludzie, aby z tego powodu wyrazić swoje zdziwienie i
              oburzenie. Brakuje tylko jeszcze liczby ofiar oraz form prześladowań wykonawców
              oraz zwolenników tego gatunku muzyki.

              Wynik ciężkiej pracy „poważnych” śledczych IPN i ich „sensacyjne” oraz
              „szokujące” fakty, wystarczy zestawić z normalnym tego rodzaju działaniem np. w
              Stanach Zjednoczonych, gdzie CIA, FBI oraz inne służby federalne, notorycznie
              zajmują się nie tylko festiwalami Woostock czy środowiskami hippisów, ale
              również gejów, lesbijek sekt religijnych itp. I nikt tam nie gorszy się tymi
              działaniami, a traktuje jako normalną kontrolę państwa nad pewnymi zachowaniami,
              zjawiskami czy grupami społecznymi, które póki nie naruszają litery prawa, nie
              mają się czego obawiać.

              Wysoko rozwinięte państwa kapitalistyczne miały, mają i mieć będą szerokie
              protesty socjalne, tłumione krwawo przez władzę. Ale tam jakoś nikomu nie
              przyszło do głowy, aby przypisać tym ruchom podłoże ustrojowe! To tylko u nas
              baranom można wszystko wmówić.

              A niby jakie jest podłoże strajków od 1989 roku? Inne niż w okresie PRL? Dzisiaj
              władza bohatersko tłumi te protesty, co prawda jak na razie w bardziej
              „cywilizowany” sposób, ale już grozi strajkującym „ubraniem w kamasze”, co jest
              namiastką stanu wojennego. Że jeszcze nie ma śmiertelnych ofiar, chociaż już
              byli ranni, to być może tylko kwestia czasu...
              *
              Widzimy, że od 1989 roku dzikie szaleństwa przeobrażonej Polski pociągają za
              sobą wyjątkowy i nienaturalny rozrost kultu przenajświętszej wolności oraz
              demokracji, których podobno ponad wszystko tak pragnęło społeczeństwo. Niestety,
              wraz z nią, rozwinęła się gangrena korupcji, złodziejstwa, poddaństwa i
              uległości wobec różnych autorytetów narzuconych przez eucharystycznych
              działaczy. Polityka państwa sprawiana przy pomocy świętych sakramentów oraz
              międzypartyjnych intryg, których ofiarami jest społeczeństwo, póki co, wyraża
              się wzrostem bezrobocia oraz ubożeniem Narodu.

              Takiego złodziejstwa jakie grasuje od 1989 r. nie było w okresie PRL. Cechą
              polskiej kultury politycznej jest skłonność do podłych czynów, których nie
              popełniłby przeciętny człowiek bez parlamentarnej aureoli. Chwali się i
              realizuje politykę, która nie gardzi żadnymi środkami, wiodącymi do celu. Ale
              przy każdej nadarzającej się okazji osiągnięcia osobistej korzyści, szatan
              bierze górę nad aniołem, nawet w Kościele!

              W świadomości tej części społeczeństwa, której nie przewrócono w głowie,
              wdzięczność dla Generała Wojciecha Jaruzelskiego za ocalenie Ojczyzny, będzie
              wieczna.
              Niestety, z dobrodziejstwa stanu wojennego, skorzystała także ówczesna opozycja,
              z wielką szkodą dla Polski…


              PRZYPIS:

              1. Kiedy Prometeusz wykradł z Nieba ogień aby dać go ludziom, Zeus w akcie
              zemsty nakazał Hefajstosowi ulepić z gliny pierwszą kobietę, którą nazwano
              Pandora (obdarzona wszystkim). Boginie i bogowie wyposażyli ją w elementy
              doskonałości: Wenus – urodę, Pallas Atena – mądrość, Merkury – dar wymowy, itd.
              Od Zeusa dostała puszkę, którą miała obdarować swojego wybrańca. Ale Prometeusz
              nie ufał Zeusowi i podejrzliwie patrzył na jego prezenty, jednak jego brat,
              Epimeteusz (mądry po szkodzie) poślubiwszy Pandorę, otworzył ową puszkę, z
              której wylały się na świat wszelkie klęski oraz nieszczęścia trapiące ludzkość.
              Nie wypadła z niej tylko Nadzieja, która przywarła mocno do jej dna.
              Widzę tu Kościół z Wojtyłą na czele w roli Zeusa. Resztę, niech każdy sobie
              dopowie wg własnego uznania.
              Oto najnowsza historia Polski, o której czytamy w starożytnej mitologii...

              BOGDAN MOTYL

    • takisiaki1 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 08.12.06, 23:34
      PRZEPROŚCIE I SPIE..JCIE. DOSYĆ WSTYDU!
    • jjjnjankowski Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Maryja 08.12.06, 23:35
      jezli chodzi o biskupa poete;

      Kazanie wygłosił biskup Tadeusz Płoski, ordynariusz polowy Wojska Polskiego. - Radio Maryja jest jak pług, który lemieszem fali radiowej przewraca zachwaszczony od dwóch stuleci polski ugór i wydostaje na powierzchnię wszystkie chwasty, które tę ziemię wyjaławiają - stwierdził.

      - to az nie wiem, pochwalil czy przywalil?
      • babette663 Re: Premier Kaczyński prosi o wsparcie Radio Mary 09.12.06, 00:09

        Pielgrzymi - w większości po sześćdziesiątce - ściągali autokarami już od
        wczesnego rana

        -----------------------------------

        a jak ci PIELGRZYMI PO 60-TCE poumieraja to kto gluchoPiSom zostanie????sam
        Rydzyk to za malo, no i sekciarz za darmo bez datkow krzyczal w eter nie bedzie.
        Zlikwidowac zapomogi, nie podnosic emerytur, jak sie ma prawie 300 zl na aparat
        do odbierania TRWAM to jak lodowka pusta to aparat wpieprzac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka