Dodaj do ulubionych

Gerald Ford: prezydent z przypadku

28.12.06, 18:39
ostatni sprawiedliwy---szacunek
Obserwuj wątek
    • kjk2 prosty a jakże szlachetny człowiek... 31.12.06, 10:45
      szacunek dla gościa!!! PS. nasze politykiery niech się uczą od najlepszych, bo
      to wzorzec dla nich.
    • heraldek Wkrotce beatyfikuja i zamienia na relikwie..... 31.12.06, 12:34
      ....jedyny sprawiedliwy w Ameryce......
    • guru_ji Gerald Ford: prezydent z przypadku 07.01.07, 04:15
      Przeczytalem z przyjemnoscia.

      Byc moze Agnew Spiro byl usuniety ze stanowska za jedna lapowke. Jednak, jak
      pamietam z doniesien prasowych, bral lapowki na lewo i na prawo, wioelkie i
      male, nawet podobno pieciodolarowe. Jego afera wybuchla po poczatku watergate.
      Agnew twardo wszystkiemu zaprzeczyl, i nawet byl za to (przez 5 minut) powazany.
      tym szybciej upadl.

      Gerald Ford mial uroczy styl dojrzalego (niemlodego) sportowca. Tak sie wital z
      ludzmi i kontaktowal, w spokojny, zrelaksowany io przyjazny sposob.

      Jak wielu, czulem sie sfrustrowany i zirytowany, gdy Ford "spardonowal" Nixona.
      Obawialem sie, ze wiele spraw zostanie przed publicznoscia ukrytych. Po latach,
      znow jak wielu, tez uwazam, ze Stanom potrzebny byl spokoj, po watergatowskim
      rozwichrzeniu, polaczonym z dramatem wietnamskim i kryzysem enrgii.

      Zreszta na Nixona mialem alergie. Starsi pamietaja moze slynny plakat, pod
      tytulem "Czy kupilbys od niego uzywany samochod?", ktory byl portretem Nixona z
      jego dobrze znanym krzywym, jakby falszywym usmiechem. Gdy Nixona pytal
      dziennikarz, czy watergate nie oslabia jego pozycji w rozmowach z Brezniewem,
      Nixon odpowiedzial, ze "nie", dodajac, ze Brezniew czegos takiego jak watergate
      nie rozumie, bno Brezniew poradzlby sobie z watergate (w domysle--jako autokrata
      w sowieckim systemie przemocy). I tu Nixon szeroko i czarno usmiechnal sie, jak
      nigdy. Jakze by chcial bvyc w takiej sytuacji. Na ile mogl, to wlasnie tak po
      sowiecku postepowal. szczesliwie w Stanach daleko w ten sposob nie zajechal.

      Z drugiej strony, gdy z rok-dwa temu ogladalem archiwalne tasmy z debat
      wyborczych Kennedy'ego z Nixonem, to musze powiedziec, ze Nixon mowil klarowniej
      od Kennedy'ego, a przy tym okazywal Kennedy'emu szacunek (ale nie vice versa).

      W "wielkiej" polityce zagranicznej dopiero Reagan pokazal zrozumienie
      strategiczne sytuacji. Natomiast Fordowi tak imponowalo, ze to on teraz gra w
      swiatowa polityke, ze na spotkanie z Brezniewem pojechal az do Wladywostoku. w
      tym wypadku zabrakklo mu klasy, bo slabo rozumial, ani nie wyczuwal sytuacji.
      Podobnie jego nastepca Carter zbyt sobie cenil spotkania "osobiste" z
      Brezniewem, i dzielil sie ze swiatem swoimi wraszeniami o tym jaki to ludzki
      jest Brezniew. (Kiedys Roosevelt podobnie cieplo wyrazal sie o Stalinie, a
      miliony placily za jego glupote). Dopiero Reagan traktowal Brezniewa i cala te
      zgraje sowiecka jak bandytow, i wcale mu nie zalezalo n spotkaniach "na
      szczycie", dla blichtru. Byl w tym sensie dojrzaly (skopal za to dramatycznie
      inne sprawy).

      Ford byl bardzo nietypowym republikanem, wyjatkowo liberalnym. W szczegolnosci,
      wraz z zona, byl "pro choice". Takze na vice-prezydenta wybral liberalnego
      gubernatora Nowego Jorku, Nelsona Rockefellera, czlonka jednej z najbogatrszych
      rodzin swiata owych czasow.

      Maciupka korekta: szczesliwie Ford nie byl "ofiarą" zamachow, a tylko obiektem
      (celem zamachow). Na szczescie nic mu sie nie stalo.

      Pozdrawiam,

      guru_ji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka