Dodaj do ulubionych

Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harrego...

24.07.07, 17:52
Wiwat Polkowski! Wiwat Łoziński!
Nie odstawiają fuszerki, jak tłumacze hitów Amberu i innych gigantów. "Kodu
Leonarda..." po polsku nie dało się czytać. Za to Opowieści z Narnii,
Poprzednie tomy HP, czy trylogia Tolkiena... Miodzio!!!
Obserwuj wątek
    • kontestujacy Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 18:26
      Szukaj chłopie wiatru w polu.... podobnie jak i prywatne tłumaczenia filmów, tak
      i tłumaczenia książek mogą być o niebo lepsze niż owe oryginalne, opłacone przez
      autorów i wydawnictwa.
      Cóż, kto co zechce zakupić to już decyzja konsumenta. Nie dziwię się jednak, że
      wielu fanów zechce ściągnąć z sieci tzw pirackie czy domorosłe (a bywa, ze dobre
      tłumaczenie) niźli czekać na oficjalną premierę.
      Co wcale nie znaczy, że nie kupią oryginalnego tomu!
      • mark.parker Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 18:43
        kontestujacy napisał:

        > Szukaj chłopie wiatru w polu.... podobnie jak i prywatne tłumaczenia filmów, ta
        > k
        > i tłumaczenia książek mogą być o niebo lepsze niż owe oryginalne, opłacone prze
        > z
        > autorów i wydawnictwa.
        > Cóż, kto co zechce zakupić to już decyzja konsumenta. Nie dziwię się jednak, że
        > wielu fanów zechce ściągnąć z sieci tzw pirackie czy domorosłe (a bywa, ze dobr
        > e
        > tłumaczenie) niźli czekać na oficjalną premierę.
        > Co wcale nie znaczy, że nie kupią oryginalnego tomu!

        Drogi Kontestatorze, to nie kwestia wyboru konsumenta, tylko kradzieży praw
        autorskich, czyli pieniędzy. Ktoś, kto sobie tłumaczy w domu dla samego siebie,
        np. tytułem poprawienia swego poziomu angielskiego to jedno. Zupełnie czym innym
        jest umieszczanie tego w internecie, a tym samym pozbawienie Autorki i polskich
        kontraktowych tłumaczy potencjalnych zarobków.
        • kontestujacy Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 19:04
          Dlatego też mówię, że to, że ktoś nie wytrzyma i przeczyta owo nielegalne
          tłumaczenie, nie oznacza jeszcze, ze pozbawi autorkę dochodu ze sprzedaży książki.
          Są książki, które najpierw ściągnąłem z sieci, przeczytałem i następnie z
          lubością nabyłem w księgarni i przeczytałem powtórnie - i to nie raz.
          Nie twierdzę jednak, ze wszyscy którzy przeczytają tłumaczenie z internetu tak
          zrobią. Wskazuję tylko na pewien pominięty w artykule fakt.
          Oraz na fakt, że blokowanie czegoś w internecie to jak szukanie wiatru w polu.
          Niewykonalne.
          • pawel949 bardzo dobrze że są tłumaczenia 24.07.07, 19:20
            Już 4 tomy czytałem w tłumaczeniach netowych. Nie są wcale wiele gorsze od od
            tych oficjalnych, a niektóre wyrażenia są zdecydowanie lepiej dobrane.
            I oczywiście później i tak kupuję wersję oficjalną. Bo do tej książki się wraca
            - choćby przed wydaniem następnej części.
            Natomiast fakt, że polska wersja jest pół roku po angielskiej jest zwyczajnym
            skandalem. Konstrukcja HP jest podobna do kryminału. Jest zaskakujące
            zakończenie. I buszując po internecie NIE MA MOŻLIWOŚCI żeby nie trafić na
            informacje jak się tom kończy, kto ginie, kto jest ten zły itp. Wystarczy
            przeczytać odruchowo kilka słów, żeby wiedzieć.
            Dlatego skoro wydawca i właściciel praw autorskich nie potrafią dostosować się
            do XXI wieku, niech nie dziwią się że będą pirackie tłumaczenia.
            • jarkoni Re: bardzo dobrze że są tłumaczenia 24.07.07, 20:30
              Brawo pawel949, skoro nie dorośli do wolnego rynku i konkurencji w XXI wieku to
              sami są sobie winni..
              • pawel949 ano tak.. 24.07.07, 22:39
                Znalezienie stronki gdzie jest tłumaczenie HP7 zajęło mi 15 minut. Jest tam
                ponad 10 rozdziałów. Widziałem stronki gdzie ponoć jest więcej. Jest stronka ze
                streszczeniem całości.
                Generalnie za kilka tygodni każde dziecko będzie wiedziało jak kończy się HP.
                Czekanie do stycznia jest bez sensu. Wynika z olewania mało ważnego finansowo
                klienta. Bo niby czym rożni się tłumaczenie na polski od tłumaczenia na
                francuski? A wersja francuska zawsze była na koniec wakacji - a nasza na styczeń.
                Ale mając taką kasę i możliwości można było przygotować wydanie 2-3 tygodnie po
                angielskim (tłumaczenie zrobić wcześniej a druk po wersji angielskiej).

                Polecam zatem tłumaczenia netowe i dzięki GW za przypomnienie, żeby ich szukać ;)
                • klonpvv Usuniete wszystkie komentarze? 25.07.07, 02:25
                  Mam zwidy czy GAZETA usunela wszystkie komentarze dotyczace artykulu o
                  przekazaniu rodzinom 110 tysiecy zlotych?
            • smutek.tropikow Re: bardzo dobrze że są tłumaczenia 24.07.07, 20:45
              otóż to, dlatego, że "Media Rodzina" chce zarobić więcej milionów i czeka do
              Bożego Narodzenia (prezenty!prezenty!, bo nie wierzę w styczeń) to mam jechać
              do Lądka (Zdrój), żeby kupić wersję angielską?
              poza wszystkim, poprzednie tłumaczenia wcale nie były gorsze od oficjalnych,
              Panowie z Wież z Kości Słoniowej wielcy...
              P.S.
              I tak kupuję oryginalne wersje, w twardych okładkach, choćby dlatego, że lubię
              zapach farby
              i tyle na ten temat
      • dzikowy Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 19:24
        Bzdury opowiadasz, kontestujący. Wydawca wie, że każde opóźnienie w wydaniu w
        "wiosce globalnej" oznacza stratę. Tłumaczenie powoduje takie ryzyko, dlatego
        tłumaczenia oficjalne są największą zmorą wydawców, bo opóźniają premierę
        krajową, czyli napędzają piractwo.

        Tłumacze książek, nie filmów to profesjonaliści, którzy muszą uwzględnić mnóstwo
        kontekstów w treści książki, dlatego tyle to trwa. Tłumaczenie widziane jako
        przepisywanie z jednego języka na drugi możliwe jest tylko w wyobraźni laika.
        • mikronezja Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 19:35
          > Tłumacze książek, nie filmów to profesjonaliści, którzy muszą uwzględnić
          > mnóstwo kontekstów w treści książki, dlatego tyle to trwa. Tłumaczenie
          > widziane jako przepisywanie z jednego języka na drugi możliwe jest tylko w
          > wyobraźni laika.

          Przepraszam, ale takie stwierdzenia to można głośić przy pierwszym, drugim
          tomie kiedy tworzy się kształt wersji językowe ALE NIE PRZY SIÓDMYM TOMIE !
          • dzikowy Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 19:40
            Przy siódmym również. Chociażby te nieszczęsne regalia, bez przeczytania
            całości,ujęcia w kontekście kulturowym, religijnym itede, możesz napisać bzdurę,
            chociaż poprawną leksykalnie.
            • kontestujacy Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 19:47
              Dlatego też jak się łatwo domyślić tłumacz najpierw czyta całą książkę, poznaje
              ten kontekst o którym wspominasz i dopiero potem bierze się za tłumaczenie.
              Możesz twierdzić, ze gadam bzdury, bo to Twoje prawo, ale nie zmienia to postaci
              rzeczy, że tłumaczenie wykonane nieoficjalnie wcale nie musi być gorsze od tego
              za które wydawca zapłacił kupe kasy.
              I owo nielegalne tłumaczenie wcale nie musi oznaczać straty dla wydawcy, bo
              czytelnik i tak kupi oryginalnie wydaną książkę.
              • dzikowy Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 19:52
                kontestujacy napisał:


                > Możesz twierdzić, ze gadam bzdury, bo to Twoje prawo, ale nie zmienia to postac
                > i
                > rzeczy, że tłumaczenie wykonane nieoficjalnie wcale nie musi być gorsze od tego
                > za które wydawca zapłacił kupe kasy.

                Najmocniej przepraszam za "bzdury", chodziło mi nie o każde nieoficjalne
                tłumaczenie, ale o tłumaczenia robione na kolanie, bo jak inaczej 4 rozdziały HP
                w kilka dni??
                • kontestujacy Re: Internetu nie zablokujecie 24.07.07, 19:58
                  Tu pozostaje mi przyznać Ci rację. Ale to już ryzyko osoby, która chce na gwałt
                  przeczytać najnowszą część.
                  Co kto woli. Ale pewnie za kilka tygodni ukażą się całkiem przyzwoite tłumaczenia.
      • soofcia Re: Internetu nie zablokujecie 25.07.07, 01:15
        A ja czytam sobie właśnie radośnie i jestem już w połowie... (bez spoilerowania
        będzie). I czytam z czystym sumieniem, bo z tego mojego czytania należna część
        pieniążków trafi do autorki (kupiłam wydanie Bloomsbury;] ). A jak już skończę,
        rozejrzę się za pirackim tłumaczeniem, ponieważ część szósta była przetłumaczona
        całkiem przyzwoicie. A w styczniu pójdę do księgarni i po raz drugi zapłacę
        haracz. Bo będzie mi brakowało 14 książki do kompletu na półce. I zawsze będę
        mogła wrócić, posmakować angielskiej lub polskiej wersji, bo to fajna bajka. A
        za kilka lat będę miała co czytać dzieciom. Niezależnie od tego, który język
        będzie im bliższy.
        Ahaa, po przejrzeniu "Władcy Pierścieni" i "Diuny" uważam, że Łoziński minął się
        z powołaniem. Powinien pisać mierne skecze kabaretowe.
        Jeszcze jedo ahaa, bardzo dużo książek swojego czasu czytałam w formie mniej lub
        bardziej profesjonalnie przygotowanych e-booków. A to dlatego, że po pierwsze,
        nie zabiorę ze sobą wszędzie wszystkich ulubionych, a lubię do nich wracać, a po
        drugie, czasem książka się zaczytuje. I mam kilka książek, które boję się brać
        do ręki, które czekają w kolejce do introligatora, albo które po prostu są dość
        rzadkie i szkoda mi je zaczytywać. Ale jeśli w sieci trafię na dobrą książkę,
        zazwyczaj ją kupuję.
        Jestem naiwna?
      • adam81w Re: Internetu nie zablokujecie 25.07.07, 01:31
        dokladnie kontestujacy, glupie prawo glupim prawem a zycie zyciem na szczescie.
    • chris30 Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 18:33
      Jak można porównywać Polkowskiego, przyzwoitego tłumacza, z takim idiotą jak
      Łoziński, który wbrew jasnemu zakazowi Tolkiena spolszczył wszystkie imiona
      własne psując całkiem przyzwoity przekład Skibniewskiej i z którego zrezygnował
      nawet Zysk? Nie mówię już o podobnych wyczynach Łozińskiego przy drugim
      przekładzie Diuny, bo w końcu Herbert to nie Tolkien, ale z "Wolan" do dziś
      śmieją się wszyscy fani SF...
    • cedr_1 Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 18:44
      Pan Polkowski odwalił klasyczną fuszerkę. Oryginał H.P. jest beznadziejny, jego
      tłumaczenie jeszcze gorsze. Wystarczy poczytać i porównać.

      Tłumacze hitów Ambera nie odstawiają fuszerki - nie hitów, być może inni - tu
      również wystarczy poczytać i porównać.

      Narnia w przekładzie pana Polkowskiego nie daje się czytać.
      • ewamo Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 19:11
        ja w sumie bym przetłumaczyła nie "śmiertelne" tylko "Śmierci" - bo śmiertelne to chyba znaczy że zabijające? Jak np. wypadek.
      • dzikowy Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 19:30
        cedr_1 napisała:

        > Pan Polkowski odwalił klasyczną fuszerkę. Oryginał H.P. jest beznadziejny, jego
        > tłumaczenie jeszcze gorsze. Wystarczy poczytać i porównać.

        Polkowski przeprowadził EGZEGEZĘ, zamiast robić tłumaczenie pod fanów. To, że
        ktoś nie lubi HP (ja osobiście nie przepadam) nie uzasadnia jeszcze wyżywki na
        tłumaczu. Wszystko w polskiej wersji jest zgodne z zasadami ligwistyki, których
        anglista "ogólny" nie pojmie nawet.


        > Tłumacze hitów Ambera nie odstawiają fuszerki - nie hitów, być może inni - tu
        > również wystarczy poczytać i porównać.

        Amber, Pruszyński iska lubią wynająć 50 osób, żeby całość powstała szybkiej,
        potem jakoś wystarczy ujednolicić. Wystarczy poczytać i porównać.

        > Narnia w przekładzie pana Polkowskiego nie daje się czytać.

        Narnia w ogóle nie daje się czytać:) Do p. Polkowskiego mam tylko żal o "Łusię".
        • pj.pj Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 19:48
          > Amber, Pruszyński iska lubią wynająć 50 osób, żeby całość powstała szybkiej,
          > potem jakoś wystarczy ujednolicić. Wystarczy poczytać i porównać.

          Nie do końca tak jest. Akurat w Prószyńskim większość (nie mogę na pewno
          powiedzieć, że wszystkie) książki tłumaczą pojedyncze osoby - nie mówię tu o
          antologiach opowiadań. Natomiast wiem, że potworne wpadki dzieją się w tym
          wydawnictwie na etapie redakcji - oni po prostu masakrują tłumaczenia nie
          przejmując się oryginałem. Przykład, o którym wiem, to Patricia Cornwell, która
          konsekwentnie pisze o swojej bohaterce po nazwisku i jest to nawet uzasadnione z
          punktu widzenia postaci, ale w Prószyńskim panie redaktorki zmieniają to na po
          imieniu.
        • cedr_1 Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 20:04
          Zasady lingwistyki i przekład nijak się do siebie nie mają. Przekład powinien
          być jak najwierniejszy, jednocześnie przekazać czytelnikowi klimat oryginału.
          KLIMAT - pan Polkowski sili sie na wiernośc, klimat wylatuje mu bokiem. Cechuje
          go wybitny brak wyczucia.

          Czasy, kiedy duże wydawnictwa kompilowały tłumaczenia, już minęły. Nie opłaca
          się, zwłaszcza w przypadku uznanego autora, zwłaszcza że ci wybitni zaczynają
          żądać, żeby tłumaczył ich konkretnie ten i ten tłumacz; patrz Grisham.

          Narnia daje się czytac - ale nie w przekładzie pana Polkowskiego.
          • dzikowy Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 20:19
            ... bo widzisz, tłumaczenie jak kobieta, może być albo wierne, albo piękne,
            Niektórzy uznają tylko Fredzię Fi-Fi, niektórzy tylko Kubusia Puchatka, który
            jest raczej adaptacją niż tłumaczeniem.
            • jarkoni Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 20:39
              Tu absolutna zgoda, Fredzia Phi-Phi była wiernym, ale miernym czymś spłodzonym
              przez, o ile dobrze pamiętam, sfrustrowaną studentkę anglistyki i... już jej nie ma.
              Natomiast tłumaczenie pani Ireny Tuwim, jakkolwiek rzeczywiście odbiegające w
              tłumaczeniu od oryginału (nawet choćby co do płci Bohatera) jest genialne i
              akceptowane i uwielbiane przez kolejne pokolenia czytających.. I oddaje klimat.
              Powtórzę za którymś z przedmówców: jak z kobietą- zazwyczaj wierne nie są piękne
              i na odwrót.
              • titta Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 23:01
                Bywaja. Kobiety znaczy sie ;) Po ksiazki siegam do orginalu. No chyba, ze jezyk
                zupelnie nie znany, ale w tedy i tak nie wiadomo jaki ten orginal jest.
    • piotrek20074 Prawa autorskie to kradzież 24.07.07, 19:12
      popełnili błąd, trzeba było wypuścić we wszystkich językach w jednym czasie.
    • maaac Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 19:13
      "Za wykonywanie i rozpowszechnianie tłumaczeń bez zgody właściciela praw
      autorskich, złapanym piratom grozi do 2 lat więzienia."

      Ciekawe co grozi za same tłumaczenie? Jak byście potraktowali sprzedaż książki
      oryginalnej po angielsku z dołączonym polskim tłumaczeniem "pirackim" jako
      bonus? Trudno było by tu udowodnić że autorka coś "traci" jeśli cena książki
      była by identyczna jak samej bez tłumaczenia.
      Tu wchodzi sprawa umowy pomiędzy polskim wydawcą, a wydawcą oryginału na
      wyłączność sprzedaży w Polsce. Ale to też można "obejść" - rozumiem że nie
      można sprzedawać tłumaczeń na polski innych niż licencyjne (nawet jak całe
      należne pieniądze by się odprowadzało do właściciela prawa autorskich). Co
      jednak powiedzieć o sprzedaży na terenie Polski czeskiego tłumaczenia? Chyba
      nikt mi nie może zabronić (z takim samym założeniem jak wyżej)? A co powiedzieć
      o tłumaczeniu HP na śląski czy kaszubski - gratuluję pracy adwokatom kłócącym
      się czy jest to "język polski" czy nie.
    • valana Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harrego.. 24.07.07, 19:20
      To ciekawa sprawa, że chcą szukać autorów tych tłumaczeń. Samo tłumaczenie nie
      jest bezprawne, bezprawne jest jego rozpowszechnianie- zatem powinni szukać tych
      "rozpowszechniaczy".
    • drakoniusz za samo tłumaczenie nic nikomu nie grozi :p 24.07.07, 19:20
      Za publiczne rozpowszechnianie owszem.
    • pj.pj Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 19:42
      dzikowy napisał:

      > Wiwat Polkowski!

      Chyba kpisz??? Polkowski tłumaczy HP jak dla małych dzieci, ma IDIOTYCZNE
      pomysły na przekład słówek i zwrotów. Świstoklik??? Znicz??? Ja dziękuję...
      (znad 8 rozdziału oryginału)
    • mikronezja Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opubli- 24.07.07, 19:43
      kowano 7 tom, to co za problem dla wydawnictwa czy tłumacza jest skontaktować
      się oficjalnie z autorką (czy jej agentem) o wyjaśnienie znaczenia tytułu, by
      jak najlepiej go oddać w innym języku ? Po co te wszystkie domniemania "co
      poeta miał na myśli" dobre wobec autorów nieżyjących ale tu autor żyje.

      A dla mnie DEATHLY HALLOWS to są ŚMIERTELNE POŚWIĘCENIA (w sensie, że ktoś się
      poświęca jakiejś sprawie mimo grożącej mu śmierci by pokonać przeciwnika).

      Sądząc z tego co przeczytałem już w 7 tomie to kilka osób poświęciło swoje
      życie dla sprawy pokonania Voldemorta i było to poświęcenie najwyższe, bo
      związane z utratą życia dla wprowadzenia przeciwnika w błąd co do innych
      postaci.

      Nie wiem co oni z tymi regaliami ...
      • dzikowy Re: Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opu 24.07.07, 19:46
        Tytuł musiał być przetłumaczony przed poznaniem fragmentów choćby fabuły, dla
        potrzeb marketingowych. Autorka, jak wiesz, była strasznie tajemnicza, także w
        stosunku do tłumaczy. Czyli prawie jakby nie żyła:)
      • pj.pj Re: Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opu 24.07.07, 19:49
        mikronezja napisał:

        > A dla mnie DEATHLY HALLOWS to są ŚMIERTELNE POŚWIĘCENIA (w sensie, że ktoś się
        > poświęca jakiejś sprawie mimo grożącej mu śmierci by pokonać przeciwnika).

        NIE SPOJLUJCIE!!!
      • bruinen80 Re: Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opu 24.07.07, 20:44
        > A dla mnie DEATHLY HALLOWS to są ŚMIERTELNE POŚWIĘCENIA (w sensie, że ktoś się
        > poświęca jakiejś sprawie mimo grożącej mu śmierci by pokonać przeciwnika).
        I tu właśnie widać, że do przetłumaczenia samego tytułu trzeba przeczytać całą
        książkę (a przynajmniej pół, bo dopiero w połowie wyjaśnia się, co autorka miała
        na myśli, używając słowa "hallows).
        Chociaż generalnie uważam, że tłumaczenie pana Polkowskiego jest dobre, to nie
        popieram niektórych jego pomysłów (np. ten nieszczęsny "znicz"). Ale najgorszą
        wersją, jaką czytałam było tureckie tłumaczenie pierwszej części Harry'ego -
        tłumacz starał się zachować nawet długość zdania angielskiego, co jest
        niewykonalne. Zatem wyszedł gniot koszmarny.
        Co do Tolkiena, to oczywiście - Skibniewska! :)
        Kiedyś znęcałam się nad tłumaczeniami książek z serii Star Wars i jednym z
        ulubionych słów tłumacza, tzn. "skolapsować." Długo nie mogłam uwierzyć, że
        budynek nie może zwyczajnie zawalić się, tylko skolapsować. Ale niedawno
        dostałam po palcach: w napisanym przez Wiktora Żwikiewicza "Delirium w Tharsys"
        także występuje to słowo. A ta książka powstała w 1986 roku.
      • titta Re: Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opu 24.07.07, 23:11
        Moze dlatego, ze "hallow" nie znaczy poswiecic cos lub sie dla kogos, a
        poswiecic w senie "wyswiecic": make secred, holy; sanctify; consecrate
        or honor as such.
        • titta Re: Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opu 24.07.07, 23:14
          A w orginale (nordyckim) "oddzielic" :)
        • dzikowy Re: Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opu 25.07.07, 00:02
          nie trafiłaś, ani Ty, ani przedmówcy, ani Polkowski, ale nie będę spojlerował:)
      • jjr44 Re: Ja to się dziwię jednej rzeczy, skoro już opu 25.07.07, 02:05
        no ja już doczytałem do końca i twój pomysł jakolwiek ciekawy niestety nie jest
        dobry :-)
      • poe jakie poswiecenia???!!! 25.07.07, 21:36
        Widac, ze nie czytales siodmego tomu w zbyt duzej czesci..Zeby nie psuc
        przyjemnosci powiem jeno, ze propozycja jako "smiertelne poswiecenia" jest
        bledna. A o co autorce chodzi to wie kazdy, kto siodmy tom przeczytal. Problem
        rodzi sie w znalezieniu polskiego odpowiednika.
        pozdrawiam
        • mikronezja Doczytałem, doczytałem ale z tym tytułem, to jak 23.08.07, 12:19
          z poprzednim tomem, tytuł jest prawdopodobnie wieloznaczny jak i pół-
          krwi książę (Half Blood Prince).

          Tytułowe Deathly Hallows nie da się jednoznacznie przetłumaczyć na
          polski, bo tu prawdopodobnie jest gra słów odnoszących się i do
          sytuacji (poświęcenie życia) i do konkretnych przedmiotów tak
          nazwanych. Aczkolwiek to co podałem byłoby mi bliższe po
          przeczytaniu 7 tomu (mimo, użycia tego określenia do przedmiotów
          fizycznych).
    • golemxiv4 hahaha - to się przyznaję, że już tłumaczę HP 24.07.07, 19:46
      i możecie sobie ścigać
    • y.y Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 19:47
      dzikowy napisał:

      > Wiwat Polkowski! Wiwat Łoziński!
      > Nie odstawiają fuszerki, jak tłumacze hitów Amberu i innych gigantów. "Kodu
      > Leonarda..." po polsku nie dało się czytać. Za to Opowieści z Narnii,
      > Poprzednie tomy HP, czy trylogia Tolkiena... Miodzio!!!

      Wiwat Łoziński??? Za dobre tłumaczenie Tolkiena????? Miodzio????????????? To
      jakieś żarty?? Człowieku, czy Ty w ogóle wiesz co piszesz? Tłumaczenie
      Łozińskiego, to kpina. W oryginalnej wersji to przykład żenady i dyletantctwa,
      zmienione wszystkie nazwy własne, nieuprawnione i kretyńskie spolszczenia,
      zupełna ignorancja w sensie znajomości (a raczej jej braku) klimatu Tolkiena,
      która z epickiej powieści uczyniła debilną bajeczkę. Druga wersja to wersja, w
      której wydawnictwo wróciło częsciowo - wbrew woli autora, chociaż za jego
      zgodą - do nazw oryginalnych. Legendarne już brednie typu Łazik, Bilbo Bagosz,
      tajar zamiast Rivendell... Łoziński zabił tę książkę, więc naprawdę nie
      opowiadaj bzdur, że to jest dobre tłumaczenie. Dobre tłumaczenie Tolkiena to
      Maria Skibniewska.
      • dzikowy Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 19:51
        To jeszcze pojedź Barańczaka:P Oczywiście Polak lubi to, co zna, dlatego
        Szekspir tylko w wersji dyletanta Słomczyńskiego, który sam przyznał, że nigdy
        nie znalazł w tłumaczeniu Szekspira żadnych trudności (sic!).
        • dzioucha_z_lasu Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 20:42
          Taaa.. Wolanie na piaskalach i Bilbo Bagosz z Bagoszna to faktycznie szczyt
          genialnego tłumaczenia. Przecież za to nawet złota malina się nie należy!
          Łoziński w ogóle nie powinien być dopuszczany do tłumaczenia czegokolwiek,
          choćby to było menu w barze mlecznym :/
          • smutek.tropikow Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 21:00
            so Ty, mógłby przetłumaczyć np. "płucka na kwaśno"
            np. "loungiesoure"
            hyhy
      • titta Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 24.07.07, 23:18
        Tak sie sklada ze czytalam i Lozinskiego, i orginal, i Skibniewska. Dokladnie
        w takiej kolejnosci. Po tym Skibniewskiej wlasciwie nie da sie czytac. Lozinski
        gora - wlasnie za wyjatkowy klimat. Bardzo bliski orginalowi moim zdaniem.
    • xxxxyyyyzzzz HP to goovno, czym sie tu podniecac? 24.07.07, 21:26
      • lavojtek Re: HP to goovno, czym sie tu podniecac? 24.07.07, 22:26
        Dokladnie. Zwykla ksiazka. Na dodatek calkiem srednia (sadzac po poziomie
        poprzednich tomow). Rocznie wydawane sa dziesiatki ksiazek o niebo lepszych niz
        HP a psychozy jakos nie widac. Wartosc HP jest iluzoryczna poniewaz bazuje
        jedynie na agrsywnym marketingu i checi osiagniecia jak najwiekszych zyskow.
        Marketing doprowadzil do tego ze oglupione dzieci uwierzyly ze musza
        rzeczywiscie HP czytac a sterroryzowani rodzice musza im ta ksiazke kupic.
        Otworzcie oczy. J.K.Rowling jest wirtualna pisarka a w calym tym biznesie nie
        chodzi o wasza przyjemnosc ale o kase.
        • yah_42 nowosc !! 25.07.07, 00:44
          kazdy widzi ze jest to pompowane przez machine wydacy+marketing i skalkulowane
          tak by osiagnac efekt kuli sniegowej w skali Swiata . O ile G.Lucasa za Wojny
          *** podziwiam - ze sie zawzial i taka uruchomil fabryke , bo poczatki mial
          bardzo, bardzo autorskie i wiele wpompowal energii nie tylko w story i dziela
          ale i w to zeby zrobic z tego zjawisko kultury marketingowej , to Harry P. jest
          tworem calkiem PR-owym , ale sie przyznaje ze zdolalem przepilowac moze 2
          rozdzialy i padlem. Moim zdanie szkoda lasow tropikalnych na taka ksiazke.

          Co do nielegalnych tlumaczen i detektywow etc - chcialem sie skontaktowac z
          takim detektywem i pogadac bo chyba machne jakas historie o tym - kto zna jak do
          gosci dojsc , moge isc na uklad : % za wylacznosc na temat :)
    • dyngos A ja słyszałem, że Rouuling pisała dla czytelników 24.07.07, 21:55
      A ja słyszałem, że Rouuling pisała dla przyjemności czytelników, więc chyba
      powinni się cieszyć z poszerzenia tej grupy.

      Najbardziej w angolach wkurza mnie powszechna, codzienna hipokryzja.

      W biznesie i polityce jest tylko rachunek zyskow i strat, nie ma sympatii,
      dlatego ciesze sie, ze kaczor przynajmniej szczerze jej nie wzbudza.
      • kolekstas Re: A ja słyszałem, że Rouuling pisała dla czytel 25.07.07, 01:11
        A mnie się wydaje, że to nie Roling napisała te wszystkie częsci, może piersza
        ale nie wszystkie. Tak siedzi cały sztab szkoleniowy, może z dwiescie ludzi i
        kazdy pisze potrosze. Jest niemozliwoscia, aby zwykla bezrobotna baba byla w
        stanie przez X lat jechac na tym samym poziomoie i miec coraz to nowe, swiezsze
        pomysly.
        To cos w stylu Kosinskiego, facet mial pomysl, ale nie umial po angielsku a
        pismie za dobrze wiec inny koles napisal mu ksiazke.
        Zreszta, chocby nawet tych osob bylo 1000, to i tak i stac.... a teraz po
        koniaczku.
    • adam81w Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harrego.. 25.07.07, 01:17
      czemu tlumaczenie mialoby byc nielegalne? oszalelsicie?

      www.copyfight.pl/
    • adam81w Re: Detektywi na tropie pirackich tłumaczeń Harre 25.07.07, 01:21
      dzikowy napisał:

      > Wiwat Polkowski! Wiwat Łoziński!
      > Nie odstawiają fuszerki, jak tłumacze hitów Amberu i innych gigantów. "Kodu
      > Leonarda..." po polsku nie dało się czytać. Za to Opowieści z Narnii,
      > Poprzednie tomy HP, czy trylogia Tolkiena... Miodzio!!!

      ty chyba zartujesz. Lozinski totalnie skopal wladce. tego sie nie da czytac. to
      jest smiech na sali. kazdy fan ci powie ze ksiazka traci wszystko z uroku w
      tlumaczeniu pana L.

      najlepsze tlumaczenie tolkienia to to pierwsze tej pani co nazwiska nie pamietam.

      kupilem niestety ksiazki w tlumaczeniu tego pana i przeklinam chwile kiedy to
      zrobilem.
    • 4gr Rowling wyglada jak czarownica. 25.07.07, 03:33
      Bylem na jednym filmie o HP i byl beznadziejny - silenie sie na starodawna
      tajemniczosc w 21 wieku. Odgrzewane kotlety dla obecnej generacji malolatow -
      ktorzy rzucili sie na jej nachalnie reklamowane ksiazki. Film byl daleki od
      geniuszu (deja vu milion razy przedtem w innych filmach). Niezaleznie od tego
      wczoraj widzialem zdjecie autorki na okladce ksiazki o jej zyciu - wygladala
      jak typowa business woman, brzydka, zimna, niezbyt kobieca, o zgorzknialym
      wyrazie twarzy. Wyglad nie ma nic wspolnego z trescia ksiazki - to prawda - ale
      za skarby swiata zadnej jej ksiazki nie wezme do reki! To musi byc komercyjny
      kicz i zbiorowa dla dzieci, ktore wogole malo czytaja...
      • mikronezja No popatrz, a ja mam ponad 40 lat i zacząłem ... 23.08.07, 12:36
        czytać od 4 tomu (z biblioteki), ot tak z ciekawości i po jego
        przeczytaniu, poszedłem od razu kupić dostępny wtedy czteropak
        (wszystkie dostępne wtedy tomy) a potem jeszcze 2 i czekam na 7 tom.

        I zwisa mi cała ta otoczka medialna, dla mnie ta książka jest na
        tyle dobra, że przeczytałem ją już ponad 2 razy (tj. 2 razy od
        początku do końca i co fajniejsze kawałki ot tak, od środka).

        Najważniejsze jest dla mnie, że po jej czytaniu mam dobry nastrój a
        nie to czy jest ona lepsza czy gorsza od Wiedźmina czy innej Narni !

        A wypowiadanie się o książce bez jej pełnego (PEŁNEGO a nie we
        fragmentach) przeczytania jest bez sensu, szczególnie przy tak
        wielowątkowej i wielowarstwowej powieści jak HP.

        A filmy rzeczywiście są skopane ..
    • 4gr Nagroda Nobla dla pirackich tlumaczy! 25.07.07, 03:46
      Nobel dla tych dzielnych tlumaczy za niekomercyjne szerzenie literatury,
      refleks oraz pasje przekladowcza silniejsza niz zakazy! Ten facet z legalnego
      wydawnictwa musial lewe tlumaczenia skrytykowac, bo przeciez ma w tym biznes,
      zeby ludzie kupowali jego tlumaczenia 9co nie znaczy, ze lepsze). Nic
      dziwnego, ze mu sie konkurencja niepodoba. Rowling jest na tyle bogata, ze z
      pewnoscia skieruje armie najemnikow zeby znalezli winnych - bedzie polowanie i
      kary. Pewnie, zycie to nie jest bajka i dla rowling liczy sie biznes, a nie
      jakies polskie dzieci, ktore chca sobie taniej poczytac.
    • gad0007 po PL w sytczniu - śmiech na sali 25.07.07, 10:16
      >" W zamierzeniu Polkowskiego, prace nad przekładem mają potrwać 3 miesiące i 2
      >tygodnie."
      Powiedzmy, że Pan Polkowski zacznie tłumaczenie książki od sierpnia, przez
      wrzesień, październik i dwa tygodnie listopada, co daje 89 dni roboczych (bez
      świąt i niedziel). HPADH ma 36 rozdziałów + epilog (razem 759 stron), co daje
      0,4 rozdziału na dzień, lub 8,5 strony dziennie. Śmiech na sali.... Tu śmierdzi
      pieniędzmi - skoro w innych językach książka ukarze się w
      październiki/listopadzie. Media Rodzina i tak jest skazana na sukces, więc się
      jej nie śpieszy, przez co dużo zyskają naszym kosztem.
      >Pytany czy nie boi się, że niektórzy czytelnicy nie będą czekać do stycznia i
      >skorzystają z amatorskich polskich przekładów, Kledzik odpowiedział: "Książki o
      >Harrym Potterze są wyjątkowe. Ich prawdziwi fani wolą poczekać na porządne
      >tłumaczenie. Nie chcą przekładu niechlujnego, zawierającego błędy".
      A czego ma się bać?! Ci co przeczytają w necie i tak kupią książkę.
      • poe Jakie 759 stron???? 25.07.07, 21:46
        A mi sie wydaje, ze jedynie 600 z drobnym hakiem... W kazdym razie tyle mial
        tom, ktory skonczylem wczoraj czytac...no chyba, ze wersja dla doroslych jest
        krotsza...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka