4gr
28.09.07, 07:42
W tym artykule sa niescislosci:
1/ "Do domu albo was zastrzelimy - ostrzegało rano wojsko przez
megafony."- Nie prawda! W taki sposob Birmie junta nigdy nie
przemawiala do ludzi, mowi sie natomiast o ostrzezeniach
podzegaczach i lamaniu prawa, uzyciu sily. To sa oficjalne rozkazy
zeby sie rozejsc.
2/ "Rangun przypomina teraz front w strefie wojennej" - hmmmm...
3/ "nie było mnichów, których szafranowe i ciemnoczerwone szaty
nadawały od 11 dni kolorytu birmańskiej rewolcie przeciwko wojskowej
dyktaturze." - w koncu demonstracja i walki uliczne, to nie rewia
mody!
4/ "Udało się namówić Chiny, głównego sojusznika Birmy, do
podpisania wspólnego komunikatu końcowego z wezwaniem o
powściągliwość. Ale Pekin pozostał przeciwny sankcjom wobec junty."
- wczoraj nie bylo zadnego komunikatu koncowego ONZ! Chodzilo o
rezolucje rady Bezpieczenstwa potepiajaca przemoc, ale nie doszlo do
jej uchwalenia z powodu weta Rosji i Chin. Niezaleznie od tego Pekin
wezawal o powsciagliwosc, ale to bylo dzien wczesniej.
Nie wiem, ale to sa w koncu powazne sprawy, gina ludzie, leje sie
krew. Przydaloby sie wiec troche wiecej dziennikarskiej rzetelnosci
i podawania sprawdzonych faktow.