Dodaj do ulubionych

Put Another Log on The Fire

18.10.07, 18:31
taa... ostatnio pada wiele lekkich słodkich a nawet ważkich słów
wręcz metafizycznych co potrafią walnąć z obucha niczym produkt
metalurgii
aż tu nagle znajdują się złe siły (nawet przez duże "S"), które
potrafią zniszczyć tak błogo zapowiadającą się sielankę
niech przykładem będzie tragiczna historia rodziny pewnego znanego
skądinąd producenta rock'n'odroll...

Otóż niezadługo wstecz wchodzi on do obory, patrzy, a tu leży na kle-
pisku pęknięta bizonica. Wpadł w rozpacz, bo to była jego ukochana i
z tej rozpaczy chwycił za postronek, przywiązał do belki i się
obwiesił.
Po jakimś czasie do tejże obory wchodzi żona producenta i widzi
pękniętą bizonicę oraz chłopa wiszącego u powały. Na ten straszny
widok wpadła w wielki szloch i lament, po czym chwyciła za widły i
się nimi przebiła.
Nie upłynęło zbyt wiele - nie, nie - minut a do obory wszedł młodszy
z synów. Patrzy, a tu pęknięta bizonica, ojciec dynda się na
postronku, a na widłach opiera się przebita matka. Podszedł do kąta
i wyjął wiaderko oraz wędkę i poszedł nad wieprzną rzekę łapać -
wbrew pozorom - ryby. Zarzucił wędkę i po jakimś czasie spławik
zaczął drgać. Zaciął więc i wyciągnął złotą rybkę. A ta do niego
rzecze:
- Jeśli zrobisz mi 8 numerów, to spełnię twoje 3 życzenia.
Wziął się więc do roboty , ale przy 6. numerze padł i skonał.
Tymczasem słonko zaczęło się zbliżać do szczytu, gdy w naszym siole
starszy syn wszedł do obory. Zastał ten sam widok co jego młodszy
brat: bizonica nadal była pęknięta, ojciec dyndał, a matka się
opierała. Poszedł do tego samego kąta i zabrał swoje wiaderko oraz
wędkę i poczłapał nad tę samą rzekę. Również zarzucił przynętę i po
paru chwilach spławik zaczął drgać. Zacina i wyciąga złotą rybkę, a
ta mówi:
- Jeśli zrobisz mi 8 numerów, to spełnię twoje 3 życzenia.
- Mogę i 15... 20...
- A dasz radę?
- Jeśli nie pękniesz jak bizonica!

morał z tej historii jest prosty: wystarczy tylko młodym prężnym nie
przerywać, a pokażą co potrafią
z drugiej strony należy bardzo uważać na wypowiadane słowa

a jeśli chodzi o naukę obcych słów, to trochę ludzi, zwłaszcza
młodych, pojechało uczyć się ich na miejscu. Ale lekką
nadinterpretacją chyba jest mowić, że przez ostatnie dwa lata ludzie
zostali do tego zdopingowani szczególnie. Stało się tak dlatego - i
to jest szczęście w całym tym nieszczęściu - że zostały otwarte
granice i rynki pracy w tych krajach i po prostu mieli gdzie
pojechać (inaczej chyba jeździliby po bandzie - cokolwiek to
znaczy). Ich starsi bracia w bezrobociu nie mieli takiej możliwości
zaraz po przełomie transformacji ustrojowej. A gdyby mogli, to by
wyemigrowali 15-10-5 lat temu. Panie Wojtku, pan zna taki program,
prawda? No, może w odwrotnej kolejności. Pocieszające, że dzieci
Pana Przewodniczącego nam nie wyjadą. Ale dlaczego uczyniła to
pociecha Konstantynka Rosatiego? Curuś też
A gdy słyszę opowieść świeżo upieczonego magistra socjologii, jak to
w godzinę po odebraniu dyplomu poleciał do Anglii zmywać garnki, to
zadaję pytanie: jaki z niego, k...wa, socjolog? gdzie te trafne
rozeznanie i idealne wstrzelenie się w naszą skomplikowaną
rzeczywistość kiedy planował swoją przyszłość? Ja bym zrezygnował z
jego diagnoz
a jeśli tak samo zmywa garnki?
ale to tak jest, skoro od paru - jeśli nie więcej - lat przedmiotem
obowiązkowym na maturze nie jest ścisła matematyka, a iluzoryczno-
ezoteryczny WoS
a skoro jesteśmy przy garnkach, to ja tu kiedyś wspominałem o mojej
gradacji wynalazków i odkryć dla dobra ludzkości i zakończyłem na
Necie, a jakiś czas potem zasłyszałem, że dla Wojtka Cejrowskiego
jednym z najważniejszych wynalazków jest właśnie garnek, czego
doświadczył osobiście odwiedzając te pierwotne cywilizacje w
dalekich krajach. Ja bym spłycił problem do miski. W ostateczności
ta wystarczy. Można się nawet obyć bez sztućcow. I widziałem w
telewizji program, jak były więzień niemieckiego obozu
koncentracyjnego wspominał tam swoje uwięzienie. I właśnie mówił, że
miska była jedną z podstawowych rzeczy, która umożliwiała przeżycie.
Bo w dzień się z niej jadło, a w nocy można się było do niej
załatwić na pryczy, kiedy powszechnie panująca biegunka i inne
choroby nie pozwoliły na czas dobiec do kloaki. I nie było tam
Domestosa co zabija prawie 100% zarazków. Na śmierć.
Należy dbać o czystość, ale gdy widzę i słyszę tych histeryków
higieny i nachalne reklamy, to ogarnia mnie lekkie rozbawienie

i pewnie, że w cenach należy się orientować. Ale jak, w aspekcie
dobrosąsiedzkich stosunków z Afryką, na przestrzeni ostatnich dwóch
lat kształtowały się ceny kakao i orzeszków ziemnych? a nie byłoby
problemu, gdyby panowie się przygotowali - jak pani w atelier
i kto mówi, że panują u nas ksenofobia i rasizm? Podobno szefem
sanepidu ma zostać naturalizowany filipińczyk Alejandro y Mendoza de
Acido. I może wówczs sanepid by zbadał hodowców bizonów na obecność
BSE?
chociaż ostatnio inny rak nas toczy. Przy obecnych macherach nawet
Józek zwany Brzytwą Mach 3 jest pod wrażeniem. Wprost i Forbes
powinny ustanowić nowe kategorie Ludzi Godnych Szacunku. Ale już
niezadługo Finlandia będzie się od nas uczyć walki z korupcją. I
zdaje się, że tam - na tych rozwodnionych gruntach - jest
umiejscowiony Komitet Helsiński. A przecież premier przestrzegał co
się stanie z łosiem, gdy wdepnie w bagno.
S(toicki) Niesiołowski: premier przegrał, bo poniosły go nerwy
(taki polish joke dla emigracji)
może i poniosły Go werbalnie, ale za to Pana Przewodniczącego
poniosły manualnie - dwa razy nie wiedział czy nerwowo palce spleść,
czy nerwowo nimi młynka kręcić. Do tej pory ja myślałem, że zbyt
dużo reklam oglądam i patrzę na świat poprzez ich pryzmat. Ale
widzę, że są lepsi i Panu Przewodniczącemu chyba za bardzo otoczenie
podkoloryzowały z najbardziej banalnym ich hasłem: "jesteś tego wart
(a) zasługujesz na to"
i w tym zapiekłym zacietrzewieniu (he he, a to taki drobiowy żart z
grilla) więcej pozytywnej energii, Panie Przewodniczący, to będzie
szansa na obecność w RM, czego dowodem PESEL z babcią
i może chcą prywatyzować albo i nie, że to w gestii samorządów. A
kto jeszcze nie tak dawno się chwalił, że wygrał wybory samorządowe
w cuglach?

coś się mnie wydaje, że przetarg na komputeryzację rządu wygra Intel
Core 2 Duo
chyba że Kononowicz pozwie wszystkich za wszystko i nie będzie nic

hłe hłe, jakichś ładnych parę miesięcy nazad zapytywałem komu ma
służyć specyficzna "rozrywka" Happy Tree Friends
a tu słyszę wczoraj jak się nad tym rozwodzi cała armia psychologów

aha, ostatnio moim ulubionym albumem jest Szalona Lokomotywa z hop!
szklankę piwa
choć mój psychoanalityk przestrzega, że chyba mnie poniosło






Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka