jerzy.zywiecki
14.02.08, 07:19
Wydaje mi się,że nie ma co rozdmuchiwać i tworzyć problemu.Dyskusja
nad książką,często głupawa ,tylko problem wywołuje - odświeża
go.Zawsze uważałem, że jest to pole do popisu dla dyskusji naukowej
a nie medialnej,podobnie jak z polską lustracją.Niepokoi mnie co
innego: W socjologii "Zachodniej"stosuje się taki dziwny miernik do
rozwoju albo regresu gospodarczego państwa - jakim jest
prostytucja.Im większy upadek gospodarki tym większy wzrost
prostytucji i domów publicznych.I gdzie my z naszą transformacją
jesteśmy?