Dodaj do ulubionych

"Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu

23.02.08, 09:06
Hipokryzja dostojników niebywała. Jak zwykle wyjdzie to
Kościołowi 'bokiem'. Chowanie głowy w piasek w momentach
decyzyjnych , ukrywanie prawdziwych powodów rozpadu małżeństwa czy
chociażby sztuczne stwierdzenie , że 'małżeństwa nigdy nie było'-
to sa metody ze Średniowiecza.
Obserwuj wątek
    • kormoran21 "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 09:08
      Nareszcie ludzie przejrzeli na oczy, po co im śluby kościelne i
      żywić pasożytów i nie roboli kler zrobił z kościoła pranie brudnych
      piniędzy,i tak żerują na ludzkiej naiwności.Jak kiedyś Kurski z pisu
      mówił że ciemna chołota wszystko kupi.
      • zigzaur Re: "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 09:40
        To nie Kurski wymyślił.

        Pewien znany niemiecki polityk, austriackiego pochodzenia, kanclerz i naczelny
        wódz, mawiał:

        "Im szerszy ma być krąg odbiorców propagandy, tym niższy musi być jej poziom."
        • mihau2000 Problem sądów kościelnych widać między wierszami: 23.02.08, 11:38
          "Mydlą też oczy sędziom, zasypując ich paragrafami prawa kanonicznego - ocenia."

          To oznacza wprost, że sędziowie są na bakier z prawem kanonicznym!
          Mydlić oczy paragrafami to można komuś kto nie jest w stanie podać ich szerszego
          kontekstu, obszaru zastosowania, czy chociaż odpowiedzieć innym paragrafem.

          Jako specjalista lubię rozmawiać z innym specjalistą. Sędzia też powinien być
          zadowolony z wysokiej klasy prawnika...

          Dalej jest o odgórnym wpływaniu na sądy przez B16. --> ZGROZA!

          PS: mam przykłady artykułów GW pisanych pod z góry ustaloną tezę, więc wolałbym
          usłyszeć co mają do powiedzenia w tej sprawie eksperci a nie dziennikarz z
          wierszówką od płaconą wagi sensacji.
          • akurach1981 Re: Problem sądów kościelnych widać między wiersz 23.02.08, 13:50
            10tys. na 35 mln. to faktycznie masowo,
            jakis ulamek ... PROMILA :))



            • xs550 Re: Problem sądów kościelnych widać między wiersz 23.02.08, 14:07
              35 milionow to liczba propagowana przez kosciol. W rzeczywistosci katolikow jest w Polsce o polowe mniej.
            • ready4freddy Re: Problem sądów kościelnych widać między wiersz 23.02.08, 15:22
              > 10tys. na 35 mln. to faktycznie masowo,
              > jakis ulamek ... PROMILA :))

              to w Polsce jest 35 milionow ludzi zwiazanych slubem koscielnym??? no bardzo
              ciekawe to liczenie.
              • ar.co Re: Problem sądów kościelnych widać między wiersz 23.02.08, 16:18
                Jeszcze lepiej, to musiałoby być 35 mln małżeństw (trudno się
                rozwodzić czy unieważniać związak jednoosobowy) - czyli ludzi dwa
                razy więcej. Ale w klechostanie takie liczenie jest zapewne logiczne.
          • drojb Re: Mihau, przeczytaj uważnie tytuł artykułu 23.02.08, 18:24
            to streszczenie publikacji innej gazety, a nie spisek dziennikarzy
            Wyborczej.
            Temat nie jest już świeży - był poruszany kilkakrotnie. Prawo
            kanonioczne, o ile się orientję, podaje nieco inne uzasadnienia ew.
            unieważnienia małzeństwa - na pierwszym miejscu jest "non
            consumatum", czyli impotencja lub odmowa współzycia z innych powodów
            (ale ze skutkiem dziewictwa żony), choroba psychiczna, zawarcie
            małżeństwa pod przymusem oraz bezdzietność. Nie ma mowy o "odmowie
            wychowania dzieci w wierze katolickiej", ani o "nieszczerości
            przysięgi". Gdyby takie mogły być uzasadnienia - to praktycznie
            każde małżeństwo mogło by łatwo dać się rozwiązać.
            A tak ku przestrodze młodym: nie bierzcie ślubów kościelnych, bo KK
            lepiej się odnosi do "żyjących w grzechu", niż do rozwodników. Taka
            jego niekonsekwentna specyfika.
      • irena1949 Re: "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 11:35

        -Kormoran21 masz 100% rację-
        Irena
      • arsen44 Re: "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 14:57
        I tu się mylisz! Chcą rozwodu kościelnego,żeby móc wziąć ślub
        kościelny. Zależy im na tym i gotowi są nawet dużo zapłacić.
        • ar.co Re: "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 16:18
          Czyli jedna hipokryzja służy uzasadnieniu drugiej hipokryzji.
          Prawdziwi katolicy.
    • kormoran21 "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 09:09

      • szczepo4 Re: "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 13:54
        <kormoran21> - błagam, weź do ręki jakiś słownik ortograficzny.
    • staefun "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 09:12
      "Kilka lat temu sądy kościelne orzekały o nieważności tylko połowy
      ze zgłaszanych małżeństw. Dziś unieważniają aż dwie trzecie."
      "Sąd nie orzeka bowiem, że małżeństwo przestało być ważne, ale
      stwierdza, że nie było ważne od samego początku istnienia."


      A może by tak sądy w danej diecezji, dajmy na to pięć lat po
      zawarciu małżeństwa, obligatoryjnie sprawdzały ważność/nieważność
      katolickich małżeństw kościelnych. Bo jeżeli 2/3 małżeństw
      zgłoszonych do takich sądów okazuje się nie ważne to strach pomysleć
      ile nieważnych małżeństw jest wśród ogromnej reszty niezgłoszonych.
      Tych małżeństw przecież formalnie nie ma, a "małżonkowie" to legalni
      w świetle kanonicznego prawa kawalerowie i panny!
      Mogliby przecież sprzedać obrączki i sobie kawalersko i panieńsko
      używać zamiast żyć w fikcji.
      Swoją drogą ciekawe, czy moje małżeństwo kościelne jest ważne...
      (nie zgłaszałem do sprawdzenia:)
    • jarus16 Masowo otrzymują rozwody-chyba starozakonni 23.02.08, 09:19
      Taka sama lipa jak artykuł wyżej, że co najmniej 85-letni byli żołnierze
      Wehrmachtu handlują na portalach internetowych zdjęciami z powstania w Warszawie
      - chyba w zaświatach.
      • n2n Zdjęcia z getta - wklejam Ci link 23.02.08, 10:31
        Jarus16 mijasz się z prawdą - kliknij tu:
        www.google.com/search?as_q=ghetto+poland+ebay
        Wklejam wynik:
        Results 1 - 10 of about 122,000 for ghetto poland ebay.
        • eeeee1 Re: Zdjęcia z getta - wklejam Ci link 23.02.08, 12:16
          kliknij sobie w ten link co podales a zobaczysz ze Jarus16 ma racje
      • teraz.k.wy Re: Masowo otrzymują rozwody-chyba starozakonni 23.02.08, 11:36
        Te śluby konkordatowe,to lipa była od początku.Panna w ciąży nie
        zdażyła do USC,ale Kościół załatwiał w tydzien,nawet nauki
        ekspressowo odstawiał.I taka mloda panna z dziećmi żyje z mężem,ale
        jako panna samotnie wychowująca dziecko.Pobiera należności z
        Op.Społ.Ale galimatias ten Konkordt stworzył.
    • fields1 Masowo ??? 23.02.08, 09:30
      Ciekawe, bo ja nie słyszałem o żadnym takim przypadku w moim otoczeniu.
      • kac_moralny Re: Masowo ??? 23.02.08, 09:39
        fields1 napisał:

        > Ciekawe, bo ja nie słyszałem o żadnym takim przypadku w moim otoczeniu.

        <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        Sądzę, że masz bardzo ograniczone otoczenie.
        • maaac Re: Masowo ??? 23.02.08, 09:54
          Raczej "końskie okulary". Niektórzy ludzie mają bariery psychiczne
          na zobaczenie spraw, które dzieją się wokół nich. Nawet trudno
          powiedzieć by robiły to specjalnie. To najprawdopodobnie kwestia
          wychowania.
      • pos3gacz Uszy się muje a nie wietrzy. 23.02.08, 12:08
        fields1 napisał:

        > Ciekawe, bo ja nie słyszałem o żadnym takim przypadku w moim
        otoczeniu.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Wtedy też usłyszysz trochę wiecej niż to co pod amboną w czasie
        opowiadania bajek dla 1/2 główków.
        • pos3gacz Re: Uszy się myje a nie wietrzy. 23.02.08, 12:10
          pos3gacz napisał:

          > fields1 napisał:
          >
          > > Ciekawe, bo ja nie słyszałem o żadnym takim przypadku w moim
          > otoczeniu.
          > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          > Wtedy też usłyszysz trochę wiecej niż to co pod amboną w czasie
          > opowiadania bajek dla 1/2 główków.
          >xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx poprawiono -=- myje -=- w temacie
    • piwosz8 a po co 10 tyś prawnikowi ? daj 5 księdzu i już 23.02.08, 09:37
    • zigzaur Oto, do czego prowadzi opieszałość sądów 23.02.08, 09:38
      rodzinnych i pazerność adwokatów rozwodowych.

      U kościelnej konkurencji taniej i szybciej.

      A gdyby tak powstała kościelna poczta?
      • ar.co Re: Oto, do czego prowadzi opieszałość sądów 23.02.08, 16:22
        A dlaczego niby pazerność adwokatów rozwodowych? Wyraźnie widać, że
        kościelny "rozwód" (bo gadanie o nieważności to bzdura i wszyscy - z
        KK na czele - o tym wiedzą) jest droższy od cywilnego, więc co
        najwyżej można mówić o pazerności KK - co zresztą nie jest żadnym
        odkryciem.
    • funcionality Czy ślub to małżeństwo ? 23.02.08, 09:51
      Ślub Cywilny zawarty w Urzędzie Stanu Cywilnego to ślub,wtedy powstaje
      małżeństwo, i tylko ślub cywilny daje poczucie bycia w związku małżeńskim z
      wszelkimi tego konsekwencjami i prawami( również konkordatowy). A czy można
      mówić o małżeństwie kościelnym?, wtedy jest to życie bez ślubu, bez praw i
      obowiązków.Rozwód kościelny-czy można mówić o rozwodzie kiedy nie ma
      małżeństwa.Boga zastępuje kościół, który na tragedii zarabia-za Bóg zapłać mszy
      małżeńskiej się nie załatwi, a rozwodu...Co łaska..ale nie mniej niż......
      • wanda43 Re: Czy ślub to małżeństwo ? 23.02.08, 10:00
        Nie bylo by problemu, gdyby tzw. wierzacy katolicy brali przyklad z tych, do
        ktorych sie modlą. Maria z Jozefem tylko po cywilnym spisie syli, przynajmniej 7
        dzieci sie dorobili i jeszcze zostali za swietych. Brac przyklad i nie pakowac
        kasy bez potrzeby w d... ksieżom i prawnikom. A rozwody za czasow Jozefa i Marii
        tez istnialy,tylko znacznie prosciej sie odbywaly i taniej.
    • kain_brat_abla Jak to zwał tak to zwał 23.02.08, 10:06
      "Księża podkreślają, że nie istnieje nic takiego jak kościelny rozwód. Samo określenie "unieważnienie" też jest niewłaściwe. Sąd nie orzeka bowiem, że małżeństwo przestało być ważne, ale stwierdza, że nie było ważne od samego początku istnienia.
      Gosposia - czytaj nieformalna żona.
      • hummer Re: Jak to zwał tak to zwał 23.02.08, 10:17
        kain_brat_abla napisała:

        > "Księża podkreślają, że nie istnieje nic takiego jak kościelny rozwód. Samo okr
        > eślenie "unieważnienie" też jest niewłaściwe. Sąd nie orzeka bowiem, że małżeńs
        > two przestało być ważne, ale stwierdza, że nie było ważne od samego początku is
        > tnienia.
        > Gosposia - czytaj nieformalna żona.

        Seks bez sakramentu jest grzechem:) Wziął udawał, że się ożenił, wykorzystał, a
        potem porzucił (często z dzieckiem) mówiąc niczego nie było. Cnota jednak nie
        odrasta.
        • ar.co Re: Jak to zwał tak to zwał 23.02.08, 16:23
          W kościelnych sprawach "rozwodowych" akurat odrasta. Zabieg dosyć
          drogi, ale nie przesadnie. I tylko KK udaje, że nie widzi.
    • guru133 Kościelni cwaniacy skarżą się, bo trafili na 23.02.08, 10:16
      większych poza kościołem, którzy zbijają kasę za stwierdzenie nieważności
      małżeństw a jeszcze tak niedawno jedynym beneficjentem był w tej dziedzinie
      kościół:). A jeżeli kościelni urzędnicy zaostrzą kryteria unieważniania
      małżeństw, przewiduję iż ilość małżeństw kościelnych zacznie z czasem
      drastycznie spadać. Ludzie mają już dość mieszania się sutannowych we wszystkie
      dziedziny życia i ich hipokryzji.
    • morda11 "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 10:36
      "....ale stwierdza, że nie było ważne od samego początku
      istnienia." Ależ to obłudna sofistyka!
    • dybko2 Skarży się profesor że sfabrykowane. 23.02.08, 10:43
      A co w tej instytucji jest nie sfabrykowane?
    • w28 powinni wejść w spółkę... 23.02.08, 10:47
      byłoby to ukoronowanie działalności i jednych i drugich,
      (uwzględniając oczywiście chwalebne wyjątki). Taki biznesowy
      samograj. Po mojemu kościół instytucjonalny powinnien być
      zdelegalizowany jako struktura o wysokiej szkodliwości społecznej,
      czego tragiczne dowody znajdujemy na kartach historii i
      współcześnie. Nie ma on nic wspólnego z wiarą, za to wiele z
      podtrzymywaniem ciemnoty i ślepego oddania dogmatom. Pewien
      chrześcijański mistyk mówił Bogu dowidzenia kiedy ze swojego domu
      wychodził do kościoła.
      • damianbsc Re: powinni wejść w spółkę... 23.02.08, 11:06
        tylko koscioly protestanckie sa prawdziwe
    • arahat1 religia opium dla mas: moge brac kazdy slub/rozwod 23.02.08, 11:07
      namaszczenie i tym podobne pomysly facetow w sukienkach....sa to tylko
      pomysly/wymysly/cele itp aby religia trwala dla dobra wybrancow... ludu...
    • teraz.k.wy Re: "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 11:07
      I wyszło szydło z worka...Katolicy najczęściej sie rozwodzą no
      idalej brną w te sama ciemną droge pokrętnego Kościoła.
    • venus99 Re: "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 11:10
      a ludzie mądrzeją.
    • kruk51 "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 11:14
      Kielich goryczy się przepełnił ! Czy jest możliwa większa obłuda ducho
      wnych KK. Kasa ! Kasa ! Kasa ! Oto nowy Bóg KK. Gdyby nie ta kasa, to
      za co Pan bp. Petz kupiłby mieszkanie w Rzymie za milion euro ! My też
      chcemy !
      No cóż ! Niezniszczalna instytucja jaką był i miał być KK się sypie !
      Znaki czasu ! Apokalipsa ! I co jeszcze ? Acha ! Kupa śmiechu !!!
    • dzakarta "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 11:21
      Jak widać Polacy powoli mądrzeją
      • soultys1 Nie mądrzeją!! 23.02.08, 11:50
        Raczej chyba ogłupieli. Po co brać fałszywe unieważnienie
        małżeństwa?? Po ty by po tym wstąpić w nowy (nieważny pewnie po paru
        latach) związek?? A komu to potrzebne?? Nauczcie się ludzie, że Boga
        nie oszukacie!! Jeżeli wierzycie w Niego to robienie cyrków nic nie
        da!! Chyba że zależy wam na teatrzyku "ślubu kościelnego", białej
        sukni i innych pierdołach. Nikogo nie osądzam, ale uważam, że
        unieważnienie małżeństwa na podstawie fałszywych faktów jest tak
        naprawdę stwierdzeniem na papierze, ale tak naprawdę nikogo nie
        zwalnia z przysięgi z punktu widzenia sumienia (jeśli ktoś je ma).
        To tak jakby stwierdzić, że rozgrzeszenie przy spowiedzi uzyskuje
        się za grzech który się celowo zataiło. Uważam, że KK powinien
        nadawać niektórym "unieważniaczom" status "niezdolny do zawarcia
        kościelnego związku małżeńskiego". Ograniczyłoby to hucpę jaką
        niektórzy sobie robią. Może lepszy byłby dla nich Islam. Tam
        wystarczy wysłać SMS: "nie kocham cię, nie kocham cię, nie kocham
        cię" i sprawa załatwiona. Jednym słowem możecie zgodnie z religią
        zawierać małżeństwa i rozwiązywać je do woli. Przepraszam jeśli
        obraziłem jakiegoś Islamistę zapewne mocno upraszczając temat i nie
        zwracając uwagi na fakt, że pokojowo nastawieni Islamiści mają
        ogólnie większą wiarę i sumienie niż katolicy.
        • pos3gacz Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 12:26
          soultys1 napisał:

          > Raczej chyba ogłupieli. Po co brać fałszywe unieważnienie
          > małżeństwa?? Po ty by po tym wstąpić w nowy (nieważny pewnie po
          paru
          > latach) związek?? A komu to potrzebne?? Nauczcie się ludzie, że
          Boga
          > nie oszukacie!! Jeżeli wierzycie w Niego to robienie cyrków nic
          nie
          > da!! Chyba że zależy wam na teatrzyku "ślubu kościelnego", białej
          > sukni i innych pierdołach. Nikogo nie osądzam, ale uważam, że
          > unieważnienie małżeństwa na podstawie fałszywych faktów jest tak
          > naprawdę stwierdzeniem na papierze, ale tak naprawdę nikogo nie
          > zwalnia z przysięgi z punktu widzenia sumienia (jeśli ktoś je ma).
          > To tak jakby stwierdzić, że rozgrzeszenie przy spowiedzi uzyskuje
          > się za grzech który się celowo zataiło. Uważam, że KK powinien
          > nadawać niektórym "unieważniaczom" status "niezdolny do zawarcia
          > kościelnego związku małżeńskiego". Ograniczyłoby to hucpę jaką
          > niektórzy sobie robią. Może lepszy byłby dla nich Islam. Tam
          > wystarczy wysłać SMS: "nie kocham cię, nie kocham cię, nie kocham
          > cię" i sprawa załatwiona. Jednym słowem możecie zgodnie z religią
          > zawierać małżeństwa i rozwiązywać je do woli. Przepraszam jeśli
          > obraziłem jakiegoś Islamistę zapewne mocno upraszczając temat i
          nie
          > zwracając uwagi na fakt, że pokojowo nastawieni Islamiści mają
          > ogólnie większą wiarę i sumienie niż katolicy.
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Tobie, to nie grozi, abyś zmądrzał.
          Wiesz może do czego służyła kiedyś spowiedź>??? Ano do inwigilacji
          społeczenstwa i jego nastrojów. Teraz mamy do tego środki techniczne.
          A co to takiego jest ten "grzech"???
          • soultys1 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 12:48
            pos3gacz napisał:
            > Tobie, to nie grozi, abyś zmądrzał.
            > Wiesz może do czego służyła kiedyś spowiedź>??? Ano do inwigilacji
            > społeczenstwa i jego nastrojów. Teraz mamy do tego środki
            techniczne.
            > A co to takiego jest ten "grzech"???


            Ha, ha, ha. Jak się żyje w średniowieczu to można się bać spowiedzi.
            Ale czasy trochę się zmieniły. Zresztą nikt nikogo do spowiedzi nie
            zmusza. Co to jest grzech? Poczytaj sobie trochę to się dowiesz
            (zakładam, że czytać umiesz ze zrozumieniem. . Najbardziej mnie
            śmieszy jak wypowiadają się o Katolikach, Kościele i kwestiach Wiary
            ludzie którzy nie wierzą, Katolicy którzy w życiu ani raz nie
            zajrzeli do Pisam Świętego, Chrześcijanie, którzy chodzą do
            Kościoła "bo tak trzeba", a tak naprawdę nie mają pojęcia o co w tym
            wszystkim chodzi. Nie chcesz nie wierz, nie chodź do kościoła ale
            się i nie wypowiadaj. Bo twoja wiedza jest znikoma. Równie dobrze ja
            mógłbym się wypowiadać o Buddyźmie albo o fizyce kwantowej. Nie mam
            pojęcia to nie p..lę bez sensu bo szkoda czasu.
            • ar.co Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 16:29
              Wg badań kościelnych 25% polskich katolików wierzy, że z grzechu
              pierworodnego można się wyspowiadać. Dla większości z nich
              osiągnięciem jest, że nauczą się żegnać w dobrą stronę, a ty
              wymagasz od nich zaglądania do Pisma Świętego. Pismo Święte służy do
              zbierania kurzu w meblościance i wystawiania na pokaz raz do raku,
              jak ksiądz po kolędzie (przepraszam: po pieniądze) przyjdzie, a nie
              do zaglądania.
              PS. Ciekawe, ilu polskich katolików bez wahania uznałoby Maryję za
              Polkę z pochodzenia? Stawiam na jakieś 40% (o ile badanie byłoby
              przeprowadzane przez instytucję kościelną. W przypadku badań
              bezstronnych przewidywany procent ulega podwojeniu).
        • wj_2000 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 13:25
          soultys1 napisał:
          > Nauczcie się ludzie, że Boga nie oszukacie!! Jeżeli
          > wierzycie w Niego to robienie cyrków nic nie da!!

          A czy ktoś rozsądny naprawdę wierzy w boga?? Szczególnie takiego
          konkretnego, co to niby syna swego na Ziemię zesłał?

          Toż to bajka starożytna. Wierzono w nią w Sredniowieczu. I starczy!
          Ludzie chodza do kościoła z oportunizmu, inaczej mówiąc z
          wyrachowania.
          Ostatnio "rachunki" są takie, że śluby kościelne bierze tylko co
          drugie małżeństwo. Stary już jestem, więc chyba nie dozyję czasu,
          gdy kościoły w Polsce, jak w Skandynawi opustoszeją zupełnie. A
          chciałbym.
          • soultys1 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 13:39
            I znowu to samo. Niewierzący ale chciałby żeby kościoły były puste.
            Bo co? Za ciasno? Nie ma gdzie 4 liter posadzić i trzeba stać?

            Co do wiary: różnica pomiędzy "wierzyć" a "wiedzieć" jest jak
            pomiędzy 99,9% a 100%. Człowiek rozsądny (a nawet powiedziałbym
            wyrachowany) będzie wierzył w Boga bo "jeśli nie ma Boga to nie
            zaszkodzi, a jeśli jest to może tylko pomóc".

            Co do bajki: Każda ma jakiś morał, większość czegoś uczy. Czego uczy
            ta "bajka"? Że gdyby ludzie się wzajemnie szanowali i kochali (w
            sensie miłości bliźniego) to nie wyrządzaliby sobie wzajemnie
            krzywdy, a co za tym idzie wszystkim żyłoby się lepiej. "Bajka" mówi
            również o wielu innych prawdach uniwersalnych. Cóż ideologia słuszna
            choć utopijna. Jeśli w starej bajce będzie napisane, że jak będziesz
            się puszczać na prawo i lewo z różnymi kobietami to możesz złapać
            trypla to zanegujesz taką tezę tylko dlatego że to bajka?. Wątpię.
            • wj_2000 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 13:45
              soultys1 napisał:
              > Człowiek rozsądny (a nawet powiedziałbym
              > wyrachowany) będzie wierzył w Boga bo "jeśli nie ma Boga to nie
              > zaszkodzi, a jeśli jest to może tylko pomóc".

              Wynika z tego, że wiara to tchórzostwo (na wypadek tego 0,1%, gdyby
              się okazało, że jednak srogi i wymagający "Bóg" istnieje.)
              Inaczej mówiąc, deklaracja braku wiary to - według Ciebie - rodzaj
              odwagi intelektualnej?
              Wypada mi przyznać Ci rację i podziękować za (być może nieświadomie
              złożony) komplement.
              • soultys1 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 14:07
                Jest taki sport polegający na skakaniu ze spadochronem z małej
                wysokości i dodatkowo otwieranym jak najbliżej ziemi. Ludzie
                uprawiający ten sport ze zrozumiałych względów mają tylko jeden
                spadochron. Czy tych ludzi można nazwać odważnymi, czy też rozsądny
                człowiek nazwie ich głupcami którzy zabijają się dla adrenaliny.
                Jest bardzo wąska granica pomiędzy odwagą a głupotą, tchórzostwem a
                mądrością.
                Podejdźmy do tematu ułamków procentów czysto rachunkowo: Ja jestem w
                99,9% pewny że Bóg istnieje. Wierzę choć nie jestem pewien istnienia
                Boga na 100%. Wiara w to nie kosztuje mnie zbyt wiele. Parę zł na
                tackę, godzina czasu w kościele. Zyskuję spokój ducha, godzinę
                refleksji co tydzień, naukę czym się kierować w życiu,a w razie
                gdyby Bóg istniał unikam skutków mojej niewiary. Dla mnie rachunek
                wychodzi per+. Jestem zadowolony z tego, że wierzę w Boga.
                A co do 99,9% pewności: kiedyś nie wierzyłem, ale w sytuacji
                krytycznej zdarzył mi się przypadek, którego nie nazwę cudem, ale
                splot wielu nieprzewidywalnych okoliczności sprawił, że moja jedna
                jedyna modlitwa została wysłuchana, w sposób sugerujący udział "siły
                wyższej" lub jeśli dla Ciebie wygodniej "przeznaczenia". To
                sprawiło, że prawdopodobieństwo istnienia Boga z 1% wzrosło umnie do
                99,9%. I niech tak zostanie.
                Tak więc nazywanie mnie tchórzem nie do końca moim zdaniem jest
                logiczne. Natomiast co do odwagi intelektualnej, nie mam nic
                przeciwko temu żebyć sobie pochlebiał.
                • staefun Po pierwsze - myśleć. 23.02.08, 15:22
                  soultys1 napisał
                  "Podejdźmy do tematu ułamków procentów czysto rachunkowo: Ja jestem
                  w
                  99,9% pewny że Bóg istnieje. Wierzę choć nie jestem pewien istnienia
                  Boga na 100%. Wiara w to nie kosztuje mnie zbyt wiele. Parę zł na
                  tackę, godzina czasu w kościele. Zyskuję spokój ducha, godzinę
                  refleksji co tydzień, naukę czym się kierować w życiu,a w razie
                  gdyby Bóg istniał unikam skutków mojej niewiary. Dla mnie rachunek
                  wychodzi per+. Jestem zadowolony z tego, że wierzę w Boga."

                  A ja jestem na 99,99% pewien, że żaden bóg/bogowie nie istnieją.
                  Natomiast, że nie istnieją jacyś konkretni bogowie np. Jahwe,
                  Ozyrys, Anubis, Odyn, Baal, Mot, Wisznu, Sziwa, Perun etc. etc.
                  jestem pewien na 100%.
                  Nie wierzę, choć nie jestem pewien nieistnienia boga/bogów w
                  ogóle "zaledwie" na 99,99%!
                  Niewiara w istnienie bogów nie kosztuje mnie zbyt wiele. Natomiast
                  niewiara w istnienie katolickiego Boga w Trójcy Świętej Jedynego (a
                  może Bogów? - niektóre religie są bardzo dziwne...) daje mi
                  następujące korzyści: dodatkową godzinę wolną co niedzielę, którą
                  mogę wykorzystać np. na dłuższy spacer z rodziną po lesie (bardzo to
                  lubię), kilkadziesiąt/kilkaset dodatkowych złotych w budżecie
                  domowym, które mogę wydać np. na zakup książek popularnonaukowych,
                  które czytam razem z synem (tu dygresja do soultysa1: piszesz "parę
                  złotych na tackę" - to nie dajesz po kolędzie minimum
                  pięćdziesiątaka albo extra kilka stówek za sakramenty? Co z ciebie
                  za katolik?). Zyskuję również: bardzo przyjemne poczucie życia w
                  zgodzie ze zdrowym rozsądkiem, bardziej dotleniony organizm i
                  ściślejsze więzy z bliskimi (to ta dodatkowa godzina niedzielnego
                  spaceru). Jeśli zaś chodzi o "naukę czym się kierować w życiu" to
                  zamiast wskazówek z ambony preferuję tzw. głos sumienia. Ludziom
                  religijnym trudno to zrozumieć bo są w gruncie rzeczy moralnymi
                  relatywistami - nie wierzą w obiektywne ogólnoludzkie uniwersalne
                  wartości, uważają, że co jest dobre a co złe rozpoznać można tylko
                  na podstawie rzekomych wytycznych swojego boga/bogów. Nie wiedzieć
                  czemu zupełnie naiwnie zakładają, że dany bóg jest dobry dla ludzi.
                  A co jeśli jest zły, albo udaje że jest dobry, albo nagle postanowi
                  przestać być dobry? Przecież wszystko mu wolno! Wracając do
                  sumienia - zasadniczo podpowiada mi ono empatyczne podejście do
                  życia: nie rób drugiemu co tobie nie miłe oraz rób tak jak chcesz,
                  żeby inni robili tobie. Nie krzywdź, nie niszcz, buduj, twórz,
                  przewiduj jak najszerzej możliwe konsekwencje swojego postępowania,
                  pomagaj w potrzebie, bądż odpowiedzialny za osoby, które związały
                  swe losy z twoim losem.

                  Nie wierzę w boga/bogów i jest mi z tym dobrze.
                  Ale jeśli istnieje jakiś bóg/bogowie (te 0,01%!) i na dodatek okaże
                  sie, że jest to bóg dobry, którego (nie wiedzieć czemu) obchodzi jak
                  postepował taki nieistotny w skali wszechświata byt jak ja - to
                  rozsądne jest chyba przyjąć, że doceni bardziej życie według zasad
                  które opisałem powyżej niż godzinne odwiedziny raz na siedem w dni w
                  jakieś budowli i pianie tam zbiorowych peanów na Jego cześć.
                  Coś mi się wydaje, że takiego boga takie hołdy chyba w ogóle nie
                  obchodzą. Są za to świetną okazją to masowego "krojenia" kasy z
                  ludzi, którzy dali sobie wmówić, że "krojący" tę kasę są
                  pośrednikami samego boga - rzecz jasna wyłącznymi pośrednikami.
                  • pos3gacz Re: Po pierwsze - myśleć. 23.02.08, 18:14
                    staefun napisał:

                    > soultys1 napisał
                    > "Podejdźmy do tematu ułamków procentów czysto rachunkowo: Ja
                    jestem
                    > w
                    > 99,9% pewny że Bóg istnieje. Wierzę choć nie jestem pewien
                    istnienia
                    > Boga na 100%. Wiara w to nie kosztuje mnie zbyt wiele. Parę zł na
                    > tackę, godzina czasu w kościele. Zyskuję spokój ducha, godzinę
                    > refleksji co tydzień, naukę czym się kierować w życiu,a w razie
                    > gdyby Bóg istniał unikam skutków mojej niewiary. Dla mnie rachunek
                    > wychodzi per+. Jestem zadowolony z tego, że wierzę w Boga."
                    >
                    > A ja jestem na 99,99% pewien, że żaden bóg/bogowie nie istnieją.
                    > Natomiast, że nie istnieją jacyś konkretni bogowie np. Jahwe,
                    > Ozyrys, Anubis, Odyn, Baal, Mot, Wisznu, Sziwa, Perun etc. etc.
                    > jestem pewien na 100%.
                    > Nie wierzę, choć nie jestem pewien nieistnienia boga/bogów w
                    > ogóle "zaledwie" na 99,99%!
                    > Niewiara w istnienie bogów nie kosztuje mnie zbyt wiele. Natomiast
                    > niewiara w istnienie katolickiego Boga w Trójcy Świętej Jedynego
                    (a
                    > może Bogów? - niektóre religie są bardzo dziwne...) daje mi
                    > następujące korzyści: dodatkową godzinę wolną co niedzielę, którą
                    > mogę wykorzystać np. na dłuższy spacer z rodziną po lesie (bardzo
                    to
                    > lubię), kilkadziesiąt/kilkaset dodatkowych złotych w budżecie
                    > domowym, które mogę wydać np. na zakup książek popularnonaukowych,
                    > które czytam razem z synem (tu dygresja do soultysa1:
                    piszesz "parę
                    > złotych na tackę" - to nie dajesz po kolędzie minimum
                    > pięćdziesiątaka albo extra kilka stówek za sakramenty? Co z ciebie
                    > za katolik?). Zyskuję również: bardzo przyjemne poczucie życia w
                    > zgodzie ze zdrowym rozsądkiem, bardziej dotleniony organizm i
                    > ściślejsze więzy z bliskimi (to ta dodatkowa godzina niedzielnego
                    > spaceru). Jeśli zaś chodzi o "naukę czym się kierować w życiu" to
                    > zamiast wskazówek z ambony preferuję tzw. głos sumienia. Ludziom
                    > religijnym trudno to zrozumieć bo są w gruncie rzeczy moralnymi
                    > relatywistami - nie wierzą w obiektywne ogólnoludzkie uniwersalne
                    > wartości, uważają, że co jest dobre a co złe rozpoznać można tylko
                    > na podstawie rzekomych wytycznych swojego boga/bogów. Nie wiedzieć
                    > czemu zupełnie naiwnie zakładają, że dany bóg jest dobry dla
                    ludzi.
                    > A co jeśli jest zły, albo udaje że jest dobry, albo nagle
                    postanowi
                    > przestać być dobry? Przecież wszystko mu wolno! Wracając do
                    > sumienia - zasadniczo podpowiada mi ono empatyczne podejście do
                    > życia: nie rób drugiemu co tobie nie miłe oraz rób tak jak chcesz,
                    > żeby inni robili tobie. Nie krzywdź, nie niszcz, buduj, twórz,
                    > przewiduj jak najszerzej możliwe konsekwencje swojego
                    postępowania,
                    > pomagaj w potrzebie, bądż odpowiedzialny za osoby, które związały
                    > swe losy z twoim losem.
                    >
                    > Nie wierzę w boga/bogów i jest mi z tym dobrze.
                    > Ale jeśli istnieje jakiś bóg/bogowie (te 0,01%!) i na dodatek
                    okaże
                    > sie, że jest to bóg dobry, którego (nie wiedzieć czemu) obchodzi
                    jak
                    > postepował taki nieistotny w skali wszechświata byt jak ja - to
                    > rozsądne jest chyba przyjąć, że doceni bardziej życie według
                    zasad
                    > które opisałem powyżej niż godzinne odwiedziny raz na siedem w dni
                    w
                    > jakieś budowli i pianie tam zbiorowych peanów na Jego cześć.
                    > Coś mi się wydaje, że takiego boga takie hołdy chyba w ogóle nie
                    > obchodzą. Są za to świetną okazją to masowego "krojenia" kasy z
                    > ludzi, którzy dali sobie wmówić, że "krojący" tę kasę są
                    > pośrednikami samego boga - rzecz jasna wyłącznymi pośrednikami.
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Na tych spędach niedzielnych, to nie jest krojenie kasy, a jedynie
                    coś czego nawet w przyrodzie nie uświadczysz -=- to się nazywa
                    ""dojenie baranów""
                  • soultys1 Re: Po pierwsze - myśleć. 23.02.08, 22:28
                    staefun napisał:
                    > Nie wierzę w boga/bogów i jest mi z tym dobrze.
                    > Ale jeśli istnieje jakiś bóg/bogowie (te 0,01%!) i na dodatek
                    okaże
                    > sie, że jest to bóg dobry, którego (nie wiedzieć czemu) obchodzi
                    jak
                    > postepował taki nieistotny w skali wszechświata byt jak ja - to
                    > rozsądne jest chyba przyjąć, że doceni bardziej życie według zasad
                    > które opisałem powyżej niż godzinne odwiedziny raz na siedem w dni
                    w
                    > jakieś budowli i pianie tam zbiorowych peanów na Jego cześć.
                    > Coś mi się wydaje, że takiego boga takie hołdy chyba w ogóle nie
                    > obchodzą. Są za to świetną okazją to masowego "krojenia" kasy z
                    > ludzi, którzy dali sobie wmówić, że "krojący" tę kasę są
                    > pośrednikami samego boga - rzecz jasna wyłącznymi pośrednikami.

                    Akurat sytuacja, o której piszesz jest opisana w Piśmie Świętym.
                    Obłudnicy, którzy wyśpiewują peany pod ołtarzem a później postępują
                    źle są przedstawiani w gorszym świetle niż niewierzący, którzy
                    kierując się rozumem żyją dobrze. Powiedz mi jednak ilu jest ludzi,
                    którzy zostali wychowani przez rodziców tak, że są w stanie znaleźć
                    właściwą drogę w każdej sytuacji. Wiara nie powinna zaszkodzić.

                    Nie wierzysz - twoja sprawa. Nie narzucam nikomu konieczności wiary.
                    przedstawiam tylko mój punkt widzenia. Istnieje jednak takie stare
                    polskie przysłowie: "jak trwoga to do Boga". Być może kiedyś jednak
                    stwierdzisz, że warto.

                    Co do korzyści z niewierzenia: W niedzielę jest wystarczająco dużo
                    godzin, żeby pogodzić spacery z mszą. Można nawet połączyć jedno i
                    drugie. 12godzin spaceru to trochę dużo ale jeśli ktoś lubi. Pare
                    złotych na tackę to była przenośnia (widocznie stać mnie na luksus
                    bycia katolikiem) ale szczerze mówiąc w mojej dużej miejskiej
                    parafii księża nie są zbyt kasożerni.

                    Co do krojenia: to ich problem (księży). Jeśli kroją to będą się z
                    tego tłumaczyć przed swoim szefem a nie przed Tobą. I nie są
                    pośrednikami tylko narzędziami. Ale to drobna różnica.

            • ar.co Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 16:32
              To, czy kościoły są puste czy nie, interesuje mnie - jako
              niewirzącego - o tyle, o ile pracownicy tych kościołów utrzymywani
              są z moich podatków. A dopóki są, mam prawo wyrażać życzenie, aby
              te - utrzymywane przeze mnie - kościoły były puste. Jedynym wyjściem
              jest wprowadzenie podatku wyznaniowego - płaconego jedynie przez
              w8irzących, po złożeniu odpowiedniej deklaracji - i wtedy siedźcie
              sobie w waszych kościołach nawet piętrowo.
            • asmok6 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 23:02
              soultys1 napisał:

              > I znowu to samo. Niewierzący ale chciałby żeby kościoły były puste.
              > Bo co? Za ciasno? Nie ma gdzie 4 liter posadzić i trzeba stać?

              Bo katolicy maniakalnie uzurpują sobie prawo do wpływania na życie wszystkich i
              wprowadzania swoich chorych norm także niekatolikom.
              Więc dla niewierzących każde potknięcie KK jest dobre. To chyba oczywiste.

              > Co do wiary: różnica pomiędzy "wierzyć" a "wiedzieć" jest jak
              > pomiędzy 99,9% a 100%. Człowiek rozsądny (a nawet powiedziałbym
              > wyrachowany) będzie wierzył w Boga bo "jeśli nie ma Boga to nie
              > zaszkodzi, a jeśli jest to może tylko pomóc".

              Ale my tu rozmawiamy o kościele a nie o Bogu. To są zupełnie różne rzeczy.
        • xs550 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 14:14
          soultys1 napisał:

          > Nauczcie się ludzie, że Boga
          > nie oszukacie!! Jeżeli wierzycie w Niego to robienie cyrków nic nie
          > da!! Chyba że zależy wam na teatrzyku "ślubu kościelnego", białej
          > sukni i innych pierdołach.

          Jezeli myslales, ze w slubach koscielnych chodzilo o cokolwiek innego niz o odpustowe rytualy i kaske dla proboszcza to nie wiem w jakim swiecie zyjesz.
          • soultys1 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 14:28
            xs550 napisał:

            > Jezeli myslales, ze w slubach koscielnych chodzilo o cokolwiek
            innego niz o odp
            > ustowe rytualy i kaske dla proboszcza to nie wiem w jakim swiecie
            zyjesz.

            Komu chodziło o odpustowy rytuał? Bo dla mnie była to wzniosła
            chwila w której kierowany miłością w obliczu Boga, kościoła (jako
            zgromadzenia)i rodziny, odpowiedzialnie ślubowałem miłość, wierność
            i uczciwość małżeńską kobiecie którą kochałem i w dalszym ciągu
            kocham. Cała "oprawa artystyczna" jest tylko otoczką sakramentu, ale
            nieobowiązkową bo przecież można znacznie skromniej ślub
            przepropadzić nawet bez zwyczajowego wesela. Wchodzi ona w zakres
            tradycji zarówno ślubów kościelnych jak i niekościelnych.
            A zatem chodzi o coś zupełnie innego. To tak jakby powiedzieć, że
            lekarz klepie noworodka w pupę bo taki jest rytuał i za to bierze
            kasę. sx550 tracisz sedno sprawy. Ale nie musisz wogóle brać ślubu
            kościelnego jeśli wystarczy Ci odpustowy rytuał w USC i kaska dla
            urzędu (przecież podatki płacisz) to nie ma sprawy.
            A kasa dla proboszcza? Jeśli naprawdę Cię nie stać na te pare zł
            przeznaczone nawet niech Ci będzie, nie tylko na potrzeby kościoła,
            ale i prywatne życie księżulka z wszelkimi wygodami, to podam Tobie
            namiar na księdza który udziela niezamożnym ślubu gratis.
            • soultys1 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 14:30
              Z chęcią pogadałbym jeszcze trochę ale muszę kończyć.
              Narka i pozdrowienia.
        • asmok6 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 22:57
          soultys1 napisał:

          > Raczej chyba ogłupieli. Po co brać fałszywe unieważnienie
          > małżeństwa?? Po ty by po tym wstąpić w nowy (nieważny pewnie po paru
          > latach) związek?? A komu to potrzebne?? Nauczcie się ludzie, że Boga
          > nie oszukacie!! Jeżeli wierzycie w Niego to robienie cyrków nic nie
          > da!!

          śluby i unieważnienia nie są potrzebme Bogu tylko ludziom. Więc to nie jego się
          oszukuje. W końcu to nie prawo Boskie tylko prawo Kościelne.

          > Chyba że zależy wam na teatrzyku "ślubu kościelnego", białej
          > sukni i innych pierdołach. Nikogo nie osądzam, ale uważam, że
          > unieważnienie małżeństwa na podstawie fałszywych faktów jest tak
          > naprawdę stwierdzeniem na papierze, ale tak naprawdę nikogo nie
          > zwalnia z przysięgi z punktu widzenia sumienia (jeśli ktoś je ma).

          Z punktu widzenia sumienia to wystarczy własna decyzja. Papierek jest po to żeby
          katolickie otoczenie nie utrudniało życia za takie decyzje. Bo takie katolickie
          otoczenie zazwyczaj nie bywa tolerancyjne. Niektórym to przeszkadza.

          > To tak jakby stwierdzić, że rozgrzeszenie przy spowiedzi uzyskuje
          > się za grzech który się celowo zataiło. Uważam, że KK powinien
          > nadawać niektórym "unieważniaczom" status "niezdolny do zawarcia
          > kościelnego związku małżeńskiego". Ograniczyłoby to hucpę jaką
          > niektórzy sobie robią.

          A ja uważam że KK powinien przestać zmuszać ludzi do życia razem nie patrząc na
          to że się do tego życia nie nadają.

          > Może lepszy byłby dla nich Islam. Tam
          > wystarczy wysłać SMS: "nie kocham cię, nie kocham cię, nie kocham
          > cię" i sprawa załatwiona. Jednym słowem możecie zgodnie z religią
          > zawierać małżeństwa i rozwiązywać je do woli. Przepraszam jeśli
          > obraziłem jakiegoś Islamistę zapewne mocno upraszczając temat i nie
          > zwracając uwagi na fakt, że pokojowo nastawieni Islamiści mają
          > ogólnie większą wiarę i sumienie niż katolicy.

          A co to ma do rzeczy? Ich wiara, ich zasady ich sprawa. Nasza dominująca religia
          ma inne zasady. Więc jeśli ktoś się przejmuje tym że go wytykają palcami bo
          ksiądz z ambony tak kazał, to postępuje zgodnie z prawem KK.
          • soultys1 Re: Nie mądrzeją!! 23.02.08, 23:24
            asmok6 napisał:
            >Papierek jest po to żeby katolickie otoczenie nie utrudniało życia
            za takie decyzje. Bo takie katolickie
            > otoczenie zazwyczaj nie bywa tolerancyjne. Niektórym to
            przeszkadza.
            Przykro mi bardzo, że ktoś w naszym kraju może być źle
            traktowany ze względu na swoje przekonania religijne. W niektórych
            krajach jest to karalne. Wypada mi tylko wyrazić ubolewanie, że
            komuś przeszkadza to, że ktoś inny nie żyje ze swoim małżonkiem tak
            jak to przysięgał i dlatego trzeba unieważnić zawarcie małżeństwa
            oraz podeprzeć ten fakt papierkiem

            > śluby i unieważnienia nie są potrzebme Bogu tylko ludziom. Więc to
            nie jego się oszukuje. W końcu to nie prawo Boskie tylko prawo
            Kościelne.

            W takim razie Pismo Święte też jest kościelne!? Można to i tak ująć.
            W sumie można dopuścić możliwość błędnych tłumaczeń i manipulacji.
            No ale to kwestia wiary. W PŚ jest napisane, że Chrystus mówił o
            związku małżeńskim jako nierozerwalnym.
            Skąd przekonanie, że KK zmusza do czegoś ludzi. Jako obywatele RP
            podlegamy prawu RP więc po rozwodzie cywilnym jesteś wolny jak ptak.
            Możesz w dalszym ciągu zawierać śluby cywilne i się rozwodzić dopóki
            ci kasy na to starczy. Jedyne co KK narzuca to to że nie możesz
            zawrzeć kolejego związku małżeńskiego bo związując się z innym
            partnerem złamałeś poprzednią przysięgę małżeńską. Logika wykazuje,
            że przysięganie wierności i uczciwości małżeńskiej kolejnemu
            partnerowi jest sprzeczne z poprzeczną przysięgą zatem nie może być
            dokonane. Nie można być wiernym i czciwym wobec dwóch partnerów
            naraz. A przysięga zobowiązuje do końca życia. Nie akceptujesz tego?
            Nie bierz ślubu kościelnego!! Nie akceptujesz, że cudzołówstwo jest
            grzechem tzn. negujesz przykazania= nie jesteś katolikiem, może
            powinieneś się wypisać z KK i zapisać do jakiejś sekty bardziej
            odpowiadającej twoim poglądom. I nie oglądaj się na ludzi. To że
            boisz się że ktoś Ciebie obgada i źle popatrzy bo się rozwiodłeś
            tworzy właśnie taką zaściankowość. Udaję, że żyję tak jak chce mnie
            widzieć, wbrew swoim przekonaniom: to dopiero jest obłudne. Ale nie
            oceniam ludzie: róbta co chceta
    • gdkj religia - ilu z tego żyje ? 23.02.08, 11:44
      i to całkiem dostatnio...
    • 123rbr "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 11:50
      Tylko idioci biorą ślub kościelny.
    • delju "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 11:50
      JEŚLI DURNIE IDĄ DO KLECHY BY FORMALNOŚĆ ZA SZMAL ZAKLEPAŁ TO PÓŻNIEJ MAJĄ CO MAJĄ.
      • gdkj to jest biznes 23.02.08, 12:10
        teraz do tego szmalu podłączają się PRAWNICY.
        a płacą frajerzy którzy dali sobie wmówić ,że coś jest im niezbędne do życia.
        klechy i prawnicy w jednym szeregu, dobre bo zawsze czułem że razem pójdą do piekła.
    • monster1972 to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 11:59
      bycie z kims "cale" zycie jest wbrew naturze czlowieka i genom

      tzw. milosc prawie zawsze zdycha po 5-7 latach, chodzi tylko o
      odchowanie bachora.. a pozniej nowy partner i nowy bachor, bo
      roznorodnosc genetyczna daje wieksze szanse gatunkowi

      nawymyslali tych wypierdzin o wiernosci itp.. a wszyscy sie kurde na
      potęga zdradzają

      pamietajcie katole, natury sie nie da oszukac a spowiedz nie jest
      jedynym lekarstwem na wyrzuty sumienia!

      kler zmusza ludzi (nie wiadomo czemu) do siedzenia ze sobą nawet jak
      juz nie ma sensu do siebie nawzajem gęby otwierac

      :)


      POlak-ateista




      • soultys1 Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 12:14
        monster1972 napisał:
        > kler zmusza ludzi (nie wiadomo czemu) do siedzenia ze sobą nawet
        jak juz nie ma sensu do siebie nawzajem gęby otwierac

        Większych głupot nie czytałem na żadnym forum. Jak ateista może się
        wypowiadać na te tematy. Czytałeś choć raz "Nowy Testament"? Nie
        chcesz być katolikiem to nie musisz. Nie chcesz siedzieć w związku
        który się rozpadł też nie musisz. Kler do niczego ludzi nie zmusza.
        Dlatego jak weźmiesz rozwód cywilny to po co kościelny. Żeby wziąść
        kolejny ślub kościelny?? Ale po co? dla cyrku? Bo przecież ślub
        kościelny to jak sama nazwa wskazuje złożenie PRZYSIĘGI a nie
        obietnicy czy innego zobowiazania które można złamać bez
        konsekwencji. Jeśli złamałeś przysięgę to znaczy, że nie wierzysz w
        jej niezłomność, to znaczy że kolejnej też nie dotrzymasz, więc po
        co składać następną taką przysięgę?

        > pamietajcie katole, natury sie nie da oszukac a spowiedz nie jest
        > jedynym lekarstwem na wyrzuty sumienia!

        Co do spowiedzi to nie taki jest jej cel, ale próżno o tym gadać
        z "niekatolem".
        Co do wywodów ad. trwałości miłości i "odchowaniu bachora" to
        szczerze współczuję i składam kondolencje z powodu masowej śmierci
        komórek mózgowych.
        • monster1972 ależ zabulgotało w moherowie dolnym:) 23.02.08, 12:21
        • pos3gacz Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 12:39
          soultys1 napisał:

          > monster1972 napisał:
          > > kler zmusza ludzi (nie wiadomo czemu) do siedzenia ze sobą nawet
          > jak juz nie ma sensu do siebie nawzajem gęby otwierac
          >
          > Większych głupot nie czytałem na żadnym forum. Jak ateista może
          się
          > wypowiadać na te tematy. Czytałeś choć raz "Nowy Testament"? Nie
          > chcesz być katolikiem to nie musisz. Nie chcesz siedzieć w związku
          > który się rozpadł też nie musisz. Kler do niczego ludzi nie
          zmusza.
          > Dlatego jak weźmiesz rozwód cywilny to po co kościelny. Żeby
          wziąść
          > kolejny ślub kościelny?? Ale po co? dla cyrku? Bo przecież ślub
          > kościelny to jak sama nazwa wskazuje złożenie PRZYSIĘGI a nie
          > obietnicy czy innego zobowiazania które można złamać bez
          > konsekwencji. Jeśli złamałeś przysięgę to znaczy, że nie wierzysz
          w
          > jej niezłomność, to znaczy że kolejnej też nie dotrzymasz, więc po
          > co składać następną taką przysięgę?
          >
          > > pamietajcie katole, natury sie nie da oszukac a spowiedz nie
          jest
          > > jedynym lekarstwem na wyrzuty sumienia!
          >
          > Co do spowiedzi to nie taki jest jej cel, ale próżno o tym gadać
          > z "niekatolem".
          > Co do wywodów ad. trwałości miłości i "odchowaniu bachora" to
          > szczerze współczuję i składam kondolencje z powodu masowej śmierci
          > komórek mózgowych.

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Watpię abyś Ty czytał Stary lub Nowy Testament
          Współczuć można jedynie Tobie Twego zacofania, propagowania ciemnoty
          i zabobonów.
        • markusk Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 12:53
          Wlewasz trochę rozumu i rozsądku na to forum, jednak takie postawy nie mają
          tutaj szans. Tu króluje debil "pos3gacz" i idiota "monster"
          • soultys1 Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 13:08
            Dzięki Markusk za opinię.
            Co do wcześniejszej wypowiedzi pos3gacz-a: żebyś się zdziwił że
            czytałem. Fajna lekturka. Ciężko przebrnąć tylko przez Psalmy bo są
            trudnawe. Ale dla pos3gacz-a już samo przeczytanie, którejś z
            ewangelii ze zrozumieniem mogłoby spowodować zapalenie szarych
            komórek (wszystkich trzech)i biedny by zapomniał jakiego ma Nicka co
            by mogło wyjść wszystkim spokojnym forumowiczom na dobre.
          • pos3gacz Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 18:26
            markusk napisał:

            > Wlewasz trochę rozumu i rozsądku na to forum, jednak takie postawy
            nie mają
            > tutaj szans. Tu króluje debil "pos3gacz" i idiota "monster"
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            Witamy w naszej gromadzie-=-zgodnie z przysłowiem.
            ""Każdy sądzi wedle siebie""
        • pj.pj Przymus kościelny 23.02.08, 13:13
          soultys1 napisał:

          > Kler do niczego ludzi nie zmusza.

          No nie byłabym taka pewna. Np. zmusza do przynależności do kościoła wszystkich,
          których rodzice postanowili ochrzcić (również "dla świętego spokoju"). Czemu
          taki chrzest nie jest nieważny, skoro został wykonany bez przekonania?
          Małżeństwo też jest sakramentem, więc skoro małżeństwo można uznać za nieważne
          od początku, to chrzest osoby, która nie chce należeć do kościoła (a na dodatek
          rodzice też nie zrobili tego z przekonania) również powinien być nieważny od
          początku.
          • soultys1 Re: Przymus kościelny 23.02.08, 13:26
            Nie chcesz przynależeć do kościoła?? Idziesz do kancelarii
            parafialnej i się wypisujesz. Co ciekawe Katolicy- Polacy pracujący
            w Niemczech czasami wypisywali się z Kościoła podpisując odpowiedni
            papier, żeby nie płacić podatku na kościół. Okazało się, że taki
            papier trafiał do parafii gdzie delikwent był ochrzczony bez
            adnotacji dlaczego zrezygnował i automatycznie taki człowiek był
            skreślany z listy wierzących bez wnikania o przyczyny. Nie tylko nie
            zmusza ale i nie robi trudności jeżeli ktoś zechce zrezygnować. Ma
            to jednak pewne skutki: wypisujesz się z wiary - konsekwencją jest
            to że ślub w kościele może być utrudniony (ale nie niemożliwy) nawet
            jeśli twój partner/partnerka wierzy i jest katolikiem/katoliczką.
            Zresztą ochrzczenie dziecka wtedy również wymaga pewnych procedur.
            Jest to logiczne. Każda wspólnota rządzi się pewnymi prawami. W
            porównaniu ze strukturami państwowymi lub mafijnymi łatwiej się
            wypisać z kościoła. Spróbuj wypisać się z RP bo nie chcesz płacić
            podatku.
            • swift073 soultys1 - dobrze mowisz,edukuj ludzi 23.02.08, 13:53
              soultys1 - dobrze mowisz,edukuj ludzi,
              bo zacietrzewienie i niemal zoologiczna nienawisc
              do Kosciola przeslania ludziom logiczne myslenie.
              • pos3gacz Re: soultys1 - dobrze mowisz,edukuj ludzi 23.02.08, 18:37
                swift073 napisał:

                > soultys1 - dobrze mowisz,edukuj ludzi,
                > bo zacietrzewienie i niemal zoologiczna nienawisc
                > do Kosciola przeslania ludziom logiczne myslenie.
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                Soultys nie jest wyedukowany, a jedynie bardzo dokładnie wytresowany.
                Jak przypuszczam to jest lub był związany z seminarium.
                Reaguje bardzo podobnie jak wytresowany pies na słowo -=- aport.
                • soultys1 Re: soultys1 - dobrze mowisz,edukuj ludzi 23.02.08, 22:41
                  pos3gacz napisał:

                  > Soultys nie jest wyedukowany, a jedynie bardzo dokładnie
                  wytresowany.
                  > Jak przypuszczam to jest lub był związany z seminarium.
                  > Reaguje bardzo podobnie jak wytresowany pies na słowo -=- aport.

                  Sam się dziwię, że odpowiadam na takie cuś jak powyżej. Seminarium
                  ominąłem z daleka. Nie miałem okazji się zetknąć z tresurą
                  kościelną. A co do edukacji, to na pewno nie miała ona niczego
                  wspólnego z teologią.

                  Co do psa. Ateiści czasami zachowują się względem wiary jak pies
                  ogrodnika. Sami nie zeżrą a innym nie dadzą. A więc szczekaj dalej
                  pos3gacz-u. Rób co chcesz. Ja nikogo na siłę nie przekonuję do bycia
                  chrześcijaninem. Ale jak byś nie szczekał to i tak w tym względzie
                  zdania szybko nie zmienię. Żeby człowiek myślący i wyedukowany
                  zmienił swój światopogląd potrzeba mocnych argumentów a nie
                  szczekania.
            • ar.co Re: Przymus kościelny 23.02.08, 16:34
              Wypisać się możesz, ale na KK dalej płacisz. Wielka łaska.
      • wj_2000 Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 13:35
        monster1972 napisał:

        > bycie z kims "cale" zycie jest wbrew naturze czlowieka i genom

        Masz rację, ale tylko TROCHĘ.
        W przeszłości ludzkiego gatunku, wobec trudnych okoliczności,
        przetrwanie i powolny rozwój liczebny był możliwy, tylko dzięki
        rodzeniu dzieci niemal co rok. ("Co rok, prorok"). Nie dochodziło
        więc nigdy do "odchowania bachora", jak brutalnie piszesz.
        Małżeństwo monogamiczne było więc faktem.

        Inna sprawa, to irracjonalność płodzenia dzieci przez niezbyt
        udanych samców!!! Z punktu widzenia przetrwania (a Natura nie zna
        innych kryteriów!!!!) wafrto by atrakcyjne "chłopy" siały swoje
        nasienie gdzie tylko się da.
        Gatunkowi ludzkiemu niezbędny był (przynajmniej w przeszłości)
        kompromis między trwałością małżeństwa a dopuszczlnością (ukrywanej)
        zdrady.
        Dzisiejsze czasy wprowadzają radykalne zmiany! Właśnie niska
        śmiertelność i obfitość jedzenia zniosły konieczność rodzenia wielu
        dzieci. Nawyki i odruchy, wręcz biochemiczne, sterujące życiem
        naszych przodków stają w sprzeczności z bieżącymi potrzebami.

        Co z tego wszystkiego wyjdzie? Aż strach myśleć! Ja nie wiem.
        • soultys1 Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 13:50
          wj_2000 napisał:
          > Inna sprawa, to irracjonalność płodzenia dzieci przez niezbyt
          > udanych samców!!! Z punktu widzenia przetrwania (a Natura nie zna
          > innych kryteriów!!!!) wafrto by atrakcyjne "chłopy" siały swoje
          > nasienie gdzie tylko się da.

          Co znaczy atrakcyjny chłop? W dżunglii afrykańskiej, dawno temu a
          może i obecnie będzie to napewno tępy osiłek z doskonałym wzrokiem i
          słuchem. Zbyt duży dopływ krwi do mózgu może powodować spadek
          wydajności mięśni. Zresztą dowcip mówi, że Stworzyciel dał
          mężczyźnie mózg i penis ale za mało krwi żeby mogła obsłużyć i jedno
          i drugie.
          W dżunglii biznesu, informatyki atrakcyjny może być byle pokurcz o
          masie ciała 35 kg przy komputerze, który wymyśli genialny program do
          robienia pieniędzy (w dużym uproszczeniu) korzystając z bardzo
          dużego "umięśnienia" swojego mózgu. I żadna laska nie spojrzy na
          biednego osiłka, który na lianach świruje w dżunglii chyba, że robi
          to za 1000$ dziennie. Dlatego stwierdzam że atrakcyjność jest
          względna i zależy od środowiska w którym żyjemy.
        • ar.co Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 23.02.08, 16:37
          W USA rozpoczęto kiedyś na dużą skalę badania genetyczne w obrębie
          dużych grup ludności. Dość szybko okazało się, że ok. 1/3 populacji
          nie jest potomstwem swoich rzekomych ojców - przy czym oczywiście
          ani ojcowie, ani potomstwo o tym nie wiedziało. To tyle, jeśli
          chodzi o monogamię i wierność. A badania przerwano. Zbyt
          niebezpieczne...
      • aelithe Re: to pokazuje, jaką bzdurą jest ślub kościelny 24.02.08, 00:41
        a wiesz chociaż czym jest ślub kościelny ??

        spróbuje oszukać naturę jak będziesz miał lat 70

        i życzę ci by twoje "bachory" jak o nich piszesz , to przeczytały
    • pos3gacz Jak go zwał tak zwał.!!! 23.02.08, 12:02
      A kto ich zmuszał do ślubu kościelnego.???
      Kierując się zasadą -=- a co ludzie powiedzą -=- sami narobili sobie
      w gacie.
      A sprawa druga, to utrzymywanie związków na siłę też im[KK] na dobre
      nie wyjdzie.
    • wlodwoz "Polska": Nie opuszczę cię aż do rozwodu 23.02.08, 12:13
      Zawsze mnie ciekawiło - komu, do cholery, jest potrzebny kościelny rozwód?!
      Chyba, że chodzi o zarobki chirurgów plastycznych odnawiających pewne atrybuty
      dziewictwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka