Dodaj do ulubionych

Przypadki i znaki

07.03.08, 19:14
Nie ma przypadków - są tylko znaki - mawiał ks. Bronisław Bozowski,
niezapomniany kaznodzieja z kościoła Panien Wizytek przy Krakowskim
Przedmieściu w Warszawie. I jakże inaczej, skoro Gustaw Holoubek, słynny
polski aktor, przeżywszy 85 lat, umarł niemal w przeddzień 40 rocznicy tak
zwanych wydarzeń marcowych, których pretekstem stało się zdjęcie z afisza
"Dziadów" Adama Mickiewicza, w których grał on Konrada?


Gdyby nie chodziło o śmierć, można by mówić o szczęśliwym zbiegu
okoliczności, bo odejście Gustawa Holoubka, przez swoją ówczesną rolę
nierozerwalnie z tamtymi wydarzeniami już związanego, przywraca 40. rocznicy
Marca poważny charakter, zamiast kolejnej hucpy, w jaką właśnie przekształcali
ją nieutuleni w żalu "wypędzeni", zwęszywszy łatwą okazję zdobycia paszportu,
dającego możliwość osiedlenia się w dowolnym kraju Unii Europejskiej i
robienia tam geszeftów.
Można powiedzieć, że swoją śmiercią Gustaw Holoubek wyświadczył Polsce kolejną
przysługę przez to, że dzięki temu wszyscy mogli przypomnieć sobie, o co
naprawdę wtedy chodziło - że nie o żadnych Żydów, z którymi rozprawili się ich
dawni kumple z partii, propagandy i UB - tylko o protest młodzieży przeciwko
komunizmowi, który narodową kulturę dławił kneblem cenzury. A niewiele
brakowało, by tamten bunt przeciwko komunie został przez "prasę
międzynarodową" i "światowej sławy historyków" zredukowany do kolejnego
wybuchu "organicznego polskiego antysemityzmu". W tej sytuacji trudno
zaprzeczyć, że nie ma przypadku, a tylko znak, że być może samo Niebo,
przecinając nić życia Gustawa Holoubka akurat teraz, dało wyraz swemu
obrzydzeniu wobec bezczelnych prób fałszowania bodaj jedynego w powojennej
historii zrywu, który nie miał żadnego związku z kiełbasą. Mówię oczywiście we
własnym imieniu, ale mam nadzieję, że zgodzą się z tym również inni
przedstawiciele tamtego studenckiego pokolenia, które już dawno zapomniało
Gustawowi Holoubkowi jego przelotny flirt z partią w latach 70., a zachowuje
we wdzięcznej pamięci wzruszenia, jakich swoją sztuką nam dostarczył.

Wiadomość o śmierci Gustawa Holoubka pojawiła się w momencie, gdy w Pałacu
Namiestnikowskim (Czy to nie znak? - Po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego
nazwa znowu będzie pasowała jak ulał!) prezydent Lech Kaczyński dekorował
orderami uczestników "wydarzeń marcowych". Sensacją dnia stała się nieobecność
na tej akademii Adama Michnika, który podobno nie został zaproszony. Jeśli to
prawda, to wśród doradców pana prezydenta musi być wyjątkowo dużo bęcwałów,
których wyszukuje on sobie chyba specjalnie w jakimś korcu maku. Kogo, jak
kogo, ale mnie naprawdę trudno posądzać choćby o cień sympatii do Adama
Michnika, ale skoro tytułem do otrzymania orderu jest udział w jakimś
wydarzeniu, no to Michnikowi order z okazji "wydarzeń marcowych" należy się,
jak psu buda. Szczególnie irytujące jest, że ...
czytaj dalej:
iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=787&Itemid=1
Obserwuj wątek
    • qdlinski Re: Przypadki i znaki 07.03.08, 23:25
      Pan Stanisław jak zwykle profesjonalista

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka