toja3003
20.03.08, 11:58
Jego wizje się nie sprawdzają. Nie mam problemu z "wizjonerami",
którzy chcą wykopać najgłębszą dziurę w ziemi albo zrobic inne
dziwactwo - np. polecieć na Marsa. Tylko proszę: nie za moje
podatnicze pieniądze. Kiedy wreszcie zaczniemy mierzyć zamiary na
siły?
Proponuję: rozwijać badania bezzałogowe a oszczędzone pieniądze
przeznaczyć na badania nowych napędów rakiet, bo na paliwie
chemicznym to daleko nie polecimy. Co to za sukces lecieć miesiącami
na Marsa i z powrotem? Owszem, kosmonauci powinni latać szybciej,
inaczej jest niewielka efektywność takich misji. Jesteśmy w sytuacji
praczłowieka, który siadł okrakiem na kłodę drzewa i zdowolony, że
pływa, zaczyna mrzonki o podróży przez ocean. Co powinien zrobić w
takiej sytuacji (i zrobił)? Zacząć od bardziej efektywnego napędu, w
tym przypadku wiosłowego a lepiej żaglowego. Wtedy można odkrywać
Amerykę. A nowe rodzaje energii i na Ziemii się przydadzą.
Sądzę, że dotychczasowe programy z a ł o g o w y c h
badań kosmicznych były bardzo kosztowne a przyniosły znikome efekty.
Program Apollo kosztował ok. 30 miliardów (starych!) dolarów
i "zaowocował" jedynie setką kilogramów księżycowych kamieni.
Czy trzeba tak ryzykować ludzkie życie i wydawać tak wielkie
pieniądze dla tak minimalnych osiągnieć? Zresztą podobne cele
Rosjanie osiągneli bezzałogowymi i znacznie tańszymi Łunochodami.
Już tylko to porównanie pokazuje że baza na Księżycu czy loty na
Marsa to wydatki idące nie w dziesiątki ale w setki miliardów
dolarów. No cóż, amerykański deficyt budżetowy się
powiększy, euro się dalej umocni i po co to wszystko?
Rosyjskich mrzonek nawet nie zamierzam komentować,
bo tam wielu nieraz nia ma co porządnego do garnka włożyć.
Mamy w kosmosie setki a nawet już tysiące satelitów
telekomunikacyjnych - to są bardzo opłacalne
i bezpieczne (bezzałogowe!) inwestycje; w ten
sposób również można iść z postępem.
A co z Kolumbem?. Otóż wielu żeglarzy
przed nim i po nim chciało wyruszyć w podobną
podróż ale była to głównie kwestia przekonania
np. królowej Izabeli Kastylijskiej, że
przedsięwzięcie się opłaci. Tak też się szybko stało
w bardzo wymiernym, finansowym wymiarze.
Tymczasem załogowe loty kosmiczne to głównie
wielki koszt i wielkie ryzyko - tak jest
od dziesięcioleci i nie widać żeby coś się tu
miało zmienić.
Moja propozycja jest prosta: zejdźmy na Ziemię, inaczej nigdy nie
polecimy do gwiazd.