mertk
21.03.08, 07:28
Biały Dom oświadczył, że wydarzenia w Tybecie nie są powodem, dla którego prezydent George W. Bush miałby nie pojechać na letnie igrzyska olimpijskie do Pekinu.
Rzeczniczka Białego Domu Dana Perino przypomniała niemniej, że w ocenie amerykańskiego prezydenta igrzyska zwrócą uwagę na sytuację polityczną w Chinach.
Perino podkreśliła, że administracja waszyngtońska "z wielką uwagą" śledzi sytuację w Tybecie. Dodała, że USA wezwały do odrzucenia przemocy i rozpoczęcia dialogu. O sytuacji w Tybecie poinformowała w czwartek prezydenta Busha sekretarz stanu Condoleezza Rice.
Na pytanie dziennikarzy, czy ostatnie wydarzenia w Tybecie mogłyby odwieść prezydenta od wyjazdu na olimpiadę, Rice odpowiedziała: - Stanowisko prezydenta w sprawie igrzysk olimpijskich jest takie, że nie chodzi tu o wydarzenie polityczne, lecz jest to okazja do współzawodnictwa dla sportowców.
Departament Stanu USA poinformował, że Rice rozmawiała przez telefon ze swoim odpowiednikiem w Chinach Yang Jiechim (czyt. Jang Cie-czym). Podczas rozmowy pani Rice wezwała przedstawiciela ChRL do umiarkowania wobec manifestujących w Tybecie...
wiadomosci.onet.pl/1714657,12,bialy_dom_zajscia_w_tybecie_nie_zawroca_busha,item.html