herr7
04.04.08, 21:06
Stanisław Michalkiewicz skomentował lawirowanie PIS w sprawie Traktatu
Lizbońskiego. Jest to najostrzejszy tekst w stosunku do braci Kaczyńskich,
jaki przeczytałem - jeździ w nim na panu Jarku, jak za przeproszeniem na łysej
kobyle...
A oto znamienny fragment:
"Pan Jarosław Kaczyński uchodzi za wirtuoza intrygi, ale tak, jak niektórzy w
biznesie się przeinwestowują, to on bardzo często się przeintrygowuje. Tym
razem przeintrygował się do gołej ziemi. Odegrana przez niego komedia
obliczona była na wywołanie u naiwnych wrażenia, że oto Jarosław Kaczyński w
ostatniej chwili uratował niepodległość i żywotne interesy państwowe Polski.
Tymczasem tak naprawdę chodziło mu tylko o przysłonięcie zdrady niepodległości
Polski listkiem figowym w postaci uchwały, do której powpisywano rozmaite
kłamliwe zaklęcia. Ta uchwała nie tylko pozbawiona jest jakiegokolwiek
znaczenia prawno-międzynarodowego, ale nawet znaczenia w wewnętrznym, polskim
systemie prawnym. Przyznał to oficjalnie z trybuny sejmowej poseł Platformy
Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski, którego deklaracji prezes Jarosław
Kaczyński musiał wysłuchać z miedzianym czołem. Donald Tusk nie okazał się
zbyt hojny wobec niego i wobec Prawa i Sprawiedliwości. Pragnąc wywiązać się
wobec swoich mocodawców, zgodził się w końcu na upragniony przez prezesa PiS
listek figowy, ale tak bardzo go podziurawił, że cała sromota jest mimo
przysłonięcia widoczna."
A całość tutaj:
www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=326