remik.bz
02.05.08, 10:58
Przed chwilą dostałem telefon od zony.
Cudem unikneła smierci, nie została staranowana (na szczęście) przez
rozpedzonego TiR-a. W miescie ,w Krakowie, na ulicy o podwyższonej
prędkosci dopuszczalnej- 70 km/h.
Żona jechała lewym pasem ( ulica dwujezdniowa) 70 km/h i
przymierzała się do skretu w lewo na najbliższym skrzyżowaniu.
Z tyłu gnał jak szalony TiR. Spróbował zonę wyprzedzić z prawej. Ale
na prawym pasie był też pojazd- mloda rodzina z małym dzieckiem i
psem jadaca na "weekend".
TiR uderzył w samochód tej rodziny i przy okazju został tez uderzony
pojazd mojej żony.
Żona tylko potłuczona, mowi ,ze chyba sa ranni w tym drugim
pojeździe. Pojazd tej rodziny skasowany totalnie.
A z TiR-a(takiego wypasionego z trąbkami na górze) wysiadł
mlody "cwaniaczek" w skórze. Pewnie pomylił Kraków z Teksasem.
Czekaja na policje.
Sa tez na szczęście świadkowie "z boku". Pełni oburzenia na TiR-a
chcą zeznawac.
Dla mnie przekroczenie dozwolonej prędkości w kazdym przypadku, to
po prostu usilowanie zabójstwa.
A facet gnajacy TiRem po miescie to potencjalny morderca.
Prawo dla takich mamy zbyt łagodne.