maruda.r
21.03.09, 04:53
"To prawda, trzeba doskonalić ofertę programową Biełsatu. Otwierać stację na
audycje po rosyjsku, bo dla części Białorusinów białoruski jest obcy. Trzeba
dofinansować Biełsat ze źródeł europejskich, a nie dążyć do jego likwidacji."
**********************************
No proszę, w poprzednim artykule Wojciechowski twierdził, że Biełsat jest
super i Białorusini dostają polucji na samą myśl o tym kanale. Dziś korekta.
Co będzie dalej? Okaże się, że kanał ogląda 2-3% Białorusinów, z czego znaczna
większość poszukuje na nim taniej rozrywki?
Poza tym kanał pochodzi z kraju, który szczególnym sentymentem darzy swoją
mniejszość i jej szefową - Borys. Powstaje pytanie, czy wszyscy Białorusini
muszą kochać panią Borys? Bo może pani Borys kojarzy im się tak samo, jak nam
pani Steinbach?
Owszem, nie nie cierpię neonazistów jak zarazy. Ale to nie jest argument za
Biełsatem, którego oglądalność i skuteczność jest przesycona chciejstwem jego
autorów.
Jak jest więc naprawdę? Na to pytanie mogą odpowiedzieć jedynie rdzenni
Białorusini różnych opcji politycznych i światopoglądów. Zdanie
Wojciechowskiego jest tu mało ważne, póki nie przytacza on żadnych
zweryfikowanych danych.