Dodaj do ulubionych

Stanąć przy Wałęsie

23.04.09, 18:55
Sobie społeczeństwem mordy nie wycieraj

Obserwuj wątek
    • pikofarad Stanąć przy Wałęsie 23.04.09, 23:51
      Tak glupiego artykolu na temat Walesy jeszcze nie czytalem.
      Nie dlugo bedziemy uwazali ze Walesa jest wiecznie zywy.
      Just jeden taki na Kremlu.
      • lubat Re: Stanąć przy Wałęsie 24.04.09, 16:18
        pikofarad napisał:

        > Tak glupiego artykolu na temat Walesy jeszcze nie czytalem.

        Gdybym był złośliwy, to bym napisał, że tak głupiej recenzji tekstu jeszcze nie
        czytałem.
        Tekst nie jest o Wałęsie, choc on jest tam wspominany. Wałęsa jest tu tylko
        pretekstem do obrony przed przestępcami i rolą prokuratury, jaką może w tej
        obronie spełnic.
        • brat_oblat Re: Stanąć przy Stalinie 25.04.09, 09:59
          Acha... To nazwanie Bolka Bolkiem moze stac sie przestepstwem.
          • jazmig Wałęsa ma forsy jak szmalu 26.04.09, 11:19
            więc stać go na adwokatów. Dlaczego polski podatnik ma finansować
            Wałęsie jego prywatne pyskówski?

            A tak przy okazji, o nieślubnym dziecku Wałęsy pisał nie tylko
            Zyzak, więc coś jest na rzeczy i ja bym Wałęsie mocno odradzał
            pyskówkę w tej sprawie.
      • jerzys59 Re: Stanąć przy Wałęsie 24.04.09, 20:49
        Prezydent lech Wałesa występujac wprogramie na Polsacie CHWILA
        PRAWDY sam by sie oczyscił zarzutów
      • brat_oblat Stanąć przy Zyzaku 25.04.09, 04:42
        Piotr Semka:

        Podemski wzywa by prokuratura skorzystała z możliwości przyznania
        Wałęsie prokuratorskiego asystenta – jak rozumiem w procesie przeciw
        Zyzakowi.

        Taki asystent może być przyznany do wsparcia każdego postępowania
        cywilnego „jeśli wymaga tego ochrona praworządności, interesu
        społecznego , praw obywateli” Jak głosi Podemski „obrona zasłużonego
        dla ojczyzny znakomicie mieści się w tej ustawowej definicji”.

        Wszystko pięknie ale co z prawami Pawła Zyzaka do badań naukowych.
        To już nie są prawa obywateli?
        Jakby powiedział góralski gazda ze starego dowcipu: “Obywatelskie
        prawa to jużci Zyzak ma, ale ony som niesłusne”.

        Stanisław Podemski z całym bezmiarem swojej prawniczej wiedzy z
        głębokim uznaniem pokiwałby na takie postawienie sprawy.

        blog.rp.pl/semka/2009/04/23/na-barykady/
      • citaobscura \_ \_ \_ U P A D E K _/ _/ _/ 25.04.09, 15:49
        Ale pan Stanisław Podemski, któremu się to udało, nie jest byle kim; latami
        oprowadzał swych czytelników po zawiłościach prawa, starając się ich przy tym
        przekonać, że ma ono w sobie jakiegoś ducha, i że jest to duch sprawiedliwości,
        która każe równo traktować każdego bez względu na jego społeczną pozycję.

        Dziś doradza państwu polskiemu, w jaki sposób ma ukarać bezczelnego szczeniaka
        za napisanie o Wałęsie prawdy, w sytuacji, gdy, niestety, osławiony paragraf
        212, najlepiej się do tego nadający (bo, jak niedawno pisałem, uznający za
        przestępstwo ujawnienie informacji podważającej zaufanie do osoby publicznej bez
        względu na to, czy jest ona fałszywa, czy prawdziwa) „cieszy się złą reputacją”
        w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. I gdy Sejm, mimo całkowitego przejęcia
        go przez siły jedynie słuszne, nie stworzył jeszcze specjalnego prawa na wzór
        Polski sanacyjnej albo współczesnej Białorusi i Rosji, które by jasno określało
        odpowiedzialność karną za uwłaczanie czci Ukochanego Przywódcy.

        Podemskiemu nie chodzi o samo zgnojenie młodego historyka − nie ma wątpliwości,
        że do tego wystarczy Wałęsie procedura cywilna i najlepsi adwokaci, których
        zapewne zatrudni (nie wspomina, że może on też liczyć na panią sędzię
        zachowującą się podczas rozprawy tak, jakby chciała wyskoczyć zza stołu i prosić
        idola o złożenie jej autografu na dekolcie – widywało się już takie). I że nie
        potrzebuje on w tym zbożnym dziele pomocy. Chodzi tylko o to, aby w egzekucji na
        Zyzaku wzięło symbolicznie udział państwo polskie. Żeby było wiadomo, że nie
        jest to tylko egzekucja byłego prezydenta, potężnego kolesia, przyjaciela
        wszystkich przyjaciół, na skromnym magistrze, który miał śmiałość wleźć mu w
        drogę − ale że to Państwo w całym majestacie bierze za mordę.

        Nie wiem, czy pan Stanisław Podemski ma świadomość nikczemności całej sprawy.
        Może szczerze uważa, że pisanie o czyimś nieślubnym dziecku, wywlekanie jego
        życia prywatnego, to podłość? Sam bym się z nim zgodził, gdyby to o dziecko
        chodziło. Ale kiedy w tuszowanie istnienia owego dziecka włączają się służby
        specjalne, kiedy smutni panowie konfiskują nie wiadomo jakim prawem dokumenty ze
        szkoły i zakładu pracy, czyszczą archiwa policyjne, gdy prezydent, który tak
        sobie poczyna z demokracją, osobiście dobiera się do świadectw swej przeszłości
        − to chyba zmienia sprawę? Czy nie zmienia? Co by na takie nadużywanie władzy
        powiedział dawny Podemski, którego publikacje jeszcze pamiętam?

        Może Podemski aż tak się nie zmienił, może po prostu nie śledzi zbyt uważnie
        informacji − przyznajmy, że są media, które bardzo starannie chronią swych
        odbiorców przed dysonansem poznawczym. Może więc nie i nie wie, że to
        „obrzydliwe, żałosne, wyssane z palca oszczerstwo” potwierdzają zgodnie za
        każdym razem pytani o nie bynajmniej nie anonimowo mieszkańcy rodzinnych stron
        byłego prezydenta − z wyjątkiem dwojga, którzy przypadkiem też noszą nazwisko
        Wałęsa? Może nie czytał naszego wywiadu z Arkadiuszem Rybickim, który broniąc
        Wałęsy, niechcący go sypie, mówiąc, że „wykiwał” komunę – no, a na czym to
        kiwanie polegało, jak nie na przekonaniu jej, że jest jej posłusznym agentem?
        (Już pomijam ogólny ton jego wypowiedzi, że nie to, by Zyzak nie napisał prawdy,
        ale z niesłusznych pozycji i niewłaściwie ją zinterpretował.) Może nawet nie
        słucha samego Wałęsy, który między kolejnymi bełkotliwymi i nie dającymi się ze
        sobą pogodzić zaprzeczeniami („nigdy się nie spotykałem − oczywiście, że się
        musiałem spotykać – nic podpisałem – podpisałem, ale nic ważnego − nie mówiłem –
        mówiłem – mogłem kogoś wsypać, ale tylko niechcący” etc.) sugeruje mniej więcej
        to samo, że, oczywiście, „rozmawiał” i „grał”, „bo by go zabili”?

        A może panu Podemskiemu nic nie zgrzyta w tej szczególnej logice: Wałęsa nie
        miał żadnego nieślubnego dziecka, a zresztą to nie on rzucił jego matkę, tylko
        ona się z nim żenić nie chciała? UOP nigdy nie zabierał żadnych dokumentów
        dotyczących Wałęsy, a zresztą w 2001 roku wszystkie oddał? Do diabła, nawet z tą
        żałosną kropielnicą − kpił Wałęsa, że jak niby to możliwe, skoro kropielnica
        jest na wysokości metra, metra dwadzieścia, a przecież w materiale „Wiadomości”
        TVP każdy widz mógł na własne oczy zobaczyć, że TA akurat kropielnica, w TYM
        akurat kościele jest właśnie wyjątkowo nisko, na wysokości kolan? Nawet w tak
        drobnej sprawie Wałęsa nie potrafił odruchowo nie skłamać! Mówiąc moim ukochanym
        filmem: „Ten człowiek słowa prawdy w życiu nie powiedział!”

        To już sprawa pana Podemskiego, jak się ułożył ze swoim sumieniem, by wypisywać
        podobne paskudztwa. Ja się tylko zastanawiam, po co to wszystko było. Po co było
        „kiwać” komunę, robić tyle krzyku i w ogóle – skoro mogliśmy mieć dzisiaj z tych
        samych paragrafów taki sam proces, z równie potężna propagandową asystą, za
        uwłaczanie czci Jaruzelskiego, a nie Wałęsy, i za „rozpowszechnianie fałszywych
        wieści o naturze ustroju PRL”, a nie III RP. Naprawdę, tyle zmieniać, żeby końcu
        zobaczyć, jak mało się zmieniło? [RAZ]
    • kumpel_kolesia Stanąć przy Wałęsie 24.04.09, 14:16
      Czy ma Pan świadomość jak zabawnie kojarzy się ten tytuł?
    • jasko9 Stanąć przy Wałęsie 24.04.09, 17:50
      Naród bez symboli ,bez sztandarów,a może wystarczy nam za symbol
      hydraulik w Anglii.pomywacz w Irlandii,kierowca we Francji,wątpię,
      im też jest przyjemniej że ktoś wie że są z kraju i z narodu który
      pokazał im Wałęsa.Niszcząc symbole niszczymy siebie ,zrozumieć to
      trudno t.z. podkopywaczom, a może i nie trudno ,po prostu to
      lubią ,zdumiewając niekiedy bardzo tych którzy zaczeli już nas
      inaczej spostrzegać.
      • 1stanczyk "Z braku laku i kit dobry" tak jest z symbolami 25.04.09, 01:39
        Nie potrzebuje by mnie postrzegano poprzez ten czy innych bardziej lub mniej
        prawdziwy symbol.
        Wystarczy mi w zupelnosci, ze nie bede postrzegany przez pryzmat wypracowanego
        przez nas wsrod innych naszego bezmozgowia, naszego korupcyjnego warcholstwa,
        naszego zlodziejstwa, naszej sprzedajnosci, naszej politycznej schizofreni.

        "im też jest przyjemniej że ktoś wie że są z kraju i z narodu który
        pokazał im Wałęsa"

        Jednym slowem sprzedajmy prawo do prawdy o przeszlosci w zamian za potrzebe by
        nam bylo przyjemniej.
        Trudno sie pozniej dziwic naszej przegranej przeszlosci ktora jest niczym innym
        jak zwykla konsekwencja podobnych do Twoich "rad".

        Re: Stanąć przy Wałęsie
        • jasko9 Re: "Z braku laku i kit dobry" tak jest z symbola 27.04.09, 09:19
          A gdzie są idealne państwa na tej naszej ziemi,wskaż, czym tak
          bardzo różnią się od naszego ,jak kryształowe są ich
          symbole.Prawda,prawd o świecie jest tyle ilu na nim nas jest(jak
          widać) . "naszej przegranej przeszłości",nie naszej-ja tak nie
          myślę ,ja jej nie przegrałem.
    • timoszyk Re: Stanąć przy Wałęsie 24.04.09, 18:42
      W wolnym kraju kazdemu wolno pisac co chce i o kim chce. Jesli Walesa uwaza, ze
      ktos rozsiewa o nim nieprawdziwe wiesci, ma prawo wyatapic na droge sadowa i
      zadac odszkodowania.
      Osobiscie nie jestem w stanie ocenic, czy byl on Bolkiem, czy mial nieslubne
      dziecko, oraz czy i do czego kiedys siusial. Nie jest tez w stanie kazdy inny
      przecietny czlowiek, bo do tego potrzebne sa sadowe procedury. Wiec
      dziennikarze, ktorzy z gory zakladaja, ze wiedza o Walesie tylko dobre rzeczy
      kieruja sie nie poszukiwaniem prawdy i sprawiedliwoscia, ale pewna polityczna
      agenda inspirowana przez ich redakcje.
      A propozycja, by Walesa dostal obronce na koszt podatnika jest sprzeczna z
      zasada rownego traktowania kazdego obywatela.
      Wiec nie wiem co jest klamstwem o Walesie, a co prawda. On sam raczej placze sie
      w zeznaniach, ale trzeba powiedziec sobie prawde, ze dotyczy to kazdego tematu
      jaki porusza. Ta "narodowa ikona" nie potrafi sfofmulowac kilku zdan bez
      popadania w sprzecznosc z samym soba. Byc moze gdyby go oskarzono o zabicie
      Brezniewa takze by sie zaplatal. Jego kariera wydaje sie znacznie przewyzszac, w
      stosunku do jego intelektualnych mozliwosci, kariere niejakiego Nikodema Dyzmy.
      Na karierze Walesy wielu zrobilo swoje wlasne karierki i stad taka wsciekla,
      zwykle niezbyt merytoryczna obrona.

      Waclaw Timoszyk
    • sauelios A kto w latach 90. 24.04.09, 20:32
      "brakował" dokumenty na swój temat? Czy nie JE prezydent Wałęsa?
    • lubat Re: Stanąć przy Wałęsie 24.04.09, 22:30
      lazy_sod napisał:

      > Sobie społeczeństwem mordy nie wycieraj
      >
      > [sonda=Kto jest kłamliwym sku...synem]
      > [*]Lech Kaczyński
      > [*]Donald Tusk
      > [*]Waldemar Pawlak
      > [*]Wszyscy wymienieni
      > [*]Żaden z wymienionych
      > [/sonda]
      >

      Zwróciłem cenzurze GW uwagę na niestosowność powyższego postu, upłynęło wiele
      godzin i zero reakcji.
      Wykorzystując więc tolerowany przez GW przez cały dzień powyższy precedens,
      ośmielam się też zapytać:

      Kto jest w Polsce największym choojem i pijakiem?

      - A. Michnik
      - Bp. Głódź
      - Abp. Glemp
      - J. Urban
      - ks. T. Rydzyk
      - wszyscy

      Odpowiedzi przesyłać na adres redakcji GW.
    • 1stanczyk "społeczeństwo solidaryzuje się z nim" 25.04.09, 01:24
      "społeczeństwo solidaryzuje się z nim, nie pozostawia własnemu losowi."

      Dziennikarskie wycieranie sobie geby spoleczenstwem w sytuacji kiedy to samo
      spoleczenstwo zmiesmaczone 15 letnimi rzadami zapoczatkowanymi przez
      Predzydenta LW dwukrotnie wybralo Jego wrogow jest typowym przejawam
      odmozdzenia naszej sfory dziennikarskiej.

      Co winny jest Podemski Walesie tego nie wiem natomiast nie ma najmniejszego
      powodu by za mnie zabieral w tej sprawie glos.

      Mysmy rowniez przez dlugi czas wielu rzeczy oczekiwali po naszym Prezydencie
      LW. Okazalo sie, ze nasze oczekiwania byly bezzasadne.

      Nie bedzie wiec w tym nic nadzwyczajnego, ze oczekiwania LW pozostana juz na
      zawsze, podobnie jak nasze w odniesieniu do Prezydenta LW, tylko w sferze
      oczekiwan.

      Moralna satysfakcje to LW mial jak rzadzil. Dzisiaj tej moralnej satysfakcji
      domagaja sie, i slusznie, ci wszyscy ktorych swoimi rzadami w naszym kraju
      Prezydent LW zawiodl, a niejednokrotnie probowal zniszczyc.

      Pretensjonalnosc naszej sfory dziennikarskiej jest zdumiewajaca: swoimi radami
      dla prokuratury i ich prawnym uzasadnieniem Podemski zajmuje zwierzchnia
      pozycje wobec tej prokuratorskiej. Jest to kolejne swiadectwo jak gleboka jest
      spuscizna prl-owskiego odmozdzenia: teksty podobnej natury w wiekszosci krajow
      demokratycznych spotkalyby sie z oficjalnym protestem organow prokuratorskich.

      Angazowanie tego samego autorytetu panstwa w obrone LW, ktorego on sam nie
      tylko nie szanowal ale wielokrotnie swoim dzialaniem lekcewazyl i bezczescil,
      jak w przypadku Nocnej Zmiany jest juz tylko smiesznym posumowaniem
      "poradniczych uslug" Podemskiego.

      Stanąć przy Wałęsie
    • brat_oblat Stanąć przy por. Czaplickim 25.04.09, 04:19
      18 marca 1963 r, po 18 latach ukrywania się pod zmienionym
      nazwiskiem został aresztowany por. Czesław Czaplicki żołnierz AK i
      NSZ.
      Został skazany na 10 lat więzienia, po uwzględnieniu amnestii, na 5
      lat, które w całości odsiedział.
      W prześladowaniu tego wybitnego patrioty udział wzięli:
      - Kierownik Wydziału Operacyjnego Wojewódzkiej Komendy MO w
      Warszawie mjr Jarochowicz,
      - oficer śledczy - Rataj,
      - wiceprokurator wojewódzki Rataj,
      - prokurator oskarżyciel J. Strojecki - zażądał kary śmierci,
      - por Adamczyk,
      - por Zdebski,
      - por Izdebski,
      Funkcjonariusze SB:
      - Henryk Wyszomirski
      - Stefan Rogowski
      - Wacław Radomski
      - Franciszek Grabowski.
      Sędziowie - przewodniczący Z. Ambroziewicz
      Ławnicy - J. Futka, E. Sabociński
      ? wydali wyrok 15 lat więzienia, zmniejszony przez Sąd Najwyższy do
      10 lat.
      Odsiedzenie pełnych 5 lat nadzorowali:
      Mieczysław Moczar i Bronisław Ostapczuk.
      Szczególnie haniebną rolę w relacjonowaniu procesu w "Prawie i
      Życiu" odegrał Stanisław Podemski.

      www.honor.pl/agenci.php
      • brat_oblat Re: Stanąć przy por. Czaplickim 25.04.09, 04:31
        kataryna.blox.pl/2007/03/Debata-lustracyjna-w-Rzepie.html
        (...) "Pod tekstem Podemskiego (w GW)odezwał się bowiem - z imienia
        i nazwiska - Wojciech Czaplicki, bratanek Czesława Czaplickiego,
        żołnierza AK i NSZ, w 1963 złapanego po 18 latach ukrywania się
        przed UB i skazanego na 10 lat więzienia. Według
        Czaplickiego "Szczególnie haniebną rolę w relacjonowaniu procesu
        w "Prawie i Życiu" odegrał Stanisław Podemski". Swoją historię
        Czaplicki opisał w książce "Ścigany listem gończym", jeszcze jej nie
        mam ale obiecuję przeczytać i osobiście zweryfikować w czytelni te
        poważne przecież oskarżenia pod adresem Podemskiego. A Podemski
        niech podpisuje kolejne listy protestacyjne przeciwko pytaniu
        dziennikarzy o przeszłość."
        • landaverde Stanąć przy por. Czaplickim 25.04.09, 12:55
          Z powyższego wynika, że Podemski rzeczywiście może stanąć obok
          Wałęsy, jeden wart drugiego. Nieszczęścia chodzą parami - staje więc
          i jak widzimy przjmuje "postawę słżebną".
    • imagistyk Stanąć przy Wałęsie 25.04.09, 08:09
      Pan Podemski nie jest anonimowym internautą,który obrzuca wyrazami ludzi i kryje się za anonimowością,jaką daje Internet. Stanisław Podemski jest prawnikiem i jego teksty są przeznaczone dla ludzi mających cokolwiek między uszami.
      • brat_oblat Stanąć przy por. Czaplickim 25.04.09, 08:46
        Teksty nt pana Podemskiego sa podpisane przez ich autorow, mozna to
        sprawdzic.

        Co mnie natomiast dziwi, ze ani ten "bohater" ani pan nadredaktor
        (obydwaj podobno bardzo uczuleni na wolnosc slowa) jakos nie
        dostrzegaja, ze oto zaczela sie wlasnie prokuratorska nagonka na
        Cenckiewicza i Gontarczyka:

        wiadomosci.onet.pl/1957868,11,1,1,item.html

        Oto wyszla brzydka sprawa o śledztwie w sprawie ujawnienia
        podobno "tajnych dokumentów" w książce Sławomira Cenckiewicza i
        Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie. Chodzi o podobno "tajny"
        protokol mowiacy ile dokumentow bylo w oryginalnej teczce o Bolku.

        Tu jakos ci panowie nie rozdzieraja szat, ze oto polski rzad chce
        zastraszyc i sterroryzowac ludzi odslaniajacych biale plamy naszej
        historii )))
    • brat_oblat Stanac przy Bolku 25.04.09, 09:06
      Leszek Zborowski, członek Wolnych Związków Zawodowych opisał we
      wspomnieniach, jak pierwszy raz zetknął się z Lechem Wałęsą w czasie
      jednego z licznych spotkań Wolnych Związków w mieszkaniu Anny
      Walentynowicz:

      `Spotkanie z Wałęsą w tamtym czasie nie stanowiło wydarzenia godnego
      szczególnego zapamiętania. Był postacią zupełnie bezbarwną i
      nieciekawą. Nie miał poglądów sprecyzowanych na tyle, by mogły
      stanowić podstawę do średnio chociażby interesującej rozmowy. Był
      częścią naszej niewielkiej grupy kolporterów i drukarzy WZZ'.

      Wałęsa cieszył się większym poparciem liderów związku niż jego
      `drugiego szeregu'. WZZ adresowały swą działalność do środowiska
      robotniczego Wybrzeża, ale brak było w ich grupie autentycznych
      robotników. Postanowiono tę sytuację zmienić, dopisując do składu
      Komitetu Założycielskiego m.in. nazwisko Wałęsy (a także np. Jana
      Karandzieja). Ani jeden, ani drugi z samym założeniem WZZ nie miał
      nic wspólnego.
      Wałęsa był dla liderów WZZ kandydatem wymarzonym. Robotnik, ojciec
      wielodzietnej rodziny, i co najważniejsze - pracownik wyrzucony ze
      Stoczni Gdańskiej. Mógł służyć wręcz za związkowy plakat reklamowy,
      nawet jeśli nie należał do najaktywniejszych - w akcjach ulotkowych
      czy też obrony związkowych kolegów.

      Na jednym ze spotkań w mieszkaniu Joanny i Andrzeja Gwiazdów Wałęsa
      poruszył temat Grudnia '70 i wyznał niespodziewanie, że podczas
      ówczesnego zatrzymania przez SB identyfikował na pokazanych mu
      zdjęciach i filmach stoczniowych kolegów. Wypowiedź ta została
      zarejestrowana na taśmie magnetofonowej. Była jego pierwszą, ale nie
      ostatnią dotyczącą współpracy z SB - z tym, że potem zmieniał
      wielokrotnie szczegóły swej relacji. Wówczas o podpisywaniu żadnych
      papierów nie mówił.

      Liderzy grupy przekonywali, że skoro sam to powiedział, zapewniając,
      że jego działanie było krótkotrwałe, należy o tym zapomnieć i
      oceniać go przez pryzmat jego późniejszych zadań. Wśród szeregowych
      członków WZZ wyznanie to wywołało jednak szokujące wrażenie -
      chodziło przecież o denuncjowanie, z czego wynikły potem dla nich
      poważne konsekwencje. Ówczesne oświadczenie Wałęsy jest faktem.
      Chyba że założymy, że wszyscy świadkowie zmówili się, powodowani
      jakąś wczesną, niesłychaną nienawiścią wobec Wałęsy. Późniejsze jego
      wściekłe ataki na wszystkich świadków nie zmieniają sytuacji.
      `Kłamstwa o jego rzekomej współpracy' pochodzą od niego samego.
      Sprawę tę rychło przysłoniły przygotowania do Wielkiego Strajku, ale
      między szeregowymi członkami WZZ a Wałęsą powstał pewien dystans.
      Późniejsze wydarzenia spowodowały tylko jego wzrost, a w czasie
      samego strajku, wobec zachowania Wałęsy, sięgnęły rozmiarów
      kryzysu.

      Tymczasem przygotowania szły pełną parą. Zrobiono ulotki. Żądano na
      nich po pierwsze podwyżek, po drugie przywrócenia do pracy Anny
      Walentynowicz, a także upamiętnienia specjalnym pomnikiem ofiar
      Grudnia '70. Wbrew później pojawiającym się twierdzeniom, w punkcie
      drugim nie było mowy o przywróceniu do pracy także Wałęsy. Wręcz
      prosiło się o to, ale Wałęsa się nie zgodził. Nie uczynił tego z
      powodu jakichś obaw, ale dlatego, że wówczas, na pięć przed
      dwunastą, zaczął raptem przekonywać wszystkich, by strajku nie
      organizować. Doszło do kłótni. Wałęsa nie chciał, aby jego nazwisko
      znalazło się na ulotce, bo nie chciał samego strajku. Wiedzą o tym
      tylko ci, którzy byli wówczas w centrum wydarzeń. Wałęsę trzeba było
      wtedy, gdy wszystko zostało już ustalone, przygotowane, a
      kilkadziesiąt osób nie miało żadnych wątpliwości, gorąco
      przekonywać, aby strajk zorganizować. Jego - wyznaczonego na strajku
      przywódcę, później opowiadającego, jak sam `przy skromnej pomocy
      papieża i niejakiego Ronalda Reagana obalił komunizm' - pisze autor
      wystąpień.

      Wałęsa usunął się wówczas w cień i wypłynął ponownie w czasie samego
      strajku. Jednak szeregowi członkowie akcji przestali już na niego
      liczyć. Przyszłe wydarzenia potwierdziły te obawy. Spóźnienie się
      Wałęsy na strajk motywuje on słynną koniecznością przeskakiwania
      przez płot. Brzmi to dziwacznie - bo przed nim znalazło się w
      stoczni wiele osób niebędących pracownikami zakładu. Nie mieli
      żadnych trudności z normalnym wejściem do stoczni. W każdym razie
      Wałęsa znalazł się w końcu w stoczni i przyłączył do strajkujących,
      z których trzech należało do WZZ. Wzniósł parę okrzyków i już stał
      się przywódcą.

      Mało kto jednak wie, co wydarzyło się potem. Wszyscy byli zgodni, że
      zasadniczym elementem akcji jest obieg informacji, zwłaszcza że
      zaczęły już strajkować inne zakłady. Należało jak najszybciej
      uruchomić stoczniową drukarnię. Wałęsa jednak kazał drukarnię
      zamknąć i postawił przed nią straż. Do dziś nie wytłumaczył tej
      zdumiewającej decyzji. O jakiejś `pomyłce' nie mogło być mowy.
      Rozpoczęto więc przewóz ulotek ze Stoczni Gdyńskiej, próbowano tego
      nawet drogą wodną, bo część kolporterów została zatrzymana i pobita.
      Drukarnia w Gdyni została natychmiast otwarta. Ta w Gdańsku była
      przez tydzień zamknięta. Autor wspomnień wraz z kolegami musiał
      uczyć stoczniowców prymitywnej metody wydruku z użyciem wałków.

      To wówczas związkowiec Andrzej Butkiewicz, mówiąc o Wałęsie,
      powiedział kolegom niemal proroczo: on położy ten strajk. Wałęsa
      uczynił to już trzeciego dnia, działając w całkowitej sprzeczności z
      wcześniejszymi ustaleniami. Późniejsze tłumaczenia, że zachował się
      tak, bo dyrektor dołączył do negocjujących osoby z dyrekcji, nie
      brzmią przekonująco. Wałęsa (i stoczniowcy) byli już w pełni panami
      sytuacji. Na zgodę dotyczącą wyłącznie podwyżek mógł się po prostu
      nie zgodzić. Zwłaszcza że chodziło wówczas także o solidarność z
      innymi, mniejszymi zakładami. Po rozmowach w dyrekcji Wałęsa z
      wielkim zapałem otworzył okno, oświadczając, że strajk jest wygrany,
      bo uzyskano podwyżki, i wszyscy mogą iść do domu (uzyskano też
      zapewnienie dotyczące tablicy - zamiast pomnika - ku czci ofiar
      Grudnia '70 i to było wszystko).
      Sprawa przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz też nie została
      załatwiona przez Wodza. To grupa stoczniowców zmusiła dyrektora do
      wysłania po nią samochodu. `Pogromcę komunizmu' całkowicie
      zadowoliły podwyżki. Spełniły się najgorsze oczekiwania młodych
      związkowców. Wałęsa rozbił strajk i zniknął. Sytuacja stała się
      dramatyczna. Tylko dzięki młodym dziewczynom z WZZ i Ruchu Młodej
      Polski, a zwłaszcza Aliny Pieńkowskiej, która z ogromną determinacją
      przekonywała ostatnią grupę stoczniowców do pozostania, udało się
      sprawić, że strajk nie upadł definitywnie. Wałęsy już to nie
      interesowało.

      Gdy rankiem do stoczni zaczęli przybywać pracownicy (a także
      delegaci innych zakładów), sytuacja była krańcowo niejasna, a nawet
      dramatyczna. Panował chaos. Anna Walentynowicz stanęła na wózku i
      robiła co mogła, by skłonić stoczniowców do kontynuowania akcji.
      Wtedy do Bogdana Borusewicza przyszła grupa młodych stoczniowców.
      Byli skłonni strajk kontynuować, ale jak powiedział jeden z nich,
      `ludzie za babą nie pójdą'. Zaczęto wybierać nowego przywódcę
      strajku, ale kłopot był w tym, że większość członków WZZ stała na
      czele akcji protestacyjnych w innych zakładach. Z gdańskiego
      Przymorza przywieziono Jana Karandzieja. Znaleziono kilku innych.
      Zaczęto dyskutować, kto będzie najlepszym kandydatem. I wówczas,
      nagle, pojawił się znowu Wałęsa. Kolegów z WZZ nie był już w stanie
      niczym zaskoczyć.

      Skłaniano go jednak do tego, aby chociaż przemówił do ludzi, do
      czasu wyboru przywódcy. Odmówił zdecydowanie, i to dwukrotnie. Ktoś
      z tłumu krzyknął, że jest agentem. Było wielu świadków tej sceny.
      Jak opisuje autor wspomnień, niezwykle zdenerwowany Bogdan
      Borusewicz [niewykluczone, że dzisiaj zdarzenia te by bagatelizował -
      J.K.] przypomniał Wałęsie, co w przeszłości zrobiły dla niego WZZ i
      że jest im winien przynajmniej tyle, by ratować strajk, który
      rozbił. Wałęsa raz jeszcze odmówił. Ale w
      • brat_oblat Re: Stanac przy Bolku 25.04.09, 09:11
        (cd) Ale w tym momencie na placu było już wielu stoczniowców. Nie
        rozumieli, co się dzieje. Po dłuższym zamieszaniu ktoś wepchnął
        Wałęsę na wózek, a z tyłu zaczęto skandować jego imię. Nie miał już
        wyjścia. Wkrótce ponownie był `wodzem'. Członkom WZZ pozostało już
        tylko pilnować, by nie rozbił strajku ponownie; i rzeczywiście także
        później doszło do wielu incydentów.

        Reszta jest znana. Powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. A fama
        Wałęsy, także poza Wybrzeżem, a nawet Polską, stale narastała. Tylko
        zorientowani wiedzieli, jak było, i ich, delikatnie mówiąc,
        nieufność do Wałęsy pozostała już na stałe. Jednak dla wielu
        milionów stał się już symbolem, wielkim rewolucjonistą. Sytuacja
        była nie do naprawienia.

        Po zakończeniu strajku odbyło się zebranie członków WZZ. Wałęsa
        oczywiście nie przybył. Zgoła jednogłośnie zażądano od liderów, by
        natychmiast wycofali Wałęsę z przywódczej roli tworzącej się
        `Solidarności'. Jednak wobec percepcji w kraju nie było to już
        realne. Grupa kilkudziesięciu osób dokładnie znających sprawę nie
        liczyła się. Liczyła się Polska, miliony, które ani wydarzeń, ani
        zachowania Wałęsy nie znały. Usunięcie `rewolucjonisty wszech
        czasów', `przywódcy ponad przywódcami' oraz `antykomunisty nr 1'
        (sic!) mogło tylko zaszkodzić sprawie, wciąż na terenie całej Polski
        niepewnej.

        A Wałęsa, już niezwykle mocny, rozpoczął nie tyle dalszą walkę z
        komunizmem, ile usuwanie z gdańskiej centrali wszystkich
        potencjalnych rywali - członków WZZ, prawdziwych organizatorów
        Wielkiego Strajku, najbardziej zasłużonych, bo początkowych,
        faktycznych twórców Sierpnia. Niektórych mógł tylko usunąć na boczny
        tor, ale czystka, niekiedy dokonywana niezmiernie brutalnie, w
        zasadzie bez jakichkolwiek pretekstów - powiodła się. Wydaje się, że
        w tej chwili jest mniej istotne, czy Wałęsa (jak się chwalił wobec
        przedstawicieli MSW w 1982 r.) `wyrzucił wszystkich, którzy się wam
        nie podobali', czy też po trupach dążył do jedynowładztwa.
        Pozbywanie się znanych osób połączone było z jednoczesną ich
        dyskredytacją, także na przyszłość, na stałe.

        Wałęsa rychło rozpoczął też inną działalność, o której motywach
        można tylko spekulować. A mianowicie zatrudnianie na wyższych
        stanowiskach oczywistych dla wszystkich ubeków. To był nie tylko
        Wachowski, ale wiele innych osób. Przeciw zatrudnieniu niejakiej
        Celejewskiej (na stanowisku szefa kadr) zaprotestowała cała Komisja
        Zakładowa MKZ (ok. 130 ludzi). Wałęsa po prostu Komisję rozwiązał.
        Owa Celejewska współpracowała potem ochoczo z komunistycznymi
        służbami likwidującymi majątek `Solidarności'. Gdy autor wspomnień
        po zakończeniu stanu wojennego odbierał od niej dokumenty, zapytała
        z przekąsem: no i co, panie Leszku, warto było dla tej
        »Solidarności« tak się poświęcać?.
        Wałęsa uwielbiał z jakichś przyczyn otaczać się podobnymi ludźmi. A
        usuwać i obrzucać wyzwiskami tych, którzy tworzyli wolny ruch
        związkowy. (Robił to i za czasów swej prezydentury). Dalsze koleje
        losu Wodza są znane. Warto jednak to krótkie, ale istotne, bo
        ukazujące moment `narodzenia legendy' wspomnienie uzupełnić paroma
        uwagami. Mimo burzliwości i zmienności tych losów - zawsze wszelako,
        jak na pogromcę komunizmu przystało, w różnych latach i okresach
        demonstrował swą niechęć do antykomunizmu (aż do czasu, gdy uznał,
        że pożyteczne będzie określanie się jako pogromca komunizmu; okres
        apelowania o tzw. przyśpieszenie był wyłącznie oportunistycznym
        chwytem).

        We wstępie wspomnień autor formułuje trzy podstawowe tezy. Po
        pierwsze stwierdza, że nie czuje się odsunięty, niedoceniony, lecz
        zadowolony z życia i ze wspomnień, które zachował (mieszka obecnie w
        USA). Ten standardowy argument wielbicieli fałszu uznaje, słusznie,
        za `żałosny'. Po drugie rozprawia się, nazywając rzecz wprost, z
        mantrą: `nawet jeśli Wałęsa coś w przeszłości przeskrobał, to
        późniejsze zasługi' itd. Owe twierdzenie o `późniejszych zasługach'
        nazywa podstawą sporu. I nie chodzi tu nawet o jakieś esbeckie
        związki Wałęsy, epizody czy nie epizody - ale o ogólną ocenę i
        charakteru, i działań Wałęsy. W czasach, które opisuje, i potem.
        Wreszcie uwaga podstawowa: `Solidarność' to nie Wałęsa. Nigdy nią
        nie była i post factum się nie stanie. `Solidarność' to było
        dziewięć milionów Kowalskich i tysiące dziś bezimiennych bohaterów.
        Chociażby Wałęsa swe niebotyczne ego jeszcze powiększył, nie sprawi,
        bo sprawić nie może, by zostało to zmienione na hasło:
        `»Solidarność« równa się Wałęsa' lub zgoła: `Niepodległa
        Polska to Wałęsa'. Nawet gdyby tysiące klakierów, niekoniecznie z
        miłości do Wodza, powtarzało to codziennie. Patentowany nonsens
        pozostanie nonsensem. Chociaż należy się obawiać, że przyszłe
        pokolenia zaakceptują go z całym dobrodziejstwem inwentarza.
        Wszelako jeszcze żyją ci, którzy od podszewki pamiętają tamte
        czasy.

        W tym samym numerze `Arcanów' (lipiec-październik 2006), gdzie
        umieszczono stenogram rozmowy Wałęsy z reprezentantami reżimu w
        listopadzie 1982 r. (omówiłem go jakiś czas temu pt. `Dobrze żyłem
        ze Służbą Bezpieczeństwa'), przedstawiono fragment wspomnień Leszka
        Zborowskiego, od 1979 r. członka Wolnych Związków Zawodowych
        Wybrzeża, o Wielkim Strajku w sierpniu 1980 r.; autor znajdował się
        wówczas w centrum wydarzeń, był bezpośrednim obserwatorem poczynań
        Lecha Wałęsy.

        Dlaczego omawiam wspomnienia Leszka Zborowskiego? Otóż dla wiedzy.
        Nie chodzi mi przy tym, co zresztą stwierdzam w tekście, o
        wykazywanie takich czy innych powiązań Wałęsy. Wówczas czy potem.
        Istotne jest natomiast ukazanie jego zachowania w czasie największej
        próby. Było zapowiedzią wszystkich jego późniejszych posunięć.
        Tłumaczy bardzo wiele. A pozostaje praktycznie nieznane. I czy było
        powodowane obawą przed ujawnieniem jakiegoś papierka, czy czymś
        gorszym, lub jego przyczyną było tchórzostwo, analfabetyzm
        polityczny bądź maniakalna megalomania, oceny tej postaci nie jest w
        stanie zmienić. Nie mam zamiaru ani chęci podważać legendy czy też
        symbolu. Już dawno stwierdziłem, że to rzecz beznadziejna. Chociażby
        Wałęsa popełnił jeszcze dziesiątki szaleństw, a jego kompleks
        ważności i wyższości wzrósł jeszcze bardziej, symbolem pozostanie.
        Także za granicą, która praktycznie nie zwraca uwagi na nasze
        wewnętrzne awantury. Doskonale wiedzą to i ci, którzy rzekomo
        broniąc Wałęsy (obrzucanego przez nich najgorszymi wyzwiskami, gdy
        na krótko wystąpił przeciw Michnikowi i Towarzystwu), walczą w
        istocie o panowanie nad pamięcią, czyli o władzę. To jednak
        pozostawiam dziś na boku.
        Obiecywałem spory czas temu nie pisać więcej o Wałęsie. Wydawało mi
        się, że poza tym, iż jest to zawracanie kijem Wisły, on sam
        kompromituje się wystarczająco. Jednakże, kiedy jako pretekst czy
        nie pretekst akcji o większych, szerszych celach zaczęto nagle
        bełkot Wałęsy brać poważnie, nobilitować, nie mogłem nadal milczeć.
        Stał się `autorytetem' z prostej przyczyny - bo jest przeciwnikiem
        Kaczyńskich. Gdyby był ich zwolennikiem, nawet najmniejszej awantury
        by nie było. Zdenerwował mnie też refren tych, którzy bronią prawdy,
        ale podkreślają zarazem niezwykłe, niebotyczne, trudne do
        wymierzenia zasługi Wałęsy. Lub wręcz nazywają go `ojcem'.

        Cytowane wspomnienia potwierdza wiele źródeł. Mówią chyba same za
        siebie. Nie spowodują zmiany zdania tych, którzy wówczas z oddali
        czy też z zagranicy uznali raz na zawsze, że Wałęsa to bohaterski
        przywódca, który niemal jednoosobowo utworzył `Solidarność' i
        zmienił bieg wypadków. Legenda pozostanie legendą. Nic to. Wiedza,
        prawda - chociażby były ulotne i mało się zmieniły, są wartością
        samą w sobie. Jak są ulotne, przekonamy się zapewne za rok, gdy
        będzie się obchodzić 20-lecie odrodzenia `Solidarności' (a może
        nawet 20-lecie osobistego sukcesu `wielkiego przywódcy', który
        doprowadził do pojednania z komunistami). Nikt już nie
        • brat_oblat Re: Stanac przy Bolku 25.04.09, 09:14
          (CD) Powstała nowa, od nowa rejestrowana, już w pełnej krasie, bez
          elementów niekonstruktywnych, za to z udziałem tych, których Zjazd
          `S' w 1981 r. do żadnych władz związku nie dopuścił - Michnika,
          Geremka itd.

          Pozwolę sobie niejako przy okazji na parę osobistych uwag. Moje
          zaufanie do Wałęsy trwało niezwykle krótko. Pamiętam, jaki byłem
          wściekły nie tylko dlatego, że ów Nobel był o rok spóźniony, ale
          głównie z tego względu, że przyznano go Wałęsie, a nie NSZZ
          `Solidarność'. Później obserwowałem zachowanie Wałęsy np. po śmierci
          księdza Jerzego. Deklarowanie przed częściowymi wyborami 1989 r.
          pospołu z Jaruzelskim potrzeby karczowania chwastów - szczeniaków
          wykrzykujących niezrozumiałe hasła antykomunistyczne, czyli zdaniem
          Wałęsy anarchistów.

          Rządy Mazowieckiego (i wybranego głosami solidarnościowego OKP
          prezydenta Jaruzelskiego) były dla kogoś, kto pragnął dekomunizacji
          kraju i przynajmniej odrobiny tak niezbędnej wówczas śmiałości
          politycznej - koszmarem. Głosowałem więc na Wałęsę, sądząc, że
          chociaż trochę coś się w tym względzie zmieni. Pochlebiam sobie
          jednak, że granicy nie przekroczyłem - tj. Wałęsy nie opiewałem.
          Leitmotivem mej ówczesnej publicystyki było hasło: `każdy tylko nie
          Mazowiecki'. Mimo to na łamach pisma LDP `Niepodległość' rozgorzała
          polemika. Niektórzy koledzy profetycznie stwierdzali wprost -
          `Przecież Wałęsa zdradzi'.

          Nie sądzę jednak, by ktokolwiek przypuszczał, że prezydentura Wałęsy
          będzie tak makabryczna, najgorsza z możliwych. Pogodził się rychło z
          Michnikiem i towarzyszami, otoczył ubekami. Postać Wachowskiego była
          sygnałem jednoznacznym (dwie udokumentowane książki na jego temat
          też już są zapomniane). Złota szabla dla politruka Kołodziejczyka,
          postawa wobec baz sowieckich - nie warto wymieniać więcej. Wielki
          protest przeciw rządom Wałęsy nie był udziałem Kaczyńskiego i paru
          sfrustrowanych polityków. Kto zna Warszawę, pojmie jego rozmiary -
          gdy czoło pochodu składającego się z ludzi z całej Polski docierało
          do Belwederu, jego koniec znajdował się jeszcze na placu Trzech
          Krzyży. Zamiast dokonać dezubekizacji, dekomunizacji, Wałęsa zamazał
          do reszty wszystko.
          A ja już w `GP' nr 1 napisałem, co sądzę o Wałęsie. M.in.
          zauważyłem, że w tak nietypowym miejscu, jak dedykacja książki
          ofiarowanej Gierkowi, de facto przyznał się do `incydentu'. I
          chociaż nie przypuszczałem, że Polacy w większości zezwolą
          Kwaśniewskiemu rządzić dwie kadencje, przyznam bez najmniejszego
          wstydu, że wybory między nim a Wałęsą - zbojkotowałem. Nigdy już i w
          żadnych okolicznościach na Wałęsę bym nie zagłosował. Zresztą, ile
          głosów otrzymał podczas ostatniej swej próby - 1 czy też 1,5%?

          Wydawało się, że przynajmniej za życia pokolenia, które jeszcze coś
          pamięta, jakieś elementarne proporcje, elementarna ocena wydarzeń
          1980, 1981 czy też 1989 r. została przywrócona. A tu raptem okazało
          się, że Wałęsa na powrót jest `autorytetem'. Nie zamierzam
          `specjalizować się w Wałęsie', bo - napiszę coś zapewne wbrew zgoła
          wszystkim - nie jest moim zdaniem tego wart. Ale w chwilach takich
          jak obecna od prawdy uciekać nie zamierzam. Natomiast do zmiany
          zdania o osobie rzekomego `pogromcy komunizmu' nikt i nic mnie nie
          skłoni.
    • respiral Stanąć przy Wałęsie 25.04.09, 09:18
      Jestem ZA!!!
      Koniec. Kropka.
      • brat_oblat Re: Stanąć przy Bolku 25.04.09, 09:30
        To powinno byc: Jestem za, a nawet przeciw )))
        • lubat Re: Stanąć przy Bolku 25.04.09, 09:46
          bracie oblacie, uczyń łaskę bliźnim i nie zaśmiecaj forum.
          • brat_oblat Re: Stanąć przy Bolku 25.04.09, 10:04
            Jestem za, a nawet przeciw plusom dodatnim i plusom ujemnym )))
    • frank_drebin Panie Podemski po co sie ograniczac ? Nalezy zapi- 25.04.09, 09:20
      sac w KK nowy paragraf klamstwo walesowskie na wzor klamstwa oswiecimskiego -
      wtedy bedzie pan mogl z radoscia komentowac jak kolejnych z tego paragrafu
      wsadzaja ....
    • miopanel Stanąć przy Wałęsie 25.04.09, 19:42
      A ja uważam,że to dobry pomysł,żeby publicznie zademonstrować
      solidarność zLechem Wałęsą.Wszystkie określane jako absurdalne pomys
      ly Lecha Wałęsy okazały się bardzo mądre i życiowe.Np ten,żeby
      pilnować demokracji i patrzeć jej na ręce.Trzeba daC odpór tym
      głupkom ,którzy posądzają naszego Prezydenta o współpracę
      zkomunistycznymi władzami.Tak już mamy,że im sami nie jeste smy
      skłonni do poświęceń,tym bardziej domagamy się tego od innych.Poza
      tym nurzanie w błocie wszelkich autorytetów to nasza specjalność!
      • brat_oblat Re: Stanąć przy Bolku 25.04.09, 22:14
        A czy nie jest to ciekawsze (i uczciwsze) pokazanie jak przy pomocy
        mediow mozna z obszczymurka wykreowac "meza stanu"?
    • miopanel Stanąć przy Wałęsie 25.04.09, 19:43
      • brat_oblat Re: Stanąć przy Gierku 26.04.09, 23:42
        Ladne bylo to zdjecie Bolka mizdrzacego sie do Gierka w 1971 roku
        opublikowane we Wprost. Bolus taki sliczny byl...
    • zalganiugwnanicniedorowna Stanąć przy Wałęsie jak UBowiec przy UBowcu! 26.04.09, 21:34
    • lafontenn Stanąć przy Wałęsie 26.04.09, 22:22
      Hej, zagłosujmy w plebiscycie na


      www.asycieniasy.pl

      na profesora Bartoszewskiego, albo na Prezydenta Wałęsę. A nie tak jak jest -
      jakiś paszkwilant Łysiak wygrywa. No, do roboty, wiara!
    • henryk4141 Stanąć przy Wałęsie 27.04.09, 09:48
      Jako obywatel tego Kraju popieram tę propozycję ipodpisuję sie pod
      nią.
      • mim05 Stanąć przy Wałęsie? 27.04.09, 10:44
        Czy szanowni "przedpiscy" (od - pisać - aby nie było wątpliwości)
        nie uważają, że każdemu z "bohaterów naszych czasów" można przypisać
        negatywną łatkę. Dotyczy to też JP2, bo sceptyk zapyta: Jak to
        możliwe, że nie miał on nigdy problemu z uzyskaniem paszportu
        (studia w Rzymie i później), gdy UB, a potem SB stosowała ZAWSZE
        metodę "coś za coś". "My ci paszport, a ty nam...".
        Bohaterski święty, który oddał życie za drugiego człowieka, był
        wcześniej zagorzałym antysemitą i chwalcą Hitlera.
        Także chyba największy Polak pierwszej połowy dwudziestego wieku,
        Piłsudski nie był "kryształowy".
        Wniosek? Każdego kandydata na "cokół" należy oceniać za całokształt
        działalności i uzyskane efekty. I dopiero potem zastanawiać się, czy
        różne "minusy" są w stanie przeważyć nad plusami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka