and_nowak
25.05.09, 09:45
To trochę nie tak.
1. Dłużnik mógł się od razu dogadać z wierzycielami, a zrobił to dopiero
wtedy, gdy "poczuł" działania komornika.
2. Komornik domaga się pieniędzy, które mu się należą. Nie mając podstawy
prawnej nie mógłby się domagać licytacji. Czy ta należność jest zgodne z
"poczuciem sprawiedliwości społecznej" i widzimisię dłużnika - to już inna sprawa.
3. Komornik to bezlitosna prawnicza gnida. Z definicji. W tym wypadku
licytacja domu może oznaczać chęć zarobienia na nieruchomości ("znajomy"
okazyjnie wylicytuje...). Może też jednak być tak, że dłużnik nie chciał
współpracować i nie ujawnił innego majątku, tzn. cała reszta jest na teściową itd.
Bo gdyby dłużnik chciał współpracować, to:
a) spłaciłby te 8tys. i co najwyżej dochodził ICH ZWROTU. Proste?
b) ujawniłby majątek, np. samochód o wartości bardziej zbliżonej do kwoty
zobowiązania. Wówczas komornik MUSI to uwzględnić.
A tak w ogóle to długi trzeba spłacać - i to jest źródło całego problemu.