Dodaj do ulubionych

Judym z NFZ

31.08.09, 10:21
Panie Żakowski, znowu piszesz nie na temat. I próbujesz odwracać kota ogonem.
Nagle postrzegasz pan lekarzy jako "ofiary systemu"??? ROTFL!
Zwłaszcza jak przypomnę sobie wyszło spod pańskiego pióra gdy opisywałeś swoje
perygrynacje po przychodniach z gorączkującym dzieckiem (październik 2008)
Wtedy winni byli lekarze (nie chce im sie pracować) a nie system.
vide: wyborcza.pl/1,75515,5850181,Zdrowie_i_ideologia.html
Sprawa, o której pisze pan teraz zaczęła się od akcji dr Pileckiego
dotyczącej higieny a pan dorabiasz do tego ideologię. Tu nie jest potrzebna
ideologia czy zmiany systemowe a mydło i woda.
Obserwuj wątek
    • k-bogdan Judym z NFZ 31.08.09, 12:50
      Trafił pan w sedno.
      Wylegiwałem się na Kalatówkach gdy przeczytałem ów artykuł, który
      także i mnie wkurzył. Nawet próbowałem odpisać, ale nie miałem
      możliwości, by swoją odpowiedź przesłać do adresata. Gdybym wtedy
      odpisał, to tak:
      Medice, cura te ipsum czyli Nur für
      Pan doktor Stanisław Pilecki postanowił zaprotestować i nie bada
      chorych, którzy przed wizytą nie zadbali o higienę i napisał o tym w
      biuletynie Primum Non Nocere, wydawanym przez Bydgoską Izbę
      Lekarską.
      Pan doktor Stanisław Pilecki (z Tych?) wykazał odwagę cywilną i za
      to odebrał gratulacje od braci lekarskiej. Tylko pogratulować.
      Pan doktor Stanisław Pilecki czerpie wzory od swoich profesorów.
      Wtedy nieogolony pacjent już swoim wyglądem tak obraził lekarza, że
      ten pominął go w czasie wizyty, a zapytany o powód, zalecił takiemu
      delikwentowi, by się najpierw ogolił, bo taki zarost obrażał pana
      profesora.
      Pan doktor Stanisław Pilecki nie zauważył, że etymologia słowa
      pielęgniarka wywodzi się od pielęgnacji, a są to czynności związane
      z podstawową higieną pacjenta, więc pan profesor powinien obrazić
      się na panią pielęgniarkę, która nie przygotowała pacjenta do
      wizyty.
      Tak jak wtedy jego mentor, dziś pan doktor Stanisław Pilecki zamiast
      obrazić się na panią pielęgniarkę, która nie przygotowała pacjenta
      do badania, obraził się na samego chorego pacjenta.

      Starszy pan przyszedł do lekarza. Co panu dolega? Ja właśnie
      przyszedłem do pana, żeby to pan określił, co mi dolega. „Taka
      wizyta kończy się nieprzyjemnie dla obu stron”.

      Miałem objawy poważnej choroby. Miałem wyznaczoną wizytę u
      specjalisty. Przed wyjściem do lekarza wykąpałem się a po kwadransie
      stanąłem w kolejce w przychodni. Miałem szczęście i już po trzech
      godzinach oczekiwania wszedłem do gabinetu. Gdy zdjąłem koszulę,
      poczułem ostry zapach swojego potu. Jeżeli ja poczułem, to z
      pewnością pan doktor też. Trochę się z tym źle poczułem, no ale
      takie są gabinety w przychodniach. Każdy rozumie. Tak wtedy
      myślałem.

      Każdy, kto chce zażyć kąpieli na basenie, czy wejść do gabinetu
      odnowy biologicznej, wcześniej przechodzi przez śluzę, gdzie
      korzysta z toalety i bierze prysznic. Cóż, takich wygód nie ma nawet
      w prywatnych gabinetach lekarskich. Pan doktor Stanisław Pilecki
      nieśmiało zdradza, że też dorabia sobie w prywatnym gabinecie. Może
      tam jest stosowny aneks dla pacjentów.

      Tu jest miejsce na złamanie kolejnego tabu. „Wszyscy o tym wiedzą” i
      wszyscy jakoś nie mają odwagi o tym powiedzieć: Każdy chory, który
      poważnie chce zabrać się do leczenia wie, że jeżeli leczenie ma być
      skuteczne, to takie leczenie należy rozpocząć w prywatnym gabinecie
      pana doktora. Kto o tym zapomni, to ma jeszcze szansę, by na taką
      wizytę przyszedł ktoś z najbliższej rodziny.
      Wystarczy spojrzeć na zestawienia zwolnień ZUS ZLA (dawne L4). Ci z
      państwowych przychodni mają po 3 dni, ci z prywatnych gabinetów min.
      2 tygodnie.

      Przy okazji. Ja nie złamię tabu, bo o tym problemie mówi się od
      dawna.
      Otóż, i to dedykuję ku pamięci panu doktorowi Stanisławowi
      Pileckiemu z Bydgoszczy, osoby samotne, które wychodzą ze szpitala
      po dłuższym tam pobycie, wychodzą nieogolone, zarośnięte, często
      brudne i najczęściej z odleżynami. Wiem, widziałem, udokumentowałem,
      bo pracuję w domu pomocy społecznej i takie właśnie osoby do nas
      trafiają.
      Dlatego taki tytuł.

      I też ktoś z naszej branży mógłby strawestować odważną wypowiedź
      pana doktora Stanisława Pileckiego i powiedzieć że takich osób nie
      przyjmujemy do domów pomocy społecznej. Jak znam życie i środowisko,
      jeszcze się taki przypadek nie zdarzył.

      A panu doktorowi Stanisławowi Pileckiemu podpowiadam, by zastosował
      powszechnie znaną metodę Wiktora Saja: „Ja nie wypuszczę braku
      ”. W tamtej epoce, bohater pracy socjalistycznej pan Wiktor
      Saj pracował w Fabryce Samochodów Ciężarowych jako monter. Na
      taśmie wkręcał do samochodów żarówki. Ale tamta metoda objęła
      również specjalistów wykonujących precyzyjne operacje przy wałach
      korbowych.
      Ale by było!: ja nie wypuszczę z odleżynami.

      Dobrze, że pan Żakowski zajął się tym problemem. Choć wiem,
      że „pomiar satysfakcji” jaki pan zaproponował jest trudny do
      zrealizowania. Może coś na kształt bonów oświatowych, które mieli
      dostawać rodzice dzieci przed wyborem szkoły. Ale w tym przypadku
      takie żetony mogłyby być odkładane na czarną godzinę i wielu nigdy
      by ich nie wykorzystało, świadomie odkładając je na późnij. Ale
      pewnie są lepsze metody.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • kat-wit Re: Judym z NFZ 31.08.09, 19:46
        Drogi Panie, może Pan się wykąpał, ale pewnie
        nie użył Pan antyperspirantu i założył Pan tą samą
        przepoconą koszulę.

        Od lat pracuję w Radiologii, w Klinice, w której
        nie ma oddziałów dla obłożnie chorych.
        Pacjenci przychodzą na badania z domu.
        I prosze mi wierzyć, że przechodząc o ósmej przez poczekalnie
        często muszę wstrzymywac oddech, taki jest smród potu.
        Panowie w garniturach, z komórkami przy uchu, na oko eleganccy,
        niestety po rozebraniu się czar pryska.

        O Paniach, którym robię mammografię i z konieczności muszę trzymać
        swój nos blisko czyjejś odkrytej pachy - mogłabym godzinami.

        Pierwszy śmierdzący pacjent psuje mi chęć do pracy już na " dzień
        dobry"

        Wspólczuję też stomatologom,którzy muszą ronić łzy z obrzydzenia,
        gdy pacjent zionie przetrawionym czosnkiem, który pożarł wczesniej
        "w celach zdrowotności "
        Do głowy mu nie przyjdzie, że smród po nim czuć będzie w gabinecie
        jeszcze parę godzin.

        Pozdrawiam
    • blue_nautilus Judym z NFZ 31.08.09, 15:46
      1. „Gdy nie stać nas na ładną bieliznę, mamy brzydkie ciało, obficie się
      pocimy lub pachniemy intensywniej niż większość, to bariera wstydu czy
      skrępowania rośnie.”

      W wiekszosci przypadkow brak higieny wynika z lenistwa, zlych przyzwyczajen
      oraz braku szacunku wobec lekarzy i pielegniarek.
      Pacjent nie jest skrepowany uzywajac wulgaryzmow, zwracajac sie do personelu
      per Ty, jest skrepowany wygladem?


      2. „Wiele osób zachęca ona do odkładania wizyty u lekarza. Czasem ma to złe
      skutki.”

      Czlowiek w Polsce jest wolny. Nie obarczajmy lekarzy konsekwencjami naszych
      wlasnych wolnych wyborow i decyzji, chocby wynikaly one z glupoty i
      nieswiadomosci.


      3. „domagając się zainstalowania w przychodniach łazienek wyposażonych w
      prysznice itp. Lekarze musieliby jednak - jak Judym - sami pokryć koszty”

      Zadaniem lekarza jest diagnozowacniei leczenie. Do takich zadan sie ksztalcil..
      Organizacja, modernizacja budynkow, refundacje swiadczen przez
      ubezpeiczyciela.to tez maja byc jego obowiazki?



      4. „uzależniając kontrakty NFZ od wyniku badania satysfakcji pacjentów, tak
      jak to robią nie tylko polscy prywatni ubezpieczyciele, ale też publiczna
      służba zdrowia m.in. w Ameryce i Anglii.”

      Jakie miejsce w rankingu zajma wiec lekarze leczacy pacjentow z psychoza lub
      uzaleznionych?
      W Polsce dostep do specjalistow jest znacznie latwiejszy niz w Anglii lub USA.
      W wymienionych wyzej krajach..ze wzgledu na znaczna przewage popytu nad podaza
      jest to dobro bardzo cenne, wykorzystywane z rozwaga.
      W Ameryce- 40 mln ludzi nie ma zadnego ubezpieczenia zdrowotnego !!
    • dhondrub Judym z NFZ 31.08.09, 18:17
      pan redaktor moglby przyznac ze trafia kula w plot. biedny pacjent
      wstydzi sie ze nie kapal sie od tygodnia i dlatego rezygnuje z wizyty??
      toz to brednie, maja lekarze udawac ze nie czuja smrodu zeby smierdziel
      nie poczul sie urazony?
    • mareknaw Judym z NFZ 31.08.09, 19:47
      Dobrze i mądrze powiedziane Panie Jacku. Jednak jak widać po już
      obecnych i pewnie wielu nastepnych komentarzach - trudno jest
      sięgnąć wzrokiem dalej niż czubek własnego nosa.
      • pajton Re: Judym z NFZ 01.09.09, 18:25
        O, właśnie, właśnie - bo to o tenże nos tu chodzi. Nie jestem
        lekarzem, ale też mam nos i też czasem dobiegaja mnie - w kosciele,
        sklepie, urzedzie aromaty wynikajace z umiłowania syfu i brudu.
        Wącham ten smród przebijający przez ubrania - smród kilkudniowego, a
        czasem kilkunastodniowego, zakisłego potu. Ohyda. Wolę nie myśleć,
        co czuć, gdy bufor ciuchów zniknie. Pan, panie redaktorze Żakowki
        chciałby iść do łóżka z taką tydzień nie mytą kochanką, czy by się
        pan porzygał?Haniebne jest, ze załatanie dziury w śmierdzącym zębie
        jest wydatkiem niewyobrażalnym, ale wykupienie pełnego pakietu np.
        Canal+ i bulenie co miesiąc ponad 100 PLN - to norma. Takie są w
        Polsce priorytety. Niestety, pod tym względem nadal jesetśmy w dupie
        Europy. Poważny człowiek usprawiedliwiajacy śmierdzieli, syfiarzy i
        brudasów - to ewenement na skale Unii Europejskiej.
    • euro-pa Judym z NFZ 31.08.09, 21:09
      No i ten doktor moze sobie przeciez zalozyc maske na nos, tak jak czynia
      to dentysci. Moze powiedziec, ze takie sa teraz reguly gry. Mysle, ze on
      po prostu nie znosi pacjentow i pomylil sie z powolaniem.
      • dhondrub Re: Judym z NFZ 31.08.09, 21:25
        pewnie ze sie minal. powinien zostac operatorem szambowozu..

        maska na twarzy dentysty, czesto z oslono oczu, ma zupelnie inny cel,
        smrodu bynajmniej nie tlumi.

        z brudem trzeba walczyc!
    • ktop Judym z NFZ 31.08.09, 21:26
      Pan Jacek ,człowiek bardzo inteligentny , udaje nadal ,że nie wie o co
      chodzi i zastępuje temat higieny pacjentów przychodzących na
      badania ,wywodami o finansowaniu służby zdrowia przez NFZ, etyce
      lekarskiej itp. A chodzi tylko o to ,żeby pacjent przychodzący na
      badania na wlasnych nogach, byl czysty i taką miał bieliznę. A co ma ma
      NFZ do mydła i dezodorantu to naprawdę nierozumiem.
      • kubek38 Re: Judym z NFZ 31.08.09, 22:57
        moim zdaniem pan Zakowski nie zrozumiał intecji dr. Pileckiego- nie
        pisał on o tym, że nie przeprowadzi zabiegu bezdomnemu
        przywiezionemu z ulicy z zawałem serca, tylko odeśle do domu
        człowieka, który się nie myje, chociaż może (i zbada go później).
        Nietrafiony był argument podany w jednym z poprzednich artykółów, że
        Hipokrates na pewno by tak nie postąpił. Inne normy obowiązywały w
        czasach Hipokratesa, inne obowiązują nas dzisiaj. Jeżeli chcemy,
        żeby lekarze nas szanowali musimy szanowac lekarzy i samych siebie,
        czego przejawem jest dbanie o higienę.
        Pozdrawiam.
    • jamci44 Judym z NFZ 01.09.09, 00:40
      mówi się o adwokatach "papuga", nieładnie to i niesprawiedliwie, ale
      najogólniej chodzi o tę szczególną umiejętność odwracania kota
      ogonem, zręcznego uogólniania tam, gdzie występuje niewygodny
      szczegół, i sprowadzania do szczegółu ("znam przypadek...") tam,
      gdzie trzeba się uporać z niewygodnym ugólnieniem, racjonalizowania
      tam, gdzie trzeba prostego usprawiedliwienia. Zdarza się, że tak
      samo postępuje adwokat we własnej sprawie, a w szczególności adwokat
      własnej opinii. Tu, gdzie wystarczyłoby powiedzieć, "myjcie się
      chłopaki i dziewczyny (tudzież inni zdolni do tego), bo nie wiecie
      dnia ani godziny, kiedy trzeba będzie iść do lekarza", to mamy NFZ,
      system, lekarzy jako ofiary systemu (życzliwie i protekcjonalnie),
      krucjatę (!) dr Pileckiego, wstyd przed pójściem do lekarza
      (poniekąd w dużej mierze hodowany przecież kulturowo i wynikający z
      niedostatku i hipokryzji edukacji), depilację i "ubogą" bieliznę
      (nie czystą, ale ubogą)...
      To już nie okopy, to rowy pczołgowe i działobitnie.
    • adamstys Judym z NFZ 01.09.09, 03:47
      Dyskusja jest bezsensowna - prosta i podstawowa kwestia jest
      kwestionowana: higiena!
      Myslmy bardzo prosto: myc sie czy nie myc? (i pomyslmy co mowimy
      naszym dzieciom).
      Oczywiscie, ze trzeba sie myc, nie tylko dlatego ze tak jest
      przyjemniej i szacunek otoczenia wyzszy, ale przede wszystkim
      dlatego, ze tak jest ZDROWIEJ.
      Kilka dni temu uczestniczylem w audycji w radiu TOK na ten temat -
      zapytano mnie czy w USA moi pacjenci sa czysci: prosta odpowiedz:
      tak, w porownaniu z polskimi, nawet bardzo - to smutne, ale
      prawdziwe. Nie oszukujmy sie i nie "krecmy w kolko" - higiena (jak
      Dr Bieganski w ubieglym wieku caly swiat uczyl) to podstawa zdrowego
      spoleczenstwa, ci co mowia inaczej, zagrazaja jego zdrowiu. Nalezy
      sie opamietac.
    • mariuszet Judym z NFZ 01.09.09, 07:07
      Jak często p. Żakowski odwraca kota ogonem i nie widzi jednego problemu a
      przykrywa go innym. Bezduszność lekarzy i znieczulica słuzby zdrowia to jedno,
      a brud i brak higieny rodaków to drugie. Bieda nie musi oznaczać smrodu i
      brudu, a tak często jest. Ja często zabieram autostopowiczów, ale podjeżdżając
      na ogół oceniam po wyglądzie czy zatrzymam się, bo często zdarzała mi się
      zabierać tak śmierdzących ludzi, że trudno było z nimi wytrzymać w
      samochodzie. Żakowski robi z tego problem ideologiczny i dobrze by było by z
      takimi brudnym ludźmi poprzebywał dłuzszy czas, może coś by poczuł choć chyba
      nie zrozumiał.
    • sekwana2005 brudni i brudasy 01.09.09, 07:21
      O ile pamiętam, dr Pilecki odróżniał pacjenta brudnego, bo np.
      prosto z wypadku, od brudasa. Domyślam się też, iż jako lekarz
      odróżnia niechluja od osoby która choćby z powodu jakiejś choroby ma
      nieprzyjemny zapach.
      Jak zwykle, nie da się dać ogólnej opinii za lekarzami czy przeciw.
      Jako nastolatek nie cierpiałem odwiedzać mojego laryngologa (miałem
      kłopoty z zatokami). Facet badając pacjenta ćmił papierosy, grzebiąc
      mi w gardle i "inhalacje" robiąc z przepełnionej popielniczki !
      O swoich złych i dobrych doświadczeniach ze służbą zdrowia nie będę
      pisać.
      Ale sam ostatniej zimy w warszawskim autobusie nie wiedziałem co
      zrobić. Wsiadając zdziwiłem się, iż zatłoczona jest jego przednia
      część zaś pusta tylna. Siedziała tam stara, zaniedbana kobieta,
      zapewne bezdomna. Potworny odór amoniaku, bo może miesiącami sikała
      pod siebie. Myślałem, czy zaprowadzić ją do lekarza albo do księdza.
      Ale nie byłem w stanie bliżej podejść...
      Mój ojciec tygodniami nieprzytomny umierał (taki przyczynek do
      godnej śmierci). Na lekarzy i pielęgniarki nie narzekam. Ale w dzień
      siedział przy nim mój brat i mama, nocami ja. W potworne już
      odleżyny wcierając jakieś leki. Nie pachniał jak fiołek - już
      zaczęły gnić palce u stóp, bo gangreny nie dało sie powstrzymać. Ja
      chciałem ojcem się opiekować - lekarze i pielęgniarki też się go nie
      brzydziły.
      Ale jeśli w tramwaju trafiam na elegancką panią, pachnącą markowymi
      perfumami i dezodorantami, jednocześnie śmierdzącą niemytym ciałem -
      rozumiem uwagi dr Pileckiego.
    • madissa Prysznic w przychodni to za mało 01.09.09, 10:19
      Prysznic, Panie Redaktorze, to za mało. Zapomniał Pan jeszcze o pralce obok
      prysznica wraz z suszarką, komplecie czystych skarpetek, dezodorancie,
      zestawie do golenia pach itp. I dyżurach higienistek, które wyjaśnią do czego
      służą w/w przedmioty. Ale mam dla Pana dobrą wiadomość - w przychodniach dla
      ludzi niemajętnych już są aparaty z tanią kawą, może i pryszniców doczekamy....

      A na serio - odrobił Pan zadanie i skorzystał - choćby z transportu
      publicznego w godzinach szczytu???

      To, co naprawdę przydałoby się w przychodniach - to bidety.

      P.S. Wakacje się skończyły - rubryka z humorem także. Chociaż wszyscy
      przyznajemy, że forma podjęcia przez Pana tematu "mycie skraca życie" była
      stttraszsznie dowcipna - ten pastiż merytorycznej polemiki z Dr Pileckim, ten
      ton zatroskania o dobro ogółu!
    • bantus Re: Judym z NFZ 01.09.09, 15:18
      No Żaku tym razem pojechał. Każdy dobry dentysta opierniczy pacjenta, który nie
      myje zębów, choć ten częściej do niego będzie przychodził z dziurami. Tak samo
      lekarz powinien upominać brudasów. To, że niektóre są wyjątkowo nieprzyjemne to
      nie kwestia estetyki, ale ewolucyjnych mechanizmów ostrzegających przed
      toksynami i bakteriami.
    • wobler13 Judym z NFZ 01.09.09, 20:02
      "Gratuluję" Panu redaktorowi dobrego samopoczucia. Brudny i śmierdzący pacjent to przejaw zwykłego BRAKU SZACUNKU. Kiedyś jak pacjent przychodził do lekarza to mył sobie chociaż tą jedną chorą nogę( pomijam nagłe zdarzenia czy wypadki) i na polecenie,żeby pokazał drugą do porównania odpowiadał, że jest nieprzygotowany. Drugi przykład: badanie ortopedyczne niemowlęcych bioderek. W 8 na 10 przypadków dziecko jest zarobione po pachy i w takim stanie jest dawane do badania. Próba zwrócenia uwagi kończy się napadem agresji. Może z perspektywa warszawki wygląda to inaczej. Z fotela w aucie nie poczuje Pan jak "pachną" pasażerowie w środkach komunikacji miejskie. Od jakiegoś czasu obserwuję narastanie agresji pacjentów w stosunku do lekarzy. I takie właśnie artykuły tą agresję potęgują.
    • porucznikzubek Judym z NFZ 12.09.09, 20:04
      Pan Żakowski twierdzi, że pensje lekarzy powinny być zależne od zadowolenia
      chorych. Cudowny pomysł. Proponuję przenieść go na policjantów oraz sędziów i
      prokuratorów. Będą bardzo bogaci!
      Czyli jest tak chory robi lekarzowi kupę na głowę i żąda papieru toaletowego.
      Jeśli go nie otrzyma skarży się że został źle potraktowany i złemu lekarzowi
      obniża się pensje. Bo przecież pacjent to biedak, który boi się jak ta
      dziewczynka iść do ginekologa lub chłopiec do seksuologa (te słowa wzruszyły
      mnie tak bardzo, że dopiero teraz uspokoiłem się i jestem w stanie pisać). Zły
      lekarz nie chce wąchać smrodu pachy niemytej baby lub zagrzybionej z brudu
      moszny jej męża. Rączki państwo Brudasy maja zdrowe. Ale pan Żakowski uważa że
      musi bo Hirszfeld i Hipokrates badali jeszcze (wg. Żakowskiego) brudniejszych.
      A jak nie to niech im zafunduje łazienkę, choć Brudasy mają ją w domu
      (zaglądają tam rzadko to inna sprawa.
      Nadmienię, że nie jestem lekarzem ale emerytowanym prawnikiem.

      PS.
      Hipokrates zapewne badał chorych po odpowiednich ablucjach w Asklepionie na
      wyspie Kos. Poziom higieny w starożytnej Grecji przewyższał znacznie obecną w
      Polsce. To uwaga na marginesie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka